Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9466

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9474

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9479

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9485

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9495

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9498

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9518

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9523

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9544

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9551

Posts Tagged‘kulinarnie’

Ciacha-serducha z konfiturą

Nie jest to mój pomysł. Niestety. Ale natknęłam się niedawno kilka razy w sieci na podobne ciacha-serducha z konfiturkami wszelakimi i po prostu musiałam je zrobić. I Wam przy tej okazji pokazać! Powiem tylko, że wyglądają cudownie i smakują bosko. Bo chyba nie muszę dodawać, że na walentynki to są wręcz stworzone? 

Zaczniemy z poetą… Powiedziało ciacho 🙂

W serduszkach się zakochałam! Z braku męża zostały nimi obdarowane rozliczne bliskie osoby. W pudełeczku, w celofanie – zawsze prezentują się dobrze. I zawsze wywołują taki sam uśmiech na twarzy obdarowanego.
Jak już wspomniałam, natknęłam się na kilka ich wersji. Zawsze podobne. Różniły się niewiele. Można je oczywiście wykonać z najprostszego ciasta kruchego. Ja jednak wolałam wypróbować przepis z bloga Cooking Classy i zaszaleć z migdałami! Poniższy przepis został więc stamtąd zaczerpnięty. Wykorzystałam  moje własne, pierwsze w życiu konfitury wiśniowe i malinkę, którą na jednym zdjęciu też zobaczycie. Ciasteczka powstały bowiem w dwóch wielkościach. Te małe urocze są wiśniowe, a duże – malinowe. Sama nie wiem, które pyszniejsze…

Ciacha-serducha z konfiturką

Składniki

  • 2 i 1/4 szklanki mąki
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 szklanki migdałów
  • 1/4 szklanki cukru (w oryginale brązowego, ja użyłam zwykłego)
  • 1 szklanka miękkiego masła
  • 1/2 szklanki cukru pudru i nieco do oprószenia ciastek
  • 1 duże jajko
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1/4 łyżeczki aromatu migdałowego
  • słoiczek konfitury wiśniowej, malinowej lub truskawkowej

Migdały zalewamy gorącą wodą, odstawiamy na chwilę, po czym ściągamy z nich skórkę. W blenderze miksujemy je wraz z cukrem (brązowym lub nie) do uzyskania jednolitego proszku. W osobnej misce mieszamy dokładnie mąkę, proszek do pieczenia, sól i cynamon. Masło i cukier puder ucieramy na puszystą masę. Najlepiej w robocie kuchenny, którego niestety nie posiadam. Dodajemy jajko i łączymy je z masą. Tak samo robimy z aromatami i zmielonymi migdałami. Na końcu do naszej mieszaniny wsypujemy suche składniki. Wyrabiamy z nich ciasto, aż uzyskamy zwarta kulę. Przekładamy ją do foliowej siateczki i wkładamy na godzinę-dwie do lodówki.
Po tym czasie wyciągamy ciasto na posypana mąką stolnicę i delikatnie rozwałkowujemy na grubość około 4-5 mm. Ja swoje ciasto podzieliłam na pół, dzięki czemu łatwiej było mi je wałkować. Z ciasta wycinamy serduszka za pomocą foremek. W połowie z nich wycinamy po środku mniejsze serduszka-okienka. Gotowe bardzo uważnie przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Najlepiej wspomóc się nożem, którym podniesiemy serduszko ze stolnicy. Wkładamy je do piekarnika na 180-200 stopni, na 10-12 minut, aż uzyskają lekko brązowy kolor.
Ciacha odstawiamy do wystygnięcia. Na chłodne całe serduszka nakładamy wybraną konfiturę, pozostawiając około pół centymetra miejsca z brzegów. Kiedy bowiem przyłożymy na nie serduszka z okienkami, konfitura rozejdzie się na boki. Jeśli przypadkiem „wydostanie się” poza ciastka, wystarczy zebrać ja palcem. Dzięki konfiturze oba serduszka się połączą, a po środku powstanie piękne konfiturowe okienko. Na końcu oprószamy je cukrem pudrem.
Ciasteczka najlepsze są na następny dzień, kiedy spędzą noc zamknięte w ciasteczkowej puszce. Delikatnie wtedy zmiękną. Bardzo polecam – są pyszne!

