Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9466

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9474

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9479

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9485

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9495

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9498

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9518

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9523

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9544

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9551

KategoriePrzepisy na kosmetyki

Warsztaty w Lublinie i kwiatowe serniczki do kąpieli

Kiedy kilka dni temu zabrałam się za pisanie tego posta, dopadła mnie niemoc. Taka okrutna. Musiałam się położyć, niedługo potem ogarnęło mnie zimno ogromne i gorączka. Organizm stwierdził, że ma dość i musi przystopować. Ok, rozumiem. Stwierdziłam, że napiszę to sobie na spokojnie w weekend. Wtedy znowuż przyszła klęska zimowa, cywilizacja ugięła się pod naporem śniegu i na długo, długo odcięło nas od prądu.

Tak to bywa, ale nic straconego! Rozpoczynamy nowy tydzień z nowa energia pomimo tego, że powietrze za oknami jakby przytłaczało swą wilgotną ciężkością. Śnieg leży na ziemi, ale drugie tyle przesiąknęło przestrzeń, nie ma widoczności, trudno oddychać, świat stał się biały i ciasny.


Dobra, nie dajemy się!

Wracam więc, żeby opowiedzieć Wam co mniej więcej działo się tak intensywnego, że zdecydowanie trzeba było po tym odpocząć. Chodzi głównie o warsztaty! Bo jak mam ich sporo w krótkim czasie, to naprawdę potrafi to zmęczyć.

Na początek jednak coś, co ostatnio zrobiło mi dzień! Posłuchajcie i koniecznie obejrzyjcie teledysk!

Cały tydzień stanie się jakby lepszy!


Wracając do warsztatów… Zacytuję Wam tu kilka słów, które niedawno wrzucałam w social media:

Wydaje się, że jedne warsztaty to 2-3 godziny pracy – nic bardziej mylnego. Cały proces koncepcyjny, dopracowania oferty do potrzeb, ustalania szczegółów z klientem, fakturowania i czekania na płatności, organizacji noclegu i asysty to już sporo czasu. Potem siadam i cały program rozkładam na składniki, akcesoria itp. Następnie szukam w internetach tego, co muszę kupić. Mam oczywiście sprawdzone miejsca, ale ten proces zakupowy to jeden z bardziej czasochłonnych etapów. Zwłaszcza, że wiąże się zawsze z małym remanentem – sprawdzam co już mam, co muszę dokupić, a co zakupić w całości od początku.

Kolejnych kilka dni to odbieranie przesyłek, segregowanie i zakupy stacjonarne, a dzień przed warsztatami to prawie w całości pakowanie i organizowanie. I wtedy w domu panuje jeden wielki chaos!

I ruszamy w trasę! Raz bliższą, raz dalszą. Czasem zajmuje cały dzień, czasami tylko pół godziny. Jedziemy tam, gdzie trzeba. Ważne, aby dotrzeć na czas.

Wtedy się zaczyna – targanie tych wszystkich, tak pieczołowicie zapakowanych utensyliów, wypakowywanie ich, układanie na stole.

Same warsztaty to już doprawdy czysta przyjemność ☺️

Zwłaszcza, że po nich to trzeba jeszcze posprzątać, zapakować samochód i ruszyć w trasę powrotną.

Wtedy następuje totalne energetyczne wypompowanie, jest jednak przepełnione satysfakcją i taką jakby… dumą z dobrze wykonanej pracy ☺️


Więcej o moich warsztatach znajdziecie na stronie LiliGarden.pl – zapraszam!



