KategorieNaturalna pielęgnacja

Rozkwitamy na wiosnę z Rosą

No to chyba pora na małą wiosenną magię, co?

Rozkwitamy tej wiosny, prawda? Budzimy się razem z przyrodą. Piękniejemy!

Postanowiłam więc zaserwować Wam kilka magicznych sztuczek pielęgnacyjnych. Abyśmy mogły zachwycać się swoim obliczem w lustrze, uśmiechać się do niego, głaskać się po twarzy i rozpocząć nowy sezon z cudowną energią.

Tak więc zaprosiłam do Lili – Rosę! A dokładniej markę Rosa. Panna Poranna!

Chyba nie muszę Wam przedstawiać Rosy?

Czy muszę?

To może słowem wstępu…

Po pierwsze – zajrzyjcie na stronę > Rosa. Panna Poranna.

Po drugie, Rosa to magia, prawda? No i jest to dla mnie marka szczególnie ważna, bo stworzyłam jej identyfikację wizualną i projekty wszystkich etykiet. Traktuję ją więc jak moje małe dziecko. I za każdym razem i sama się zachwycam, bo lubię zwyczajnie te opakowania.

No, a o ile ja zadbałam o to, żeby magię było czuć na zewnątrz, to Monika – właścicielka maraki – dba o to co najistotniejsze – o zawartość! Mamy więc ogromny wachlarz olejków, masełek i niesamowitych hydrolatów z różnorakich roślin, owoców i kwiatów! Są też czyste peelingi z pestek i pyłu bursztynowego. I są urocze masełka do noszenia w torebce, zawsze pod ręką.

Mam więc dziś dla Was trzy/cztery pomysły na to, jak to wszystko połączyć w spójną całość. W wiosenny rytuał pielęgnacyjny, który pozwoli cerze odetchnąć po zimie i nabrać siły do ciepełka. Połączymy coś niecoś w pary i stworzymy kosmetyki niemal genialne w swej prostocie i działaniu.

Potem to już tylko to głaskanie po twarzy i uśmiechanie do lustra pozostanie!

Wiec co mówię – wszystko już przetestowane porządnie!

Demakijaż Wiśnia / Piwonia

Och, żeby oczyszczanie skóry zamienić w tak cudownie pachnące przeżycie! Bo ten hydrolat z kwiatów piwonii pachnie obłędnie! No, ten bzowy, o którym zaraz, to jeszcze obłędniej. Ale piwonia też cudowna! Oczyszczajmy więc skórę piwonią połączoną z mocą pestek wiśni!

A jest to naprawdę bardzo prosta sztuczka, która pozwala w jedną chwilę wyczarować dwufazowy płyn do demakijażu. Wystarczy na wacik kosmetyczny nalać

  • jedną pipetkę olejku z pestek wiśni
  • i kilka razy spryskać go hydrolatem z piwonii – tak, aby był odpowiednio wilgotny.

Takim wacikiem oczyszczamy skórę. Jest to połączenie bardzo skuteczne, ale i łagodne. Skóra przy tym pozostaje miękka i od razu nawilżona i odżywiona.

Polecam stosować po przyjściu do domu – na odświeżenie. Lub jako początek naszego wiosennego rytuału!

Peeling Bursztyn / Róża

Myślę, że spokojnie można to połączenie traktować jako luksusowe! Cudownie energetyzująca dawka pomarańczowej energii! Pełnej słońca i witaminy C. Te drobinki bursztynowe wprost hipnotyzują. Jestem nimi zauroczona od samego początku. Uwielbiam zresztą całą morską serię – to chyba moja ulubiona w Rosie. Ogromną przyjemność sprawiło mi tworzenie do niej etykiet. Choć seria różana też jest wspaniała!

A tutaj postanowiłam te dwa światy połączyć! Zakląć je w rytuał piękności!

Bazą naszego peelingu jest

  • łyżeczka bursztynowego pyłku
  • i łyżeczka oleju z dzikiej róży

Mieszamy je razem w małej miseczce. Jak już mamy gotową bazę, łączymy ją z ulubionym żelem do mycia twarzy lub mleczkiem do demakijażu. Dodajemy mniej więcej łyżeczkę kosmetyku – aby całość miała taką pół lejącą konsystencję, którą łatwo nałożyć na twarz. Buzię zwilżamy wodą i masujemy skórę mieszanką przez kilka dłuższych chwil. Cieszymy się tym łagodnym dotykiem, lekkim masażem, pobudzamy krążenie i delikatnie usuwamy zimowe niedoskonałości. Pozwalamy bursztynowi oczyścić twarz i umysł, a dzikiej róży rozświetlić i odżywić skórę.

Zmywamy letnią wodą i gładzimy mięciutką skórę w zachwycie!

Maska cytrynowa

Na koniec nakładamy opaskę na włosy, żeby nam nie przeszkadzały i wyciągamy z szafki zapas ulubionej glinki! Ja polecam tę najłagodniejszą – białą. To ją łączę z kolejnym olejkowym cudem – olejem z pestek cytryn. Do tego od siebie dodaję jeszcze odrobinę kwasu hialuronowego i znowuż – jeden z hydrolatów. Maska świetnie odżywia, rozjaśnia i nawilża skórę, a dzięki glince także lekko matuje. Pozwala się skórze regenerować i wysusza niedoskonałości.

