KategorieMotywacja

Jej Świat: Absurdalna Marysia

Z Marysią zetknął mnie los. Tak widać chciał. Uznał, że tak będzie najlepiej. Spędziłyśmy bowiem kiedyś razem całkowicie absurdalną (nomen omen) dobę w jednym szpitalnym pokoju. Obie totalnie zmarnowane śmiałyśmy się wtedy, choć słabo, z tego naszego odrealnionego wspólnego dnia.

Potem los znowu pozwolił się nam spotkać. Widać miał w tym jakiś plan. Wtedy też dopiero okazało się, że Marysia Bocheńska to jest Absurdalna Marysia! Czemu? Była wtedy właścicielką uroczego sklepiku z rękodziełem o nazwie Absurdalia, tuż koło krakowskiego Rynku. Ów znany nam już los postanowił potem być dla niej nieco przewrotny i dziś Marysia ma własną kawiarnię! Absurdalia Cafe, z małym słonikiem Absurdaliuszem w logo. Dodam też, że już w naszych krakowskich kręgach i znaną i modną, bo i klimat ma i atmosferę dobrą i ciepłą. I nawet kakałko ma z różową bitą śmietaną!

Ale to nie wszystko! Marysia ma też talent niemały i głowę pełną energii i pomysłów. Jest autorką bloga Absurdalia, Bachanalia & Niemoralia, pełnego pięknych rysunków jej autorstwa i krótkich historyjek. Planuje wydać książkę dla dzieci i jestem pewna, że będzie to naprawdę wyjątkowa pozycja.

Nie mogło być więc inaczej – Marysia musiała zostać bohaterką jednego z wpisów z serii “Jej Świat”. Opowie Wam więc dziś coś niecoś sama o sobie!

 

Ach, i koniecznie zajrzyjcie na blog Marysi – Absurdalia, Bachanalia & Niemoralia, a jak będziecie w Krakowie wstąpcie do Absurdalia Cafe, przy Kładce Bernatka!

 

 

Kim jesteś?

Bardzo trudne pytanie. Nie mam charakterystycznego zawodu, który pozwoliłby mi napisać, że jestem na przykład informatykiem albo chirurgiem. Jestem trzydziestolatką, która wciąż uczy się dorosłego życia. Z dumą prowadzę własną kawiarnię i próbuję żyć tak, żeby być szczęśliwą. Cały czas szukam równowagi pomiędzy byciem dziewczynką, a poważną biznesłumen. Próbuję pogodzić te dwie sprzeczności. W moim życiu występuje dużo „absurdaliów” 🙂

 

Jak i kiedy odkryłaś, co chcesz tak naprawdę w życiu robić?

Kilka lat temu z wielkim zaskoczeniem odkryłam, że nie wiem co chcę robić w życiu, ale że na pewno musi to być coś naprawdę fajnego. Na razie nic się w tym temacie nie zmieniło. Od czasu tamtego „odkrycia” robię wyłącznie fajne rzeczy, jednak nie są one do końca sprecyzowane. Rzuciłam poważną pracę, żeby otworzyć własną działalność. Najpierw wyprodukowałam pościel dziecięcą z zaprojektowanym przeze mnie wzorem, potem sprzedawałam swoje rysunki, prowadziłam sklepik z polskim rękodziełem, a teraz mam wymarzoną kawiarnię. I mam cichą nadzieję, że tak będzie wyglądało moje życie (mam jeszcze mnóstwo wspaniałych pomysłów w zapasie) 😀

 

Co Cię motywuje?

W pracy motywuje mnie uśmiech innych. Jeśli  to co zrobiłam powoduje, że inni ludzie są zadowoleni i wyrażają pochlebne opinie to… nic więcej nie trzeba do szczęścia. Od kiedy prowadzę własny biznes nauczyłam się też, że niesamowicie motywujące jest wsparcie rodziny i bliskich. Najbardziej stresujący (i demotywujący) jest brak akceptacji. Więc to ludzie motywują mnie, żeby to co robię było dobre.

 

Co Cię inspiruje?

Absolutnie wszystko! Słońce, śnieg, ładne zdjęcie w internecie, fajnie ubrany człowiek w tramwaju, a nawet kolorystyka smyczy mojego psa. Czasem (często!) mam wrażenie, że świat jest tak nafaszerowany wszelkimi inspiracjami, że zaczyna mnie boleć głowa od ich nadmiaru. Chciałabym móc zrobić wszystko i w dodatku natychmiast. Czuję nieustającą potrzebę tworzenia czegoś nowego! Ale są to rzeczy tak skrajnie od siebie różne, że niemożliwe jest zrealizowanie nawet połowy tych pomysłów. Czasem wystarczy tylko, żeby zawiał pachnący wiosenny wiatr, a ja już dostaję świra. Taki zapach wiosny może być inspiracją do wspaniałej podróży, do wprowadzenia niesamowitego deseru do kawiarnianego menu albo do nauki dziergania na drutach. Ciężko przewidzieć 😉

 

Co zaprzątało Ci głowę dzisiaj rano?

