KategorieWnętrza

Before & After: Nasza Kuchnia

Kuchnia jest chyba najczęściej pokazywanym przeze mnie pomieszczeniem. Pomimo tego wciąż otrzymuję zapytania o całą masę szczegółów. Najwyższa więc pora na kolejny post z serii before & after z naszą kuchnią w roli głównej!

Powiem Wam, że chociaż co chwilę odnajduję w internecie zdjęcia coraz to nowszych, przepięknych, oryginalnych kuchni, w których także zapewne czułabym się dobrze, które także w pełni korespondują z moimi upodobaniami… pomimo tego, ta tutaj właśnie, nasza gołąbkowa kuchnia jest tą jedną jedyną, w której chcę codziennie zaczynać dzień od kawy, gotować, no, być po prostu. Już ją sobie w pełni oswoiłam, już mi w niej tak zwyczajni dobrze, już nawet prawie umiem obsługiwać wszystkie urządzenia! Dobrze mi tu wychodzi i stanie bez specjalnego sensu i gapienie się w okno i totalnie produktywne gotowanie najpyszniejszych dań. A jakąż miłością zapałałam do zmywarki! Nie umiem tego nawet wyrazić! Powiem tylko, że wcześniej nigdy zmywarki nie miałam, a różnicę w codziennej rutynie uważam za kolosalną!

Nasza kuchnia, choć miała być szara szara, ostatecznie została kuchnią gołąbkową. Nie wiem czy jest lepsze określenie dla tego koloru szafek – one zmieniają swój odcień od bardziej szarego, w kierunku niebieskości lub zieleni, w zależności od oświetlenia. Bywa to wręcz fascynujące.

Nasza kuchnia przeważnie jest zalana słońcem, co bardzo chciałam pokazać Wam na zdjęciach.

Naszą kuchnię wymyśliłam ja sama, choć z dużą pomocą stolarza i mojego męża.

W naszej kuchni jest to, co zawsze chciałam, aby się w niej znalazło – specjalne miejsce na wina i inne alkohole, witrynka, stolik śniadaniowy, wysoka szafka wysuwana – cargo (mega praktyczne), wysuwana szuflada na kosze na śmieci, granitowy zlew.

Bardzo też zależało nam na pełnej zabudowie, aż po sam sufit. Mamy sporo rzeczy, nie tylko stricte kuchennych, jak choćby moje warsztatowe i kosmetyczne utensylia, ale także i sporo wszelkich hobbystycznych akcesoriów mojego męża. Wszystko to chciałam zamknąć w szafkach.

Nie zdecydowaliśmy się na drewniane blaty. Głównie dlatego, że sama nie do końca umiałabym sprostać szczególnym wymaganiom ich pielęgnacji. Zdecydowaliśmy się więc na płytę laminowaną, która jak na razie sprawdza się bardzo dobrze. Co ważne, w tym samym “kolorze” można było wykonać inne elementy jak wnętrza szafek, półki czy konstrukcję na wino. Dzięki temu całość jest spójna i praktyczna.

Zastanawiam się jeszcze poważnie nad jasną rzymską roletą. Ale ta decyzja musi sobie dojrzeć. Na razie wystarcza zazdrostka i roleta zewnętrzna.

No dobra… zobaczmy, jak to było wcześniej…

 

 

A teraz…

 

 

A zanim przejdziemy do kolejnych zdjęć, porcja linków!

Sporo już Wam pisałam w poprzednich postach z serii Nasze Miejsce, pora jednak na małe podsumowanie.

W kuchni:

  • uchwyty – Domex.sklep.pl
  • płytki na podłodze – Vives Calvet Gris – Tanieplytki24
  • meble na wymiar – MebleKrak, a w nich
    • blat – Dab Canyon Kronopol
    • fronty lakierowane – kolor 0241 ICA
  • płytki na ścianie – Ceramika Color Glazura Emporio soft grey – Obi
  • granitowy zlew z Alezlewy.pl – to zlew Lavello Luxor z automatycznym syfonem i dozownikiem na płyn do mycia naczyń. Do zlewu dobrałam baterię tej samej marki (). Całość wyszła naprawdę pięknie. Jedynie co, to niedawno tata zamontował mi nową, ruchomą końcówkę do baterii – bardzo fajna!
  • moja idealna lampa miedziana Italux Emerald, ŚwiatłoiStyl.pl
  • ściany – biała farba Dulux – kuchnia i łazienka Easycare
  • miedziana patera – Wired z pt, store.
  • reling – czarna szyna do zawieszania – Ikea
  • przypomnę jeszcze TEN wpis o naszym piekarniku i o tym, jak zdobyć go w ciekawy, bezkosztowy sposób 🙂

 

 

Zauroczona: Anthropologie c.d.

