A tak właśnie wyglądam w oczekiwaniu na Święta 😀 Poniżej 😀
A tak poważnie – nie mogłam się oprzeć i musiałam się włożyć w świąteczny wianek 😀 Nie pytajcie…
Przy okazji podrzucam pierwszy z inspiracyjnych postów gwiazdkowych z pięknymi i ciekawymi rzeczami, które umilą Wam czas oczekiwania!
Gwiazdkowa poszewka na poduszkę z domieszką lnu / H&M
CRYSTALLOVE Gumka do włosów z jedwabiu GOLD / Pakamera
W White Pocket jest kilka świątecznych wzorów piżam, mi osobiście najbardziej spodobała się ta z gwiazdkami! / White Pocket
Mięciutki różowy kocyk do zakopania się w nim / H&M
Kozie mleko w proszku do kąpieli dla mam z olejem jojoba i pantenolem Lili&Mu – pozwala się odprężyć, a jednocześnie dba o ciało. Połączenie naturalnej soli, oleju jojoba i kolagenu oczyszcza, ujędrnia oraz regeneruje skórę / Nutridome
Institut Karité Paris Rose Mademoiselle 98% Scented Shea Butter – rozpieszcza i pielęgnuje skórę całego ciała. / Notino
Świąteczny sweter, ale tan akurat – piękny! W odróżnieniu od wielu innych 🙂 / Oysho
Wosk Zapachowy Biała Brzoskwinia Płatki Róż Wosk i Knot – cudowne połączenie delikatnych płatków róży z soczystą, słodką brzoskwinią. Zapach świeży, słodki i kwiatowy. / Pakamera
Najprostsze, klasyczne, a jakże urocze – skarpety Oysho
Do przytulania 🙂 Niemalże 🙂 Kapcie Emu Australia Mayberry Camel / Pan Pablo
Kochani, wygląda na to, że powoli możemy otwierać sezon świąteczny! Czas leci nieubłaganie, grudzień za pasem, pora nieco ozłocić tę moją Lili! A przynajmniej powolutku będziemy sobie rozpoczynać wpisy gwiazdkowe. Nie tylko oczywiście, bo chciałabym Wam pokazać jeszcze inne rzeczy, ale tak… to już pora!
A jak zaczniemy?
W Lili święta obchodzimy szczególnie od wielu, wielu lat. Wyjątkiem był zeszły rok, kiedy to moja córeczka była maluteńka i postanowiłam ten okres przeżyć jednak spokojniej. Niemniej jednak, przez te wszystkie lata uzbierało się bardzo wiele ciekawych przepisów i pomysłów, o których już może nie pamiętacie.
I dlatego właśnie zaczynamy od małej powtórki!
Pokażę Wam część moich ulubionych pomysłów świątecznych! Zaproszę Was w podróż do świąt zeszłych, aby być może, zainspirować Was na nowo!
Pamiętajcie też, że w menu na górze możecie kliknąć w Lili Przepisy z odnośnikami do większości blogowych przepisów, a w mojej książce Cukiernia kosmetyczna(wyd. Publicat) jest specjalny świąteczny rozdział. Książka wciąż dostępna w księgarniach :*
Oba eliksiry są magiczne! Delikatnie pobłyskują i pozostawiają ten, bardzo leciutki blask na skórze. Oba są olejkami do ciała prawie suchymi, oznacza to, że błyskawicznie się wchłaniają i nie pozostawiają tłustej warstwy, a jedynie miękką, odżywioną skórę o pięknym zapachu.
Co powiecie na pachnącą kąpiel, która zadziała jak łagodzący plaster na naszą zimową,wymagającą, szorstką i poszarzałą skórę? Jednocześnie ukoi zmysły i ciało. Bajka? Nie! Zrobimy dzisiaj bowiem świąteczne kremowe ciasteczka do kąpieli! Przyznajcie, że wyglądają apetycznie! Bo nie tylko pierniczki można teraz tworzyć i dekorować! Takie kąpielowe ciasteczka tym bardziej!
