Zegarki, kosmetyki, gadżety – czyli coś DLA NIEGO

Jak zapewne wiecie… a może nie pamiętacie, więc przypominam… w czwartek mamy Dzień Ojca. Czyż nie jest to idealny moment, na mały wpis poświęcony panom? Ano jest! Tym bardziej, że garść męskich inspiracji poleca dzisiaj pewna urocza, mocno tajemnicza ośmiornica! Tak mi tu cudownie pasowała, że jest naszym gościem specjalnym!

Ale zanim zaczniemy, mała, a jakże ważna zapowiedź! To znaczy już się pojawiała w social mediach, ale i tutaj muszę napomknąć, że pokażę Wam wkrótce coś wyjątkowego! Nową markę kosmetyków na naszym rynku, której miałam zaszczyt stworzyć grafikę! Jak się więc domyślacie, jest to premiera dla mnie szczególna. I cieszę się niezmiernie, że nowa marka pojawiła się w moim portfolio!

Polecam więc Waszej uwadze Lili w następnych dniach. Proszę też o wyrozumiałość, bo i wpis miał się pokazać wcześniej, a tu nagle dopadło życie. Co jest nawet dobre, bo kręci się zawodowo całkiem ciekawie – są nowe projekty, mam spore warsztaty w Dniu Ojca właśnie, a jeśli do tego wszystkiego dodamy bobasa i nastolatkę w domu, to nagle się okazuje, że czas jakoś przecieka, wymyka się, pędzi jak szalony, a ja go zupełnie nie ogarniam!

Dzisiaj jednak zaprzyjaźniam się z ośmiornicą! I podrzucam coś niecoś, co znalazłam niedawno w czeluściach internetowego morza!


  1. Zielona Herbata – Olej do brody – Ekstrakt z liści zielonej herbaty działa antybakteryjnie, nawilża i uelastycznia skórę, a także wzmacnia i chroni włos. Olej kameliowy doskonale kondycjonuje suche i zniszczone włosy dodając im blasku i elastyczności.Dokładnie dobrane połączenie olejów wspierających: rycynowego, abisyńskiego, krokoszowego i bawełnianego powoduje zmiękczenie brody tak, żeby nie drapała przy całowaniu. / Ministerstwo Dobrego Mydła
  2. Zegarek Frederik Moment – Proste nie musi oznaczać podstawowego. Ten minimalistyczny zegarek został stworzony przez skandynawskich ekspertów Seizmont, aby wyglądać fantastycznie, nigdy nie próbując zbyt mocno. / Trendhim
  3. Szachy i warcaby Rolz – jakże poręczne! – mobilny, kompaktowy zestaw, który możesz zabrać ze sobą do znajomych lub na wakacje. Mało tego, dobrze prezentuje się również na półce w domu! / Fabryka Form
  4. Czapka z daszkiem Buff Trucker Cap Lowney Blue – Klasyczny model inspirowany latami 80-tymi. Wykonana z połączenia materiału tekstylnego na przodzie i przewiewnej siateczki po bokach i z tyłu. / Pan Pablo
  5. Żel do mycia ciała AHOJ Kapitanie Hagi – specjalny wybór naszej ośmiornicy! A mój ze względu na cudne opakowanie! – zawiera kompleks morskich ekstraktów – z alg, sosny i bursztynu, by dodały Ci wigoru na cały dzień lub całą noc. Delikatne składniki myjące oczyszczą ciało, a wyjątkowy zapach zostanie z Tobą na długo. / Kopalnia-Zdrowia.pl
  6. Żel do golenia tradycyjnego Razor’s Edge – Wyjątkowe płynne mydło do tradycyjnego golenia! Jego gęsta, przypominająca żel konsystencja sprawia że wyrabianie piany to czysta przyjemność. Odpowiednio dobrany skład olejowy zapewnia solidną pianę, świetną pracę ostrza i łagodność dla skóry / Kopalnia-Zdrowia.pl
  7. Drewniany Zegarek James Black Yellow – Został zaprojektowany z myślą o tych, którzy lubią łączyć naturalne materiały z pięknem codziennego życia. Czarny skórzany pasek regulowany do dowolnego rozmiaru wraz z żółtym sekundnikiem nadają mu sportowego charakteru, a całość razem się idealnie komponuje się kolorystycznie z czarną tarczą. / WoodWorld
  8. Czerwona ziemia, Marcin Meller, wyd. W.A.B. – słyszałam same zachwyty, zamierzam się więc wkrótce skusić! Ekscytujący, wzruszający i niesamowicie autentyczny. „Czerwona ziemia”, thrillerowy debiut Marcina Mellera, zaskoczy wszystkich. – „To powieść sensacyjno-przygodowa o ojcu, który próbuje odkupić swoje winy wobec syna. Ale też opowieść o wielkiej miłości, tęsknocie i Afryce. Mam nadzieję, że zarwiecie noc albo dwie” Marcin Meller / Empik
  9. Termos na jedzenie Primus Preppen Vacuum Jug – ox red – jest idealnym wyborem, gdy w trakcie przerwy w pracy lub na uczelni chcesz mieć możliwość spożycia ulubionego posiłku. Co istotne, w tym modelu o pojemności 700 mililitrów możesz przechowywać zarówno zimne, jak i gorące posiłki, które przez dłuższy czas zachowają odpowiednią temperaturę / 8a.pl
  10. Butelka termiczna Closca Bottle Wave Abyss 450ml – miękki materiał został wyposażony w innowacyjny system mocowania magnetycznego, dzięki czemu możesz uwolnić swoje ręce i nosić butelkę przyczepioną do ramy roweru, plecaka, torby, wózka, gdziekolwiek będzie wygodnie / Pan Pablo
  11. Magiczna-kosmiczna podkładka pod mysz – miękka podpórka pod nadgarstek pozwala na uniknięcie bólu podczas dłuższej pracy przy komputerze / Medicine

