Inaczej: butelka samonawadniającą się doniczką

Mam dla Was pomysł! Nieco na opak, ale nie taki trudny do wykonania! A wierzcie mi – wygląda oryginalnie, zaskakująco, ale też uroczo! Polecam Wam dzisiaj samonawadniające się doniczki ze szklanych butelek! Ot, taki pomysł na domowy recycling. 
Znalazłam Wam kilka zdjęć takich buteleczek. Można je nawet kupić w gotowych zestawach z nasionami i całym ekwipunkiem. Jestem przekonana, że mogą stać się świetnym prezentem. A o co tu chodzi? Otóż butelki przepołowiono i tą część z szyjką włożono do drugiej, w kierunku dna. W ten sposób powstało niewielkie miejsce na zasadzenie ziół. Na spód nalewa się wodę, która za pomocą sznureczków i przez szyjkę butelki przedostaje się do rośliny. I z podlewaniem mamy spokój na dłuższy czas!
Ale, ale… zapytacie, w jaki sposób w całkiem zwyczajnym domu przeciąć szklaną butelkę? Okazuje się, że nie jest to takie trudne. Polecam filmiki na ten temat na Youtubie – na przykład TEN. Wystarczy sznureczek, zmywacz do paznokci i zapalniczka! Jeśli tylko zachowacie dużą ostrożność, może wyjść prawdziwe cudo!

Zdjęcia: duitang / uncommongoods / minoakastudios

W roli głównej: Wise Aroma serum NEROLI

Taki mamy tydzień z marką Wise, bo przecież cały czas czekam na Wasze zgłoszenia w konkursie, więc jedno małe, choć w sumie wielkie, serum poprosiło o pokazanie. Chciało się wpasować tematycznie i wizerunkowo, więc się z przyjemnością zgodziłam. Przed Wami w roli głównej Aroma serum NEROLI!

Dawno już mówiłam Wam, że w olejkach aromaterapeutycznych tkwi moc wielka. Nie doceniamy jej na co dzień. Czasem jakiś olejek znajdzie się w naszym kosmetyku lub zapalimy sobie kominek, żeby ładnie pachniało. A przecież olejki to prawdziwe dobroczynne esencje z roślin, z ich kwiatów, liści, kory czy skórki owoców, które mają zbawienny wpływ na wiele męczących nas dolegliwości. Wiem… wiem, że aromaterapia nie jest nauką łatwą czy szybko przyswajalną… możemy więc czasem zaufać tym, którzy się na niej znają. A z pewnością znają się na niej twórcy Wise.
Moje aroma serum przeznaczone jest do cery mieszanej i tłustej. Cytuję: „charakteryzuje się łagodnym działaniem napinającym, ściągającym i
regulującym pracę gruczołów łojowych.
Nawilża i odżywia nie zatykając porów, stymuluje odbudowę komórek i pomaga pozbyć się blizn, przeciwdziała zmianom skórnym.” Brzmi dobrze?
Skład jest zadziwiająco prosty i krótki. Bazujemy tutaj jedynie na olejach bazowych i olejkach eterycznych. Te pierwsze to uwielbiane przeze mnie oleje: jojoba i z krokosza barwierskiego. Pisałam już o nich TUTAJ i TUTAJ. Wspomnę więc tylko, że oba są bardzo dobrze przyswajalne przez skórę, wnikają głęboko, doskonale ją odżywiają i regulują jej funkcjonowanie. Są lekkie i świetnie pielęgnują.
Do olejów dodano olejki neroli, lawendowy, geraniowy i jałowcowy. Patrząc po efektach, muszą to być olejki dobrej jakości. O podobnym połączeniu jeszcze nie słyszałam, ale muszę przyznać, że działa świetnie. Podoba mi się też charakterystyczny olejkowy zapach, który jednak nie pozostaje długo na buzi.
Serum używam wieczorem, dosłownie odrobinę, przed nałożeniem kremu również marki Wise (o którym więcej nieco później). Czasem także kropelkę wklepię o poranku. Z mojej aromaterapeutycznej kuracji jestem bardzo zadowolona. Zaobserwowałam znaczne zmniejszenie pojawiania się niedoskonałości i zaczerwienień. Cera jest widocznie wygładzona i nawilżona. Buzia się uśmiecha:)
Serum jest bardzo wydajne, bo nakłada się go naprawdę nie dużo. Nie chodzi tu o to, żeby buzię natłuścić, a jedynie dobrze rozprowadzić olejki eteryczne. Jego minusem jest jednak opakowanie z pompką, które nieco utrudnia używanie i sprawia, że „główka” zawsze jest natłuszczona. Myślę, że lepiej sprawdziłaby się tu jednak pipeta. 
Na koniec powtarzam raz jeszcze – w olejkach eterycznych drzemie moc wielka!