Pierwszą rzeczą o jakiej myślę rano jest mój kalendarz i lista rzeczy, które muszę zrobić tego dnia. Dzisiaj od samego rana myślałam o Absurdaliach – mojej kawiarni do której planowałam pojechać w pierwszej kolejności. Chciałabym kupić dużo kwiatów na zewnątrz. Żeby było tak trochę „na dziko”. Ale gdzie można kupić kwiaty ogródkowo-balkonowe na początku kwietnia? Może rozpocznę od bluszczy?

Czym się w życiu kierujesz?

Często myślę sobie o tym, że (prawdopodobnie) mamy tylko jedno życie. I że dobrze byłoby tego nie zmarnować. Więc mogę chyba powiedzieć, że kieruję się w życiu poczuciem szczęścia. Cały czas dążę do tego, co sprawia radość i szczęście (czy to jest hedonizm? Całkiem możliwe).

Bardzo bym chciała, żeby każdy człowiek mógł żyć tak jak chce. Drażnią mnie różne dziwne normy, zakazy i stereotypy. Im więcej „przykazań”, tym większy bunt wewnętrzny odczuwam. Więc jeszcze raz – każdy człowiek powinien żyć tak, żeby być szczęśliwym. Byle nie krzywdził innych. Takie mogłabym mieć motto życiowe 😉

 

Co robisz, kiedy tracisz zapał i chęci do działania?

Snuję się po domu w szlafroku i narzekam tak długo, aż mój konkubent na mnie nakrzyczy.

 

Czego nauczyłaś się ostatnio?

W związku z tym, że jestem w ciąży od kilku miesięcy śledzę etapy powstawania nowego człowieka. To fascynujące! Wcześniej nie wiedziałam, że taki mały ludzik jest w stanie tak bardzo wierzgać nóżkami i rączkami, że można rozpoznać je przez skórę! Zdumiewające jest jak tworzy się nowe życie. Niby każdy uczy się o tym w szkole i są to oczywiste oczywistości. Ale kiedy zaczyna się doświadczać tego wszystkiego na własnej skórze…. Niesamowite i przedziwne jest mieć kogoś w brzuchu:)

Poza tym ostatnio uczę się wreszcie robić na drutach 🙂

 

 

Ulubione:

  • zapach: drzewa na wiosnę i benzyna w Trabancie
  • kosmetyk: domowe peelingi, których nauczyła mnie Ada z Lili
  • książkę: jest ich zbyt wiele, nie mam jednej ulubionej. Ostatnio przeczytałam nową Musierowicz. Poza tym bardzo lubię te współczesne, przepięknie ilustrowane książki dla dzieci.
  • film: nie mam ulubionego filmu, ale lubię te pozytywne. Nie cierpię horrorów i smutnych zakończeń
  • rzecz w domu: wanna i łóżko
  • rzecz w szafie: różowa tiulowa spódnica
  • blog / blogi, które polecasz: bardzo lubię Julię Rozumek i jej drewniany dom 🙂
  • miasto: Kraków
  • jedzonko/napój: koktajl owocowy
  • cytat: „You may say I`m a dreamer; but I`m not the only one

 

Planery tygodniowe do druku

Bardzo spodobały Wam się ostatnie planery do druku, które przygotowywałam. Wiele z Was je ściągnęło. Przypominam, że wciąż czekają TUTAJ. Serdecznie do nich zapraszam.

Tymczasem postanowiłam stworzyć nowsze, nieco inne. Prostsze i bardziej przejrzyste. Weekend tym razem zamknęłam w jednej ramce, ale dodałam nieco miejsca na notatki na dole. Całość w towarzystwie ptaszków i kwiatów – do wyboru!

Ściągnijcie więc sobie planery na komputer, wydrukujcie i trzymajcie gdzieś pod ręką – na lodówce, na korkowej tablicy, na komodzie w przedpokoju, na biurku. Abyście mieli dostęp do nich Wy i Wasi bliscy. Aby nic nie umknęło. Aby wszystko zapamiętać i ogarnąć.

Mam nadzieję, że się przydadzą!

Planer z ptaszkami

Ściągnij klikając poniżej

planer-tygodniowy-z-ptaszkami.pdf (124 pobrania)

 

 

Planer z kwiatami

Ściągnij klikając poniżej

planer-tygodniowy-z-kwiatami.pdf (135 pobrań)

 

Jej Świat: Haukotella

Dawno nie było wpisów z cyklu Jej Świat. A szkoda, bo bardzo je zawsze lubiłam. Uznałam więc niedawno, że najwyższa pora do nich powrócić i przedstawić Wam kolejne cudowne i inspirujące dziewczyny!

