Jak ucieszyć nastolatkę – zapachowe błyszczące roll-ony

Być może sporo z Was wie już dobrze, że wcale nie jest łatwo ucieszyć nastolatkę. Zwłaszcza taką, co to jest niby na skraju nastoletniości, ale od dawna mam już wrażenie, że w ten okres weszła. Czas leci nieubłaganie 🙂 A mama kombinuje!

Tak i oto niedawno udało mi się właśnie całkiem przyjemnie moją prawie-nastolatkę zaskoczyć! Zrobiłam jej bowiem coś, co i mi wydaje się super fajne i zamierzam jedno dla siebie zagarnąć!

Zrobiłam super błyszczące, mieniące się w słońcu, kolorowe roll-ony z olejkami, które pachną totalnie wspaniale!

Podobne roll-ony już i tu kiedyś pokazywałam. Te jednak są o wiele fajniejsze! Czemu? Bo znalazłam do nich cudowne wypełnienie. Nie ma to jak buszowanie po sklepach craftowych! A i zapachy są naprawdę smakowite.

Jak ich używać? Kiedy tylko Wy lub Wasze pociechy zapragniecie pięknie pachnieć, sięgacie po roll-ny i delikatnie masujecie nimi skórę – zazwyczaj na nadgarstkach lub za uszami. Można nieco wklepać w szyję lub w dekolt. Same decydujecie! I pachniemy! A wykonanie jakże proste!

Do stworzenia roll-onów potrzebujecie:

  • buteleczek typu roll-on – ja moje kupiłam na Allegro TUTAJ – są szklane, wielorazowego użytku, a ich pojemność to 10 ml;
  • oleju kokosowego frakcjonowanego – użyłam tego olejku z kilku powodów – jest leciutki, suchy, więc nie pozostawia tłustych śladów, no i najważniejsze – jest przeźroczysty, dzięki czemu możemy pięknie wyeksponować nasze wypełnienie!
  • brokatowe wypełnienie – czyli coś pomiędzy cekinami, koralikami, a brokatem właśnie. Poszperajcie po okolicznych sklepach craftowych, na pewno coś podobnego znajdziecie. Wszystkie 5 moich wzorów pochodzi ze sklepu Tedi;
  • najważniejszego – zapachu! Jeśli preferujecie naturalne olejki eteryczne, to chyba najlepiej sprawdzą się tu te cytrusowe, jak pomarańcza czy limonka. My jednak postawiłyśmy na olejki zapachowe o przepięknych, soczystych aromatach! Osobiście polecam olejki ze sklepu Ecoflores (często używam na warsztatach), nasze ulubione to: mango (CUDOWNE!), zielona herbata, bez, fiołek, pina colada i wiśnia.

Do buteleczki wkładacie wypełnienie, według uznania. Zalewacie całość olejem kokosowym, a na końcu dolewacie wybrany olejek zapachowy – 10-15 kropelek. Nakładacie nakrętkę i całość strząsacie, żeby się ładnie połączyło. Roll-ony trzymamy pod ręką – w torebce, w piórniku, na biurku. Zawsze poprawią humor!

Nowa marka FeedSKIN i jej sesja produktowa

SPERSONALIZOWANA DIETA DLA SKÓRY
FeedSKIN to bogata i różnorodna dieta dla każdego typu cery.

Ta o swojej nowej marce pisze Sylveco. Tak, tak! Dobrze czytacie! FeedSkin to nowa, kolejna już marka w coraz szerszej ofercie Sylveco. I przy każdej nowej linii, przy coraz to nowszych premierach, coraz bardziej podziwiam odwagę, kreatywność, ale także umiejętność dostrzegania potrzeb rynku i jego trendów przez twórców tych kosmetyków.

I to trendów zarówno tych pielęgnacyjnych, jak i graficznych. Przyznacie bowiem, że to, co pierwsze rzuca się tu w oczy to te pełne kojącego optymizmu, jakże radosne pastelowe barwy! Za którymi jednak idzie ta laboratoryjna czystość, której czujemy, że możemy zaufać. Renoma marki matki gwarantuje nam też dobrą jakość składów kosmetyków. Nic, tylko próbować!

