Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9466

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9474

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9479

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9485

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9495

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9498

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9518

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9523

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9544

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9551

Muszle

Jak lato, to muszle. Proste, nie?

Oto więc kilka pięknych muszlowych inspiracji!

  1. Muszlowe wiszące kolczyki / Reserved
  2. Bloomingville miseczka z zestawu Bakur / Answear
  3. Muszla – broszka NINA MARIN / Pakamera
  4. Naszyjnik z zawieszką w kształcie ust z masy perłowej z kolekcji Kembali / Orska
  5. Torebka wieczorowa z muszlami / Pafrois
  6. Pierścionek ze spirali ślimaka 100% z muszli / Parfois
  7. Duże kolczyki z muszli / H&M
  8. Doing Goods pudełko z pokrywką Abby Shell Circus / Answear

Na upał – kostki lodowe do automasażu twarzy zielona herbata + aloes

Spieszę dziś do Was z prostym i szybkim pomysłem na ulgę w tym upale, który do nas zawitał!

Wyobraźcie sobie bowiem, że wstajecie po takiej gorącej, męczącej nocy, całe opuchnięte i wymęczone bardziej niż wieczorem… Albo wracacie po 10 godzinach pracy w tym ukropie i buzia woła o pomoc…

Wtedy to, zaraz po umyciu twarzy, sięgacie do zamrażalnika po nasze małe cudo – kosteczkę lodu! Nie taką zwykłą, bo składającą się z zielonej herbaty i hydrolatu z aloesu. Z mocą energetyzującego orzeźwienia i ukojenia!

Kosteczką wykonujemy automasaż twarzy. Spokojnymi ruchami masujemy nią skórę, nie zważając na to, że napar spływa nam po rękach. Łapiemy chłód i siły witalne. Po krótkiej chwili buzia jakby wracała do siebie. A nam wraca chęć do działania!

Psssst – pomysł na te najnowsze kosteczki podłapałam składając graficznie e-booka Izy Apanowicz – LATO – Domowe rytuały i pielęgnacja latem. Znajdziecie go w jednym z ostatnich postów – TUTAJ i do zakupu: TUTAJ!

Kostki lodowe do automasażu twarzy zielona herbata + aloes

Składniki:

  • 2 części naparu z zielonej herbaty (po prostu zaparzamy herbatkę tak jak zawsze)
  • 1 część hydrolatu aloesowego

Płyny wlewamy do foremki na lód i wstawiamy do zamrażalnika. Stosujemy tak, jak opisałam powyżej – kiedy tylko poczujemy potrzebę. Najlepiej w upalne poranki lub wieczory.

Ja wybrałam miks zielonej herbaty i aloesu, ale spokojnie możecie tutaj pokombinować i zaparzyć np. rumianek lub miętę, albo dodać hydrolat różany lub lawendowy.

Pycha pieczone pulpety z młodej kapusty i kaszy jaglanej

Oj, jakie mi to dobre wyszło!

Dzielę się więc i w świat puszczam! Bo i pyszne, i zdrowe, i sezonowe, i sycące. I wegańskie oczywiście.

Zapraszam dzisiaj na pycha pulpeciki z młodej kapustki i kaszy jaglanej podane na czerwcowych pomidorach malinowych. Samo dobro!

Pycha pulpety z młodej kapusty i kaszy jaglanej

Składniki:

Pulpety:

  • połowa niedużej młodej kapusty
  • 1 młoda cebulka lub 2-3 łodyżki cebulki dymki
  • łyżka czarnuszki
  • łyżka czosnku w proszku
  • oliwa
  • 100 g kaszy jaglanej
  • 1-2 łyżeczki suszonej papryki
  • 5-6 łyżek bułki tartej + do obtoczenia
  • sól, pieprz

Podałam na sosie z czerwcowych malinowych pomidorów

  • 2 duże malinowe pomidory
  • pół szklanki pasaty pomidorowej
  • 3 ząbki czosnku
  • szczypta cynamonu
  • kilka listków bazylii
  • oliwa, sól, pieprz

Kapustę myjemy i szatkujemy na drobno. W rondelku rozgrzewamy 3-4 łyżki oliwy, dodajemy pokrojoną cebulkę i czarnuszkę. Mieszamy. Po krótkiej chwili dorzucamy całą kapustę, dolewamy odrobinę wody, solimy i dusimy, aż lekko zmięknie, co chwilę mieszając. Przyprawiamy do smaku, dodajemy czosnek. Kiedy kapusta będzie widocznie miękka, ale wciąż pięknie zielona, odstawiamy do wystudzenia.

Kaszę jaglaną (100 g to równowartość jednego woreczka – ja taką miałam, ale wyciągam ją zawsze z woreczków), opłukujemy na sitku. Można też przelać ją wrzątkiem. Dodajemy do wrzącej osolonej wody w proporcji około – 1 część kaszy-2,5 części wody. Przykrywamy pokrywką i gotujemy na malutkim ogniu przez ok. 15 minut. Po tym czasie jeszcze odstawiamy na bok, aby w pełni pochłonęła wodę i stała się mięciutka i ostygła.

Do miski przekładamy kaszę i kapustę (jeżeli zostało w niej trochę wody – to staramy się ją odlać), dodajemy około 5-6 łyżek bułki tartej (najlepiej domowej) i paprykę w proszku. Jeżeli trzeba – jeszcze doprawiamy solą i pieprzem. Formujemy pulpeciki, które obtaczamy w niewielkiej ilości bułki tartej.

Pieczemy w air fryerze lub piekarniku, aż się lekko zarumienią (około 15-20 minut, 200 stopni).

