KategorieWnętrza

Butik YOPE

Natknęłam się niedawno na zdjęcia butiku firmowego marki YOPE i przepadłam!

Co za miejsce!

Urzekło mnie i chyba trudno się dziwić. Tak wyjątkowe, tak dopracowane w każdym szczególe, tak niebanalne, wręcz nierzeczywiste, a co najważniejsze – tak w pełni oddaje charakter marki!

W butiku tkwi jakiś dziecięcy czar, który przyciąga i hipnotyzuje. Jednocześnie zgodny z trendami i tak… inny. Eksponuje, to co ma eksponować, mając przy tym klimat nowoczesnej galerii sztuki. Takiej, która zachęca do wstąpienia i zagłębienia się w ten niezwykły baśniowy świat.

Twórcy marki tak piszą o swoim butiku:

” Zapraszamy do naszego świata!
Ponownie otwieramy miejsce YOPE – nasz nowy flagowy butik. Tym razem zagościmy na dłużej na warszawskiej ulicy Mokotowskiej.
Nowe miejsce YOPE jest tak pomyślane, by było okazją do poznania naszych produktów i spróbowania każdego z nich. Przygotowaliśmy dla Was umywalki, stanowiska do testowania produktów do pielęgnacji skóry oraz… rzecz, z której jesteśmy najbardziej dumni czyli refill. W YOPE szukamy ekologicznych rozwiązań. Nasz refill to krok w kierunku ograniczenia
zużycia plastikowych opakowań. Nie wyrzucaj butelki – użyj jej jeszcze raz! Przynieś ją do butiku, a my ją napełnimy. Na początek zaczynamy od płynu do naczyń Ogórek, ale niebawem pojawią się też nasze mydła łazienkowe oraz ulubione żele pod prysznic.
Do zobaczenia!!!”

Jedno wiem na pewno – jak tylko zawitam do Warszawy, pierwsze swoje kroki skieruję do butiku YOPE!


Więcej na stronie YOPE / zdjęcia – materiały prasowe marki


Wnętrzarskie inspiracje 01

Jako, że nadeszła w końcu pora oddzielić to, co związane z cyklem “Nasze Miejsce” od wszystkich wnętrzarskich inspiracji, które Wam przy okazji podrzucałam – niniejszym rozpoczynam nowy cykl.

W zasadzie mocno nawiązujący do innych wnętrzarskich postów, ale uznałam, ze trzeba go jednak wydzielić, wyodrębnić, podkreślić wręcz specjalnie.

A że zebrało mi się ostatnio sporo linków, sporo całkowicie pięknych rzeczy do pokazania, witam Was w nowej serii.

Zauroczcie się, tak jak ja!

1.Takie lustro widzę w swojej sypialni – z frędzlami! / H&M Home

2. Niby prosty, a jednak zupełnie wyjątkowy – Regał FRISK Maxi z szufladami M4 / Plywood Project

3. Jaki ładny! Fotel String / Kare Design

4. Zegar biurkowy Diamond George Nelson Vitra – cudny / NAP

5. Genialny, prosto z mid century – Regał Soft Walnut / Sfmeble.pl

6. Zielono Bordowy Dywan Okrągły – SAHARA ROUND BURGUNDY / Carpets & More

7. Piękna prostota – i to rozkładana! Sofa Indie z drewnianym stelażem / SOMPRODUCT

1.Widzę go przy jakiejś wyjątkowej toaletce – Fotel Claque / Sfmeble.pl

2. Takie zwariowane zwariowanie to ja lubię! Wazon Nana Malwina Konopacka / PORCELANOWA

3. Budzik Arne Jacobsen Station, niebieski, Rosendahl / Deco Skład

4. Komoda o zacnym imieniu Zofia. Oj, cała jodełkowa seria podbiła moje serce! / Table4U

5. Poducha z miękkim haftem / H&M Home

6. Jeden z foteli, który ostatnio skradł mi serce. Poważnie rozważam go do naszego mieszkania, ale wciąż waham się pomiędzy nim i tymi dwoma z końca listy. / Mebel Partner