Ostatnio miałam przyjemność spędzić cały weekend w Lublinie, gdzie poprowadziłam aż 4 warsztaty na Uniwersytecie Przyrodniczym w ramach projektu ”Żywność, żywienie i zdrowie – tradycja wsparta nauką”. Były to doprawdy wyjątkowe wydarzenia, bo pełne ciepła i uśmiechów. Uczestniczkami były panie z kół gospodyń wiejskich, co zawsze gwarantuje dobre nastroje. Każda z pań wykonała aż sześć swoich kosmetyków, wyobraźcie więc sobie ile musiałam dowieść najróżniejszych rzeczy na miejsce. Wszystko na szczęście poszło zgodnie z planem, panie wychodziły ogromnie zadowolone, odwiedziła nas także telewizja i można mnie było zobaczyć i Panoramie lubelskiej i w Teleekspresie.

Po powrocie do domu, miałam zaledwie jeden dzień na przepakowanie i ogarnięcie spraw bieżących, bo we wtorek bladym świtem ruszyłam w trasę na Jurę. Tym razem z moją straszą córcią, która bardzo lubi mi pomagać, a ja się cieszę, że się angażuje i naprawdę dużo uczy przy takich okazjach. A tym bardziej, że czekały nas warsztaty dla dzieci w jej wieku. Odbywały się urzędzie gminy, w świetlicy środowiskowej. Do teraz jestem pod jej wrażeniem – pięknie urządzona z masą atrakcji dla dzieciaków i ciekawym programem na ferie.

Dzieci czarowały i pracowały bardzo ładnie, odkrywały zupełnie nowy dla nich świat. Na koniec jedna z dziewczynek powiedziała, że spełniłam jej marzenia! Piękne to, prawda?

Wracając przez jurajskie lasy, przesycone wciąż zielonością, iglakami, mchem i krzewami borówek, kiedy to mocne słoneczne światło przebijało się przez gałęzie, miałam wrażenie, że przejeżdżamy przez jakąś mityczną krainę lata. Było cieplutko i jasno. I to był ostatni taki dzień.

Z kolejnym przyszło załamanie pogody i mojego zdrowia. A może po prostu coś złapałam w tych wojażach? Ważne, że już po wszystkim!



To powyżej to są małe dzieła jednej z uczestniczek warsztatów w Lublinie. Chciałabym tu jednak zwrócić Waszą uwagę na to małe pudełeczko, bo to w takich lądowały serniczki-babeczki do kąpieli mojego pomysłu. Pojawiały się tu na blogu już kilkukrotnie, ale jeszcze nie w tak cudownej kwiatowej oprawie!

Zobaczcie bowiem tutaj, jakie cuda wyczarowała inna uczestniczka:


Zostawię Wam tu więc ponownie przepis na te urocze cudeńka do kąpieli wypełnione pielęgnującym mlekiem, odżywczymi masełkami i pięknym zapachem!

Kolorowe serniczki-babeczki do kąpieli

Składniki:

  • 6 łyżek mleka w proszku
  • 2-3 łyżki roztopionego masła shea rafinowanego
  • 2-3 łyżki roztopionego masła kakaowego
  • opcjonalnie ok. 2 łyżki ulubionego oleju
  • 20 kropelek olejku zapachowego
  • zioła, kwiaty, posypki cukrowe – serniczki nz zdjęciu zostały udekorowane płatkami róż, kocanką, ślazem i lawendą

W kąpieli wodnej roztapiamy masła. Do miseczki przesypujemy mleko w proszku, dolewamy masła i olejek zapachowy. Mieszamy intensywnie, aż do powstania jednolitej masy, bez grudek. Jeśli będzie za sucha, można dodać odrobinę ulubionego oleju. Masę przelewamy po równo do papilotek, dekorujemy ziołami i posypkami i odstawiamy do stwardnienia. Serniczek wrzucamy do kąpieli, pod wpływem ciepła wody roztopi się i uwolni piękny zapach.

Gwiazdeczki kosteczki myjące z brokatem

A ja z odwilżą odżywam 🙂 Poczułam ostatnio cieplejszy wiatr we włosach i miałam wrażenie, że wraz z nim dotarła energia do każdej mojej najodleglejszej części ciała. Nie narzekam więc, że Święta nie będą białe. Świętami można się cieszyć także i cieplejszą zimą!

