KategorieNaturalna pielęgnacja

Sesja produktowa Rosadia

Mam dzisiaj dla Was fragment sesji produktowej, którą wykonałam niedawno dla marki Rosadia.

Znacie te kosmetyki, prawda? Rosadia to jedna z najbardziej kobiecych marek, jakie znam. Jest też jedną z marek córek firmy Sylveco. Cała skupia się wokół tematu róży – mamy więc zawsze sporo róży damasceńskiej i dzikiej róży. Mamy też zapachy, które z różą się kojarzą, choć tak naprawdę różami nie są, czyli olejki z drzewa różanego i geranium. A do tego sporo naturalnych olejków i ekstraktów. Całość zamknięta w charakterystyczne białe opakowania z ludowymi, pięknymi rysunkami.

Postanowiłam zaakcentować tę kobiecość marki i wydobyć z niej subtelne piękno. Sesję podzieliłam na dwie części, obie w zasadzie monochromatyczne i czyste w kolorystyce – jedna jest totalnie wiosenna, bujna wręcz, obfitująca w jedne z najpiękniejszych wiosennych kwiatów, druga stawia na minimalizm i jasność w odbiorze. Obie te części tak bardzo pasują mi do marki.


Zostawiam Was z fragmentami całej sesji i zapraszam serdecznie do odwiedzenia mojego portfolio

>>>> LILI CREATIVE

Kosmetyki Rosadia znajdziecie w drogeriach i sklepach zielarskich oraz oczywiście na stronie Sylveco.


Regenerujące kąpielowe… jaja

Tak i zbliża się Wielkanoc. I wiosna w końcu dotarła. I słońce sobie o nas przypomniało. Jeszcze tylko tę pandemię przetrzymać i będzie dobrze, prawda?

Ale tymczasem skupmy się na świętach! No bo, skoro Wielkanoc to i jaja, prawda?

Mam więc dla Was dzisiaj prawdziwe jaja… kąpielowe!


Które wybieracie? Z różami czy piwoniami? Bo ja nie umiem wybrać! Ozdobiłam je płatkami kwiatów, bo tak cudownie kojarzą się dzięki temu z wiosną. No i któż nie lubi kwiatów? A jeśli jeszcze można wśród nich pływać… Och…

Ale od początku – czym są nasze jaja? Wielkanocną wersją kuli kąpielowych! Musujących, pachnących kuli! Dodatkowo, w wersji bardzo kremowej, wypełniłam je bowiem specjalnie cudownym regenerująco-kojącym dobrem – maceratem z rumianków i nagietków! Dzięki temu jaja zyskują łagodzącą moc i przywracają skórze piękny wygląd. Kilka takich kąpieli i jesteście gotowe na wiosnę!

Jeśli nie macie maceratu, możecie oczywiście zastąpić go innym ulubionym olejem. Polecam jednak to złote cudo, bo naprawdę świetnie działa na skórę.

Aby zrobić taki ziołowy macerat czyli olejowy wyciąg z ziół, wystarczy w np. słoiku zalać garść suszonych kwiatów rumianku i drugą garść kwiatów nagietka (dostępne w każdym sklepie zielarskim) wybranym olejem – polecam tutaj olej z pestek winogron, ryżowy, ze słodkich migdałów, pestek moreli lub brzoskwini. Olej ma w pełni zakrywać kwiaty. Całość mieszamy, zakręcamy i odstawiamy w ciepłe, suche miejsce na 2-8 tygodni, co jakiś czas wstrząsając. Po tym czasie przecedzamy olej. Wykorzystujemy jako oliwkę do ciała, olejek do masażu, do kąpieli czy dodatek do innych kosmetyków.

A jak już mamy macerat, robimy nasze wielkanocne jaja!


Regenerujące kąpielowe wielkanocne jaja

Składniki – na 3 jaja:

(w przypadku tego typu kąpielowych bomb możemy się nieco pobawić i nie musimy trzymać się idealnie dokładnych gramatur. Dzisiejsze wielkości podaję więc w łyżkach i zachęcam do zabaw z dziećmi! Idealne w czasie pandemicznego zamknięcia.)

  • 10 kopiastych łyżek sody oczyszczonej
  • 6 dużych łyżek kwasku cytrynowego
  • 3 duże łyżki mąki lub skrobi ziemniaczanej
  • 10 łyżek maceratu rumiankowo-nagietkowego lub ulubionego oleju
  • 40 kropelek olejku eterycznego, użyłam limonkowego
  • odrobina wody
  • foremki w kształcie jaja (użyłam 8-centymetrowych – TYCH)
  • łyżka rafinowanego masła shea
  • suszone płatki kwiatów – róży i piwonii


W misce mieszamy sodę, kwasek i mąkę. Dolewamy macerat/olej i olejek i zaczynamy wyrabiać nasze ciasto ręką. Wybrałam olejek limonkowy aby trochę złagodził mocno-ziołowy aromat maceratu. Dobierzcie zapach do własnych preferencji. Masę bardzo delikatnie spryskujemy dwa razy kilkoma kroplami wody. Posłuży nam za dodatkowe lepiszcze. Musowanie od razu gasimy, wyrabiając dalej ciasto. Ma mieć idealnie jednolitą konsystencję.