Bo co znajdziemy w linii? Nowoczesne składniki aktywne w wyjątkowych połączeniach, bez dodatków zapachowych. Optymalne stężenia składników nie prowadzą do niezgodności z innymi produktami i konieczności wykluczania Twoich ulubionych kosmetyków.

Mamy więc sera do twarzy dedykowane konkretnym problemom pielęgnacyjnym – jest serum na trądzik, na naczynka, na przebarwienia, nawilżające, na zmarszczki i pod oczy. Do trzech z nich dodano o toniki – jest więc tonik nawilżający, rozjaśniający i złuszczający. A żeby naszą codzienną pielęgnację zbalansować, bo skóra nie potrzebuje tak intensywnego zastrzyku składników aktywnych codziennie, serię uzupełniają bardzo proste w składzie, neutralne produkty do każdego typu skóry – krem do twarzy, żel myjący i płyn micelarny.

Miałam tę przyjemność wykonać dla marki kolejną już sesję produktową kreatywną. Tym razem jest prosto, minimalistycznie, możliwie czysto. Mamy troszkę dosłownych odniesień do odżywiania (w końcu nazwa FeedSKIN zobowiązuje), mamy też kształty geometryczne.

Przy okazji sesji sama mogłam dobrze przyjrzeć się wszystkim produktom. Część z nich stosuję już w mojej codziennej pielęgnacji! I z czystym sumieniem mogę Wam powiedzieć, że naprawdę widać po nich i czuć nawet, że są porządnie przemyślane i bardzo dobrze skomponowane.

Do moich ulubieńców zaliczam wszystkie trzy toniki! Te mocniejsze – złuszczający i rozjaśniający stosuję rzadziej, z oczywistych względów, ale tonik nawilżający można spokojnie używać często. A nawet bardzo to zalecam, bo cudownie koi i łagodzi skórę!

Zupełnie tak samo jak serum nawilżające, które jest naprawdę przyjemnym kojącym plastrem na suchą skórę. „Betulina zwiększa elastyczność i regeneruje. Aminokwasy, betaina, kwas hialuronowy i ceramidy uszczelniają i odbudowują barierę hydrolipidową skóry, zapobiegając odwodnieniu. Kwas poliglutaminowy (PGA) wzmacnia działanie nawilżające, poprawiając wygląd skóry i jej strukturę.”

Świetne jest także to fioletowe serum pod oczy. Wklepuję je codziennie i mam wrażenie, że moje oczy nabrały świeżości 🙂 „Kofeina zmniejsza cienie i opuchliznę pod oczami, a betulina uelastycznia skórę, przyspieszając regenerację. Pullulan, trehaloza i kwas hialuronowy zapewniają optymalne nawilżenie, zapobiegają przesuszeniu, poprawiają ogólny wygląd skóry wokół oczu. Liporetinol, jako bezpieczna pochodna retinolu, ujędrnia i widocznie zmniejsza zmarszczki mimiczne.”

Stosuję także rzadziej i wymiennie serum na trądzik i na przebarwienia, bo moja kapryśna skóra potrzebuje takich produktów. I tutaj też jestem bardzo zadowolona z rezultatów. Choć przyznaję, że pełną ocenę można wydać po długoterminowej kuracji. Niemniej jednak są to takie produkty, których efekty są widoczne już następnego dnia (sera nakładamy na noc).

Muszę także bardzo pochwalić te neutralne kosmetyki. Beżowy kremik do twarzy jest jakby treściwszy, ale zupełnie, autentycznie zupełnie, nie robi krzywdy kapryśnej cerze. Wręcz przeciwnie – jest świetnym uzupełnieniem i odpoczynkiem od tych wysyconych składnikami produktów. Płyny – ten do mycia twarzy i zmywania makijażu, po prostu doskonale spełniają swoją funkcję. Jedną i konkretną. Żeby już nie przedobrzyć.