Jeśli miałabym wymieniać najpiękniejsze połączenia zapachowe, to stanowczo wanilia z pomarańczą byłyby na samym szczycie listy. Bo ojej… no jej… jaki to cudny zapach! Jaki smakowity! A wanilia taka prawdziwa, najprawdziwsza, prosto z waniliowej laski, z waniliowymi drobinkami! A pomarańcza taka soczysta, taka intensywna, zaklęta w wyciskanym z pomarańczowych skórek olejku. I to wszystko razem połączone w cudownym balsamie do ust, w którym można się zakochać. Lub uzależnić. A na pewno pokochają go usta. I ci, którzy te usta całują!
Tym razem zrobimy sobie urocze woski zapachowe! Takie do połamania i roztopienia w kominku zapachowym. Ale są też tacy, którym ciężko to zrobić, bo takie są śliczne. Mogą więc zwyczajnie stać i pachnieć, choć polecam jednak te kominki zapachowe, aby w pełni uwolnić pachnącą ich moc!
A gdyby tak połączyć rozkoszne, tropikalne słońce z naszą mroźną świąteczną tradycją? Czemu nie! I to wszystko w formie uroczego serniczka kąpielowego – niechaj będzie jeszcze bardziej zaskakująco! A co! Jedno jest pewne – powstają cuda, w których można się zakochać!
To jedne z tych pomysłów z cyklu o-jeju-jakie-to-proste, a jednocześnie o- -jeju-jakie-to-super! To jeden z tych pomysłów, które zrobicie sami w chwilkę, abo z dziećmi podczas zabawy, albo nawet dzieci mogą zrobić same dla swoich przyjaciół. A jak już zrobicie to… znowuż – o jeju! Jaka to przyjemna czekoladowo-mleczna kąpiel o energetyzującym zapachu pomarańczy!
Jeśli więc nie jesteście miłośnikami i mistrzami w słodkich wypiekach, a chcielibyście w prosty i szybki sposób zaskoczyć rodzinę – zróbcie moją dwusmakową tartę! Jest to idealny wypiek, dla wszystkich, którzy chcą zrobić coś samemu, ale nie poświęcić na to zbyt dużo czasu. Choćby dlatego, że skorzystałam tutaj z gotowej masy makowej. Sama stanowczo nie jestem gotowa na tworzenie własnej! Trzeba się jedynie odrobinkę natrudzić z oddzieleniem warstw, ale i to nie jest wielkim problemem. A i wygląda ładnie i smakuje pysznie!
Moje miodki ukręciłam z córcią i zapakowałam w słoiczki 30 ml (z Allegro), a następnie w kartonik. Wyglądają i smakują pysznie! Postawiłam na trzy smaki – miodki z kakao (moja córka uwielbia), piernikowe i z mielonymi orzechami włoskimi.
Miały się inaczej nazywać. Miało być coś z pszczelim designem, z woskiem we współczesnym wydaniu, z geometrią. Sama nie wiedziałam do końca, choć pomysł pojawił się jeszcze w listopadzie. Wtedy to wymyśliłam, że Święta cudownie łączą się z przytulnością pszczelego wosku i pięknego zapachu. I że zrobię coś, co będzie oryginalne w swojej formie…
Mam dla Was świetny pomysł! Wymyśliłam bowiem coś, co łączy w sobie kilka funkcji i po prostu, zwyczajnie – pięknie wygląda! Zrobimy dzisiaj księżycowy naszyjnik, który pachnie! Tak, pachnie! Cudnie pachnie! I wypełniony jest prawdziwym, naturalnymi kamieniami!
Jak wykorzystać ptasie etykiety? Należy je ściągnąć na komputer, klikając w przycisk poniżej, wydrukować na najlepiej grubym papierze i wyciąć. Na odwrocie można napisać dedykację.
A gdyby tak w jednej chwili zamieniać się w księżniczkę rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy? Gdyby tak pobawić się w alchemika i odkryć własny kamień filozoficzny? Gdyby tak podarować na Święta komuś bliskiemu płynne złoto?
Mocno gwiazdkowe bo w formie gwiazdek właśnie. Oprószone leciutko złotym brokatem i ozdobione czerwonym pieprzem. Jeśli tylko zapakujecie je ładnie w małe pudełeczko, przyozdobicie gałązką świerku, wywołają okrzyki zachwytu.