Przepis Cooking Classy

 

Wytrawne różyczki serowe na zimowym chutneyu jagodowym

Mam dzisiaj dla Was prosty, szybki, a oryginalny i zaskakujący pomysł na uroczą i przepyszną przystawkę! W Lili będzie zatem kulinarnie. I smakowicie. Z tak częstym w naszym domu motywem róży! Posiadanie córeczki o takim imieniu zobowiązuje! Dzisiaj zrobimy wytrawne różyczki serowe na zimowym chutneyu jagodowym!
Mój pomysł na serowe różyczki bardzo polecam nie tylko jako ciekawą przystawkę. Jestem pewna, że idealnie sprawdzą się jako romantyczne śniadanko, albo przekąska na przyjęciu. Co ważne, robi się je naprawdę szybko. Do serków chciałam dodać coś, co wzmocni ich smak. Moim pierwszym pomysłem był chutney cebulowy mojego męża. Jest pyszny, ale jak tyko otworzyłam lodówkę, mój wzrok spoczął na dżemie jagodowym. I tak powstała wersja zimowa owocowego sosu! Smakuje bosko!

Do wykonania wytrawnych różyczek serowych (7-8 sztuk) na zimowym chutneyu jagodowym przygotujcie:

Różyczki serowe:

  • 3 kostki białego półtłustego twarogu (3x250g)
  • 3 jajka
  • sól i pieprz do smaku
  • łyżeczkę czarnuszki
  • łyżeczkę suszonej bazylii
  • foremkę silikonową różyczkową

Zimowy chutney jagodowy:

  • pół szklanki dżemu jagodowego
  • pół niewielkiej cebuli
  • 3 łyżki octu balsamicznego
  • 4 łyżki wody
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • pół łyżeczki cynamonu
  • szczyptę soli i pieprzu

Zaczynamy od przygotowania serków. W dużej misce miksujemy biały ser z jajkami i przyprawami, do uzyskania jednolitej konsystencji. Masę przekładamy do foremek. Przy każdej różyczce zaczynamy od przełożenia łyżeczki masy i dokładnego wypełnienia kwiatowych zagłębień. Następnie dopełniamy je serem. Na koniec wygładzamy z wierzchu szpatułką. Serki wkładamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni na 20 minut. Następnie obniżamy temperaturę do 100 stopni i pozostawiamy jeszcze na 10 minut. Po tym czasie wyciągamy je i odkładamy na kwadrans do wystygnięcia. Serki wyjmujemy delikatnie, najpierw odginając ścianki foremki, a następnie przekładając ją na drugą stronę i lekko naciskając czubek różyczek. Serki powinny jeszcze postać kilka minut do wyschnięcia. Zjadamy je od razu 🙂
W między czasie zabieramy się za chutney. Cebulę kroimy na kosteczkę. W niewielkim garnku na małym ogniu gotujemy wszystkie składniki, często mieszając, przez ok. 20-25 minut. Sosik powinien zgęstnieć. Uwaga, może przypalić, dlatego pamiętamy o mieszaniu i ewentualnie dolewamy odrobinkę wody. Chutney przekładamy do miseczki i podajemy z serkami.
Smacznego!

Świąteczny deser LAST MINUTE

Czasami jest tak, że aż do ostatniej chwili nie ma pomysłu. Czasami bywa, że się po prostu nie chce wcześniej. A innym razem wszystko złośliwie nie wychodzi, ciasta opadają, przypiekają się, w cukierni za rogiem wszystko już wykupione. Co robić? Panikować, bo za chwile przyjadą goście? Nie! To pora na specjalny świąteczny deser LAST MINUTE! Taki jak w Lili lubimy – szybki, prostu, oryginalny i… przepyszny!
Co w nim znajdziemy? Nasz deserek to samo dobro ukryte w filiżankach. Żeby było inaczej, ciekawiej i ładnie! Znajdziemy tu smakowite warstwy, które ułożycie dosłownie w kilka minut! Ot, taka wariacja na temat tradycyjnego makowca!
Do przygotowania świątecznego deseru LAST MINUTE przygotujcie:
  • ciasteczka-rurki ptysiowe
  • masę makową
  • konfiturę wiśniową
  • opcjonalnie do dekoracji laski cukrowe candy cane
Rurki ptysiowe rozdrabniamy w moździerzu lub miseczce. W najładniejszych filiżankach jakie mamy układamy warstwowo: dużą łyżkę masy makowej, rurki ptysiowe i konfiturę. W dowolnej kolejności. Ważne, aby na wierzchu, ostatnią warstwę stanowiła konfitura. W ten sposób filiżanki będą się najładniej prezentowały. Dla dekoracji wbijamy laskę cukrową i całość wkładamy aż do podania do lodówki. Deser jest przepyszny!!!!

