KategorieKuchnia

Z ogrodu – cukiniowe naleśniki z czosnkowym szpinakiem i ziołowymi pomidorami

Rośnie nam w naszym mini ogródeczku wszystko ładnie i dorodnie. Bez naszej specjalnej ingerencji, bo nie znamy się na tym zupełnie. Jest przynajmniej dzięki temu ekologicznie. A każda roślinka, każda dojrzała cukinia, każda truskawka – cieszą tak bardzo, bardzo!

Cieszymy się więc od jakiegoś czasu własnymi plonami. Zjadamy je z radością wielką. Mąż już robił takie smakołyki jak gołąbki z liści winogron, pesto z liści rzodkiewki czy nadziewane kwiaty cukinii. Ja natomiast spieszę do Was z moimi ogrodowymi smakołykami!

Mówię Wam – pycha! Zrobimy bowiem cukiniowe naleśniki z czosnkowym szpinakiem, fetą i bardzo ziołowymi pomidorami!



Takie naleśniki jadłam kiedyś, oj dawno temu, podczas wyprawy do Chin. Tak, tak, do Chin. Tam właśnie, na jakiejś uliczce w Pekinie, jeśli mnie pamięć nie myli, siedziała sobie pani, która na bieżąco takie naleśniki smażyła. Skusiłam się więc, a smakowały mi tak bardzo, że chodziły potem za mną długo. A jak już tak za mną chodziły i wyjść z tej mojej głowy nie mogły, to wiele lat później postanowiłam sama je zrobić. Nie wiem wprawdzie czy skład jest taki sam jak tamtych, ale też są pyszne!

I nawet specjalnej filozofii w nich nie ma. Ot, ciasto naleśnikowe z tartą cukinią i ziołami. Proste, a takie dobre! Podaję je z rzuconym na chwilę na olej z czosnkiem szpinakiem. Och, jak to pachnie! I z jedną z wariacji na temat konfitury pomidorowej, czyli świeżymi pomidorami podsmażonymi z miodem i dużą ilością ogrodowych ziół – z oregano, tymiankiem i szałwią. Całość okraszam sporą dawką sera feta (czy tam typu feta). I tak idealny, wakacyjny, lekki obiad gotowy!


Cukiniowe naleśniki z czosnkowym szpinakiem, fetą i ziołowymi pomidorami


Składniki:

  • 1 średnio-duża cukinia
  • 1,5 szklanki mleka
  • 1 szklanka wody
  • 2 szklanki mąki
  • 3 jajka
  • sól, pieprz do smaku
  • 1 łyżka suszonego oregano
  • 1 łyżka suszonego tymianku
  • kilka łyżek oleju – jedna do ciasta, reszta do smażenia

  • 3 pomidory
  • garść świeżych ziół – zebrałam z ogrodu oregano, szałwię i tymianek
  • olej
  • sól i pieprz
  • 1 łyżka miodu
  • 2 garści świeżego szpinaku
  • 3 ząbki czosnku
  • ser feta lub typu feta


Cukinię ścieramy na tarce o dużych oczkach. Do dużej miski przekładamy cukinię, mąkę, mleko, wodę, jajka. Dodajemy soli i pieprzu do smaku, zioła i łyżkę oleju. Całość dokładnie mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji ciasta naleśnikowego. Ma być na tyle płynne, aby spokojnie dało się rozlać naleśniki. Naleśniki smażymy na patelni na niewielkiej ilości oleju.

Pomidory nakrawamy i zalewamy wrzątkiem. Po chwili obieramy je ze skórki, odkrawamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Przekładamy je do rondelka z niewielką ilością nagrzanego oleju. Dodajemy sól i pieprz do smaku, pokrojony na drobno ząbek czosnku oraz miód. Dusimy przez kwadrans, aby nieco odparować wodę. Dodajemy poszatkowane zioła i jeszcze przez chwilę gotujemy na małym ogniu.

Dwa ząbki czosnku kroimy na drobne kawałeczki i wrzucamy na małą patelnię z rozgrzaną niewielką ilością oleju. Po chwili dodajemy liście szpinaku (polecam najpierw oderwać twardsze łodygi). Dodajemy sól i pieprz do smaku. Mieszamy przez dosłownie 2 minuty i ściągamy z ognia.