Gdybym miała wskazać sklep, którym jestem całkowicie zauroczona, w którym wręcz jestem wprost zakochana i to od tak dawna… W którym absolutnie każda rzecz jest wyjątkowa, unikatowa i niezwykła… Który zawsze, ale to zawsze potrafi mnie zaskoczyć czymś całkowicie nowym… Do którego wchodzę, choć niestety tylko online, aby zachłannie przeglądać kolejne karty, zachwycać się i inspirować… Który niestety też jest wciąż nieosiągalny… Byłby to Anthropologie!

Niezwykły zbiór unikalnych, pozytywnych, oryginalnych przedmiotów, ubrań, mebli, dodatków i kosmetyków. Choć przyznam, że najbardziej lubię podglądać tę domową kategorię. I to i w amerykańskiej i w europejskiej wersji sklepu.

Z resztą, już nie raz pokazywałam Wam cuda rodem z Anthropologie!

Kiedy ostatnio weszłam sobie pooglądać, co tam nowego, znalazłam taką masę dobra, że musiałam się nią i z Wami podzielić! Stąd ten post i kilka przemyśleń. Wydaje mi się bowiem, ze estetyka Anthropologie jeszcze do naszego kraju nie dotarła. Wciąż króluje tu biały, zimny, północny minimalizm. Tymczasem na Zachodzie bardzo docenia się tak oryginalny styl, tak unikatowe przedmioty, tę energetyczną przestrzeń barw, ornamentów, struktur i wytworów nieco zwariowanej wyobraźni. Ogromnie żałuję, że tak daleko nam do oferty sklepu. Że wciąż jesteśmy szarzy i zachowawczy – ze mną na czele. Choć coraz mocniej się ku temu szaleństwu przełamuję. Coraz skrupulatniej wyszukuję do naszego mieszkania dodatki, które dodałyby mu nieco zwariowanej energii.

Jeśli nadal nie wiecie, co mam na myśli, zajrzyjcie koniecznie do Anthropologie. Albo zauroczcie się zdjęciami, które dzisiaj wybrałam!

Before & After: Nasz zwariowany przedpokój

Nadeszła pora na kolejny post z serii “before & after”! Tym razem przedstawiam Wam nasz szalony przedpokój!

Przedpokój, w którym nie nie jest normalne i standardowe. No… może dużą szafą wnękową z lustrzanymi drzwiami – polecam, genialna rzecz!

Jest to przedpokój, który osobiście uwielbiam! Który wita mnie dobrą energią.

Uwielbiam moje granatowe drzwiczki do schowka pod schodami do sąsiadów, uwielbiam też ich złotą gałeczkę.

Uwielbiam dżunglę, która wita gości i skrywa masę tajemnych zwierząt.

Uwielbiam kojący widok morskiego wybrzeża na brązowej ścianie.

Uwielbiam moje złote kuliste plafony.

Uwielbiam równie złoty wieszak.

I jeszcze, och jak uwielbiam moją ławę z trawy morskiej!

Uwielbiam też zwariowaną podłogę. Kiedyś myślałam, ze położę na niej jakiś chodniczek. Zmieniłam jednak zdanie po pierwszym uruchomieniu ogrzewania, które w przedpokoju jest podłogowe. Jak przyjemnie się po tym chodzi!

Wciąż jednak czekamy na zabudowę wodomierza, który tutaj sprytnie na razie skrywa za sobą mała palma (czy tam cycas). Będzie to biała szafka do sufitu. Taka na wszystko. Ale to jeszcze chwilę na nią poczekamy. Cycas jednak pasuje wyśmienicie. Przynajmniej chwilowo. Bo w sumie coraz częściej wypiera go rower róży, który najprościej nam tymczasowo tu stawiać.

Z braku szafki lub komody do położenia kluczy (tę funkcję będzie pełniła zabudowa wodomierza, a dokładniej dwie otwarte półki), zdecydowaliśmy się zamontować mały biały organizer na klucze i okulary. Sprawdza się wybornie. Zostanie już na zawsze!

 

Ale do rzeczy… na początku było tak…

 

 

A teraz tak!

