KategorieInspiracje

Kalendarz Adwentowy Frozen

Kalendarz adwentowy to piękny wstęp do Świąt. Ile radości oczekiwania symbolizuje! I na ile sposobów można go przygotować! W zasadzie – jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia! Uwielbiam podglądać pomysły na takie kalendarze w internecie. Drugi raz jednak postanowiłam sama pokombinować! Dla Róży, a jakże! Niechaj dziecko czeka, niech się cieszy!
Pamiętacie ten zeszłoroczny (TUTAJ)? W tym roku pomysł jest w sumie podobny, ale chciałam nawiązać w nim do naszej ulubionej bajki “Kraina lodu”. Musiał więc być mroźny i biały. Chciałam też, aby świecił. No i obowiązkowo – musiał mieć jakieś smakołyki! Sięgnęłam więc po:
  • wyszperany na ciuchach wieszaczek na kwiatka
  • lampki w kształcie gwiazdek
  • małe czekoladki w złotkach z Biedronki (te same co zeszłoroczne)
  • najzwyklejsze chusteczki higieniczne
  • nitkę
  • kryształki-zawieszki (z Allegro)
I powstał kalendarzowy żyrandol! Świecący magicznie gwiazdkami i mieniący się przy poruszeniu. Czekoladki po prostu owinęłam w chusteczki i związałam nitką. Dzięki temu, zawieszone na sznurkach wieszaczka, wyglądają jak śnieżynki i idealnie wpasowują się w klimat bajki.
W tym roku zrezygnowałam z numerków. Postawiłam na czystość bieli, ale myślę, że można by je spokojnie, niewielkie dowiązać.
Kalendarz pokazałam Róży rano. To niesamowite, jak wspaniale nagle zmieniła się jej twarz. Ze zwykłego zainteresowania w zachwyt. Kiedy już wytłumaczyłam jej co to (nie pamięta niestety zeszłego roku), objęła mnie mocno i szepnęła “dziękuję”. To było najpiękniejsze podziękowanie, jakie kiedykolwiek dostałam!

Spokojnie, to tylko listopad – listopadowi umilacze

Nie da się ukryć, listopad przyjemnym miesiącem nie jest. Trzeba sobie pozwalać na więcej przyjemności, na ciepło, na zapach, na czekoladę i nowy lakier do paznokci. Musi być przytulnie, miękko, wygodnie i na luzie. Potrzeba dużo przytulania, spania i ciepłej herbaty. I jakoś się ten listopad przetrwa 🙂
Polecam moje propozycje listopadowych umilaczy!
  1. Wygodna, prosta i stylowa bluza Medicine, cena: 99,90zł
  2. Idealny listopadowy kolor lakieru do paznokci, Benecos, cena: 16,99zł
  3. Do zrobienia – śmietanka klonowo-cynamonowa do najlepszej kawy rozpieszczającej, House of Earnest
  4. Herbata z czekolada i kokosem…. Mmmm… Live Beautifully, cena: 52zł
  5. In Zen… Zawsze cudownie pachnące świece Hani relaksują i tworzą atmosferę spokoju, Green Dragonfly, cena: 51zł
  6. Głębokie drzewne olejki koją i uspokajają, balsam Balm Balm, cena: 35,90zł
  7. Czekolada biała z kremem piernikowym na łyżeczkach. Połączenie genialne! Karmello, cena: 8,99zł
  8. Cieplutki, prosty, uroczy szlafrok (a i piżamka świetna), Oysho, cena: 149zł

