Gwiazdkowy camembert z chutneyem wiśniowym w aromacie sosny i rozmarynu

Od razu Wam powiem, że patent z gwiazdką to nie mój pomysł niestety. Widziałam go kiedyś gdzieś w internecie i zupełnie nie mam pojęcia gdzie to było, co to było i z czym podane. A że pomysł sam w sobie spodobał mi się bardzo, postanowiłam zrobić swoją jego wersję!

I wyszło pysznie!

I oto mamy przeuroczą i niezwykle prostą gwiazdkową przystawkę!

I wierzcie mi – ten serek rozpływający się na grzankach pachnie naprawdę aromatem świąt – jednocześnie sosną i rozmarynem i tymi wiśniami, do których sypnęłam między innymi przyprawę piernikową!

Pycha!


Gwiazdkowy camembert w chutneyem wiśniowym w aromacie sosny i rozmarynu

Składniki:

  • ser camembert – najlepiej nieco większy
  • gałązki rozmarynu i sosny
  • opakowanie mrożonych wiśni – 450 g
  • 1 czerwona cebula
  • ok.10 łyżek miodu
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżka przyprawy piernikowej
  • 1 łyżka ziaren gorczycy
  • 5 ziarenek angielskiego ziela
  • 1 łyżka pieprzu
  • sól do smaku
  • 2 łyżki octu jabłkowego
  • 1 łyżka octu balsamicznego

Przygotowujemy chutney wiśniowy. Cebulę kroimy na nie specjalnie drobną kosteczkę. Przekładamy na patelnię z olejem i podsmażamy do miękkości. W między czasie, mieszając od czasu do czasu, dodajemy miód (jego ilość możemy zwiększyć pod koniec gotowania, jeśli uznamy, że wiśnie są zbyt kwaśne) oraz przyprawy. Po chwili dosypujemy zamrożone wiśnie, dolewamy ocet jabłkowy i redukujemy na ogniu przez 15-20 minut, aż powstanie coś na podobieństwo konfitury. Na koniec dolewamy ocet balsamiczny i ewentualnie dodajemy miodu, jeśli uznamy, że całość jest zbyt kwaśna. (miód można zastąpić cukrem).

W serku wycinamy nożem gwiazdkę tak, aby powstało zagłębienie na chutney. Delikatnie przekładamy chutney do gwiazdki, uważając, aby nie pobrudzić serka. Dookoła układamy gałązki sosny i rozmarynu.

Całość wstawiamy do piekarnika na 200 stopni na około 15 minut – aż ser stanie się charakterystycznie miękki i lekko napompowany. Podajemy z grzankami lub dowolnym pieczywem.

Pozostały chutney podajemy ze świątecznymi serami i wędlinami. 🙂

Czas oczekiwania

A tak właśnie wyglądam w oczekiwaniu na Święta 😀 Poniżej 😀

A tak poważnie – nie mogłam się oprzeć i musiałam się włożyć w świąteczny wianek 😀 Nie pytajcie…

Przy okazji podrzucam pierwszy z inspiracyjnych postów gwiazdkowych z pięknymi i ciekawymi rzeczami, które umilą Wam czas oczekiwania!

  1. Gwiazdkowa poszewka na poduszkę z domieszką lnu / H&M
  2. CRYSTALLOVE Gumka do włosów z jedwabiu GOLD / Pakamera
  3. W White Pocket jest kilka świątecznych wzorów piżam, mi osobiście najbardziej spodobała się ta z gwiazdkami! / White Pocket
  4. Mięciutki różowy kocyk do zakopania się w nim / H&M
  5. Kozie mleko w proszku do kąpieli dla mam z olejem jojoba i pantenolem Lili&Mu – pozwala się odprężyć, a jednocześnie dba o ciało. Połączenie naturalnej soli, oleju jojoba i kolagenu oczyszcza, ujędrnia oraz regeneruje skórę / Nutridome
  6. Institut Karité Paris Rose Mademoiselle 98% Scented Shea Butter – rozpieszcza i pielęgnuje skórę całego ciała. / Notino
  7. Świąteczny sweter, ale tan akurat – piękny! W odróżnieniu od wielu innych 🙂 / Oysho
  8. Wosk Zapachowy Biała Brzoskwinia Płatki Róż Wosk i Knot – cudowne połączenie delikatnych płatków róży z soczystą, słodką brzoskwinią. Zapach świeży, słodki i kwiatowy. / Pakamera
  9. Najprostsze, klasyczne, a jakże urocze – skarpety Oysho
  10. Do przytulania 🙂 Niemalże 🙂 Kapcie Emu Australia Mayberry Camel / Pan Pablo

Wpis zawiera linki afiliacyjne :*

Maska czyścik miód malina

Jak to mówią… jak los zsyła miodek malinowy to… wiadomo… nie tylko go zjadamy!

