KategorieNowości

Nowa era kosmetyków uzdrowiskowych

Nie są to kosmetyki naturalne. Wyjaśnijmy to sobie na początku. Jest to zupełnie osobna kategoria, szerzej znana jako kosmetyki uzdrowiskowe, bardziej wtajemniczonym coś więcej zdradzi nazwa „pelokosmetyki”. Skąd to „pelo”? To od borowiny, która, razem z solanką jest flagowym składnikiem Pelokosmetyków Uzdrowisko Ustroń. Borowina jest bowiem peloidem, (z greki pelos, znaczy błoto). I za doprawdy genialne posunięcie uważam wykorzystanie dóbr z polskiej ziemi w kosmetykach, które wychodzą poza stereotypowe, niestety wciąż kojarzone jako przaśne, produkty naszych uzdrowisk.

Poproszono mnie o zrecenzowanie tej całkowicie nowej linii kosmetyków. Przyznam, że zaraz po wejściu na stronę producenta powstało we mnie całkiem przyjemnie uczucie pozytywnego zaskoczenia. Pierwsze, co pomyślałam, to że nastąpiła nam nowa era kosmetyków uzdrowiskowych.

 

 

Co widzimy na początek? Nowoczesną, jasną, przejrzystą stronę, zachęcającą do dalszego wgłębienia się w temat. Dobrej jakości, profesjonalne zdjęcia szeregu intrygujących produktów. Współczesną i trafioną identyfikację wizualną, nawiązującą barwami do ziemi właśnie, a swą czystością do specyfiki uzdrowiska. Podoba mi się uzdrowiskowe logo. Jest świeże, a jego przesłanie kojarzy mi się z angielskim słowem „care” – polski odpowiednik mi tu nie odpowiada.  Zadbano o szczegóły i te wizualne i dotyczące samych produktów. Mamy więc modne, zgodne z trendami nazwy i koncepcje – „dwufazowy” czy „eliksir”.

Ogólnie więc – duży plus za wykonaną pracę i ciekawą wizję marki. Powstały produkty, które widzę nie tylko w uzdrowiskowych sklepikach, nie tylko w samym uzdrowiskowym Medical & Spa, gdzie zapewne prezentują się godnie. Są to produkty, które stanowczo mogą wyjść poza samo uzdrowisko.

 

 

Zajrzyjmy do środka….

Jak już wspominałam, najistotniejszymi składnikami kosmetyków, którymi się szczycą i które je wyróżniają, są borowina i solanka. Doczytałam już, że stężenie solanki jodkowo-bromowo-chlorkowej z Ustronia, która poprawia kondycję skóry, wynosi około 12,5%. Uważa się ją ponoć, za jedną z najlepszych w Europie. Borowina natomiast to jedno z naszych najcenniejszych dóbr .  Powstała w wyniku długotrwałych procesów biologicznych i geologicznych, z obumarłej roślinności bagiennej, nawet  10 tys. lat p.n.e.  Jej złoża w Polsce cechują się wysoką czystością i jakością, a zabiegi z użyciem borowiny zaczęto wykonywać w 1858 roku w Krynicy Górskiej.

Kąpiele, okłady i inne zabiegi borowinowe mają działanie ujędrniające, antycellulitowe, przyśpieszających redukcję tkanki tłuszczowej, neutralizuje działanie wolnych rodników, co w konsekwencji przeciwdziała starzeniu się skóry. Pozostawiają skórę gładką i odżywioną. Borowiną wspomaga się także leczenie stanów zapalnych czy dolegliwości mięśni, stawów i kości.

Koncept połączenia dwóch wielkich dóbr uzdrowiska Ustroń jest więc wielce chwalebny.  Poza tym, w każdym z kosmetyków znajdziemy szereg ekstraktów roślinnych – z hibiskusa, aronii, głogu, dzikiej róży, melisy i lawendy. W każdym jest sporo cennych naturalnych olejów, takich jak olej migdałowy, awokado, macadamia, oliwa z oliwek czy masło shea.

 

 

Mnie osobiście zauroczył zapach wszystkich kosmetyków! To energetyczny, lekki, orzeźwiający i kojący zmysły cytrynowy aromat (aromat, dokładniej, trawy cytrynowej, ale w składach mamy też prawdziwe olejki eteryczne z cytryny i rozmarynu). Dodany do kąpieli, zwłaszcza tej po długim, bardzo upalnym dniu – cudownie odświeża i relaksuje. Zapach uważam, ze jedną z najmocniejszych stron całej serii. Jest naprawdę świetny!

Pelokosmetyki idealnie nadają się do domowego SPA. Sama raczyłam się nim z przyjemnością ostatnimi czasy. Testując przy okazji nową łazienkę. I muszę Wam powiedzieć, że było mi bardzo przyjemnie. Olejek do kąpieli jest delikatny i lekki, a zawarta w nim betaina tworzy wspaniałą pianę. Mocno błotny peeling jest mieszanką składników ścierających, głównie cukru, sporej ilości borowiny i olejów. Dla mnie osobiście jest nieco nazbyt tłusty, ale wystarczy po jego użyciu umyć skórę. Najważniejsze – dobrze oczyszcza, a skóra pozostaje gładka i miła w dotyku. Balsam, a dokładniej eliksir do ciała szybko się wchłania i przyjemnie nawilża. Pozwala pozostawić ten cudowny zapach na skórze na dłużej. Dwufazowy olejek, z kolei, świetnie nadaje się do masażu bliskiej osoby po ciężkim dniu.

Muszę też pochwalić lekki krem do twarzy. Obawiałam się go, przyznaję, bo znajdujemy w nim składniki odbiegające od naturalnej pielęgnacji. Muszę jednak zauważyć, że faktycznie jest lekki, a skóra przyjmuje go dobrze, nawet w te ciężkie upały.

Tu jednak pojawia się wątpliwość. W dobie tak dużej mody na naturalne kosmetyki i coraz większej świadomości konsumentów, uważam, że marka zrobiłaby znacznie lepiej, że powiększyłaby istotnie swój rynek docelowy, gdyby postawiła na w pełni naturalne składy. Bo co z tego, że mamy tu sporo naprawdę dobrych składników, jeśli pomiędzy nimi znajdujemy te, które są kontrowersyjne. Naturalni producenci udowodnili, że można tworzyć produkty w podobnych cenach, zachowując czystość składu.

Pozostawiam więc ten temat pod rozwagę  – i Wam, i producentowi.

Po więcej, wpadnijcie na stronę Pelokosmetyki.pl

Zwłaszcza, że do 9 września 2018, z kodem „lilinatura_pelo9” macie zniżkę 15% na wszystkie produkty, z wyjątkiem tych, które są w promocji, czyli zestawów.

 

Dajcie znać, jak się u Was sprawdziły!

 

Facebook