Do połówek foremki-jajka nakładamy naszą masę. Staramy się, aby zapełniła całą przestrzeń i jeszcze trochę wystawała. Następnie zlepiamy połówki, mocno je dociskając i lekko szurając na boki, aby nadmiar ciasta “wyszedł” bokami. Kiedy będą już możliwie najlepiej złączone, dociskamy mocno przez kilka sekund, po czym lekko opukujemy foremki i równie lekko ściągamy je z jajek. Powinny zachować już stałą formę. Możemy je tu też palcami wygładzić, zwłaszcza w miejscu złączenia. Jajka odstawiamy na godzinę.

Po tym czasie przekładamy masło shea do małej miseczki i lekko roztapiamy w kąpieli wodnej lub mikrofali. Dosłownie – leciutko i króciutko. Masło mam nam tu posłużyć za klej, którym dokleimy płatki kwiatów do jajek. Ma mieć więc konsystencję szkolnego kleju, a nie płynnego oleju. Masełko nakładamy niczym właśnie klej pędzelkiem na wybrane miejsce na jajku i dolepiamy płatki kwiatów według własnego uznania. Jeżeli płatki są mniejsze, tak jak tutaj te róży, możemy zanurzyć część jajka w maśle, a następnie ponownie zanurzyć w płatkach, które się do niego przykleją.

Jaja odstawiamy na noc do stwardnienia.

Jako, że nasze jaja zawierają całkiem sporo olejku, proponuję do kąpieli wykorzystać połowę takiego jajeczka, a drugą osuszyć (lub oderwać) i zamknąć w słoiczku do następnej kąpieli.


Zielko – pranie pachnące latem


No dobra…. Spójrzmy prawdzie oczy… Nie jestem maniakiem prania. Jest to po prostu jedna z tych czynności, która zrobiona być musi. Tak samo, jak odkurzanie czy mycie zębów. Zbiera się więc to pranie i zbiera, aż zajmie doprawdy sporą przestrzeń i zacznie powoli wychodzić z kosza. Wtedy to wiadomo, że najwyższy czas na to, co nieuniknione. Bywa, że codziennie, bywa rzadziej. Z resztą, co ja będę Wam mówić! Przecież dobrze wiecie, jak to z praniem jest.

I zawsze, ale to zawsze, przypominamy sobie o nim tuż przed położeniem się do łóżka. I zawsze, ale to zawsze, wieszamy je późno wieczorem. Cóż, kiedyś przyjdzie nam się dorobić suszarki. Tymczasem, nie zaszkodzi poszukać pomysłów na uprzyjemnienie tych codziennych czynności, prawda?

I tu pojawia się stare dobre Sylveco. A nawet nie samo Sylveco, co jedna z kolejnych jego marek – Zielko!



Znacie już Zielko? Pokazywałam Wam kiedyś środki czystości marki. Całkiem niedługo po jej premierze. Już wtedy zachwycałam się i działaniem i zapachami. Miałam też przyjemność zrobić nieco zdjęć do celów marketingowych. W każdym razie, od tamtego czasu sięgam po nie sama chętnie. A że w rodzinie Sylveco nie może być za nudno, co chwilę cieszymy się jakimiś nowościami. Przyszła też pora na Zielko!

Oto bowiem, przedstawiam Wam nowości Zielko – 3 płyny do prania i 3 płyny do płukania!

O zapachu lata! (Kto, jak kto, ale ja tego teraz najbardziej potrzebuję!)

Kiedy myślałam o tym, jak Wam o nich napisać, moim oczom ukazała się wizja czegoś w rodzaju zebrania zespołu kreatywnego, który musi zdecydować, na jakie zapachy postawić. No bo jak to niby zrobić, kiedy zapachów jest tak dużo, a produktów zaledwie 6? Ktoś musiał zdecydować, że płyn do prania jasnego, będzie tak  świeżo pachniał kiwi, ten do rzeczy ciemnych będzie miał również jakby ciemniejszy, gęstszy zapach połączenia granatu i imbiru? A z kolei w praniu kolorowym postawimy na soczystą, eksplodującą południową energią marakuję? Czemu akurat tak? I jak to jest, że te zapachy tak dobrze pasuję do tych kolorów?



Podobnie z płynami do płukania, choć tu po prostu możemy sami sobie wybrać najlepszy. Moim zdecydowanym faworytem jest zapach owocowy. I co ciekawe, wydaje mi się bardziej tropikalny od tego tropikalnego. Jest bardziej energetyczny, świeższy, szalenie uzależniający. Jak go połączymy z marakujowym płynem do prania, to dopiero mamy petardę zapachową! Na drugim miejscu stawiam płukanie o zapachu kwiatowym. Nie są to bowiem kwiaty ciężkie i duszące, są lekkie i kuszące, jak czerwcowa łąka! Płyn tropikalny wylądował na końcu, ale wciąż jest to naprawdę przyjemny zapach!



Tak, zapachy są bardzo ważne. I przyznam, że często to nimi właśnie się kieruję. Pamiętajmy jednak, że są to płyny po prostu bezpieczne, łagodne i dla tkanin i dla naszej skóry, naturalne i biodegradowalne. Oparte na mydle potasowym – płyny do prania i  lanolinie – płyny do płukania. Zaręczam też że naprawdę dopierają! A zapachy przyjemnie umilają te wieczorne wieszanie prania. I zostają na nim także potem, choć już w znacznie delikatniejszej formie.