Dzisiaj z miodku malinowego zrobimy coś genialnego do twarzy!

A że przepis prosty, pomysł szybki to podrzucam ekspresowo!

O miodku pisałam Wam niedawno. Zakochałam się bowiem w miodkach z dodatkiem owoców z Pasieki Rodziny Sadowskich! Teram moim ulubionym jest ten z jagódkami. Ale do naszego przepisu sięgnęłam po miód z malinami!

I tak połączyłam dwie wielkie filozofie oczyszczania twarzy – osobna obejmuje miodowanie, druga – oczyszczanie białą glinką! Czemu więc nie połączyć miodku z glinką?

I tak powstał kosmetyk uniwersalny – może być i maską i cudownym czyścikiem czyli pastą czyszczącą. Niezwykle łagodną, lekko peelingującą! Przepełnioną witaminkami malin, wygładzającą i regulującą mocą miodu oraz absorbującą nawet głębokie zanieczyszczenia i matującą energią białej glinki!

Taką mieszaninę stosujemy albo codziennie wieczorem – oczyszczamy nią wilgotną twarz, masując przez dłuższą chwilę, a następnie spłukując letnią wodą albo jak maskę – 2-3 razy w tygodniu na czystą buzię nakładamy taką pastę i pozostawiamy na 15 minut.

I tak i tak pozostawia skórę mięciutką i gładziutką, wspomaga jej regenerację, pomaga łagodzić niedoskonałości.

No, jest to po prostu mieszanina genialna!


Maska czyścik miód malina

Składniki:

  • 2 łyżki miodu z malinami (użyłam tego z Pasieki Rodziny Sadowskich, możecie też użyć swojego ulubionego miodku, albo pomieszać go z liofilizowanymi owocami w proszku)
  • 2 łyżki białej glinki

Całość mieszamy do uzyskania gęstej pasty. Przekładamy ją do słoiczka i trzymamy zamkniętą, aby nie dostała się do środka wilgoć. Używamy, jak opisałam powyżej.

I cieszymy się mięciutka buzią!

Moje ulubione świąteczne pomysły i przepisy

Kochani, wygląda na to, że powoli możemy otwierać sezon świąteczny! Czas leci nieubłaganie, grudzień za pasem, pora nieco ozłocić tę moją Lili! A przynajmniej powolutku będziemy sobie rozpoczynać wpisy gwiazdkowe. Nie tylko oczywiście, bo chciałabym Wam pokazać jeszcze inne rzeczy, ale tak… to już pora!

A jak zaczniemy?

W Lili święta obchodzimy szczególnie od wielu, wielu lat. Wyjątkiem był zeszły rok, kiedy to moja córeczka była maluteńka i postanowiłam ten okres przeżyć jednak spokojniej. Niemniej jednak, przez te wszystkie lata uzbierało się bardzo wiele ciekawych przepisów i pomysłów, o których już może nie pamiętacie.

I dlatego właśnie zaczynamy od małej powtórki!

Pokażę Wam część moich ulubionych pomysłów świątecznych! Zaproszę Was w podróż do świąt zeszłych, aby być może, zainspirować Was na nowo!

Pamiętajcie też, że w menu na górze możecie kliknąć w Lili Przepisy z odnośnikami do większości blogowych przepisów, a w mojej książce Cukiernia kosmetyczna(wyd. Publicat) jest specjalny świąteczny rozdział. Książka wciąż dostępna w księgarniach :*

Zaczynamy naszą wędrówkę w przeszłość!



> Bajkowe eliksiry olejkowe

Oba eliksiry są magiczne! Delikatnie pobłyskują i pozostawiają ten, bardzo leciutki blask na skórze. Oba są olejkami do ciała prawie suchymi, oznacza to, że błyskawicznie się wchłaniają i nie pozostawiają tłustej warstwy, a jedynie miękką, odżywioną skórę o pięknym zapachu.


