Peeling Prowansalski

Mam nadzieję, że wraz z ostatnim postem poczuliście nieco klimat i atmosferę Prowansji. Marzy mi się ten region… A niestety nie zapowiada się na to, że w najbliższym czasie uda się go zobaczyć. Musimy więc nacieszyć oczy pięknymi zdjęciami, zaopatrzyć dom w prowansalskie dodatki i… zadbać o nasze ciało w iście aromatycznym prowansalskim stylu! Zrobimy więc dzisiaj peeling prowansalski! 
Do wykonania go przygotujcie:
  • 2 łyżki mieszanki ziół prowansalskich
  • 2 łyżki soli morskiej z Camargue, drobnoziarnistej (lub ewentualnie innej)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek extra vergine
W małej miseczce mieszamy dokładnie wszystkie składniki i gotowe! Peeling niesamowicie pachnie ziołami i oliwą i przywodzi na myśl słoneczne rejony południowej Francji. Na skórze pozostanie bardzo subtelny ziołowy aromat. 
Peelingiem lekko rozcieńczonym z wodą masujcie całe ciało, a następnie zmyjcie je ciepłą wodą. Skóra stanie się oczyszczona, wygładzona i przyjemnie nawilżona. Polecam!

Podróż do Prowansji

Zabieram Was dzisiaj Kochani w krótką podróż wakacyjną do romantycznej Prowansji… Czujecie już ten zapach lawendy, ziół i werbeny?

Na zdjęciach:

  1. Widok prowansalski
  2. Stojak na kubki z kogutkiem
  3. SAVON DU midi Prowansalskie mydło z masłem karité werbena
  4. Compagnie de Provence świeca zapachowa
  5. Planeta Organica Szampon do włosów PROWANSALSKI regenerujący
  6. Lawenda
  7. Pojemnik na mydła Savon
  8. Kinkiet Romantic Beige
  9. Sypialnia prowansalska
  10. L’Occitane Mleczko do ciała Lawenda 
  11. L’Ome Żel pod prysznic z ekstraktem ze świeżej mięty
  12. Drewniana komoda
  13. Tarta z pomidorami i ziołami 
  14. Le Petit Olivier Mydło prowansalskie w kostce lawenda
  15. Ceramiczny dozownik do mydła w płynie
  16. Zioła z Prowansji
  17. Prowansalski klasztor
  18. Dr Beta Olejek lawendowy z lawendy prowansalskiej
  19. Poduszka Le Charme

Konkurs: Maj z WISE

Maj, dokoła maj… w pełnym rozkwicie! Zapach bzów przyprawia o zawrót głowy. W liściach mienią się promienie słońca. A w Lili nowy szybki konkurs! Tym razem z marką ekologicznych szwedzkich kosmetyków WISE!
Znacie już może tą markę? Jeśli nie, to słowem wstępu przedstawię ją słowami jej twórców -„WISE oznacza MĄDRY – korzystamy z tradycyjnej skandynawskiej
znajomości roślin leczniczych, ziół i olejków oraz z nowoczesnej wiedzy. Dzięki temu mamy pewność, że substancje, zawarte w naszych
kosmetykach, mają naprawdę korzystny wpływ na skórę i nie szkodzą ani
nam, ani planecie. Nasze produkty używane są od 1998 roku w ramach szkoleń
kosmetologicznych w Axelssons Institut – a rezultatem są tysiące
zadowolonych klientów, kosmetologów i salonów urody.”

Nagrodami są kosmetyki WISE:

  • Szampon do włosów 200 ml
  • Żel pod prysznic 200 ml
  • Body Lotion Neroli 150ml

A zadania konkursowe jest bardzo majowo-proste! Wystarczy odpowiedzieć w komentarzu pod tym postem na następujące pytanie:
Dlaczego lubisz maj?

Spośród wszystkich osób, które odpowiedzą na pytanie oraz pozostawią na siebie namiar wylosuję dwóch zwycięzców, do których powędruje szampon i żel. Balsam do ciała otrzyma autor najciekawszej odpowiedzi wyłonionej bardzo subiektywnie:)
Jeśli zechcecie udostępnić informację o konkursie na Waszych blogach lub poprzez Facebooka, będzie nam bardzo miło!
Czekam na Wasze wpisy do 19 maja 2013. Wyniki zostaną ogłoszone tutaj na blogu do 21 maja 2013. Na zgłoszenia zwycięzców z adresami do wysyłki  będę czekała tydzień. Wysyłka jedynie na terenie kraju. Fundatorem i wysyłającym nagrody jest WISE Polska. Zwycięzca balsamu nie bierze udziału w losowaniu pozostałych nagród.

Zapraszam!