 

W przedpokoju:

1.Lampa plafon Colours Cimon / Castorama

2. Tapeta Jungle Land Verdant – do zamówienia pod konkretny wymiar ściany / Rebel Walls

3. Plakat nadmorski – pejzaż 55 / Mix Gallery

4. Wieszak – organizer na klucze – ja kupiłam w Tchibo (już nie widzę), ale jest też na Allegro

5. Wieszak Saturnus gold, black XL by pt, / Exito Design

6. Ława z siedziskiem z trawy morskiej / Emako

 

FARBY

Na jednej ścianie –  brąz z palety przytulnego domu – z mieszalnika D2.11.43 Dulux

Na pozostałych – Nieskazitelna biel Easy Care Dulux

 

 

W przygotowaniu wpisu pomogły mi marki Dulux i Mix Gallery. Bardzo dziękuję!

Before & After: Pokój Róży

Zapraszam na kolejną odsłonę naszego nowego mieszkania. Tak dokładniej to tym razem zaprasza Was Różyczka świeżo upieczona pierwszoklasistka, bo to właśnie jej małe królestwo!

Jak już pisałam Wam na Facebooku i Instagramie, nie jest to jeden z tych modnych, monochromatycznych pokoików, pełnych starych mebli i burych dodatków. Choć muszę przyznać, że zawsze się nimi zachwycam.

To jest pokój Róży. Jest spełnieniem jej marzeń. Był tworzony razem z nią, choć z moją dużą pomocą. I na tym najbardziej mi zależało. Bardzo chciałam, aby miała taki pokoik, w którym będzie się czuła dobrze. I być może za jakiś czas miną jej te kolorowo-różowe nastroje, to normalne, wiem o tym. Ale tu i teraz mam szczęśliwe dziecko i to cieszy mnie najbardziej. (No dobra, ja to też mogłabym w nim pomieszkać!)

Bo ten pokoik jest tak kolorowy i szalona jak Róża. Jest księżniczkowy i bajkowy. Jest różowy i jednorożcowy. Jest dziewczęcy i ciepły. Choć podstawa jest spokojna – białe meble, większość delikatnie szarych ścian, pokombinowałyśmy z dodatkami!

Głównym elementem jest różowa ściana w złote grochy. Jak już kiedyś pisałam, był to mój pierwszy pomysł na to wnętrze, a spodobał się Róży tak bardzo, że już z nami pozostał. Choć, wierzcie mi, kusiłam ją licznymi pięknymi tapetami. I dobrze, bo wyszło ładnie i oryginalnie. Do tego dołożyłyśmy nieco spokojnej szarości i szalonych tęczowych dodatków – jak ptasia girlanda czy krzesełko. Mi osobiście bardzo podoba się lampa z metalowych wstążek i ta sztuczna skórą, którą mamy także w sypialni. I jeszcze ten regał na przeciwko łóżka, który zamienia książki z niezwykłe, barwne dekoracje.

Muszę tu jeszcze dodać ogromne ochy i achy nad tymi wszystkimi uroczymi przyborami szkolnymi, które są teraz dostępne wszędzie, a za które oddałabym wiele w moich szkolnych czasach! No świetne są! I te wszystkie kolorowe pastele, i kredki, i cienkopisy, i pisaki! Aż chce się malować!

 

Ale do rzeczy! Tak było na początku:

 

Tak nieco później:

 

 

Tak to wyglądało na pięknych wizualizacjach pracowni projektowej JOOKA.PL

(Nad huśtawką wciąż debatujemy, choć zakupiona jest)

 

A tak jest teraz!

 

 

W kwestii szczegółów, o których chciałabym specjalnie wspomnieć – oto one:

 

 

1.Dream Big

Nie mogłabym odpuścić tego plakatu w pokoju Róży – Dream Big ze złotym połyskiem! Wciąż czeka na jakieś miłe obrazkowe towarzystwo, ale to na spokojnie. / Złote Plakaty

2. Wisząca półka ze sklejki z księżycem

Jak tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że ją kupię. Zwłaszcza, że cena dobra. Jest teraz boom na podobne sklejkowe domki, ale jakoś nigdy nie przemawiały one do mnie tak bardzo. Księżyc wpasował mi się idealnie. Ach, są też kotki! / Allegro

3. Lampa wisząca EMMA 1037 Milagro / mlamp

4. Złote kropki

Jak złote naklejki to ze Złotych Plakatów 🙂 Grochy idealne – łatwo się przyklejało, w ogóle nie schodzą, pięknie pobłyskują. Wszyscy się zachwycają! Bardzo polecam! / Złote Plakaty

5. Sowa Huhuś

Całkiem niedawno w pokoju Róży rozgościła się… sowa! Róża ją uwielbia, śpi na niej, zabiera w różne miejsca. Jest to dzieło zaprzyjaźnionej, początkującej blogerki Szycie for Em! I wyobraźcie sobie, że taką sowę możecie zrobić sami! Gosia, autorka, pokazuje Wam wszystko w jednym ze swoich tutoriali – zajrzyjcie TUTAJ!
To jak? Zrobicie?

