KategorieUncategorized

Z miłości

Oto i znowu nadchodzi to święto przez jednych znienawidzone, przez innych stanowiące doskonałą okazję do większego przychodu, a jeszcze przez innych, w tym mnie, tak lubiane.

Bo ja naprawdę lubię Walentynki. Bo miłość to tak piękne uczucie, że warto je świętować. Oczywiście najlepiej by było każdego dnia, ale spójrzmy prawdzie w oczy – zazwyczaj codzienność, ta nasza zwykła, bardziej lub mniej szara codzienność, zwycięża. Czemu zatem nie przypomnieć sobie w pewien lutowy dzień o tym, jak ważna ta miłość w naszym życiu jest?

I doprawdy – nie musimy świętować miłości jedynie w jednym jej kontekście.

Cieszmy się miłością w jej pełnym znaczeniu!

Zacznijmy od siebie, potem okażmy miłość naszym najbliższym, a jeszcze potem dostrzeżmy miłość do świata. Do natury, do zwierząt, do roślin. Do naszego domu, dzielnicy, miasta – naszego miejsca na ziemi. Do pani w sklepie, do mijanego sąsiada, do panów z pobliskiej budowy. Bo czemu nie? Czemu nie sprawić, że będzie nam po prostu lepiej? Uśmiechajmy się do siebie i uśmiechajmy się do wszystkich dookoła!

A wracając do nieco błahszych spraw…

Jako, że zbliżają się walentynki to i dwa posty walentynkowe w Lili być muszą! Zaczynam od kilku propozycji na nieco bardziej oryginalne podarunki.

Znajdziecie coś dla siebie?



  1. Cudna Mata do jogi COSMIC GIRL / Moonholi
  2. Boa Bookmark – wykonana ze szczotkowanego mosiądzu funkcjonalna i elegancka zakładka do książki / Rou Products
  3. ROSE QUARTZ LOVE Stanik Open Have Fun – zmysłowy stanik (open bra) wykonany z szerokiej elastycznej gumy z wrabianymi, złotymi paseczkami. Ozdobiony subtelną koronką z rzęskami, nadaje zmysłowego charakteru / Cloudmine
  4. KONFITURA RÓŻA – MALINATo podniecająca mieszanka oleju z róż i malin romansująca z komórkami macierzystymi z czerwonych jabłek, mocną dawką witamin i koenzymem Q10 / Ministerstwo Dobrego Mydła
  5. KOBALT Rose & Geranium Serum – Olejek (serum) nawilżający, antyutleniający, pomaga hamować procesy starzenia się skóry / Zmysły & Co.
  6. Moss Rose Kolczyki z amuletami szczęścia, które otoczą pozytywną aurą każdego dnia / Pakamera

  1. Toż to dopiero oznaka miłości – ceramika z uroczymi lampartami / Trzask Ceramics
  2. Naturalny suchy olejek PINK GLOW z biodegradowalnym brokatem Bioglitter® PURE – Multifunkcyjny rozświetlający olejek do całego ciała, który dzięki unikalnej formule nawilża, odżywia skórę i nadaje subtelną poświatę / Bioglitter
  3. Bransoletka Dream Bubble – z karneolem, zaprojektowana do spełniania marzeń / Iluzja Jewellery
  4. EASYLIVIN’ Wałeczek / Roller do masażu twarzy Gold Derma Roller – stymuluje produkcję kolagenu oraz w przyjemny sposób niweluje napięcie mięśniowe twarzy / Zmysły & Co.
  5. LULALY sojowa świeca do masażu PASSION – o energizujacym i zmysłowym zapachu, przynoszącym skojarzenie z pięknem egzotycznego dalekowschodniego ogrodu / Lulaly
  6. Walentynkowa czwórka – zestaw smakołyków, składający się z mieszanki musli Eliksir miłosci z liofilizowanymi owocami, różową czekoladą i pobudzającą guaraną, limitowanej edycji Mixitelli z nerkowców z różową czekoladą, liofilizowanych owoców i orzechów w czekoladzie oraz mini czekolady z czerwoną porzeczką i jagodami / Mixit

Obraz kwiatów – Arnoldus Bloemers (1786-1844)

IN LOVE 16

Co tam nowego do zakochania znalazłam ostatnio?

Ano zobaczcie!