Naleśniki podajemy z fetą, konfiturą pomidorową i szpinakiem w dowolnej formie – tradycyjnie zawinięte, albo tak, jak na zdjęciach. Osobiście wolę podawać je osobno, bo wtedy wszystko pięknie się prezentuje. Kawałkami naleśnika nakładamy sobie wtedy dodatki. Palcami oczywiście. W końcu mamy lato!


Twarogowa tarta z czerwcowymi pomidorami

Och, czerwcowe pomidory… W ogóle – letnie pomidory! Już zaczęły kusić swą jędrną czerwienią i żółcią. Tak soczyste, tak pełne smaku! Mogłabym je zjadać same, w całości. Ale stanowczo wolę zrobić z nimi naszą dzisiejszą tartę twarogową.



Bo jest pyszna!

Ma nieco inne, niż tradycyjne kruche ciasto, bo wypełnia je także spora porcja twarogu. Dzięki temu jest wyrazistsza i treściwsza. A jeśli dodamy do tego te cudne kolorowe pomidory, nieco dobrego sera i świeży tymianek, to sami rozumiecie – trzeba zrobić!

Tarty twarogowe nauczyłam się robić dzięki niezastąpionej Kwestii Smaku. Grzecznie więc uprzedzam, że przepis na samo ciasto będzie w pełni nawiązywał do tamtejszych.

To co? Robimy? Robimy!


Twarogowa tarta z czerwcowymi pomidorami


Składniki:

Ciasto:

  • 250 g twarogu
  • 150 g miękkiego masła
  • 250 g mąki
  • 1 jajko
  • łyżeczka soli

Wierzch:

  • kolorowe pomidory – według uznania
  • 1-2 łyżki oliwy lub dobrego oleju
  • kilka gałązek tymianku
  • 1 cebulka dymka
  • ser feta lub kozi
  • sól, pieprz
  • łyżeczka miodu
  • opcjonalnie – kilka listków świeżego szpinaku dla ozdoby


Zaczynamy od ciasta. Wszystkie składniki łączymy i ugniatamy zwarte ciasto. Formujemy kulę i wkładamy ją na około godzinę do lodówki. Po tym czasie rozwałkowujemy ciasto i przekładamy do formy lub wykładamy formę papierem do pieczenia i palcami lepimy spód i brzegi tarty. Ciasto wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni i zapiekamy do 30 minut, aż się nieco zarumieni.

W między czasie kroimy pomidory i cebulkę na plasterki. Ciasto wyciągamy z piekarnika. Spód polewamy lekko oliwą. Następnie układamy warstwami na przemian pomidory. Przy brzegach można dodać dla ozdoby kilka listków świeżego szpinaku. Pomidory doprawiamy do smaku, polewamy odrobiną miodu. Gdzieniegdzie dodajemy ser i cebulkę według uznania i oprószamy całość gałązkami tymianku.

Tartę wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 220 stopni na około 10 minut. Podajemy jako dodatek np. do świeżej sałaty lub samodzielnie.


Prosty ratatuj

Prosty ratatauj! A właściwie ratatouille, bo tak w zasadzie nazywa się to danie, którego moją szybką wersję Wam dzisiaj zaserwuję! Wszyscy znamy je z bajki o wesołym szczurze, a ja osobiście bardzo polecam jako przepyszny dodatek do dania głównego albo danie główne samo w sobie – tak właśnie my je zajadamy.

Przepisów na podobne dania znajdziecie w sieci mnóstwo, wszystkie jednak wywodzą się z francuskiej tradycji śródziemnomorskiej i bazują na pomidorach, cukinii, bakłażanie, cebuli i papryce, której u mnie brak. Jak podaje Wikipedia – podobne potrawy znane są w całym basenie Morza Śródziemnego, są to np. caponata i peperonata, pisto, briam, bohemienne, samfaina, tumbet i kapunata. Trudno się dziwić, bo jest i pysznie i zdrowo i naprawdę szybko!



