KategorieNaturalna pielęgnacja

Najciekawsze nowości kosmetyczne

Muszę przyznać, że szczególną radość sprawia mi obserwowanie rozwoju rynku kosmetyków naturalnych i naszych rodzimych marek. Ot, taka pasja. I ciekawość zawodowa. Podglądam trendy, kierunki i ogromną pomysłowość producentów. Podziwiam wyszukiwanie coraz to nowszych i ciekawszych składników i łączenie ich w całkowicie nowatorskie formuły. Fascynuje mnie odwaga i przedsiębiorczość wszystkich tych, którzy stoją za tym ciągłym i prężnym parciem na przód, ku produktom wyższej jakości, ku nowym rozwiązaniom, formom i konsystencjom.

Pora więc na kolejny przegląd nowości kosmetycznych! Oto perełki, które zwróciły ostatnio moją największą uwagę!

Ciekawa jestem, czy któreś już znacie?


Resibo Game Changer naturalny krem z retinolem

Wiem już, że bardzo się lubimy z retinolem. Skoro więc ten krem ma wszystko zmieniać, warto przyjrzeć mu się bliżej!

Młodsza skóra i zniwelowane oznaki starzenia, jednak bez negatywnych skutków, towarzyszących kuracjom retinolem. Wyraźna odnowa skóry – twarz staje się bardziej jędrna i napięta, zmarszczki płytsze, a przebarwienia mniej widoczne. Cera odzyskuje swój naturalny blask. Główną rolę odgrywa w nim połączenie stabilnej pochodnej retinolu (retinol H10) oraz bakuchiolu – naturalnego odpowiednika retinolu. Oba składniki, mimo że dają tak samo spektakularne efekty, nie wykazują tak negatywnych skutków dla skóry, jak retinol właściwy. Retinol H10 stymuluje syntezę kwasu hialuronowego w skórze, zwiększa jej elastyczność i zapobiega powstawaniu zmarszczek. / Resibo


Mokosh Aktywna esencja tonizująca Biała Róża

Przyznam, że skład jest niezwykle intrygujący, esencja jest więc na mojej liście zakupowej!

Aktywna esencja tonizująca Biała Róża została stworzona aby opóźniać pierwsze oznaki starzenia się skóry i działać rewitalizująco. Hydrolat z białej róży wspomaga regenerację i odświeża. Kwas mlekowy delikatnie, stopniowo złuszcza naskórek nadając skórze blask i świeży wygląd. Wraz z naturalnym octem malinowym przywraca jej odpowiednie pH. Kwas hialuronowy wiąże wodę w naskórku, przez co opóźnia pojawianie się zmarszczek. Ekstrakt z kory afrykańskiej brzozy (Anogeissus leiocarpus)polepsza wchłanianie witaminy C, która wspomaga syntezę kolagenu w skórze wykazując działanie silnie przeciwstarzeniowe. Kompleks z ksylitolem nadaje skórze odpowiedni poziom nawilżenia. Bioferment z rzodkwi przywraca odpowiedni mikrobiom skóry i stanowi naturalny układ konserwujący, a z bambusa pozostawia lekki, wygładzający film na skórze. Mleczan sodu wspomaga jej silne nawilżenie. / Mokosh


SYLVECO Serum wygładzające

To mój ulubiony spośród trzech nowych olejków Sylveco. Zawiera tak modny teraz nowy składnik – bakuchiol zwany roślinnym retinolem. I może właśnie to on robi tutaj tą robotę!

Serum wygładzające intensywnie nawilża i odżywia skórę. Swoje wyjątkowe działanie zawdzięcza zawartości bakuchiolu, który jest nazywany botanicznym retinolem. Poprawia jędrność i napięcie skóry, spłyca zmarszczki, wyrównuje koloryt, niweluje przebarwienia, redukuje wypryski i inne niedoskonałości. Może być stosowany nawet w letnie dni (nie powoduje podrażnień), nie wykazuje negatywnych skutków podczas stosowania. Serum jest odpowiednie dla każdego typu skóry, w szczególności cery wymagającej regeneracji i wrażliwej. Serum zawiera także wyjątkowe oleje o działaniu przeciwzmarszczkowym: z owoców dzikiej róży, z nasion pietruszki czy arganowy. / Sylveco



Ministerstwo Dobrego Mydła Chałwa

Toż to chałwa inna niż wszystkie! Kosmetyk myjący, który idealnie wpisuje się w filozofię mojej Cukierni Kosmetycznej!

Pięknie pachnie – według 100% badanych. Delikatnie oczyszcza – według 100% badanych. Zostawia skórę miękką i jedwabiście gładką – według 100% badanych. Daje uczucie odżywionej skóry – według 100% badanych. Jest przyjemnym, relaksującym rytuałem – według 100% badanych. “Wybrałabym produkt ponownie” – według 100% badanych. I cóż tu dodawać? No, może tyle, że Chałwa (a właściwie sezamowa peelingo-maska do mycia i odżywiania skóry twarzy i rąk) delikatnie rozgrzewa i poprzez swoją opatentowaną (serio, no jokes!) peelingująco-oczyszczającą formułę otwiera pory dokładnie i łagodnie, usuwając zanieczyszczenia oraz resztki makijażu. I natychmiast wygładza. I nie przesusza.Zostawia ochronny film na skórze, a po godzinach ratuje suche i szorstkie dłonie! / Ministerstwo Dobrego Mydła

My Magic Essence Beauty Coctail – Antiox Serum / Kakadu Plum

To dopiero musi być magiczna esencja, która składa się z aż 26 składników aktywnych!

Serum antyoksydacyjne o zapachu truskawki z cytrusami, pełne owocowych witamin, ekstraktów, olejów i aż trzech form witaminy C. Znaczącą rolę odgrywa tu śliwka kakadu, niezwykła moc!! najbogatsze na świecie źródło witaminy C i polifenoli !  Ma niesamowitą zdolność namnażania w naszej skórze transporterów witaminy C do wnętrza komórki. Do tego dwa inne źródła witaminy C, ferment z aceroli oraz olejowa, nowoczesna formuła tetraizopalmitynian! Mega trio! Serum jest produktem dwufazowym, przed użyciem należy je wstrząsnąć do wymieszania faz.Jest bardzo lekkie, szybko się wchłania, idealne pod krem/olej lub solo, w zależności od pory roku, preferencji i rodzaju skóry / My Magic Essence


Hagi Naturalny Krem do Cery Mieszanej

Marka wypuściła niedawno dwie takie serie – kremy i serum olejowe do cery mieszanej i anty-aging. Mnie najbardziej zaciekawił właśnie ten krem.

