Posts Tagged‘kulinarnie’

Pomysł na przyjęcie: Wytrawne trufelki serowe

Na przyjęcie albo po prostu – na przystawkę. Albo jeszcze bardziej po prostu – na kolację! Najlepiej tą romantyczną. Bo w naszych dzisiejszych trufelkach serowych (tym razem do jedzenia, nie do kąpieli!) znajdziecie moc aromatycznych przypraw, a nie od dzisiaj wiadomo, że mają one działanie stymulujące! Dodadzą energii i pobudzą – do zabawy i długich rozmów z przyjaciółmi, a w bardziej intymnym gronie – do miłości! Taką magiczną moc mają olejki eteryczne w przyprawach! 

Zaczarujcie więc wieczór w bardzo prosty sposób!

Wytrawne trufelki serowe w 4 wersjach

Składniki:

  • 2 kostki/opakowania sera białego półtłustego
  • sól i pieprz
  • 3 łyżki ziół suszonych – bazylii, oregano lub mieszanki – prowansalskich lub dalmatyńskich
  • 3 łyżki czarnuszki
  • 3 łyżki kolorowego pieprzu
  • 3 łyżki słodkiej papryki – zmieszanej z połową łyżeczki ostrej papryki
  • oliwa extra vergine

Pieprz mielimy w młynku lub moździerzu. Wszystkie dodatki przesypujemy do czterech osobnych miseczek. Ser przekładamy do miski, dodajemy soli i pieprzu do smaku i całość wyrabiamy ręką. Formujemy niewielkie kulki z sera. Każdą z nich przekładamy do jednej z miseczek i obtaczamy w wybranej przyprawie, delikatnie palcami przyklepując posypkę. Kuleczki kładziemy na talerz i lekko spryskujemy oliwą. Podajemy z pieczywem, krakersami lub macą. Smacznego!

Taka trochę opowieść wigilijna, bo o o Świętach minionych z przepisami, teraźniejszych też z przepisami i o kulebiaku

To już prawie koniec świątecznej akcji w Lili. Prawie, bo jeszcze jutro rozwiązanie naszego Wielkiego Konkursu. Tymczasem, w ramach podsumowania, chciałabym jeszcze napisać Wam o trzech rzeczach. O przepisach zeszłorocznych, o tym, co w tym roku i o kulebiaku.

Pewnie część z Was pamięta zeszłoroczne Święta w Lili. Mamy tu jednak w tym roku sporo nowych czytelników, których witam z ogromną radością! Kochani, zajrzyjcie koniecznie do starszych postów. Jeśli poszukujecie ciekawych przepisów i pomysłów na ręcznie robione prezenty, to i rok temu było ich sporo! Zebrałam się też w końcu za uzupełnienie strony z przepisami, która od września nie była aktualizowana. Zebrało się tego sporo 🙂 Jestem pewna, że każdy znajdzie tam coś dla siebie – przepisy są proste, sprawdzone i do zrobienia przez każdego!

Wejdźcie więc koniecznie TUTAJ! 

 

Tegoroczne Święta… Cóż… Zaczęłam się do nich przygotowywać w październiku. Wydawałoby się, że to bardzo wcześnie. Ale naprawdę nie wiem, kiedy ten czas minął. I jakim cudem nie zdążyłam zrealizować tak wielu pomysłów? One nie uciekną. Poczekają na swoją kolej. To pewne. Teraz czas bowiem na chwilę się zatrzymać…

Kiedy pracuje się w sprzedaży i marketingu, w swojej firmie i dla innego sklepu, kiedy chce się wszystko robić maksymalnie profesjonalnie, tworzyć świetne treści i wartościowe materiały na bloga, organizować warsztaty i jeszcze z milion innych rzeczy, okres świąteczny mija niesłychanie szybko! Łatwo w tym wszystkim się zatracić i przeholować. A nie można, bo i mamą trzeba być możliwie najlepszą. A i spotkać się z kimś, wyjść czasem gdzieś. I tak kończy się dzień późną nocą. Zaczyna świtem. Tak… pracy było w te ostatnie miesiące bardzo dużo. Nie narzekam, bo satysfakcji dała mi ona mnóstwo. Naprawdę lubię wszystko to, co ostatnimi tygodniami robiłam.