Bazą naszej maski jest

  • łyżeczka białej glinki
  • łyżeczka olejku z pestek cytryn

Kiedy połączymy dobrze bazę, musimy ją jeszcze odpowiednio nawilżyć – aby maska miała konsystencję gęstej pasty, która łatwo rozprowadza się na skórze. Ja dodaję jeszcze łyżeczkę kwasu hialuronowego i 1-2 łyżeczki hydrolatu. Jeśli nie macie takich składników, dobrze sprawdzi się też po prostu woda lub napar np. z rumianku lub zielonej herbaty.

Maskę rozprowadzamy na buzi i trzymamy ją tak 15-20 minut. Ważne, aby nie doprowadzić do zaschnięcia glinki. Jeśli czujemy, że nam wysycha, spryskujemy ją hydrolatem!

Masę zmywamy ciepłą wodą. Polecam użycie mokrego świeżego ręcznika do twarzy.

Bzowe uniesienie

Na koniec gwiazda, która zasługuje na osobny akapit 🙂

Hydrolat z kwiatów bzu (tak, tak – lilaka) to mój najulubieńszy z hydrolatów. Pachnie bowiem – a jakże -bzem! Stosowanie go jest więc przeżyciem samym w sobie. Wiosennym, słonecznym odświeżeniem! Uwielbiam!

Polecam więc zastosowanie bzu na koniec naszego wiosennego rytuału! Odświeżmy nim cerę i nałóżmy lekki krem nawilżający!

A potem spryskujmy się tym bzem kiedy nam się żywnie podoba!

Jak Wam się spodobał mój pomysł na wiosenny rytuał pielęgnacyjny?

Albo inaczej – fajne, te moje magiczne naturalne sztuczki, co?

Bo każdą z nich możecie stosować osobno, albo dowolnie je łączyć. I to jest w tym najlepsze! Sięgacie po super produkty/półprodukty Rosa. Panna Poranna i same tworzycie tę magię! Łączycie je według uznania, ciesząc się możliwościami, jakie dają i rezultatami na skórze.

Pozostaje nam już tylko się sobą zachwycać!

I etykietami Rosy też of kors! :p


Nie umiem powiedzieć, czy to jest współpraca reklamowa 🙂 Sama Rosę zaprosiłam, bo ją lubię bardzo 🙂

Bardzo malinowy scrub do ust DIY

Kto ma zimą spierzchnięte usta – ręka do góry?

Komu przeszkadza suchość warg i skórki? A może po prostu chcielibyście na co dzień mieć mięciutkie, odżywione usteczka, które tylko proszą się o całusy?

Mam dzisiaj dla Was bardzo prosty, a GENIALNY pomysł na domowy bardzo malinowy scrub do ust.

Scrub nie tylko wygląda apetycznie (tutaj na zdjęciu, zaraz po zmieszaniu, wygląda jak konfitura malinowa), ale wspaniale pielęgnuje usta. Sięgamy po kiedy czujemy taką potrzebę, nakładamy trochę na palec, potem masujemy nim usta i ich okolice, a następnie zmywamy całość wodą. Wargi i skóra dookoła nich stają się naprawdę mięciutkie, gładkie i nawilżone. A najlepsze jest to, że resztki można spokojnie z tych ust zlizać – poczujemy po prostu maliny w cukrze!

Bo to właśnie cukier jest tutaj naszą peelingującą bazą. Dodałam do niego mega odżywcze masełko shea i odrobinę wosku pszczelego. Całość uzupełnił malinowy pył! Cudownie różowo-czerwony, kwaskowaty symbol letnich wieczorów. Skąd wzięłam taki pył? To maliny liofilizowane, które bez problemu dostaniecie w marketach. Zmiksowałam je w blenderze. Ot, i cała trudność. A efekt? Raz jeszcze – cudny!

Bardzo malinowy scrub do ust

Składniki na dwa słoiczki 15 ml:

  • łyżka/mała garstka malin liofilizowanych
  • łyżka masła shea rafinowanego
  • odrobina wosku pszczelego (użyłam 4-5 „ziarenek” wosku bielonego – jest on sprzedawany właśnie w takiej formie. Możecie jednak także wykorzystać ten żółty, świeży)
  • 4 łyżeczki białego cukru

Maliny przekładamy do blendera i miksujemy na malinowy pył.

W kąpieli wodnej, w szklanej lub ceramicznej miseczce / zlewce roztapiamy masło shea i wosk. Kiedy będą już płynne, ściągamy je z ognia, dosypujemy cukier i dwie łyżeczki malinowego pyłku. Całość dokładnie mieszamy. Nasz scrub zaraz po mieszaniu ma konsystencję i wygląd konfitury malinowej. Po odstawieniu nieco stwardnieje, ale będzie się pięknie roztapiał na ustach.

Scrubem masujemy usta i skórę wokół nich przez kilka chwil. Całość zmywamy wodą, osuszamy ręcznikiem lub resztki… zlizujemy! Usta stają się gładkie, miękkie i odżywione.

