KategorieDesign

Zauroczona: Kalendarze Aleksandry Morawiak

W zasadzie dopiero co pokazywałam Wam tu w Lili najpiękniejsze kalendarze na 2021, jakie udało mi się znaleźć. I teraz się kajam…. Bo oto pojawił się ostatnio taki, który przebija wszystkie pozostałe! Spieszę więc pokazać go Wam w specjalnym “zauroczonym” poście!

A chodzi oczywiście o najnowsze dzieło jakże utalentowanej Aleksandry Morawiak, o pięknej nazwie Tender heart began to sparkle. Pewnie już dobrze znacie prace Oli, sama pokazuje je Wam od bardzo dawna. Każda jedna to dzieło sztuki! A Ola jest dla mnie wzorem artystki szalenie zdolnej, kreatywnej, oryginalnej, po prostu – totalnej.

Tym razem Ola zdecydowała się stworzyć coś unikatowego – kalendarze ze zbiorem swoich kolaży w cudownej, wyjątkowej oprawie!

Kalendarze składają się z 12 kart na każdy miesiąc 2021 roku z inną ilustracją, a wydrukowane zostały na wysokiej jakości matowym papierze Hanhemuhle. Zwróćcie uwagę na cudowne teczki z tłoczeniem linearnego rysunku kolażu, wykonane przez pracownię Paper Project! Mogą potem jeszcze długo służyć do przechowywania największych skarbów! Do zestawu dołączony jest także wieszak z litego drewna bukowego z magnesowym zamknięciem i bawełnianym sznurkiem.

Całość to perełka rzemieślniczego kunsztu! I to dostępna w dwóch wersjach kolorystycznych teczki – gentle rose i forest green. Którą wybieracie?

Kalendarze dostępne są na stronie Oli – AleksandraMorawiak.com


Zauroczona: Trzask Ceramics

Wiecie już, ja to tak mam, że jak zobaczę coś, co mnie zachwyci, to zaraz i Wam muszę pokazać!

I tak natknęłam się ostatnio na Trzask Ceramics. I wiadomo – przepadłam!

Bo to nie jest taka zwyczajna pracownia ceramiczna. To jest pracownia, która tworzy prawdziwe cuda! Która przywodzi mi na myśl ceramikę australijską, daleką, taką zupełnie nie naszą. Jest pełna kolorów, pogody, radości, dobrej energii, oryginalnych wzorów, niebanalnych połączeń kolorystycznych. Ma sporo złota (tu odsyłam na Instagram, bo w sklepie już brakuje…), ma pastele, ma ombre, ma terazzo, ma motywy roślinne, ma urocze zwierzątka i figurki, ma tygrysy i alpaki, ma organiczne kształty i po prostu – dobry design. Czyli ma wszystko to, co bardzo lubię. I w sumie – co teraz jest zwyczajnie modne i lubiane ogólnie.

Ach, i ma jeszcze cudne kolczyki! W kształtach i kolorach, które uwielbiam!


Kto kryje się za tak piękną ceramiką?

Nazywam się Marta Kachniarz, mieszkam w Warszawie, gdzie od dwóch lat prowadzę pracownię ceramiczną TRZASK. Projektuję i własnoręcznie wykonuję przedmioty użytkowe, zastawę oraz biżuterię. Wszystkim moim przedmiotom, niezależnie od przeznaczenia, nadaję proste, nowoczesne formy, od podstawowych kształtów geometrycznych po bardziej organiczne. Styl Trzasku jest swobodny; inspiracje fakturami materiałów, takich jak marmur czy lastryko, sąsiadują tu z jasną paletą pasteli i niewymuszoną rysunkową kreską. Ponieważ nie korzystam z form, a wszystkie prace toczę na kole bądź buduję ręcznie, nie ma dwóch takich samych Trzasków.

Poznajcie Martę bliżej i zajrzyjcie na stronę Trzask Ceramics.


Fot. Daria Szczygieł
Fot. Daria Szczygieł

Soho Loft

Nie mogłam się do cegły przekonać. No, nie mogłam.

Do teraz!

To jest pierwsze wnętrze z cegłą, które kupuję w pełni. Ba, jestem nim zachwycona!

Jest to projekt Soho Loft – bardzo utalentowanej architektki wnętrz Tiny Rich, zlokalizowany w Nowym Jorku. I teraz wyobraźcie sobie, że jesteście w tym Nowym Jorku, i że mieszkacie w takim wnętrzu. Bajka, co?

Tina Rich rozpoczęła swoją designerską karierę na uniwersytecie na Florydzie. Potem przeniosła się właśnie do Nowego Jorku, gdzie pracowała jako architekt wnętrz i mebli. W końcu jednak postawiła na swoją własną firmę, a to, co ją wyróżnia to śródziemnomorska estetyka. Umiejętnie łączy znaleziska vintage, specjalnie tworzone wnętrzarskie elementy designerskie, a także wyszukuje i docenia dzieła młodych twórców i artystów.