6. Krzesło Marzeń – Nowy Styl

Krzesło do biurka, jak wiadomo, to dosyć poważna sprawa dla każdego pierwszoklasisty. Nie tylko musi być wygodne i dobre dla małych plecków, fajnie też, jeśli po prostu cieszy. Tak i tym razem Róża sama zdecydowała i wybrała sobie tapicerkę krzesła Nowy Styl. To nasze jest częścią nowej serii marki, pełnej postaci z bajek Barbie i HotWheels. Róża oczywiście wybrała najbardziej kolorowe, z tęczami (kolor “tęczowy” całkowicie uwielbia) i z jednorożcem. Tak i spełniło się kolejne marzenie małej dziewczynki, które dodało pokoikowi dodatkowego, mega kolorowego twista. / Krzesła Marzeń Nowy Styl

7. Uwielbiam! Sztuczna, szara, owcza skóra / Jysk

8. Chyba najtańsza z poduszek z Ikei, a tak się nam spodobała, że wzięłyśmy od razu! / Ikea

9. Idealne dla pierwszoklasistki biurko Luna / Allegro

10. Super wygodne i naprawdę ładne łóżko Luna z materacem / Allegro

 

I jeszcze…

 

Farby

Właśnie takie kolory sobie wymyśliłam i takie udało się uzyskać. CIepły, delikatny róż, przełamany leciutką szarością. Róż przed zachodem, jak tu na większości zdjęć, lekko wchodzi w brzoskwiniowe odcienie, ale to kwestia wrześniowego słońca.

Na różowej ścianie – Kolory Świata Różane Perfumy Dulux
Na pozostałych, lekko szarych ścianach – Easy Care – Niewzruszona szarość Dulux

Sufit – Nieskazitelna biel Easy Care Dulux

Poza tym

  • Szafy wnękowe i półka na książki – na wymiar od stolarza
  • W rogu regał modułowy Besta z Ikei
  • Pozostałe zabawki i dodatki – ze starego pokoiku

 

W przygotowaniu wpisu i tego pięknego pokoiku, pomogły mi marki Dulux, Nowy Styl i Złote Plakaty. Bardzo dziękuję!

Sztuka dostępna

Macie w domu taką ścianę, która ewidentnie czegoś potrzebuje?

A może dopiero się urządzacie i poszukujecie pięknych, oryginalnych dekoracji?

Jako, że temat, jak wiecie, obcy mi nie jest, a i znalazłam niedawno kilka perełek, postanowiłam zrobić Wam małe zestawienie niebanalnej sztuki, która idealnie wprost nadaje się do upiększania domów.

Wszystko dostępne, wszystko w dobrych cenach, wszystko z naszych, polskich sklepów. Część nawet autorstwa naszych polskich, szalenie zdolnych twórców!

Wszystko zawiesiłabym w naszym mieszkaniu!

 

 

1.Perspective No. 1, Brand Care, Pakamera / 2. Leopardy, Katarzyna Typek Art, Pakamera / 3. Plakat Oczy abstrakcyjne, Złote Plakaty

 

 

1. Vintage, Made For Home/ 2. Plakat fotograficzny “Samotny domek” Scandiposter / 3. Berit Mogensen Lopez “Flow”, Kunszt

 

 

1. Dandelion lips, Made For Home / 2. Aleksandra Morawiak, Halfworlds dark blue, Wall-Being / 3. Beata Śliwińska, Synkro, Wall-Being

 

 

1. COSTA DI ROCCE, Mix Gallery / 2. Light, Brand Care, Pakamera / 3. Pejzaż 069, Mix Gallery

 

 

1. Anna Rudak, Kaktus na dłoni II, Wall-Being / 2. Aleksandra Morawiak, Halfworlds baby blue, Wall-Being / 3. Plakat SHAPES NO.1 Mukko

 

1. Object blanc no.27, Atelier Cph, Kunszt/ 2. Object Blanc no.24, Atelier Cph, Kunszt/ 3. Natalia Trochowska ZMĘCZENIE, YAS

Zauroczona: Regalia

Czasem już po pierwszym spojrzeniu wiadomo, że trafiło się na coś niezwykłego.

