KategorieNaturalna pielęgnacja

Maska czyścik miód malina

Jak to mówią… jak los zsyła miodek malinowy to… wiadomo… nie tylko go zjadamy!

Dzisiaj z miodku malinowego zrobimy coś genialnego do twarzy!

A że przepis prosty, pomysł szybki to podrzucam ekspresowo!

O miodku pisałam Wam niedawno. Zakochałam się bowiem w miodkach z dodatkiem owoców z Pasieki Rodziny Sadowskich! Teram moim ulubionym jest ten z jagódkami. Ale do naszego przepisu sięgnęłam po miód z malinami!

I tak połączyłam dwie wielkie filozofie oczyszczania twarzy – osobna obejmuje miodowanie, druga – oczyszczanie białą glinką! Czemu więc nie połączyć miodku z glinką?

I tak powstał kosmetyk uniwersalny – może być i maską i cudownym czyścikiem czyli pastą czyszczącą. Niezwykle łagodną, lekko peelingującą! Przepełnioną witaminkami malin, wygładzającą i regulującą mocą miodu oraz absorbującą nawet głębokie zanieczyszczenia i matującą energią białej glinki!

Taką mieszaninę stosujemy albo codziennie wieczorem – oczyszczamy nią wilgotną twarz, masując przez dłuższą chwilę, a następnie spłukując letnią wodą albo jak maskę – 2-3 razy w tygodniu na czystą buzię nakładamy taką pastę i pozostawiamy na 15 minut.

I tak i tak pozostawia skórę mięciutką i gładziutką, wspomaga jej regenerację, pomaga łagodzić niedoskonałości.

No, jest to po prostu mieszanina genialna!


Maska czyścik miód malina

Składniki:

  • 2 łyżki miodu z malinami (użyłam tego z Pasieki Rodziny Sadowskich, możecie też użyć swojego ulubionego miodku, albo pomieszać go z liofilizowanymi owocami w proszku)
  • 2 łyżki białej glinki

Całość mieszamy do uzyskania gęstej pasty. Przekładamy ją do słoiczka i trzymamy zamkniętą, aby nie dostała się do środka wilgoć. Używamy, jak opisałam powyżej.

I cieszymy się mięciutka buzią!

Ciekawe nowości kosmetyczne

Jak tam mija Wam listopad?

Muszę przyznać, że całkiem był do tej pory łaskawy i nie mogę przestać zachwycać się otaczającymi nas barwami, tą wilgotną aurą i szumem ostatnich liści.

Mimo to, wciąż po głowie chodzą mi cytrynki 🙂

Spieszę więc z okraszonym cytrynami przeglądem najciekawszych nowości kosmetycznych, które wpadły mi w oko ostatnimi czasy! Choć są i kosmetyki i świece, bo te ostatnie, ma wrażenie, stają się nieodłączną częścią kosmetycznego rynku.

Ciekawa jestem, czy któraś z tych pozycji zdążyła już wpaść w Wasze ręce i co o niej sądzicie?