Kto zatem razem ze mną sięga po Zielko? Komu także trzeba uprzyjemnić pranie?

Kto chce się wieczorem otulić w kocyk pachnący wakacjami? 🙂

Wszystkie produkty Zielko znajdziecie na stronie Sylveco.pl



Wpis powstał w ramach przemiłej współpracy z Sylveco.

Najciekawsze nowości kosmetyczne

Muszę przyznać, że szczególną radość sprawia mi obserwowanie rozwoju rynku kosmetyków naturalnych i naszych rodzimych marek. Ot, taka pasja. I ciekawość zawodowa. Podglądam trendy, kierunki i ogromną pomysłowość producentów. Podziwiam wyszukiwanie coraz to nowszych i ciekawszych składników i łączenie ich w całkowicie nowatorskie formuły. Fascynuje mnie odwaga i przedsiębiorczość wszystkich tych, którzy stoją za tym ciągłym i prężnym parciem na przód, ku produktom wyższej jakości, ku nowym rozwiązaniom, formom i konsystencjom.

Pora więc na kolejny przegląd nowości kosmetycznych! Oto perełki, które zwróciły ostatnio moją największą uwagę!

Ciekawa jestem, czy któreś już znacie?


Resibo Game Changer naturalny krem z retinolem

Wiem już, że bardzo się lubimy z retinolem. Skoro więc ten krem ma wszystko zmieniać, warto przyjrzeć mu się bliżej!

Młodsza skóra i zniwelowane oznaki starzenia, jednak bez negatywnych skutków, towarzyszących kuracjom retinolem. Wyraźna odnowa skóry – twarz staje się bardziej jędrna i napięta, zmarszczki płytsze, a przebarwienia mniej widoczne. Cera odzyskuje swój naturalny blask. Główną rolę odgrywa w nim połączenie stabilnej pochodnej retinolu (retinol H10) oraz bakuchiolu – naturalnego odpowiednika retinolu. Oba składniki, mimo że dają tak samo spektakularne efekty, nie wykazują tak negatywnych skutków dla skóry, jak retinol właściwy. Retinol H10 stymuluje syntezę kwasu hialuronowego w skórze, zwiększa jej elastyczność i zapobiega powstawaniu zmarszczek. / Resibo


Mokosh Aktywna esencja tonizująca Biała Róża

Przyznam, że skład jest niezwykle intrygujący, esencja jest więc na mojej liście zakupowej!

Aktywna esencja tonizująca Biała Róża została stworzona aby opóźniać pierwsze oznaki starzenia się skóry i działać rewitalizująco. Hydrolat z białej róży wspomaga regenerację i odświeża. Kwas mlekowy delikatnie, stopniowo złuszcza naskórek nadając skórze blask i świeży wygląd. Wraz z naturalnym octem malinowym przywraca jej odpowiednie pH. Kwas hialuronowy wiąże wodę w naskórku, przez co opóźnia pojawianie się zmarszczek. Ekstrakt z kory afrykańskiej brzozy (Anogeissus leiocarpus)polepsza wchłanianie witaminy C, która wspomaga syntezę kolagenu w skórze wykazując działanie silnie przeciwstarzeniowe. Kompleks z ksylitolem nadaje skórze odpowiedni poziom nawilżenia. Bioferment z rzodkwi przywraca odpowiedni mikrobiom skóry i stanowi naturalny układ konserwujący, a z bambusa pozostawia lekki, wygładzający film na skórze. Mleczan sodu wspomaga jej silne nawilżenie. / Mokosh


SYLVECO Serum wygładzające

To mój ulubiony spośród trzech nowych olejków Sylveco. Zawiera tak modny teraz nowy składnik – bakuchiol zwany roślinnym retinolem. I może właśnie to on robi tutaj tą robotę!

Serum wygładzające intensywnie nawilża i odżywia skórę. Swoje wyjątkowe działanie zawdzięcza zawartości bakuchiolu, który jest nazywany botanicznym retinolem. Poprawia jędrność i napięcie skóry, spłyca zmarszczki, wyrównuje koloryt, niweluje przebarwienia, redukuje wypryski i inne niedoskonałości. Może być stosowany nawet w letnie dni (nie powoduje podrażnień), nie wykazuje negatywnych skutków podczas stosowania. Serum jest odpowiednie dla każdego typu skóry, w szczególności cery wymagającej regeneracji i wrażliwej. Serum zawiera także wyjątkowe oleje o działaniu przeciwzmarszczkowym: z owoców dzikiej róży, z nasion pietruszki czy arganowy. / Sylveco



Ministerstwo Dobrego Mydła Chałwa

Toż to chałwa inna niż wszystkie! Kosmetyk myjący, który idealnie wpisuje się w filozofię mojej Cukierni Kosmetycznej!