Kiedy Róża była młodsza, śpiewałam jej przed snem kołysankę. Był tam taki wers: „ach śpij kochanie, gwiazdę z nieba, jeśli chcesz, dostaniesz”. Pewnego wieczoru bardzo mnie zaskoczyła, zaczęła bowiem myśleć (zdarza się u dzieci :))! Powiedziała do mnie: mamusiu, ja chcę! No i jak ja niemądra miałam jej tę gwiazdkę dać? Teraz już wiem! Już wymyśliłam! I stworzyłam własne gwiazdki z nieba. I dzisiaj, w tym wyjątkowym czasie przygotowań do Świąt, chciałabym się z Wami nimi podzielić!
Leciutkie, suche olejki, które niemal natychmiastowo znikają nam ze skóry, pozostawiając przepiękny zapach, którym możemy otaczać się gdziekolwiek jesteśmy. Takim roll-onem masujemy nadgarstki, szyję za uszami, dłonie lub gdzie tam się nam żywnie podoba. I pachniemy! Każdy roll-on wyposażony jest także w efekt niemal magiczny! Dodałam do nich bowiem małe ozdobne gwiazdki i dosłownie odrobinę złocistego brokatu o nazwie Winter Gold Glitter.
Miałam ostatnio przyjemność wykonać kolejną sesję produktową dla marki Sylveco, tym razem w świątecznych klimatach. Marka całkiem niedawno postawiła na totalny rebranding. Kosmetyki zmieniły swe oblicze diametralnie – ich nowe etykiety bazują na skandynawskiej prostocie, czystym przekazie i bardzo przyjaznych kolorach. Znacznie lepiej wpisują się w obecne trendy i pasują do współczesnych łazienek. Najważniejsze jednak, że zawartość wciąż jest ta sama i tak samo dobra!
W związku z tym zdecydowałam się na dwie odsłony sesji – leśną i białą. Ta druga miała wydobyć piękne barwy opakowań. Lekko połyskujące, monochromatyczne tło jest nienachalne, ale jednocześnie bardzo oczywiste i gwiazdkowe. Głównymi bohaterami są tu jednak nasze kosmetyki.
Sesja leśna także miała nawiązywać do prostoty – stąd tylko jeden dodatek w postaci lustra z białą ramką która miała delikatnie przypominać o śniegu. Najistotniejsza jednakże jest natura, czyli to, z czego marka czerpie. W lustrze odbija się naturalna przestrzeń, inny świat, który przyciąga. Tak jak kosmetyki mają być odbiciem tejże natury.
Poniżej fragment efektów obu sesji 🙂
Zrobiłam też trochę zdjęć mikołajkowego zestawu pięknych niespodzianek – SYLVECO BOX oraz kalendarza adwentowego marki. Te cuda pokażę Wam w social mediach dokładniej! Zajrzyjcie koniecznie!
Wszystkie produkty marki znajdziecie na stronie Sylveco.pl
W tym roku nie będzie takiego Lili Katalogu Prezentów, jaki znacie z poprzednich lat. Mam jednak dla Was coś innego! Moją własną listę prezentów!
Czyli drobnostki i radostki, po prostu poprawiające nastrój, cieszące oko i zamysły. Rzeczy, które szczególnie przypadły mi do serca i które z radością widziałabym w swoim domu i na sobie!
Poduszka Prostokątna z Bawełny (35×55 cm) Geily / Sklum
Szampon Zielona Herbata – pielęgnuje włosy, zwiększając ich objętość i nadając blask, a także widocznie przedłużając ich świeżość / Ministerstwo Dobrego Mydła
Resibo Ready to Glow ekspresowy peeling rozświetlający – bursztynowy pył i wulkaniczny perlit – drobinki o wielkiej mocy, odżywcza siła oleju z kamelii, łagodzące właściwości oleju z ogórecznika oraz bogactwo składników nawilżających i wygładzających / Resibo
Kochani, mamy wigilię wigilii Świąt. Właśnie skończyłam pakować prezenty dla bliskich, korzystając z ostatniej chwili, kiedy moja Róża ma zajęcia poza domem. Jutro już czekamy na Aniołka. Rano zbierzemy się i pojedziemy spędzić większość dnia u rodziców. W miarę spokojni, bo oboje są niedawnymi ozdrowieńcami.
Rano jeszcze, wierząc, że taka jestem genialna, skoczyłam na zakupy. Specjalnie z rana, przed godzinami dla seniorów, myśląc, że będzie nieco spokojniej. Myliłam się. Nie tylko ja miałam taki genialny pomysł. Jednak mimo masy ludzi, wszyscy byli tacy jacyś spokojni, uśmiechnięci (patrząc po oczach i rozmowach). Szykowali się do świętowania. I nawet te zakupy nie były takie straszne.