Zastęp czekoladowych misiów bakaliowych

Osaczyły mnie! Zewsząd! Z każdej strony! Są wszędzie, są czekoladowe, są groźne! A co najgorsze… są przepyszne! Do mojego domu przemocą wdarł się szalony zastęp czekoladowych misiów bakaliowych! Mówią, że są tu z okazji Świąt. Mówią też, że są tu dla naszej przyjemności… ponoć…
No dobra… z misiów jestem bardzo zadowolona i mogłyby nawiedzać mnie częściej 🙂 Ich nadzienie, które mi zostało, wyjadłam do ostatniego okruszka prosto z blendera! Bo bakalie to ja bardzo lubię. Zwłaszcza w takiej pierniczkowej mieszance! Polecam więc misie bardzo! Można je zapakować w sreberko czyli w folię aluminiową lub ułożyć w pudełeczku niczym bombonierce. A można po prostu ustawić na świątecznym stole, jako czekoladowy zastęp, który wdziera się do naszych serc!

Do przygotowania misiów wykorzystałam:

  • ciemną czekoladę – 2 tabliczki
  • garść suszonych śliwek
  • garść fig, bez ogonków
  • pół garści orzechów włoskich
  • 1 duży pierniczek w czekoladzie
  • opcjonalnie: 3 łyżki limoncello – likieru cytrynowego – może też być zwykła wódka
  • foremkę silikonową z misiami (moją zakupiłam niegdyś zdaje się w Ikei)
 
W kąpieli wodnej lub w mikrofalówce roztapiamy jedną tabliczkę czekolady, co chwilę mieszając. Przy pomocy małej łyżeczki lub plastikowego patyczka umieszczamy trochę czekolady w każdym z misiów z foremki i dokładnie rozprowadzamy ją po ściankach. Po środku ma pozostać zagłębienie na nadzienie. Czynność powtarzamy w każdym z misiów. Foremkę odstawiamy w spokojne miejsce, aby czekolada zastygła. W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Figi kroimy na mniejsze części, pierniczek rozdrabniamy w rękach, a orzechy łamiemy na ćwiartki. Wszystkie składniki wrzucamy do blendera, zalewamy wódką lub likierem i całość miksujemy aż do uzyskania jednolitej konsystencji. 
Nadzienie nakładamy palcami do naszych misiów z czekoladowym dnem i delikatnie uklepujemy. Pozostałą czekoladę również rozpuszczamy i łyżeczką uzupełniamy wolną przestrzeń w misiowych foremkach. Warto kilkukrotnie całą formą uderzyć o blat, aby czekolada dobrze się rozprowadziła i powietrze spomiędzy nadzienia wyszło w bąbelkach na powierzchnię. W razie potrzeby – uzupełniamy braki czekolady. Nierówności można usunąć przy pomocy szpatułki z wierzchu foremki. Całość ponownie odstawiamy w spokojne chłodne miejsce na co najmniej godzinę do całkowitego zastygnięcia.
Twarde misie wyciągamy z foremek. Możemy posypać je cukrem pudrem, aby nadać im zimowego uroku.