> Kremowe ciasteczka kąpielowe

Co powiecie na pachnącą kąpiel, która zadziała jak łagodzący plaster na naszą zimową,wymagającą, szorstką i poszarzałą skórę? Jednocześnie ukoi zmysły i ciało. Bajka? Nie! Zrobimy dzisiaj bowiem świąteczne kremowe ciasteczka do kąpieli! Przyznajcie, że wyglądają apetycznie! Bo nie tylko pierniczki można teraz tworzyć i dekorować! Takie kąpielowe ciasteczka tym bardziej!


> Waniliowo-pomarańczowy balsam do ust

Jeśli miałabym wymieniać najpiękniejsze połączenia zapachowe, to stanowczo wanilia z pomarańczą byłyby na samym szczycie listy. Bo ojej… no jej… jaki to cudny zapach! Jaki smakowity! A wanilia taka prawdziwa, najprawdziwsza, prosto z waniliowej laski, z waniliowymi drobinkami! A pomarańcza taka soczysta, taka intensywna, zaklęta w wyciskanym z pomarańczowych skórek olejku. I to wszystko razem połączone w cudownym balsamie do ust, w którym można się zakochać. Lub uzależnić. A na pewno pokochają go usta. I ci, którzy te usta całują!


> Leśne woski zapachowe ze złotym zdobieniem

Tym razem zrobimy sobie urocze woski zapachowe! Takie do połamania i roztopienia w kominku zapachowym. Ale są też tacy, którym ciężko to zrobić, bo takie są śliczne. Mogą więc zwyczajnie stać i pachnieć, choć polecam jednak te kominki zapachowe, aby w pełni uwolnić pachnącą ich moc!


>Tropikalno-śnieżne serniczki kąpielowe

A gdyby tak połączyć rozkoszne, tropikalne słońce z naszą mroźną świąteczną tradycją? Czemu nie! I to wszystko w formie uroczego serniczka kąpielowego – niechaj będzie jeszcze bardziej zaskakująco! A co! Jedno jest pewne – powstają cuda, w których można się zakochać!


> Czekoladowo-pomarańczowe mleczko do kąpieli

To jedne z tych pomysłów z cyklu o-jeju-jakie-to-proste, a jednocześnie o- -jeju-jakie-to-super! To jeden z tych pomysłów, które zrobicie sami w chwilkę, abo z dziećmi podczas zabawy, albo nawet dzieci mogą zrobić same dla swoich przyjaciół. A jak już zrobicie to… znowuż – o jeju! Jaka to przyjemna czekoladowo-mleczna kąpiel o energetyzującym zapachu pomarańczy!


> Świąteczny stół i gwiazdkowa tarta wiśniwo-makowa

Jeśli więc nie jesteście miłośnikami i mistrzami w słodkich wypiekach, a chcielibyście w prosty i szybki sposób zaskoczyć rodzinę – zróbcie moją dwusmakową tartę! Jest to idealny wypiek, dla wszystkich, którzy chcą zrobić coś samemu, ale nie poświęcić na to zbyt dużo czasu. Choćby dlatego, że skorzystałam tutaj z gotowej masy makowej. Sama stanowczo nie jestem gotowa na tworzenie własnej! Trzeba się jedynie odrobinkę natrudzić z oddzieleniem warstw, ale i to nie jest wielkim problemem. A i wygląda ładnie i smakuje pysznie!


> Śniadaniowe miodki smakowe

Moje miodki ukręciłam z córcią i zapakowałam w słoiczki 30 ml (z Allegro), a następnie w kartonik. Wyglądają i smakują pysznie! Postawiłam na trzy smaki – miodki z kakao (moja córka uwielbia), piernikowe i z mielonymi orzechami włoskimi.


>Pachnące woski Gienki

Miały się inaczej nazywać. Miało być coś z pszczelim designem, z woskiem we współczesnym wydaniu, z geometrią. Sama nie wiedziałam do końca, choć pomysł pojawił się jeszcze w listopadzie. Wtedy to wymyśliłam, że Święta cudownie łączą się z przytulnością pszczelego wosku i pięknego zapachu. I że zrobię coś, co będzie oryginalne w swojej formie…


> Najlepsze i najpiękniejsze świąteczne pierniczki Kasi

Nie moje, bo Kasi 🙂 Ale najcudniejsze i jest na nie przepis!


> Księżycowy pachnący naszyjnik z ametystami

Mam dla Was świetny pomysł! Wymyśliłam bowiem coś, co łączy w sobie kilka funkcji i po prostu, zwyczajnie – pięknie wygląda! Zrobimy dzisiaj księżycowy naszyjnik, który pachnie! Tak, pachnie! Cudnie pachnie! I wypełniony jest prawdziwym, naturalnymi kamieniami!