Zaczęłam od zaproszenia Klaudii. Chyba nie mogłabym inaczej. Zwłaszcza dzisiaj – w Dzień Kobiet! Klaudia Halz jest autorką bloga Haukotella, niezwykłą, piękną i porywającą za sobą tłumy dziewczyną. Poznałyśmy się już dosyć dawno, przy okazji sesji z udziałem mojej biżuterii z Lili in the Garden. Już wtedy z chęcią często zaglądałam na jej blog, a potem dołączyłam do grupy facebookowej 365 dni #wspódnicy (choć przyznaję, że sama się nie udzielam, z największą przyjemnością jednak podglądam piękne stroje grupowiczek). Muszę tutaj też dodać, tak tytułem wstępu, że Klaudia została Dziewczyną Roku Glamour 2017!

Poznajcie więc Klaudię, przedstawi się Wam swoimi słowami.

A potem koniecznie zajrzyjcie na blog Haukotella!

 

Piękne zdjęcia to dzieło Joanna Zawiślan Siuda z Elite Wedding.

 

Kim jesteś?

Jestem romantyczką – chyba to sformułowanie opisuje mnie najlepiej. Jestem kobietą – kobiecość jest dla mnie ważną wartością oraz takim “hasłem przewodnim” mojego bloga. Jestem Hauką! To skrót od nazwy mojego bloga – haukotella – ale też prawdziwe przezwisko. Trochę jak źle zapisana “chałka” (którą uwielbiam!). Ale też istnieje takie słowo po fińsku i oznacza “ziewanie”. To cała ja! Mam w sobie słodycz i trochę rozleniwienia – jak sobotni poranek ze śniadaniem w łóżku..

Jak i kiedy odkryłaś, co chcesz tak naprawdę w życiu robić?

Myślę, że cały czas odkrywam – dlatego tworzę nowe projekty i myślę o kolejnych. Traktuję pracę jako wyzwanie i przygodę. Zawsze wiedziałam, że lubię działać, wymyślać, tworzyć nowe rzeczy. Uwielbiam współpracować z innymi ludźmi. Jestem typową ekstrawertyczką, która nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Praca na etat nigdy się u mnie nie sprawdzała, dlatego działam jako freelancer. W tej chwili zajmuję się pewnymi rzeczami (blogowaniem czy stylizowanie sesji), ale mam głowę otwartą na nowe pomysły. I to jest piękne!

Wspólnym mianownikiem moich działań jest piękno, kobiecość i romantyczność. To takie słowa-klucze w całym moim życiu. Dlatego mój blog musi być uroczy, a moje sesje – dopieszczone. Obojętnie, czym się będę zajmować, chcę czynić świat choć trochę lepszym miejscem.

Co Cię motywuje?

Inni ludzie! Ich radość i satysfakcja, gdy możemy wspólnie coś osiągnąć. Uwielbiam działać z innymi i dla innych. Nie lubię rywalizacji, ale współpracę. I na pewno nie mam motywacji finansowych. Jasne, chcę godziwie zarabiać, ale nie to jest najważniejsze.

Co Cię inspiruje?

Inspirują mnie rzeczy, które inni mogą uznać za drobnostki. Krótki cytat znaleziony w książce, scena w filmie, obraz, zdjęcie. Uwielbiam chodzić sama do kawiarni i obserwować otoczenie. To źródło mnóstwa ciekawych obserwacji! Kiedy przyjdzie mi do głowy jakiś pomysł i zaczynam powoli rozpisywać go na czynniki pierwsze, potrafię totalnie zapomnieć o rzeczywistości. Niektórzy nazywają ten stan flow, ja czuję wtedy coś w rodzaju przyciągania: jakby dobre pomysły same do mnie przychodziły.

 

Co zaprzątało Ci głowę dzisiaj rano?

Skuteczne sposoby walki z przeziębieniem! Niestety, u schyłku zimy dopadło i mnie. A jest to ważne, ponieważ moje myśli zaprząta kolejne spotkanie uczestniczek mojego projektu – 365 dni #wspódnicy. Widzimy się już w niedzielę, chcę, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Czym się w życiu kierujesz?

Wierzę, że będąc dobrym dla siebie i innych, przyciągamy dobre rzeczy i zdarzenia. Jeśli podejmuję jakąś decyzję, staram się, aby była ona dobra nie tylko dla mnie, ale także dla moich bliskich. To nie jest tak, że nie myślę o sobie – ale chcę się także liczyć z innymi. Uważam, że taka harmonia w relacjach jest bardzo cenna.

Co robisz, kiedy tracisz zapał i chęci do działania?

Wyłączam komputer i odłączam się od internetu. Idę do rower, na kawę, na spacer. Pozwalam sobie na beztroskę, nie tworzę presji i daje sobie możliwość “zmarnowania” całego dnia. To jest wspaniałe uczucie, gdy po takim wolnym dniu pomysły i chęć działania zaczynają spływać na nowo.

Czego nauczyłaś się ostatnio?

Przez ostatni rok w związku z projektem 365 dni #wspódnicy nauczyłam się, jak wielką moc ma tworzenie społeczności. Tyle pięknych rzeczy wydarzyło się w związku z tym projektem, że nie jestem w stanie nawet tego zliczyć. Sama nauczyłam się bardziej doceniać i komplementować siebie. To, ile jesteśmy w stanie same sobie dać, jest nieporównywalne z tym, co dostajemy od innych. To ma prawdziwą wartość. To chyba najcenniejsza lekcja, jaką ostatnio uzyskałam.