Wpis współrealizowany z Trendhim.

Sesja kosmetyków Vianek – kolejna odsłona

Taka piękna aura nam nastała… Wszystko kwitnie, wszystko pachnie. Cały dzień na bosaka, cały dzień na zewnątrz. Uwielbiam te spokojne poranki kiedy siedzimy z Lilcią przy naszych grządkach z truskawkami, ja zrywam co chwila po jednej, a ona zjada je z takim zapałem i lubością. Czerwiec jest dobry. Oj, bardzo dobry.

Ale póki co wracamy do maja!

Załączam Wam bowiem fragment kolejnej odsłony sesji produktowej kosmetyków marki Vianek!

Tym razem skupiłam się na plenerze, na kwiatach i naturze!

I jak zawsze, bardzo cieplutko, zapraszam do odwiedzenia mojego portfolio graficzno-fotograficznego na

— LiliCreative.pl —


Słucham, czytam, uczę się

Przybywam dziś do Was z garścią inspiracji w nieco innej formie niż zawsze! Mam bowiem coś dla ducha, dla umysłu, dla dobrego samopoczucia! Mam moje ostatnie polecajki do czytania (no, słuchania), coś wspaniałego do naszego rozwoju i kilka miłych dla ucha rytmów do poruszania nóżką czy bioderkiem.

Ach, zaznaczam, że post nie jest w żadnej mierze sponsorowany – to wszystko z głębi serca i głębokiego przeświadczenia, że warto!

A zaczynamy od… audiobooków!


Nie wiem, czy tylko ja odkryłam je tak niedawno! Nie mogłam się wcześniej przekonać, żeby zacząć, aż tu przy okazji któregoś wyjazdu przyszło mi do głowy, że czemu by nie spróbować. I o jeju – jakie to wygodne! Można robić masę rzeczy i słuchać! (wiem, wiem… ale dla mnie to odkrycie) Nie trzeba zabierać książek na wyjazdy, jest jak zająć dziecko czymś ciekawym, nie zasypia się wieczorem po przeczytaniu ledwie połowy strony książki tradycyjnej. Słucham więc kiedy dziecko zasypia i potrzebuje, żeby przy nim posiedzieć, w komunikacji miejskiej, przy sprzątaniu, a kiedy się nie mogę oderwać – po prostu wszędzie.

A słucham za pomocą aplikacji BookBeat, o której kiedyś nawet tu wspominałam. Jest niezwykle wygodna i intuicyjna, a jeśli się wahacie, to na początek każdy użytkownik ma próbny bezpłatny miesiąc. Naprawdę warto.