  1. Senua Świeca sojowa Słodka Pikanteria – zapach słodkiej pomarańczy z cynamonem, goździkami i karmelem – Zapal świecę PIKANTNA SŁODYCZ. Pozwól, żeby płomień świecy ocieplił wnętrze. Zrobiło Ci się ciepło w środku, chodź na zewnątrz mgliście i ponuro? To dobrze. Zrób głęboki wdech. Teraz lepiej? Daj zanurzyć się umysłowi w otulającym zapachu. Niech Twoje nozdrza poczują gorącą herbatę, z której unosi się para oraz ciepły płomień świecy, który rozjaśnia pomieszczenie. / Senua
  2. Yope Łagodzące serum intymne Delikatne ukojenie oraz cała seria produktów do pielęgnacji intymnej – SOS dla intymnych problemów – podrażnień, otarć i wszelkich dyskomfortów. Ultralekka konsystencja pozwala na szybkie wchłanianie się i jak najszybszy intymny ratunek. / Yope
  3. Hagi Samoopalająca mgiełka do ciała korzenna pomarańcza – a w zasadzie nowością jest cała seria, którą łączy ten sam aromat – Ciesz się  letnią opalenizną na skórze prze cały rok i poznaj nasz naturalny samoopalacz w formie mgiełki do ciała. Zawarty w niej naturalny składnik brązujący w ciągu kilku chwil nada ciemniejszy odcień skórze. Nasz naturalny samoopalacz w formie mgiełki zawiera roślinne składniki wspierające pielęgnację Twojej skóry – organiczną wodę pomarańczową oraz ekstrakty z płatków białych kwiatów – róży, jaśminu i stokrotki. Dodatek pantenolu oraz biofermentu z bambusa będzie działał kojąco oraz wygładzająco. / Hagi
  4. Alkmie Sun drops SPF 30 – multiaktywne kropelki łączące niezbędną ochronę SPF z codzienną pielęgnacją. Lekka, satynowa formuła szybko się wchłania, nie bieli skóry i nie pozostawia na niej lepkiej warstwy. To znakomite serum i baza pod makijaż, która pozwala czerpać to, co najlepsze ze słońca, bez negatywnych skutków opalania. / Alkmie
  5. Iossi Świeca Mirra i Paczuli – Wyjątkowy aromat świecy wywołuje pozytywne doznania i pozwala się zrelaksować. Olejek eteryczny paczuli ma charakterystyczny ziemisty, zielono-korzenny zapach, który stosuje się w aromaterapii w celu głębokiego wyciszenia. Nuty zapachowe olejku mirry działają kojąco i odprężająco na nasze zmysły. Ciepły i żywiczny zapach kadzidłowca harmonizuje aromat świecy. Natomiast olejek z lawendy bułgarskiej przywraca równowagę i ma pozytywny wpływ na cały nasz organizm. Poczuj uzdrawiającą moc olejków eterycznych zamkniętą w naszej naturalnej świecy. / Iossi
  6. Mokosh Subtelnie brązujący balsam do ciała i twarzy Marakuja Subtelnie brązujący balsam to idealny produkt do wydłużenia efektu opalenizny oraz wyrównania kolorytu opalonej skóry zarówno po użyciu produktów brązujących, jak i po kąpieli słonecznej. Ekstrakt z korzenia marchwi podkreśla naturalny koloryt skóry, a roślinne DHA wraz z erytrulozą nadają subtelny odcień opalenizny nawet osobom z jasną karnacją. Balsam to bogactwo olejów: z marakui, macadamia, jojoba, słonecznikowego, kokosowego, oraz z kiełków pszenicy, które uelastyczniają skórę, regenerują i zapobiegają jej wysuszeniu. Skwalan oraz ceramidy działają otulająco, odżywiają i wspomagają odbudowę bariery lipidowej. Odpowiedni poziom nawilżenia zapewniają trehaloza i sorbitol wraz z propanediolem i ekstraktem z buraka zwyczajnego, które wiążą wodę w zewnętrznych warstwach naskórka. Bisabolol oraz ekstrakt z kakao odżywiają i koją skórę pozostawiając ją przyjemną w dotyku. / Mokosh