Polecam dzisiaj Waszej uwadze ten piękny projekt, to cudowne wnętrze. Może Was zainspiruje? Bo wspaniale byłoby tu zamieszkać!

Więcej znajdziecie na stronie Tina Rich.


Z dbałością o każdy detal x3

Przyznam, że kiedyś ich nie doceniałam. Ich mocy wielkiej. Mocy przeobrażania zwykłych nawet, najzwyklejszych produktów, w coś większego. Coś, co zachwyca, co tworzy atmosferę, co chce się mieć. I za co można zapłacić odpowiednio więcej.

Detale!

Trzy razy w ostatnim czasie zachwyciłam się niezwykłą wręcz dbałością o detale właśnie. Tym, jak potrafią zaczarować, utkwić w pamięci, jak kreują historię, wokół której nie można przejść obojętnie.

Są to trzy różne historie, trzy inne produkty, w końcu – trzy krańce świata. Niemniej jednak wszystkie dzisiejsze przykłady cechują się ogromnym talentem ich twórców i dbałością o każdy, najmniejszy szczegół.

Zachwyćcie się nimi tak jak ja!



Iga Sarzyńska “Wzrusza Toruń”


Zaczynamy od projektu, który wzbudził mój największy zachwyt!

Całkiem niedawno Ola Morawiak z Liquid Memory Collages, artystka którą podziwiam od dawna i o której już Wam niejednokrotnie pisałam, pokazała na swoich profilach efekty współpracy z pracownią Igi Sarzyńskiej “Wzrusza Toruń”.

To właśnie w Toruniu znajduje się butik, w którym znajdziecie pierniki, ciasteczka i czekolady autorstwa Igi Sarzyńskiej. Nie są to jednak takie zwyczajne pierniki. Mam wrażenie, że to raczej małe dzieła sztuki (te z płatkami kwiatów! No cuda!), które potrzebowały tylko jednego… odpowiedniego opakowania!

I tutaj pojawia się Ola Morawiak, która stworzyła obłędny kolaż, który z kolei ozdobił nowe pudełeczka na smakołyki Igi. Za identyfikację odpowiada studio graficzne Parastudio* . Całość, przyznajcie, wyszła genialnie. Jest przemyślana, spójna i po prostu – piękna. O wszystko tu zadbano! Każdy element do siebie pasuje – od samego produktu, po najmniejszą bibułkę.

Czyż można o lepszą pamiątkę z Torunia?


Zdjęcia – Ola Morawiak – Liquid Memor Collages

Zachęcam Was do odwiedzenia profili Igi Sarzyńskiej “Wzrusza Toruń” na Facebooku i Instagramie



Dream Journal Cocorrina


Nie tylko sam wspomniany tu w tytule dziennik, ale równie dobrze każdy z produktów dostępnych w sklepie Coriny nadaje się idealnie do tego wpisu!

Corina Nika jest artystką i grafikiem, mieszkającą na bajecznej wyspie Kefalonia i tworzącą tam najbardziej magiczny ze światów – świat gwiazd, snów, kart runicznych i słońca, dużo, dużo tam słońca. I złota! Czerni i złota!

Corina tworzy swoje magiczne projekty, a potem jej mąż, tam na miejscu, je drukuje i zamienia w coś realnego! Do zawieszenia na ścianie, do podarowania bliskim, to zapisywania najskrytszych tajemnic.

Nie tylko każda z tych grafik jest tak dopieszczona, tak szczegółowa. Podoba mi się ogromnie sposób prezentacji ich w sklepie, ale także z dużym zaciekawienie podglądam na Instastory, jak cudownie jest to wszystko tworzone, ileż tam detali, których na co dzień nie zauważamy, i jak to jest pięknie wysyłane do nowych właścicieli!

Zobaczcie koniecznie sklep Cocorriny i jej Instagram!



Zaproszenia ślubne Design Love Fest


Przechodzimy do nieco innej bajki, ale równie wspaniałej!

Tym razem zaproszę Was na blog Design Love Fest, abyście zobaczyli jak szalenie ciekawy i oryginalny był proces tworzenia najładniejszych zaproszeń ślubnych autorki bloga – Bri Emery.

Polecam przejrzeć nieco więcej niż ten jeden wpis i zgłębić nieco temat całego ślubu i wesela. Zobaczycie wtedy, jak idealnie wpisywały się te zaproszenia w całą koncepcję weselną, jak pasowały klimatem. Co ciekawe, sama grafika jest tez bardzo symboliczna, pełna ukrytych przekazów, które Bri pokazuje we wpisie. Jest więc w pełni spersonalizowana, idealnie oddająca charakter okazji i jednocześnie – młodej pary.

Jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak dokładnie zostało tu wszystko przemyślane i jak pięknie tę ideę przeniesiono na papier.

I nawet znaczki nie są tu przypadkowe!

Zobaczcie koniecznie całość na Design Love Fest!


Zauroczona: SMEG – Sicily is my love

No przepadłam!

