KategoriePrzepisy na kosmetyki

Ziołowy olejek śródziemnomorski

Mam dla Was świetny pomysł na pamiątkę z wakacji! Jeśli tylko wybieracie się gdzieś w regiony śródziemnomorskie, koniecznie, ale to koniecznie zaopatrzcie się w zioła! Czy to takie sprzedawane w bukietach w małych sklepikach, czy, jeszcze lepiej, zebrane samemu, podczas spaceru po odludnej łące z widokiem na morze. Oj tak, zioła i przyprawy to coś, co uwielbiam zwozić do domu!

W tym roku niestety nie będą nam dane śródziemnomorskie wyprawy, ale nic straconego! Moja siostra niedawno wróciła z Sycylii i przywiozła mi całą, pachnącą, już zasuszoną gorącym włoskim słońcem wiązkę (wraz z migdałowymi ciasteczkami)! Co to? Któraś z odmian macierzanki, najprawdopodobniej ta piaskowa (Thymus serpyllum). Ale nie będziemy się kłócić czy aby nie na pewno macierzanka zwyczajna (Thymus pulegioides) czy macierzanka tymianek (Thymus vulgaris) czyli po prostu tymianek. Pachnie w każdym razie cudownie, świeżo, intensywnie! Już wylądowała w kilku obiadach!

I nie musicie akurat dokładnie macierzanki szukać. W zeszłym roku to my przywieźliśmy gałązki rozmarynu z Grecji. Dowiedzcie się z czego słynie region w którym akurat jesteście. Zioła śródziemnomorskie mają bowiem dużą moc, trochę podobną w każdym z nich!

 

 

Dzisiaj pokażę Wam, jak wspaniale takie skarby z wakacji wykorzystać!

Możecie oczywiście zalać je zwykłym kuchennym olejem lub oliwą i zrobić sobie w ten sposób olej aromatyzowany. Jak najbardziej! Ja proponuję jednak wykorzystać ich aromaterapeutyczną moc i stworzyć lekki, a piękny ziołowy olejek śródziemnomorski!

Będzie to olejek doprawdy wyjątkowy.

Olejek, który ma moc przywracania dobrego nastroju.

Olejek, który, jeśli na niego tylko popatrzycie, wywoła uśmiech na twarzy i zaleje Was lawiną pięknych, słonecznych wspomnień.

Olejek, który stanie się ozdobą każdej kuchni i łazienki.

Olejek, będący aromaterapeutyczną petardą!

Olejek orzeźwiający, poprawiający jasność myślenia i bystrość umysłu.

Olejek jednocześnie kojący nerwy i przywracający spokój.

Olejek o silnym działaniu antybakteryjnym i przeciwzapalnym.

Olejek idealny na wszelkie ukąszenia czy wypryski, o działaniu antyseptycznym i uśmierzającym swędzenie.

Olejek ułatwiający oddychanie i udrażniający górne drogi oddechowe.

Sami widzicie – warto zrobić! Bo nie tylko stworzycie coś, co faktycznie się przyda, ale jednocześnie stanie się piękną dekoracją.

Ach, dodam jeszcze, że będzie to połączenie maceratu z olejkiem aromaterapeutycznym, bo nie tylko będziemy wyciągać to, co najlepsze z samej rośliny, ale dodamy do niego nieco olejków eterycznych.

Będzie to też bardzo leciutki, tzw. suchy olejek. Jako bazę wybrałam tu bowiem frakcjonowany olej kokosowy, który charakteryzuje się także idealną przejrzystością, dzięki czemu wzmacnia także doznania wizualne.

Do dzieła!

 

 

Ziołowy olejek śródziemnomorski

Składniki:

  • nieco zebranych w wakacje ziół śródziemnomorskich – macierzanka, tymianek, rozmaryn, oregano, itp., ewentualnie doniczkowe
  • 50 ml frakcjonowanego oleju kokosowego (Ecospa.pl)
  • 10 kropelek olejku rozmarynowego
  • 10 kropelek olejku tymiankowego
  • 5 kropelek olejku miętowego lub oregano

 

Do szklanej butelki przekładamy suche zioła. Zalewamy je olejem, dolewamy olejki, lekko mieszamy. Całość odstawiamy na kilka dni, najlepiej na 2 tygodnie w spokojne miejsce, co jakiś czas delikatnie wstrząsając. Po tym czasie stosujemy według uznania. Polecam smarować odrobiną olejku nadgarstki, aby olejki eteryczny wciąż się wokół nas unosiły. W okresach zimowych, przy niedrożności górnych dróg oddechowych, smarujemy olejkiem klatkę piersiową. Przydatny jest także na ukąszenia owadów czy wypryski, nakładamy go wtedy punktowo na skórę. Warto dolewać łyżkę oleju do kąpieli.