Szybkie – ulubione!

zapach: dzika róża, ale uwielbiam też zapach herbaty earl grey

kosmetyk: mgiełka różana z Make me Bio

książka: Ania z Zielonego Wzgórza

film: Piknik pod wiszącą skałą

rzecz w domu: maszyna do pisania olivetti z lat 60

rzecz w szafie: sukienka vintage z kolorowych nastrojów

blog: ostatnio w zasadzie czytam tylko bloga Joanny Glogazy i chętnie zaglądam do My Pink Plum

miasto: kocham Kraków, ale bardzo lubię również Gdynię

jedzonko/napój: chałka i kakałko

cytat: Be daring, be different, be impractical, be anything that will assert integrity of purpose and imaginative vision against the play-it-safers, the creatures of the commonplace, the slaves of the ordinary. Cecil Beaton

Raz jeszcze zapraszam na blog Haukotella!

 

Na koniec mam dla Was jeszcze specjalne zaproszenie na pierwszą gdańską edycję targów Ekocuda!

Warsztaty, wykłady, a przede wszystkim możliwość przetestowania, powąchania i zakupienia szerokiej gamy kosmetyków naturalnych – to wszystko i jeszcze więcej czeka na miłośników eko podczas Targów Kosmetyków Naturalnych Ekocuda, które 17 i 18 marca br. po raz pierwszy odbędą się w Gdańsku w Centrum Stoczni Gdańskiej.

Udział  w wydarzeniu jest bezpłatny.

Będziecie? Dla mnie z Krakowa trochę za daleko, ale bardzo kibicuję organizatorom!

 

 

Mały biznes 07 i tapety do ściągnięcia

Dzisiejszy wpis otwiera wczorajszy super księżyc. On to bowiem natchnął mnie na spisanie w końcu tego, co od dłuższego czasu krąży mi po głowie, ale jakoś nie mogło się wyklarować. Od dawna chciałam Wam napisać o tym, że czasem po prostu kotłuje się we mnie całej, od stóp po czubek głowy jedno wielkie NIE!

I o tym nie dzisiaj rzecz. A dokładniej o nie mogę.

Zapewne wiele z Was, drogie freelancerki i osoby prowadzące własne małe biznesy, wie, że bywa nielekko. Że zlecenia to coś, o co się zabiega i walczy. Że czasem nie przychodzą przez jakiś czas, albo jest ich zwyczajnie mało. Że trzeba się ich chwytać i wykonywać swoją pracę jak najlepiej. Że czasami nie można pozwolić sobie na grymaszenie, na wybór, na stawianie warunków.

Ja to rozumiem. Ja to wiem dobrze.

Co jednak zrobić, kiedy cały nasz organizm mówi, bam aż wykrzykuje, żeby się czegoś nie tykać? Żeby uciekać, trzymać się z daleka?

Miałam w ostatnich miesiącach dwie takie sytuacje. W obu przypadkach chodziło o warsztaty. W obu też przypadkach starałam się na początku podchodzić jak najbardziej profesjonalnie. Ale coś tu nie grało. Coś sprawiało, że zamiast zwykłej radości ze zlecenia i przyjemnie wciągających przygotowań, budził się we mnie wręcz strach przed odczytywaniem kolejnego maila. Coś zgrzytało, coś nie grało. Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że nie działamy na tych samych częstotliwościach, że sytuacja nie jest dla mnie komfortowa. Że ta współpraca po prostu nie ma przyszłości.

Wtedy budziło się to trudne pytanie – ciągnąć to dalej czy posłuchać intuicji i po prostu grzecznie podziękować i zrezygnować.

I dziękowałam, rezygnowałam. Choć nie bardzo mogę sobie pozwolić na wybredność, zdecydowałam się posłuchać wewnętrznego głosu i powiedzieć – nie.

Wczorajszy księżyc uświadomił mi, że odpowiedni dystans i umiejętność podążania za swoją intuicją to coś niezwykle ważnego. I trudnego. Stałam wpatrzona w niego, na łące pod domem. Przez dłuższą chwilę po prostu stałam i się gapiłam, dopóki jakich przechodzień mnie nie spłoszył.

I dopiero wtedy, dopiero po dłuższym czasie poczułam spokój.

Wierzę mocno w to, że w pełni angażujemy się i w pełni dumni jesteśmy z tych projektów, w których czujemy się dobrze. I że czasem trzeba odmówić, żeby lepiej zrobić coś innego. Żeby pozostać w zgodzie z sobą. To jednak bardzo ważne. To pozwala cieszyć się pracą i robić wszystko najlepiej jak się da.

 

 

Mam też dla Was dzisiaj mały prezent – cztery tapety na telefon i jedną na komputer. Wszystkie stworzyłam z myślą o tym naszym wewnętrznym głosie. Tej kobietce, która w nas siedzi i naprawdę dobrze podpowiada. Mam nadzieję więc, że tapety się przydadzą i sprawią choć trochę radości!