Wigilia już jutro, przesyłam Wam więc mój ostatni świąteczny pomysł! Spokojnie jednak możecie go wykorzystać i później. Wystarczy bowiem jedynie zmienić foremkę i wszystko stanie się po prostu uniwersalne!

Dzisiaj jednak pozostajemy w gwiazdkowym klimacie, bo zrobimy…. gwiazdkowe kosteczki myjące do ciała z białą glinką i cudnie pobłyskującym brokatem!


Jest to moja druga propozycja świątecznych kosteczek – niedawno opublikowałam Wam przepis na kosteczki choineczki matcha do mycia twarzy. Odsyłam Was do tamtego przepisu – TUTAJ – tam bowiem wyjaśniałam dlaczego one tak ładnie się pienią.

I nasze gwiazdki pienią się przyjemnie, ale łagodnie i delikatnie. Mają sporo białej glinki, która dodatkowo absorbuje zanieczyszczenia. Mają też uroczy brokacik, który sprawia przyjemność w trakcie mycia, ale nie zostaje na skórze.

Gwiazdeczki są przesłodkie, ale jeśli stawiacie na praktyczność, wybierzcie większą prostą foremkę 🙂

Używamy ich dokładnie tak jak mydło. Jednocześnie myją i pielęgnują skórę. Przypominam, że po użyciu takiej kosteczki odstawiamy ją do wyschnięcia.


Gwiazdeczki kosteczki myjące z brokatem

Składniki:

  • 25 g SCI
  • 10 g Olivem 1000
  • 15 g oleju z pestek winogron
  • 5 g białej glinki
  • 20 kropelek olejku o zapachu świąt – mieszaniny olejków eterycznych pomarańczowego, cynamonowego i goździkowego
  • 2 g złotej miki
  • brokat kosmetyczny do posypania dna foremek


SCI i Olivem 1000 zakupiłam w Ecospa. Tam też znajdziecie receptury idealne do pierwszych kosteczkowych prób, z których także korzystałam.

Z przepisu wychodzi 6 kosteczek gwiazdek. Foremkę zakupiłam na Allegro jako: SilikoMart Foremka na czekoladki CHOINKI i GWIAZDY.

Dno foremek oprószamy brokatem. Zlewkę kładziemy na wadze i odważamy do niej SCI, Olivem, olej (stąd wielkość w gramach), glinkę i mikę. Zlewkę przekładamy do kąpieli wodnej. Może to być garnek lub patelnia z wrzącą wodą, wciąż podgrzewane. Zawartość zlewki mieszamy od czasu do czasu i czekamy, aż zamieni się w gęstą, jednorodną ciecz. Zlewkę ściągamy z ognia, mieszamy, dolewamy olejek eteryczny i jeszcze przez chwilę mieszamy. Na koniec przelewamy równomiernie do foremek i odstawiamy na godzinę do stwardnienia. Warto lekko uderzyć foremką o powierzchnię, aby masa ładnie się wyrównała. Jeśli będzie na dnie za dużo brokatu, zrobią się brokatowe dziurki – mi osobiście jednak się bardzo podobają.

Gwiazdki przechowujemy w suchym, szczelnym pojemniczku. Aby użyć takiej kosteczki, moczymy ją i pocieramy dłońmi, tworząc piankę i rodzaj myjącej emulsji, zmywamy nią skórę przemywając ją potem wodą. Kostkę odstawiamy w suche miejsce, aby mogła się osuszyć przed następnym użyciem.

Choineczki kosteczki matcha do mycia twarzy

Długo jakoś nie mogłam się przekonać do kosteczek wszelakich myjących… Ale jak już zaczęłam, to wygląda na to, że wsiąkłam! Bo kosteczkowanie jest super! I tak idealnie wpisuje się w moje dotychczasowe pomysły!

Dodajemy zatem tym razem trochę pianki i bąbelek i czarujemy kosteczki! I to jakie!