Za dużo czasu zmarnowałam

Ja dzisiaj z apelem! Z przesłaniem do młodych! Czy mamy tu jakichś młodych? Ale nie takich młodych duchem jak ja, tylko młodych młodych, w szkole średniej lub na początku studiów? Mam nadzieję, że tak i że dojdzie do Was mój apel! Otóż – nie marnujcie czasu! Wiem coś o tym, bo sama stanowczo za dużo go zmarnowałam. I im jestem starsza, tym bardziej do mnie to dociera.
Pamiętam taki moment na trzecim czy czwartym roku, kiedy nie wiedziałam co z sobą zrobić. Nudziło mi się piekielnie. Dobre czasy studenckie zaczęły przechodzić w coś bardziej odpowiedzialnego. Znajomi pracowali czy wyjechali. Pamiętam, że siedziałam w domu i nie miałam pojęcia co zrobić z czasem. Na siłę próbowałam znaleźć sobie jakieś zajęcie. Nawet wyszukałam i poszłam na spotkanie PAH-u, ale jakoś nie pozostałam na dłużej. No… nie mogę przeboleć tamtego uczucia. A tyle mogłam robić…
Wiem też już teraz, że mój wybór studiów był zły. Czemu poszłam na geografię? Z perspektywy czasu myślę, że była to suma braku wiary we własne możliwości, strachu, lenistwa i ogromnej potrzeby do robienia czegoś ciekawego. Do tego doszła całkowita niewiedza tego, co naprawdę mnie interesuje. Cóż… mało kto w wieku osiemnastu lat to wie. Ja natomiast strasznie się wtedy z tej geografii cieszyłam. Ba… całe studia się cieszyłam. Całe studia, które zupełnie nic nie wniosły w moje życie. Aż wstyd jak mało wiedzy z całego tego okresu mi pozostało.
Nie mówię, ze studia były złe same w sobie. Wielu z moich kolegów doskonale się tu odnalazło i świetnie się sprawdzają czy to na uczelni czy w gis-ach, kartografii, hydrologii, planowaniu przestrzennym, itp. Te studia były po prostu źle dobrane do mnie. Dzisiaj, kiedy wydaje mi się, że jestem mądrzejsza, wybrałabym zupełnie coś innego.
Tylko, że dzisiaj już jest za późno. Zbyt wiele czasu zmarnowałam. To, co mnie naprawdę interesuje odkryłam dopiero po studiach. I cały czas odkrywam. I uczę się w większości sama. I jak nigdy – wiedza wchodzi mi do głowy i zostaje tam bez przymusu. Tak właśnie powinna edukacja wyglądać.
Tylko, że dziś nie mam kompletnie czasu. Brakuje mi swobody działania, luzu, wolnych dni. Oczywiście, ile się da wyszarpuję z codzienności. Douczam się chociażby na potrzeby pracy. Staram się, kombinuję, nie dosypiam.  I tylko czasami łapię się za głowę i myślę – czemu ja w tym liceum mądrzejsza nie byłam? Czemu nie miałam motywacji do poszukiwania, większej ambicji do nauki, czemu wybrałam w gruncie rzeczy pójście na łatwiznę?
Teraz jest łatwiej. Internet niesie ogromne możliwości. Wierzcie lub nie, ale za moich szkolnych czasów był jednak wciąż nowością, prawie nie dostępną. Dzisiaj, jak tylko coś mnie zainteresuje, odpalam youtuba i podsycam zainteresowanie oglądając filmiki instruktażowe. Kiedyś sama wizja przekopania biblioteki czy szukania kogoś, kto coś wie, odpychała. A to tylko kilka lat temu było!
Kochani, nie marnujcie czasu. Poszukujcie, odkrywajcie, chciejcie więcej. Nie poddawajcie się na starcie. Próbujcie wielu rzeczy, bo tylko tak odkryjecie to, co naprawdę Was interesuje!