Naturalny krem do cery mieszanej z wyciągiem z zielonej herbaty i jaśminu oraz bogatą mieszanką ekstraktów roślinnych pozwoli na niecodzienny efekt przy codziennej pielęgnacji. Połączenie cennego oleju z awokado oraz lekkich olejów z ryżu i słodkich migdałów z dodatkiem skwalanu i beta-glukanu odpowiada na potrzeby cery mieszanej. O młody i zdrowy wygląd skóry zadba aktywna frakcja z oleju sezamowego wraz z nawilżającym ekstraktem z bambusa. Ekskluzywne wykończenie dają aromatyczne wyciągi roślinne z wanilii, frangipani, brzoskwini, cyprysu, bergamotki i róży. / Hagi



BIOUP Hydrofilowa pasta myjąca JEŻYNA – delikatne oczyszczenie

Jak to musi pachnieć! I kusić! Pasta o kolorze i zapachu jeżyn stanowczo umila zimę!

Delikatna pasta-masełko do codziennego mycia twarzy oraz demakijażu. Pasta jest hydrofilowa – to znaczy, że w kontakcie z ciepłą wodą zmienia się w emulsję i spłukuje wodą. Dodatek glinki francuskiej sprawia, że pasta wyjątkowo skuteczne oczyszcza cerę pozostawiając ją gładką, miękką i z poczuciem komfortu. Glinki są od dawna chętnie stosowane do oczyszczania skóry. Ich drobinki mają zdolność nie tylko docierania do jej zakamarków, ale również absorbowania zanieczyszczeń. Delikatne oleje i masła kosmetyczne, glinka oraz ekstrakty owocowe z jeżyny, maliny i truskawki – oto nasza pasta. Słodkawy zapach kojarzący się z owocami leśnymi sprawia, że mycie twarzy staje się przyjemnym rytuałem / BIOUP


Anwen Bee My Baby odżywka do włosów dla dzieci

Czy nie urocza? Grafika piękna, aż chce się wypróbować!

Odżywka zawiera dwa lekkie oleje: babassu i murumuru, bogate w kwasy tłuszczowe odpowiednie dla dziecięcych włosów. Kationizowane proteiny pszenicy dzięki swojemu dodatniemu ładunkowi lepiej wiążą się z ujemnie naładowanym włosem, dając bardziej długotrwały efekt. Pochodna miodu (Honeyquat) intensywnie nawilża włosy i ułatwia rozczesywanie. Dzięki odpowiednim proporcjom aktywnych składników: Protein, Emolientów i Humektantów (Równowaga PEH), odżywkę Bee My Baby można stosować przy każdym myciu. Słodki zapach malinowej gumy rozpuszczalnej zadowoli dziecięce noski i uprzyjemni mycie włosów. / Anwen


AUNA Szampon do włosów i jagodowa odżywka w kostce

Obie nowości, razem w zestawie lub osobno, zasługują na szczególną uwagę! Moją zwróciły, kiedy pomagałam marce stworzyć kolaże produktowe!

Ogranicz zużycie plastiku, zaczynając od swojej łazienki. Skoro mydło do rąk może być w kostce, to dlaczego nie… szampon do włosów? Przedstawiamy ekologiczny szampon w kostce by AUNA. Produkt składa się z szeregu naturalnych składników. Lathanol powder, czyli drobny proszek, to odżywczy dla skóry środek myjący, który zapewnia obfitą pianę. Z tego względu szampon nie obciąża Twoich włosów, dokładnie je myje, a przy tym mniej się zużywa.

Teraz pora pójść o krok dalej – wybierz naszą odżywkę w kostce o słodkim zapachu letnich jagód. BTMS to ceniony emulgator, który dodatkowo doskonale dba o stan włosów. Sprawia, że są bardziej sprężyste i miękkie oraz łatwo się układają. Pamiętaj o ecosilku, który w 100% powstał z odnawialnych źródeł naturalnych. Ten składnik zadba o jedwabistość Twoich włosów przez cały dzień. Jedwab owsiany, czyli powstały z owsa, niweluje poczucie tłustych włosów. Olej z czarnej porzeczki łagodzi stany zapalne skóry głowy, zapobiega wypadaniu włosów i powstawaniu łupieżu. Fioletowa glinka nie tylko pasuje kolorem do zapachu odżywki, ale również poprawia krążenie, pobudza porost włosów oraz starannie je oczyszcza. / AUNA



IOSSI Neroli Shake. Dwufazowy Eliksir Rewitalizujący z ekstraktem z cytryny, pomarańczy i olejem z pestek malin

Jedna z nowości, która przykuła moją największą uwagę. Kosmetyk o ciekawej formule i innowacyjnej formie.

Neroli Shake to kosmetyk w formule 2 w 1 – jest połączeniem naturalnego toniku i olejowego serum. Rewitalizujące, nawilżające właściwości czynią z niego sprzymierzeńca każdego typu cery – zwłaszcza suchej, zmęczonej i pozbawionej blasku. Odżywcza receptura doskonale sprawdza się także do pielęgnacji szyi i dekoltu. Poczuj magię codziennej pielęgnacji – wstrząśnij buteleczką, naciśnij pompkę i… zabierz swoją skórę na wakacje o zapachu cytrusów! Ta odwdzięczy się promiennym wyglądem, gładkością i ujędrnieniem. / IOSSI


o!figa Serum Ave Melon

Czyli kolejna nowość marki, która jest mi bardzo bliska, bo dbam o jej szatę graficzną. A i serum, wierzcie mi – cudne!

Serum olejowe Ave Melon ma rewelacyjne właściwości antyoksydacyjne, ale również antybakteryjne. Sprawdzi się w pielęgnacji cer wrażliwych, problematycznych. Używamy kosmetyku na zwilżoną skórę lub w połączeniu z np. żelem hialuronowym lub aloesowym (sugeruję proporcje 2 części serum na 1 część żelu). Serum jest kosmetykiem na tyle lekkim, że spokojnie można go używać rano, niemniej jednak najlepiej sprawdzi się w pielęgnacji wieczornej, po oczyszczeniu i stonizowaniu skóry.

Po pełen opis wyjątkowych składników odsyłam na stronę o!figa


Orientana Naturalny balsam do ust COCONUT ENERGY

Orientana wypuściła ostatnio całą serię kolorowych kosmetyków do ust – dwa balsamy i dwa scruby. Wszystkie są świetne i bardzo je polecam, ale ten balsam i cudownie orzeźwiającym cytrusowym zapachu to mój zdecydowany faworyt!