Ja tak właśnie trafiłam. Znowu. Przez przypadek, jak to zazwyczaj bywa.

Albo wręcz przeciwnie – może całe te skomplikowane algorytmy facebookowe dokładnie wiedziały, żeby podsunąć mi właśnie Regalia. Musiały przecież wiedzieć, że poszukuję idealnego stolika kawowego. Ławy, która byłaby jednocześnie prosta i niebanalna. Która miałaby w sobie to coś. Która wpisałaby się w moje wnętrze i nadała mu szczególny charakter.

Tak i natknęłam się na małą wytwórnię mebli ze starego drewna – Polską Manufakturę Regalia. Stworzoną z marzeń i miłości do drewna. Tak i znalazłam mój idealny stolik. I ugaszczam na nim od jakiegoś czasu przyjaciół. Siedzimy skupieni wokół niego, śmiejąc się i rozmawiając. A ja co jakiś czas przystaję z boku i patrzę. I zastanawiam się, gdzie ten mój stolik już był. W innej formie, w swym dawnym życiu. Kto kiedyś z tych desek budował swój dom, czyją codziennością były. I cieszę się, że to nie zniszczało, że ma duszę, ma historię. I teraz jest u mnie.

Jak tu się nie cieszyć?

Podsyłam Wam kilka pierwszych zdjęć stolika, choć pewnie zobaczycie go jeszcze nie raz. Pojawi się choćby niedługo we wpisie o naszym pokoju dziennym. Tymczasem same Regalia zauroczyły mnie tak bardzo, że postanowiłam i  Wam je przybliżyć. Porozmawiałam sobie z Panem Wojtkiem, właścicielem, popytałam go o kilka rzeczy, poczytałam blog. Za Manufakturą stoi wciągająca historia i ludzie pełni pasji. Piękna filozofia i umiłowanie do starego drewna.

 

 

 

Na początku było… marzenie. Marzenie o domu wśród wzgórz, otoczonego lasem, z widokiem na zamglone łąki. Marzenie o domu z gankiem ze starego drewna, ze ścianami z czerwonej cegły i dachem pokrytym stuletnią dachówką. Marzenie o domu z duszą.

I taki dom powstał. A potem, dzięki doświadczeniu, jakie zdobyliśmy budując nasz dom, powstała nasza firma – Regalia Polska Manufaktura , w której wytwarzamy meble i podłogi ze starego drewna oraz płytki podłogowe i ścienne ze starych cegieł, a także unikatowe elementy wystroju wnętrz do Twojego domu.

Nasz dom to ponad 150-letnie siedlisko warmińskie. Kupiliśmy je w 2006 r. w stanie, który śmiało można nazwać … rozpadającą się ruiną. Nie było wyjścia. Dom trzeba było rozebrać i zbudować od nowa. I tak zrobiliśmy. Zbudowaliśmy ten dom od nowa, chociaż może lepszym określeniem byłoby tu „zbudowaliśmy go jeszcze raz”. Bo do budowy wykorzystaliśmy wszystkie odzyskane przy rozbiórce cegły, belki, deski, dachówki i kafle piecowe. Okazało się, że nie wystarczy nam materiałów uzyskanych z rozbiórki do rekonstrukcji budynku, więc udaliśmy się do „miejscowego składu budowlanego”, czyli skupowaliśmy od okolicznych mieszkańców materiały budowlane, „zapomniane” gdzieś w kącie podwórka. Wszystkie te cegły, kamienie i deski pochodziły ze starych budynków mieszkalnych, gospodarskich, stodół i spichlerzy. Dla nas okazały się skarbem.

Budując swój dom zdobyliśmy doświadczenie w rozpoznawaniu pochodzenia i jakości starych rozbiórkowych cegieł, dachówek oraz drewna. Nauczyliśmy się też w naturalny sposób oczyszczać i konserwować uzyskane materiały. Kiedy zakończyliśmy budowę i rozpoczęliśmy prace wykończeniowe, idea wykorzystywania starych materiałów była już naszą filozofią. Cegły na podłodze, drewniane belki pod sufitem, stare okna jako ramy do luster i meble ze stuletniej sosny. I tak, w sposób niezamierzony, spontaniczny i naturalny narodził się zupełnie nowy pomysł na życie – powstała nasza Polska Manufaktura „Regalia”, w której zatrudniliśmy mieszkańców naszej gminy. Wszystko, co w niej powstaje, jest robione na miejscu, przez miejscowych rzemieślników i z miejscowych materiałów. / Regalia

 

(Zobaczcie kilka zdjęć z realizacji manufaktury! A nuż i w Waszych wnętrzach coś znajdzie swój nowy dom?)