Przechowujemy w suchym miejscu i pamiętamy, aby dokładnie zamykać słoiczek po każdym użyciu.

Najfajniejsze warsztaty słodyczy kosmetycznych i kosmetyków naturalnych

Zaczął się nam oto kolejny już rok, w którym zapraszam Was do zorganizowania w Waszych firmach, instytucjach czy grupach przyjaciół najfajniejszych warsztatów słodyczy kosmetycznych i kosmetyków naturalnych!

A będzie to już od początku mojej warsztatowej działalności jakoś… 15 lat. Jak ten cza spłynie! A ja wciąż odnajduję tak wiele radości z przyjeżdżania do Was i wspólnej twórczej pracy! Bo zawsze jest wesoło, kreatywnie i inspirująco. Zawsze poznajemy masę ciekawostek ze świata naturalnej pielęgnacji, porad do stosowania na co dzień i… siebie nawzajem. Zanurzamy się w świecie zapachów i czasami naprawdę prostych składników, które każdy posiada we własnej kuchni. No i czarujemy! Tworzymy własne kosmetyczne cuda, dopasowujemy je do naszych preferencji, uczymy się i rozpoczynamy nową przygodę.

A ja Wam w niej towarzyszę!

Czym one są?

To moje autorskie warsztaty, które prowadzę już, jak wspomniałam powyżej, od 15 lat. Specjalizuję się w słodyczach kosmetycznych czyli kosmetykach, które wyglądają jak słodycze lub składają się ze słodkich składników. Mam też liczne programy skupiające się na naturalnej pielęgnacji oraz proponuję warsztaty tematyczne np. świąteczne, afrodyzujące, oparte na piwie, azjatyckie itp. 

Warsztaty to wspaniały, wesoły, kreatywny czas, który pozwala na integrację w swobodnej i twórczej atmosferze. Moje uczestniczki twierdzą, że to najwspanialsze warsztaty, w jakich uczestniczyły. Odnajdą się tu także panowie, którzy zawsze się rozkręcają. Mamy też specjalne propozycje dla rodzin i dzieci.

Każdy warsztat to spora dawka praktycznej wiedzy i ciekawostek ze świata naturalnej pielęgnacji, aromaterapii i ziołolecznictwa. To porady do wykorzystania na co dzień i life hacki, które w naturalny sposób wspierają nasz organizm. To także oczywiście tworzenie własnych kosmetyków, które każdy uczestnik dopasowuje do swoich potrzeb i preferencji. Jest kolorowo, inspirująco i pachnąco!

Jak zorganizować warsztaty?


Dojeżdżamy do Was na terenie całego kraju – tam gdzie organizujecie spotkanie integracyjne, event, piknik itp. Dopasowujemy się do potrzeb eventu i wielkości grup. Oferujemy standardowe warsztaty 2-godzinne, ale także na przykład otwarte stoiska warsztatowe czy serie krótkich warsztatów. Polecamy się i na kameralne integracje firmowe i na atrakcję w galeriach handlowych.

Aby więc zorganizować warsztaty:

  1. wejdź na warsztatową stronę www.LiliGarden.pl
  2. napisz mail na adres lilinatura@lilinatura.pl
  3. w mailu opisz swój pomysł lub planowany event. Koniecznie podaj lokalizację warsztatów. Istotne informacje to także ilość uczestników, czas warsztatów i ewentualne specjalne wymagania. Nasze standardowe warsztaty trwają 2 godziny, ale oferujemy także wszelkie inne formy – króciutkie warsztaty, stoiska warsztatowe czy dłuższe spotkania.
  4. w niedługim czasie odeślę ofertę z dokładnymi kosztami i proponowanymi programami warsztatów. Każda wycena dopasowana jest do konkretnego zapytania i zależy od wielu czynników, jak choćby dojazd, konieczność nocowania czy niezbędna ilość osób do obsługi.
  5. pamiętaj, że wszelkie formalności musimy ustalić wcześniej – najlepiej maksymalnie dwa tygodnie przed eventem. Dzięki temu możemy odpowiednio przygotować wszelkie niezbędne akcesoria i materiały.

Chcesz podejrzeć nasze realizacje? Znajdziesz je z w wyróżnionych relacjach „Warsztaty” na Instagramie – TUTAJ!

Zapraszam!

    Lili Babeczki Kąpielowe – część 2

    Pora na kolejną porcję przepisów na najwspanialsze musujące kąpielowe lili babeczki!

    Dla tych, którzy nie wiedzą co to – jest to inna forma kuli do kąpieli. Taka… słodsza. Babeczki to takie moje małe musujące dzieci. Pochodzą z książki Cukiernia kosmetyczna, której nakład niestety jest już wyczerpany.

    Wcześniejsze cztery przepisy na takie babeczki DIY znajdziecie TUTAJ.

    A tymczasem zaczynamy od babeczek gwiazdkowych! W końcu zaraz Święta!