Naturalny balsam do ust stworzony z oleju kokosowego, oleju ryżowego, oleju z pestek moreli i masła shea. Długotrwale pielęgnuje, głęboko nawilża, intensywnie odżywia i chroni najbardziej wymagające usta. Energetyzujący, orzeźwiający, owocowy zapach umili pielęgnację. / Orientana



Ministerstwo Dobrego Mydła H2O – krem hydromineralny

Krem, którego powstawanie śledziła cała Polska 🙂 A przynajmniej fani na Facebooku. A już na pewno ja. Zwróćcie też uwagę, jakie ma ładne opakowanie!

Hydromineralny krem do twarzy H2O przygotowany został dla cer tłustych, mieszanych i wymagających. Wyjątkowy, szklany airless chroni przed powietrzem kompozycję naturalnych olejów z biozgodnym kompleksem pięciu minerałów, zamkniętą w liposomach, szwajcarską wodą lodowcową i proteinami ryżowymi. Jego superlekka konsystencja łatwo się rozprowadza, błyskawicznie wchłania i nie roluje pod makijażem. H2O pielęgnuje, podnosi poziom nawilżenia skóry o 23,5%, koi, łagodzi podrażnienia, zmniejsza zaczerwienienie i regulując pracę gruczołów łojowych, przywraca skórze zdrowy blask / Ministerstwo Dobrego Mydła

MIYA Serum nawilżające z potrójnym kwasem hialuronowym [2%]

Kolejny z kosmetyków marki, która podbija coraz więcej serc – w tym moje!

Optymalnie nawilża skórę, regeneruje, odżywia, ujędrnia. Zmniejsza widoczność zmarszczek. Codzienna pielęgnacja intensywnie nawilżająca każdego typu skóry, w tym wrażliwej, naczynkowej oraz okolic oczu. Polecane jako kuracja do skóry bardzo suchej, suchej, odwodnionej, matowej, pozbawionej blasku. Zawiera:

Kwas hialuronowy [2%] ultranisko, średnio i wysokocząsteczkowy: dzięki połączeniu 3 różnych wielkości cząsteczek działa z potrójną skutecznością – intensywnie nawilża, wzmacnia barierę skórną, wygładza zmarszczki, uelastycznia, zwiększa jędrność.
• Magnez, cynk, mangan, wapń: wzmacniają skórę, regenerują, przywracają elastyczność.
• Witamina B5 Wygładza, koi, nawilża.
• Spirulina: poprawia kondycję i wygląd skóry.
• Wyciąg z morszczynu: regeneruje, koi, nawilża
/ MIYA


Plantea AMPUŁKA ANTI-AGEING Youth Look

Mam wrażenie, że jest bardzo przemyślanym i dobrze zaplanowanym kosmetykiem o niezwykle intrygującym składzie.

Ampułka Youth Look to kosmetyk o mlecznej konsystencji, przypominający płynny krem. Dedykowany jest cerom dojrzałym, ze zmarszczkami, ale również do skóry zmęczonej, poszarzałej, bez tzw. glow. W ampułce zamknięte zostały skuteczne składniki aktywne o potwierdzonym działaniu zarówno in vivo, jak i in vitro. Riboxyl™, tzw. ‘cukier życia’ działa energetyzująco na komórki i przyspiesza syntezę ATP. Prowadzi do optymalnego stanu komórek, a tym samym zmniejsza skutki czynników zewnętrznych wpływających na szybsze starzenie skóry. Ryboza zwiększa metabolizm komórek skóry poprzez lepsze ich natlenienie, dzięki czemu fibroblasty są w stanie stymulować syntezę kolagenu, fibronektyny, kwasu hialuronowego i elastyny. SWT-7™ Swertia Chirata, inaczej zwana goryczką indyjską. Swoje właściwości zawdzięcza zawartości swertiamarynie, należącej do irydoidów, czyli bioaktywnych cząsteczek obecnych w roślinach. Mechanizm biomimetyczny opiera się na komunikacji międzykomórkowej, działając na czynnik wzrostu keratynocytów. SWT-7™ stymuluje proliferację keratynocytów i poprawia wygląd skóry. / Plantea

Krajobraz po świętach, plany na Nowy Rok

Dobre to były Święta. Mimo wszystko. Na szczęście. Bo faktycznie – mieliśmy to szczęście, aby spędzić je spokojnie, domowo, rodzinnie, z ozdrowieńcami pełnymi sił do gotowania. Były długie, choć, jak zawsze minęły za szybko. Były ciepłe i pełne magii. Bez specjalnej presji, bez spiny, bez ciśnienia. Ze spaniem do południa, rozmowami do drugiej w nocy, dobrze znanymi filmami i szalonymi trzema psami.

I co teraz? Wiem, że często bywa tak, że jak się tak bardzo, bardzo na coś czeka i potem to mija, to wtedy nadchodzi wielki smutek. Jeśli więc też tak macie, to głowa do góry! Teraz spokojnie możemy czekać na wiosnę, prawda?

A jeśli nawet nie sięgacie tak daleko, to czekajmy na Nowy Rok. Wierzmy, że będzie lepszy. I planujmy już choć kilka rzeczy, które pozwolą nam samym uczynić 2021 rokiem zwyczajnie dobrym.



Krajobraz po Świętach? Mam sporo igieł pod choinką. Mam ostatni kawałeczek sernika w lodówce. I jeszcze trochę ryby po grecku. I niestety tyle… Mam zadowolone dziecko, które czeka prawie miesiąc wolnego (choć w domu…). Mam jeszcze sporo światełek i ozdób, które powoli będą znikać. Wciąż jest jeszcze kolorowo, wciąż świątecznie, ale…

Ale pojawił się pewien nowy akcent przyklejony na ściance kuchennej zabudowy… Co to? Zaraz Wam opowiem!



Kiedy myślę o postanowieniach noworocznych, pierwszym co przychodzi mi na myśl jest, przekornie, raczej życzenie. Albo marzenie. Lub prośba do losu. Najbardziej bowiem zależy mi na tym, aby w tym Nowym Roku, całkiem niedługo, bo pod koniec kwietnia, urodzić zdrową, szczęśliwą córeczkę. I obyśmy razem przeszły ten szczególny czas możliwie łagodnie. I szybko wróciły do domu. Razem, zdrowe, spokojne. Choć spokojnie to pewnie nie będzie…

Po drugie, choć dotyczy to zapewne mocno późniejszych miesięcy i kolejnego roku, kiedy już malutka będzie nieco odchowana, a ja będę mogła pomyśleć o sobie…. Wtedy to, chciałabym się porządnie zabrać za powrót do formy. Ale takiej z czasów studenckich 🙂 To trzymajcie kciuki, bo lekko nie będzie!