 

Zapytałam o coś niecoś Pana Wojtka Sobierańskiego, szefa Manufaktury. Oto, czego się dowiedziałam:

 

Czy drewno stało się Pana sposobem na życie? Pasją? Miłością? Co takiego ma w sobie?

Czasami sam się zastanawiam skąd wzięła się ta miłość do drewna. Najbardziej podoba mi się ratowanie przed zatraceniem starego drewna. Myślę sobie ile pracy ktoś musiał wykonać, żeby np. z pnia drzewa siekierą wyciosać belkę do budowy domu, a dzisiejsza cywilizacja bez mrugnięcia oka niszczy tę pracę. Pracę swojego przodka, który 100 lat temu musiał poświęcić tyle czasu, żeby zbudować dom dla swojej rodziny. Dziś przyjeżdża buldożer i przewraca dom w 5 minut. To dla mnie niezrozumiałe. Każdy kawałek w naszych stolarniach sprawdzam osobiście przed spaleniem (notabene odpady z produkcji wykorzystujemy do ogrzania naszej Manufaktury), bo nawet z małego kawałka można wykonać np. podstawkę.
Więc chyba najbardziej raduje mnie uratowanie starego drewna i przekazanie go następnym pokoleniom. Ostatnio udało mi się odkupić drewno z wyjątkową historią – z działdowskiego zamku krzyżackiego.
Czy któryś z Pana mebli pozostał na stałe w pamięci i sercu? Co to było?
Najbardziej TEN, coś w nim jest skoro jest to najczęściej podrabiany nasz mebel.

Czego najczęściej poszukują Pana klienci?

Wolę nazywać Klientów Fanami, bo w 99% są to ludzie, dla których ważne jest to, że mebel ma historię. Często pytają skąd jest drewno, ile ma lat. Staramy się podpisywać każdą belkę, zanim trafi do suszarni, żebyśmy wiedzieli skąd drewno pochodzi, kiedy klient zapyta.

Najczęściej poszukują stołów, stolików, komód, łóżek, desek na ścianę czy drobniejszych wyrobów – ram, skrzynek itp., czyli w sumie wszystkiego co mamy w ofercie. Nie podpatruję innych firm meblowych, bo chcę mieć czysty umysł kiedy wymyślam nowe meble. Wielu z nich nie pokazuję w internecie (żeby nieuczciwa konkurencja ich nie podrabiała). Tworzę indywidualne projekty dla klientów.

Jak wygląda poszukiwanie starego drewna? Czy już na pierwszy rzut oka widać, co można z danego znaleziska zrobić czy trzeba doszukiwać się piękna głębiej?

Po ponad 10 latach obcowania ze starym drewnem na pierwszy rzut oka widzę co można zrobić z danego kawałka drewna. Ale kiedy mam czas i zamykam się w jakimś magazynie w postaci 100-letniej stodoły, to przychodzi wiele nowych pomysłów. Dla ciekawostki, wszystkie działy Manufaktury – stolarnie, spawalnie, kuźnie, woskownie, magazyny znajdują się w starych 100-letnich budynkach, które remontujemy, żeby jeszcze długo służyły. Starej architektury się dziś już nie zbuduje.

Czy jest coś, o czym Pan marzy, aby powstało z Pana drewna? Lub gdzie miałoby się znaleźć?

Mam w głowie pomysły na wyjątkowe stoły. Ostatnio jest tylko problem z czasem. Mamy bardzo dużo zamówień i najpierw je musimy realizować, ale niedługo powstaną…
Czy mają gdzieś stanąć – na pewno staną w dużych przestrzeniach. Nie marzę o jakimś konkretnym miejscu. Jak klient napisze maila czy zadzwoni, że mebel jest niesamowity, to będzie już wystarczająca nagroda.

 

Zajrzyjcie koniecznie na stronę Polskiej Manufaktury Regalia oraz do sklepu, w którym część mebli dostępna jest od ręki – Regalia.

 

Facebook