    Babeczka kąpielowa gwiazdkowa

    Musująca babeczka kąpielowa ma przytulny pomarańczowo-piernikowy zapach. Wspaniale roznieca ciepłą atmosferę Świąt, a i idealnie nadaje się na własnoręcznie przygotowany prezent dla bliskiej osoby.

    Składniki:

    • 90 g sody oczyszczonej
    • 45 g kwasku cytrynowego
    • 30 g skrobi ziemniaczanej
    • 10 g soli morskiej drobnoziarnistej
    • 30 ml / 20 g roztopionego masła kakaowego
    • woda w spryskiwaczu
    • 5-7 g przyprawy do piernika
    • 40 kropelek olejku pomarańczowego
    • 5 kropelek olejku cynamonowego
    • 5 kropelek olejku goździkowego
    • kandyzowana skórka pomarańczy

    Dzień przed przygotowaniem babeczek wykonujemy gwiazdki. Mieszamy 10 g sody, 5 g kwasku i tyle przyprawy piernikowej, aż uzyskamy lekko brązowy kolor. Masę spryskujemy wodą z butelki z atomizerem, aż stanie się lekko wilgotna (jak niżej opisane babeczki). Przekładamy ją do dwóch małych foremek na czekoladowe pralinki w kształcie gwiazdek. Odkładamy na noc do stwardnienia.

    Nazajutrz przygotowujemy 2 foremki na muffinki. Na ich dnie układamy pośrodku piernikową gwiazdkę, a pomiędzy jej ramionami kawałeczki karmelizowanej skórki pomarańczowej.

    W wysokiej misce mieszamy sodę, kwasek, skrobię i sól, dolewamy do tego roztopione w kąpieli wodnej masło kakaowe oraz olejki eteryczne, całość dokładnie mieszamy. ¼ mieszaniny przekładamy do mniejszej miseczki i odkładamy na chwilę. Pozostałą masę mieszamy ręką, co chwilę spryskując lekko wodą. Nawilżamy ją, aż do momentu, w którym przybierze konsystencję piasku do budowania zamków – kiedy ściśniemy ją w dłoni, pozostanie w niej zwarty kształt. Ewentualne delikatne musowanie, gasimy palcami. Gotową masę przekładamy po równo do foremek. Najpierw na spód sypiemy małą jej ilość i dociskamy palcami, aby gwiazdki i skórka pomarańczy pozostały na swoim miejscu. Następnie dodajemy resztę, mocno utwardzamy i wyrównujemy dłońmi.

    Sięgamy po mniejszą miseczkę, dosypujemy do niej pozostałą przyprawę do piernika – ma przybrać podobny kolor do gwiazdki. Przygotowujemy ciasto w taki sam sposób, jak powyżej. Wypełniamy nim pozostałe w foremkach miejsce. Całość dokładnie dociskamy i wyrównujemy. Jeśli zbyt duża ilość wody sprawi, że babeczki zaczną rosnąć, cierpliwie ugniatamy je w foremkach, aż przestaną. Babeczki odkładamy na całą noc do stwardnienia. Po tym czasie, wyciągamy je z foremek.

    Sposób użycia

    Po jednej babeczce wrzucamy do wanny z ciepłą wodą.

    Pomysł

    Zapakuj babeczkę w celofan lub w brązowy papier i przewiąż wstążką. Tak przygotowany prezent postaw pod choinką.

    Powstają: 2 babeczki

    Czas przygotowania: 30 minut + 2 dni na stwardnienie

    Przechowuj: 6 miesięcy w suchym miejscu


    Babeczka kąpielowa serniczek truskawkowy

    Musujące babeczki do kąpieli z dodatkiem brązowego cukru, o smakowitym zapachu truskawkowego serniczka.

    Składniki:

    • 80 g sody oczyszczonej
    • 40 g kwasku cytrynowego
    • 30 g skrobi ziemniaczanej
    • 10 g soli morskiej drobnoziarnistej
    • 30 ml / 20 g roztopionego masła kakaowego
    • woda w spryskiwaczu
    • 10 g cukru trzcinowego
    • 10 kropelek czerwonego barwnika do mydeł
    • 8 kropelek żółtego barwnika do mydeł
    • 45 kropelek olejku o zapachu truskawkowego serniczkach (lub połącz olejki o zapachu truskawki i wanilii)

    Przygotowujemy 2 foremki na muffinki. Na ich dno sypiemy równomiernie brązowy cukier.

    W wysokiej misce mieszamy sodę, kwasek, skrobię i sól, dolewamy do tego roztopione w kąpieli wodnej masło kakaowe i olejek zapachowy. ¼ mieszaniny przekładamy do mniejszej miseczki i odkładamy na chwilę. Do pozostałej masy dolewamy czerwony barwnik. Mieszamy całość ręką, co chwilę spryskując lekko wodą. Masę nawilżamy, aż do momentu, w którym przybierze konsystencję piasku do budowania zamków – kiedy ściśniemy ją w dłoni, pozostanie w niej zwarty kształt. Ewentualne delikatne musowanie, gasimy palcami. Gotową masę przekładamy po równo do foremek. Na spód sypiemy małą jej ilość i dociskamy palcami, aby cukier pozostał na swoim miejscu. Następnie dodajemy resztę, mocno utwardzamy i wyrównujemy dłońmi.