Mam też proste, przyziemne postanowienia. Oglądać i próbować więcej graficznych tutoriali na Youtubie. Więcej rysować i malować. Ręcznie i na komputerze. Próbować coraz to nowszych i ciekawszych potraw kuchni roślinnej. Otworzyć sobie kilka nowych drzwi zawodowo, czyli powoli realizować plany, które już od dawna gdzieś tam w głowie siedzą. A to wszystko do kwietnia 🙂 Lub potem – jak znajdę chwilę. Więc tym bardziej i znowuż – trzymajcie kciuki.

Jest jednak coś co mogę zrobić dla siebie, aby po prostu czuć się lepiej ze sobą. Już teraz. Od zaraz. I tutaj pojawia się Kalendarz Naturalnej Pielęgnacji Sylveco!



Wiemy przecież dobrze, że wszystkie zmiany zaczynamy od małych kroków, które wyrabiają nam dobre nawyki. A potem te dobre nawyki owocują. Coś lub ktoś musi nas jednak do tych zmian popchnąć, poprowadzić, przeprowadzić przez proces odkrywania często zupełnych nowości. I tutaj z pomocą przychodzi zaprzyjaźniona marka Sylveco, która postanowiła zostać właśnie takim pomocnikiem we wdrażaniu dobrych, naturalnych nawyków!

Sylveco przygotowało do tego celu dwa specjalne narzędzia w formie kalendarzy. Jeden duży, plakatowy (znajdziecie go TUTAJ), zawisł w miejscu najbardziej widocznym. Pomiędzy moim kącikiem pracy, a kuchnią. Celowo tutaj, aby zawsze był w zasięgu wzroku. No, może nie tyle zawsze, co przez 4 tygodnie, które obejmuje. Bo to w tym czasie powinniśmy już sobie wyrobić dobre nawyki naturalnej pielęgnacji. A jak nie, to zaczynamy od nowa!



Drugi kalendarzyk jest nieco bardziej poręczny i na pewno bardzo praktyczny. To kalendarz-planer na cały rok, z tygodniowym (więc najlepszym) rozkładem. Niewielki, do trzymania zawsze pod ręką, choć ja zamierzam nosić go w torebce, jako dodatkowy kalendarzo-notatnik. Dołączany jest do magazynu Zwierciadło, ale widziałam już na stronie Sylveco, że dodają go tam także do zamówień. Co ważne, zawiera on Naturalny Plan Pielęgnacji, w postaci małych przypominajek – ikonek, którymi oznaczone są konkretne dni w tygodniu. Mają nam przypominać, że oto pora na na przykład peeling twarzy lub kąpiel dłoni.

Bo spójrzmy prawdzie w oczy – ileż to razy zdarza nam się zapominać, że trzeba by zrobić maseczkę, nałożyć serum, zadbać o włosy, dłonie, stopy, nawilżenie ciała... W codziennym zabieganiu najzwyczajniej zapominamy. A jeśli jest ktoś lub coś, kto nam o tym przypomni, zmobilizuje, zachęci – czyż nie jest łatwiej?



Bądźmy piękne dla siebie. Zadbajmy o swoje ciało. Cieszmy się sobą. Dotykiem własnej skóry, uśmiechem w lustrze, błyszczącymi włosami. Ileż nam będzie wtedy przyjemniej! Może nawet pokochamy się same? Może zaakceptujemy? Otworzymy na nowe? Odkryjemy możliwości? A wszystko zaczynamy teraz, od Nowego Roku, malutkimi krokami. Według planu, który nawet nie musimy tworzyć same. Wystarczy zdać się na doświadczenie osób, które się na tym znają.



Dodam jeszcze dwie rzeczy. Ważne! Po pierwsze, jeżeli nie jesteście pewne, jak wykonać jakiś zabieg lub etap pielęgnacji, wystarczy tylko zajrzeć na stronę Sylveco – do Przewodnika Naturalnej Pielęgnacji TUTAJ. Zajrzycie tam kilka razy przy kolejnych krokach i już będziecie pamiętały na czym to wszystko polega.

Po drugie – w kalendarzyku, tym małym książkowym, jest moje zdjęcie, kwietne zdjęcie. Rozpoczyna lipiec! Więc sami rozumiecie – lipiec szykuje się wspaniale!

Ach, no i jeszcze – przy każdym miesiącu znajdziecie kod rabatowy na zniżki na kosmetyki Sylveco i całą resztę marek tj. Biolaven, Duetus, Rosadia, Oleiq, Vianek i Aloesove.

I nawet te noworoczne postanowienia wydają się w tym roku łatwiejsze!

Kalendarz Naturalnej Pielęgnacji znajdziecie na stronie Sylveco.



Wpis powstał w ramach bardzo miłej współpracy z Sylveco.

Pomysł na prezent – zestaw kojący do snu

Wiem, wiem… Święta tuż tuż, a ja dopiero teraz spieszę z takim fajnym pomysłem na prezent… Spokojna głowa! Mój dzisiejszy zestaw kojący do snu jest tak uniwersalny, tak ponadczasowy i tak nieraz potrzebny, że możecie wykorzystać tę inspirację przez cały rok, na przeróżne okazje!

Zestaw pokazuję na samym końcu świątecznych wpisów, ponieważ będzie on prezentem z bliskiej osoby. Nie zdradzę dla kogo, ale mam nadzieję, że bardzo się przyda!

Jest to prezent w połowie kupiony, w połowie własnoręcznie robiony. Czyli coś miłego dla każdego! A dokładniej, zależało mi na skomponowaniu produktów, które w łagodny i naturalny sposób będą wspomagać zasypianie. Odstresują, zrelaksują, ukoją zmysły i nerwy i pomogą się wyłączyć. A potem spać, smacznie spać aż do rana.

Mój zestaw w dużej mierze bazuje na dobroczynnych właściwościach lawendy, bo to ona jest uznanym i cenionym od wieków remedium na kłopoty ze snem. To ona tak cudownie uspokaja i łagodzi. Ona pomaga zapomnieć o problemach dnia codziennego i w końcu porządnie odpocząć! Lawendę więc skomponowałam z innymi roślinkami i w ten sposób powstało prawdziwe pudełko rozmaitości!

A w nim…



Woreczek z lawendą

Możecie taki znaleźć w internecie lub sklepach zielarskich, albo po prostu sami zrobić! Wystarczy zapakować w mały woreczek z materiału sporą ilość lawendy (jest w każdym sklepie zielarskim i w większości aptek) i zawiązać całość wstążeczką. Mój woreczek przywędrował do mnie wraz z kosmetykami Biolaven. Taki woreczek wkładamy pod poduszkę i za każdym razem, kiedy poruszamy głową podczas snu, rozchodzi się z niego delikatny, przepiękny lawendowy aromat.