7. Cudny beżowo-fioletowy Dywan Okrągły – SAHARA ROUND PINK / Carpets & More

8. Przeurocza dziewczęca pościel / H&M Home

9. Ale zwariowany! I jakże w trendach 🙂 Djeco: drewniany mobil Expression / Noski Noski

10. Najładniejsze, jakie widziałam! Łóżko metalowe dla dziewczynki Wave / Bogate Wnętrza

11. Fotel uszak z ciekawym tyłem – można mu dobrać inne materiały / PolskiMebel24

12. I jeszcze – uszak w obłędnym kolorze / Meblovnia

Zauroczona: Gebrüder Thonet Vienna

Ogromnie, ale to ogromnie podoba mi się połączenie tradycji i nowoczesności w kolekcji mebli Gebrüder Thonet Vienna!

Nie mogło więc być inaczej! Oto przed Wami kolejne moje zauroczenie. Klasyka w całkiem nowym wydaniu. Meble, które widziałabym w uroczym hoteliku, ale i u siebie w domu. Przywracają wspomnienia o dawnych fotelach bujanych z charakterystyczną siateczką, a jednocześnie są tak całkowicie współczesne, inne, oryginalne, no, piękne wręcz.

Kojarzycie te klasyczne krzesła Thonet, prawda?

Pierwsze z nich powstało w 1850 roku, a w kolejnych latach stworzono całkiem sporo jego wersji. Charakterystycznie gięte, obłe, tak wtedy, jak i teraz – tchnące i nowoczesnością i elegancją. Model krzesła oznaczonego numerem 14 wyprodukowano w ponad 50 milionach sztuk w latach 1850 – 1930!

/ materiał
Gebrüder Thonet Vienna GmbH /

Ich twórca Michael Thonet (1796-1871), z pewnością z radością podziwiałby nowe oblicze firmy, tworzonej przez jego następców w Wiedniu.

Jeśli dobrze rozumiem zawiłości ścieżki marki, obecnie istnieją różne jej odłamy, opierające się na imieniu i historii Michaela Thoneta. Niemniej jednak to właśnie kolekcja Gebrüder Thonet Vienna zauroczyła mnie najbardziej. Dokładnie tak powinno się interpretować tradycję i dostosowywać ją do obecnych trendów.

Po więcej zajrzyjcie na stronę Gebrüder Thonet Vienna.


Before & After: Nasz salon świątecznie

Oj, najwyższa już pora na kolejny post z serii “Before & After”! Tym razem zaprezentuje się Wam nasz salon w wyjątkowej, bo świątecznej oprawie!

Przypominam, że poprzednie wpisy wnętrzarskie z pozostałymi pomieszczeniami z naszego mieszkania i całą maaaaaaasą inspiracji znajdziecie w kategorii NASZE MIEJSCE. Zajrzyjcie koniecznie!

Co bardziej uważni na niektórych zdjęciach znajdą naszą sunię Misię, która biedna straciła swój stały kącik na rzecz choinki. Cóż… taki sezon 🙂 W każdym razie, zapewniam, że nie wygląda na szczególnie zatroskaną tym problemem.

Przejdźmy jednak do rzeczy!

Nasz salon, a właściwie pokój dzienny pełni kilka funkcji – jest to w końcu jedynie część mieszkania, musimy więc wykorzystać przestrzeń możliwie najpełniej. Mamy więc tutaj mój kącik do pracy, który już jakiś czas temu pokazywałam Wam w Lili (kliknijcie we wcześniejszy link). Mamy niewielką jadalnię z małym stołem, który jednak potrafi się rozłożyć i przyjąć miłą grupkę gości. Mamy kąt z witrynką na papiery wszelakie i miejscem dla psa (i dla choinki). Mamy w końcu przytulne zacisze wypoczynkowe, które osobiście uwielbiam 🙂 Zwłaszcza teraz, bo kiedy zaświecę wszystkie świąteczne światełka, a mamy je jeszcze na tarasie, jest tam tak milutko, cieplutko i spokojnie!