    Sięgamy po mniejszą miseczkę, dolewamy żółty barwnik i ponownie, jak powyżej, przygotowujemy masę. Wypełniamy nią pozostałe w foremkach miejsce. Całość dokładnie dociskamy i wyrównujemy. Jeśli zbyt duża ilość wody sprawi, że babeczki zaczną rosnąć, cierpliwie ugniatamy je w foremkach, aż przestaną. Babeczki odkładamy na całą noc do stwardnienia. Po tym czasie, wyciągamy je z foremek.

    Sposób użycia

    Po jednej babeczce wrzucamy do wanny z ciepłą wodą.

    Powstają: 2 babeczki

    Czas przygotowania: 25 minut + 12 godzin na stwardnienie

    Przechowuj: 6 miesięcy w suchym miejscu

    Babeczka kąpielowa Straciatella

    Popularny włoski deser wypełniony drobinkami czekolady przeniesiony do łazienki. Musujące kąpielowe doznanie dla czekoladowych łasuchów!

    Składniki:

    • 80 g sody oczyszczonej
    • 40 g kwasku cytrynowego
    • 30 g skrobi ziemniaczanej
    • 10 g soli morskiej drobnoziarnistej
    • 30 ml / 20 g roztopionego masła kakaowego
    • woda w spryskiwaczu
    • 2 kostki ciemnej czekolady
    • 10 g startej ciemnej czekolady
    • 40-50 kropelek olejku o zapachu czekolady

    Przygotowujemy 2 foremki na muffinki. Kostki czekolady kroimy na nierówne części i układamy na dnie foremek.

    W wysokiej misce mieszamy sodę, kwasek, skrobię i sól, dolewamy do tego roztopione w kąpieli wodnej masło kakaowe i olejek zapachowy. Mieszamy całość ręką, co chwilę spryskując lekko wodą. Masę nawilżamy, aż do momentu, w którym przybierze konsystencję piasku do budowania zamków – kiedy ściśniemy ją w dłoni, pozostanie w niej zwarty kształt. Ewentualne delikatne musowanie, gasimy palcami. Na samym końcu dosypujemy startą czekoladę i delikatnie mieszamy z resztą masy. Całość przekładamy po równo do foremek. Najpierw na spód sypiemy małą ilość i dociskamy palcami, aby pokrojona czekolada pozostała na swoim miejscu. Następnie dodajemy resztę, mocno utwardzamy i wyrównujemy dłońmi. Jeśli zbyt duża ilość wody sprawi, że babeczki zaczną rosnąć, cierpliwie ugniatamy je w foremkach, aż przestaną. Babeczki odkładamy na całą noc do stwardnienia. Po tym czasie, wyciągamy je z foremek.

    Sposób użycia

    Po jednej babeczce wrzucamy do wanny z ciepłą wodą.

    Powstają: 2 babeczki

    Czas przygotowania: 25 minut + 12 godzin na stwardnienie

    Przechowuj: 6 miesięcy w suchym miejscu

    Babeczka kąpielowa kokosowa z migdałami

    Idealne połączenie czystego, świeżego oleju kokosowego z kokosowymi wiórkami i cząstkami migdałów w musującej słodyczy do kąpieli. Coś dla wielbicieli Rafaello!

    Składniki:

    • 80 g sody oczyszczonej
    • 40 g kwasku cytrynowego
    • 30 g skrobi ziemniaczanej
    • 10 g soli morskiej drobnoziarnistej
    • 30 g oleju kokosowego nierafinowanego bio
    • 10 g wiórek kokosowych
    • 2 migdały
    • opcjonalnie – 30 kropelek olejku o zapachu lodów kokosowych, kokosa lub marcepanu

    Przygotowujemy 2 foremki na muffinki. Migdały kroimy na mniejsze, nierówne części i układamy je na dnie foremek.

    Olej kokosowy roztapiamy w kąpieli wodnej. W wysokiej misce mieszamy sodę, kwasek, skrobię, sól i wiórki kokosowe, dolewamy do tego olej kokosowy i opcjonalnie – olejek zapachowy (sam olej kokosowy już nada przyjemny zapach). Całość dokładnie mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Mieszaninę przekładamy do foremek, najpierw bardzo powoli, aby migdały pozostały na miejscu, następnie uzupełniamy foremki do końca. Gotowe odstawiamy do lodówki do stwardnienia na 2 godziny, po czym wyciągamy z foremek.

    Sposób użycia

    Po jednej babeczce wrzucamy do wanny z ciepłą wodą. W babeczce znajduje się sporo natłuszczającego oleju, jeśli więc uznamy, że jest go zbyt dużo, dzielimy babeczkę na dwie kąpiele.

    Powstają: 2 babeczki

    Czas przygotowania: 20 minut + 2 godziny na stwardnienie

    Przechowuj: 6 miesięcy w chłodnym miejscu

    Lili Babeczki Kąpielowe – część 1

    Wracam z moimi ukochanymi Lili babeczkami kąpielowymi!