Badger Sleep Balm


O balsamach marki Badger słyszałam już dużo dobrego, zdecydowałam się więc postawić tu na jeden z nich – Spokojny Sen. Znajdziemy w nim mieszaninę olejów i wosku pszczelego oraz kilka ciekawych olejków eterycznych. “Rozmaryn jest klasycznym zielem, który wspiera jasność myśli oraz pewność siebie i pamięć. Bergamotka pobudza ducha, a imbir działa wzmacniająco. Lawenda jest klasycznym zielem stymulującym sen, odświeża oraz relaksuje.” Mamy tu jeszcze jodłę balsamiczną, która działa kojąco i wzmacniająco. Taki balsam należy wetrzeć w okolice nosa, ust, skroni oraz w inne punkty pulsacyjne, aby mogły zadziałać olejki eteryczne. Balsam znajdziecie np. w Ecco Verde lub Notino.


Pukka Ziołowa herbata do snu – Night Time


Taką herbatkę najlepiej wypić tuż przed spaniem.

Herbata ziołowa idealna przed snem, kiedy męczy Cię niepokój i stres. Wyśmienicie koi nerwy i pomaga zapomnieć o troskach codziennego dnia, tym samym ułatwia zasypianie.
Zawiera kwiat owsa bogaty we flawonoidowy działające antyoksydacyjnie, zatem chronią przed przedwczesnym starzeniem się organizmu oraz oznakami stresu. Korzeń lukrecji polecany jest przy dolegliwościach żołądkowo-jelitowych, ponieważ za sprawą właściwości przeciwzapalnych reguluje pracę, a także regeneruje błony śluzowe, szczególnie przy zatruciu pokarmowym, wrzodów i zgagi.
Mieszanka zawiera również kozłek lekarski, zwany walerianą, który wykazuje działanie uspokajające i wyciszające. Nie brakuje również kwiatów lawendy o właściwościach relaksujących i usypiających. Dzięki tym składnikom herbata jest przydatna zwłaszcza w stanach łagodnego napięcia nerwowego oraz przy trudnościach w zasypianiu.

Herbatkę znajdziecie w Triny



Lawendowo-pomarańczowy roll-on


Jest to łagodny olejek ogólnie poprawiający nastrój o lekkim, kojącym armacie. Połączyłam tutaj moc lawendy z energetyzującym, dodającym uśmiechu i radości zapachem pomarańczy. Takim roll-onem delikatnie smarujemy nadgarstki i skórę za uszami i pozwalamy zapachom unosić się wokół nas! Dodam jeszcze, ze bazą olejku jest leciusieńki, tzw. suchy frakcjonowany olej kokosowy, który nie pozostawia tłustej warstwy na skórze.

Składniki:

  • 10 ml frakcjonowanego oleju kokosowego
  • 10 kropelek olejku pomarańczowego
  • 10 kropelek olejku lawendowego

Składniki przelewamy do buteleczki z roll-onem (moją kupiłam na Allegro). Olejkiem smarujemy nadgarstki i skórę za uszami zawsze wtedy, kiedy potrzebujemy ukoić zmysły. W tym, jak najbardziej, także przed snem.



Lawendowo-bergamotowy spray


Czyli lawendowa klasyka! Takim sprayem zraszamy sypialnię na chwilę przed snem lub zawsze wtedy, kiedy potrzebujemy się wyciszyć. Lawenda zacznie czynić swoją magię wokół nas, a dodatek bergamotki sprawi, że powróci nam dobry nastrój, a łóżko stanie się przytulną przyjemnością.

Mój spray zrobiłam w całości na wódce, a w niej niestety nie połączą się dokładnie olejki eteryczne. Trzeba będzie przed każdym użyciem wstrząsnąć buteleczką. Lepiej zadziała tutaj spirytus. Znam też sporo przepisów z użyciem wody, najlepiej destylowanej, w proporcjach pół na pół z alkoholem. Wtedy jednak nie dodawajcie na wszelki wypadek gałązki lawendy.

Składniki:

  • 100 ml wódki
  • 40 kropelek olejku lawendowego
  • 40 kropelek olejku bergamotowego
  • opcjonalnie na ozdobę gałązka lawendy

Do buteleczki z atomizerem wkładamy gałązkę i wlewamy olejki. Jak wspominałam powyżej, przed każdym użyciem należy sprayem wstrząsnąć.


Nasze dzisiejsze kosmetyki są ogólnie bardzo łagodne i bezpieczne, należy jednak się z nimi wstrzymać na wszelki wypadek w pierwszym trymestrze ciąży. Zarówno olejek, jak i spray wytrzymają bardzo długo, jeżeli zapewnimy odpowiednią higienę przy ich tworzeniu i przechowywaniu. Po dłuższym czasie mogą jednak ulotnić się olejki.


Kremowe ciasteczka kąpielowe

Co powiecie na pachnącą kąpiel, która zadziała jak łagodzący plaster na naszą zimową,wymagającą, szorstką i poszarzałą skórę? Jednocześnie ukoi zmysły i ciało. Bajka? Nie! Zrobimy dzisiaj bowiem świąteczne kremowe ciasteczka do kąpieli!

Przyznajcie, że wyglądają apetycznie! Bo nie tylko pierniczki można teraz tworzyć i dekorować! Takie kąpielowe ciasteczka tym bardziej!



Co to jest dokładnie? Po angielsku nazywają to bath melts czyli dodatki kąpielowe składające się z odżywczych masełek, które roztapiają się pod wpływem ciepła wody zamieniając kąpiel w prawdziwie odżywczy i aromaterapeutyczny zabieg! Są nośnikami olejków eterycznych oraz prawdziwą bombą nawilżająco-pielęgnacyjną.

Warto tylko uważać, aby nie dodawać do kąpieli za dużo takich dodatków, bo woda stanie się po prostu zbyt tłusta. Masełka w dużej ilości będą się osadzać na skórze i wannie, co nie jest przyjemne i ciężko potem siebie i tęże wannę domyć. Dodajemy więc naszych ciasteczek naprawdę nie dużo – na jedną kąpiel 1/4-1/3 takich krążków i cieszymy się kąpielą!



Ciasteczka są dwukolorowe, dzięki naturalnym składnikom, które same w sobie mają silne właściwości pielęgnacyjne. I tak – odżywczą kąpiel morską zapewni nam dodatek zielonej spiruliny! Tutaj wykorzystałam spirulinę Rosa. Panna Poranna, o której pisze twórczyni markie: Spirulina Platensis to szmaragdowozielona mikroalga, posiadająca wspaniałe właściwości. Jest najbardziej niezwykłą rośliną odżywczą, jaka została odkryta przez człowieka. Bogata w wiele cennych składników była ceniona już przez Rzymian. Obecnie nazywana jest “mlekiem Matki Ziemi” ze względu na bardzo duże stężenie kwasu  gamma-linolenowego (GLA). Jest także bogatym źródłem witamin z grupy B oraz witamin, A, E i minerałów potas, wapń, magnez, cynk, selen, fosfor.