Nic Wam jeszcze nie mogę napisać o serum na naczynka i zmarszczki. Chyba same musicie wypróbować!


Z całego serca polecam kosmetyki i zapraszam do spojrzenia na kilka zdjęć z mojej sesji. Ach, kosmetyki znajdziecie na Sylveco.pl


Więcej moich prac na LiliCreative.pl

Jak wziąć udział w moich warsztatach?

Od czasu do czasu przesyłam Wam w social mediach wycinki z mojej warsztatowej pracy. Jak może bowiem pamiętacie, od około 12 już lat prowadzę warsztaty tworzenia kosmetyków naturalnych i słodyczy kosmetycznych. Te drugie to taka moja ukochana specjalność. Słodycze kosmetyczne to kosmetyki, które wyglądają jak słodkości lub składają ze słodkich składników. Sporo moich pomysłów i przepisów na nie zamieściłam w książce Cukiernia kosmetyczna, która została wydana już kilka lat temu, nakładem wydawnictwa Publicat. Wciąż dostępna jest w księgarniach, zapraszam więc serdecznie do zakupów.

Wracając do tematu – jak wziąć udział w moich warsztatach?

Kochani, od dłuższego czasu nie organizuję sama otwartych warsztatów. Oznacza to, że na ten moment nie zapraszam serdecznie wszystkich chętnych, nie tworzę zapisów, grup, wydarzeń. Czemu? Zdecydowałam się bowiem na razie działać nieco inaczej. Po dwóch ostatnich razach, kiedy to niestety nie zebrała się grupa, postawiłam przez jakiś przynajmniej czas skupić się na działaniu dla firm i organizacji.

Czyli dla kogo?

Ot, choćby dla firm, które organizują wyjazdy integracyjne swoich pracowników, na przykład do hoteli w różnych urokliwych częściach Polski.

Dla korporacji, które pragną urozmaicić zwykły dzień pracy ciekawą atrakcją w swoim biurze.

Dla organizatorów spotkań prasowych lub eventów promujących ciekawy produkt, znowuż jako atrakcja wieczoru.

Dla agencji eventowych i biur podróży, kiedy to staję się częścią programu integracyjnego czy motywującego.

Dla organizacji samorządowych, które organizują w swoim regionie, gminie czy mieście ciekawe angażujące wydarzenia dla okolicznych mieszkańców.

Dla kół gospodyń wiejskich lub lokalnych stowarzyszeń, których to członkinie pragną nauczyć się czegoś nowego.

Bywam i na piknikach miejskich, i wśród przeuroczych starszych pań z kół emerytek, i na kameralnych otwarciach salonów spa, i na warszawskich celebryckich spotkaniach w ekskluzywnych modnych restauracjach.

Bywam i nad morzem, i na Mazurach, i w dużych miastach, i w górach oczywiście. Wszędzie tam, gdzie jest zapotrzebowanie na taką właśnie atrakcję.

Także jak widzicie – rozstrzał jest wielki! I jest to szalenie przyjemne, za każdym razem intrygujące i za każdym razem mocno satysfakcjonujące.


Jak wziąć udział w moich warsztatach?

Jako, że pracuję dla klientów, nie mogę niestety zapraszać nikogo bezpośrednio. Z szacunku dla ich prywatności, nie publikuję także zdjęć moich uczestników. Jeśli jednak chcielibyście wziąć udział w warsztatach, a obiecuję, że zabawa jest cudowna, możecie:

  • zorganizować takie warsztaty w swojej firmie – podczas jakiegoś tematycznego dnia lub na spotkaniu integracyjnym. Jeśli nie Wy decydujecie, podrzućcie namiar na moją stronę warsztatową – www.LiliGarden.pl – osobie odpowiedzialnej;
  • zainteresować warsztatami Wasz okoliczny dom kultury, ośrodek gminny czy lokalne stowarzyszenie aktywujące społeczność – bardzo często w takich organizacjach są specjalne fundusze lub starają się one o granty na tego typu wydarzenia;
  • dołączyć warsztaty do programu większej imprezy, którą organizujecie;
  • czasami także prowadzę warsztaty na wieczorach panieńskich, ale tu muszę zastrzec, że takie kameralne, prywatne warsztaty prowadzę jedynie w Krakowie i okolicach.