U nas już od dawna pachnie choinką, piernikami i mandarynkami. Pachniało już kapustą i grzybami. Teraz dojdzie jeszcze zapach gotowanego suszu z jabłkami. Pozostałe zapachy, tak cudownie piękne zapachy, dopiero jutro, u rodziców. Ile wspomnień potrafi skryć się w zapachach! Ile pięknych chwil!
Jadąc przez nasze okoliczne wsie, wypatrujemy z Różą świątecznych światełek i dekoracji. To taka nasza gra. Kto zobaczy więcej, ten wygrywa. Choć nie jest łatwo, bo mgła i smog wszystko ostatnio skrywają. Ale wciąż ich poszukujemy. Wciąż zachwycamy się tymi światełkami.
Ostatnio w lesie, pierwszy raz, znaleźliśmy jemiołę. Leżała taka piękna, jako pozostałość jakiejś wycinki leśniczego. Pośród gałązek i igieł. Cała pokryta szronem, wyglądała jakby tylko czekała, aż ktoś ją przygarnie. Przygarnęłam więc i teraz patrzy na mnie ze stołu.
Magia jest wokół nas. Ta świąteczna oczywiście. Ale nie tylko. Magia ukryta w promieniach słońca przebijających się przez mgłę. I w radości psa skaczącego po lesie. W oczekiwaniu pełnym ekscytacji mojej córki. W gwieździe betlejemskiej – poinsecji, która przeżyła od zeszłego roku i teraz ponownie obdarzyła mnie czerwonymi kwiatami. W radości bycia razem, pomimo wszelkich trudności i smutków, którymi obdarzył nas ten rok.
Wypatrujmy tej magii!
Załączam trochę zdjęć z niedzielnego wypadu do lasu. Och, ile tam było magii!
Wiem, wiem… Święta tuż tuż, a ja dopiero teraz spieszę z takim fajnym pomysłem na prezent… Spokojna głowa! Mój dzisiejszy zestaw kojący do snu jest tak uniwersalny, tak ponadczasowy i tak nieraz potrzebny, że możecie wykorzystać tę inspirację przez cały rok, na przeróżne okazje!
Zestaw pokazuję na samym końcu świątecznych wpisów, ponieważ będzie on prezentem z bliskiej osoby. Nie zdradzę dla kogo, ale mam nadzieję, że bardzo się przyda!
Jest to prezent w połowie kupiony, w połowie własnoręcznie robiony. Czyli coś miłego dla każdego! A dokładniej, zależało mi na skomponowaniu produktów, które w łagodny i naturalny sposób będą wspomagać zasypianie. Odstresują, zrelaksują, ukoją zmysły i nerwy i pomogą się wyłączyć. A potem spać, smacznie spać aż do rana.
Mój zestaw w dużej mierze bazuje na dobroczynnych właściwościach lawendy, bo to ona jest uznanym i cenionym od wieków remedium na kłopoty ze snem. To ona tak cudownie uspokaja i łagodzi. Ona pomaga zapomnieć o problemach dnia codziennego i w końcu porządnie odpocząć! Lawendę więc skomponowałam z innymi roślinkami i w ten sposób powstało prawdziwe pudełko rozmaitości!
A w nim…
Woreczek z lawendą
Możecie taki znaleźć w internecie lub sklepach zielarskich, albo po prostu sami zrobić! Wystarczy zapakować w mały woreczek z materiału sporą ilość lawendy (jest w każdym sklepie zielarskim i w większości aptek) i zawiązać całość wstążeczką. Mój woreczek przywędrował do mnie wraz z kosmetykami Biolaven. Taki woreczek wkładamy pod poduszkę i za każdym razem, kiedy poruszamy głową podczas snu, rozchodzi się z niego delikatny, przepiękny lawendowy aromat.