    Najwyższy to czas, żeby podsumować moje najlepsze przepisy! Zanim zaczną pojawiać się kolejne, bo w głowie pomysły mi znowu buzują. Chciałabym jednak najpierw, abyście mieli sprawny dostęp do przepisów, które już pojawiały się to tu, to tam. Są to odrobinę zmodyfikowane babeczki z mojej książki Cukiernia kosmetyczna. Kocham je do teraz całym sercem, bo i serducho w nie włożyłam ogromne.

    Zaczynamy więc babeczkowy maraton czterem słodkimi przepisami!


    Babeczka kąpielowa cynamonowo-cytrynowa

    Jej zapach w kąpieli jednocześnie pobudza i otula. Jest orzeźwiający i przytulny. Cynamonowe serduszko po środku musującej babeczki dodaje niezapomnianego uroku.

    Składniki:

    • 90 g sody oczyszczonej
    • 45 g kwasku cytrynowego
    • 30 g skrobi ziemniaczanej
    • 10 g soli morskiej drobnoziarnistej
    • 30 ml / 20 g roztopionego masła kakaowego
    • woda w spryskiwaczu
    • 5-7 g cynamonu
    • 40 kropelek olejku cytrynowego

    Dzień przed przygotowaniem babeczek wykonujemy cynamonowe serduszka. Mieszamy 10 g sody, 5 g kwasku i tyle cynamonu, aby uzyskać lekko brązowy kolor. Masę spryskujemy wodą z butelki z atomizerem, aż stanie się lekko wilgotna (jak niżej opisane babeczki). Przekładamy ją do dwóch małych foremek na czekoladowe pralinki w kształcie serduszek. Odkładamy na noc do stwardnienia.

    Nazajutrz przygotowujemy 2 foremki na muffinki. Na ich dnie układamy pośrodku cynamonowe serduszko

    W wysokiej misce mieszamy sodę, kwasek, skrobię i sól, dolewamy do tego roztopione w kąpieli wodnej masło kakaowe, barwnik i olejek cytrynowy. Całość dokładnie mieszamy ręką, co chwilę spryskując lekko wodą. Nawilżamy ją, aż do momentu, w którym przybierze konsystencję piasku do budowania zamków – kiedy ściśniemy ją w dłoni, pozostanie w niej zwarty kształt. Ewentualne delikatne musowanie, gasimy palcami. Gotową masę przekładamy po równo do foremek, do połowy ich objętości. Najpierw na spód sypiemy małą jej ilość i dociskamy palcami, aby serduszka pozostały na swoim miejscu. Następnie dodajemy resztę, mocno utwardzamy i wyrównujemy dłońmi. Sięgamy po cynamon i delikatnie przyprószamy nim pozostałe wystające brzegi foremki. Dopełniamy masą całość foremek i dokładnie wyrównujemy dłońmi. Babeczki odkładamy na całą noc do stwardnienia. Po tym czasie, wyciągamy je z foremek.

    Sposób użycia

    Po jednej babeczce wrzucamy do wanny z ciepłą wodą.

    Powstają: 2 babeczki

    Czas przygotowania: 30 minut + 2 dni na stwardnienie

    Przechowuj: 6 miesięcy w suchym miejscu

    Babeczka kąpielowa pomarańczowo-waniliowa

    Ma wspaniale wakacyjny, ciepły zapach, który uzależnia! Wrzucona do wanny z woda musuje i przywodzi na myśl gorące Sorrento!

    Składniki:

    • 80 g sody oczyszczonej
    • 40 g kwasku cytrynowego
    • 30 g skrobi ziemniaczanej
    • 10 g soli morskiej drobnoziarnistej
    • 30 ml / 20 g roztopionego masła kakaowego
    • woda w spryskiwaczu
    • szczypta startej ciemnej czekolady
    • 10 kropelek czerwonego barwnika do mydeł
    • 40 kropelek olejku pomarańczowego
    • 10 kropelek olejku o zapachu kremu waniliowego

    Przygotowujemy 2 foremki na muffinki. Na ich dno sypiemy równomiernie stratą czekoladę.

    W wysokiej misce mieszamy sodę, kwasek, skrobię i sól, dolewamy do tego roztopione w kąpieli wodnej masło kakaowe, i olejki zapachowe. Połowę masy przekładamy do osobnej miseczki i odkładamy na chwilę. Do pozostałej masy dolewamy czerwony barwnik. Mieszamy całość ręką, co chwilę spryskując lekko wodą. Masę nawilżamy, aż do momentu, w którym przybierze konsystencję piasku do budowania zamków – kiedy ściśniemy ją w dłoni, pozostanie w niej zwarty kształt. Ewentualne delikatne musowanie, gasimy palcami. Te same czynności powtarzamy z pozostałą, białą mieszaniną. Kiedy obie będą wystarczająco wilgotne, układamy je naprzemiennie w foremkach, aby powstały warstwy. Najpierw na spód sypiemy małą ilość czerwonego „ciasta” i dociskamy palcami, aby czekolada pozostała na swoim miejscu. Następnie dodajemy resztę, mocno utwardzamy i wyrównujemy dłońmi. Jeśli zbyt duża ilość wody sprawi, że babeczki zaczną rosnąć, cierpliwie ugniatamy je w foremkach, aż przestaną. Babeczki odkładamy na całą noc do stwardnienia. Po tym czasie, wyciągamy je z foremek.

