KategoriePrzepisy na kosmetyki

3 świeże toniki

Zdarzyło Wam się kiedyś, że jakoś tak całkowicie nagle, skończył się Wam ulubiony tonik do twarzy?

Pewnie całkiem możliwe, co? Tak zazwyczaj zaczyna się przygoda ze świeżymi tonikami. Wystarczy bowiem wejść do kuchni, ruszyć głową i w kilka chwil możemy mieć genialny tonik!

A wtedy to już przepadniecie! Bo takie świeże toniki są naprawdę świetnymi kosmetykami. Wymagają wprawdzie odrobiny więcej zachodu niż sięgnięcie po taki gotowy, markowy, niemniej jednak są nie tylko dobrą alternatywą, ale często też znacznie lepszym rozwiązaniem pielęgnacyjnym.

Mam więc dzisiaj dla Was 3 sprawdzone przepisy na cudne świeże toniki. Wypróbujcie je koniecznie, znajdźcie swój ulubiony. Albo niechaj staną się inspiracją do dalszych eksperymentów?


Co charakteryzuje takie świeże toniki?

  • są bardzo proste, nie tylko w wykonaniu, ale także w kwestii ilości i dostępności składników; wszystko zazwyczaj znajdziemy w kuchni i przygotujemy w kilka chwil;
  • niestety nie są trwałe, robimy więc naprawdę niewielkie porcje, najlepiej na 2-3 dni i przechowujemy w lodówce;
  • są doprawdy po prostu tanie – zwłaszcza te, które dzisiaj Wam zaproponowałam;
  • ilość składników domierzamy “na oko”, nie są tu konieczne dokładne receptury;
  • idealnie nadają się do odświeżania cery w ciągu dnia, co sama uwielbiam i bardzo polecam. Możecie zamienić je w lekką mgiełkę lub lekko przykładać do skóry na waciku;
  • warto postarać się o najlepszą jakość składników, z jakich je wykonujemy; Wasza skóra się Wam odwdzięczy!

Jeśli więc jeszcze nie przygotowywaliście sobie świeżych toników – do dzieła!



Tonik jabłko-mięta

Składniki:

  • kilka listków/gałązek świeżej mięty, ewentualnie łyżeczka suszonej
  • ekologiczny ocet jabłkowy
  • gorąca woda

Przygotowujemy napar z mięty – zalewamy ją około połową kubka gorącej wody i odstawiamy na kilka chwil. Jeżeli jest taka konieczność przelewamy napar przez siteczko, a następnie wlewamy do niewielkiej buteleczki razem z octem jabłkowym, w takiej proporcji, aby octu była jedna część, a naparu 4-5 części.

Jest genialny! A jak pachnie! Jak cudownie odświeża i tonizuje skórę. Dodaje jej energii i blasku.


Woda ryżowa

Składniki:

  • garstka ryżu, najlepiej ekologicznego, białego lub brązowego
  • przegotowana woda

Do miski przesypujemy ryż i zalewamy go przegotowaną, letnią wodą, tak aby jej powierzchnia była około 1-2 cm ponad ryżem. Mieszamy i odstawiamy na pół godziny. Po tym czasie przelewamy płyn przez sitko i wlewamy do buteleczki.

Taka woda ryżowa cudownie koi podrażnioną skórę, uspokaja ją, delikatnie oczyszcza. Łagodzi i reguluje. Jest lekko mętna i po jakimś czasie pojawi się osad na spodzie. Wystarczy wtedy tylko wstrząsnąć buteleczką.


Tonik rumianek-cynamon

Składniki:

  • łyżeczka lub torebka rumianku
  • kawałeczek kory cynamonu
  • pół łyżeczki octu jabłkowego
  • gorąca woda

Rumianek i cynamon zalewamy około połową kubka gorącej wody. Odstawiamy na kilka chwil. Gotowy napar przecedzamy i wlewamy do buteleczki razem z niewielkim dodatkiem octu jabłkowego.

Tonik z jednej strony świetnie koi skórę, ale także mobilizuje ją do regeneracji, dodaje jej energii i ją wzmacnia. Działa przeciwzapalnie i łagodząco. Polecam zwłaszcza do problematycznej, podrażnionej skóry.




Warsztaty walentynkowe Magia Miłosna / Kraków

Oj, będzie się działo!