Ratatuj / Ratatouille


Składniki:

  • 1 bakłażan
  • 1 cukinia
  • 2 duże pomidory
  • cebulka dymka (lub szalotka lub czerwona cebula)
  • ulubiony olej / oliwa z oliwek
  • sól, pieprz
  • świeży lub suszony tymianek i oregano
  • własnoręcznie zrobione lub gotowe pesto ze słoiczka lub sos pomidorowy



Bakłażana myjemy i kroimy na cienkie plastry. Zasypujemy je solą z dwóch stron i odstawiamy na godzinę, aby puścił soki i stracił swoją goryczkę. Po tym czasie dokładnie go płuczemy i osuszamy ściereczką.

Cukinię kroimy w plasterki. Z pomidorów można ściągnąć skórę, choć sama zazwyczaj tego nie robię. Kroimy je na połówki wykrawamy gniada nasienne i potem także na plasterki. Cebulki tak samo – kroimy na plastry lub – jeśli jest duża – na piórka.

Na spód naczynia żaroodpornego wylewamy odrobinę oliwy lub oleju i mieszamy go z około dwoma łyżkami pesto lub wylewamy równomiernie sos pomidorowy. Następnie układamy kolejne warstwy możliwie pionowo – bakłażany, cukinie, pomidory i nieco cebulki. Poszczególne warstwy można doprawiać do smaku solą i pieprzem. Kiedy wypełnimy warstwami całe naczynie, oblewamy je lekko oliwą/olejem, posypujemy tymiankiem i oregano. Tutaj także polecam rozłożyć na powierzchni warzyw nieco pesto.

Całość wkładamy do piekarnika nagrzanego na 200 stopni na około 40-50 minut, aż warzywa zmiękną i się zarumienią.

Podajemy z ulubionym serem i pieczywem. Lub – jak chcecie!


Świąteczny stół i gwiazdkowa tarta wiśniwo-makowa

Zapraszam Was dzisiaj do stołu!

Wigilię, jak zawsze, będziemy spędzać u rodziców i teściów. Przyznam, że jeszcze nie wyobrażam sobie, aby było inaczej. Jednak rok temu rozpoczęliśmy pewną małą tradycję – pierwszego dnia Świąt zapraszamy rodzinę z obu stron do nas, na obiad. Szykuję się więc już na to wydarzenie, menu ustalone, zakupy robi dzisiaj mąż, coś tam nawet zamierzam posprzątać 🙂 Myśli moje krążą także od dłuższego czasu wokół samego stołu i tego, jak będzie wyglądał.

Spieszę dzisiaj więc do Was z moim pomysłem na stół świąteczny. Pomysłem takim jak ja – czyli nie będzie idealnie, nie ma za dużo kompletów, jest za to kolorowo, eklektycznie i jest też nieco natury.

Bo czemu nie mielibyśmy się pobawić konwencją? Czemu nie ustawić różnych talerzy, czemu sztućców nie włożyć po prostu na luzie do kubka, czemu nie dodać czegoś całkowicie swojego?



Moje kolorowe talerze zbieram od dawna. To taki rodzaj kolekcji, ale użytkowej – jemy na nich na co dzień i od święta. Większość, razem z tymi uroczymi filiżankami, wyszperałam na ciuchach. Naprawdę!

Ustawiłam więc te moje talerze, tę moją ukochaną angielską porcelanę. Na każdym położyłam proste lniane serwetki, które przewiązałam zwykłym sznurkiem i dzwoneczkiem. Na środku wylądowała drewniana tacka z leśnymi znaleziskami – mchem, szyszkami i korą, dorzuciłam nieco żurawiny i dwie grube świece, które zapalę w Święta. W wazony o różnych kształtach włożyłam iglaste gałązki, które stworzyły świąteczną atmosferę. Wszystko dopełniły moje ukochane kolorowe kieliszki.

Wyszło wesoło, gwiazdkowo i na luzie. I tak można sobie siedzieć godzinami i tylko co jakiś czas donosić jakieś pyszności!



A propos pyszności… Na moim stole znalazły się genialne boczniaki po kaszubsku, z przepisu Everyday Flavours, który niedawno pojawił się w Lili (TUTAJ). Nie byłabym sobą gdybym nie dodała coś niecoś. W moich boczniakach znalazła się więc jeszcze czarnuszka, miód i nieco więcej ostrej papryki. Wyszły przepyszne! Smak jest niezwykły, wielowymiarowy, bardzo aromatyczny. I wspaniale świąteczny! Bardzo polecam!