Pięknie pachnie – według 100% badanych. Delikatnie oczyszcza – według 100% badanych. Zostawia skórę miękką i jedwabiście gładką – według 100% badanych. Daje uczucie odżywionej skóry – według 100% badanych. Jest przyjemnym, relaksującym rytuałem – według 100% badanych. “Wybrałabym produkt ponownie” – według 100% badanych. I cóż tu dodawać? No, może tyle, że Chałwa (a właściwie sezamowa peelingo-maska do mycia i odżywiania skóry twarzy i rąk) delikatnie rozgrzewa i poprzez swoją opatentowaną (serio, no jokes!) peelingująco-oczyszczającą formułę otwiera pory dokładnie i łagodnie, usuwając zanieczyszczenia oraz resztki makijażu. I natychmiast wygładza. I nie przesusza.Zostawia ochronny film na skórze, a po godzinach ratuje suche i szorstkie dłonie! / Ministerstwo Dobrego Mydła

My Magic Essence Beauty Coctail – Antiox Serum / Kakadu Plum

To dopiero musi być magiczna esencja, która składa się z aż 26 składników aktywnych!

Serum antyoksydacyjne o zapachu truskawki z cytrusami, pełne owocowych witamin, ekstraktów, olejów i aż trzech form witaminy C. Znaczącą rolę odgrywa tu śliwka kakadu, niezwykła moc!! najbogatsze na świecie źródło witaminy C i polifenoli !  Ma niesamowitą zdolność namnażania w naszej skórze transporterów witaminy C do wnętrza komórki. Do tego dwa inne źródła witaminy C, ferment z aceroli oraz olejowa, nowoczesna formuła tetraizopalmitynian! Mega trio! Serum jest produktem dwufazowym, przed użyciem należy je wstrząsnąć do wymieszania faz.Jest bardzo lekkie, szybko się wchłania, idealne pod krem/olej lub solo, w zależności od pory roku, preferencji i rodzaju skóry / My Magic Essence


Hagi Naturalny Krem do Cery Mieszanej

Marka wypuściła niedawno dwie takie serie – kremy i serum olejowe do cery mieszanej i anty-aging. Mnie najbardziej zaciekawił właśnie ten krem.

Naturalny krem do cery mieszanej z wyciągiem z zielonej herbaty i jaśminu oraz bogatą mieszanką ekstraktów roślinnych pozwoli na niecodzienny efekt przy codziennej pielęgnacji. Połączenie cennego oleju z awokado oraz lekkich olejów z ryżu i słodkich migdałów z dodatkiem skwalanu i beta-glukanu odpowiada na potrzeby cery mieszanej. O młody i zdrowy wygląd skóry zadba aktywna frakcja z oleju sezamowego wraz z nawilżającym ekstraktem z bambusa. Ekskluzywne wykończenie dają aromatyczne wyciągi roślinne z wanilii, frangipani, brzoskwini, cyprysu, bergamotki i róży. / Hagi



BIOUP Hydrofilowa pasta myjąca JEŻYNA – delikatne oczyszczenie

Jak to musi pachnieć! I kusić! Pasta o kolorze i zapachu jeżyn stanowczo umila zimę!

Delikatna pasta-masełko do codziennego mycia twarzy oraz demakijażu. Pasta jest hydrofilowa – to znaczy, że w kontakcie z ciepłą wodą zmienia się w emulsję i spłukuje wodą. Dodatek glinki francuskiej sprawia, że pasta wyjątkowo skuteczne oczyszcza cerę pozostawiając ją gładką, miękką i z poczuciem komfortu. Glinki są od dawna chętnie stosowane do oczyszczania skóry. Ich drobinki mają zdolność nie tylko docierania do jej zakamarków, ale również absorbowania zanieczyszczeń. Delikatne oleje i masła kosmetyczne, glinka oraz ekstrakty owocowe z jeżyny, maliny i truskawki – oto nasza pasta. Słodkawy zapach kojarzący się z owocami leśnymi sprawia, że mycie twarzy staje się przyjemnym rytuałem / BIOUP


Anwen Bee My Baby odżywka do włosów dla dzieci

Czy nie urocza? Grafika piękna, aż chce się wypróbować!

Odżywka zawiera dwa lekkie oleje: babassu i murumuru, bogate w kwasy tłuszczowe odpowiednie dla dziecięcych włosów. Kationizowane proteiny pszenicy dzięki swojemu dodatniemu ładunkowi lepiej wiążą się z ujemnie naładowanym włosem, dając bardziej długotrwały efekt. Pochodna miodu (Honeyquat) intensywnie nawilża włosy i ułatwia rozczesywanie. Dzięki odpowiednim proporcjom aktywnych składników: Protein, Emolientów i Humektantów (Równowaga PEH), odżywkę Bee My Baby można stosować przy każdym myciu. Słodki zapach malinowej gumy rozpuszczalnej zadowoli dziecięce noski i uprzyjemni mycie włosów. / Anwen


AUNA Szampon do włosów i jagodowa odżywka w kostce

Obie nowości, razem w zestawie lub osobno, zasługują na szczególną uwagę! Moją zwróciły, kiedy pomagałam marce stworzyć kolaże produktowe!

Ogranicz zużycie plastiku, zaczynając od swojej łazienki. Skoro mydło do rąk może być w kostce, to dlaczego nie… szampon do włosów? Przedstawiamy ekologiczny szampon w kostce by AUNA. Produkt składa się z szeregu naturalnych składników. Lathanol powder, czyli drobny proszek, to odżywczy dla skóry środek myjący, który zapewnia obfitą pianę. Z tego względu szampon nie obciąża Twoich włosów, dokładnie je myje, a przy tym mniej się zużywa.

