KategorieGrafika

IN LOVE + o!figa

Hej, hej! To my! Przesyłamy Wam całą masę dobrych myśli z naszej krainy snów i baśni, którą zwiedzamy wspólnie z wielką ciekawością. A potem budzimy się razem, z tą moją małą Lilcią (i z psiną zazwyczaj też), i to są najcudowniejsze momenty. Momenty szerokich uśmiechów, drobnych całusków, psich i mamusiowych, przytulasków i gilgotek. Uwielbiam te nasze poranki. A jak jeszcze wskoczy do nas moja starsza, Róża, to już w ogóle – odpływam!

A żeby nie było za normalnie, żeby jesień była magiczna, a nie ponura, załączam Wam kilka takich właśnie magicznych i pięknych inspiracji wyszukanych w necie. Zapraszam więc na kolejne IN LOVE.

A potem… na równie magiczne i nieco szalone moje ostatnie projekty dla marki o!figa. Ja wprawdzie nadal pracuję w mocno ograniczonym zakresie, ale dla stałych klientów jestem zawsze dostępna 🙂

Będzie więc kolorowo!



Oj, zauroczył mnie ten przepiękny, delikatny, bardzo kobiecy zestaw grafik Anity Tomali. Dla tych, którzy sami nie lubią dobierać obrazków na ścianę albo tak jak ja – są zwyczajnie zauroczeni. Zestaw znalazłam na Pakamerze.

Tam też, na Pakamerze, odkryłam nową markę niezwykłych świec. Nie wiem jeszcze niestety jak pachną, ale całkowicie kupiły mnie słoiczki, pokrywki z żywicy, niezwykłe etykiety i… kształty. Sprawdźcie koniecznie sami – Melt me tender.

Czyż nie jest to pościel idealna do przenoszenia się do naszej krainy snów i baśni? A może po prostu – wgłąb sennej dżungli? Piękna pościel Dżungla z White Pocket.

Ta urocza filiżanka i równie uroczy talerzyk to fragment wyjątkowej kolekcji porcelany stworzonej wspólnie z Manufakturą Majolika Nieborów z okazji 20. urodzin magazynu Weranda. Jest to autorska, limitowana kolekcja składająca się z takich pięknych sztuk w trzech kolorach. Więcej na stronie Werandy!

Jedna z najpiękniejszych tapet, jakie widziałam! Piękna, subtelna, idealna dla małej dziewczynki. Tapeta Birds in The Night Sky z najnowszej kolekcji Dekornik.



Czadowa ta maska 🙂 Powiesiłabym! Dekoracja ścienna z Jotex.

I równie czadowy fotel 🙂 Siedziałabym! Aż z Anthropologie.

Pasieki Rodziny Sadowskich co rusz zachwycają coraz to ciekawszymi nowościami. Dopiero co pokazywałam Wam kosmetyki z miodem, a tu już kolejna niezwykła nowość. Seria trzech miodów – z wiśnią, z pigwą i z jabłkiem i cynamonem, z cudownymi etykietkami, które zdobią ilustracje szalenie zdolnych ilustratorek. Mnie najbardziej kusi ten miodek z wiśnią! / Pasieki Rodziny Sadowskich

A jak już jesteśmy w temacie rzeczy czadowych i szalonych, to spójrzcie na ten zestaw trzech dywaników KARISMATISK z Ikea! Świetne są!

I na koniec piękne zasłony, które o-jakże-by-mi-pasowały do salonu! A dokładniej – komplet zasłon welurowych przedstawiający krajobraz rysowany ołówkiem stylu vintage. Od SOWE z Pakamery!


Dobra, to teraz kilka ostatnich projektów dla marki o!figa.

Te najnowsze dopiero czekają na premierę, więc to następnym razem. Tymczasem podsyłam cztery produkty, czyli etykietki, wzory i kolaże produktowe. Jak zawsze 🙂

Ostatnio zawodowo

Kochani, mój mały bąbelek rośnie. Tak naprawdę już nie jest taka malutka, zamieniła się w uroczego pulpecika, którego uśmiech sprawia, że topnieje mi serce. Spędzamy razem dużo czasu i uwielbiamy to. Udaje mi się jednak w tak zwanym międzyczasie zrobić coś niecoś dla moich stałych klientów.

Nie mam tego międzyczasu wystarczająco dużo, żeby zrobić wszystko, co bym chciała. W głowie choćby krążą mi co rusz nowe posty na blog, które jednak muszą chwilkę poczekać. Na szczęście spokojnie mogę moją małą działalność prowadzić, choć w znacznie bardziej ograniczonej formie.