Mam też coś fajnego, dla wszystkich, którym tak jak mi – nie po drodze z pieczeniem! Jeśli więc nie jesteście miłośnikami i mistrzami w słodkich wypiekach, a chcielibyście w prosty i szybki sposób zaskoczyć rodzinę – zróbcie moją dwusmakową tartę!

Jest to idealny wypiek, dla wszystkich, którzy chcą zrobić coś samemu, ale nie poświęcić na to zbyt dużo czasu. Choćby dlatego, że skorzystałam tutaj z gotowej masy makowej. Sama stanowczo nie jestem gotowa na tworzenie własnej! Trzeba się jedynie odrobinkę natrudzić z oddzieleniem warstw, ale i to nie jest wielkim problemem. A i wygląda ładnie i smakuje pysznie!



Gwiazdkowa tarta z wiśniami i makiem


Ciasto kruche:

  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 4 płaskie łyżki cukru drobnego
  • odrobina soli
  • 140 g zimnego masła
  • 1 jajko

Na wierzchu:

  • opakowanie mrożonych wiśni 450 g
  • cukier do smaku
  • masa makowa (około pół dużej puszki)
  • cukier puder
  • kawałek tekturki


Ciasto kruche wyrabiam zawsze w dużej misce. Przesypuję do niej mąkę, cukier, sól, dodaję masło pokrojona na drobniejsze kawałki i jajko. Całość wyrabiam możliwie szybko i energicznie, aż powstanie zwarta kulka. Zawijam ją w woreczek lub ściereczkę i wkładam do lodówki na około godzinę.

W między czasie nastawiamy wiśnie na szybką wiśniową konfiturę. Przekładamy je wciąż zmrożone na patelnię, dodajemy cukru według uznania, dosyć dużo i smażymy, aż puszczą i odparuję sporo soku i przybiorą konsystencję konfitury. Wiśnie odstawiamy do ochłodzenia.

Ciasto wyciągamy z lodówki, rozwałkowujemy i przekładamy na formę na tartę. Wyrównujemy do poziomu formy, odcinając nadmiar ciasta. Nacinamy widelcem w kilku miejscach dno formy i wstawiamy do piekarnika na 200 stopni z termoobiegiem, aż się odrobinę przyrumieni. Gotowy spód wyciągamy. Z pozostałych fragmentów ciasta wycinamy gwiazdki – według uznania.

Na gotowym spodzie linijką lub nożem lekko odrysowujemy linie podziału na 8 małych trójkątów – jak przy podziale pizzy. Te osiem trójkątów będziemy musieli oddzielić tekturką, aby stworzyć odrębne warstwy. Granice pierwszego trójkąta zaznaczamy prostokątnymi kawałkami tektury, dociskając je lekko do brzegów, aby się utrzymały. Wewnątrz nakładamy pierwszą warstwę, np. makową, pilnując, aby nie wyszła poza granice wyznaczone tekturkami. Nakładamy kolejne warstwy, na przemian wiśnie i mak, odgradzając je każdorazowo tekturkami. Kiedy wszystkie będą już ułożone, delikatnie wyciągamy tekturki. Na wierzchu układamy gwiazdki z ciasta i wkładamy tartę ponownie do piekarnika, aż gwiazdki się zarumienią. Gotową tartę oprószamy cukrem pudrem.


Jeden z prezentów, które dzisiaj pakowałam 🙂 Miodki z malinami i kakao z Pasieki Rodziny Sadowskich.

Najlepsze i najpiękniejsze świąteczne pierniczki

Jest taki czas w roku, kiedy musi pachnieć piernikiem. Kiedy unosząca się w powietrzu mieszanina korzennych aromatów i wciąż i wciąż obieranych mandarynek, tworzy atmosferę spokoju i dobra. A jeśli te pierniczki mogą być przy okazji przepiękne?