Będziemy czarować! Będzie pachniało!

Będzie kreatywnie, wesoło i przytulnie!

Zapraszam na walentynkowe warsztaty do Krakowa!


Magia miłosna

Kosmetyki pełne afrodyzjaków

KRAKÓW, Absurdalia Cafe

16.02.2019


PROGRAM

Część pierwsza – 10:30- 13:00

Zrobimy:

  • Delikatny owsiano-lniany krem oczyszczający
  • Różowy tonik kwaśno-kwiatowy
  • Bąbelkowy miętowo-miodowy płyn do kąpieli
  • Czekoladową maseczkę odżywcza

30 minut przerwy (polecamy lekki lunch – w Absurdaliach zjecie pyszne panini, tosty i sałatki oraz najpyszniejsze ciasta – także wegańskie)


Część druga – 13:30 – 16:00

Zrobimy:

  • Suchy eliksir nabłyszczający
  • Balsam całuśny do ust
  • Afrodyzującą świecę do masażu
  • Serniczki kąpielowe z tajemnym przesłaniem-niespodzianką


KOSZTY

Koszt warsztatów – 250 zł / os.

W cenie:

  • porządna dawka wiedzy, dobrej energii i inspiracji
  • Gorący napój – herbata, kawa lub kakao
  • Wszystkie powyższe kosmetyki, które zrobicie sami, zabierzecie do domu
  • Pisemne materiały z przepisami na warsztatowe kosmetyki

MIEJSCE

Absurdalia Cafe, ul. Brodzińskiego 6, Kraków / koło kładki. Polecamy Absurdalia na Facebooku.


Zgłoszenia przyjmujemy do 7 lutego 2019 drogą mailową, na adres lilinatura@lilinatura.pl. Warunkiem zapisu jest wpłacenie całości kwoty za warsztaty w ciągu 3 dni od zgłoszenia, na przesłane mailowo konto.

Ilość miejsc ograniczona, mocno.

Zastrzegam sobie możliwość odwołania warsztatów, w przypadku nie zebrania grupy.

W przypadku odwołania uczestnictwa:

  • do 7.02.2019 – zwracamy całość kwoty
  • po 7.02.2019 – zwracamy 50% kwoty, chyba, że znajdziemy zastępstwo na wolne miejsce, wtedy zwracamy całość.

Zapraszamy cieplutko!

Na prezent: 2w1 płyn i olejek do kąpieli

Znacie te buteleczki, w których można umieścić jednocześnie oliwę i ocet balsamiczny? Jedno jest na wierzchu, drugie w środku.

Postanowiłam tym razem wykorzystać taką buteleczkę inaczej!

Zmieniamy ją więc w wyjątkowy, pachnący lawendą prezent gwiazdkowy! I cieszymy się z radości obdarowanej osoby!

Co zamieściłam w buteleczce?

Kąpielowy niezbędnik!

Jej większą część wypełnia łagodny, miodowo-lawendowy płyn do kąpieli, który nie tylko stworzy nam w niej przyjemną delikatną pianę, ale przy okazji skórę uczyni miękką, a zmysły ukoi!

Do mniejszej, wewnętrznej buteleczki wlałam łagodny lawendowy olejek do kąpieli, którego dodajemy dosłownie 1-2 łyżki do wanny wody. I to najlepiej razem z płynem! Idealnie się bowiem uzupełniają!

Pozostawiają skórę nawilżoną i miłą w dotyku, ale co równie ważne – gwarantuję wspaniały relaks i ukojenie dla skołatanego, zapracowanego umysłu!

Dodam jeszcze, że masę takich buteleczek znajdziecie np. na Allegro lub w sklepach z produktami gospodarstwa domowego. Buteleczki są szklane, co bardzo ładnie wygląda, trzeba jednak uważać przy chowaniu ich pod choinką.

Lawendowo-miodowy płyn do kąpieli

Składniki:

  • 120 ml przegotowanej wody
  • 120 ml betainy cocoamidopropylowej (Cocomidopropyl Betaine / ZielonyKlub.pl)
  • 20 ml gliceryny roślinnej
  • 40 ml płynnego miodu
  • 30 kropelek olejku lawendowego
  • 3 ml eco konserwantu

Wszystkie płyny mieszamy dokładnie w wysokiej zlewce, aż dobrze się połączą.  Przelewamy do czystej buteleczki. Płyn dolewamy w dowolnej ilości do wanny z wodą.