Wprawdzie jeszcze nie byłam na Sycylii, ale spędzam tam ostatnio sporo czasu… książkowo. Byłam za to, o czym nawet ostatnio przy okazji migdałowych ciasteczek Wam pisałam, dosyć długo we Włoszech, w okolicach Sorrento. Na co dzień mieszkałam w hotelu, w którym odbywałam staż, ale na jakoś ponad tydzień zaprosiła mnie do siebie jedna z pracujących w tamtejszym SPA dziewczyn. Pamiętam, że byłam pod wrażeniem jej domu! Był to całkiem współczesny apartamentowiec w jednej z nadmorskich mieścin, ale tchnął czarem dawnej Italii. Jakże odczuwalny był w nim włoski duch, zaklęty w całym wyposażeniu, w dużej ilości kolorów, malunków, niezwykłych, specyficznych ozdób, tworzących atmosferę gościnnego południa.

Być może dlatego tak bardzo spodobała mi się kolekcja SMEG we współpracy duetem Dolce&Gabbana – Sicily is my love! Nie jest to nowa kolekcja, bo lodówki pokazano w 2016 roku, a pozostałe sprzęty, jako jej kontynuację – w 2017. Nie wiem więc czemu doprawdy dopiero teraz je odkryłam!

Dolce&Gabbana i Smeg ponownie połączyły swoje siły, a owocem tej współpracy jest specjalna, limitowana edycja kultowych lodówek FAB28, prawdziwych dzieł sztuki. Te dwie znane marki, choć reprezentują inne obszary działania, zostały zjednoczone silnymi wartościami i tradycją doskonałości stylu „Made in Italy” – mając to samo pochodzenie i nawiązując do tradycji, w kreatywny i umiejętny sposób połączyły epoki, różne specjalności oraz wrażliwość estetyczną.



Rezultatem tego partnerstwa jest wyjątkowa chłodziarka Smeg FAB28, która została zaprezentowana w unikalnym stylu Dolce&Gabbana. Na każdej chłodziarce przedstawione są obrazy stworzone przez sycylijskich artystów: cytryny, symbol trinacria, koła od wozu, średniowieczni rycerze oraz sceny bitew – wszystkie charakterystyczne elementy teatru lalek i tradycyjnych, sycylijskich wozów, jak również stylu Domenico Dolce i Stefano Gabbana. Dodatkowo każdy produkt został upiększony klasycznym motywem kwiatowym.”

Zobaczcie koniecznie wszystkie te niezwykłe lodówki, stworzone z ogromną pieczołowitością przez sycylijskich artystów – na stronie SMEG Polska TUTAJ.

A potem zajrzyjcie na stronę pozostałych sprzętów, które chyba nawet bardziej mi się podobają – Sicily is my love.


GieraDesign

Pamiętacie lustro z naszego salonu? Pokazywałam Wam je nieraz w serii Nasze Miejsce (zajrzyjcie koniecznie!). Pisałam Wam też, że pochodzi z rodzinnej firmy, od szklarzy z Radzymina – z GieraDesign.

Bardzo lubię to nasze lustro, które i tu poniżej załączam! Jest jedną z najciekawszych ozdób, jakie mamy. Doświetla i pogłębia wnętrze. Zawsze też można się do niego po prostu uśmiechnąć!



Za markę GieraDesign mogę więc osobiście ręczyć. A że śledzę sobie jej rozwój od dłuższego czasu, najwyższa pora, aby i tutaj się nieco więcej pozachwycać.

Podoba mi się bowiem nie tylko to nasze lustro. Podoba mi się cała masa luster z oferty marki! Podoba mi się jej nowoczesne podejście do designu, ale oparte na ugruntowanej pozycji i tradycjach. Podoba mi się pomysłowość, ale także prostota. Podobają mi się bardzo trendowe, współczesne wizualizacje i podejście do klienta. Jakość wykonania i dbałość o szczegóły.

Zacytuję tu słowo od GieraDesign:

Jesteśmy firmą rodzinną, od trzech pokoleń kontynuującą rzemiosło szklarskie, którego korzenie sięgają 1946 roku. To daje nam ogromne doświadczenie w tej branży. W naszej pracy udaje nam się połączyć rodzinne tradycje rzemieślnicze z zamiłowaniem do designu. Projektując nowe wzory śledzimy trendy, szukamy inspiracji i w końcu przekuwamy je w gotowy produkt.

Oferujemy szeroki wybór luster w różnych stylach: nowoczesnym, glamour, art deco czy skandynawskim. Jako producent możemy zrealizować każde indywidualne zamówienie.

Nasze lustra wykonujemy sami z najwyższej jakości belgijskich luster o dużej przejrzystości i wysokim połysku. Nie używamy luster sprowadzanych z Chin o nietrwałych podlewach.


Dodam jeszcze, że marka zbiera ostatnio nagrody za swoje lustro obrotowe Scandi Duo. Swoją drogą – świetny pomysł! Poczytajcie więcej na ich blogu!

Nie będę się więc sama zachwycać – pozachwycajcie się ze mną! Zobaczcie, jak ładne potrafią być lustra!

Wszystkie lustra znajdziecie na GieraDesign


Facebook