  7. Mawawo Krem do twarzy SOSKrem do twarzy SOS to propozycja dla osób, które szukają kosmetyku silnie regenerującego, odżywczego, nawilżającego, wspierającego barierę hydrolipidową skóry i wzmacniającego jej funkcje ochronne. Krem dobrze się wchłania, pozostawiając na skórze delikatną warstwę ochronną bez efektu wyświecania. Doskonale sprawdzi się w pielęgnacji skóry suchej, odwodnionej, podrażnionej, wrażliwej na działanie czynników zewnętrznych oraz podczas kuracji retinoidami, czy kwasami. W składzie znajdziecie: ceramidy, niacynamid, prebiotyki, postbiotyki, NMF, ekstrakt z liści aloesu i cenne emolienty. / Mawawo
  8. Resibo Babyface multikwasowa esencja odnawiająca – jedna z trzech bardzo ciekawych nowości marki – Pobudzenie odnowy komórkowej. Zobaczysz na swojej skórze efekt baby face – rozświetlonej naturalnym blaskiem cery i wygładzonej skóry, co zauważa 90% badanych. To zasługa unikalnej kombinacji kwasów AHA i PHA, o różnych właściwościach i rozmiarach cząsteczki, które sprawdzą się na wielu typach cery. Ich połączenie daje wielowymiarowy efekt. Kwas glikolowy i migdałowy doskonale nawilżają i wygładzają powierzchnię skóry, kwas traneksamowy rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt, a glukonolakton zwęża pory i ujędrnia. Już po kilku aplikacjach zobaczysz, jak zmienia się Twoja twarz! Dzięki Babyface poprawi się wygląd Twojej skóry, a Ty będziesz cieszyć się zdrową i wypoczętą cerą – dokładnie tak, jak 100% badanych. / Resibo
  9. Clochee PURE – 4EVERYOUNG Serum na noc z retinolemSerum na noc z retinolem zwiększa produkcję kolagenu i aktywuje odnowę komórkową. Zastosowana w serum technologia liposomalna stabilizuje retinol zwiększając jego wnikanie i działanie w komórkach skóry. W składzie 4EVER YOUNG Serum na noc z retinolem znajdują się także ceramidy, które skutecznie wspomagają regenerację skóry, jednocześnie ograniczając potencjalne skutki uboczne działania retinolu. Serum 4EVER YOUNG działa wielokierunkowo i zaawansowanie również dzięki niacynamidowi, który jako antyoksydant opóźnia procesy starzenia, poprawia nawilżenie, ogranicza aktywność gruczołów łojowych, ale także wpływa na poprawę kolorytu skóry. / Clochee
  10. Olivia Plum Feel Pianka do mycia twarzy kremowa pianka do oczyszczania, która „otula” Twoją skórę podczas porannego lub wieczornego mycia twarzy. Dzięki łagodnym substancjom myjącym, zapewnia odczucie skutecznego oczyszczenia skóry, bez uczucia „ściągnięcia” i wysuszonej skóry – pianka pozostawia uczucie nawilżenia. Składniki nawilżające ( Izomerat sacharydowy, pantenol, alantoina ) oraz ekstrakt z aceroli pozostawiają skórę po umyciu rozświetloną, jedwabiście gładką;  przywracają jej promienny wygląd. / Olivia Plum
  11. Face Boom Seboom Matująco-normalizujaca maseczka do twarzy Misterna Zbawicielka Jestem matująco-normalizującą maseczką stworzoną dla skóry, która wymaga pielęgnacji dopasowanej do jej humorów i zachcianek. Wiem, jak niesforna potrafi być czasami Twoja skóra i dlatego zostałam stworzona, aby przywrócić jej naturalną równowagę i świeżość. Oczyszczam z nadmiaru sebum i codziennych zanieczyszczeń. Przy regularnym stosowaniu mnie 2 razy w tygodniu poprawię ogólny wygląd i kondycję Twojej skóry, a dodatkowo zadbam o jej mikrobiom. / Body Boom
  12. eeny meeny Dyniowy peeling wygładzającydedykowany dla osób poszukujących delikatnego, a jednocześnie skutecznego oczyszczenia i wygładzenia skóry. Idealnie sprawdzi się do pielęgnacji każdego rodzaju cery, zwłaszcza wrażliwej, naczyniowej i alergicznej. Dzięki kompleksowi innowacyjnych surowców i enzymów, peeling stanowi doskonałą alternatywę dla alfa-hydroksykwasów. Pomaga pozbyć się zrogowaciałych komórek naskórka, pozostawiając skórę oczyszczoną i przygotowaną do dalszych etapów pielęgnacyjnych, jednocześnie nie wywołując efektu drażniącego. Zapobiega też powstawaniu zaskórników. / eeny meeny