Natomiast do tych pierniczkowo-ciemniejszych ciasteczek wykorzystałam czerwoną glinkę z Ecoflores, o której tak wyczytamy na stronie: swój kolor zawdzięcza dużej zawartości tlenku żelaza. Jest doskonałą propozycją dla osób borykających się  z pękającymi naczynkami krwionośnymi, trądzikiem różowatym czy wrażliwością skóry objawiającą się zaczerwieniem i rozszerzeniem naczynek.  Glinka czerwona ma właściwości oczyszczające, łagodzące i pielęgnacyjne. Doskonale usuwa ze skóry zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Jest polecana osobom o cerze wrażliwej ale również skłonnej do zanieczyszczeń. Sprawia, że skóra staje się gładka, oczyszczona i odświeżona.

Oczywiście w kąpieli nie będą to znaczące ilości pielęgnacyjne, ale zawsze warto o ten dodatkowy aspekt zadbać!

Dodam jeszcze, że moje ciasteczka mają relaksująco-energetyczny zapach, co oznacza, że po kąpieli z nimi wyjdziecie cudownie odświeżeni z przepełnionym radością umysłem! Znajduje się w nich bowiem olejek lawendowy i pomarańczowy! Pachną cudownie!



Kremowe ciasteczka kąpielowe


Składniki / na 12 sztuk (6 zielonych, 6 brązowych):

Warstwa brązowa z glinką

  • 50 g masła shea rafinowanego
  • 15 g wosku pszczelego bielonego
  • 1 łyżeczka czerwonej glinki / ok. 4 g (Ecoflores)
  • 1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej / ok. 5 g
  • 30 kropelek olejku pomarańczowego

Warstwa zielona ze spiruliną

  • 50 g masła shea rafinowanego
  • 15 g wosku pszczelego bielonego
  • 1 łyżeczka spiruliny/ ok. 2 g (Rosa. Panna Poranna)
  • 1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej / ok. 5 g
  • 30 kropelek olejku pomarańczowego

Warstwa biała

  • 150 g masła shea rafinowanego
  • 45 g wosku pszczelego bielonego
  • 2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej / ok. 10 g
  • 30 kropelek olejku pomarańczowego
  • 60 kropelek olejku lawendowego

Opcjonalnie – cukrowe posypki do dekoracji. Moje Sprinkles Holly Mix i Gingerbread Boy marki Wilton.

Foremki silikonowe na muffinki.



Rozkładamy 12 foremek silikonowych. W zlewce lub ceramicznym kubeczku roztapiamy masło shea i wosk na warstwę brązową (w kąpieli wodnej lub mikrofali). Kiedy będą płynne, dosypujemy skrobię i glinkę, dolewamy olejek eteryczny i dokładnie mieszamy tak, aby nie było grudek. Przelewamy po równo do 6 foremek.

Tak samo robimy z warstwą zieloną – tylko zamiast glinki dodajemy spirulinę i rozlewamy do pozostałych foremek. Odkładamy je na 20 minut, aż lekko zastygną.

W między czasie roztapiamy masło shea i wosk na warstwę białą, dodajemy olejki eteryczne i skrobię, mieszamy i odkładamy do lodówki – musi lekko ostygnąć, aby nie rozpuścić kolorowych warstw. Będzie gotowe, kiedy od spodu zacznie lekko mętnieć, czyli zastygać. Można też leciutko je dotknąć – powinno mieć temperaturę pokojową.

Kiedy warstwy kolorowe lekko stwardnieją, nożykiem lub patyczkiem drewnianym rysujemy delikatnie na ich powierzchni kilka poziomych i pionowych linii. Dzięki temu dobrze połączą nam się z warstwą białą. Tę ostatnią wylewamy po równo do foremek i odstawiamy na godzinę do stwardnienia. Przed wyciągnięciem z foremek warto włożyć je na chwilę do lodówki.

Gotowe ciasteczka możemy ozdobić posypkami cukrowymi. Aby to zrobić podgrzewamy leciutko zapalniczką miejsce, które chcemy udekorować, aż masełka się roztopią, tworząc swoisty klej. Przykładamy w to miejsce posypkę i dociskamy. Po chwili będzie się dobrze trzymać.

Ciasteczka najlepiej podarować i przechowywać w szczelnym słoiku – dbamy o to, aby nie dostała się do nich w łazience wilgoć.

Do wanny z ciepłą wodą wrzucamy 1/3-1/4 takiego ciasteczka.



Na koniec same nasze tegoroczne pierniczki!


Warsztaty kosmetyków naturalnych online

Czasy się zmieniły. Wiemy o tym wszyscy dobrze. Długo liczyłam na to, że przestój w branży szybko się skończy. Że pandemia szybko się skończy. Wiosną czekałam jesieni. Latem tym bardziej. A jesienią znowu gruchnęło… i klops.

Bo musicie wiedzieć, że branża eventowa, której jestem częścią z moimi warsztatami kosmetyków naturalnych, ma się bardzo, ale to bardzo źle. Covidove obostrzenia i obawa przed zakażeniem uniemożliwiają spotkania wszelakie, a już zwłaszcza pracownicze czy promocyjne. Firm też zwyczajnie teraz na nie nie stać i w pierwszej kolejności oszczędzają na tego typu wydatkach. Nie ma wyjazdów integracyjnych, prawie nie ma spotkań pracowniczych, nie ma promocyjnych spotkań dla klientów w sklepach i galeriach, nie ma spotkań prasowych, nie ma pikników, festynów czy koncertów. A wszędzie tam właśnie było zapotrzebowanie na moje warsztaty.

Pojawiały się wcześniej pojedyncze zapytania o warsztaty online, ale byłam do nich do tej pory sceptycznie nastawiona. Bardzo bowiem wierzyłam, że siłą moich warsztatów i zapewnieniem ich odpowiedniej jakości, jest mój kontakt z grupą. Bezpośredni kontakt. Wyczucie energii grupy i dopasowanie się do niej. Płynięcie z jej prądem, balans na falach emocji uczestników. I oczywiście – mój ciągły nadzór nad efektami pracy – sprawdzanie konsystencji, zapachów, kolejności wykonywania czynności. To wszystko, co sprawia, że warsztaty stają się cudownym, pełnym zabawy i kreatywnej twórczości przeżyciem.