Teraz pora pójść o krok dalej – wybierz naszą odżywkę w kostce o słodkim zapachu letnich jagód. BTMS to ceniony emulgator, który dodatkowo doskonale dba o stan włosów. Sprawia, że są bardziej sprężyste i miękkie oraz łatwo się układają. Pamiętaj o ecosilku, który w 100% powstał z odnawialnych źródeł naturalnych. Ten składnik zadba o jedwabistość Twoich włosów przez cały dzień. Jedwab owsiany, czyli powstały z owsa, niweluje poczucie tłustych włosów. Olej z czarnej porzeczki łagodzi stany zapalne skóry głowy, zapobiega wypadaniu włosów i powstawaniu łupieżu. Fioletowa glinka nie tylko pasuje kolorem do zapachu odżywki, ale również poprawia krążenie, pobudza porost włosów oraz starannie je oczyszcza. / AUNA



IOSSI Neroli Shake. Dwufazowy Eliksir Rewitalizujący z ekstraktem z cytryny, pomarańczy i olejem z pestek malin

Jedna z nowości, która przykuła moją największą uwagę. Kosmetyk o ciekawej formule i innowacyjnej formie.

Neroli Shake to kosmetyk w formule 2 w 1 – jest połączeniem naturalnego toniku i olejowego serum. Rewitalizujące, nawilżające właściwości czynią z niego sprzymierzeńca każdego typu cery – zwłaszcza suchej, zmęczonej i pozbawionej blasku. Odżywcza receptura doskonale sprawdza się także do pielęgnacji szyi i dekoltu. Poczuj magię codziennej pielęgnacji – wstrząśnij buteleczką, naciśnij pompkę i… zabierz swoją skórę na wakacje o zapachu cytrusów! Ta odwdzięczy się promiennym wyglądem, gładkością i ujędrnieniem. / IOSSI


o!figa Serum Ave Melon

Czyli kolejna nowość marki, która jest mi bardzo bliska, bo dbam o jej szatę graficzną. A i serum, wierzcie mi – cudne!

Serum olejowe Ave Melon ma rewelacyjne właściwości antyoksydacyjne, ale również antybakteryjne. Sprawdzi się w pielęgnacji cer wrażliwych, problematycznych. Używamy kosmetyku na zwilżoną skórę lub w połączeniu z np. żelem hialuronowym lub aloesowym (sugeruję proporcje 2 części serum na 1 część żelu). Serum jest kosmetykiem na tyle lekkim, że spokojnie można go używać rano, niemniej jednak najlepiej sprawdzi się w pielęgnacji wieczornej, po oczyszczeniu i stonizowaniu skóry.

Po pełen opis wyjątkowych składników odsyłam na stronę o!figa


Orientana Naturalny balsam do ust COCONUT ENERGY

Orientana wypuściła ostatnio całą serię kolorowych kosmetyków do ust – dwa balsamy i dwa scruby. Wszystkie są świetne i bardzo je polecam, ale ten balsam i cudownie orzeźwiającym cytrusowym zapachu to mój zdecydowany faworyt!

Naturalny balsam do ust stworzony z oleju kokosowego, oleju ryżowego, oleju z pestek moreli i masła shea. Długotrwale pielęgnuje, głęboko nawilża, intensywnie odżywia i chroni najbardziej wymagające usta. Energetyzujący, orzeźwiający, owocowy zapach umili pielęgnację. / Orientana



Ministerstwo Dobrego Mydła H2O – krem hydromineralny

Krem, którego powstawanie śledziła cała Polska 🙂 A przynajmniej fani na Facebooku. A już na pewno ja. Zwróćcie też uwagę, jakie ma ładne opakowanie!

Hydromineralny krem do twarzy H2O przygotowany został dla cer tłustych, mieszanych i wymagających. Wyjątkowy, szklany airless chroni przed powietrzem kompozycję naturalnych olejów z biozgodnym kompleksem pięciu minerałów, zamkniętą w liposomach, szwajcarską wodą lodowcową i proteinami ryżowymi. Jego superlekka konsystencja łatwo się rozprowadza, błyskawicznie wchłania i nie roluje pod makijażem. H2O pielęgnuje, podnosi poziom nawilżenia skóry o 23,5%, koi, łagodzi podrażnienia, zmniejsza zaczerwienienie i regulując pracę gruczołów łojowych, przywraca skórze zdrowy blask / Ministerstwo Dobrego Mydła

MIYA Serum nawilżające z potrójnym kwasem hialuronowym [2%]

Kolejny z kosmetyków marki, która podbija coraz więcej serc – w tym moje!

Optymalnie nawilża skórę, regeneruje, odżywia, ujędrnia. Zmniejsza widoczność zmarszczek. Codzienna pielęgnacja intensywnie nawilżająca każdego typu skóry, w tym wrażliwej, naczynkowej oraz okolic oczu. Polecane jako kuracja do skóry bardzo suchej, suchej, odwodnionej, matowej, pozbawionej blasku. Zawiera:

Kwas hialuronowy [2%] ultranisko, średnio i wysokocząsteczkowy: dzięki połączeniu 3 różnych wielkości cząsteczek działa z potrójną skutecznością – intensywnie nawilża, wzmacnia barierę skórną, wygładza zmarszczki, uelastycznia, zwiększa jędrność.
• Magnez, cynk, mangan, wapń: wzmacniają skórę, regenerują, przywracają elastyczność.
• Witamina B5 Wygładza, koi, nawilża.
• Spirulina: poprawia kondycję i wygląd skóry.
• Wyciąg z morszczynu: regeneruje, koi, nawilża
/ MIYA


Plantea AMPUŁKA ANTI-AGEING Youth Look

Mam wrażenie, że jest bardzo przemyślanym i dobrze zaplanowanym kosmetykiem o niezwykle intrygującym składzie.