Jak zorganizować warsztaty? Ile to kosztuje?

Nie mam stałej kosztowo oferty, ponieważ nie jest to możliwe. Koszty warsztatów zależą bowiem od ilości uczestników, długości ich trwania (standardowo w ofercie polecam zazwyczaj takie 2-godzinne, ale mam także specjalne programy na krótsze warsztaty lub otwarte stoiska warsztatowe), najważniejsze – lokalizacji, a co za tym idzie – kosztów dojazdu, czasu poświęconego na dane wydarzenie, konieczności uczestnictwa drugiej osoby – asystentki lub asystenta. Czasami macie szczególne wymagania lub potrzeby, jakiś konkretny temat eventu, do którego trzeba dopasować program. Wszystko to sprawia, że każda oferta jest przygotowywana indywidualnie i pod konkretne zapytanie.

Zapraszam więc przede wszystkim do zajrzenia na moją warsztatową stronę – www.LiliGarden.pl , a potem do przesłania zapytania na adres lilinatura@lilinatura.pl. W mailu napiszcie proszę kiedy planujecie warsztaty, gdzie dokładnie, na ile osób i inne informacje lub potrzeby, które uważacie za istotne. Ja wtedy przygotowuję ofertę, w której albo umieszczam moje standardowe propozycje tematów warsztatów, albo tworzę dedykowany program oraz dodaję konkretne koszty. W ofercie znajdziecie wszelkie niezbędne informacje, zawsze jednak możecie o wszystko dalej pytać mailowo lub telefonicznie.

Kiedy tylko podopinamy sobie szczegóły, przyjeżdżam do Was, na miejsce warsztatów i uruchamiam moją pachnącą magię!

Zapraszam więc ciepło!

Rzeczy ładne / kwiecień

Aby sprawić, że choć na chwilę się uśmiechniecie i przeniesiecie choćby myślami, do jakiegoś lepszego, spokojnego, stabilnego świata, przesyłam Wam moje pomarańczki – oby naładowały Was dobrą pomarańczową energią!

Do nich dodaję też garść pozytywnych inspiracji! Czyli mam dla Was kolejną porcję rzeczy ładnych, które zwróciły moją szczególną uwagę ostatnimi czasy. Niechaj dzięki nim wiosna będzie jeszcze bardziej kolorowa!

  1. Jak tylko zobaczyłam tę sukienkę, wiedziałam, że wcześniej czy później ją założę. Tak bardzo spodobał mi się ten energetyczny retro print, który nie tylko przenosi w czasie, ale po prostu zamienia cię w kolorową pogodność! / Reserved
  2. Cena swoją drogą… ale jaka fajna ta lampa! Marki Lladró / Desho
  3. Zostałam niedawno szczęśliwą posiadaczką kurtki zimowej polskiej marki Naoko i przepadłam! Teraz czaję się powoli na coś kolejnego. Ta bomberka najbardziej przypadła mi do gustu! / Naoko
  4. Mam nadzieję, że nie tylko ja lubię wazony! Ten jest piękny – Wazon Astera / Sfmeble.pl
  5. Najładniejsze, jakie widziałam kieliszki na jajka – HK Living / Deco Skład
  6. Energetyczne kimonko z cytrynowym kolorze / Parfois
  7. Czyż to nie jest najbardziej pozytywny zestaw talerzy? I każdy wyjątkowy! / Jot Ceramika