> Ptasie etykiety do druku

Jak wykorzystać ptasie etykiety? Należy je ściągnąć na komputer, klikając w przycisk poniżej, wydrukować na najlepiej grubym papierze i wyciąć. Na odwrocie można napisać dedykację.


> Płynne złoto do rozświetlania twarzy

A gdyby tak w jednej chwili zamieniać się w księżniczkę rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy? Gdyby tak pobawić się w alchemika i odkryć własny kamień filozoficzny? Gdyby tak podarować na Święta komuś bliskiemu płynne złoto?


> Gwiazdkowe balsamy w kostce

Mocno gwiazdkowe bo w formie gwiazdek właśnie. Oprószone leciutko złotym brokatem i ozdobione czerwonym pieprzem. Jeśli tylko zapakujecie je ładnie w małe pudełeczko, przyozdobicie gałązką świerku, wywołają okrzyki zachwytu.


> Gwiazdki z nieba

Kiedy Róża była młodsza, śpiewałam jej przed snem kołysankę. Był tam taki wers: „ach śpij kochanie, gwiazdę z nieba, jeśli chcesz, dostaniesz”. Pewnego wieczoru bardzo mnie zaskoczyła, zaczęła bowiem myśleć (zdarza się u dzieci :))! Powiedziała do mnie: mamusiu, ja chcę! No i jak ja niemądra miałam jej tę gwiazdkę dać? Teraz już wiem! Już wymyśliłam! I stworzyłam własne gwiazdki z nieba. I dzisiaj, w tym wyjątkowym czasie przygotowań do Świąt, chciałabym się z Wami nimi podzielić!


> Gwiazdkowe złote olejki perfumowane w roll-onie

Leciutkie, suche olejki, które niemal natychmiastowo znikają nam ze skóry, pozostawiając przepiękny zapach, którym możemy otaczać się gdziekolwiek jesteśmy. Takim roll-onem masujemy nadgarstki, szyję za uszami, dłonie lub gdzie tam się nam żywnie podoba. I pachniemy! Każdy roll-on wyposażony jest także w efekt niemal magiczny! Dodałam do nich bowiem małe ozdobne gwiazdki i dosłownie odrobinę złocistego brokatu o nazwie Winter Gold Glitter.

W obawie przed jesienną melancholią

Pisałam Wam na Instagramie, że tylko zachwyty uchronią nas przed jesienną melancholią.

Choć może jeszcze witamina D się przyda 🙂

Niemniej jednak moim skromnym własnym zdaniem, to właśnie w zachwytach cały ratunek!

Przywitał nas ostatnio piękny poranek. Taki rześki, słoneczny, tak intensywny. Tyle było w nim świeżej jesiennej energii. I choć zazwyczaj rano zawożę córcię do żłóbka samochodem, tym razem wsadziłam ją w wózek, wzięłam aparat i poszłyśmy na piechotę z psem. Wracając nie mogłam przestać podziwiać tych drobnych promieni słońca, które wędrowały po zasuszonych roślinkach. Tych kryształków porannej rosy, które topniały w oczach. Wystawiałam głowę do słońca, mrużyłam oczy i chłonęłam zapach jesiennej wilgoci. I nawet pokrzywa mi się tak bardzo spodobała! Pokrzywa!

A potem mnie poparzyła 🙂

Ale to nic! Bo dzień zaczął się po prostu cudownie!

A w nocy…

Widzieliście tę naszą listopadową pełnię? Kiedy księżyc wczoraj wschodził, był totalnie złoty! Jak krągła sztabka połyskującego złota przebijająca się przez niebo. Wyglądał na mnie zza pobliskiego lasku i zapraszał do wspólnej wędrówki po nieboskłonie.

Wieczorem całkowicie odsłoniłam okno, bo światło księżyca srebrzyło połowę sypialni. I tak, wsparta łokciami o parapet, wystawiałam twarz tym razem na tę błękitnawo-szarą łunę i życzyłam sobie, aby wydarzyło się coś dobrego. Zasypiałam potem zalana księżycową poświatą, wsłuchując się w naprzemienny miarowy oddech dziecka i psa.

Czy nie są to powody do zachwytów? Czy nie sprawiają, że jesień jest piękniejsza? Czy nie rekompensują tego zmierzchu o 16…?

Zostawiam Wam kilka zachwytów z mojego porannego spaceru i wracam do pracy! Szykuję bowiem coś niecoś na Święta!

Facebook