 

 

Tapeta Super Moon

>> Tapeta-telefon-1.jpg (132 pobrania) <<

Tapeta Tribal Godess

>> tapeta-telefon-2.jpg (117 pobrań) <<

Tapeta Tribal Godess 2

>> tapeta-telefon-3.jpg (105 pobrań) << 

Tapeta Vintage Tribal

>> tapeta-telefon-4.jpg (119 pobrań) << 

 

Tapeta na komputer Tribal

>> tapeta-komputer.jpg (94 pobrania) <<

 

Miłego dnia!

Blue Monday

Mój własny, osobisty blue monday nie zaskoczył mnie dzisiaj. Żadne przekonywania w radio czyi telewizji, że to teraz mamy najbardziej depresyjny dzień w roku mnie nie ruszają. Mój blue monday postanowił napaść mnie bowiem okrutnie w zeszły poniedziałek. I stwierdzam z całą pewnością, że był to jeden z najgorszych poniedziałków w moim życiu.

Byłam po całym tygodniu bardzo nieprzyjemnej choroby. Ewidentnie jeszcze mi nie przeszło, byłam słaba i ciągle kaszlałam. Wstałam jednak rano z wizją nadrabiania poświątecznych zaległości i planowania nowego roku. Wstałam, choć było to bardzo trudne. By to poranek, jak i z resztą cały dzień, tak szary, że bardziej szary to już być nie mógł. Szarość oblepiała, wchodziła przez nasze stare, nieszczelne okna, dostawała się do głowy i już wyjść z niej nie chciała. Wilgoć i chłód przeszywały od samego spojrzenia na owy szary obraz smutnego blokowiska.

Jaka to jest możliwe, że wszystko potrafi być szare?

Odprawiłam dziecko do przedszkola, psa na spacer. Męża już od kilku tygodni nie ma i jeszcze długo nie będzie. Pomyślałam więc, że uprzyjemnię sobie ten dzień, wstępując do Buczka (stanowczo najlepsze piekarnie, nie wiem czy są poza Krakowem?) i kupując sobie nieco moich ulubionych ciasteczek grylażowych. Kiedy ekspedientka sięgała po nie gdzieś na zaplecze zamiast wybrać z lady, pomyślałam nawet, że przynajmniej będą świeże. Jakie więc było moje zdziwienie, kiedy otwierając torebkę w domu, uświadomiłam sobie, że dostałam zupełnie inne ciastka… I to takie, za którymi nie przepadam…

Ta to tak… dzień się zaczął… bez ciastek grylażowych…

I trwał ten dzień tak smętnie. I nic nie byłam w stanie konstruktywnego zrobić. I zaczął mnie ten nowy rok przerażać. I dopadła bezsilność i brak sensu. A do tego jeszcze wirusy na stronie i trochę nieprzyjemnych spraw do pozałatwiania. Z tego wszystkiego, jedyne co potrafiłam zrobić to… napisałam CV. Nie wiem sama czy było to silne postanowienie zmian czy akt desperacji. Nie wiem czy szarość postanowiła urządzić w mojej głowie bunt i przewartościować całą moją dotychczasową pracę. CV w każdym razie powstało. I nawet się w jedno miejsce wysłało.

I trzeba już było pójść po dziecko, co oznacza koniec smętów i smutów, bo dziecko wymaga dobrej energii i uśmiechów.

 

 

Powolutku, bardzo powolutku ta dobra energia zaczęła do mnie wracać.

Pojawiły się maile z zapytaniami o współpracę i warsztaty. Wróciły pomysły do głowy. Powróciła chęć, a o chęć tu chyba jest najtrudniej. Bo to naprawdę trzeba chcieć, żeby coś się działo. Dopiero wtedy się dzieje.

Choć powrót z tego okropnego poniedziałku do stanu jako takiej normalności trwał tydzień, to w końcu wyszło słońce! W końcu nastał weekend, uznałam, że już chorować więcej nie mogę. Spotkałam się z przyjaciółmi, wyszłam na powietrze, świeże powietrze, o co wcale nie jest łatwo. Zauważyłam też, ze kolory wróciły na swoje miejsce.

Dzisiejszy więc blue monday wcale nie jest niebieski. Nie jest straszny i depresyjny. Dzisiaj rano zamknęłam oczy i wystawiłam twarz do słońca. I wszystko wróciło na swoje miejsce. I nawet mam więcej sił, żeby stawić czoło tym atakującym ostatnio Lili wirusom i innym nieprzyjemnościom.

Jeśli jednak kogoś Was faktycznie dzisiaj dopadł ten niebieski, przygnębiający nastrój, wierzcie mi – i tak minie. Powiedzcie sobie oj tam oj tam i trochę dziś odpuśćcie!

Wszystko, co dobre, w końcu wróci!

 

(A jutro pojawią się w Lili kąpielowe bałwanki! Na poprawę humoru!)