I tak na przykład, miałam ostatnio pierwsze od roku stacjonarne warsztaty! Pisałam Wam o tym na Instagramie i Facebooku – zachęcam ciepło do śledzenia. Sprawiły mi one masę radości. Nawet się wzruszyłam, patrząc jak moje uczestniczki zasiadają do stołu. Było fantastycznie! Także dlatego, że po raz pierwszy moją asystentką była moja starsza, 10-letnia córa. Kolejne warsztaty już w poniedziałek w pięknych Szaflarach. Także zabieram Różę i już się na nie cieszę! Sam dojazd tam jest niezwykle ciekawy – te widoki!


Dzisiaj jednak chciałabym pokazać Wam trzy inne rzeczy – jeden projekt czysto graficzny i efekty dwóch sesji zdjęciowych produktowych.

Zaczynamy od grafiki!

Marka o!figa, którą już zapewne dobrze znacie, a której przygotowywałam całą szatę graficzną, znowu wypuściła na rynek wspaniałą nowość. Tym razem jest to magiczna oliwka do ciała Błysk. Zarówno więc wzór, jak i etykieta i kolaż produktowy także musiały być magiczne! I pełne błysku.

Oto więc nowe pobłyskujące projekty dla o!figi, które spotkały się z dużym entuzjazmem 🙂


Niedawno także oddałam ostatnią część sesji produktowej marki Rosadia. Poprzednie fragmenty pokazywałam Wam w jednym z ostatnich postów. Brakowało mi tu jednak jeszcze bardzo letnich, energetycznych, słonecznych i oczywiście – różanych kadrów.

Oto więc fragment różanej sesji kosmetyków Rosadia!



Na koniec ponownie odeślę Was na instagramowy profil marki Rosa. Panna Poranna – TUTAJ! I przypomnę, że jestem tutaj także autorką identyfikacji i grafik wszelakich, ale także wypełniam wizualnie jej Instagram!

A poniżej kilka ostatnich zdjęć i kolaży, które wykonałam dla Rosy!



Na koniec zapraszam gorąco na mój graficzno-fotograficzny profil na Isntagramie >>> Lili Creative

Nowe w Portfolio: Healthy2Wealthy Mikroliście

Spieszę do Was z nowym projektem!

A w zasadzie z efektami jednego z projektów, nad którymi ostatnio pracowałam. A że, muszę przyznać, praca ta sprawiała mi sporo radości, tym bardziej się cieszę, że… w końcu ożyła. Nie ma bowiem nic przyjemniejszego, jak obserwowanie tego, co wykiełkowało w mojej głowie – w realnym świecie. Namacalnym. A i słowo „wykiełkowało” pasuje tu jak ulał! Czemu?

Jakiś czas temu zgłosili się do mnie Daniel i Marcin z potrzebą stworzenia identyfikacji wizualnej dla ich młodziutkiej firmy Healthy2Wealthy. Przyznam, że wtedy słowo „hydroponika” było dla mnie mocno enigmatyczne. W pełni jednak ujęli mnie innym określeniem, które idealnie opisywało profil ich działalności – mikroliście!

Mikroliście! Czy to nie brzmi fantastycznie?

A zatem, wszystkim mieszkańcom na początek Krakowa i okolic donoszę, że od niedawna w Waszych warzywniakach i sklepach z ekologiczną żywnością możecie nabyć owe mikroliście. I dodam tu najważniejsze – są pyszne!



Mikrolistki to jakby forma przejściowa pomiędzy kiełkiem a dużą rośliną. Są łagodniejsze w smaku od kiełków i jakby bardziej soczyste. Idealnie nadają się jako dodatek do wszystkiego! A i do podjadania samodzielnie też. Wyglądają przepięknie i podkręcają wygląd każdego dania.

Z ciekawostek, które umieszczałam na plakacie chłopaków:

  • Mikroliście to podrośnięte kiełki z pierwszym liściem właściwym. Badania wskazują, że mikroliście zawierają do 16 razy więcej witamin i mikroelementów niż dojrzałe rośliny i z tego powodu zalicza się je do elitarnej kategorii „superfoods”!
  • Początkowo mikroliście stanowiły dodatek w wykwintnych restauracjach w Stanach Zjednoczonych. Zdobywają coraz większą popularność w Europie, ponieważ są pyszne oraz efektownie prezentują się na talerzu.
  • Są świeże i wolne od pestycydów.
  • Uprawiane są w idealnych dla nich warunkach i dostępne są przez cały rok.
  • Metodą, którą stosujemy w uprawie jest hydroponika. Mikroliście pobierają składniki rozpuszczone w wodzie, a nie w ziemi, dzięki temu rośliny są wolne od szkodników i chorób.


Temat zaciekawił mnie bardzo. Kiedy więc udało nam się zakończyć większość prac graficznych, wybrałam się do chłopaków, zobaczyć, jak owe liście rosną. Po pierwsze, ewidentnie widać, że firma dopiero się rozkręca, że dopiero poszukują sklepów partnerskich. Pomieszczenie jest niewielkie, a liści jeszcze stosunkowo niewiele. W chłopakach widać jednak zaangażowanie, a pasją z jaką opowiadają o liściach naprawdę się udziela.