Goździkowo-cytrusowe anty-komarki

No nie niestety, nie jest to mój pomysł. Przyznaję się z góry i bez bicia. Goździkowo-cytrusowe anty-komarki zobaczyłam gdzieś w internecie, na Facebooku i zrobić musiałam. No i zrobiłam, czego efekty macie poniżej. I bardzo, bardzo chciałam sprawdzić, czy anty-komarki komarki odstraszają. I w sumie w końcu nie wiem, czy tych komarów to wtedy nie było bo nie, czy je anty-komarki odstraszyły. Pozostaje mi wierzyć, że jednak działają, co swoją drogą uzasadnienie ma, bo komary nie lubią zapachów olejków eterycznych cytrusowych i z goździków. Zgadza się więc idealnie, zważywszy na fakt, że olejki te zawarte są w skórce owoców cytrusowych i w samych goździkach też. Zapewne więc działają:)
A jeśli nawet nie… to Kochani zobaczcie jak one cudnie wyglądają i wyobraźcie sobie wieczornego grilla lub kolację w ogrodzie z anty-komarkami gdzieś na stole, ustawionymi pomiędzy wspaniałymi daniami, świeczkami i kieliszkami dobrego wina. Są po prostu świetną dekoracją. A zapewne domyślacie się, że pachną obłędnie!

  
 Anty-komarki są bardzo proste do wykonania. Wystarczy przekroić cytrynę i limonkę w połowie oraz uciąć im końcówki, aby dobrze stały, a następnie nadziać na nie goździki. Najlepiej ustawić je przy punktach emitujących ciepło, np. w pobliżu grilla lub świec. Wyższa temperatura bowiem wspomaga ulatnianie olejków eterycznych, które to właśnie nasze komarki mają odstraszać. Ja z pewnością zrobię je tego lata jeszcze nie raz!

Post Sponsorski: Alergik w pełnym słońcu i Alphanova z Eco&More

Bardzo się cieszę, że Eco&More (dystrybutor m.in. marki Alphanova) wraz z DomBezAlergii.com  zdecydowały się przedstawić Wam właśnie taki post sponsorski! Jestem przekonana, że bardzo Wam się w nadchodzącym sezonie przyda. A i może skusicie się na przeciwsłoneczną ochronę z kosmetykami Alphanova 🙂
ALERGIK W PEŁNYM SŁOŃCU, czyli jak chronić wrażliwą skórę latem
Po długich zimowych miesiącach, większość z nas z utęsknieniem czeka na moment, gdy będzie można w końcu bezkarnie wystawić twarz do słońca i leniwie rozkoszować się ciepłymi promieniami na skórze. Słońce jednak nie zawsze jest naszym sprzymierzeńcem. Mimo dobroczynnego działania, może też stanowić zagrożenie dla naszego zdrowia i być przyczyną wielu niepożądanych reakcji naszego organizmu. Należy o tym pamiętać zwłaszcza w przypadku dzieci, a także przy skórze wrażliwej i skłonnej do alergii, która wystawiona na słońce wymaga szczególnej troski. Bardzo ważne jest zadbanie o odpowiednią ochronę i stosowanie się do kilku prostych zasad.

KREMY z filtrem i jak dokonać właściwego wyboru

Podstawą ochrony przed negatywnym działaniem promieni słonecznych jest stosowanie kremów z filtrem przeciwsłonecznym. Chronią one naszą skórę przed starzeniem, ale także stanowią barierę dla szkodliwych promieni UV, które obniżają jej odporność i mogą powodować liczne reakcje skórne, a także powstawanie nowotworów.

Jednak co roku, gdy nadchodzi lato, stajemy przed dylematem i zastanawiamy się jaki krem przeciwsłoneczny wybrać. Olbrzymi wybór na półkach aptek i supermarketów sprawia, że nie wiemy, na co się zdecydować i czy nasz wybór na pewno zapewni odpowiednią ochronę nam i naszym najbliższym.