  1. Piękny, botaniczny, plakat Flower Glass autorstwa Nataszy Kwiatkowskiej – bardzo, bardzo mi się podoba taki klimat. Ale o tym, to już pewnie wiecie, prawda? 🙂 / Wall-being
  2. Jakie ładne! Kolczyki Sorbet / Parfois
  3. Naturalne rattanowe lustro Noemi z Franzo Rattan / Pakamera
  4. Coraz popularniejsze wsuwki z perłami – dziewczęce, lekkie, na co dzień, zestaw Solar / Kajo Jewels
  5. Marka Alkemie zaskoczyła nas niedawno nowymi seriami produktów, których opakowania zdobią ilustracje bardzo utalentowanych artystek. Pomysł zaiste genialny. Wszystko zapowiada się bardzo interesująco! Tutaj: Zestaw dla skóry narażonej na „city stress”, odwodnionej i niedotlenionej / Alkemie
  6. “Cytryny inspirowane wakacjami na Sycylii.” Cudne cytrynowe kolczyki / 10 Decoart
  7. Ciekawa nowość – Hygge Nights czyli świece i aromatyczne spryskiwacze do poduszek umilające nam noce. Szczególnie zaintrygował mnie zapach Slow Kisses 😀 / Hygge Nights
  8. W zasadzie to podoba mi się wszystko co powstaje w Wild Wood Stories, ale te ich ławeczki… no, cudne! I tak bardzo się wszystkim podobają, że stolarnia ledwo wyrabia z zamówieniami. Brawo! / Wild Wood Stories
  9. Bardzo mocno zaciekawiła mnie nowa seria kosmetyków Natura Siberica – Flora Sibierica. Jestem zachwycona opakowaniami – to dokładnie to, co lubię – lekkie, botaniczne rysunki, nieco złota, stary klimat w nowym wydaniu / Drogerie Natura

Lily Lolo na Święta

Aż chciałoby się zacząć ten wpis tak – are you christmas ready?

Dokładnie bowiem tak się poczułam – poczułam się gotowa na Święta, kiedy tylko przyjrzałam się bliżej nowej limitowanej edycji kosmetyków Lily Lolo! Odrobina złota i połysku nada się bowiem na każdą szczególną okazję, a na Święta to już najbardziej!

Śmiało mogę powiedzieć, że Lily Lolo to moja ulubiona marka kosmetyków mineralnych. Już same biało-czarne, totalnie proste pudełeczka mogą wprawić w zachwyt i w to przyjemne poczucie ekscytacji, że oto już za chwilę przyjdzie nam odkrywać nowy barwny świat. Rozpakowuje się te małe prezenciki z ogromną radością, bo choć są one tak jednolite, kryją prawdziwe kolorystyczne skarby.

Za co jeszcze lubię Lily Lolo?

Za to, że są nawet dla mnie, która zawsze, ale to zawsze, musi się pobrudzić wszystkimi sypkimi kosmetykami! Ba – siebie i połowę łazienki! A tymczasem Lily Lolo oferuje całą masę prasowanych kosmetyków, które mi osobiście nieraz życie ratują i stanowczo ułatwiają aplikację.

Za wysoką jakość, którą widać już na pierwszy rzut oka, a którą się doświadcza w codziennym stosowaniu.

Za trwałość makijażu, za jego “niewidoczność” kiedy mi na niej zależy i efekt wow, kiedy mam na to ochotę.

Za łagodność dla mojej problematycznej skóry. Wszystkie produkty są lekkie, nie zapychają, a wręcz pielęgnują trudną cerę.

Za to, że dzięki przeróżnym trikom, o którym pisałam Wam w zeszłym roku (TUTAJ) makijaż mineralny można bez problemu stosować zimą i to nawet, a może – szczególnie, w przypadku cer problematycznych.

Za nowe korektory, które właśnie odkryłam! Cudne są – jeden zielony, pistacjowy, który: “neutralizuje zaczerwienienia spowodowane np. trądzikiem różowatym, popękanymi naczynkami i trądzikiem pospolitym, jednocześnie nie obciążając skóry i pozwalając jej oddychać.” Drugi –  żółciutki, cytrynowy, który: “sprawia, że cienie pod oczami stają się mniej widoczne, tym samym sprawiając, że cała twarz wygląda na świeższą i bardziej wypoczętą.” Naprawdę działają!

Za kolorystykę, która w pełni mnie zadowala. Nie zdążyłam się jeszcze nacieszyć cieniami, które już miałam, a tu te dwie nowe paletki – jedna z serii limitowanej: Aurora Eye Palette, a druga – nowość w ofercie – Stellar Eye Palette – całkowicie skradły moje serce! Zwłaszcza ta pierwsza, która właśnie tak cudownie nadaje się na specjalne zimowe okazje – mamy i głęboki granat i jakże ujmujące złoto. Uwielbiam!

Za nowe błyszczyki z limitowanej edycji – Gold Star i Big Bang, które są totalnie przepiękne! Oba wypełnione błyszczącymi drobinkami, oba nawilżające i pielęgnujące. Oba sprawiają, że usta wędrują na jakiś wyższy poziom zalotności.

Za szminki, które nie wysuszają ust i pięknie się na nich prezentują.

Za kremy BB, które polecam nakładać pod podkład.

Za zestaw do modelowania brwi, który potrafi odmienić całą twarz w jednej chwili.