Stany obniżonego nastroju

Ładnie to to określają… Stany obniżonego nastroju. Czasami każdego dopadają. Mnie dopadły dzisiaj. I to ze wzmożoną mocą. Z różnych powodów, które nawarstwiają się, zalegają, obciążają codzienność. Do tego doszło dzisiejsze załamanie pogody, deszcz od samego rana, szaruga, zimno (śnieg w Tatrach). Zbliżająca się zima. Zmęczenie. I to i tamto. Wymieniać można by długo, ale nie o narzekanie dzisiaj chodzi. Dzisiaj stany te bowiem postanowiłam zwalczyć!
I to zwalczyć skutecznie, zanim wrzucą mnie pod kołdrę z pierwszym lepszym serialem. Spójrzmy prawdzie w oczy – nawet chętnie stanom tym bym się poddała, ale zwyczajnie nie mam czasu. Wyjęłam więc już z rana całe oręże i walczę dzielnie. Kilka bitew zwyciężonych, do końca wojny jednak daleko. Nie poddaję się, a ten post traktuję jak część mojej walki (miało być dzisiaj o czymś innym)!
Oto więc moje sposoby na zwalczanie stanów obniżonego nastroju (lub jak kto zwał – doła…)
  • Ład! A dokładniej ład i porządek! Charakter przestrzeni, w której przebywamy, jej estetyka i uporządkowanie mają kluczowy wpływ na nasze samopoczucie. Zadbajmy więc o porządek w miejscu, w którym spędzamy najwięcej czasu. Sama pracuję w domu i chociaż mam wieczne poczucie, że nie jest wystarczająco posprzątany, zanim zasiądę do komputera, ogarniam wszystko wokół. Zapewnia to tak zwaną higienę umysłu. W chaosie bowiem źle się czujemy.
  • Ziółka – mają moc wielką! Sięgam więc po ziołową herbatkę – najprostszą melisę, ale z pomarańczą, dla smaku. Może nie zamiast kawy, bo kawa to chyba nawet bardziej mi potrzebna, ale zaraz po niej. Warto też pomyśleć o dostępnych w aptekach suplementach opartych na ziołach, które łagodzą skutki stresu, przemęczenia i właśnie – stanów obniżonego nastroju.
  • Aromaterapia – moc równie wielka jak ziół, a bardzo niedoceniana. Chwytam oczywiście te olejki, które dodają najwięcej energii, są antydepresantami i mobilizują do działania, czyli olejki cytrusowe. Wśród nich te o najmocniejsze – bergamotka i pomarańcza. Koło komputera mam ustawiony kamień aromaterapeutyczny i polewam go od czasu do czasu kilkoma kroplami olejków. Robię sobie cytrusową bombę – mieszam różne! I wdycham, wdycham, wdycham… Możecie tu spokojnie wykorzystać kominki, świece lub nanieść po kropelce na ubranie. Albo, najprościej, zjeść sobie w przerwie sam owoc!
  • Comfort food – czyli jedzenie, które poprawia nam nastrój. Z tym to trzeba uważać, żeby nie przesadzić, a potem nie być na siebie jeszcze bardziej złym. Po co więc sięgam? Dawno odkryłam, jak cudowna jest tu moc… zupki pomidorowej! Mamy dzisiaj cały świeżutki gar. Zwykłej, domowej. Jest lekka, bo na bulionie warzywnym i z jogurtem greckim. Mocno pieprzna. Jem od rana! Bardzo pomaga!
  • A w pracy… na ile to możliwe, trzeba spróbować odłożyć na później nudne, monotonne zadania i zająć się tymi, które wymagają od nas kreatywności. Trzeba wejść w zadanie, wysilić się i zapomnieć o tym całym “zewnętrzu”.  I tworzyć, tworzyć, tworzyć! Czeka mnie dzisiaj na przykład spotkanie, podczas którego będę tworzyła coś dla Was, na co się bardzo cieszę. Będzie to wydarzenie warsztatowe, które musimy zaplanować, zorganizować, rozpromować. Już samo myślenie o nim, nowe pomysły, możliwości, sprawiają mi przyjemność.
  • Nie dajemy się! Staram się przynajmniej! Kiedy już czuję, że nadchodzi nieco większa, poważniejsza fala tych całych “stanów”, a czuję ją naprawdę fizycznie, w brzuchu i głowie, wstaję, włączam muzykę głośniej, ruszam się, dotleniam, idę po zupkę, przytulam do psa i ciągnę go za uszy, ba… nawet dywan szybko oczyszczę. Pomaga! Bardziej pomógłby większy ruch, z pół godzinki ćwiczeń. Zaraz sobie zacznę!
  • Na koniec szybka rada od mojej szefowej (właśnie skopiowana z Facebooka): “na takie dni najlepiej zaszyć się w kuchni i pogotować albo upiec jakieś ciasteczka”.  To do dzieła!

A może podsuniecie mi jakieś Wasze sposoby? Coś takiego, co można w codzienność dosyć prosto wprowadzić?

Patronat: Progressteron Warszawa – wygraj zaproszenia na konferencję Przewodnik Kobiety Dorosłej!

Lubię wspierać dobre inicjatywy! Lubię też bardzo festiwal Progressteron! Znacie? Uczestniczyłyście? Zazwyczaj podczas festiwalu w różnych miastach kraju odbywa się cała masa inspirujących, rozwojowych warsztatów! Tym razem warszawska edycja to coś zgoła innego, ale równie mocno godnego uwagi – Konferencja „Przewodnik Kobiety Dorosłej. 6 kroków do szczęścia i spełnienia”, która odbędzie się w sobotę 18 października!
Więcej szczegółów znajdziecie poniżej. Muszę jednak najpierw donieść, że choć nie będzie mnie na konferencji osobiście, bardzo się cieszę, że Lili tam się mimo wszystko pojawi! Będziecie bowiem mieli okazję wygrać cudowne bransoletki Lili in the Garden!!! I jeszcze inne nagrody! Już więc choć dlatego warto o konferencji pomyśleć!
Mam też do przekazania w Wasze ręce aż 10 zaproszeń na tę konferencję, o wartości 154zł każde! Będziecie więc w tym czasie w Warszawie? Mam nadzieję, że tak! Szczegóły na końcu!