Kasia Wrona, która stworzyła Moje Piernikowo, potrafi czarować. Inaczej nie umiem tego wytłumaczyć! Zamyka w piernikach uczucia, które potem są z nich wyzwalane. Te najlepsze uczucia. Kasia czaruje swoje pierniki cały rok. Dla mam, ojców, dziadków, dla bliskich i tych dalszych – dla nauczycieli, jako podziękowania dla gości weselnych, na dzień kobiet, ale też i z okazji dnia chłopaka. Okazji jest multum, a zapotrzebowanie coraz większe. Bo czyż nie jest przyjemnie otrzymać takie piernikowe dzieło sztuki?



Magia jednak zaczyna się w grudniu. No, w sumie sporo wcześniej, bo Kasia rozpoczyna pieczenie świątecznych pierników jeszcze w listopadzie. Wtedy też przyjmuje zamówienia, które napływają zewsząd. A potem zamienia się elfa, wciąż umorusanego cukrem, mąką i lukrem (widziałam!) i piecze! I maluje! I zamyka te aromaty, te uczucia, tę atmosferę w pachnących cudach.

Poprosiłam Kasię o kilka słów o niej i jej piernikach. Ale też o jej przepis. Najlepszy, bo sprawdzony. I pyszny! Oj, jak pyszny! I jak się okazuje, całkiem prosty. Na szczęście. Mam więc dzisiaj dla Was piękną piernikowa historię, zdjęcia najpiękniejszych pierniczków (i ojej, jak dobrych!) i przepis na nie! Fajnie, prawda?


Zanim jednak przejdziemy do meritum, zajrzyjcie koniecznie na:

>> Facebooka Moje Piernikowo <<

>> Instagram Moje Piernikowo <<

Tam właśnie możecie się z Kasią skontaktować i zamawiać pierniki na wszystkie okazje!




Przygoda piernikowa rozpoczęła się w 2016 r. Zbliżał się dzień Mamy. Uwielbiam piec i tworzyć różne słodkości, więc chciałam zrobić coś wyjątkowego dla moje Mamy.
Przez przypadek na YouTube zauważyłam piękny piernik, a na nim wyhaftowaną lukrem różę. Coś pięknego! Jestem samoukiem więc postanowiłam, że spróbuję ogarnąć temat i zrobić coś podobnego…
Kilka nocy i dni trwało zanim doszłam to tego jaka ma być konsystencja lukru, jakie upiec pierniczki, jak zrobić taki haft…jak to potem wysuszyć… oj… to były noce…

W końcu się udało. Upiekłam duże serce, zrobiłam z lukru kratkę i potem według wzoru, jak przy wyszywaniu na kanwie, dziergałam moją róże. Wyszło – bomba! Wtedy tak myślałam… bo dzisiaj, kiedy patrzę na zdjęcie pierwszego mojego piernika, to widzę tyle niedoskonałości, że głowa boli i wstyd mi!

Spakowałam to moje serce wtedy do pudełeczka, przewiązałam wstążką i miałam prezent gotowy. Mama była w siódmym niebie!

Ten pierwszy piernika widziała moja bratowa, która pokazała znajomym w pracy… Także moja przyjaciółka pokazała go  rodzinie i znajomym… I tak to się wszystko zaczęło.
Metodą prób i błędów uczyłam się różnych technik. Często wychodziło nie tak jak miało wyjść… Oj, działo się!



Internet to kopalnia inspiracji, więc zaczęłam szukać, czytać, pytać. Potem odkrywałam, że nad morzem organizowane są szkolenia z lukrowania. Zabrałam więc całą rodzinę i pojechaliśmy do Gdańska. Ja zaprzyjaźnić się z lukrem, reszta na plażę. I tak powoli, powoli zaczęłam robić postępy. Coraz częściej pojawiały się różne okazje, na które zaczęłam robić pierniczki. Ślub, chrzciny, urodziny, rocznice… Coś dla nauczyciela, na dzień kobiet, a nawet na dzień chłopaka!

I nagle okazało się, że piernik można podarować każdemu! Wystarczy znaleźć dobrą okazję!


Aż w końcu nadeszły święta Bożego Narodzenia i wtedy moje pierniki trafiły do wielu znajomych, przyjaciół, ich znajomych, ich rodzin.
Pojawił się więc pomysł założenia fanpage na Facebooku. Zaczęłam wrzucać zdjęcia, zdobyłam pierwszych fanów. I tak przygoda trwa do dziś.