Dzisiaj zrobimy choinkowe kosteczki matcha do mycia twarzy!

Są naprawdę bardzo fajne i bardzo świąteczne! Jeśli jednak nie wykorzystacie foremek w kształcie choinek, przeobrażą się w całkiem zwyczajne, wciąż jednak super fajne kosteczki wypełnione matchą czyli sproszkowaną zieloną herbatką, olejem ze słodkich migdałów i olejkiem pomarańczowym!

Kosteczki przyjemnie się pienią, jest to jednak bardzo łagodna pianka, którą spokojnie możemy zmywać skórę. Za właściwości pieniące odpowiada tu specjalny składnik – SCI czyli Sodium Cocoyl Isethionate. Jest to delikatny środek powierzchniowo czynny, pozyskiwany z oleju kokosowego. Jest na tyle bezpieczny, że poleca się go w kosmetykach do pielęgnacji skóry wrażliwej i dziecięcej.

W kosteczkach znajdziemy także Olivem 1000, który to z kolei jest emulgatorem pochodzenia roślinnego. On z kolei jest tu odpowiedzialny za odpowiednia konsystencję, ale ma także właściwości nawilżające i wygładzające.

Kosteczki zatem bardzo łagodnie, ale skutecznie zmywają skórę, jednocześnie pozostawiając ją miękką i odżywioną. Zielona herbata słynie ze swoich właściwości przeciwutleniających czyli odmładzających, olej ze słodkich migdałów zapewnia nam tutaj lekkie natłuszczenie i regenerację skóry, a olejek pomarańczowy dodaje energii i wywołuje uśmiech na twarzy!


Choineczki kosteczki matcha do mycia twarzy

Składniki:

  • 25 g SCI
  • 10 g Olivem 1000
  • 15 g oleju ze słodkich migdałów
  • 3 g matchy
  • 20 kropelek olejku pomarańczowego

SCI i Olivem 1000 zakupiłam w Ecospa. Tam też znajdziecie receptury idealne do pierwszych kosteczkowych prób, z których także korzystałam.

Z przepisu wychodzi 8 kosteczek choineczek. Foremkę zakupiłam na Allegro jako: SilikoMart Foremka na czekoladki CHOINKI i GWIAZDY.

Zlewkę kładziemy na wadze i odważamy do niej SCI, Olivem, olej (stąd wielkość w gramach) i matchę. Zlewkę przekładamy do kąpieli wodnej. Może to być garnek lub patelnia z wrzącą wodą, wciąż podgrzewane. Zawartość zlewki mieszamy od czasu do czasu i czekamy, aż zamieni się w gęstą, jednorodną ciecz. Zlewkę ściągamy z ognia, mieszamy, dolewamy olejek pomarańczowy i jeszcze przez chwilę mieszamy. Na koniec przelewamy równomiernie do foremek i odstawiamy na godzinę do stwardnienia.

Choineczki przechowujemy w suchym, szczelnym pojemniczku. Aby użyć takiej choineczki, moczymy ją i pocieramy dłońmi, tworząc piankę i rodzaj myjącej emulsji, zmywamy nią twarz, przemywając ją potem wodą. Uważamy, aby pianka nie dostała się do oczu. Choineczkę odstawiamy w suche miejsce, aby mogła się osuszyć przed następnym użyciem.

Bąbelkowa czekolada do kąpieli

Wiecie jak to jest… W głowie rodzi się pomysł. Kiełkuje sobie spokojnie. Rozwija się. Ewoluuje. W końcu zbieracie się w sobie, dokonujecie odpowiednich zakupów, przygotowań. Oczami duszy widzicie już jak wasze cudowne dzieło podbija serca wszystkich wokół, w domu, w internecie. Myślicie sobie, jacy to genialni nie jesteście. To będzie sztos przecież, musi wyjść, lata doświadczenia i takie tam…

No i klops. I się nie udało… I znowuż życie postanowiło nauczyć was pokory. Myślenia skromniejszego i działania opartego na jeszcze porządniejszych planach i stanowczo większej ilości testów.