  1. Śliczna sukienka z niebanalnymi haftami / Zara
  2. Krawacik jedwabny Baltic Blue / Kaaskas
  3. Retro wzorzysta torebka listonoszka / Parfois
  4. Plakat Papiers Découpés Taniec Kuriosis – plakat wystawy prac Henri Matisse’a, które odbyła się w 2014 roku w londyńskim muzeum Tate Modern / Yestersen
  5. Aby śnic o nocy na łące – piżama Nocna Łąka / White Pocket
  6. No jaka ładna wielka torba! Taka trochę babcina, trochę współczesna. I na pewno zmieści wszystko! / Zara
  7. Całkowicie mnie kupiła! Tapicerowana ławka VISTOSO kwiaty / Onemarket.eu

Sesja kosmetyków Vianek

Od dawna nic tu Wam nie wrzucałam z oczywistych powodów. Chciałam pozostawić przestrzeń naszego onlinowego świata sprawom znacznie ważniejszym. Z resztą, jak nas wszystkich, i mnie wypełniała rozpacz, przerażenie, współczucie i niedowierzanie. Ostatni wpis z relacją z naszego krótkiego wypadu do Barcelony już teraz wydaje mi się jakby wyjęty ze snu. Z pięknego snu z czasów przed wojną…

Wciąż jednak pracowałam. Wciąż wprawdzie na pół gwizdka, bo moja mała Lilcia zajmuje mi większość czasu. Ale właśnie dzisiaj uznałam, że to już pora, aby zajrzeć do Waszych domów i pokazać Wam coś niecoś z moich ostatnich pracowych działań.

Będą to migawki, fragmenty sesji produktowej, kreatywnej kosmetyków Vianek, którą robiłam w styczniu i lutym. Marzec jest już pod znakiem całkowitej nowości, ale o tym niedługo!

Tymczasem – Vianek! Marka dobrze nam znana, jak sądzę. Młodsza siostra Sylveco, z szeroką gamą naturalnych produktów do pielęgnacji ciała, włosów i twarzy. Zdobiona przepięknymi zalipiańskimi wzorami, które chciałam uwypuklić i zaakcentować.

Wszystkie produkty marki Vianek znajdziecie na stronie Sylveco.pl


Załączam Wam tutaj część zdjęć i zapraszam nieustannie do mojego portfolio (tak wiem, będę je aktualizować, jestem z tym strasznie do tyłu…) – www.LiliCreative.pl :*


Barcelona w lutym

Udało się wyrwać choć na chwilkę. Na trzy dni ledwie. Do słońca, do morza, do Barcelony!

Kiedy mówiłam, że się wybieramy, pytali – czemu w lutym? Czemu nie poczekać, aż będzie cieplej?

Bo w lutym doprawdy czeka się najgorzej!

Bo to właśnie w lutym potrzeba tego słońca, tej wiosny, tej energii. I nawet te trzy dni potrafią tak wspaniale baterie naładować.

Dzidziuś więc pozostał pod troskliwą opieką taty i dziadków, a ja zabrałam starszą córę i siostrę i poleciałyśmy ku przygodzie.

I było wspaniale! Minęło ekspresowo, ale w te trzy dni, mam wrażenie, wydarzyło się więcej niż przez ostatnie nasze zimowe miesiące.

Czerpałyśmy z tych kilku chwil tak bardzo, że wieczorami padałyśmy bez sił. A jakie to było dobre zmęczenie! Twarze i włosy pełne wiatru i promieni słońca. Najedzone pysznym jedzonkiem, wyleżane na ciepłym piasku, wsłuchane w szum fal. Wyjeżdżone na rowerach, kolejką linową i metrem. Przechodzone kilometry, nakupowane pamiątki, lody i świeże, soczyste owoce.

Czy było ciepło? O wiele cieplej niż u nas! Jednego dnia nawet dwadzieścia stopni. Może kąpać się jeszcze nie dało, ale plażować a i owszem!

Czy warto pojechać w lutym choć na chwilkę do Barcelony? TAK!


Wrzucam kilka zdjęć, wszystkie robione telefonem. Wpatruję się w nie i uśmiecham w duchu.

Jeszcze wrócimy!

Facebook