Lawendowy olejek do kąpieli

Składniki:

  • 50 ml olejku z pestek brzoskwini
  • 30 kropelek olejku lawendowego

Olejki mieszamy i przelewamy do czystej buteleczki. Do wanny z wodą dolewamy 1-2 łyżki olejku.

I tak powstają nam dwa złociste umilacze kąpieli, które tak przyjemnie wpisują się w świąteczny klimat!

Polecam oczywiście zawiesić własnoręcznie zrobiony pierniczek na butelce!


Płynne złoto do rozświetlania twarzy

A gdyby tak w jednej chwili zamieniać się w księżniczkę rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy?

Gdyby tak pobawić się w alchemika i odkryć własny kamień filozoficzny?

Gdyby tak podarować na Święta komuś bliskiemu płynne złoto?

Aby móc zabłysnąć jak pierwsza gwiazdka?

Drodzy moi, zrobimy dzisiaj cudownie pachnące kwiatem gorzkiej pomarańczy – płynne złoto!

Co to jest to płynne złoto?

To tajemna mikstura, która zamienia nas w gwiazdy! A dokładniej gęsty olejek wypełniony złotymi drobinkami, które nakładamy:

  • opuszkami palców na powieki
  • równie delikatnie pod łuki brwiowe
  • nad kości policzkowe, leciutko wmasowując palcami
  • na dekolt, rozsmarowując na skórze, przed wielkimi wyjściami i mniejszymi imprezami.

Nasze złoto zapewni nam dyskretny, ale widoczny blask, który z pewnością przyciągnie wzrok i rozświetli naszą skórę!

A przy tym – jak to pachnie! Być może tak właśnie pachniała Szeherezada? Neroli – kwiat gorzkiej pomarańczy jest jednym z piękniejszych, kwiatowych, ciepłych zapachów. Uwielbiam!

Płynne złoto do rozświetlania twarzy

Składniki:

  • 1 łyżeczka wosku migdałowego
  • 12 łyżeczek oleju makadamia
  • 9 kropelek olejku eterycznego neroli
  • 2 łyżeczki brokatu Winter Gold Glitter (Kolorówka.com)

W kąpieli wodnej w niewielkiej zlewce lub miseczce rozpuszczamy wosk migdałowy. Dolewamy do niego olej makadamia i mieszamy. Ściągamy całość z ognia. Dosypujemy brokat i dolewamy olejek eteryczny i wciąż mieszamy przez kilka minut.

Gotowe płynne złoto przelewamy do słoiczka lub buteleczki. Ja moją kupiłam na Allegro (niestety już nie są dostępne u tego sprzedawcy) – przyznajcie, że idealnie nadaje się do tego typu mikstur!


Sztyft z kurkumą na niedoskonałości

Gdzieś kiedyś natknęłam się na krótki materiał filmowy, o tym, jak to gwiazdy hollywoodu zachwycają się sztyftami z kurkumą. Wtedy to postanowiłam, że zrobię sobie sama własną wersję tego cuda. I wiecie co? Wyszło wspaniale! I naprawdę działa!

Co to ten sztyft? To prosty w wykonaniu kosmetyk w formie pomadki, który stosujemy w walce z niedoskonałościami. Tymi, które, jak czujemy, zaraz nam wyskoczą i tymi, z którymi już się borykamy. Jego najważniejszym składnikiem jest właśnie kurkuma o bardzo silnych właściwościach przeciwzapalnych, antybakteryjnych, rozjaśniających i kojących. Kurkuma przyspiesza gojenie się ran i działa przy tym przeciwbólowo. To taka nasza broń na problemy skórne, która jest przy okazji tania i łatwo dostępna. Jej minusem jest fakt, że zabarwia skórę na żółto i wcale nie tak łatwo to zmyć, mimo jednak wszystko – warto się troszkę pomęczyć.

 

Sztyft opatrzyłam także w inne składniki, które świetnie sprawdzają się w walce z niedoskonałościami. Mamy więc sporo oleju z krokosza barwierskiego, który bardzo polecany jest do pielęgnacji skóry trądzikowej. Mamy też silny antyseptyk w postaci olejku z tymianku i mamy przyspieszający gojenie ran, osuszający je wręcz – tlenek cynku. Mamy w końcu regenerującą dawkę wosku pszczelego, który to pozwala zachować naszemu sztyftowi formę sztyftu.