I nagle umysł się zatrzymuje i zaczyna w nim kiełkować inna nadzieja. Bo oto, na zgliszczach pomysłu jakże wspaniałego, powstaje coś, co do głowy samo przyjść nie mogło! Powstaje idea zupełnie nowa, taka czysta, świeża i pełna potencjału.

I tak właśnie powstała moja bąbelkowa czekolada do kąpieli!



Ach, chciałabym jeszcze pozostawić tu, na blogu tę odrobinę piękna, którą zaserwował nam ostatnio listopad! Pamiętacie mój niedawny wpis o tym, że tylko zachwyty potrafią uratować nas przed jesienną melancholią? Podtrzymuję tę tezę w pełni!

Podrzucam więc takie drobne zachwyty, które ostatnio udało mi się wyłapać podczas porannych spacerów z psem i aparatem.


Zanim przejdziemy do sedna i naszej bąbelkowej czekolady, dodam jeszcze dwa słowa o dzisiejszym sponsorze, dzięki któremu ukazał się ten wpis! Nowy przepis zawdzięczamy bowiem marce Mebel Elite – mebelelite.pl! Jest to sklep internetowy z 15-letnim doświadczeniem w branży meblarskiej, w którym znajdziecie naprawdę szeroką i ciekawą ofertę krzeseł, foteli, stołów, mebli wypoczynkowych i łóżek. Osobiście polecam zajrzeć w zakładkę z meblami ze sklejki giętej – fotele gabinetowe są naprawdę piękne!


Ale do rzeczy…

Powróćmy do naszej bąbelkowej czekolady do kąpieli!

Bo kojarzycie te bąbelkowe czekolady do jedzenia, prawda? Takie leciutkie, bo wypełnione bąbelkowym powietrzem. Tak się właśnie złożyło niedawno, że podczas eksperymentów i prób stworzenia czegoś innego, zauważyłam, że moje składniki wchodzą w ciekawą reakcję, która powoduje równie ciekawy efekt. A w zasadzie to proste musowanie wytworzyło takie urocze bąbelki!

No i sami rozumiecie – musiała z tego wyjść prawdziwie gwiazdkowa, lekko musująca, mocno odżywcza i pachnąca obłędnie czekoladowo-pomarańczowo bąbelkowa czekolada DO KĄPIELI!


Bąbelkowa czekolada do kąpieli

Składniki / na jedną czekoladę:

  • 25 g sody oczyszczonej
  • 15 g kwasku cytrynowego
  • 10 g skrobi ziemniaczanej
  • 30 g masła kakaowego
  • 10 g masła shea rafinowanego
  • 20 kropelek olejku o zapachu czekolady
  • 10 kropelek olejku eterycznego pomarańczowego
  • do dekoracji – garść czerwonego pieprzu i złotych posypek cukrowych

Od razu napiszę, że foremki silikonowe na takie czekolady bez problemu dostaniecie za nieduże pieniądze na Allegro. Są o tyle fajne, że można w nich robić i czekolady do kąpieli i do jedzenia 🙂

W szklanej zlewce lub ceramicznym kubeczku roztapiacie masła w kąpieli wodnej lub w mikrofali. Muszą być naprawdę prawie gorące, polecam więc tutaj tę drugą opcję.

Do miseczki przesypujecie proszki, mieszacie je. Wlewacie gorące roztopione masła, mieszacie od razu, bo już zaczynają lekko musować. W międzyczasie, ciągle mieszając, dolewacie olejki zapachowe. Mieszaninę przelewacie do foremki, rozprowadzając ją po całej powierzchni. Polecam lekko unieść formę kilka razy i równie lekko uderzyć o podłoże.