 

Najlepsze na upały – odświeżające i kojące kosteczki aloesowo-jogurtowe

Upały chwilowo zelżały, przynajmniej tu, na południu. Wrócą jednak szybko! Trzeba się więc na nie przygotować.

Mam dzisiaj dla Was baaaardzo prosty pomysł na najlepsze pod słońcem remedium na rozgrzaną, zmęczoną, zbyt długo wystawianą na słońce skórę. Coś co każda z Was koniecznie musi mieć w swoim… zamrażalniku.

Wyobraźcie sobie, że cały dzień biegacie w tym upale, że praca wymęczyła, że załatwiałyście coś latając od miejsca do miejsca. Padacie, a tu jeszcze czeka Was wieczorne spotkanie z przyjaciółmi. Skóra domaga się odpoczynku i ukojenia. Sięgacie wtedy do lodówki, bierzecie jedną z naszych kosteczek aloesowo-jogurtowych i masujecie nimi twarz. Spokojnie, delikatnie wykonujecie zimny masaż okrężnymi ruchami, uwalniając kojącą moc aloesu i jogurtu. To coś w rodzaju mroźnej, ekspresowej maski. Aż całość się rozpłynie, a skóra odżyje.

Albo inaczej…

Dzieci wróciły do domu z przegrzaną lub poparzoną już słońcem skórą. I to samo – sięgacie do lodówki, wyciągacie kilka kosteczek i zapewniacie im aloesowo-jogurtowy plaster, lodowe złagodzenie, kojący, regenerujący chłód.

No przyznajcie – warto mieć w zamrażalniku nasze dzisiejsze kosteczki. Zwłaszcza, ze to TYLKO dwa składniki!

 

Odświeżające i kojące kosteczki aloesowo-jogurtowe

Składniki

  • Sok aloesowy (kupiłam ten)
  • Jogurt naturalny

 

Przygotujcie foremki na lód. Do każdej wlejcie nieco soku aloesowego i dodajcie łyżeczką trochę jogurtu. Całość przełóżcie do zamrażalnika i pozostawcie w nim, aż do momentu, kiedy okażą się potrzebne.

 

 

Smakowite… kremowe mydełka!

To taki przepis, który aż prosi się o określenie mianem “super fun”! Idealny do zrobienia podczas zabawy z dziećmi, albo na miłe spotkanie z przyjaciółkami. Wspaniały na prezent, albo po prostu – na co dzień. Można się bowiem uzależnić od naszych dzisiejszych gwiazd – kremowych mydełek!

A jakie to proste! Chwila moment, a tyle radości!

Zrobiłam trzy wersje kremowych mydełek – zielone gruszkowe, och-jak-cudownie-czekoladowe i mooocno-kokosowe z olejem kokosowym. Każde jedno chce się zjeść. Trzeba się niestety powstrzymywać i uprzedzić domowników, aby tego nie zrobili. Myślę jednak, że sama przyjemność mycia się takimi kremami wystarczy!

Ach, każde z nich jest dodatkowo słodkie… w każdym bowiem znajduje się sporo cukru, który peelinguje skórę podczas mycia. Mamy więc kosmetyczne 2w1!

Mydełka powstały na podstawie kremowej bazy mydlanej. Pierwszy raz miałam z taką do czynienia, a wiecie, że bazy mydlane od dawna lubię i od dawna z nimi kombinuję. Ta kremowa spodobała mi się od razu i mnie nie zawiodła. Nie trzeba jej nawet rozpuszczać! Wystarczy wszystko dokładnie zmiksować. A jeśli dodacie do tego trochę cukrowych kolorowych posypek – wychodzi naprawdę wspomniane powyżej “super fun”!

Bo czasami naprawdę niewiele trzeba, aby zrobić coś fajnego, prawda?

 

Smakowite… kremowe mydełka

Składniki:

Mydełko czekoladowe

  • 150 g bazy mydlanej kremowej Crystal OPC
  • 50 g białego cukru
  • według uznania – 3-5 ml zapachu do mydełek czekolada (nadaje również kolor)

Mydełko gruszkowe

Mydełko kokosowe

  • 150 g bazy mydlanej kremowej Crystal OPC
  • 50 g białego cukru
  • 10 g oleju kokosowego nierafinowanego BIO
  • według uznania – 3-5 ml zapachu do mydełek kokos

Wszystkie składniki pochodzą ze sklepu Zeem.pl

 

Jak lody!