Takie połączenie składników sprawia, że problematyczne miejsca nie tylko będą odkażone i wysuszone, ale przy okazji goją się i regenerują, aby w końcu łagodnie zniknąć.

Jak stosujemy taki sztyft? Najlepiej wieczorem, na oczyszczoną, wilgotną jeszcze skórę. Sztyftem delikatnie maziamy po newralgicznych miejscach, aż pokryje je leciutka warstwa kosmetyku i staną się żółte. Pozostawiamy, jak maseczkę, na około 20 minut, a następnie zmywamy – najlepiej płynem micelarnym na waciku.  Zabieg powtarzamy tak często, jak mamy potrzebę.

Jest to bardzo wydajny kosmetyk, starczy Wam na baaardzo długo. Spokojnie też może długo postać, jeśli tylko zachowacie podstawowe zasady higieny przy jego tworzeniu i przechowywaniu.

Do dzieła!

 

Sztyft z kurkumą na niedoskonałości

Składniki / na 2 sztyfty:

  • 2 łyżeczki wosku pszczelego – bielonego lub żółtego
  • 5 łyżeczek oleju z krokosza barwierskiego (np. ze Zrób Sobie Krem)
  • 1 łyżeczka kurkumy (mielonej, takiej z torebek z marketu)
  • 1/2 łyżeczki tlenku cynku (mój z Zielony Klub)
  • 4 kropelki olejku tymiankowego

Przygotowujemy dwa opakowania na pomadki (ze sklepów z półproduktami kosmetycznymi). W zlewce szklanej z dzióbkiem (z takiej będzie najwygodniej przelewać do pojemniczków, ale może to być i zwykła ceramiczna miseczka) w kąpieli wodnej roztapiamy wosk. Dopiero kiedy będzie już rozpuszczony, zmniejszamy ogień do minimum i dolewamy olej z krokosza, który nie lubi wysokich temperatur. Mieszamy szybko, aż całość się połączy i powstanie nam olejek i ściągamy zlewkę z kąpieli wodnej. Dosypujemy po kolei kurkumę i tlenek cynku, intensywnie mieszając za każdym razem, aż do uzyskania jednolitej konsystencji. Na końcu dolewamy olejek tymiankowy, ponownie mieszamy. Całość powinna już delikatnie chcieć zastygać, przelewamy więc mieszaninę do pojemniczków i odkładamy je w chłodne miejsce na ok. godzinę, do pełnego stwardnienia.

 

 

Białe proszki

Dosyć często ostatnio je wykorzystuję. W głównej mierze podczas warsztatów, ale i sama chętnie czerpię z ich mocy. I nie tylko ja, bo i moi bliscy. Poznajcie cztery wyjątkowe białe proszki… Wszystkie legalne, zaręczam!

A może już je znacie? Wszak pisałam już o niektórych, a nawet publikowałam kilka proszkowych przepisów. Jeśli jednak ich nie poznajecie, bardzo polecam zaopatrzyć się w białą glinkę, tlenek cynku, mączkę owsianą i mączkę kokosową!

Jak je wykorzystać? Mam dzisiaj dla Was 4 sprawdzone przepisy na domowe kosmetyki z wykorzystaniem naszych proszkowych gwiazd!

 

BIAŁA GLINKA / KAOLIN

To moja ulubiona z glinek. W zasadzie nie używam innych, chyba, że w gotowych glinkowych maskach. Z nią bowiem tak bardzo się polubiłam, że kupuję ją dosłownie na kilogramy. No dobra… to na warsztaty, ale sporo i dla mnie pozostaje.

To najłagodniejsza z glinek, polecana osobom o nawet bardzo wrażliwej skórze. Jest niedroga i bardzo wydajna. Zawiera wapń, cynk, krzem i magnez. Uwielbiam ją za jej lekkość, zdolność matowienia przetłuszczającej się skóry, za jej właściwości ograniczające rozwój stanów zapalnych i odkażające, podsuszające wypryski i niedoskonałości. Glinka świetnie oczyszcza. W połączeniu z olejami, miodem, hydrolatem lub po prostu – z wodą, zamienia się w lekki, ale naprawdę bardzo skuteczny czyścik do każdego rodzaju cery. Absorbuje zanieczyszczenia, reguluje funkcjonowanie skóry, wygładza i pozostawia przyjemne uczucie lekkości, bez ściągnięcia, za to ze wspomnianym wcześniej – zmatowieniem.