Badger Sleep Balm
O balsamach marki Badger słyszałam już dużo dobrego, zdecydowałam się więc postawić tu na jeden z nich – Spokojny Sen. Znajdziemy w nim mieszaninę olejów i wosku pszczelego oraz kilka ciekawych olejków eterycznych. „Rozmaryn jest klasycznym zielem, który wspiera jasność myśli oraz pewność siebie i pamięć. Bergamotka pobudza ducha, a imbir działa wzmacniająco. Lawenda jest klasycznym zielem stymulującym sen, odświeża oraz relaksuje.” Mamy tu jeszcze jodłę balsamiczną, która działa kojąco i wzmacniająco. Taki balsam należy wetrzeć w okolice nosa, ust, skroni oraz w inne punkty pulsacyjne, aby mogły zadziałać olejki eteryczne. Balsam znajdziecie np. w Ecco Verde lub Notino.
Pukka Ziołowa herbata do snu – Night Time
Taką herbatkę najlepiej wypić tuż przed spaniem.
Herbata ziołowa idealna przed snem, kiedy męczy Cię niepokój i stres. Wyśmienicie koi nerwy i pomaga zapomnieć o troskach codziennego dnia, tym samym ułatwia zasypianie. Zawiera kwiat owsa bogaty we flawonoidowy działające antyoksydacyjnie, zatem chronią przed przedwczesnym starzeniem się organizmu oraz oznakami stresu. Korzeń lukrecji polecany jest przy dolegliwościach żołądkowo-jelitowych, ponieważ za sprawą właściwości przeciwzapalnych reguluje pracę, a także regeneruje błony śluzowe, szczególnie przy zatruciu pokarmowym, wrzodów i zgagi. Mieszanka zawiera również kozłek lekarski, zwany walerianą, który wykazuje działanie uspokajające i wyciszające. Nie brakuje również kwiatów lawendy o właściwościach relaksujących i usypiających. Dzięki tym składnikom herbata jest przydatna zwłaszcza w stanach łagodnego napięcia nerwowego oraz przy trudnościach w zasypianiu.
Jest to łagodny olejek ogólnie poprawiający nastrój o lekkim, kojącym armacie. Połączyłam tutaj moc lawendy z energetyzującym, dodającym uśmiechu i radości zapachem pomarańczy. Takim roll-onem delikatnie smarujemy nadgarstki i skórę za uszami i pozwalamy zapachom unosić się wokół nas! Dodam jeszcze, ze bazą olejku jest leciusieńki, tzw. suchy frakcjonowany olej kokosowy, który nie pozostawia tłustej warstwy na skórze.
Składniki:
10 ml frakcjonowanego oleju kokosowego
10 kropelek olejku pomarańczowego
10 kropelek olejku lawendowego
Składniki przelewamy do buteleczki z roll-onem (moją kupiłam na Allegro). Olejkiem smarujemy nadgarstki i skórę za uszami zawsze wtedy, kiedy potrzebujemy ukoić zmysły. W tym, jak najbardziej, także przed snem.
Lawendowo-bergamotowy spray
Czyli lawendowa klasyka! Takim sprayem zraszamy sypialnię na chwilę przed snem lub zawsze wtedy, kiedy potrzebujemy się wyciszyć. Lawenda zacznie czynić swoją magię wokół nas, a dodatek bergamotki sprawi, że powróci nam dobry nastrój, a łóżko stanie się przytulną przyjemnością.
Mój spray zrobiłam w całości na wódce, a w niej niestety nie połączą się dokładnie olejki eteryczne. Trzeba będzie przed każdym użyciem wstrząsnąć buteleczką. Lepiej zadziała tutaj spirytus. Znam też sporo przepisów z użyciem wody, najlepiej destylowanej, w proporcjach pół na pół z alkoholem. Wtedy jednak nie dodawajcie na wszelki wypadek gałązki lawendy.
Składniki:
100 ml wódki
40 kropelek olejku lawendowego
40 kropelek olejku bergamotowego
opcjonalnie na ozdobę gałązka lawendy
Do buteleczki z atomizerem wkładamy gałązkę i wlewamy olejki. Jak wspominałam powyżej, przed każdym użyciem należy sprayem wstrząsnąć.
Nasze dzisiejsze kosmetyki są ogólnie bardzo łagodne i bezpieczne, należy jednak się z nimi wstrzymać na wszelki wypadek w pierwszym trymestrze ciąży. Zarówno olejek, jak i spray wytrzymają bardzo długo, jeżeli zapewnimy odpowiednią higienę przy ich tworzeniu i przechowywaniu. Po dłuższym czasie mogą jednak ulotnić się olejki.