 

Do każdego mydełka przygotowałam pojemniczek 250 ml, ponieważ podczas miksowania stają się puszyste i zajmują więcej miejsca.

W przypadku każdego mydła – wszystkie składniki przekładamy do wysokiego naczynie i miksujemy blenderem lub mikserem przez 2-3 minuty, do uzyskania jednolitej, puszystej konsystencji. Możecie sami modyfikować ilość barwników i zapachów tak, aby efekt Wam odpowiadał. Na końcu, dla ozdoby, mydełka można oprószyć cukrowymi posypkami.

Uwaga, nie jemy ich! Mydełkami masujemy ciało pod prysznicem lub w kąpieli. Bardzo polecam!

 

Akacjowa miodulka do oczyszczania twarzy

Zapach akacji, ta niezwykła słodka woń, unosił się ostatnio wszędzie! Czasami zatrzymywałam się gdzieś w pobliżu drzew i po prostu – wąchałam. Zamęczałam dziecko moje dzielne ciągłymi zachwytami nad akacjami pokrytymi białym kwieciem. No ale przyznajcie sami – jak tu się nie zachwycać!?

I tak z tych zachwytów postanowiłam wykorzystać pyszny miód akacjowy, który niedawno dostałam. Akurat w sam raz na koniec akacjowego sezonu. Zrobiłam jeden z najfajniejszych oczyszczaczy do twarzy, jakie mogą być!

Nasza dzisiejsza akacjowa miodulka to nic innego jak bardzo delikatna, w pełni naturalna pasta do mycia twarzy. Do nawet najbardziej delikatnej cery. Jestem przekonana, że spodoba się Wam wszystkim! Zawarłam w niej bowiem to, czego potrzeba każdej skórze nie tylko do oczyszczenia, ale także odżywienia i regeneracji.

Mamy więc w głównej mierze sam miód! Dobro ogromne, które sprawia, ze miodulka ma działanie antybakteryjne i wygładzające, działa niczym plaster na zmęczoną, podrażnioną skórę. Delikatne oczyszczanie zawdzięczamy białej glince, która także absorbuje nadmiar sebum. Podobnie jak odrobina mączki owsianej, która nadaje paście dobrą konsystencję, zmiękcza skórę i ją koi. Całość uzupełniłam pełnym w nienasycone kwasy tłuszczowe i przeciwutleniacze olejem lnianym o właściwościach przeciwzapalnych i normalizujących.

I tak powstała gęsta pasta, którą nakładamy wieczorem na wilgotną skórę twarzy (około łyżeczki) i delikatnie masujemy przez dłuższą chwilę. Po tym czasie zmywamy całość wodą lub naturalnym żelem do mycia twarzy. I uśmiechamy się do siebie w lustrze. I dotykamy gładkiej, nawilżonej, odżywionej skóry.

No, cudo!

 

 

Akacjowa miodulka do oczyszczania twarzy

Składniki:

  • 100 g miodu akacjowego
  • 40 g białej glinki
  • 30 ml oleju lnianego
  • 10 g mączki owsianej koloidalnej

 

Całość dokładnie mieszamy do uzyskania konsystencji gęstej pasty. Przekładamy do czystego pojemniczka. Stosujemy jak opisałam powyżej.

Miodulkę można przechowywać bardzo długo, ważne tylko, aby nie dostawała się do niej wilgoć.

 

Super szampon ziołowo-miodowy

To jeden z tych przepisów, z których jestem wyjątkowo zadowolona! Bo jako właścicielka gęstych, trudnych włosów muszę zwracać szczególną uwagę na szampony. A po tym, który dzisiaj zrobimy, po super szamponie ziołowo-miodowym, moje włosy są wyjątkowo błyszczące. A w dodatku – takie to proste w wykonaniu, że z pewnością każdy sobie poradzi!

Wiecie co jest najfajniejsze? Że ten szampon jest przepełniony prawdziwym, odżywczym, antybakteryjnym… miodem! Tak! Prawdziwym miodem! I to niemal 1/3 szamponu to właśnie miód! A miód, nie wiem czy wiecie, świetnie działa i na włosy i na skórę. Jeśli dodamy do tego jeszcze mocny, świeży napar z mięty, pokrzywy i melisy, całość uzupełnimy wygładzającym olejem lnianym oraz olejkami z rozmarynu i mandarynki, powstaje kosmetyk, z którym już nie chcemy się rozstawać! Ma energetyzujący kolor i cudowny ziołowo-orzeźwiający zapach. Nie jest może najbardziej wydajnym produktem, ale wart, oj wart jest zrobienia.