Czas się jednak zatrzymać. Czas na magię i dzieciństwo.

To nie będą Święta jak co roku. Nie będzie z nami mojego męża, który aktualnie opływa Półwysep Arabski na jakimś wielkim statku. Smutno nam, nie powiem. Ale cóż, czasem i tak bywa. Czasem i tak trzeba. Nadrobimy, jak wróci.

Póki co sama obserwuję Różę, która w końcu jest na tyle duża, żeby coś rozumieć ze Świąt. Jak ona się cieszy! A ja robię wszystko, żeby tą świąteczną magię wokół niej tworzyć. Żeby w końcu świadomie wzięła udział w tradycjach starych i tworzyła z nami te nowe.

Bo Święta dla mnie czas właśnie magii. Magii i dobra. I nie ważne, czy ta magia pochodzi z nieba, czy sami ją zaczarujemy. Ona jest, niezaprzeczalnie w tym czasie jest. Taka magia, która wyzwala dobro. A tego nam tak bardzo brakuje.

A…..nie byłoby świątecznej magii bez kulebiaka! A w zasadzie pierożków drożdżowych, które u nas co roku goszczą na wigilijnym stole! Od kilku jednak lat przed Świętami, na wigilię z przyjaciółmi, robię kulebiaka. Za każdym razem obiecuję sobie, że go w Lili pokażę! Więc i pokazuję w końcu! I polecam, bo pyszny!

 

Świąteczny kulebiak najlepszy
Składniki:

  • 300g kapusty kiszonej
  • 2-3 garście grzybów leśnych
  • 4-5 pieczarek
  • 1-2 łyżki masła
  • sól, pieprz, czarnuszka
  • 200ml mleka
  • 2 jajka
  • opakowanie drożdży
  • 1/3 kostki masła
  • 3-5 szklanek mąki
  • łyżeczka cukru
  • 2 żółtka do posmarowania

Nadzienie

Kapustę kiszoną
płuczemy i gotujemy z wodą, która ją zakrywa. Jeśli jest kwaśna, po zagotowaniu odlewamy wodę, dodajemy nową i znowu gotujemy. Jeśli jest nadal bardzo kwaśna, powtórnie ją płuczemy i zagotowujemy. Kiedy zmięknie, odciskamy na durszlaku i kroimy na mniejsze części
lub mielimy w maszynce. Grzyby leśne zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na 10 minut. Odcedzamy, a potem gotujemy w
wodzie do miękkości. Ugotowane, kroimy na drobne części. Pieczarki pokrojone smażymy
na masełku. Mieszamy grzyby z kapustą i doprawiamy do smaku (można
już tu wrzucić troszkę czarnuszki).
Ciasto
W wysokim pojemniczku robimy zaczyn – do szklanki lekko ciepłego mleka rozdrabniamy całe drożdże, dodajemy łyżeczkę cukru i mąkę do
konsystencji śmietany. Całość dokładnie mieszamy, przykrywamy czystą
ściereczką i ostawiamy pod kaloryfer, aż urośnie.
Do
dużej miski sypiemy trzy-cztery szklanki mąki, dwa jajka (odstawione
wcześniej z lodówki, aby nie były zimne), nasz zaczyn, łyżeczkę soli. W osobnej miseczce roztapiamy 1/3  kostki masła.
Wyrabiamy
ciasto ręką, dodając mąki, według potrzeb. Kiedy będzie lepiącą się do
wszystkiego kulą, wlewamy powoli na to masełko i znowu wyrabiamy. Powinno zacząć ładnie odchodzić od ścianek i robić się elastyczne. Można jeszcze podsypać mąką. Gotowe przykrywamy ściereczką i odstawiamy pod kaloryfer, aż podwoi swoją objętość.
Ciasto wałkujemy i wycinamy z niego duży prostokąt. Na środek nakładamy farsz – tak, aby nie dotykał krańców ciasta i zawijamy brzegi. Aby się lepiej zlepiły, można brzegi nałożyć nieco roztrzepanego żółtka – podziała jak klej. Całość przekręcamy na druga stronę, żeby nie było widać
zlepienia i przekładamy na blachę wyłożona papierem do pieczenia.
Wierzch smarujemy żółtkiem i posypujemy czarnuszką (może tez być na blasze od spodu).
Pieczemy w temperaturze 180-200 stopni, aż się ładnie zarumieni. Podajemy na ciepło lub zimno – zawsze jest pyszny!(na zdjęciu poniżej przekrój przez mniejszego pierożka – kulebiak poszedł na imprezę 🙂