Image by Rawpixel

Migdałowe ciasteczka do peelingu twarzy


Mam dla Was pomysł na coś, co Wasza skóra pokocha!
A przynajmniej moja pokochała!

A może tak samo jak ja uwielbiacie ciasteczka migdałowe? Kiedyś nawet wrzucałam tutaj przepis na moje ulubione 🙂

Dzisiaj bowiem zamienimy moje migdałowe uwielbienie w ciasteczka zaiste wyjątkowe! Dzisiaj stworzymy urocze, pachnące kusząco migdałami, kokosem i pomarańczą ciasteczka do… peelingu twarzy! Wracamy zatem do moich ukochanych słodyczy kosmetycznych!

Dlaczego migdały? W swej zmielonej postaci mogą stać się naprawdę delikatnym, a przy tym bardzo łagodnym peelingiem do każdego typu cery!

Skóra po użyciu takiego ciasteczka jest oczyszczona, mięciutka, wygładzona i odżywiona. Składniki sprzyjają jej regeneracji, ale też niosą pozytywny ładunek dobrej energii naszym zmysłom! No, czysta przyjemność! Dosłownie 🙂



Migdałowe ciasteczka do peelingu twarzy


Składniki:

  • 50 g zmielonych migdałów
  • 10 g białej glinki
  • 30 g oleju kokosowego nierafinowanego
  • 20 kropelek olejku pomarańczowego

Wszystkie składniki przekładamy do miseczki i wyrabiamy ręcznie do uzyskania jednolitej, zwartej konsystencji. Olej kokosowy pod wpływem ciepła rąk lekko się roztopi i ułatwi tworzenie migdałowego ciasta. Całość przekładamy do foremek silikonowych lub ręcznie formujemy małe ciasteczka lub kuleczki. Jeżeli wybraliśmy foremki silikonowe, odstawiamy je na pół godziny do zamrażalnika, dzięki czemu nasze ciasteczka będzie łatwo wyjąć. Jeżeli sami formułowaliśmy kuleczki, wystarczy odstawić je w chłodne miejsce, aż olej kokosowy stężeje. Ciasteczka przekładamy do zamykanego pojemniczka, aby zabezpieczyć je przed dostawaniem się wilgoci w łazience.

Ciasteczek nie musimy przechowywać w lodówce (a wręcz nie polecam, bo są za twarde). W temperaturze pokojowej są miękkie, ale mają stałą formę. Nie należy ich natomiast trzymać w bardzo ciepłym miejscu, mogą się roztopić. No i oczywiście, jeśli dostanie się do nich wilgoć, jeśli nie zamkniemy pojemniczka, może nam na nich coś wyrosnąć… Wtedy od razu je wyrzucamy!

Aby użyć ciasteczka, bierzemy je w dłoń i rozrabiamy lekko z wodą. Masujemy nim wilgotną twarz przez dłuższą chwilę, a następnie zmywamy łagodnym żelem do mycia twarzy.

A potem cieszymy się gładką, mięciutką i taką przyjemną w dotyku skórką.

A ileż przyjemności w tym pomarańczowo-kokosowo-migdałowym zapachu!


Jeżeli chcecie zorganizować warsztaty tworzenia słodyczy kosmetycznych i kosmetyków naturalnych w swojej firmie czy organizacji – zajrzyjcie na moją stronę LiliGarden.pl :* Bardzo polecam!


Jesienna polecajka: Pasieki Rodziny Sadowskich


Takie mam jedno dziwne hobby, że lubię podglądać, jak rozwijają się firmy, które w jakiś sposób mnie urzekły. Często jest to pełen zachwyt, czasem tylko lekkie zainteresowanie, zdarza się też, że piękny rozwój w pewnym momencie kończy się mniej lub bardziej spektakularnie, co i bywa wielką nauką. Ale nie o tym teraz…

Teraz o jednej z tych marek, którą podziwiam! Pasieki Rodziny Sadowskich śledzę sobie od dawna. Jak tu ich nie śledzić? Wspaniałe pomysły, coraz to ciekawsze nowe produkty i te wyjątkowe opakowania! Etykietki, którymi przyozdobione są wszelkiej maści miody i cała armia innych wokół-miodowych produktów zachwycają dobrą energią, radością życia i bijącym od nich uśmiechem. Podziwiam okiem pasjonatki dobrych opakowań i designu.