I to właśnie tu wysłuchałam ostatnio przepiękną historię, którą chcę Wam polecić – Gdzie śpiewają raki, Delii Owens, które czyta Magdalena Boczarska. U nas zwykło się mawiać gdzie raki zimują, na rozlewiskach Karoliny Północnej najwidoczniej śpiewają. Tam właśnie, w latach 50- i 60-tych toczy się ta poruszająca, szalenie plastyczna historia pełna śpiewu ptaków, pokrzykiwania mew i szumu fal. Tam też właśnie pewna bardzo wrażliwa mała dziewczynka została zupełnie sama. Pośród bagien, mokradeł i dzikiej przyrody. Musiała przetrwać, nauczyć się zarabiać pieniądze, borykać z samotnością i zesłaniem. Tam też odnalazł ją pewien chłopiec, który nauczył ją czytać, w kilka lat później pomógł wydać pierwszą botaniczną książkę. Tam także wydarzyła się tragedia. Zbrodnia, którą przez całą powieść próbujemy odkryć i zrozumieć. Tam w końcu odkrywamy jak bardzo natura i jej prawa są surowe, a jednocześnie tak kojące. Bardzo polecam! / BookBeat


A jeśli już wysłuchacie całej powieści i wygospodarujecie chwilkę czasu na własny rozwój – czy to zawodowy czy ten hobbystyczny, zajrzyjcie koniecznie w zasoby portalu Domestika. Znacie już tę stronę?

Domestika oferuje ogromny wybór kursów online w bardzo, ale to bardzo przystępnych cenach. Nie są to żadne rozbudowane, skomplikowane historie. Są to w zasadzie krótkie kursy, pozwalające zgłębić na przykład konkretną technikę tworzenia, czy sposobu działania, umiejętności, techniki itp. Skończyłam już kilka z tych kursów – z ilustracji, tworzenia kolaży, programu Illustrator czy fotografii produktowej. Dla mnie są niezwykłą inspiracją! I sposobem na wgląd w codzienną pracę i jej tajniki uznanych światowych twórców. Pozwalają szerzej otworzyć oczy, podłapać pewne sztuczki i prześledzić pewien cykl twórczy. Stanowią ogromną, nieocenioną pomoc w mojej codziennej pracy. A kosztują ledwie po kilkadziesiąt złotych (polecam korzystać z licznych promocji).

W Domestice znajdziecie kursy w kategoriach: Illustration, Craft, Marketing & Business, Photography & Video, Design, 3D & Animation, Architecture & Space,s Writing, Web & App Design, Fashion, Calligraphy & Typography, Music & Audio. Kursy są w języku angielskim lub hiszpańskim z angielskimi napisami (z innymi językami nie miałam tu styczności). Wiele, oj wiele jeszcze przede mną! / Domestika


No dobra… Poczytaliśmy już (czy tam wysłuchali), pouczyliśmy się, pora na kilka miłych dla ucha rytmów!

Załączam Wam te, które są ze mną ostatnio codziennie. Pozwalają mi z dobrą energią rozpocząć pracę i działać w równie dobrym nastroju.

Część na pewno znacie, ale może gdzieś tam coś dawno umknęło…

Po prostu posłuchajcie!



Na koniec – czerwcowe czereśnie mówią – czereśniowych snów!

Co nowego w chorwackiej pielęgnacji

Kto nie może się już doczekać wakacji w Chorwacji?

Ja na pewno!

A że lato, może i coraz bliżej, ale wciąż jeszcze jest bardzo odległe, trzeba sobie je jakoś… wizualizować.

Na szczęście o to nie trudno, bo z pomocą przychodzi nam bogactwo chorwackich ziół. A dokładniej Dalmatinka – zaprzyjaźniony sklep, o którym już dwukrotnie tu pisałam, a w którym znajdziemy kosmetyki rodem z Chorwacji właśnie!

Poprzednie wpisy znajdziecie TUTAJ i TUTAJ. Polecałam w nich cudownie pachnące Chorwacją – autentycznie Chorwacją – masełka, mydełka, peelingi, a nawet gąbeczkę! Co tym razem podesłała mi Martina?

Coś zupełnie innego!