Co ważne jest też jeszcze odrobina miejsca na szaleństwa wszelakie – czy to imprezowe tańce czy wygibasy z dziećmi. Wszystko tak jakoś zgrabnie się zmieściło!

A jak było kiedyś? Na początku tej trudnej wędrówki?

Było o prostu pusto. Potem wnętrze zamieszkały pomysły, masa pomysłów. I pan fachowiec 🙂

A jeszcze później wszystkimi tymi pomysłami zajęły się dziewczyny z pracowni projektowej JOOKA.PL.

Przypominam tu wpis o tym, jak współpracować z architektem wnętrz i jak powstawała poniższa wizualizacja naszego salonu – TUTAJ.

Ładne te wizualizacje, prawda?

Trochę jednak namieszałam i ostatecznie nasz salon wygląda tak!

W salonie znajdziecie:

1.Moja ukochana, trochę szalona i na pewno nie do przegapienia – lampa Modern Orchid ze Step Into Design – zajęła centralne miejsce w salonie i jest jego główną ozdobą. Zajrzyjcie jednak na stronę marki i pooglądajcie inne przepiękne lampy – zakochacie się! / Step Into Design

2. Różne rzeczy inni na nim widzą… dla mnie jednak jest to pejzaż nadmorski, spokojny, nienachalny, choć przyznam, kusi mnie, aby dodać mu jakieś zwariowane sąsiedztwo! Niemniej jednak bardzo polecam i sam obraz Congelado i pozostałe obrazy i plakaty z Mix Gallery

3. Już o tym wspominałam, ale przy okazji tego wpisu muszę powtórzyć – jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona z tego narożnika! Dokładnie taki chciałam 🙂 Szary, na nóżkach, twardy, rodzinny, dziecioodporny, rozkładany, z wyższym zakończeniem z obu stron. Bardzo polecam – to narożnik Jesper z MP Collection, ale dostępny w salonach BRW (tam też go kupiliśmy) / MP Collection

4. O cudownych meblach ze starego drewna z warmińskiej manufaktury Regalia pisałam Wam niedawno w TYM wpisie. Mój stoli kawowy wciąż i nieustannie uwielbiam. Zachwyca się nim także praktycznie każdy gość, który nas odwiedza. Zajrzyjcie więc na stronę i poszukajcie swojego wymarzonego – Regalia

5. Długo szukałam idealnego lustra do naszego wnętrza. Bo tak bardzo spodobał mi się pomysł z lustrem, widocznym na wizualizacjach JOOKA, że nie mogłam o nim zapomnieć. Nie mogło to być jednak takie zwyczajne lustro, prawda? Szczęście sprawiło, że odkryłam rodzinną firmę rzemieślników szklarskich z Radzymina, która tworzy prawdziwe cuda! Od razu spodobały mi się prawie wszystkie lustra z oferty GieraDesign, jednak kiedy ujrzałam lustro Sunset, wiedziałam, że to jest to jedno jedyne. O firmie napiszę Wam więc za czas jakiś jeszcze specjalny post, a tymczasem zajrzyjcie na GieraDesign

6. Krzesła, które uwielbiam! Choć na lato znajdę im ładne poduszeczki, bo czasem jakieś źdźbło z naturalnego rattanu wyjdzie. Niemniej jednak są bardzo wygodne, nie przytłaczają i zwyczajnie – podobają mi się! Krzesła z naturalnego rattanu czarne z VidaXL

7. …i krzesła z rattanu w kolorze naturalnym z VidaXL

8. Wymarzona witrynka o którą często pytacie – Billy / Oxberg z Ikei – dla mnie idealna, bo dosyć wąska, a sporo mieści, wygląda lekko, na dole można pochować wszystkie domowe papiery, a wyżej poukładać książki / Ikea