Marzy Ci się lepsze życie, pełne radości i satysfakcji z tego, co robisz? Interesujesz się rozwojem i szukasz inspiracji dla siebie?

Dojrzewalnia Róż zaprasza na

Wyjątkową Konferencję „Przewodnik Kobiety Dorosłej. 6 kroków do szczęścia i spełnienia” 18.10.2014, Warszawa

6 inspirujących wykładów wybitnych specjalistów od rozwoju o tym, jak być szczęśliwą i spełnioną na różnych etapach życia i w najważniejszych dla siebie sferach. Dodający motywacji do zmiany warsztat coachingowy. Panel dyskusyjny. Zdrowie śniadanie. Energia do działania i mnóstwo niezwykłych kobiet!

– Co zrobić, by wreszcie uwierzyć w siebie i swoją moc?

– Jak mądrze troszczyć się o własne ciało, zdrowie, seksualność?

– Jak budować pełne ciepła i bliskości relacje – z partnerem, dziećmi?

– Jak pracować z satysfakcją?

– Jak odnaleźć sens w codziennym życiu i swoje znaczenie w świecie?

Na te pytania odpowiedzą Goście Konferencji. Wydarzenie łączy w sobie unikalny i przemyślany program:

– Kompleksowo opowiemy o rozwoju w najważniejszych dla kobiety obszarach życia – dzięki czemu wyjdziesz z przydatną w praktyce wiedzą, motywacją i inspiracją do zmiany tam, gdzie jej najbardziej potrzebujesz

-Wystąpienia wybitnych specjalistów od rozwoju, praktyków, którzy od wielu lat z zaangażowaniem wspierają Polki, m.in. Grażyna Dobroń, Maria Rotkiel, dr Preeti Agrawal, Małgorzata Żukowska, Małgorzata Liszyk-Kozłowska i oraz zaproszeni Goście.

– Dla każdej Uczestniczki narzędzia rozwojowe do coachingu w domu

Zapisy, szczegółowy program, sylwetki prelegentów kliknij tu:
http://www.dojrzewalnia.pl/dojrzewalnia_roz/progressteron/warszawa/konferencja.html
Zapraszamy! Ilość miejsc ograniczona! 

A teraz konkurs!!

Aby wygrać jedno z 10 zaproszeń na konferencję, wystarczy, że prześlecie mi na lilinatura@lilinatura.pl maila z chęcią uczestnictwa i swoim imieniem i nazwiskiem.

Na maile będę czekała do niedzieli 12.10.2014, do północy. Spośród maili wylosuję 10 osób, które będą mogły wziąć udział w konferencji. Poinformuje je o zwycięstwie mailowo, na początku tygodnia. ZAPRASZAM!

DIY: Jesienna dekoracja na stół ekspresowa

Wiem doskonale jak to jest, jak się nie ma czasu. Wiem też, że czasami właśnie, kiedy tego czasu brak, przychodzą do głowy najlepsze pomysły i tworzy się najpiękniejsze rzeczy! Mam dzisiaj pomysł na dekorację jesienną na stół do wykonania w trybie ekspresowym! Co tu się rozpisywać – wystarczy kilka prostych kroków…
  1. Zbieramy w ogrodzie/parku/lesie/polu wszelkiej maści kolorowe jesienne roślinki i przygotowujemy piękny talerz.
  2. Układamy dosyć luźną kompozycję z naszych roślin, pamiętając, że największe mają być na spodzie, a te przypominające bryły przestrzenne na środku.
  3. Polecam dodanie gdzieniegdzie mięty, aby nasza dekoracja dodatkowo cudownie pachniała.
  4. Na koniec ustawiamy gdzieś po środku uroczego grzyba.
  5. I gotowe!
Proste? Proste! Poniżej taka dekoracja na zdjęciach!

 

Facebook