Xmas Tea czyli świąteczne herbatki

Pachnie mi cały dzień! Cały dzień popijam ja, popija i mąż mój. Za każdym razem inna, za każdym razem cudnie pachnąca. Te zrobiłam sama, ale gdyby ktoś podarowałby mi podobny zestaw na Gwiazdkę byłabym wniebowzięta! 
Mowa oczywiście o aromatycznych świątecznych herbatkach Xmas Tea, domowej własnej roboty! I wiecie co? Herbata jeszcze nigdy mi tak bardzo nie smakowała! I nigdy tak bardzo nie pachniała Świętami!
Co najważniejsze – ich skład w całości zależy od Waszej inwencji i Waszych ulubionych aromatów! Możecie stworzyć kolekcję jednakowych ulubionych herbat lub pobawić się nieco i za każdym razem tworzyć nową mieszankę. Ja wybrałam tą druga drogę. Dzięki temu każdy nowy kubeczek pełen gorącego naparu jest smakową niespodzianką. I to bardzo przyjemną niespodzianką! Polecam zwłaszcza rozkoszować się nią w towarzystwie tarty z jabłkami, orzechami i miodem!
Moje herbatki zamknęłam w herbatkowych torebkach.  Zakupiłam je na Allegro, dosyć tanio. Minusem był fakt, że szły dwa tygodnie z Chin… Cóż… Był to jednak dobry zakup, bo od zawsze marzyłam o własnym herbacianym komplecie. Co zrobić, jeśli nie zdążycie przed Świętami zakupić torebek? Możecie po prostu stworzyć sypką mieszankę i wsypać ją np. do ładnej puszki lub woreczka celofanowego. Możecie też po prostu wykorzystać torebki z innych, markowych herbat – nożyczkami naciąć, wysypać zawartość, a potem gotową całość związać nitką.
Po wsypaniu mieszanek do torebek, należy je ścisnąć, a na końcu sznurków zrobić węzełek. Do tego przy pomocy zszywacza przymocowujemy etykiety. Jeśli spodobały Wam się moje – pastelowe, subtelne, możecie je sobie ściągnąć i wydrukować! Wystarczy kliknąć…
—-TUTAJ—-

Do wykonania herbatek, poza wspomnianymi wyżej woreczkami i etykietami, wykorzystałam:

  • suszone śliwki
  • hibiskusa
  • trawę cytrynową
  • startą skórkę pomarańczy
  • jagody goji
  • goździki
  • gwiazdki anyżu
  • melisę
  • czarną herbatę
  • jabłka z cynamonem
  • laski cynamonu
  • żurawinę
Przed przystąpieniem do komponowania mieszanek należy najpierw odpowiednio przygotować składniki. Jabłko kroimy w małą kosteczkę i posypujemy cynamonem. Przekładamy do żaroodpornego naczynia i wkładamy do piekarnika na 150 stopni, co jakiś czas mieszając, aż do wysuszenia. Warto pozostawić je też na noc w ciepłym miejscu. Podobnie postępujemy ze skórką z pomarańczy. Najpierw ścieramy na tarce jej pomarańczową, zewnętrzną warstwę. Powstały zest umieszczamy w małym naczynku i także suszymy w piekarniku, co jakiś czas mieszając. Wysuszy się ona znacznie szybciej niż jabłko. Śliwki i żurawinę kroimy na mniejsze cząstki. Laski cynamonu rozdrabniamy w moździerzu. Gwiazdki anyżu dzielimy na drobniejsze części.
Kiedy wszystko już jest gotowe, uruchamiamy wyobraźnię, kubki smakowe i zaczynamy tworzyć! Podstawą większości moich herbatek była albo czarna herbata albo melisa. Do nich dokładałam dodatki. Kilka zrobiłam też na bazie hibiskusa, który tworzy głębokie aromatyczne napary. Proporcje zależały od mojego uznania. Raz było więcej czarnej herbaty, kiedy indziej dominowało jabłko. Ważna była różnorodność! 
W ten sposób powstały m.in. takie mieszanki jak:
  • Korzenna Śliwka: czarna herbata + śliwka + cynamon + goździki + anyż
  • Christmas Chill: melisa + pomarańcza + goździki
  • Energetyczna: czarna herbata + pomarańcza + trawa cytrynowa
  • Witaminowa: hibiskus + jagody goji + żurawina
  • Mieszanka Wigilijna: czarna herbata + jabłka z cynamonem + śliwka
  • Jabłkowa Tarta: czarna herbata + jabłka z cynamonem + cynamon
  • Na spokojny wieczór: melisa + żurawina + pomarańcza
  • Śliwka w cynamonie: czarna herbata + śliwka + cynamon
  • Relaksująca: melisa + jabłko w cynamonie + goji
  • i wiele innych!
Ciekawa jestem, jakie mieszanki stworzylibyście Wy? Co jeszcze dodalibyście do Waszych herbat? Możliwości jest sporo. Można chociażby wykorzystać zieloną, białą czy czerwoną herbatę, dziką różę, lawendę, imbir, skórkę z cytryny lub mandarynki czy zioła wszelakie. Coś czuję, że jeszcze dużo eksperymentowania przede mną, bo jestem naprawdę zachwycona efektem!