W między czasie sparzamy pomidory i ściągamy z nich skórkę. Wykrajamy gniazda nasienne i kroimy całość na drobne części. Na niewielkiej ilości oliwy podsmażamy poszatkowany czosnek, po chwili dodajemy pomidory, po kolejnej chwili passatę. Dorzucamy liście bazylii, szczyptę cynamonu, sól i pieprz. Redukujemy sos i mieszamy go co chwilę. Na końcu układamy na nim pulpety, aby aromaty ładnie się połączyły.

Smacznego!

Nowe w portfolio: E-book Lato Izabela Apanowicz

Ładny nam wyszedł ten nowy e-book… 🙂

Więc i z dumą prezentuję! Oto nowy e-book – Lato, autorstwa Izabeli Apanowicz. Z moją oprawą graficzną i opieką redakcyjną.

W e-booku znajdziecie pomysły na letnie rytuały i przyjemności oraz porady dotyczące pielęgnacji skóry w tym ciepłym okresie. Graficznie – zadbałam, aby było kolorowo, słonecznie i kwiatowo. Ale przy okazji przejrzyście, spójnie i po prostu ciekawie.

Jak Wam się podoba?

Bo mi bardzo!

Podrzucam małe wizualizacje i zapraszam na strony Izy – Facebook i Instagram. Oraz do zakupu e-booka – TUTAJ.

A moje portfolio znajdziecie tutaj – LiliCreative.pl

Psssssst – a pamiętacie e-book zimowy? Też był piękny! Wpis o nim znajdziecie TUTAJ!



Peeling piwoniowy DIY

Spieszmy się korzystać z sezonu! A dokładniej, tym razem – lećmy do ogrodów naszych, sąsiadów, cioć czy babć po piwonie!

I zróbmy sobie niebiański, niemal luksusowy, a tak prosty – peeling piwoniowy! Gładka, miękka, pachnąca i odżywiona skóra nam za to podziękuje!

Zapraszam Was tym razem na pomysł na totalnie kwiatowy i bardzo szybki w przygotowaniu peeling z jednych z najpiękniejszych kwiatów przełomu wiosny i lata.

Peeling piwoniowy

Składniki:

  • szklanka cukru
  • 2 szklanki płatków piwonii
  • 5-6 łyżek ulubionego oleju – ja wybrałam olej makadamia

Przepis jest oczywiście bardzo umowny. Spokojnie możecie dodać zarówno mniej, jak i więcej kwiatów. Im więcej – tym kolor i zapach będą intensywniejsze.

Zbieramy kwiaty i odrywamy z nich same płatki. Trzymamy przez najlepiej kilka godzin na ręczniku papierowym, aby wszystkie robaczki uciekły, a płatki się osuszyły. Po tym czasie przekładamy je do blendera wraz z cukrem i ucieramy na peeling. Dolewamy do niego olej, całość mieszamy i przekładamy do czystego pojemniczka.

Peeling spokojnie wytrzyma przez tydzień. Jeżeli chcemy przedłużyć jego trwałość, trzeba wysuszyć cukier z płatkami – tak samo, jak przygotowuje się cukier kwiatowy np. różany. Utartą w blenderze mieszaninę przekładamy na papier do pieczenia i rozkładamy całość cienką warstwą. Suszymy na słońcu lub w piekarniku z termoobiegiem w 40-50 stopniach z uchylonymi drzwiczkami, co jakiś czas mieszając. Całkowicie suchy mieszamy z olejem i przekładamy do pojemniczka.

Peelingiem masujemy ciało w kąpieli lub pod prysznicem. Następnie spłukujemy skórę ciepłą woda lub z łagodnym żelem myjącym.

Graficznie 06.26

Co tam nowego ciekawego niedawno zaprojektowałam? Hmm?

Mam oto kilka projektów, które chciałabym Wam tu zaprezentować! Na tyle są ciekawe i różne, ale jednak wpisujące się w to, co naprawdę lubię, że może zainspirują Was do zajrzenia do mojego portfolio i rozpoczęcia współpracy?

Zapraszam serdecznie, jak zawsze, na stronę portfolio i mój graficzny Instagram

>>> LiliCreative.pl

>>> Instagram Lili Creative

A zaczynamy od śliwki!


Poniżej mój tegoroczny projekt na konkurs dla artystów marki Śliwka Nałęczowska.

Tematem konkursu było „Śliwka Nałęczowska na małe i wielkie chwile”. Nie wygrałam niestety, ale tak się polubiłam z tym projektem, że nie chciałabym, aby zaginął gdzieś w czeluściach komputera.!


Zrobiłam też drugi projekt, ale przemieniłam go w taką radosną grafikę:

Logo nowego Apartamentu w Starej Szkole już Wam pokazywałam. Nadrabiam teraz kilka kolejnych projektów. Powstała bowiem już ulotka, voucher i wizytówka w formie uroczej zakładki do książek.

Miejsce znajdziecie na stronie Apartament w Starej Szkole.


Przygotowałam także nowy katalog dla Natural Poland w dwóch wersjach językowych – pierwsza część po polsku, druga po angielsku. W środku natomiast cała masa niezwykle intrygujących surowców kosmetycznych. Katalog już można było otrzymać na targach branżowych.

Strona dystrybutora – Natural Poland.


Miałam także przyjemność współpracować przy nowej odsłonie strony internetowej marki Ginseng Poland. Przygotowałam koncept kolorystyczny czyli paletę barw oraz całość elementów graficznych – banery główne, mniejsze i ilustracje na firmowy blog.

Strona Ginseng Poland.

Wkrótce pokażę Wam kolejne projekty! Będzie się działo!

Facebook