Ampułka Youth Look to kosmetyk o mlecznej konsystencji, przypominający płynny krem. Dedykowany jest cerom dojrzałym, ze zmarszczkami, ale również do skóry zmęczonej, poszarzałej, bez tzw. glow. W ampułce zamknięte zostały skuteczne składniki aktywne o potwierdzonym działaniu zarówno in vivo, jak i in vitro. Riboxyl™, tzw. ‘cukier życia’ działa energetyzująco na komórki i przyspiesza syntezę ATP. Prowadzi do optymalnego stanu komórek, a tym samym zmniejsza skutki czynników zewnętrznych wpływających na szybsze starzenie skóry. Ryboza zwiększa metabolizm komórek skóry poprzez lepsze ich natlenienie, dzięki czemu fibroblasty są w stanie stymulować syntezę kolagenu, fibronektyny, kwasu hialuronowego i elastyny. SWT-7™ Swertia Chirata, inaczej zwana goryczką indyjską. Swoje właściwości zawdzięcza zawartości swertiamarynie, należącej do irydoidów, czyli bioaktywnych cząsteczek obecnych w roślinach. Mechanizm biomimetyczny opiera się na komunikacji międzykomórkowej, działając na czynnik wzrostu keratynocytów. SWT-7™ stymuluje proliferację keratynocytów i poprawia wygląd skóry. / Plantea

Krajobraz po świętach, plany na Nowy Rok

Dobre to były Święta. Mimo wszystko. Na szczęście. Bo faktycznie – mieliśmy to szczęście, aby spędzić je spokojnie, domowo, rodzinnie, z ozdrowieńcami pełnymi sił do gotowania. Były długie, choć, jak zawsze minęły za szybko. Były ciepłe i pełne magii. Bez specjalnej presji, bez spiny, bez ciśnienia. Ze spaniem do południa, rozmowami do drugiej w nocy, dobrze znanymi filmami i szalonymi trzema psami.

I co teraz? Wiem, że często bywa tak, że jak się tak bardzo, bardzo na coś czeka i potem to mija, to wtedy nadchodzi wielki smutek. Jeśli więc też tak macie, to głowa do góry! Teraz spokojnie możemy czekać na wiosnę, prawda?

A jeśli nawet nie sięgacie tak daleko, to czekajmy na Nowy Rok. Wierzmy, że będzie lepszy. I planujmy już choć kilka rzeczy, które pozwolą nam samym uczynić 2021 rokiem zwyczajnie dobrym.



Krajobraz po Świętach? Mam sporo igieł pod choinką. Mam ostatni kawałeczek sernika w lodówce. I jeszcze trochę ryby po grecku. I niestety tyle… Mam zadowolone dziecko, które czeka prawie miesiąc wolnego (choć w domu…). Mam jeszcze sporo światełek i ozdób, które powoli będą znikać. Wciąż jest jeszcze kolorowo, wciąż świątecznie, ale…

Ale pojawił się pewien nowy akcent przyklejony na ściance kuchennej zabudowy… Co to? Zaraz Wam opowiem!



Kiedy myślę o postanowieniach noworocznych, pierwszym co przychodzi mi na myśl jest, przekornie, raczej życzenie. Albo marzenie. Lub prośba do losu. Najbardziej bowiem zależy mi na tym, aby w tym Nowym Roku, całkiem niedługo, bo pod koniec kwietnia, urodzić zdrową, szczęśliwą córeczkę. I obyśmy razem przeszły ten szczególny czas możliwie łagodnie. I szybko wróciły do domu. Razem, zdrowe, spokojne. Choć spokojnie to pewnie nie będzie…

Po drugie, choć dotyczy to zapewne mocno późniejszych miesięcy i kolejnego roku, kiedy już malutka będzie nieco odchowana, a ja będę mogła pomyśleć o sobie…. Wtedy to, chciałabym się porządnie zabrać za powrót do formy. Ale takiej z czasów studenckich 🙂 To trzymajcie kciuki, bo lekko nie będzie!

Mam też proste, przyziemne postanowienia. Oglądać i próbować więcej graficznych tutoriali na Youtubie. Więcej rysować i malować. Ręcznie i na komputerze. Próbować coraz to nowszych i ciekawszych potraw kuchni roślinnej. Otworzyć sobie kilka nowych drzwi zawodowo, czyli powoli realizować plany, które już od dawna gdzieś tam w głowie siedzą. A to wszystko do kwietnia 🙂 Lub potem – jak znajdę chwilę. Więc tym bardziej i znowuż – trzymajcie kciuki.

Jest jednak coś co mogę zrobić dla siebie, aby po prostu czuć się lepiej ze sobą. Już teraz. Od zaraz. I tutaj pojawia się Kalendarz Naturalnej Pielęgnacji Sylveco!