Końca pandemii jednak nie widać. Już słyszałam pogłoski o trzeciej fali. A funkcjonować trzeba…

Zdecydowałam się więc wyjść ze swej sprawdzonej strefy komfortu i zwyczajnie – dopasować. Okres świąteczny jest szczególnym czasem i na szczęście i branża eventowa to odczuła. Pojawiły się świąteczne realizacje spotkań gwiazdkowych, a w raz z tymi planami i do mnie zaczęły spływać zapytania.

I tak oficjalnie ogłaszam, że prowadzę warsztaty kosmetyków naturalnych online! Po 10 latach tradycyjnej działalności, dokładam do swojego portfolio także spotkania wirtualne. A co najważniejsze – i one wychodzą naprawdę dobrze!


Gotowe działa z ostatnich warsztatów – serniczki-babeczki do kąpieli, czekoladowe balsamy do ust i pierniczkowe peelingi do ciała.

Jak wygląda organizacja takich warsztatów?

Oferuję dwie możliwości. Pierwszą są warsztaty na podstawie składników typowo kuchennych czyli takich, w które każdy może się zaopatrzyć w pobliskich sklepach. Odpowiednio wcześniej wysyłam listę zakupów, a w czasie warsztatu pokazuję ogrom możliwości, jakie daje nam własna… kuchnia i jej codzienne wyposażenie.

Znacznie jednak większym zainteresowaniem cieszą się warsztaty, na które przygotowuję wcześniej każdemu uczestnikowi specjalną paczkę ze składnikami. I wtedy do dopiero zaczyna się zabawa! A u mnie – prawdziwy warsztat Mikołaja!

Takie pakunki muszę przygotować odpowiednio wcześniej. Zamawiam niezbędne półprodukty, kupuję składniki i opakowania, a potem pakuję wszystko, jak ten świstak w małe torebeczki, aby całość była jak najlepiej zabezpieczona przed podróżą. Następnie odbiera je kurier przysłany przez organizatora, a potem ten rozprowadza je do uczestników.

Wskazanego dnia o odpowiedniej godzinie łączę się przez wybraną platformę z moją grupą. Nadaję z mojej własnej kuchni, tam też zapraszam uczestników we własnych domach. Ale oczywiście możemy przygotować program, który nie będzie wymagał takiej obecności w kuchni. Niemniej jednak jest to najpraktyczniejsze miejsce, a i tworzy atmosferę ciepła i miłego spotkania. Potem działamy! Opowiadamy sobie i działamy. Tworzę każdy z kosmetyków razem z uczestnikami, aby mieli wgląd w każdą czynność i konsystencję. A następnie, na ile się da, każdy chwali się swoimi małymi dziełami.

Wiem, dobrze wiem, że standardowych warsztatów te onlinowe nie zastąpią. Że ta energia nigdy nie będzie taka sama. Ale cóż zrobić – korzystajmy z tego co mamy i cieszmy się przynajmniej takimi możliwościami!




Zapraszam na moją warsztatową stronę:

LiliGarden.pl

oraz po prostu – do zapytań mailowych na lilinatura@lilinatura.pl – chętnie odpowiem na wszystkie pytania i podeślę konkretne oferty!



Pachnące prezenty Orientana

Czasami ktoś tak zupełnie prywatnie prosi mnie o polecenie kosmetyków. Czegoś takiego, wiecie, co z czystym sumieniem mogę polecić bliskim nawet osobom. Wśród tych marek, które polecam, wymieniam wtedy Orientanę. Czemu?

Bo ufam tej marce. Znam ją od tak dawna, że sama już nie potrafię określić od kiedy. Sprzedawałam jej produkty w moim własnym sklepiku, wieki temu. Wiem więc, że jeśli postawicie na Orientanę, to się po prostu nie zawiedziecie. Zawsze będzie to dobry wybór. I dlatego zaprosiłam Orientanę do tegorocznych Świąt w Lili. Do mojej gwiazdkowej serii, w której polecam tylko to, co mnie samą zachwyca.

Jeśli więc poszukujecie pomysłu na wyjątkowy, pachnący prezent, spieszę z kilkoma szczególnymi rekomendacjami!



Zacznę jednak od samej marki. Bo czy wszyscy wiedzą, że wbrew pozorom Orientana jest marką polską? Polską, ale bazującą w swych kosmetykach na składnikach azjatyckich. To nim zawdzięcza swą wyjątkowość i cudowne zapachy.

Tworzymy kosmetyki naturalne z roślin azjatyckich, które od tysięcy lat są stosowane nie tylko w kosmetyce, ale przede wszystkim w medycynie naturalnej. Nie używamy w nich konwencjonalnych składników chemicznych rozpowszechnionych w kosmetykach ogólnie dostępnych na półkach w drogeriach.

W czasach tak trudnych, tak innych, kiedy sytuacja zatrzymała nas w domach i możemy tylko śnić o egzotycznych podróżach, mamy Orientanę. Sięgamy po kosmetyki, które otulają nas azjatyckimi zapachami i przenosimy się daleko, w kraje Orientu, w miejsca magiczne, pełne natury, aromatów i zapierających dech widoków.

Tak to właśnie jest z Orientaną.



Ale to nie wszystko. Bo najważniejsze jest jednak to, że te kosmetyki działają. Są inne, są pomysłowe, wprowadzają nas w świat zupełnie nieznanych składników, ale są też skuteczne, naturalne i łagodne.

Kiedy piszę ten tekst, co rusz podnoszę do nosa na przemian – masło do ciała o zapachu róży japońskiej i balsam do ust Coconut Energy o cudownie orzeźwiającym aromacie cytrusów. I wdycham, i nawdychać się nie mogę. Zapachy są hipnotyzujące, potrafią zaczarować, poprawić nastrój, zamienić tę szarugę za oknem w orientalną podróż! No, magia!



Ale do rzeczy! Orientana na Święta? Kosmetyki pod choinkę? Jak najbardziej!

Marka przygotowała specjalne zestawy prezentowe i to właśnie je najbardziej chciałabym Wam polecić. Jest och kilka, wszystkie dostępne są w sklepach z kosmetykami naturalnymi oraz oczywiście na stronie Orientany. My przyjrzymy się dzisiaj trzem z nich – zestawowi kojącemu, nawilżającemu i odmładzającemu.



Zestaw nawilżający

To ten, który zawiera to cudownie różowe masło o jakże intensywnym zapachu róży japońskiej, z ekstraktem z liczi! Zapachu, w którym można się tylko zakochać! Zapachu, który mi samej kojarzy się z wakacjami i pełnią szczęścia. Kosmetyk ma gęstą, aksamitna konsystencję i bogaty, pełen olejków i maseł skład.