Do tej pory kupowałam tylko zestawy miodkowe na prezenty – swoją drogą są świetne, sprawdźcie! Tym razem jednak, kiedy jakaś szalona infekcja dorwała u nas w domu każdego, postanowiłam kupić moim mniejszym i większym chorutkom miodek malinowy do herbatek, które pijaliśmy hektolitrami. I żeby nie było – wszystko zakupiłam sama osobiście, post nie jest w żadnej mierze sponsorowany 🙂

A jak już zdecydowałam się na miodek to…

  • wybrałam ten w wersji dziecięcej – Miodziś z malinami z misiem na etykiecie, który oczarował obie moje córeczki. Tym bardziej, że do dziecięcych miodków dodawane są takie urocze zestawy naklejek, którymi podzieliły się moja 11-latka z 1,5-rocznym bąblem 😀 Obie zachwycone 🙂 Sam miodek – cudo! Choć miałam nadzieję, na bardziej wyczuwalny smak malin. Niemniej jednak sprawdza się i do herbat, i do naleśników, kanapek i wyjadania łyżką. Następnym razem wezmę też ten z jagódkami! A miś Miodziś został przyjacielem rodziny!
  • Miodogryzki – jak tylko zobaczyłam na Facebooku tę zupełną nowość w ofercie marki, wiedziałam, że trzeba będzie wypróbować! No bo powiedzcie – czy nie wyglądają smakowicie? I czy nie są aby świetnymi przekąskami dla dzieciaczków? Są to zmiksowane i wysuszone owoce z miodkiem. W każdym słoiczku znajdziemy różne smaki – różne miksy. Każdy opatrzony uroczą naklejką. Moim dziewczynom najbardziej smakowały te z malinami, truskawkami, borówkami i mango. Gruszka jakoś nie podeszła, więc spokojnie mogłam zjeść ją sama 🙂 W każdym razie super pomysł i pyszna przekąska!
  • Miodziś naturalny kremik ochronny dla dzieci – mogłabym go kupić dla samej etykiety, bo ten misio jest przeuroczy! Ale tak naprawdę kupiłam, bo to jest zacna mieszanina naturalnych masełek z maceratem nagietkowym i odrobinką miodu. Całość pachnie subtelnie, ale smakowicie jagódkowo. A dzięki tej etykietce i zapachowi, dzieci same chcą się nim smarować! Idealny kremik na poranne jesienno-zimowe spacery do żłobka.
  • Pszczeli pył – naturalne mydło z pyłkiem pszczelim i miodem – wzięłam, bo uwielbiam mydełka, a jeśli mają na sobie odbitą pszczółkę, a w sobie i pyłek i miodek, to trzeba wypróbować! Mydełko pachnie przyjemnie, lekko i świetnie spełnia swoją funkcję. Skóra go lubi w każdym razie. I to pudełeczko! Od razu przejęła je młodsza córa i zaczęła wkładać do niego różne rzeczy, a potem wyciągać… I tak w kółko… 🙂

Polecam więc Waszej uwadze tę miodkową manufakturę – znajdziecie ja na stronie PasiekiSadowskich.pl


Sesja kosmetyków Wow

Kosmetyki inne niż wszystkie! Bo dla nastolatków i bardzo… fluo 🙂

A tak na poważnie, kochani, podrzucam Wam fragmenty jednej z moich ostatnich sesji produktowych! Nieco innej, trochę bardziej szalonej i miejmy nadzieję – młodzieżowej!

Bo kosmetyki Wow zostały stworzone właśnie z myślą o młodzieży! A stworzyła je marka Sylveco!
Sama młodzieżą już nie jestem, ale mam córcię, która całkiem niedawno weszła w wiek młodzieżowy i można już o niej śmiało mówić – nastolatka. Brzmi to bardzo dumnie, ale wiąże się z całą masa nowych problemów i zagadnień, którym stawiamy czoło. Jednym z nich jest kapryśna cera…

Kosmetyki WOW znamy od prawie samej ich premiery. Córa moja już się ich sporo naużywała. Cieszy się nimi od początku, są to w końcu takie pierwsze całe jej produkty do pielęgnacji. A ja? Ja oczywiście wszystkiego też musiałam spróbować i powiem Wam, że i dla mojej cery są świetne!

W serii znajdziemy cztery podstawowe kosmetyki (niedawno wyszedł jeszcze żel pod prysznic) do pielęgnacji twarzy. Jest więc kremik, tonik i dwa kosmetyki oczyszczające – emulsja i żel myjący do twarzy. Marka więc już na samym początku uczy nas, jak ważne jest oczyszczanie! Czy lepsza emulsja czy żel? Nie wiem, sami zdecydujcie. Mi osobiście podobają się oba kosmetyki!