Zacznę od produktu, o którym Martina mi napisała, że lubi go najbardziej. Jest to jedna z nowości pielęgnacyjnej w ofercie marki Azena – Serum do twarzy. „Bogate, o silnym działaniu, a jednocześnie delikatne serum do twarzy opracowane z myślą o odżywieniu, wygładzeniu i rozświetleniu skóry. Dzięki naszej mieszance oliwy z oliwek, skwalenu, Q10, olejku mandarynkowego i olejku z pestek moreli Twoja skóra będzie gładsza, jędrniejsza i bardziej nawilżona. Sprawdzi się idealnie do wykonywania masażu twarzy oraz przygotuje naszą skórę przed nałożeniem makijażu.” Jest to kosmetyk idealny dla wszystkich wielbicieli olejkowych mieszanek. Ja zawsze do takowych podchodzę bardzo ostrożnie, a muszę przyznać, że to jest naprawdę łagodne dla buzi, lekkie i widocznie wspomagające codzienną pielęgnację. Ma szalenie intrygujący zapach, głęboki taki, jakby męski, ale bardzo przyjemny, z wyczuwalną lawendą. Polecam codziennie dwie kropelki pod krem na noc. Potem skóra śni o gorącym chorwackim wybrzeżu.

Bardzo do gustu przypadł mi Mikrozłuszczający żel do mycia twarzy Herbae. Jakim zaskoczeniem był jego zapach, kiedy go pierwszy raz użyłam. Głęboki, otulający, kuszący aromat drzewa różanego! Bardzo niespotykany w tego typu produktach, ale naprawdę ciekawy. Sam żel doskonale nadaje się do codziennego użytku. Jest leciutki, bardzo delikatny, ale ma wyczuwalne właściwości peelingujące, dzięki zawartości drobniutko zmielonych pestek oliwek. Doskonale spełnia swoje zadanie, pozostawiając buzię czystą, ale bez uczucia ściągniętej, suchej skóry.

Ziołowy peeling do twarzy i ciała Azena pokochają miłośnicy peelingujących tłuściochów, które pozostawiają skórę od razu odżywiona i nawilżoną. W moim odczuciu do twarzy jest jednak zbyt intensywny, spokojnie jednak przyjmuje go skóra ciała. „Olejek z oliwek i słonecznika uelastycznia skórę, a sól morska i drobno zmielone pestki oliwek delikatnie oczyszczą i usuną starą warstwę skóry.” Jest to więc dosyć szorstki peeling, z drobinkami o różnych wielkościach. Masujemy nim skórę pod prysznicem, a następnie dokładnie ją zmywamy z pomocą ulubionego żelu czy mydełka – pozostaje bowiem dosyć tłusta warstwa. Ekstrakty i olejki ziołowe – mamy tu lawendę, żywokost, nagietka czy oliwę, pomogą skórze się zregenerować i przy okazji wspomagają jej oczyszczanie właściwościami pielęgnacyjnymi. Peeling ma malutkie opakowanie, ale jest bardzo wydajny.

Na koniec coś, co w tych czasach bywa bardzo potrzebne – spray do dezynfekcji rąk Azena. Jest to produkt oparty na alkoholu, jak większość tego typu sprayów, ale tutaj mamy jeszcze coś specjalnego! „Pozostawia ręce suche i przyjemnie pachnące – dzięki zawartości olejków eterycznych z lawendy i rozmarynu. Spray dodatkowo wzbogacony jest ekstraktem z żywokostu, który naturalnie zawiera alantoinę – składnik pomagający zregenerować skórę.” I to właśnie to połączenie lawendy i rozmarynu jest tu tak wyjątkowe! Uwielbiam bowiem wąchać dłonie po użyciu sprayu i przenosić się myślami na południowe pustkowia porośnięte ziołami, których aromat unosi się w gorącym powietrzu. Muszę też oczywiście dodać, że olejki z lawendy i rozmarynu są silnymi antyseptykami i mają działanie przeciwwirusowe, co dodatkowo wzmacnia działanie produktu.

Wszystkie opisane tu kosmetyki, ale także dużo więcej znajdziecie na stronie Dalmatinka!

Maj w kolorze

Jak to dobrze, że wraz z wiosną, powróciły na ulice kolory!