9. Na jednej całej ścianie umieściliśmy kolor roku 2018 Dulux – Różowy a brąz z palety Przytulnego Domu. Od razu spodobał się i mi i mojemu mężowi i podoba nam się bardzo cały czas. Poza tym w innych pomieszczeniach znalazły się 3 inne barwy tej palety, dzięki czemu jest spójnie i faktycznie przytulnie! / Dulux

Poza tym:

  • legowisko dla psa, które pies polubił od razu / Nel Mal
  • stół, biały, rozkładany o 60 cm, z którego ogólnie jestem zadowolona, gdyby nie fakt, że już w pierwszym tygodniu podniszczyłyśmy z Różą lakier… / znaleziony i zakupiony na sprzedajemy.pl
  • Zasłony i firany / Ikea
  • Dywan wyszukany w TK Max
  • Elementy z kącika pracy znajdziecie w TYM poście
  • Poduchy z Nanu Nana, H&M Home i Jysk

Wpis powstał przy okazji bardzo miłej współpracy z markami Dulux, Step Into Design, Polska Manufaktura Regalia, Mix Gallery i GieraDesign.

Before & After: Nasza Kuchnia

Kuchnia jest chyba najczęściej pokazywanym przeze mnie pomieszczeniem. Pomimo tego wciąż otrzymuję zapytania o całą masę szczegółów. Najwyższa więc pora na kolejny post z serii before & after z naszą kuchnią w roli głównej!

Powiem Wam, że chociaż co chwilę odnajduję w internecie zdjęcia coraz to nowszych, przepięknych, oryginalnych kuchni, w których także zapewne czułabym się dobrze, które także w pełni korespondują z moimi upodobaniami… pomimo tego, ta tutaj właśnie, nasza gołąbkowa kuchnia jest tą jedną jedyną, w której chcę codziennie zaczynać dzień od kawy, gotować, no, być po prostu. Już ją sobie w pełni oswoiłam, już mi w niej tak zwyczajni dobrze, już nawet prawie umiem obsługiwać wszystkie urządzenia! Dobrze mi tu wychodzi i stanie bez specjalnego sensu i gapienie się w okno i totalnie produktywne gotowanie najpyszniejszych dań. A jakąż miłością zapałałam do zmywarki! Nie umiem tego nawet wyrazić! Powiem tylko, że wcześniej nigdy zmywarki nie miałam, a różnicę w codziennej rutynie uważam za kolosalną!

Nasza kuchnia, choć miała być szara szara, ostatecznie została kuchnią gołąbkową. Nie wiem czy jest lepsze określenie dla tego koloru szafek – one zmieniają swój odcień od bardziej szarego, w kierunku niebieskości lub zieleni, w zależności od oświetlenia. Bywa to wręcz fascynujące.

Nasza kuchnia przeważnie jest zalana słońcem, co bardzo chciałam pokazać Wam na zdjęciach.

Naszą kuchnię wymyśliłam ja sama, choć z dużą pomocą stolarza i mojego męża.

W naszej kuchni jest to, co zawsze chciałam, aby się w niej znalazło – specjalne miejsce na wina i inne alkohole, witrynka, stolik śniadaniowy, wysoka szafka wysuwana – cargo (mega praktyczne), wysuwana szuflada na kosze na śmieci, granitowy zlew.

Bardzo też zależało nam na pełnej zabudowie, aż po sam sufit. Mamy sporo rzeczy, nie tylko stricte kuchennych, jak choćby moje warsztatowe i kosmetyczne utensylia, ale także i sporo wszelkich hobbystycznych akcesoriów mojego męża. Wszystko to chciałam zamknąć w szafkach.

Nie zdecydowaliśmy się na drewniane blaty. Głównie dlatego, że sama nie do końca umiałabym sprostać szczególnym wymaganiom ich pielęgnacji. Zdecydowaliśmy się więc na płytę laminowaną, która jak na razie sprawdza się bardzo dobrze. Co ważne, w tym samym “kolorze” można było wykonać inne elementy jak wnętrza szafek, półki czy konstrukcję na wino. Dzięki temu całość jest spójna i praktyczna.