    Sposób użycia

    Po jednej babeczce wrzucamy do wanny z ciepłą wodą.

    Powstają: 2 babeczki

    Czas przygotowania: 25 minut + 12 godzin na stwardnienie

    Przechowuj: 6 miesięcy w suchym miejscu

    Babeczka kąpielowa trufla malinowa

    Oprószona szczyptą miłości, a dokładniej czekoladowymi sercami, babeczka idealnie nadaje się na prezent dla ukochanej osoby. Słoneczny malinowy aromat uzupełniony czekoladą przemienią kąpiel w relaksujące przeżycie.

    Składniki:

    • 80 g sody oczyszczonej
    • 40 g kwasku cytrynowego
    • 30 g skrobi ziemniaczanej
    • 10 g soli morskiej drobnoziarnistej
    • 30 ml / 20 g roztopionego masła kakaowego
    • woda w spryskiwaczu
    • 4 serduszka czekoladowe – ozdoby do ciast
    • 40 kropelek olejku o zapachu malin
    • 10 kropelek olejku o zapachu czekolady
    • 1 g / pół łyżeczki kakao
    • ok. 20 kropelek czerwonego barwnika do mydeł

    Przygotowujemy 2 foremki na muffinki. Na ich dnie układamy po dwa serduszka, najlepiej po jednym z białej i ciemnej czekolady.

    W wysokiej misce mieszamy sodę, kwasek, skrobię i sól, dolewamy do tego roztopione w kąpieli wodnej masło kakaowe . ¼ mieszaniny przekładamy do mniejszej miseczki i odkładamy na chwilę. Do pozostałej masy dolewamy czerwony barwnik i olejek malinowy. Mieszamy całość ręką, co chwilę spryskując lekko wodą. Masę nawilżamy, aż do momentu, w którym przybierze konsystencję piasku do budowania zamków – kiedy ściśniemy ją w dłoni, pozostanie w niej zwarty kształt. Ewentualne delikatne musowanie, gasimy palcami. Gotową masę przekładamy po równo do foremek. Na spód sypiemy małą jej ilość i dociskamy palcami, aby serduszka pozostały na swoim miejscu, następnie dodajemy resztę, mocno utwardzamy i wyrównujemy dłońmi.

    Sięgamy po mniejszą miseczkę, dosypujemy do niej kakao i dolewamy olejek czekoladowy i ponownie, jak powyżej, przygotowujemy ciasto. Wypełniamy nim pozostałe w foremkach miejsce. Całość dokładnie dociskamy i wyrównujemy. Jeśli zbyt duża ilość wody sprawi, że babeczki zaczną rosnąć, cierpliwie ugniatamy je w foremkach, aż przestaną. Babeczki odkładamy na całą noc do stwardnienia. Po tym czasie, wyciągamy je z foremek.

    Sposób użycia

    Po jednej babeczce wrzucamy do wanny z ciepłą wodą.

    Powstają: 2 babeczki

    Czas przygotowania: 25 minut + 12 godzin na stwardnienie

    Przechowuj: 6 miesięcy w suchym miejscu

    Babeczka kąpielowa makowo-goździkowa

    Uwielbiają ją mężczyźni. Ale nie tylko! Kąpielowy musujący makownik o korzennym aromacie skradnie serce każdemu!

    Składniki:

    • 80 g sody oczyszczonej
    • 40 g kwasku cytrynowego
    • 30 g skrobi ziemniaczanej
    • 10 g soli morskiej drobnoziarnistej
    • 30 ml / 20 g roztopionego masła kakaowego
    • woda w spryskiwaczu
    • 10 g maku niebieskiego
    • kilka goździków
    • 10 kropelek olejku goździkowego
    • 10 kropelek olejku cynamonowego
    • 30 kropelek olejku o zapachu ciasteczek lub czekolady

    Przygotowujemy 2 foremki na muffinki. Na ich układamy po kilka goździków.

    W wysokiej misce mieszamy sodę, kwasek, skrobię, sól i mak, dolewamy do tego roztopione w kąpieli wodnej masło kakaowe oraz olejki eteryczne. Dla przełamanie korzennych aromatów można dodać nieco zapachu czekolady. Mieszamy całość ręką, co chwilę spryskując lekko wodą. Masę nawilżamy, aż do momentu, w którym przybierze konsystencję piasku do budowania zamków – kiedy ściśniemy ją w dłoni, pozostanie w niej zwarty kształt. Ewentualne delikatne musowanie, gasimy palcami. Gotową masę przekładamy po równo do foremek. Najpierw na spód sypiemy małą jej ilość i dociskamy palcami, aby goździki pozostały na swoim miejscu. Następnie dodajemy resztę, mocno utwardzamy i wyrównujemy dłońmi. Jeśli zbyt duża ilość wody sprawi, że babeczki zaczną rosnąć, cierpliwie ugniatamy je w foremkach, aż przestaną. Babeczki odkładamy na całą noc do stwardnienia. Po tym czasie, wyciągamy je z foremek.