Gwiazdkowe aromaty do grzanego wina i gorącej czekolady na prezent

Siedzę sobie właśnie otulona kocykiem przed komputerem, za oknami szaleje Ksawery-Wichura, który ewidentnie zmęczył się już tym całym wianiem i popijam gorącą czekoladę z nutą korzeni, pomarańczy, z pływającą laską cynamonu i gwiazdką anyżku. W tle gra mi już Rmf Święta, a w perspektywie mam poranny powrót męża po 2 tygodniach nieobecności. Rano wzięłam ostatni antybiotyk po nieprzyjemnej chorobie dróg oddechowych. Dziecko spędza mile czas u dziadków. Pies leży pod nogami. Na stole wdzięczy się kilka prezentów kupionych dziś rano dla rodzinki. I wiecie co? Dobrze mi!
Mam nadzieję, że i Wam buzia się właśnie uśmiechnie, bo mam dla Was pachnący pomysł na urocze i proste podarunki świąteczne! Pod choinkę lub po prostu – przy okazji wizyty u bliskich. Są to Gwiazdkowe Aromaty do grzanego wina i gorącej czekolady zamknięte w małych słoiczkach. W sam raz na spokojny samotny wieczór! Jak mój dzisiaj!
Gwiazdkowe Aromaty to nic innego jak mieszanka tego, co ze Świętami kojarzy nam się bardzo! Mamy tu więc skórkę z pomarańczy, goździki, cynamon i gwiazdki anyżu. Mamy szczyptę przyprawy piernikowej, dużo czekolady i serca. Jak się ich używa? Otóż słoiczek czekoladowy dodajemy do rondelka ze szklanką mleka i całość zagotowujemy cały czas mieszając. Czekolada się w mleku roztopi, a przyprawy uwolnią swój wspaniały zapach. To samo robimy z mieszanką winną – dodajemy ją do słodkiego winka i podgrzewamy na małym ogniu. Czujecie już to ciepło rozchodzące się po ciele?

Do wykonania Gwiazdkowych Aromatów przygotujcie:

  • pomarańcze
  • goździki
  • gwiazdki anyżu
  • laski cynamonu
  • dobrą gorzką czekoladę
  • przyprawę piernikową
  • małe słoiczki
  
Zaczynamy od przygotowania skórki pomarańczowej. Pomarańcze wyparzamy wrzątkiem, a następnie jeszcze dokładnie myjemy. Skórkę obieramy i wykrawamy z niej wewnętrzna białą warstwę. Ma  pozostać, na ile to możliwe, prawie sama pomarańczowa „woskowa” skórka. Skórkę kroimy wzdłuż na paski i wstawiamy do piekarnika na około 25-20 minut na ok. 150 stopni, aby nam obeschła. Dzięki temu nie zepsuje się w słoiczkach.
Do słoiczków przeznaczonych do grzanego wina wkładamy po trochę skórki, przepołowionych lasek cynamonu, goździki i anyż. Do pozostałych wsypujemy kolejno startą lub drobno pokrojoną czekoladę, szczyptę przyprawy piernikowej, połowę laski cynamonu, gwiazdkę anyżu, kawałeczek skórki z pomarańczy i 2-3 goździki. Słoiczki zamykamy, obwijamy dla dekoracji wstążką lub sznureczkiem i pakujemy po dwa do pudełek prezentowych. No i rozkoszujemy się gorącymi napojami!

 
Facebook