Czekoladę dekorujecie z wierzchu według uznania. Posypki delikatnie dociskamy do jeszcze miękkiej masy, dobrze się przykleiły. Na koniec ponownie podnosimy całą foremkę i lekko uderzamy nią o podłoże, aby masa trzymała się równo formy.

Czekoladę odstawiamy na godzinę do lodówki. Po tym czasie wyjmujemy ją z formy i przechowujemy w zamykanym pojemniczku w temperaturze pokojowej.

Do kąpieli dodajemy 1-2 kosteczki. Masełka zawarte w czekoladzie pielęgnują skórę, a lekkie musowanie uwalnia piękny zapach.

(Uwaga- jak dodacie za dużo czekolady do kąpieli, wanna będzie śliska)

Wpis powstał w ramach miłej współpracy z marką Mebel Elite.

Maska czyścik miód malina

Jak to mówią… jak los zsyła miodek malinowy to… wiadomo… nie tylko go zjadamy!

Dzisiaj z miodku malinowego zrobimy coś genialnego do twarzy!

A że przepis prosty, pomysł szybki to podrzucam ekspresowo!

O miodku pisałam Wam niedawno. Zakochałam się bowiem w miodkach z dodatkiem owoców z Pasieki Rodziny Sadowskich! Teram moim ulubionym jest ten z jagódkami. Ale do naszego przepisu sięgnęłam po miód z malinami!

I tak połączyłam dwie wielkie filozofie oczyszczania twarzy – osobna obejmuje miodowanie, druga – oczyszczanie białą glinką! Czemu więc nie połączyć miodku z glinką?

I tak powstał kosmetyk uniwersalny – może być i maską i cudownym czyścikiem czyli pastą czyszczącą. Niezwykle łagodną, lekko peelingującą! Przepełnioną witaminkami malin, wygładzającą i regulującą mocą miodu oraz absorbującą nawet głębokie zanieczyszczenia i matującą energią białej glinki!

Taką mieszaninę stosujemy albo codziennie wieczorem – oczyszczamy nią wilgotną twarz, masując przez dłuższą chwilę, a następnie spłukując letnią wodą albo jak maskę – 2-3 razy w tygodniu na czystą buzię nakładamy taką pastę i pozostawiamy na 15 minut.

I tak i tak pozostawia skórę mięciutką i gładziutką, wspomaga jej regenerację, pomaga łagodzić niedoskonałości.

No, jest to po prostu mieszanina genialna!


Maska czyścik miód malina

Składniki:

  • 2 łyżki miodu z malinami (użyłam tego z Pasieki Rodziny Sadowskich, możecie też użyć swojego ulubionego miodku, albo pomieszać go z liofilizowanymi owocami w proszku)
  • 2 łyżki białej glinki

Całość mieszamy do uzyskania gęstej pasty. Przekładamy ją do słoiczka i trzymamy zamkniętą, aby nie dostała się do środka wilgoć. Używamy, jak opisałam powyżej.

I cieszymy się mięciutka buzią!

Moje ulubione świąteczne pomysły i przepisy

Kochani, wygląda na to, że powoli możemy otwierać sezon świąteczny! Czas leci nieubłaganie, grudzień za pasem, pora nieco ozłocić tę moją Lili! A przynajmniej powolutku będziemy sobie rozpoczynać wpisy gwiazdkowe. Nie tylko oczywiście, bo chciałabym Wam pokazać jeszcze inne rzeczy, ale tak… to już pora!

A jak zaczniemy?

W Lili święta obchodzimy szczególnie od wielu, wielu lat. Wyjątkiem był zeszły rok, kiedy to moja córeczka była maluteńka i postanowiłam ten okres przeżyć jednak spokojniej. Niemniej jednak, przez te wszystkie lata uzbierało się bardzo wiele ciekawych przepisów i pomysłów, o których już może nie pamiętacie.

I dlatego właśnie zaczynamy od małej powtórki!

Pokażę Wam część moich ulubionych pomysłów świątecznych! Zaproszę Was w podróż do świąt zeszłych, aby być może, zainspirować Was na nowo!