    Sposób użycia

    Po jednej babeczce wrzucamy do wanny z ciepłą wodą.

    Powstają: 2 babeczki

    Czas przygotowania: 25 minut + 12 godzin na stwardnienie

    Przechowuj: 6 miesięcy w suchym miejscu


    Wkrótce kolejne babeczkowe przepisy!


    Tapeta Portret Wróżki, Balsam pomarańczowy Flagolie, ilustracje i grafiki

    Mam dzisiaj dla Was garść różnych fajnych rzeczy, postanowiłam się więc nie rozdrabniać i wrzucić je poście zbiorowym. Początkiem tygodnia zaproszę też tutaj na nieziemskie widoczki z Helu. A tymczasem zaczynamy od… portretu wróżki!

    Portret wróżki – tapeta na telefon

    Stworzyłam bowiem kolaż, który chciałabym sprezentować Wam jako kolejną już tapetkę na telefon. Jest magiczny i bardzo kobiecy. No i zatytułowałam go „Portret wróżki”.

    Niechaj więc cieszy i Was na co dzień, niechaj przynosi nieco magicznej radości! Możecie go ustawić według własnych preferencji.

    Aby go ściągnąć do siebie na telefon czy komputer należy kliknąć poniżej:

    Kolaż/ilustracja do wykorzystania jedynie personalnego.


    Flagolie Masło Czerwona Pomarańcza

    Mam też piękne pachnące poleconko! Chodzi o krakowską markę Flagolie, która rozwija się jak szalona. Jeśli będziecie kiedyś w Krakowie wpadnijcie do któregoś z butików – są na ulicy Anny, Floriańskiej i Grodzkiej. Byłam dwa razy w tym pierwszym i jest tam przepięknie. Kosmetyki marki są też dostępne niedaleko mojego domku, muszę więc rozpocząć poważniejsze testowanie.

    Na początek sięgnęłam po masełka do ciała. Od razu mówię – są genialne! Na wykończeniu mam dwa wspaniałe o zapachu zielonej herbaty (cudo!) i marakui. Mają jeszcze stare etykiety – masełko Czerwona Pomarańcza przeszło już bowiem rebranding i wygląda przepięknie, prawda? Choć te wcześniejsze etykietki też mi się podobały. Nie wiem tylko, czy wszystkie zapachy wrócą, bo na stronie widnieje aktualnie tylko to jedno nowe masło.

    W każdym razie masełka nie tylko wyglądają wspaniale, ale i pachną i działają! Zachwycam się, bo są to całkowicie „moje” zapachy. Pomarańcza po prostu unosi w jakieś południowe ciepełko. Mogłabym ją wąchać i wąchać. Na sobie i na innych!

    Masło ma też idealną konsystencję. Może słoiczki nie są wielkie, ale naprawdę wydajne. Masło jest treściwe, ale nie tłuste! Zbite, ale bardzo dobrze się rozprowadza i wchłania. A najważniejsze – świetnie odżywia skórę i pozostawia ją nawilżoną i mięciutką.

    Bardzo polecam jako umilacza jesiennych i zimowych wieczorów. Czy to do ciała, czy jako krem do rąk. Ukojenie dla skóry, a zapach łagodzi zmysły!

    Polecam stronę Flagolie.


    Izabela Apanowicz

    Chciałabym pokazać Wam jak ładnie może wyglądać oferta, a przy okazji polecić Izę! Poniższe pliki przygotowałam właśnie dla Izy i od razu mówię, że mogą mieć formę zarówno drukowaną, jak i pdf, który załączacie klientom w mailach.

    Z Izą współpracujemy już ho, ho – od dawna. Wiem więc dobrze, że jest pełną pasji i zaangażowania profesjonalistką z ogromną wiedzą w zakresie kosmetologii i naturalnych metod odmładzania. Jest właścicielką salonu urody, ale prowadzi też warsztaty i spotkania, podczas których uczy technik automasażu, tapingu twarzy i podstaw kosmetologii holistycznej. Ma szereg autorskich programów, które idealnie sprawdzają się podczas mniej lub bardziej formalnych eventów.

    Jeśli poszukujecie pomysłu na ciekawie spędzony czas polecam zajrzeć do Izy na Facebook i Instagram.

    Surf Inc.

    Brałam ostatnio udział w konkursie graficznym organizowanym przez markę Surf Inc. Nie udało się wygrać, ale mój projekt nadruku na bluzę w surferskim klimacie bardzo mi się podoba – zostawiam więc go tu na pamiątkę!

    Poniższa ilustracja powstała na potrzeby jednego z ostatnich projektów. Nie została wykorzystana – poszłyśmy w zupełnie inny styl. A że, znowuż, bardzo mi się podoba, to i tę ilustrację tutaj zostawiam!

    A poniższe cytrynki będą częścią kolekcji wzorów inspirowanej Włochami. A jakże!

    Na koniec zapraszam oczywiście do mojego portfolio – LiliCreative.pl oraz na mój graficzny Instagram – @LiliCreative.pl

    Facebook