Spieszę dziś do Was z prostym i szybkim pomysłem na ulgę w tym upale, który do nas zawitał!
Wyobraźcie sobie bowiem, że wstajecie po takiej gorącej, męczącej nocy, całe opuchnięte i wymęczone bardziej niż wieczorem… Albo wracacie po 10 godzinach pracy w tym ukropie i buzia woła o pomoc…
Wtedy to, zaraz po umyciu twarzy, sięgacie do zamrażalnika po nasze małe cudo – kosteczkę lodu! Nie taką zwykłą, bo składającą się z zielonej herbaty i hydrolatu z aloesu. Z mocą energetyzującego orzeźwienia i ukojenia!
Kosteczką wykonujemy automasaż twarzy. Spokojnymi ruchami masujemy nią skórę, nie zważając na to, że napar spływa nam po rękach. Łapiemy chłód i siły witalne. Po krótkiej chwili buzia jakby wracała do siebie. A nam wraca chęć do działania!

Kostki lodowe do automasażu twarzy zielona herbata + aloes
Składniki:
- 2 części naparu z zielonej herbaty (po prostu zaparzamy herbatkę tak jak zawsze)
- 1 część hydrolatu aloesowego
Płyny wlewamy do foremki na lód i wstawiamy do zamrażalnika. Stosujemy tak, jak opisałam powyżej – kiedy tylko poczujemy potrzebę. Najlepiej w upalne poranki lub wieczory.
Ja wybrałam miks zielonej herbaty i aloesu, ale spokojnie możecie tutaj pokombinować i zaparzyć np. rumianek lub miętę, albo dodać hydrolat różany lub lawendowy.
