Pamiętajcie też, że w menu na górze możecie kliknąć w Lili Przepisy z odnośnikami do większości blogowych przepisów, a w mojej książce Cukiernia kosmetyczna(wyd. Publicat) jest specjalny świąteczny rozdział. Książka wciąż dostępna w księgarniach :*

Zaczynamy naszą wędrówkę w przeszłość!



> Bajkowe eliksiry olejkowe

Oba eliksiry są magiczne! Delikatnie pobłyskują i pozostawiają ten, bardzo leciutki blask na skórze. Oba są olejkami do ciała prawie suchymi, oznacza to, że błyskawicznie się wchłaniają i nie pozostawiają tłustej warstwy, a jedynie miękką, odżywioną skórę o pięknym zapachu.


> Kremowe ciasteczka kąpielowe

Co powiecie na pachnącą kąpiel, która zadziała jak łagodzący plaster na naszą zimową,wymagającą, szorstką i poszarzałą skórę? Jednocześnie ukoi zmysły i ciało. Bajka? Nie! Zrobimy dzisiaj bowiem świąteczne kremowe ciasteczka do kąpieli! Przyznajcie, że wyglądają apetycznie! Bo nie tylko pierniczki można teraz tworzyć i dekorować! Takie kąpielowe ciasteczka tym bardziej!


> Waniliowo-pomarańczowy balsam do ust

Jeśli miałabym wymieniać najpiękniejsze połączenia zapachowe, to stanowczo wanilia z pomarańczą byłyby na samym szczycie listy. Bo ojej… no jej… jaki to cudny zapach! Jaki smakowity! A wanilia taka prawdziwa, najprawdziwsza, prosto z waniliowej laski, z waniliowymi drobinkami! A pomarańcza taka soczysta, taka intensywna, zaklęta w wyciskanym z pomarańczowych skórek olejku. I to wszystko razem połączone w cudownym balsamie do ust, w którym można się zakochać. Lub uzależnić. A na pewno pokochają go usta. I ci, którzy te usta całują!


> Leśne woski zapachowe ze złotym zdobieniem

Tym razem zrobimy sobie urocze woski zapachowe! Takie do połamania i roztopienia w kominku zapachowym. Ale są też tacy, którym ciężko to zrobić, bo takie są śliczne. Mogą więc zwyczajnie stać i pachnieć, choć polecam jednak te kominki zapachowe, aby w pełni uwolnić pachnącą ich moc!


>Tropikalno-śnieżne serniczki kąpielowe

A gdyby tak połączyć rozkoszne, tropikalne słońce z naszą mroźną świąteczną tradycją? Czemu nie! I to wszystko w formie uroczego serniczka kąpielowego – niechaj będzie jeszcze bardziej zaskakująco! A co! Jedno jest pewne – powstają cuda, w których można się zakochać!


> Czekoladowo-pomarańczowe mleczko do kąpieli

To jedne z tych pomysłów z cyklu o-jeju-jakie-to-proste, a jednocześnie o- -jeju-jakie-to-super! To jeden z tych pomysłów, które zrobicie sami w chwilkę, abo z dziećmi podczas zabawy, albo nawet dzieci mogą zrobić same dla swoich przyjaciół. A jak już zrobicie to… znowuż – o jeju! Jaka to przyjemna czekoladowo-mleczna kąpiel o energetyzującym zapachu pomarańczy!


> Świąteczny stół i gwiazdkowa tarta wiśniwo-makowa

Jeśli więc nie jesteście miłośnikami i mistrzami w słodkich wypiekach, a chcielibyście w prosty i szybki sposób zaskoczyć rodzinę – zróbcie moją dwusmakową tartę! Jest to idealny wypiek, dla wszystkich, którzy chcą zrobić coś samemu, ale nie poświęcić na to zbyt dużo czasu. Choćby dlatego, że skorzystałam tutaj z gotowej masy makowej. Sama stanowczo nie jestem gotowa na tworzenie własnej! Trzeba się jedynie odrobinkę natrudzić z oddzieleniem warstw, ale i to nie jest wielkim problemem. A i wygląda ładnie i smakuje pysznie!