Ale serce skradł mi tonik! „Przywraca odpowiednie pH, działa łagodząco, nawilżająco i regulująco, pozostawiając uczucie ukojonej, gładkiej skóry.” I to prawda! Zawiera sporą dawkę soku z brzozy oraz ekstrakty z tymianku, lipy i szałwii. Dzięki temu naprawdę skutecznie pielęgnuje nam młoda kapryśną skórę. I moją też… Pierwszy raz to ja podbieram córce kosmetyki 🙂

Wspomnę jeszcze o kremie. Jest leciutki, ale treściwy. Dobry i na noc i na dzień. Naprawdę łagodny, ale czuć od niego pielęgnującą moc czarnuszki. U nas czarnuszka rządzi, więc i w kremiku dobrze ją odbieramy. I znowuż mamy sok brzozowy i betulinę czyli to, czym Sylveco stoi.

Na młodej skórze naprawdę widać zalety używania tych kosmetyków. Jeżeli więc zastanawiacie się od czego rozpocząć przygodę z codzienną pielęgnacją, zwłaszcza, jeśli jest już widoczna potrzeba, sięgajcie śmiało po Wow!

Zwłaszcza, że mają naprawdę świetne etykietki!

Wszystkie kosmetyki znajdziecie na stronie Sylveco.pl i w drogeriach.

Ja tymczasem pozostawiam Was z moimi zdjęciami i nieustająco zapraszam do portfolio:

LiliCreative.pl


5 kosmetyków. które świetnie sprawdziły się w wakacje

Mijają właśnie ostatnie minuty lata… Bo dla mnie lato kończy się wraz z sierpniem. Pół dnia próbowałam to lato zatrzymać, drugie pół trwałam w szoku, że to już jesień dookoła. Nie da się bowiem ukryć, że pogoda ewidentnie postanowiła pokazać, że wie, że oto, lada moment, zacznie nam królować wrzesień. I choć kocham ten czas, to złoto w świetle, te żółte pola nawłociowe, tą melancholię i zupę dyniową… Pomimo tego wszystkiego, dopadła mnie nostalgia. I zamykałam oczy i znowuż światło mnie raziło, turkusowa woda zachwycała, a cykady zagłuszały każdą rozmowę. Na krótką chwilę…

Cóż… Trzeba będzie chyba jesienią gdzieś wyskoczyć…

A tymczasem mam jeszcze dla Was temat bardzo letni! Po trosze dlatego, że sporo z Was ma jeszcze urlop przed sobą, po trosze – ku pamięci na rok przyszły, ale też dlatego, że dopiero teraz udało mi się ten wpis zrobić! 🙂 (Nie wiem czy tu wspominałam, ale moja młodsza córcia rozpoczyna właśnie żłobek, więc i czasu na tworzenie w końcu troszkę będzie!)

Oto więc 5 kosmetyków, które tak dobrze sprawdziły mi się na wakacjach, że zasługują na swe tu specjalne miejsce!


Numee Lekki Krem Łagodzący

To była dla mnie zupełna nowość. Skusiłam się na ten kremik w Rossmannie – trwała akurat promocja w związku z pojawieniem się tej hiszpańskiej marki w sieci. A że akurat poszukiwałam czegoś lekkiego na nasze chorwackie wojaże, padło na tę uroczą, błękitną tubkę. Przekonała mnie spora zawartość aloesu – aż 15%. Nie jest to kosmetyk naturalny, o krystalicznym składzie, ma jednak sporo wartościowych składników – poza aloesem, także niacynamid, prowitaminę B5, wodę oczarową, panthenol czy allantoinę. Wszystko to ma za zadanie ukoić skórę. Krem ma postać gęstego żelu pozbawionego olejów. Po nałożeniu go na twarz, zwłaszcza po całym dniu słońca, silnego ciepłego wiatru i morskiej wody, ma się poczucie ukojenia całkowitego! Stosowałam i nadal stosuję go rano i wieczorem. Czasami wieczorem dodaję do niego odrobinę kremu na olejach, zazwyczaj brzozowego Sylveco, aby był treściwszy i aby zapewnić skórze w nocy mocniejsze odżywienie. Krem Numee szybko się wchłania, jest świetny pod makijaż, a skóra po nim jakby odżywa! Jakby wracała w nią energia! Na ten moment jest to mój ulubiony letni kosmetyk. / zakupiony w Rossmannie