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na stopień ochrony – SPF. Komisja Europejska w 2006r. wyznaczyła następujące standardy dla wskaźników ochrony:
Ochrona słaba: SPF 6 do 10
Ochrona średnia: SPF 15 do 25
Ochrona wysoka: SPF 30 do 50
Ochrona bardzo wysoka: SPF 50+

Dla niemowląt i dzieci, osób o jasnej karnacji, uczulonych na słońce lub o skórze wrażliwej oraz przy pierwszej ekspozycji na słońce, doradzamy stosowanie zabezpieczenia co najmniej 30 do 50+.


 
Ponadto ważne, by krem posiadał na opakowaniu informację jaki stopień ochrony przed promieniowaniem UVA gwarantuje. Niedawno wykazano, że promienie UVA są w równym stopniu odpowiedzialne za raka skóry, co promienie UVB. Do tej pory poziom ochrony przed UVA nie był jasno określany na produktach do ochrony przeciwsłonecznej. Od roku 2010 takie produkty posiadają tę informację na opakowaniu – należy wybierać te, które jasno określają poziom ochrony UVA.

Warto unikać kremów posiadających w swoim składzie filtry chemiczne, które są tańsze i prostsze w zastosowaniu, posiadają jednak szereg wad: 

  • zaczynają działać dopiero po 30 minutach od aplikacji. Jeśli nakładasz je dopiero po dotarciu na plażę, przez pierwsze 30 minut Twoja skóra nie jest chroniona. 
  • niosą ze sobą poważne ryzyko wywołania alergii!!!
  • są szkodliwe dla ekosystemu morskiego
  • wykazują aktywność estrogenową, która może przyczyniać się do rozwoju nowotworów. a nawet zaburzeń rozwoju narządów płciowych i mózgu

Kilka prostych zasad opalania:

By opalać się zdrowo i mądrze, poza używaniem odpowiednich filtrów UV, warto zastosować się do kilku prostych wskazówek:

  • wystawiać się na słońce stopniowo. Naturalna opalenizna powstaje w wyniku reakcji obronnej organizmu przed promieniowaniem słonecznym i stanowi najbardziej efektywną i najzdrowszą ochronę. 
  • unikać ekspozycji słonecznej w godzinach pomiędzy 11:00 a 15:00 a także długotrwałego wystawienia na działanie słońca. 
  • jeśli to możliwe, należy wybierać miejsca zacienione i stosować odzież ochronną, głowę chronić kapeluszem, lub chustą i używać okularów przeciwsłonecznych 
  • dbać o to, by dzieci nie były nigdy bezpośrednio narażone i pozostawały w cieniu, lub pod parasolem

Słońce a choroby przewlekłe (AZS, ŁZS)

Osoby cierpiące na przewlekłe choroby skóry, takie jak atopowe zapalenie skóry, lub łojotokowe zapalenie skóry, w okresie letnim często obserwują znaczną poprawę i regres choroby. Jest to spowodowane zarówno wyższą wilgotnością powietrza, wysoką temperaturą, która pozwala na noszenie przewiewnych ubrań, umożliwiając tym samym skórze oddychanie, jak również zbawiennym działaniem promieni słonecznych. Faktem jest więc, że dermatolodzy odnotowują znaczą poprawę dolegliwości u atopików i pacjentów z ŁZS spowodowaną wystawieniem skóry na słońce. Oczywiście należy tu pamiętać o umiarze, stosowaniu odpowiednich filtrów, a także środkach zapobiegawczych chroniących przed nawrotem dolegliwości. Nie można zapominać przede wszystkim o tym, że wysoka temperatura powoduje wzmożoną potliwość, co z kolei sprzyja namnażaniu bakterii i może mieć zły wpływ na stan skóry chorego. Zbawiennie na skórę atopową działają kąpiele w słonym morzu, jednak już wskakując do basenu warto upewnić się, czy woda nie jest chlorowana. Chlor bardzo wysusza i podrażnia skórę. Należy też pamiętać, że po kąpielach słonecznych skórę powinno się mocno nawilżać, by złagodzić ewentualne podrażnienia, nie doprowadzić do jej przesuszenia i zapewnić odpowiedni komfort.