Kiedyś ktoś widzi pierniczka, to skupia się na dekoracji, bo to przyciąga uwagę i zainteresowanie. Natomiast najważniejsze pozostaje samo ciastko! Przepis dopasowałam do własnych potrzeb, dobrałam idealną ilość przypraw i znacznie obniżyłam ilość cukru.



Pierniczki Kasi


Składniki:

  • 600 gr mąki
  • 300 gr miodu
  • 100 gr masła
  • 1 jajko
  • pół łyżeczki sody
  • dwie kopiate łyżeczki kakao
  • 15 gr przyprawy do piernika ( w sumie to daje na oko…dwie łyżeczki)
  • 50 gr cukru pudru

Masło rozpuszczam z miodem. Potem na stolnicę wysypuję mąkę, cukier puder i resztę sypkich składników. Dodaję ciepłe masło z miodem i na koniec jajko. Zagniatam ciasto. Wycinam kształty i wkładam do piekarnika na 8 minut na 140 stopni (góra i dół). Najlepsze są te jeszcze ciepłe!

A przepis na lukier…na oko!
Jedno białko i ok 1,5 szklanki cukru pudru. Można dodać kroplę cytryny.
Ucieram mikserem do odpowiedniej konsystencji.

Pierniczki gotowe, lukier też, więc zaczynamy zabawę! Najpierw rysujemy lukrem kontury, potem dodajemy wypełnienie. Suszymy i wtedy malujemy kwiatki i wzory. Na końcu robimy napisy. I tak powstają te moje pierniczki!

 
Niektórzy mówią, że to małe arcydzieła… Nieeee, daleko im do ideału i mi daleko do perfekcji. Ale jedno jest pewne, z wielka przyjemnością tworzę te pierniczkowe wyroby. Mimo, że nieidealne, to prosto od serca.
I mam nadzieję, że naprawdę się Wam podobają!


Dzięki, Kasiu, za tę historię i przepis!


3 x świąteczne przepisy z EVERYDAY FLAVOURS

Mam dla Was coś smaaaakowitego! Nowe smaki na Święta! Bo tradycje można tworzyć! Od początku. Lub dokładać do tych znajomych. Zachwyćcie więc rodzinę, zadziwcie przyjaciół lub po prostu – wypróbujcie te trzy gwiazdkowe dania, które wybrałam dla Was spośród najsmakowitszych pomysłów EVERYDAY FLAVOURS!

Ania, autorka EVERYDAY FLAVOURS prowadzi jednego z najpiękniejszych blogów kulinarnych w naszej blogosferze. Obawiam się, że stanowczo za mało znanego. Wszystkie swoje pomysły i przepisy potrafi przepięknie zilustrować na zdjęciach, które uważam, za jedne z lepszych fotografii kulinarnych, jakie do tej pory widziałam. Aż chce się jeść! I mają one ten ciepły, taki lekko retro, bardzo charakterystyczny klimat, który uwielbiam!

Dzisiaj mamy dla Was przepisy świąteczne, ale koniecznie zajrzyjcie na bloga Ani, bo aż prosi się tam o wypróbowanie cudnej urody tort migdałowy z gruszkami i tarta świętomarcińska! I doprawdy nie widzę przeciwskazań, aby i takie słodkości zrobić bliskim na Gwiazdkę!


Zajrzyjcie więc koniecznie na

>> EVERYDAY FLAVOURS  <<

Wracając jednak do świątecznych smaków, wybrałam Wam, jak już wspominałam, nieco ciekawsze pomysły niż te tradycyjne. Jestem jednak pewna, że idealnie wpiszą się w bożonarodzeniowa atmosferę!