Sama najczęściej robię sobie glinkowe czyściki do twarzy. Nawet teraz ze trzy różne stoją w mojej łazience. Chciałabym jednak zaproponować Wam dzisiaj bardzo przyjemną maseczkę z białą glinką. Będzie to maska kojąca i rozjaśniająca skórę. Polecam teraz – po lecie, ale świetnie też sprawdzi się do przywrócenia blasku skórze zmęczonej zimą.

 

Kojąco-rozjaśniająca maska z ogórkiem i białą glinką

Składniki:

  • 2 małe gruntowe ogórki (ewentualnie 1/3 dużego)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżeczki białej glinki

Ogórki obieramy i miksujemy w blenderze do uzyskania konsystencji jednolitej papki. Dodajemy sok i glinkę, mieszamy. Maskę nakładamy na twarz i/lub ciało, pozostawiamy na 15 minut i zmywamy letnią wodą.

 

 

TLENEK CYNKU

Oj, to stanowczo jeden z moich must have łazienkowych. Przydaje się często i zawsze pomaga. Jest to idealnie biały, lekki proszek – naturalny minerał pigmentowy. Zapewne każdy go zna, bo stosowany jest często w terapiach dermatologicznych, polecany na wszelkiego typu problemy skórne, ale także do pielęgnacji wrażliwej skóry niemowląt – często dodaje się go do posypek i kremów na odparzenia. Zasłynął swymi właściwościami gojącymi i przeciwzapalnymi, ale także jako mineralny filtr przeciwsłoneczny (blokuje całe spektrum UV, odbija i rozprasza światło). Ma działanie antybakteryjne, ściągające, leczy stany zapalne skóry.

Mam go więc zawsze pod ręką. Czasami nakładam jego maluteńką ilość na potrzebującą zagojenia skórę, czasami dodaję do łagodzącego pudru (przepis TUTAJ). Zazwyczaj jednak ucieram szybką i mega skuteczną pastę na niedoskonałości. Bywa to pasta z TEGO przepisu, dzisiaj jednak polecam Wam coś, co przygotujecie w kilka sekund, a sprawdzi się o niebo lepiej niż te wszystkie dostępne w aptekach maści cynkowe, pełne zapychających wypełniaczy.

 

Szybka pasta cynkowa na niedoskonałości i otarcia

Składniki:

  • 2 łyżeczki tlenku cynku
  • 3 łyżki żelu ALOESOVE

Chwila moment i lekka, łagodząca, gojąca pasta gotowa. W przepisie z linku, który wkleiłam powyżej użyłam żelu aloesowego 98%. On wymagał dodatku oleju, w przeciwnym wypadku za bardzo ściągałby skórę, a nie o to nam tu chodzi. W żelu ALOESOVE, który ostatnio często i chętnie stosuję, mamy nie tylko aloes, ale i sporo innych kojących i regenerujących składników (zobaczcie na stronie Sylveco), co czyni go idealnym nośnikiem dla naszego tlenku cynku. Oba składniki wystarczy dokładnie wymieszać. Można także na bieżąco produkować sobie taką pastę na dłoni, tuż przed użyciem. Pasta, naniesiona w niewielkiej ilości na potrzebujące partie skóry, szybko goi i regeneruje. Polecam także po depilacji.

 

MĄCZKA OWSIANA

A dokładniej – koloidalna mączka owsiana.

Ja tu może zacytuję po prostu ze strony sklepu ZielonyKlub.pl, bo ładnie tam całość opisali:

Otrzymywana jest z owsa w oparciu o opatentowany proces, który umożliwia zwiększenie biodostępności beta glukanu, co skutkuje silnym działaniem anty-aging i nawilżającym. Zwiększone jest również działanie oczyszczające i kojące.

Zawiera wiele związków bioaktywnych, szczególnie o właściwościach przeciwutleniających. Są to między innymi beta glukan, polifenole, awenantramidy, fitosterole, NNKT, witaminy E, A, D, K, witaminy z grupy B, zwłaszcza tiamina (B1), składniki mineralne (żelazo, mangan, miedź, fosfor, wapń, magnez) i inne.