Zastanawiam się jeszcze poważnie nad jasną rzymską roletą. Ale ta decyzja musi sobie dojrzeć. Na razie wystarcza zazdrostka i roleta zewnętrzna.

No dobra… zobaczmy, jak to było wcześniej…

 

 

A teraz…

 

 

A zanim przejdziemy do kolejnych zdjęć, porcja linków!

Sporo już Wam pisałam w poprzednich postach z serii Nasze Miejsce, pora jednak na małe podsumowanie.

W kuchni:

  • uchwyty – Domex.sklep.pl
  • płytki na podłodze – Vives Calvet Gris – Tanieplytki24
  • meble na wymiar – MebleKrak, a w nich
    • blat – Dab Canyon Kronopol
    • fronty lakierowane – kolor 0241 ICA
  • płytki na ścianie – Ceramika Color Glazura Emporio soft grey – Obi
  • granitowy zlew z Alezlewy.pl – to zlew Lavello Luxor z automatycznym syfonem i dozownikiem na płyn do mycia naczyń. Do zlewu dobrałam baterię tej samej marki (). Całość wyszła naprawdę pięknie. Jedynie co, to niedawno tata zamontował mi nową, ruchomą końcówkę do baterii – bardzo fajna!
  • moja idealna lampa miedziana Italux Emerald, ŚwiatłoiStyl.pl
  • ściany – biała farba Dulux – kuchnia i łazienka Easycare
  • miedziana patera – Wired z pt, store.
  • reling – czarna szyna do zawieszania – Ikea
  • przypomnę jeszcze TEN wpis o naszym piekarniku i o tym, jak zdobyć go w ciekawy, bezkosztowy sposób 🙂

 

 

Zauroczona: Anthropologie c.d.

Gdybym miała wskazać sklep, którym jestem całkowicie zauroczona, w którym wręcz jestem wprost zakochana i to od tak dawna… W którym absolutnie każda rzecz jest wyjątkowa, unikatowa i niezwykła… Który zawsze, ale to zawsze potrafi mnie zaskoczyć czymś całkowicie nowym… Do którego wchodzę, choć niestety tylko online, aby zachłannie przeglądać kolejne karty, zachwycać się i inspirować… Który niestety też jest wciąż nieosiągalny… Byłby to Anthropologie!

Niezwykły zbiór unikalnych, pozytywnych, oryginalnych przedmiotów, ubrań, mebli, dodatków i kosmetyków. Choć przyznam, że najbardziej lubię podglądać tę domową kategorię. I to i w amerykańskiej i w europejskiej wersji sklepu.

Z resztą, już nie raz pokazywałam Wam cuda rodem z Anthropologie!

Kiedy ostatnio weszłam sobie pooglądać, co tam nowego, znalazłam taką masę dobra, że musiałam się nią i z Wami podzielić! Stąd ten post i kilka przemyśleń. Wydaje mi się bowiem, ze estetyka Anthropologie jeszcze do naszego kraju nie dotarła. Wciąż króluje tu biały, zimny, północny minimalizm. Tymczasem na Zachodzie bardzo docenia się tak oryginalny styl, tak unikatowe przedmioty, tę energetyczną przestrzeń barw, ornamentów, struktur i wytworów nieco zwariowanej wyobraźni. Ogromnie żałuję, że tak daleko nam do oferty sklepu. Że wciąż jesteśmy szarzy i zachowawczy – ze mną na czele. Choć coraz mocniej się ku temu szaleństwu przełamuję. Coraz skrupulatniej wyszukuję do naszego mieszkania dodatki, które dodałyby mu nieco zwariowanej energii.

Jeśli nadal nie wiecie, co mam na myśli, zajrzyjcie koniecznie do Anthropologie. Albo zauroczcie się zdjęciami, które dzisiaj wybrałam!

Facebook