 

Tanie podróżowanie

No i zaczęła się ta mglista, ponura część jesieni… Nie powiem, ma ona swój urok, jest w niej coś przyciągającego… Sprzyja jednak melancholii, apatii i zmęczeniu. Cóż więc robić w te coraz ciemniejsze i bardziej szare (zwłaszcza tu, w Krakowie…) dni? Planować podróże!

Ale, ale… tu się nagle okazuje, że kupujemy mieszkanie, że trzeba je urządzić, mebli trochę kupić, sami rozumiecie. Czy jest więc nadzieja na wakacje w tym roku? Oj, musi być! Wakacje bowiem, spójrzmy prawdzie w oczy, to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy na świecie! Prawda? Nie pozostaje więc nic innego, jak poszukać sposobów na tanie podróżowanie!

Sama głowię się nad tym tematem od dłuższego czasu. Nie wiem jeszcze na co się zdecydujemy. Mam jednak przy okazji i dla Was kilka sprawdzonych, przeze mnie lub moich bliskich, porad. A nuż zainspirują Was lub pomogą zorganizować wyjątkowy wyjazd? Ekonomiczny wyjazd!

A że temat podróży przewija się w Lili od czasu do czasu, będę się tu też posiłkowała moimi wcześniejszymi wpisami! Tak najlepiej! Poszukamy więc sposobów, na zaplanowanie taniego podróżowania, na wyjazdy bliskie i dalekie! Na wypady jesienne, narty zimowe i najlepsze wakacyjne przygody!

 

Polowanie na last minute okiem specjalistki!

Tak, tutaj z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jestem specjalistką. Tak bardzo wyspecjalizowaną, że o polowaniu na najlepsze last minut napisałam całkiem niedawno osobny post (link poniżej). Ze względu na specyfikę pracy mojego męża, z którym nic nie można planować na później niż około tydzień (!), ale też po prostu z pobudek ekonomicznych, odkąd urodziła się Róża najczęściej wybieramy wakacje last minute. Jest to też idealna opcja dla osób, które lubią niespodzianki. Które potrafią zdać się na los i pojechać tam, gdzie akurat pojawi się wyjątkowa oferta. My lubimy!

Co ważne, rozpoczął się teraz najlepszy okres na poszukiwanie wycieczek last minute. Październik, listopad, a zwłaszcza początek grudnia to miesiące, w którym najłatwiej znaleźć świetną ofertę, choć oczywiście musimy się nastawić na pewne niedogodności, jak nieco niższa temperatura w destynacjach europejskich i krótszy dzień. Niemniej jednak w zeszłym roku to właśnie pod koniec października wybraliśmy się na Cypr i były to niezwykle udane wakacje! Na Cyprze o tej porze roku wciąż jest gorąco, woda jest cieplutka, a turystów znacznie mniej. Bardzo polecam.

Stanowczo bardziej polecam, niż czerwcowy wypad do Grecji… Choć było pięknie (sprawdźcie w linku poniżej), koniec czerwca jest tam wybitnie gorący i niestety już – drogi. Udało mi się znaleźć całkiem dobrą ofertę w miejsce o którym od dawna marzyłam – na wyspie Skopelos, na której kręcono Mamma Mia. Do teraz jestem zauroczona, ale upał skutecznie uniemożliwiał normalne funkcjonowanie i zwiedzanie. Jestem pewna, że wrzesień/październik to lepsze miesiące na Grecję. Albo szykujcie się już na maj!

O tym gdzie szukać najlepszych i najtańszych wycieczek last minute, czym się kierować w wyborze hotelu, a także jak niezwykle wciągające jest to zajęcie, znajdziecie w poście “Jak ustrzelić last minute”!

Zobacz wpisy:

 

A może odwrotnie – poszukiwania first minute?

Coraz więcej moich znajomych decyduje się na nieco inną opcję, na first minut. To z kolei świetny pomysł dla tych wszystkich, którzy planować mogą i lubią! Którzy sami chcą decydować, gdzie i kiedy pojadą, a potem cieszyć się tą myślą przez wiele miesięcy. Całkiem przyjemna to wizja, prawda?

Jednak równie istotną motywacją jest cena. Wycieczki first minut potrafią kosztować 30-40 % taniej niż w sezonie, nieraz także dodawane są do nich ciekawe bonusy. Może więc warto już teraz pomyśleć o przyszłych wakacjach i oszczędzić sobie i nerwów i pieniędzy?

Ale to nie wszystko! W biurach podróży wciąż w opcji first minute pojawia się… zima 2017/2018! I tak wchodząc na stronę biura TUI mamy możliwość wyjazdu na Riwierę Turecką na tydzień za 567 zł, a na narty do Czech w Karkonosze za 338 zł, także na tydzień. Polecam też bardzo Maderę od 1249 zł –  to doprawdy idealna destynacja na zimę, bo przenosimy się do krainy wiecznej wiosny!

Sprawdź oferty biur, na przykład TUI.

 

Weekendowe city breaks z tanimi liniami – gdzie, kiedy, z kim?