W zestawie znajdziemy ponadto Naturalny tonik do twarzy róża japońska i pandan – o bardzo prostym, naturalnym składzie. Działa kojąco, normalizująco i wyciszająco. I znowuż – jak on wspaniale pachnie! Jakby otulała nas róża!

Do tego dochodzi Maska z naturalnego jedwabiu pod oczy Kaskaryla – nasączona biopeptydami i ekstraktem z kaskaryli. Ma działanie przeciwzmarszczkowe, regenerujące i nawilżające. Maskę w kształcie litery C nakładamy tuż pod oczy, odczekujemy chwilę i cieszymy się z natychmiastowych efektów.



Zestaw odmładzający

Coś dla osób o cerze dojrzałej i suchej, ale też problematycznej czy trądzikowej. Zestaw oparty na jakże teraz modnym – śluzie ślimaka!

Koreanki kochają śluz ślimaka. Dlaczego? Ponieważ jest to unikalny składnik kosmetyczny, który pochodzi prosto z natury, jest niezwykle skuteczny i sprzyja zachowaniu nieskazitelnej skóry. Działa wszechstronnie dzięki bogactwu naturalnego kolagenu, elastyny, kwasu glikolowego, allantoiny i witamin. Perfekcyjny dla cery dojrzałej – potrafi ją widocznie odmłodzić. Doskonały do skóry suchej – dogłębnie ją nawilży. Skóra problematyczna i trądzikowa? Złagodzi podrażnienia i zniweluje blizny.



W zestawie znajdziemy Naturalny krem ze śluzem ślimaka zamknięty w eleganckim słoiczku. Marka obiecuje, że zawiera optymalną zawartością wysokoskoncentrowanego, najlepszej jakości, oczyszczonego śluzu ślimaka. Krem intensywnie regeneruje, ujędrnia, optymalnie i długotrwale nawilża każdy rodzaj cery. Zwiększa jej elastyczność, jędrność, wygładza zmarszczki.

W pudełeczku znajdzie się także Naturalny krem pod oczy ze śluzem ślimaka, przygotowany do efektywnej dbałości o delikatną skórę wokół oczu oraz Naturalny eliksir do paznokci i skórek ze śluzem ślimaka – zamknięty w tubce zakończonej aplikatorem w formie pisaka. Eliksir regeneruje i odżywia nasze paznokcie, dzięki czemu spokojnie możemy odpocząć od ich malowania, a wciąż cieszyć się pięknymi dłońmi.



Zestaw kojący

Zobaczcie najpierw, jaki ma piękny opis na stronie Orientany – Zestaw Kojący przeniesie Cię do zacienionych lasów Azji i ukoi Twoją skórę. Niekomfortowe uczucie przesuszenia czy pieczenia zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki a wszystkie zaczerwienienia wyraźnie się zmniejszą. Natychmiast poczujesz przyjemne ukojenie – jakbyś spod gorących promieni palącego słońca skryła się pod azjatyckie palmy.

Prawda, że ładnie? Zestaw oparty jest na dosyć nowych kosmetykach marki, zawierających tajemniczą roślinę kali musli. Pisałam Wam o tej serii już w Lili, TUTAJ. Bardzo wtedy polubiłam te produkty, zachęcam więc do zajrzenia do tamtego wpisu.



W zestawie znajdziemy Kojącą kurację Kali Musli do twarzy na noc i Peeling enzymatyczny Kali Musli. Kosmetyki idealne do wieczornej, wyciszającej pielęgnacji. Peeling jest na tyle łagodny, że sprawdzi się nawet przy problemach skórnych, przy cerze mocno podrażnionej, naczynkowej, wrażliwej i przesuszonej. Jest przy tym faktycznie skuteczny! Po zabiegu peelingiem i tonizowaniu skóry, nakładamy krem, a dokładniej – kurację kojącą na noc w formie kremowej emulsji bogatej w ekstrakty roślinne. Kosmetyk łagodzi podrażnienia skóry, regeneruje ją i ujędrnia oraz spowalnia proces jej starzenia się.

Zestaw uzupełnia Maska z naturalnego jedwabiu na twarz Granat i Zielona Herbata – nasączona biopeptydami, ekstraktem z granatu i zielonej herbaty. Działa łagodząco, rozświetlająco, ujędrniająco i nawilżająco. Specjalny jedwab doskonale przylega do twarzy i następuje równomierne wnikanie substancji aktywnych w skórę. Cały więc zestaw cudownie wpisuje się w spokojne, wieczorne domowe (ale azjatyckie!) SPA.



A na dodatek…

Jeszcze coś muszę Wam polecić! Coś, co można dołączyć do zestawów, ale także potraktować jako wspaniały prezent sam w sobie! Chodzi bowiem o kosmetyki Orientany, które, choć azjatyckie, tak cudownie wpisują się swymi aromatami w gwiazdkowy klimat!

Zaczynamy od jednego z najbardziej uroczych kosmetyków – cynamonowej babeczki, a w zasadzie – Naturalnego balsamu do ciała w kostce CYNAMON I PACZULA. Jak ona wygląda! Jakby można ją było zaraz schrupać ze smakiem! A jak pachnie obłędnie! Z pewnością spodoba się wielbicielom głębszych, intensywniejszych wschodnich aromatów, paczuli bowiem wybija nam tu się bardzo mocno. Jak używać takiej babeczki? Odrywamy kawałeczek, naprawdę nie dużo – masełka są bardzo wydajne, roztapiamy je za pomocą ciepła dłoni i rozsmarowujemy na wilgotnej jeszcze skórze po kąpieli. Jest idealna zwłaszcza zimą, kiedy potrzeba nam intensywnego odżywienia i regeneracji skóry.



Polecam też zestaw mini. Niewielki, ale taki, który ucieszy każdego! Zestaw do pielęgnacji ust – Naturalny balsam do ust Coconut Energy i Naturalny peeling do ust Sugarcane Energy. O nich także pisałam Wam niedawno w Lili – sprawdźcie TUTAJ. To nowiutkie produkty marki, zamknięte w pięknych, kolorowych opakowaniach. Ale to, co w nich lubię najbardziej, to ich zapach, o którym już tu wspominałam. Energetyzujący, orzeźwiający, soczysty, cytrusowy! A to właśnie cytrusów nam na Święta tak trzeba! I jakie przyjemne uczucie pozostawiają na ustach! Polecam wszystkim!


Wszystkie kosmetyki i zestawy znajdziecie na stronie Orientana.


I jeszcze jedna ważna, acz przyjemna informacja! Na Instagramie Orientany znajdziecie teraz Kalendarz Adwentowy! Codziennie marka otwiera nowe okienko z inną promocją! Polecam więc ciepło profil @orientana!



Wpis powstał w wyniku bardzo miłej współpracy z marką Orientana.

Facebook