5 pomysłów i przepisów na najlepsze domowe prezenty dla wielbicieli kawy!

Ale mi pachnie! Kochani, cudownie! Kawa i piernikami! Nie ma chyba bardziej przytulnej mieszanki! Od kawy z syropem pierniczkowym się wprost uzależniłam! A wiecie, co jest najlepsze? Że to wszystko, co dzisiaj zrobimy, jest bardzo proste!

A zrobimy cała masę wspaniałych prezentów dla wielbicieli kawy! Może z nich powstać uroczy kosz prezentowy – taki jak mój, na zdjęciach. Możecie podarować je bliskim osobno. Albo… spałaszować samemu! A najlepiej – zróbcie po trochę dla wszystkich!

W naszym kawowym koszu najdziemy:

  • przepyszny i ekspresowy likier kawowy
  • mocno uzależniający syrop pierniczkowy do kawy
  • jako wersję opcjonalną – cukier piernikowy
  • czekoladki crunchy z prawdziwymi ziarenkami kawy
  • masełko kawowe do ust (najlepsze do porannego całowania!)

Do dzieła!

 

Likier kawowy – przepyszny i ekspresowy
Składniki:

  • 1/2 l mleka zagęszczonego
  • 7 łyżek dobrej kawy rozpuszczalnej
  • 1/2 szklanki cukru (część może być cukru waniliowego)
  • 200 ml wódki 40%

Na małym ogniu ustawiamy garnek. Wlewamy do niego mleko, dodajemy kawę i cukier. Mieszamy, aż wszystko się rozpuści, podgrzewając przez dłuższą chwilę, ale nie doprowadzając do wrzenia. Ściągamy z ognia, dolewamy wódkę, mieszamy i przelewamy do butelek. Całość odstawiamy na tydzień, aby smaki się dobrze połączyły. Jest przepyszny!

Mocno uzależniający syrop pierniczkowy

Składniki:

  • 600 ml wody
  • 400 g cukru
  • 4 łyżki przyprawy do piernika (dobrej, bez mąki)

W garnku gotujemy i mieszamy cukier z wodą. Doprowadzamy do wrzenia, a następnie zmniejszamy ogień i redukujemy całość przez 20-30 minut. Na koniec dodajemy przyprawę piernikową i jeszcze chwilę gotujemy, cały czas mieszając. Syrop przelewamy do buteleczek i dodajemy do smaku do kawy i gorącej czekolady. Warto przed użyciem wstrząsnąć.

Cukier piernikowy

Składniki:

  • 2 kruche pierniczki średnicy ok. 6cm
  • 6 łyżek cukru trzcinowego

Pierniczki rozdrabniamy w moździerzu. Mieszamy z cukrem i przesypujemy do słoiczka. Dodajemy do smaku do kawy.

Czekoladki crunchy z ziarenkami kawy

Składniki:

  • 1 tabliczka dobrej ciemnej czekolady min. 60% zawartości kakao
  • 2 łyżki ziarenek kawy
  • 10 łyżek płatków typu crunchy z bakaliami (wybrałam takie z czekoladą, rodzynkami i bananem)

Ziarenka kawy rozdrabniamy w moździerzu. Czekoladę rozdrabniamy na kosteczki i roztapiamy w kąpieli wodnej na małym ogniu. Kiedy połowa się roztopi, wyciągamy miseczkę i energicznie mieszając pomagamy roztopić się reszcie. Do miseczki dodajemy kawę i płatki crunchy. Całość dokładnie mieszamy. Przekładamy po około łyżce mieszaniny na tackę wyłożoną papierem do pieczenia. Czekoladki ostawiamy na godzinę w chłodne miejsce do zastygnięcia. Pakujemy w woreczki celofanowe.