Wiemy przecież dobrze, że wszystkie zmiany zaczynamy od małych kroków, które wyrabiają nam dobre nawyki. A potem te dobre nawyki owocują. Coś lub ktoś musi nas jednak do tych zmian popchnąć, poprowadzić, przeprowadzić przez proces odkrywania często zupełnych nowości. I tutaj z pomocą przychodzi zaprzyjaźniona marka Sylveco, która postanowiła zostać właśnie takim pomocnikiem we wdrażaniu dobrych, naturalnych nawyków!

Sylveco przygotowało do tego celu dwa specjalne narzędzia w formie kalendarzy. Jeden duży, plakatowy (znajdziecie go TUTAJ), zawisł w miejscu najbardziej widocznym. Pomiędzy moim kącikiem pracy, a kuchnią. Celowo tutaj, aby zawsze był w zasięgu wzroku. No, może nie tyle zawsze, co przez 4 tygodnie, które obejmuje. Bo to w tym czasie powinniśmy już sobie wyrobić dobre nawyki naturalnej pielęgnacji. A jak nie, to zaczynamy od nowa!



Drugi kalendarzyk jest nieco bardziej poręczny i na pewno bardzo praktyczny. To kalendarz-planer na cały rok, z tygodniowym (więc najlepszym) rozkładem. Niewielki, do trzymania zawsze pod ręką, choć ja zamierzam nosić go w torebce, jako dodatkowy kalendarzo-notatnik. Dołączany jest do magazynu Zwierciadło, ale widziałam już na stronie Sylveco, że dodają go tam także do zamówień. Co ważne, zawiera on Naturalny Plan Pielęgnacji, w postaci małych przypominajek – ikonek, którymi oznaczone są konkretne dni w tygodniu. Mają nam przypominać, że oto pora na na przykład peeling twarzy lub kąpiel dłoni.

Bo spójrzmy prawdzie w oczy – ileż to razy zdarza nam się zapominać, że trzeba by zrobić maseczkę, nałożyć serum, zadbać o włosy, dłonie, stopy, nawilżenie ciała... W codziennym zabieganiu najzwyczajniej zapominamy. A jeśli jest ktoś lub coś, kto nam o tym przypomni, zmobilizuje, zachęci – czyż nie jest łatwiej?



Bądźmy piękne dla siebie. Zadbajmy o swoje ciało. Cieszmy się sobą. Dotykiem własnej skóry, uśmiechem w lustrze, błyszczącymi włosami. Ileż nam będzie wtedy przyjemniej! Może nawet pokochamy się same? Może zaakceptujemy? Otworzymy na nowe? Odkryjemy możliwości? A wszystko zaczynamy teraz, od Nowego Roku, malutkimi krokami. Według planu, który nawet nie musimy tworzyć same. Wystarczy zdać się na doświadczenie osób, które się na tym znają.



Dodam jeszcze dwie rzeczy. Ważne! Po pierwsze, jeżeli nie jesteście pewne, jak wykonać jakiś zabieg lub etap pielęgnacji, wystarczy tylko zajrzeć na stronę Sylveco – do Przewodnika Naturalnej Pielęgnacji TUTAJ. Zajrzycie tam kilka razy przy kolejnych krokach i już będziecie pamiętały na czym to wszystko polega.

Po drugie – w kalendarzyku, tym małym książkowym, jest moje zdjęcie, kwietne zdjęcie. Rozpoczyna lipiec! Więc sami rozumiecie – lipiec szykuje się wspaniale!

Ach, no i jeszcze – przy każdym miesiącu znajdziecie kod rabatowy na zniżki na kosmetyki Sylveco i całą resztę marek tj. Biolaven, Duetus, Rosadia, Oleiq, Vianek i Aloesove.

I nawet te noworoczne postanowienia wydają się w tym roku łatwiejsze!

Kalendarz Naturalnej Pielęgnacji znajdziecie na stronie Sylveco.



Wpis powstał w ramach bardzo miłej współpracy z Sylveco.

Pomysł na prezent – zestaw kojący do snu

Wiem, wiem… Święta tuż tuż, a ja dopiero teraz spieszę z takim fajnym pomysłem na prezent… Spokojna głowa! Mój dzisiejszy zestaw kojący do snu jest tak uniwersalny, tak ponadczasowy i tak nieraz potrzebny, że możecie wykorzystać tę inspirację przez cały rok, na przeróżne okazje!

Zestaw pokazuję na samym końcu świątecznych wpisów, ponieważ będzie on prezentem z bliskiej osoby. Nie zdradzę dla kogo, ale mam nadzieję, że bardzo się przyda!

Jest to prezent w połowie kupiony, w połowie własnoręcznie robiony. Czyli coś miłego dla każdego! A dokładniej, zależało mi na skomponowaniu produktów, które w łagodny i naturalny sposób będą wspomagać zasypianie. Odstresują, zrelaksują, ukoją zmysły i nerwy i pomogą się wyłączyć. A potem spać, smacznie spać aż do rana.

Mój zestaw w dużej mierze bazuje na dobroczynnych właściwościach lawendy, bo to ona jest uznanym i cenionym od wieków remedium na kłopoty ze snem. To ona tak cudownie uspokaja i łagodzi. Ona pomaga zapomnieć o problemach dnia codziennego i w końcu porządnie odpocząć! Lawendę więc skomponowałam z innymi roślinkami i w ten sposób powstało prawdziwe pudełko rozmaitości!