Na rynku pojawia się coraz więcej preparatów przeciwsłonecznych gwarantujących
wysoką jakość, ale też stawiających na naturalność i bezpieczeństwo.
Dla alergików i osób o skórze wrażliwej skłonnej do podrażnień, a także
tych, którzy cenią sobie preparaty o pewnym składzie, obojętne dla
środowiska, i łagodne nawet dla skóry niemowląt, najlepszym wyborem będą
produkty sprawdzone, bez konserwantów i w 100% naturalne. Taką linią
unikalnych kremów ochronnych może pochwalić się, już obecna na polskim
rynku, prestiżowa francuska firma ALPHANOVA
. Kremy przeciwsłoneczne tej
marki zawierają tylko mineralne filtry przeciwsłoneczne, są pozbawione
sztucznych substancji chemicznych, przez co nie stanowią zagrożenia dla
środowiska i są bezpieczne dla naszej skóry. Co więcej działają od razu
po nałożeniu i są wolne od alergenów. Jest to szczególnie ważne dla osób
podatnych na uczulenia skórne, cierpiących z powodu nadwrażliwości
skórnej oraz dla tych, którym zależy na zdrowiu i bezpieczeństwie
najmłodszych.

Linia kremów ALPHANOVA Sun i ALPHANOVA Bebe
jest dostępna w sklepach stacjonarnych oraz sklepie internetowym
DomBezAlergii.com.

Autor: Anna Jakubowska – ekspert SKLEPU dla ALERGIKA www.DomBezAlergii.com
 

Tour de Jungalow

Kochani, chciałabym pokazać Wam pewne niesamowite wnętrze, które mnie całkowicie wciągnęło i zauroczyło. Z góry uprzedzam, że sama pewnie w moim wymarzonym domku na aż takie zwariowanie bym się nie odważyła. Lubię jednak odrobinę bardziej stonowane środowisko, choć pełne kolorowych akcentów. Pomimo tego jungalow – bo tak nazywa ten domek jego właścicielka – jest wyjątkowy! Bije od niego radość życia i uwielbienie dla świata. Wyczuwa się poczucie humoru, ciepło rodzinne i ogromny uśmiech każdego dnia. I chciałabym się tam choć na chwilę znaleźć, żeby nacieszyć oczy tymi niesamowitymi pomysłami i przechadzającą się wśród nich Justiną.
Bo jungalow jest dziełem blogerki Justiny Blakeney. Sama o nim pisze, że jest to połączenie kreatywnego wykorzystania zwykłych rzeczy, ich osobistego dopasowania, żywych kolorów i intensywnych wzorów, ciekawych i oryginalnych znalezisk oraz bardzo wielu roślin. Jungalow jest nieco tropikalny, nieco vintage i bardzo, bardzo przytulny. Styl wnosi eklektyzm natury do wnętrz. Polecam więcej TUTAJ
Najbardziej podoba mi się ostatnie zdjęcie z miejscem do czytania i malutkim biureczkiem:) Cudne! Bo ja od zawsze marzę o podobnym szerokim parapecie do siedzenia i spędzania długich wieczorów z książką lub laptopem:)

Po-Weekendowe Cuda no29

Uwielbiam to zdjęcie i tą stylizację (1). Natykam się na nią co jakiś czas w internecie i za każdym razem zachwyca mnie tak samo!
Grill nieco inaczej? Czemu nie! Może zasmakujecie w grillowanych owocach – truskawkach (2), grejpfrutach czy jabłkach! Z mojego ulubionego La Receta de la Felicidad!
Nic tak nie cieszy jak nowa torebka (3)… 😀
Zauroczył mnie niesamowity efekt tych miseczek nakładanych (4). Czy może dekoracyjnych waz… Oryginalne i śliczne!
Nadal poszukuję inspiracji na drugie urodziny Róży. Pomysł z mleczkiem i ciasteczkami bardzo mi się podoba. (5).
Poroże w nowej odsłonie (6)? Nieco nowocześniej, z intensywnymi kolorami. Świetne!
Polecam pomysł na dzień matki – literki wypełnione kwiatami (7). Mogą stać się uroczą dekoracją i z pewnością są ciekawsze od zwykłego bukietu!
Piękne stylizacje wiosennego pikniku skradły moje serce (8)! Czyż nie są niesamowite? Z “Lonny magazine”, a zdjęcia zrobiła i wystylizowała dietlind wolf.
Dzieło sztuki czy… taca (9)? 🙂
To zdjęcie (10) bez ustanku mnie hipnotyzuje. Mam ochotę wpatrywać się w nie i wpatrywać… Piękne!
Na koniec małe zebrowe przesłanie (11) – pamiętaj, że jesteś całkowicie unikatowy!
Facebook