> Śniadaniowe miodki smakowe

Moje miodki ukręciłam z córcią i zapakowałam w słoiczki 30 ml (z Allegro), a następnie w kartonik. Wyglądają i smakują pysznie! Postawiłam na trzy smaki – miodki z kakao (moja córka uwielbia), piernikowe i z mielonymi orzechami włoskimi.


>Pachnące woski Gienki

Miały się inaczej nazywać. Miało być coś z pszczelim designem, z woskiem we współczesnym wydaniu, z geometrią. Sama nie wiedziałam do końca, choć pomysł pojawił się jeszcze w listopadzie. Wtedy to wymyśliłam, że Święta cudownie łączą się z przytulnością pszczelego wosku i pięknego zapachu. I że zrobię coś, co będzie oryginalne w swojej formie…


> Najlepsze i najpiękniejsze świąteczne pierniczki Kasi

Nie moje, bo Kasi 🙂 Ale najcudniejsze i jest na nie przepis!


> Księżycowy pachnący naszyjnik z ametystami

Mam dla Was świetny pomysł! Wymyśliłam bowiem coś, co łączy w sobie kilka funkcji i po prostu, zwyczajnie – pięknie wygląda! Zrobimy dzisiaj księżycowy naszyjnik, który pachnie! Tak, pachnie! Cudnie pachnie! I wypełniony jest prawdziwym, naturalnymi kamieniami!


> Ptasie etykiety do druku

Jak wykorzystać ptasie etykiety? Należy je ściągnąć na komputer, klikając w przycisk poniżej, wydrukować na najlepiej grubym papierze i wyciąć. Na odwrocie można napisać dedykację.


> Płynne złoto do rozświetlania twarzy

A gdyby tak w jednej chwili zamieniać się w księżniczkę rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy? Gdyby tak pobawić się w alchemika i odkryć własny kamień filozoficzny? Gdyby tak podarować na Święta komuś bliskiemu płynne złoto?


> Gwiazdkowe balsamy w kostce

Mocno gwiazdkowe bo w formie gwiazdek właśnie. Oprószone leciutko złotym brokatem i ozdobione czerwonym pieprzem. Jeśli tylko zapakujecie je ładnie w małe pudełeczko, przyozdobicie gałązką świerku, wywołają okrzyki zachwytu.


> Gwiazdki z nieba

Kiedy Róża była młodsza, śpiewałam jej przed snem kołysankę. Był tam taki wers: „ach śpij kochanie, gwiazdę z nieba, jeśli chcesz, dostaniesz”. Pewnego wieczoru bardzo mnie zaskoczyła, zaczęła bowiem myśleć (zdarza się u dzieci :))! Powiedziała do mnie: mamusiu, ja chcę! No i jak ja niemądra miałam jej tę gwiazdkę dać? Teraz już wiem! Już wymyśliłam! I stworzyłam własne gwiazdki z nieba. I dzisiaj, w tym wyjątkowym czasie przygotowań do Świąt, chciałabym się z Wami nimi podzielić!


> Gwiazdkowe złote olejki perfumowane w roll-onie

Leciutkie, suche olejki, które niemal natychmiastowo znikają nam ze skóry, pozostawiając przepiękny zapach, którym możemy otaczać się gdziekolwiek jesteśmy. Takim roll-onem masujemy nadgarstki, szyję za uszami, dłonie lub gdzie tam się nam żywnie podoba. I pachniemy! Każdy roll-on wyposażony jest także w efekt niemal magiczny! Dodałam do nich bowiem małe ozdobne gwiazdki i dosłownie odrobinę złocistego brokatu o nazwie Winter Gold Glitter.

Facebook