IN LOVE 10.26

Spieszę oto z kolejną dawką przytulnych, jesiennych inspiracji!

Aby było cieplutko w ciałku i tam głębiej, w serduchu! Bo tak jest jesienią najlepiej, prawda?

  1. Rozważna i romantyczna – w kinach! Czyli jedna z najsłynniejszych miłosnych historii w nowej odsłonie. Mi osobiście film podobał się bardzo. Jest piękny. Wizualnie niczym ruchomy obraz. A i historia cudownie niesie, aktorzy wspaniali, tempo odpowiednie. Lubię na nowo odkrywać ukochanych bohaterów. Polecam!
  2. Tom Joule Sweter z pieskiem / Zalando
  3. Piękny ciepły koc z wełny merynosa (prążek zielony/ecru) / HOP Design
  4. No cudny! Salt&Pepper Kubek Paint / Bonami
  5. Olivia Striped Beanie – Denim Blue & Burgundy / Surf Inc.
  6. Herbata Inner Peace – Połączenie ziół, adaptogenów i grzybów Reishi pozwala odnaleźć wewnętrzny spokój i ukojenie. Oprócz właściwości relaksujących ten bezkofeinowy napar poprawia też naturalną odporność i rozgrzewa ciało od środka. / Lune Tea
  7. Isola Allegra Goodman, Wydawnictwo Literackie – piękna książka oparta na prawdziwej historii, wciąga i niesie nas do trudnych czasów i na niezwykłą wyspę, bardzo polecam. „Młodziutka Marguerite de la Rocque de Roberval jest spadkobierczynią jednej z największych fortun w renesansowej Francji. Szlachetnie urodzona otrzymuje staranne wychowanie mające przygotować ją do życia w dostatku i przywilejach. Stanie się inaczej: wskutek spekulacji swego opiekuna – człowieka pozbawionego skrupułów, ale wysoko sytuowanego i wpływowego – traci majątek i w 1542 roku trafia na statek płynący do Nowego Świata, gdzie powstaje francuska kolonia. Tam jednak nie dotrze – oskarżona o zdradę za karę zostaje porzucona na skalistej wysepce. W surowym klimacie, bez nadziei na ratunek, stoczy nierówny pojedynek z zimnem, głodem i własną rozpaczą.” / Tantis
  8. OXYMEL Siedmiu Złodziei Kulmy czyli żywy, niepasteryzowany napój na bazie octu jabłkowego i miodu wielokwiatowego, inspirowany dawną legendą o niezwykłej miksturze ziół i przypraw”; mocna, wieloskładnikowa receptura – siła składników macerowanych przez wiele tygodni; wyjątkowe połączenie pikantnych, balsamicznych, cytrusowych i korzennych nut / Miody Kulmy
  9. Rękawiczki wełniane ROSEWOOD adult / Patulove
  10. Kapcie wełniane – ice blue / Happy Mess
  11. Wełniana kurtka kangurka – shadow blue / Happy Mess

Kawowe masełko do ciała DIY

To jeden z moich ulubionych moich przepisów! Bo – o jeju, jak to pachnie!

A może Wy też tak lubicie zapach kawy? I to jeszcze na swojej skórze? I jeszcze przy tym taki, który pozostawia skórę mięciutką i odżywioną?

Polecam dzisiaj do zrobienia proste masełko kawowe do ciała! Trzymamy je sobie w łazience w słoiczku i stosujemy, jak mamy ochotę. Do ciała po kąpieli, kiedy to zamyka nam wilgoć w skórze. Szczególnie polecam wmasowywać w skórę nóg i brzuszka intensywnymi ruchami – kawa ma działanie ujędrniające. Masełka kawowe są teraz też modne, jako kosmetyki pod oczy. Redukują opuchliznę wokół oczka i pielęgnują wrażliwą skórę. Sprawdźcie, czy i jak sprawdza się u Was! Ja jeszcze bardzo je lubię, jako masełko do ust! Przewspaniałe!


Ach, to jeden z przepisów z mojej książki Cukiernia kosmetyczna! Zapraszam przy okazji na stronę z warsztatami słodyczy kosmetycznych i kosmetyków naturalnych – LiliGarden.pl!

Kawowe masełko do ciała DIY

Składniki:

  • 100 g masła shea rafinowanego
  • 15 ml oleju ze słodkich migdałów
  • 10 g kawy zmielonej

W ceramicznej miseczce w kąpieli wodnej rozpuszczamy masło shea. Kiedy stanie się płynne dolewamy do niego olej i dosypujemy kawę. Całość mieszamy. Podgrzewamy na małym ogniu przez 20 minut, co jakiś czas mieszając. Gotowe przecedzamy przez złożoną wielokrotnie gazę, tak, aby cała kawa na niej pozostała. Tłuszcze przelewamy do czystego pojemniczka i odstawiamy w chłodne miejsce do stwardnienia. Masełko warto przemieszać ponownie, kiedy będzie jeszcze półpłynne.

A to są lody masełkowe 🙂 Czyli moje masełka do ciała – waniliowe, truskawkowe i kawowe – zaprezentowane w formie lodowych gałeczek.

Graficznie 10.26

Mam Wam do pokazania kilka wybranych rzeczy, które niedawno zrobiłam graficznie. Na początek jednak, jak zawsze, zapraszam do odwiedzenia mojego portfolio – hop więc na:

LiliCreative.pl

Instagram Lili Creative


Wykonałam ostatnio kilka ilustracji z myślą o pewnych kocykach. Kocyki muszą poczekać, ale ilustracje bardzo polubiłam. Załączam je więc tutaj i niechaj niosą się w świat!