Na środku niewielkiej salki stoi specjalny regał przystosowany do upraw, a na nim ustawione są pojemniki z rosnącymi liśćmi. W zasadzie wygląda to jak przedszkole dla roślinek. Całe pomieszczenie jest zamknięte, mieści się w przyziemiu i nie ma dostępu do słońca. Wiecie zatem, jak te liście rosną?



Tym właśnie zajmuje się owa tajemnicza hydroponika, w której wspominałam Wam na początku. Jest to forma nowoczesnego rolnictwa, które stało się popularne na Zachodzie. Tam bowiem dochodzi do szybkiej degradacji ziem uprawnych, głównie na potrzeby budownictwa, a co za tym idzie – coraz mniejsza powierzchnia pół może w pewnym momencie spowodować niedobór płodów rolnych. Rozpoczęto więc tam już na przykład przystosowywanie pomieszczeń pofabrycznych, starych magazynów czy wielkich szklarni na takie właśnie uprawy hydroponiczne, w których roślinki rosną ustawione warstwami, co sprawia, że rozwiązuje się problem braku powierzchni.

Co jednak tu najważniejsze – uprawy hydroponiczne są w pełni uniezależnione od zewnętrznych warunków atmosferycznych. Rośliny uprawiane są bez gleby. Do ich korzeni dostarczana jest napowietrzona woda ze składnikami odżywczymi niezbędnymi do ich wzrostu. Specjalne lampy emitują światło podobne do słonecznego. Cała więc energia, jaką roślina w normalnych warunkach pożytkuje na rozrost korzenia i poszukiwanie wody, teraz idzie w samą roślinę. Nie mamy pór roku, nie ma katastrofalnych susz czy ulew, roślina ma wszystko, czego potrzebuje, aby pięknie wzrastać. Nie stosuje się tu pestycydów, nie ma obaw o skażenie gleb, stosuje się optymalną ilość wody.



Marcin i Daniel są w pełni zafascynowani hydroponiką i trudno im się dziwić. Mają wielkie plany i marzenia. I powiem Wam, że naprawdę nietrudno wyobrazić sobie, jak z tego małego pomieszczenia przeprowadzają się niedługo do czegoś znacznie większego. Czegoś wypełnionego roślinkami po same brzegi. Bo zaczynają od Krakowa, ale wierzę, że będą po kolei zdobywać kolejne miasta. Bo doprawdy – jak tu się nie zauroczyć takimi listkami?

Żeby jeszcze tylko udało się znaleźć odpowiedni zamiennik tego plastiku w opakowaniach, a będzie idealnie, prawda?

Pozostawiam Was z mikroliśćmi i kilkoma efektami naszej graficznej współpracy. Listki nie mają jeszcze niestety swojej strony, ale wszystko jest w planach. Tymczasem, szukajcie ich w okolicznych sklepach!



Zapraszam też na stronę mojego portoflio

LILI CREATIVE

Nowe w portfolio: Magia Splotu


Muszę Wam przedstawić Magię Splotu!

Czyli czarowny urok makram i wiązań najróżniejszych, za którym stoi Marysia Ślawska. Jest to też jeden z projektów graficznych, nad którym pracowałam w ostatnim czasie!

Dla Marysi stworzyłam identyfikację wizualną i szereg elementów graficznych, które w formie drukowanej niniejszym Wam tu prezentuję!

Jest delikatnie, subtelnie i bardzo kobieco. Są nawiązania do sznurka i wiązań, jest bawełenka i ulubione roślinki Marysi. Są też oczywiście elementy magiczne! Całość w stonowanych, naturalnych barwach, które odzwierciedlają dzieła Marysi i filozofię marki. Całość jest więc w pełni spersonalizowana!

Na zdjęciach znajduje się makrama, którą niedawno podesłała mi Marysia okraszona naszą grafiką. Czyż nie pasują do siebie idealnie?

Zwróćcie też uwagę na logo wypalone na drewienku i to na końcu – na prezencie z okazji Dnia Babci. Pięknie te wypalenia wpisują się w zamysł marki.

Bardzo polecam zajrzeć i śledzić


A potem koniecznie zajrzyjcie do mojego portfolio

>> LILI CREATIVE <<


Zostawiam Was z efektami naszej pracy!



A tak makrama prezentuje się na ścianie!



Na koniec jeszcze zdjęcie Marysi z kółeczkiem na Dzień Babci!


3 z ostatnich moich rzeczy – w tym słoneczna tapeta do ściągnięcia

Trochę w nawiązaniu do poprzedniego wpisu, który dotyczył prowadzenia małego biznesu – czyli mojej własnej działalności w trudnych czasach, przybywam dzisiaj do Was z trzema z moich ostatnich graficzno/fotograficznych rzeczy!