Jest uniwersalnym i wszechstronnym składnikiem o sprawdzonym działaniu przeciwstarzeniowym. Posiada właściwości kojące, regeneracyjne, ochronne. Łagodzi objawy uczulenia i alergii zmniejszając swędzenie i zaczerwienienie, głównie za sprawą awenantramid, związków, które mają silne właściwości antyalergiczne, antyoksydacyjne i przeciwzapalne.

Ma naturalne działanie oczyszczające, normalizuje wytwarzanie sebum, pochłania nadmiar tłuszczu i bród ze skóry. Przywraca naturalną równowagę pH skóry. Zmniejsza utratę wody przez skórę, również zastosowana preparatach suchych. Promuje wytwarzanie kolagenu w skórze i poprawia skuteczność ochrony przed wolnymi rodnikami. W efekcie skóra jest zdrowsza i młodsza a zmarszczki ulegają wygładzeniu.

Bardzo ją lubię i często wykorzystuję. Dodawałam ją do kremów, ale najczęściej służy mi w moich pastach myjących. Co ciekawe, mączka ma działanie emulgujące. Sprawia, że kosmetyki nabierają takiej przyjemnej jedwabistej, gładkiej konsystencji. A na skórze? Cudnie oczyszcza, zmiękcza, wygładza. Można się tylko zachwycać! No… może nie pachnie najprzyjemniej, ale zawsze można pokusić się o dodatek jakiegoś olejku.

Dzisiaj zaproponowałam Wam dosłownie dwuskładnikową pastę myjącą, która jest zwyczajnie genialna! Połączenie odżywczego, antybakteryjnego, regenerującego miodu z mączką owsianą musi tworzyć wyjątkowy kosmetyk do mycia twarzy. Spróbujcie, zakochacie się! Polecam też inną miodulkę do mycia twarzy – z TEGO przepisu!

 

Miodowo-owsiana delikatna pasta do mycia twarzy

Składniki:

  • 2 łyżki mączki owsianej koloidalnej
  • 4 łyżki płynnego miodu

Oba składniki dokładnie ucieramy, do uzyskania jednolitej konsystencji. Niewielką ilością pasty myjemy wilgotną twarz. Spokojnymi, okrężnymi ruchami wykonujemy przy tym masaż twarzy. Zmywamy letnią wodą.

 

 

MĄCZKA KOKOSOWA

 

Na koniec coś, co umieściłabym w kategorii domowego SPA! Mączka kokosowa nie tylko nadaje się do wszelakich wypieków, polecam wypróbowanie jej w przeróżnej maści delikatnych peelingach, maskach i czyścikach. Jest to po prostu drobniutko zmielony kokos o słodkawym smaku. Mączka jest łagodna na tyle, że można ją wykorzystać jako delikatny mechaniczny peeling do twarzy. Sprawdza się także jako zagęstnik do maseczek z owoców czy jogurtu. Odżywia skórę, wygładza ją i oczyszcza.

Lubię dodawać ją do szybkich kosmetyków do ciała – czegoś na pograniczu maski, scrubu i pasty myjącej. Takie cudo zabieramy po prostu do łazienki, pod prysznic i myjemy nim skórę pod strumieniem orzeźwiającej wody.

Proponuję Wam więc taki właśnie kosmetyk o mocno energetyzującym działaniu. Coś, po czym skóra nabierze blasku i życia. Będzie miękka i doskonale oczyszczona. Chętnie wchłonie Wasz ulubiony balsam. Taki prysznic stanie się cudownie pozytywnym, dodającym wigoru doznanie.

 

Pomarańczowa pasta-maska do ciała

Składniki:

  • pół obranej pomarańczy
  • skóra starta z połowy pomarańczy
  • 3 łyżeczki mączki kokosowej

 

Pomarańczę miksujemy w blenderze na drobną, jednolitą papkę. Dodajemy do niej skórkę i mączkę. Dokładnie mieszamy. Pastę-maskę stosujemy, jak opisałam powyżej. Masujemy nią ciało pod prysznicem, wdychając naturalny olejek pomarańczowy, unoszący się z owocu.

 

 

Facebook