W roli głównej: KIVVI Krem na dzień i na noc z ekstraktami z Brzozy i Jagody

Dzisiaj jest dzień wyjątkowy… Dzisiaj kończę 29 lat i niniejszym rozpoczynam trzydziesty rok życia. Z tej okazji wydarzyło się kilka przyjemnych rzeczy, wybraliśmy się z mężem do teatru i na kolację, w mojej szafie pojawiło się kilka nowości, od rana odbieram bardzo miłe telefony i tylko czasem przejdzie mi przez głowę myśl, że do końca to nie wiem czy jestem jeszcze młoda czy już stara… Bo jak byłam młoda-młoda, to zawsze myślałam, że ta młodość się kończy wraz ze studiami. Ale w sumie skończyłam je już jakiś dłuższy czas temu, a znowuż staro się nie czuję. Pewnie więc jesteśmy młodzi, dopóki nie poczujemy się staro… Ot, taka mądrość na zakończenie dnia:)
Ale do rzeczy… bo z okazji urodzin moich o pokazanie się poprosił uroczy kremik. Przedstawiam go więc Wam i z góry uprzedzam, że się dzisiaj zakochacie! I cieszę się, że to dzięki moim urodzinom:) Przed Wami w roli głównej KIVVI Krem na dzień i na noc z ekstraktami z Brzozy i Jagody!

Po pierwsze, moi drodzy, ubóstwiam, po prostu ubóstwiam identyfikację wizualną marki! Totalnie zauroczyły mnie te wszystkie malowane kwiaty, zioła i owoce. Zdjęcia zapierające dech w piersiach i przenoszące do magicznego świata matki natury. Opakowania niezwykłych marmolad i peelingów do ciała. Wszystko jest dokładnie takie, jakie sama chciałabym mieć i tworzyć! Choć zapewne sama bym tej magii nie wymyśliła. Na zdjęciu zeskanowałam Wam okładkę ulotki Kivvi. Myślę, że cudnie wprost oddaje to o czym tu piszę!
Po drugie, zauważyłam, że kraje nadbałtyckie stają się chyba perełkami w dziedzinie produkcji kosmetyków naturalnych. Prym wiedzie tu Łotwa, bo też łotewska jest marka Kivvi. W naszym kraju pojawiła się bardzo niedawno, ale wróżę jej dobrą przyszłość. I wcale nie chodzi mi tu tyko o opakowania! Wypróbowałam bowiem powyższy krem i ogłosić muszę, że jest to mój najnowszy ulubiony kremik.
Krem jest uniwersalny, na dzień i na noc, nie za ciężki, nie za delikatny. Dobry i pod makijaż i, w nieco większej ilości, na noc. Uwiódł mnie najbardziej tym, że ukoił moją skórą i ją porządnie nawilżył. Że widać, że buzia jest miękka i promienna. A przy tym pachnie subtelnie lekko pomarańczowym aromatem.

Skład ma zaiste imponujący. Ogromnie długaśny! Bo krem pełen jest niemożebnie ekstraktów roślinnych! Zacytuję producenta: zawiera organiczny kompleks równoważący Kivvi- olej z pestek owocu dzikiej róży, borówki amerykańskiej, winogron oraz ekstrakt z łopianu, bratka, morszczynu pęcherzykowatego, brzozy, passiflory (męczennica) i jasnoty białej który nawilża, regeneruje i chroni skórę.
Polecam Waszej uwadze markę Kivvi, bo czuję, że na dobre zagości w Waszych łazienkach i sercach. No i takaż jest romantyczna… 🙂

 

O spełnianiu marzeń – Lilabox

Kochani, chciałabym przedstawić Wam jedną z osób, która dla mnie jest ogromną inspiracją. Chciałabym pokazać Wam, że marzenia mogą się spełniać. Na przykładzie. Pięknym przykładzie. I nieco Was zmotywować. Bo wiem, że czasem motywacja jest niezbędna, żeby zrobić pierwszy krok w wymarzoną stronę.
Przed Wami zatem kilka słów o spełnianiu marzeń od serca. Przed Wami Alina, autorka bloga Design Your Life oraz od niedawna właścicielka sklepiku z biżuterią Lilabox.

O czym marzysz?

Czasami mam wrażenie, że całe moje życie składa się z marzeń. Zarówno z tych, które właśnie się spełniają, tych które zamieniam na cele do realizacji, a także tych, które są jeszcze daleko przede mną. Lubię myśleć, że wszystko jest możliwe. Im bardziej ktoś stara się mi wytłumaczyć, że czegoś nie da się zrobić – tym bardziej ja na przekór wszystkiemu chcę udowodnić, że jest inaczej. Marzenia są od tego, by je spełniać. Zamiast postrzegać je w kryteriach rzeczy czy zdarzenia, które pozostaną w sferze nierealnej, nie do spełnienia – moim zdaniem trzeba je potraktować bardzo przyziemnie. Takie Wielkie Marzenie rozbić na mniejsze części, wyznaczyć sobie główne cele w każdej ze składowych, a następnie ustalić plan działania, który będziemy krok po kroku realizować. No i przede wszystkim nie przyjmować do wiadomości, że coś może się nie udać!

Czy Twoje marzenia spełniają się już?