Bo to one, jak mało co, potrafią wprawić nas w ten lekki, radosny nastrój świeżości, beztroski i słońca!

Przygotowałam Wam więc garść kolorystycznych inspiracji! Czyli to, co ostatnio przykuło moją uwagę, a może stać się taką kolorystyczną terapią!


  1. Wzorzysty kombinezon / Reserved
  2. Okulary z pomarańczową lamówką / Reserved
  3. Cienie mineralne Royal Blue / Ecoloré
  4. Torebka z koralikami / Parfois
  5. Cienie mineralne Lavender Dream / Ecoloré
  6. Kurtka koszulowa Electric Sunset / Naoko
  7. Poducha oh!cott akwarium / Pakamera
  1. W zasadzie wszystkie sukienki mają ładne 🙂 Yellow Meadow
  2. Sandały w energetycznym kolorze / H&M
  3. Dywanik oh!cott Shaggy Blob / Pakamera
  4. Cienie mineralne Rose & Gold /Ecoloré
  5. Kwiatowe kolczyki / Parfois
  6. Kimono i spodnie IN RETRO MEADOW / Yellow Meadow
  7. Cienie mineralne Amethyst Charm / Ecoloré

Jak ucieszyć nastolatkę – zapachowe błyszczące roll-ony

Być może sporo z Was wie już dobrze, że wcale nie jest łatwo ucieszyć nastolatkę. Zwłaszcza taką, co to jest niby na skraju nastoletniości, ale od dawna mam już wrażenie, że w ten okres weszła. Czas leci nieubłaganie 🙂 A mama kombinuje!

Tak i oto niedawno udało mi się właśnie całkiem przyjemnie moją prawie-nastolatkę zaskoczyć! Zrobiłam jej bowiem coś, co i mi wydaje się super fajne i zamierzam jedno dla siebie zagarnąć!

Zrobiłam super błyszczące, mieniące się w słońcu, kolorowe roll-ony z olejkami, które pachną totalnie wspaniale!

Podobne roll-ony już i tu kiedyś pokazywałam. Te jednak są o wiele fajniejsze! Czemu? Bo znalazłam do nich cudowne wypełnienie. Nie ma to jak buszowanie po sklepach craftowych! A i zapachy są naprawdę smakowite.

Jak ich używać? Kiedy tylko Wy lub Wasze pociechy zapragniecie pięknie pachnieć, sięgacie po roll-ny i delikatnie masujecie nimi skórę – zazwyczaj na nadgarstkach lub za uszami. Można nieco wklepać w szyję lub w dekolt. Same decydujecie! I pachniemy! A wykonanie jakże proste!

Do stworzenia roll-onów potrzebujecie:

  • buteleczek typu roll-on – ja moje kupiłam na Allegro TUTAJ – są szklane, wielorazowego użytku, a ich pojemność to 10 ml;
  • oleju kokosowego frakcjonowanego – użyłam tego olejku z kilku powodów – jest leciutki, suchy, więc nie pozostawia tłustych śladów, no i najważniejsze – jest przeźroczysty, dzięki czemu możemy pięknie wyeksponować nasze wypełnienie!
  • brokatowe wypełnienie – czyli coś pomiędzy cekinami, koralikami, a brokatem właśnie. Poszperajcie po okolicznych sklepach craftowych, na pewno coś podobnego znajdziecie. Wszystkie 5 moich wzorów pochodzi ze sklepu Tedi;
  • najważniejszego – zapachu! Jeśli preferujecie naturalne olejki eteryczne, to chyba najlepiej sprawdzą się tu te cytrusowe, jak pomarańcza czy limonka. My jednak postawiłyśmy na olejki zapachowe o przepięknych, soczystych aromatach! Osobiście polecam olejki ze sklepu Ecoflores (często używam na warsztatach), nasze ulubione to: mango (CUDOWNE!), zielona herbata, bez, fiołek, pina colada i wiśnia.

Do buteleczki wkładacie wypełnienie, według uznania. Zalewacie całość olejem kokosowym, a na końcu dolewacie wybrany olejek zapachowy – 10-15 kropelek. Nakładacie nakrętkę i całość strząsacie, żeby się ładnie połączyło. Roll-ony trzymamy pod ręką – w torebce, w piórniku, na biurku. Zawsze poprawią humor!

Facebook