Wyjazdy typu city breaks są idealną opcją na jesień i wiosnę. Pozwalają choć na krótką chwilę wyrwać się z szarej codzienności w zupełnie inny, zazwyczaj znacznie cieplejszy świat. Zwłaszcza, że bilety lotnicze potrafią tu kosztować naprawdę mało i za doprawdy grosze można skoczyć w październiku lub kwietniu do Barcelony, Rzymu, Londynu, Sztokholmu czy na Sycylię.

Minusem jest fakt, że nawet jak dolecimy za pół darmo, to jeszcze trzeba się na miejscu porządnie wyspać, a i coś dobrego zjeść. Na szczęście mamy teraz do dyspozycji tak genialne portale jak Airbnb, Booking.com czy Hostelworld (z którego namiętnie korzystałam na studiach), które pozwalają znaleźć świetne zakwaterowanie w równie świetnych cenach. Ostrzegam jednak… Na Airbnb można całkowicie wsiąknąć… O co mi chodzi? Szukałam w zeszłym roku jakiejś ciekawej willi dla nas na Sycylii. Pamiętam, że całe godziny spędziłam na tym portalu, przeglądając wszystkie możliwe miejsca i szukając ich na mapie. Sprawiało mi to ogromną przyjemność i do teraz mam wrażenie, że całkiem dobrze poznałam wyspę!

Najprzyjemniej wspominam krótki wypad do Barcelony z moim dobrym kolegą. Był to kwiecień, a ja tak bardzo bardzo potrzebowałam słońca. I tego właśnie słońca tam było tak dużo. I radości na ulicach, i kolorów, i morza, i dobrej energii.

Jeśli więc decydujecie się na city break to koniecznie z kimś bliskim z kim można intensywnie poszaleć! 🙂

A gdzie lecieć? Tutaj zacytuję Grzesia Pękałę z wpisu, który linkuję poniżej i który bardzo polecam, bo wciąż jest aktualny:

“Latam z Krakowa, dlatego pozwolę sobie polecić tanie wyskoki do Palma de Mallorca (zwiedziłem ją w 2 dni!), na Maltę oraz do Bolonii i na Sycylię (Trapani). Tutaj lotniska są naprawdę blisko miast, więc będzie i tanio, i nie stracimy czasu na dojazdy. W każdym z tych miejsc zdążyłem w parę dni odpocząć, „nazwiedzać się”, a także porozmawiać z lokalsami. Oczywiście, zawsze żałuję, że nie mogę wyrwać się na dłużej, ale tak to już jest, gdy kręcę reportaże telewizyjne i muszę działać niezwykle szybko. Nadzwyczaj tanie bilety daje się zarezerwować też do Barcelony (główne lotnisko to El Prat, a nieco dalej położone to Girona), Cypr (uwaga na wysokie ceny hoteli w sezonie!), Oslo i Sztokholmu (tutaj z kolei ceny noclegów spadają w sierpniu).”

Zobacz wpisy:

 

 

Podróże dalekie w dobrej cenie – polowanie na tanie bilety!

Daleko też można polecieć tanio. No… względnie tanio! Tutaj mamy dwa ogólne sposoby poszukiwania taniego podróżowania. Po pierwsze last minute, tylko w wersji egzotycznej. Jak pisałam w jednym z wymienionych wyżej wpisów, warto zwrócić uwagę na loty czarterowe, na przykład Tui – tui.pl. Ich ceny potrafią bardzo spektakularnie spaść i za naprawdę dobre pieniądze można polecieć na Dominikanę czy do Indonezji”.

Całkiem jednak niedawno wymyśliłam, że polecimy właśnie do Tajlandii. Pomysł był spontaniczny i niestety nie wyszedł (skończyło się na Cyprze), ale idea była zacna. U jej podstaw leżały bardzo tanie bilety liniami Air China. Ich sporym minusem (kiedy podróżuje się z dzieckiem, bo gdyby nie to, mógłby to nawet być plus), była niecała doba przerwy w Pekinie. Wydało mi się to za dużym obciążeniem dla 5-latki. Gdybyście jednak lecieli z takimi przesiadkami, to musicie wiedzieć, że można sobie w tym czasie przyjemnie bezwizowo zwiedzić Pekin!

Ach, no i my się może wystraszyliśmy, ale moi przyjaciele spędzili miesiąc w Indonezji, głównie na mało znanych wyspach, z dwójką malutkich dzieci i trzecim w brzuszku. Da się? No jasne, że się da. Bardzo miło wspominają cały ten wypad.

 

SPA we Włoszech i fabryka w Anglii czyli zagraniczne staże oraz wakacyjne wyjazdy do pracy – zaplanuj już teraz!

Teraz coś dla studentów! Bo chyba najlepszym sposobem na tanie podróżowanie w tym wieku, w wieku, w którym zazwyczaj zwyczajnie nie dysponuje się za bardzo środkami, są wyjazdy na staże i do pracy. Już Wam o tym wspominałam, polecam poniższy link!