Masełko kawowe do ust

Składniki

  • masło kawowe – po prostu!
  • pojemniczek

masełko przekładamy do pojemniczka i trzymamy zawsze przy sobie. Idealnie nadaje się do pielęgnacji ust – pachnie wspaniale, nawilża, chroni.  Świetne do całowania!

Uprzedzając pytania – buteleczki w kształcie gwiazdy i domku z piernika z 50th Avenue, masło kawowe z Blisko Natury.

 

Czy wzięliście już udział w Świątecznym konkursie? Zapraszam TUTAJ!

 

http://www.lilinaturalna.com/2014/12/wielki-swiateczny-lili-konkurs-2014.html

 

 

Przepis na Cynamonowe pop-tarts Candy Company

Taka historia… Chyba rok temu natknęłam się na Candy Comany. Nie mogłam wyjść z podziwu nad samą stroną, pomysłami, zdjęciami. Całość była (i jest oczywiście) wspaniała, w stylu słodkich blogów amerykańskich. W końcu nie mogłam oprzeć się pierczniczkowemu popcornowi i napisałam do autorki tych cudów – Teresy, z pytaniem o możliwość udostępnienia zdjęcia. Od tamtej pory zaglądałam regularnie. 
Kiedy więc zaczęłam organizować przedświąteczny warsztat, od razu do głowy wpadł mi pomysł na zaangażowanie w wydarzenie także Candy Company! I wiecie co się okazało? Że chodziłyśmy z Teresą do tej samej podstawówki – roczniki różne, ale się kojarzymy! Taki mały ten świat! Malutki!
Dzisiaj mam dla Was przepis prosto z Candy Comapny! Taki, jak w Lili lubię najbardziej – prosty, szybki, ale zaskakujący, przepyszny i do zakochania! Dzisiaj polecam Wam świąteczne Cynamonowe pop-tarts!

 
 
 
Cynamonowe pop-tarts
 
Składniki na ok. 20 pop-tarts:
  • ciasto francuskie domowe lub kupione,
  • 1 jajko
nadzienie:
  • 80 g cukru brązowego,
  • 30 g białego cukru,
  • 2 łyżeczki cynamonu,
  • łyżeczka mąki pszennej.
Krok 1
Mieszamy
wszystkie składniki nadzienia w miseczce i odstawiamy. Ciasto kroimy w
prostokąty o wymiarach ok. 7 x 5 cm, każdy nakłuwamy widelcem. 
Krok 2
Kawałki ciasta smarujemy rozmieszanym jajkiem. Na połowę prostokątów nakładamy po ok. łyżeczce nadzienia i przykrywamy pozostałym ciastem.
Krok 3
Widelcem przyciskamy krawędzie ciastek i robimy charakterystyczny wzorek. Wierzch pop-tarts smarujemy jajkiem.
Krok 4
Pieczemy
w 210ºC przez ok. 15 minut na balsze wyłożonej papierem do pieczenia,
aż pop-tarts lekko zbrązowieją. Studzimy i zjadamy!
Ciastka są równie pyszne polukrowane 🙂
Smacznego!
Zapraszam na  www.candycompany.pl
 
 

 
 
A tak prezentowały się ona na naszym warsztacie!
 