Szczególnie polecam właścicielkom przetłuszczających się włosów – jak moje. Zauważyłam bowiem, że po pierwsze – nie trzeba przy nim stosować odżywki, bo włosy pozostają i tak miękkie, gładkie i odżywione. A po drugie – tak jakby miały znacznie dłuższą zdatność do używania… Po prostu dłużej są świeże i dobrze wyglądają.

Głównym składnikiem myjącym szamponu jest betaina kokosowa – Cocomidopropyl Betaine. Jest to łagodny środek myjący o właściwościach emulgujących i nawilżających, wytwarzany z kokosa. Co ciekawe, ma też działanie bakteriobójcze i antyseptyczne. Kiedy sobie o niej wcześniej czytałam, często pisano, że najlepiej łączyć ją z glukozydem decylowym, że wtedy lepiej się pieni i myje. Cóż, może i warto, ale ten szampon, do którego dodałam samą betainę pieni się wybornie. A wierzcie mi, mam naprawdę dużo włosów, które potrzebują dobrego oczyszczania, a nasza dzisiejsza gwiazda radzi sobie z nimi świetnie. Co więcej, taką miodową pianką z włosów można potem umyć całe ciało.

Bardzo polecam!

 

Super szampon ziołowo-miodowy

Składniki:

  • 100 ml betainy kokosowej – Cocomidopropyl Betaine
  • 100 ml płynnego miodu
  • 100 ml świeżego naparu z pokrzywy, melisy i mięty
  • 15 ml oleju lnianego
  • 30 kropelek olejku rozmarynowego
  • 40 kropelek olejku mandarynkowego

 

Zaczynamy od zrobienia naparu ziołowego. Po łyżce lub torebce pokrzywy, melisy i mięty wrzucamy do kubka i zalewamy wrzątkiem. Odstawiamy na pół godziny do zaparzenia. Po tym czasie przelewamy 100 ml naparu do wysokiej zlewki. Dolewamy do niej betainę, miód i olej i dokładnie mieszamy. Dolewamy olejki eteryczne i dalej mieszamy, powoli, aby nie zrobić za dużej piany, ale żeby wszystko ładnie się połączyło. Całość przelewamy do odpowiedniej butelki. Szampon możemy przechowywać albo w lodówce albo w łazience przez dwa tygodnie.

 

Maślane mydełka z peelingiem kokosowym i różową glinką

Mam ewidentną mydlaną chęć tworzenia. Toć i tworzę! A z tych najnowszych mydełek jestem bardzo dumna! Są doprawdy wspaniałe!

Zrobimy dzisiaj bardzo maślane mydełka z peelingiem kokosowym i różową glinką. Z mydlaną bitą śmietanką. O kuszącym zapachu szarlotki. Do schrupania? Nie! Do mycia oczywiście!

Jeśli więc lubicie to uczucie, kiedy po kąpieli skóra jest miękka, wygładzona i cudownie nawilżona, kiedy nie szczepie i nie jest ściągnięta, kiedy aż chce się ją dotykać, zróbcie je koniecznie! Dodałam do nich masę odżywczego masełka shea, które to idealnie dopełnia bazę z… masłem shea! Mamy więc masła pod dostatkiem!

Zawarty w nich peeling kokosowy i różowa glinka genialnie oczyszczają i pielęgnują skórę. Całość okraszona listkami oliwnymi i płatkami róż. Czegóż więcej trzeba?

Do dzieła!

 

Maślane mydełka z peelingiem kokosowym i różową glinką

 

Składniki:

część kokosowa:

część glinkowa

krem

  • 150 g bazy mydlanej Crystal Shea z masłem shea
  • 10 ml ulubionego oleju (dodałam kameliowy)
  • 30 kropelek zapachu do mydeł Szarlotka

Składniki ze sklepu Zeem.pl

Do dekoracji – suszone listki oliwne i płatki róż.

Opcjonalnie, ale praktycznie – alkohol izopropylowy w spryskiwaczu.

Przyda się też foremka do mydeł lub na keks, a jeśli nie dysponujecie podobną, wykorzystajcie karton po mleku.

 

Po więcej i po przepis

kliknij poniżej!

Facebook