Bo czasem wystarczy wysłać mail… O co chodzi? Przypomnę Wam historię moich włoskich wakacji, kiedy to odbywałam staż w SPA świetnego hotelu, położonego na plaży, niedaleko Sorrento. Spędziłam tam trzy niezwykłe miesiące. Do mojej dyspozycji był jeden z hotelowych pokoi oraz stołówka pracownicza z przepysznym jedzeniem. Dostawałam też kieszonkowe, które prawie w całości oszczędziłam.

Podczas stażu pracowałam 8 godzin przez 5 dni w tygodniu – czyli standardowo – w hotelowym luksusowym SPA. Obsługiwałam gości, opowiadałam o obiekcie po włosku i angielsku, pomagałam we wszystkich czynnościach administracyjnych i chłonęłam wiedzę związaną z pielęgnacją i tematyką SPA. To i brzmi dobrze i naprawdę dobrze mi tam było (choć tęskno).

Co ważne, staż ten zorganizowałam sobie sama, wysyłając najzwyczajniej w świecie mail do hotelu. Po więcej, zapraszam do poniższego posta, kliknijcie w link. I koniecznie, moi drodzy studenci – próbujcie! Możecie zyskać wspaniałe doświadczenie i przeżyć przygodę!

Podczas wcześniejszych wakacji pracowałam w supermarkecie w Irlandii, a w kolejne – w fabryce mrożonego jedzenia dla Tesco w Anglii. Te pierwsze były wspaniałe i niezapomniane, fabryki jednak dobrze nie wspominam. W obu przypadkach wyjeżdżałam w ciemno, poszukując pracy już na miejscu. Tego stanowczo nie polecam. Kolejnego lata poszłam po rozum do głowy i już w zimie zaczęłam wysyłać maile z zapytaniem o powyższy staż. Warto więc planować! Warto zacząć planowanie już teraz!

A może jeszcze inaczej? Może zdecydujecie się na wolontariat? Tutaj nie mam doświadczenia, ale wierzę, że to naprawdę ciekawa opcja!

Zobacz wpis:

 

 

Poznajemy to, co wciąż niepoznane czyli własne okolice, ale w ciemno!

Wróćmy na własne podwórko. Bo co zrobić, jeśli mamy wolny zaledwie jeden dzień? Mam otóż ekspresową poradę! Całkiem niedawno odkryliśmy z mężem, ile radości sprawia podróżowanie w ciemno! Pakujemy się całą rodziną w samochód i jedziemy przed siebie. Tam gdzie akurat jest ładniejszy zakręt. Nie zerkamy na gps, na mapę, po prostu jedziemy! Zatrzymujemy się tam, gdzie wydaje nam się, że znajdziemy coś ciekawego. Za każdym razem się udaje!

Ale wiecie co jest najlepsze? To szczególne uczucie wolności! Jedziesz, po prostu jedziesz. Nie spieszysz się, cieszysz się chwilą, podziwiasz widoki za oknem. Jedziesz!

 

Dla odważnych – autostop i spanie na plaży. Czy warto?

Za młodu jeździłam co nieco stopem i do teraz bardzo sobie te momenty chwalę. Przyznam jednak, że im jestem starsza tym mniej mam zaufania do ludzi i tym większą potrzebę wygody i samostanowienia. Autostop pozostaje więc kolejną opcją dla studentów, ale oczywiście obciążoną pewną dozą niebezpieczeństwa. Takie podróżowanie to jednak prawdziwa przygoda. Niezapomniana przygoda. Mam wielu znajomych, którzy w ten sposób zwiedzili całą Europę!

Moim najciekawszym wspomnieniem jest taka jedna noc, kiedy to jechaliśmy ze znajomymi w Słowacki Raj. Podzieliśmy się na pary. Niestety mnie i mojego towarzysza zastała noc w środku całkowicie powalonego przez niedawny orkan lasu. Co gorsza – mieliśmy jedynie tropik od namiotu, bo stelaż zabrała inna para. Rozłożyliśmy ten tropik wśród tych powalonych konarów i próbowaliśmy spać. Nie było lekko 🙂 Ale wspominam to fantastycznie!

Mój mąż, natomiast, z kolegami jeździł autostopem na Lazurowe Wybrzeże, gdzie sypiali na plaży (odwiedziłam ich kiedyś na tydzień i także na tej plaży spałam) i pracowali myjąc jachty. To dopiero były czasy! Można było dobrze zarobić w tak czarującym i niezwykłym miejscu! Co istotne, na tej plaży pozostawiali wszystkie bagaże i nic nigdy się z nimi nie stało. Była tam też łazienka i prysznice. No bajka!

I ten szum fal zaraz po przebudzeniu…

Trzeba tylko trochę odwagi!

 

Strony i blogi, które inspirują i pomogą tanio podróżować

Zainspirujcie się! Zajrzyjcie na poniższe strony, znajdziecie tam nieraz genialne porady i pomysły!

 

I cóż? Do dzieła! Ruszamy w świat!

 

Materiał powstał w wyniku miłej współpracy z Tui.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Facebook