MIYA myBEAUTYessence FLOWER BeautyPower

Letnia cudowność! Esencja w leciutkiej mgiełce o zniewalającym różanym zapachu. Polecam zwłaszcza latem, kiedy w trakcie upalnego dnia po prostu przemywamy twarz wodą i chcemy ją jedynie lekko odświeżyć czymś, co jednak jest nieco treściwsze. „To aktywny kompleks cennych wód i ekstraktów kwiatowych wzbogacony w wodę termalną, kwas hialuronowy i witaminy. Tworzy lekką, wodną esencję, która szybko się wchłania, dostarczając skórze cennych składników, nie obciążając jej. Pozostawia skórę piękną i pełną blasku.”. Uwielbiam tę mgiełkę za jej zapach i za to, jak moja skóra się po niej czuje. Kolejna dawka ukojenia i złagodzenia. / Znajdziecie ją na stronie MIYA i w drogeriach


Morane Pianka myjąca z infuzją olejową

Być może pamiętacie, że marka Morane jest mi szczególnie bliska, bo stworzyłam jej szatę graficzną. Pianka ta była mi więc dobrze znana na długo przed tym, jak trafiła w moje ręce. Wraz z pracami nad etykietką wzrastało moje zaciekawienie. Nie zawiodłam się! Pianka jest naprawdę idealnym wakacyjnym kosmetykiem oczyszczającym! W tej lekkiej chmurce skrywa się prawdziwa moc, ale nadal jest to kosmetyk niezwykle delikatny i odpowiedni do każdego typu cery. Pachnie iście wakacyjnie i subtelnie. W składzie znajdziemy także letnie owoce – ekstrakty z truskawki, maliny i jeżyny, a także hydrolat z czarnej porzeczki. Pianka dobrze oczyszcza, jest przy tym bardzo wydajna i praktycznie opakowana. W sam raz do letniej kosmetyczki! / Znajdziecie ją na stronie Morane


Biolaven Odżywka mgiełka do włosów i skóry głowy

Nie wiem, jak Wy, ale ja latem nie cierpię obciążania włosów ciężkimi odżywkami. Albo inaczej – moje włosy tego nie lubią. Lubią za to wszystko co lekkie, ale co działa. I tak właśnie jest z tą mgiełką. Jest przy tym bardzo praktyczna – wystarczy spryskać nią włosy po umyciu, nie trzeba spłukiwać. Na wakacjach używałyśmy jej razem ze starszą córą, która doceniała fakt, że włosy łatwiej się rozczesują. Mi odpowiadało uczucie zaopiekowania i stworzenia pewnej bariery chroniącej włosy. I ten zapach! Letnio lawendowy zapach! „Zawiera kompleks aminokwasów i składników nawilżających, które domykają łuski, ułatwiają rozczesywanie i wygładzają włosy, a także utrzymują odpowiedni poziom nawilżenia skóry głowy. Oliwa z oliwek, olej z pachnotki i z pestek winogron oraz roślinne analogi silikonów zabezpieczają dodatkowo przed wysuszeniem i uszkodzeniami, zapobiegają puszeniu bez efektu obciążenia.” / Odżywkę znajdziecie na stronie Sylveco


Hydrolat aloesowy Oleiq

Bo oczywiście na wakacjach nie może zabraknąć aloesu w różnych postaciach! Tak i ta mgiełka wspaniale wypełniła moją kojąco-aloesową potrzebę! Cudowna do spryskiwania się w każdym momencie dnia. Ja ją pokochałam za uczucie odświeżenia i złagodzenia już wieczorem, po całym dniu słonecznego szaleństwa, kiedy to po prysznicu spryskiwałam nią skórę. Tę zaczerwienioną, wysuszoną solą morską skórę. Cudowne uczucie chłodu i ukojenia! Polecam też jako najprostszy tonik do twarzy! / Hydrolat znajdziecie na stronie Sylveco

Facebook