Na bieżąco pokazuję je Wam zwłaszcza na Instagramie > Lili Creative, zapraszam tam więc gorąco!

Zatem dzisiaj w programie trzy całkowicie różne efekty moich ostatnich poczynań! Etykietka i wzór na nowy kosmetyk, mały wgląd w profil instagramowy, który prowadzę i pewna ilustracja, którą chciałabym i Wam przekazać!

Zaczynamy więc od tej ostatniej!


Co powiecie na najbardziej energetyczną, pełną południowego słońca tapetę na telefon? Ja mam ją od jakiego czasu na swoim i zawsze, ale to zawsze jak tam zaglądam czuję się tak… cieplej!

Jeśli więc macie już dość zimy i marzą Wam się południowe morza, a te z kolei nie są osiągalne, polecam ściągnąć sobie moje flamingi! Są one częścią projektu, który ostatecznie nie zostanie zrealizowany, pomyślałam więc, że to idealna sytuacja, aby podzielić się nimi z Wami!

Flamingi mają dwie wersje – węższą i szerszą. Tą pierwszą widzieliście już na początku tego wpisu, ostatnią umieszczę do wglądu na końcu. Jeśli więc preferujecie tapety na telefonie, które się przewijają, może sobie swobodnie pokombinować.

Aby ściągnąć – kliknij!


Pliki do wykorzystania jedynie personalnego.



Chciałabym pokazać Wam, jak zmieniają się kolory Rosy!

A dokładniej kolory na profilu instagramowym marki Rosa. Panna Poranna, na którym dbam o content wizualny.

Barwy zmieniają się wraz z porą roku, z sezonem, z tym, co za oknem. A mimo to wciąż jest magicznie, wciąż słonecznie i energetycznie.

Bardzo polecam do śledzenia >> @rosa.pannaporanna

Powyżej obrazek bardzo zimowy, a poniżej…



Intensywnie ciepłe i słoneczne późne lato (kiedy to przejęłam profil) przechodzi w kolorową jesień!



Specjalnym czasem jest okres świąteczny, który rządzi się swoimi prawami.




Na koniec pewna specjalna premiera!


A dokładniej kolejny projekt, który zrobiłam już dla marki o!figa 🙂

Tym razem nowość, w postaci kosmetyku o rozkosznej nazwie Rokokao (do nazwy też się przyczyniłam :D) oblekłam we wzór, który chyba polubiłam najbardziej ze wszystkich figowych projektów.

Wzór, tak samo jak nazwa, skupia się na trzech głównych składnikach oliwki – olejku z rokitnika, olejku konopnego i ekstraktu z kakao.

Przypomnę, że dla marki o!figa stworzyłam identyfikację wizualną, a na bieżąco tworzę wzory, etykiety, wizualizacje i kolaże produktowe.

Po więcej odsyłam na stronę o!figa



To jak? Macie już flamingi na swoich telefonach?

Jak tak, to jeszcze zachęcam do zajrzenia do mojego PORTFOLIO

>> LILI CREATIVE <<

Buziaki!


Jesteś wszechświatem

Magia nas otacza. Na co dzień. Trzeba się tylko czasem trochę wysilić, aby ją dostrzec.

Mnie zaskakuje ona ostatnio na każdym kroku. Świadomość współistnienia prawdziwej, żywej istoty. Kreowanie życia. Zupełnie jakby poza świadomością. Dzieje się cud, w którym przyszło mi uczestniczyć. Cud powstawania nowego człowieka. Cud, który daje mi o sobie znać, wiercąc się okrutnie i co jakiś czas uderzając mnie mocniej od środka.

No, czy nie jest to prawdziwa magia? Żywe istnienie, malutkie, ale jakże ruchliwe, dojrzewa we mnie.

Wciąż nie mogę uwierzyć, że mam ją w sobie. Choć przecież już kiedyś też miałam i tamten cud wciąż cudem jest, choć sporo starszym.

Tylko czemu, ach czemu, cała ta magia jest tak prozaicznie uciążliwa… Bo magicznie zamieniam się w słonicę… 🙂


Przesyłam Wam, tak na dobry nastrój, moje trzy ostatnie magiczno-motywacyjne ilustracje.



Po więcej zapraszam ciepło na

>> INSTAGRAM LILI CREATIVE <<


Tam też będę powoli pokazywać Wam efekty projektów, nad którymi ostatnio pracowałam i pracuję. Wpadajcie koniecznie! A że wszystko to jest procesem, wydłużonym w czasie, wszystko to trwa, więc na Instagramie będą pojawiać się urywki, a tutaj kiedyś kolejne podsumowania :*


Facebook