Zrobiłam także całą serię roślinnych ilustracji na płyny do sprzątania marki Luba. Dostępne są na razie te cztery, które widzicie tutaj poniżej. Wkrótce, mam nadzieję, wyjdą pozostałe. Jeśli więc znajdziecie je gdzieś w Rossmannie, to zapraszam do małych zachwytów ;P

Poza tym dostępne są także na stronie marki Luba.


A pamiętacie markę KINU i matchę, które pokazywałam Wam już w jednym z ostatnich postów TUTAJ?

Tym razem dla marki wykonałam projekt etykiet na marokański olejek z opuncji figowej, zawieszkę oraz kolaż produktowy.

Marka dopiero się rozkręca – na ten moment zaprasza na swojego Facebooka!

Na październikowy boho spacer

Bo jeśli październikowy spacer to frędzle, futerko, wełna, plecionka, gruszki i złoto!

Bo czemu nie?

Oto moje październikowe propozycje do Waszej szafy!

  1. Pierścionek gnieciony z dymnym kwarcem / Ania Kruk
  2. Sweter Auronzo ecru / MLE
  3. Naszyjnik gnieciony z dymnym kwarcem / Ania Kruk
  4. Apaszka jedwabna Gruszki i akwarelowe kreski Zofii Oczko / Aquarelia
  5. Piękna bluzka z haftem i frędzlami / Zara
  6. KOlczyki Pilgrim JASPER / Zalando
  7. Perfumy ESSENTIALS Pear & Freesia – soczysta gruszka Anjou i słodki melon otwierają kompozycję nutą pełną energii, by płynnie przejść w delikatny bukiet frezji i róży / Flagolie
  8. Skórzana kurtka z kołnierzem z imitacji futra / Parfois
  9. Spodnie z paskiem z frędzlami / Zara
  10. Jeansy barrel leg / Reserved
  11. Pleciona torba shopper ze skóry / Parfois
  12. Ruby półbuty, czarny wzór jaszczurki / Balagan

Sen

Przesyłam Wam mój sen…

Mój kolaż. Snu zaświaty. Morsko-fantastyczny. Z mocnym grzybowym akcentem ;P

Ale przede wszystkim, mam dla Was cudowne przesłanie od mojej córci. Ma pięć lat, jest przeuroczą dziewczynką. I wyobraźcie sobie, że kolekcjonuje piękne dni. Naprawdę. Nie wiem skąd jej się to wzięło, ale od dawna tak mówi. I co rusz, z wieczora, szepcze mi, że to był kolejny piękny dzień i dodaje go do swojej kolekcji. Wyobrażacie to sobie?

Bo najlepsze jest to, że te dni zazwyczaj wcale nie są jakieś takie specjalne. Nie są pełne niesamowitych atrakcji. Są to nasze dobre, zwyczajne dni. Czasem spędzone u babci, czasami z jakąś weekendową wycieczką czy spacerkiem, ale głównie – zwykłe, codzienne dni.

I to jest takie wspaniałe! Że ta dobra codzienność zachwyca tę małą istotkę. A ja tak bardzo się cieszę, że kolejne nasze wspólne chwile trafiają do jej kolekcji.

I wiecie co? Sama zaczęłam tworzyć swoją!

Bardzo polecam!

A poniżej – sen z bliska. Żeby nic szalonego nie umknęło!

Kuchnia roślinna: gnieciona pasta z groszku najlepsza

Standardowym pytaniem do osoby będącej na diecie roślinnej jest – to co ty właściwie jesz? Zwłaszcza na śniadanie. No bo jak to tak bez kanapki z wędliną i jajecznicy? Odpowiadam wtedy zawsze, że to wszystko jest kwestią przestawienia myślenia. Że jeśli się wkręcimy, to okaże się, że jest tak dużo pysznych możliwości na poranny posiłek, że tu naprawdę problemu nie ma żadnego.

Bo tak na przykład zawsze w kilka chwil można sobie zrobić taką gniecioną pastę z groszku!

Stała się ona już moją małą klasyką. Uwielbiam ją! I nie tylko ja – mam o nią pytania każdorazowo, jak przygotuję jako część poczęstunku dla gości. A taka prosta! Doprawdy, żadnej filozofii tu nie ma! Groszek, i to taki zwykły, z puszki, cebulka, czosnek, czarnuszka i na chleb. Bardzo polecam do zrobienia sobie i włożenia do słoiczka, na później. Choć ostrzegam, że będzie ciężko, bo dobrze się ją wyjada samą łyżeczką.

Gnieciona pasta z groszku najlepsza

Składniki:

  • puszka zielonego groszku
  • pół niewielkiej cebuli
  • 1 ząbek czosnku
  • łyżeczka ziaren czarnuszki
  • sól, pieprz
  • około 4 łyżki oliwy
  • około 4 łyżki oleju lnianego

Groszek odcedzamy. Cebulę i czosnek kroimy na drobną kostkę. Na patelnię wlewamy oliwę, na to dajemy cebulkę, czosnek i czarnuszkę. Podsmażamy przez chwilę, mieszamy i dosypujemy groszek, solimy i pieprzymy (można wcześniej, na cebulkę zmielić nieco świeżego pieprzu). Mieszamy i gnieciemy go smażąc tak, aby duża część była faktycznie zgnieciona. Po kilku minutach wyłączamy grzanie i pozostawiamy do lekkiego przestudzenia. Dopiero wtedy dolewamy olej lniany, który nie lubi ciepła i całość dokładnie ponownie mieszamy.

Najbardziej lubię ją jeść na kanapce z miodową musztardą i ogórkiem kiszonym. Mega!

Facebook