A w nim…



Woreczek z lawendą

Możecie taki znaleźć w internecie lub sklepach zielarskich, albo po prostu sami zrobić! Wystarczy zapakować w mały woreczek z materiału sporą ilość lawendy (jest w każdym sklepie zielarskim i w większości aptek) i zawiązać całość wstążeczką. Mój woreczek przywędrował do mnie wraz z kosmetykami Biolaven. Taki woreczek wkładamy pod poduszkę i za każdym razem, kiedy poruszamy głową podczas snu, rozchodzi się z niego delikatny, przepiękny lawendowy aromat.


Badger Sleep Balm


O balsamach marki Badger słyszałam już dużo dobrego, zdecydowałam się więc postawić tu na jeden z nich – Spokojny Sen. Znajdziemy w nim mieszaninę olejów i wosku pszczelego oraz kilka ciekawych olejków eterycznych. “Rozmaryn jest klasycznym zielem, który wspiera jasność myśli oraz pewność siebie i pamięć. Bergamotka pobudza ducha, a imbir działa wzmacniająco. Lawenda jest klasycznym zielem stymulującym sen, odświeża oraz relaksuje.” Mamy tu jeszcze jodłę balsamiczną, która działa kojąco i wzmacniająco. Taki balsam należy wetrzeć w okolice nosa, ust, skroni oraz w inne punkty pulsacyjne, aby mogły zadziałać olejki eteryczne. Balsam znajdziecie np. w Ecco Verde lub Notino.


Pukka Ziołowa herbata do snu – Night Time


Taką herbatkę najlepiej wypić tuż przed spaniem.

Herbata ziołowa idealna przed snem, kiedy męczy Cię niepokój i stres. Wyśmienicie koi nerwy i pomaga zapomnieć o troskach codziennego dnia, tym samym ułatwia zasypianie.
Zawiera kwiat owsa bogaty we flawonoidowy działające antyoksydacyjnie, zatem chronią przed przedwczesnym starzeniem się organizmu oraz oznakami stresu. Korzeń lukrecji polecany jest przy dolegliwościach żołądkowo-jelitowych, ponieważ za sprawą właściwości przeciwzapalnych reguluje pracę, a także regeneruje błony śluzowe, szczególnie przy zatruciu pokarmowym, wrzodów i zgagi.
Mieszanka zawiera również kozłek lekarski, zwany walerianą, który wykazuje działanie uspokajające i wyciszające. Nie brakuje również kwiatów lawendy o właściwościach relaksujących i usypiających. Dzięki tym składnikom herbata jest przydatna zwłaszcza w stanach łagodnego napięcia nerwowego oraz przy trudnościach w zasypianiu.

Herbatkę znajdziecie w Triny



Lawendowo-pomarańczowy roll-on


Jest to łagodny olejek ogólnie poprawiający nastrój o lekkim, kojącym armacie. Połączyłam tutaj moc lawendy z energetyzującym, dodającym uśmiechu i radości zapachem pomarańczy. Takim roll-onem delikatnie smarujemy nadgarstki i skórę za uszami i pozwalamy zapachom unosić się wokół nas! Dodam jeszcze, ze bazą olejku jest leciusieńki, tzw. suchy frakcjonowany olej kokosowy, który nie pozostawia tłustej warstwy na skórze.

Składniki:

  • 10 ml frakcjonowanego oleju kokosowego
  • 10 kropelek olejku pomarańczowego
  • 10 kropelek olejku lawendowego

Składniki przelewamy do buteleczki z roll-onem (moją kupiłam na Allegro). Olejkiem smarujemy nadgarstki i skórę za uszami zawsze wtedy, kiedy potrzebujemy ukoić zmysły. W tym, jak najbardziej, także przed snem.



Lawendowo-bergamotowy spray


Czyli lawendowa klasyka! Takim sprayem zraszamy sypialnię na chwilę przed snem lub zawsze wtedy, kiedy potrzebujemy się wyciszyć. Lawenda zacznie czynić swoją magię wokół nas, a dodatek bergamotki sprawi, że powróci nam dobry nastrój, a łóżko stanie się przytulną przyjemnością.

Mój spray zrobiłam w całości na wódce, a w niej niestety nie połączą się dokładnie olejki eteryczne. Trzeba będzie przed każdym użyciem wstrząsnąć buteleczką. Lepiej zadziała tutaj spirytus. Znam też sporo przepisów z użyciem wody, najlepiej destylowanej, w proporcjach pół na pół z alkoholem. Wtedy jednak nie dodawajcie na wszelki wypadek gałązki lawendy.

Składniki:

  • 100 ml wódki
  • 40 kropelek olejku lawendowego
  • 40 kropelek olejku bergamotowego
  • opcjonalnie na ozdobę gałązka lawendy

Do buteleczki z atomizerem wkładamy gałązkę i wlewamy olejki. Jak wspominałam powyżej, przed każdym użyciem należy sprayem wstrząsnąć.


Nasze dzisiejsze kosmetyki są ogólnie bardzo łagodne i bezpieczne, należy jednak się z nimi wstrzymać na wszelki wypadek w pierwszym trymestrze ciąży. Zarówno olejek, jak i spray wytrzymają bardzo długo, jeżeli zapewnimy odpowiednią higienę przy ich tworzeniu i przechowywaniu. Po dłuższym czasie mogą jednak ulotnić się olejki.


Facebook