JABŁKA ZAPIEKANE Z PIERNIKAMI, BOCZKIEM, PORZECZKAMI I ZIOŁAMI


Składniki / 7 sztuk

  • 7 średnich jabłek
  • 150 g wędzonego boczku
  • 1 średnia cebula
  • 1 spory ząbek czosnku
  • 100 g świeżej lub mrożonej porzeczki
  • 6 pierników Katarzynek
  • pęczek świeżych ziół (użyłam mieszanki rozmarynu, szałwii oraz majeranku)
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • sól pieprz

Piekarnik nagrzać na 190 stopni C. W międzyczasie odkroić górę jabłek (część z ogonkiem) i odłożyć na bok. Środki jabłek wydrążyć tworząc miejsce na nadzienie, uważając aby nie przerwać skórki. Wydrążoną część jabłek odłożyć. Na suchej patelni podgrzać boczek pokrojony w kostkę. Gdy tłuszcz się wytopi dorzucić posiekaną w piórka cebulę. Smażyć aż cebula się zeszkli po czym na patelnie dołożyć pokrojony czosnek, obraną porzeczkę, garść wydrążonych środków jabłek oraz posiekane zioła. Całość smażyć. Pierniki umieścić w malakserze i przerobić je na grubsze okruchy po czym umieścić je również na patelni. Nadzienie jeszcze chwilę smażyć aż wszystkie składniki się połączą. Na koniec doprawić octem balsamicznym, solą i pieprzem. Wszystkie jabłka nadziać, ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić do nagrzanego piekarnika. Zapiekać około 25-30 minut aż jabłka zmiękną i się zrumienią.




BOCZNIAKI PO KASZUBSKU


Przepis ze zmianami i zdjęciami Ani, oryginalnie z JADŁONOMII

Składniki:

  • 500 g boczniaków olej do smażenia
  • 1 cebula
  • 6 suszonych śliwek dwie
  • garście rodzynek
  • 1 liść laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • 1/2 łyżeczka ostrej wędzonej papryki
  • 1 łyżeczka soli
  • dużo mielonego pieprzu
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2-3 łyżki octu
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżeczka gorczycy
  • szczypta cynamonu
  • 1 czubata łyżeczka majeranku
  • 1/2 szklanki wody
  • 2-3 łyżki oleju lnianego (użyłam rzepakowego)
  • 2 ogórki kiszone
  • sól

Porządny chlust oleju rozgrzej na dużej patelni. Wrzuć pokrojone na paski boczniaki i smaż na dużym ogniu na rumiano. Usmażone boczniaki odsącz na talerzu wyłożonym papierem kuchennym. Cebulę pokrój w piórka i umieść na rozgrzanej patelni, dorzuć do niej pokrojone w paski śliwki oraz rodzynki. Chwilę smaż po czym na patelnie dołóż także liść laurowy, ziele angielskie, paprykę  oraz sól i pieprz. Całość smaż, aż cebula zmięknie po czym dodaj koncentrat, ocet, sos sojowy, gorczycę, cynamon, majeranek oraz wodę. Wszystko razem duś kilka minut po czym dorzuć usmażone wcześniej boczniaki. Daj całości jeszcze chwilę po czym, wyłącz ogień i odstaw do delikatnego przestygnięcia. Na koniec wymieszaj całość z pokrojonymi w kostkę ogórkami i olejem. Przełóż do słoika i wstaw do lodówki lub zjadaj od razu.




KRUCHE CIASTKA Z MAKOWYM NADZIENIEM


Składniki / 12 sztuk

CIASTO

  • 200 g mąki pszennej
  • 100 g zimnego masła
  • 50 g drobnego cukru szczypta soli około
  • 40-50 ml wody (radzę wlewać po trochu i wyrabiać )

  • masa makowa np. z TEGO przepisu
  • rozkłócone z odrobioną mleka żółtko

Mąkę razem z cukrem pudrem oraz masłem pokrojonym w kostkę zagnieść dodając sól. Ciasto zawinąć w folię spożywczą i na 1 godzinę umieścić w lodówce. Po tym czasie ciasto rozwałkować,powykrawać z niego koła, wyłożyć na nie nadzienie, umieścić patyczek do lodów, a następnie przykryć kawałkiem ciasta wykrojonym we wzory lub kratką wykonaną z pasków ciasta. Piekarnik nagrzać na 190 stopni C. Ciasto wstawić do lodówki na czas nagrzewania piekarnika. Po wyjęciu z lodówki górę ciasta posmarować rozkłóconym z mlekiem jajkiem. Gdy piekarnik osiągnie pożądaną temperaturę, schłodzone ciasto wstawić do środka i piec około 25-30 minut, do zrumienienia.


Bardzo dziękuję Ani za przemiły wpis gościnny i inspirujące przepisy!

Facebook