Gdy zatrzymuję się na chwilę i zaczynam nad tym zastanawiać dochodzę do wniosku, że wiele z moich marzeń spełnia się właśnie teraz. Dotyczy to zarówno mojej działalności w sieci jak i w kwestii zawodowej. Nie oznacza to, że wszystko w moim życiu jest idealnie takie jak bym chciała, aby było – mnóstwo rzeczy jest do poprawki, ale traktuję to jako wyzwanie nad którym będę pracować. I pracuję! Kiedy uda mi się spełnić resztę marzeń? Nie wiem! Nie dziś, nie jutro, nie za miesiąc, ale dzień po dniu będę trochę bliżej. Wydaje mi się, że spełniają się tylko te z naszych marzeń, którym na to pozwolimy. Jeśli z góry myślę o czymś, że jest to nierealne i się nie wydarzy – trudno bym oczekiwała, że ktoś zadziała w magiczny sposób za moimi plecami i wszystko przyjdzie do mnie samo. Jestem nastawiona na działanie.


O czym marzyłaś kilka lat temu?

Marzyłam między innymi o pracy, którą teraz wykonuję, o umiejętnościach, które już mam i o samodzielności, którą udało mi się osiągnąć, o wspaniałych wakacjach i wycieczkach, na które udało się wyruszyć. Marzenia zmieniają się razem ze mną 🙂

Kim chciałabyś być za 20 lat?

Nie wiem, moje plany zmieniają się zbyt szybko, a ja nie wybiegam myślami aż tak daleko w przyszłość. Jestem w stanie wyobrazić sobie maksymalnie kilka najbliższych lat, ale nie zdradzę jak wygląda to moje wyobrażenie – za jakiś czas wszyscy zobaczycie!



Czy Lilabox to jest spełnione marzenie?

Jak najbardziej tak! Biżuterią zajmuję się już od czasów liceum, swoje twory sprzedawałam rodzinie i znajomym. Pewnie mogłoby tak pozostać, ale ja zawsze chciałam więcej i marzyłam o własnym małym sklepiku. Pod koniec ubiegłego roku dotarło do mnie „DLACZEGO NIE?”. Uświadomiłam sobie, że to zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Ustaliłam sobie plan i natychmiast zaczęłam działać. Po kilku dobrych miesiącach ciężkiej pracy udało się! Mój sklep działa już od marca – i chociaż jak na razie jest naprawdę malutki mam wobec niego wielkie plany. Muszę tylko zakończyć pewien etap edukacji, który zajmuje mi obecnie masę czasu i zaręczam Wam, że jeszcze o Lilabox usłyszycie 😉


 
Co poradzisz tym, którzy chcieliby swoje marzenia spełniać?

Po prostu zacząć, bez względu na to jak nierealne wydaje się być to nasze marzenie. Może to być niesamowita podróż na koniec świata, kariera czy marzenie w bardziej materialnej formie. To jest nieistotne. Trzeba się zastanowić na jakie mniejsze etapy można podzielić drogę do osiągnięcia naszego marzenia, a następnie zrobić listę np. 10 czynności, które przybliżą nas do realizacji. Jeśli marzymy o wyjechaniu do Nowego Jorku dobrym pomysłem może być podszkolenie angielskiego, dowiedzenie się jak najwięcej na temat miejsc, które chcemy odwiedzić, poszukanie w sieci osób, którym się to udało i dowiedzenie się jak to zrobili. Najważniejsze jest, by nie brać pod uwagę pieniędzy, one mają ten fajny zwyczaj znajdować się wtedy, gdy są najbardziej potrzebne. Ale musimy się również nastawić na ciężką pracę – może sposobem na zwiedzenie Nowego Jorku będzie wyjazd na wakacje do pracy? Jest mnóstwo programów, które coś takiego umożliwiają. Sytuacja z podróżą jest tylko przykładem, chodzi mi głównie o to, że potrzebna jest nam ogromna ilość samozaparcia, wiary w siebie i konsekwencji. Z pewnością nie przeszkodzi odrobina kreatywnego myślenia. 

Czy jesteś szczęśliwa? Tu i teraz?


Myślę, że tak. Nie do końca wiem, jak powinnam zdefiniować pojęcie szczęścia, ale chyba tak, jestem szczęśliwa. Wiele z rzeczy układa się po mojej myśli, coraz bliżej są rzeczy o których marzę, to co robię przynosi mi satysfakcję, a codzienne rzeczy napełniają radością 🙂


Co Cię motywuje?

Ogromnie motywują mnie osoby, którym coś się udało. Które są lepsze ode mnie, które mogę obserwować i uczyć się od nich, czerpać z ich doświadczeń. Osoby, którym coś się udało inspirują mnie chyba najbardziej! Jasna wizja naszego celu bardzo pomaga w utrzymaniu wysokiego poziomu motywacji i nie poddawania się gdzieś po drodze, gdy zaczyna być na prawdę trudno 🙂

Czy Lilabox zwojuje świat?

Myślę, że najpierw zabiorę się za Polskę, a później to zobaczymy ;)) 

I słowo ode mnie – życzę Alinie, aby Lilabox naprawdę zwojowało i Polskę i resztę świata. I żeby nigdy nie przestała marzyć:) 
A na koniec piękna bransoletka z Lilabox na mojej skromnej ręce:) Wierzcie mi – jest naprawdę cudna!
Facebook