W końcu – za sam podkład, który czasem lekko mi wyrównuje tylko koloryt, a kiedy indziej, kiedy jest potrzeba – ładnie pokrywa całą buzię.

Za tę naturalność, na której tak mi zależy! Marna byłaby ze mnie blogerka makijażowa, bo najbardziej cenię sobie delikatne podkreślenie urody – maskowanie tego, co maskowania wymaga i uwypuklanie tego, co na to zasługuje.

Do tego właśnie idealnie nadaje się Lily Lolo!

Wszystkie kosmetyki marki znajdziecie na stronie Costasy.


Nowości w ofercie marki!

A Wy którą paletkę wybieracie? Która bardziej Wam pasuje?

Wpis powstał w wyniku bardzo miłej współpracy z Costasy.


Tak to…

Kochani, muszę Wam donieść, ze Święta zakończyłam powalona rwą okrutną, w związku z czym niestety wyniki świątecznego konkursu mogą się opóźnić. Postaram się jak najszybciej, ale nastawcie się proszę, że mogą pojawić się dopiero jutro…

Moment 02

Bo w tym momencie uwielbiam to…

 

80

81

Talerzyki na biżuterię Rainbow Water Tray z Beach Hall! No cudne! Tak pozytywne, tak radosne! A że u mnie biżuterii sporo, bardzo by się przydały! Uwielbiam!

 

82

83

Cuda w starym stylu z Nordal skradły moje serce! Szczególnie ta lampka (ale w połączeniu z piórami!) i regał rodem ze starej apteki. Boskie! Z Agamartin.com

 

84

Od dłuższego czasu tkwię w ciągłej fascynacji kamieniami. To niesamowite, jak magiczne kształty, kolory i struktury potrafią przyjmować. Zajrzyjcie koniecznie na Boredpanda.com, znajdziecie tam kilka okazów, które trzeba zobaczyć!

 

85

Ten sam portal i ten sam kamienny temat, ale w całkowicie innym wydaniu – ametystowy tort! Czy słodki kamień weselny! Jestem pod ogromnym wrażeniem! Boredpanda.com

 

86

87

88

89

Te lampy podobają mi się tak bardzo, że musiałam pokazać Wam nieco więcej ich zdjęć! To coś pomiędzy rzeźbą a sztuką użytkową. Całkowicie cudowne, geometryczne, ale w etnicznym wydaniu. I te kolorowe koła! I te małe światełka! Ach i och! Home Adventures / via Miss Moss

 

90

91

Uwielbiam, och uwielbiam, wszystko co znajduje się w małych, ślicznych puszeczkach! Uwielbiam też podglądać pomysły na właśnie takie puszeczki – samo aluminium jest stanowczo zbyt proste! Ostatnio zachwyciły mnie “makaroniki” do ust i błyszczyki australijskiej marki Mor. Jeszcze ich w Polsce nie ma. Szkoda 🙁 / Morboutique.com

 

92

 

Równie mocno zauroczona jestem tym flakonikiem perfum! Kupiłabym bez wahania! Po pierwsze dlatego, że zapach oparty jest na róży. Po drugie – całość wygląda po prostu bajecznie pięknie. Angielsko, wiktoriańsko, niby w dawnym stylu, ale ile w tym współczesnego poczucia humoru! Pomysł na te igiełki – genialny. Niestety perfumy HAPP & STAHNS Rosa Alba 1842 nie są już dostępne w Anthropologie, dla którego to sklepu zostały stworzone.

Biolaven do twarzy

Podoba mi się kierunek i tempo rozwoju marki Sylveco.  Nie dość, że firma co rusz wypuszcza na rynek nowości sygnowane swoim logo, to jeszcze pokusiła się na stworzenie całkiem nowej linii z zupełnie inną identyfikacją wizualną. Poznajcie więc dzisiaj Biolaven – kosmetyki dobre, naturalne i nasze, polskie, choć mocno prowansalskie.
Filozofia Biolaven jest jasna i czytelna – skupiamy się na oleju z pestek winogron i olejku lawendowym, zapewniamy proste, nieprzekombinowane składy, całość zamykamy w estetycznych, może nie specjalnie oryginalnych, ale na pewno mocno charakterystycznych opakowaniach. Wszystko podajemy w przystępnej cenie. Efekt? Niedługo zagarniamy cały rynek ekokosmetyczny.
Podoba mi się ta biel z fioletem. Ten delikatny rysunek rodem z rycin. Mocno zaskakuje zapach. Spodziewałam się intensywnego lawendowego doznania, a tymczasem okazało się, że cała linia pachnie… winogronami. Nie powiem, dosyć przyjemny aromat, na dłuższą jednak metę wolałabym więcej lawendy. Lawenda tak nie męczy. Zapach lawendy pochodziłby także z mojego ulubionego olejku, a tutaj jest całkowicie przytłoczony aromatem.
Facebook