 
 

Kulinarnie: Deser jesienny czyli mroźne śmietankowe babeczki z orzechami i gorącymi śliwkami

Co tu dużo mówić… Wymyśliłam bardzo jesienny deser! Niemalże łączy w sobie żywioły! Mamy więc mroźne babeczki-prawie-lody śmietankowe z chrupiącymi orzeszkami na ciasteczkowym spodzie w towarzystwie gorących, aromatycznych, słodziutkich śliwek! Mmmm… Cudowne!
Bierzemy sie więc do pracy, bo całość zaiste wyjątkowo prosta!
Składniki na 10 babeczek:
  • 2 duże śmietanki 30%
  • opcjonalnie – zamiast jednej śmietanki odpowiednia ilość lodów śmietankowych
  • cukier do smaku
  • 2 garści orzechów różnych (wykorzystałam miks włoskich, laskowych, nerkowców i migdałów)
  • ok. 15 herbatników
  • 2 łyżki miękkiego masła
  • 350 g śliwek węgierek malutkich
W moździerzu lub misce kruszymy herbatniki na niewielkie kawałeczki i herbatnikowy pył. Dodajemy do nich masło i całość dokładnie ręka mieszamy.
W dużej misce ubijamy śmietanę z niewielką ilością cukru (do smaku, dałam 3-4 łyżki). Orzechy rozbijamy w ściereczce na drobne. Kiedy śmietana stanie się już bitą śmietan, dosypujemy do niej orzechy i całość dokładnie mieszamy. Babeczki z samej śmietany mogą okazać się za twarde. Na tym więc etapie możemy wymieszać śmietanę z lodami śmietankowymi – delikatnie, ale intensywnie.  
Przygotowujemy foremki silikonowe na babeczki. Na spód kładziemy masę śmietankową, pozostawiając około 5-8 mm miejsca od góry. Układamy tam pokruszone herbatniki. Całość wyrównujemy rękami na płaską powierzchnię. Babeczki wkładamy do zamrażalnika na kilka godzin lub całą noc.
Śliwki myjemy, przekrawamy i wyciągamy pestki. Smażymy je na patelni z około 2 łyżkami cukru przez 15-20 minut, na małym ogniu. Co chwilę mieszamy. Mają stać się miękkie i puścić sok.
Babeczki wyciągamy z foremek. Najłatwiej to zrobić polewając nieco silikon gorącą wodą i delikatnie go odchylając.
Na talerzach układamy po jednej babeczce, dookoła kładziemy śliwki. Jeśli babeczki są z samej śmietanki, warto wyciągnąć je z zamrażalnika 20 minut wcześniej. Smacznego!

Kulinarnie: Wytrawne ciasteczka końca lata

Mam dla Was szybki, weekendowy pomysł na proste przystawki lub imprezowe przekąski! Zrobimy dzisiaj kruche wytrawne ciasteczka końca lata z brzoskwinią, serem feta, miodową cebulką i czarnuszką. Pyszne, proste i wrześniowe. Idealne do wina!

Składnik / ilość dostosowujemy do potrzeb:
Ciasto

  • 3 części maki
  • 2 części miękkiego masła
  • 1 część jogurtu naturalnego
  • sól do smaku

Na wierzch

  • brzoskwinie
  • czerwona cebula
  • miód 
  • odrobina oleju
  • ser feta
  • czarnuszka

Zaczynamy od ciasta. Do wysokiej miski przesypujemy mąkę i sól, dodajemy masło i jogurt i zagniatamy energicznie na zwartą kulę. Przekładamy ją do lodówki w woreczku na pół godziny.
Brzoskwinie kroimy na półksiężyce. Cebulkę kroimy na małe krążki lub piórka i podsmażamy chwilę na niewielkiej ilości oleju, aż stanie się lekko miękka. W trakcie dodajemy miód, cały czas mieszając. Na jedną cebulę dodajemy i łyżkę miodu.
Ciasto wyciągamy z lodówki. Odrywamy od kuli mniejsze kulki, mieszczące się w garści. Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i dłonią rozbijamy na okrągłe placuszki. Na nich układamy brzoskwinie, cebulkę i ser feta (część cebulki i sera pozostawiamy). Ciasteczka posypujemy szczyptą nasion czarnuszki.
Pieczemy w piekarniku nastawionym na 200 stopni, aż ciasto się zarumieni, ok. 20 minut. Ciasteczka wyciągamy, układamy na nich pozostałą cebulkę i ser. Podajemy na ciepło lub zimno.
Facebook