Książki o kosmetyce naturalnej – polecam do poczytania

Coraz częściej dostaję od Was zapytania o literaturę, która mogłaby przybliżyć Wam zagadnienie kosmetyki naturalnej. Zmotywowało mnie to do stworzenia osobnego posta z moją własną domową kolekcją. Przedstawiam Wam więc pozycje, do których sama zaglądam, które polecam i które z pewnością Wam się mogą przydać!

Zaczynamy od góry:

Kieszonkowa Encyklopedia Zdrowia i Urody Kosmetyki Naturalne, Isolde Brackle, wyd. Videograf – mała książeczka z 1993 roku, ale stanowczo jedna z najciekawszych! Pełno praktycznych porad, długi i naprawdę pomocny wstęp, przepisy i pomysł na 4-tygodniową pielęgnację.
Kosmetyka moje hobby, Stephanie Ober, Oficyna Wydawnicza „ABA” – cieniutka, ale ciekawa. Najczęściej widuję ją w tanich książkach. Trochę teorii, trochę praktyki. Naprawdę warto wydać to całe 5zł 🙂
Młodość i uroda na długie lata, Jadwiga Owczarczyk Van Oyen, wyd. SPAR – książka, która już swoje lata ma i zapewne bardzo jej daleko do nowoczesnego spojrzenia na kosmetykę, ale wprowadziła mnie prostym i przystępnym językiem w podstawy wiedzy o pielęgnacji skóry, jej budowie, zachodzących procesach, itd.
Domowy Salon Piękności poradnik nowoczesnej kosmetyki naturalnej, Anna Kołodziejczyk, wyd. Borgis – pozycja stworzona pod ofertę marki Fitomed. W przepisach odnajdziemy co rusz np. kremobazę Fitomed albo ich mikronizowane zioła. Jest jednak kilka innych wartych uwagi i nieco wartej interesującej treści teoretycznej.
Poradnik zdrowia i urody Kosmetyka Naturalna, Katarzyna Detka, Skarbnica Wiedzy – kolejny skarb wygrzebany w taniej książce i często w takowych miejscach widziany. Przyjemna graficznie, przyjazna dla kosmetycznych laików, z dobrymi przepisami i sporą dawką teorii.
Dobroczynne rośliny dla zdrowia i urody, Raphaele Vidaling, wyd. KDC – jej główną zaletą są przepiękne zdjęcia i kilka fajnych przepisów. Do tego dochodzi sporych rozmiarów wstęp o historii ziołolecznictwa na świecie i opis kilku najczęściej stosowanych roślinek.
Encyklopedia porad babuni, Twoja Pani Domu – książka dodawana do popularnej gazetki, a jakże pomocna! Nie zniechęcajcie się do tytułów ze słowem „babcia” – widziałam już kilka podobnych pozycji w księgarniach. Znajdziemy tu wiele naprawdę ciekawych porad, w tym z zakresu kosmetyki domowej. Takiej maminej i babcinej, z dziada pradziada znanej.
Jak być piękną 1000 szybkich sposobów, Rona Berg, wyd. KDC – typowy popularny w tych czasach poradnik. Czy ta się go szybko i z przyjemnością, a potem co jakiś czas zagląda w poszukiwaniu prostych porad. Wiedzieliście na przykład, że aby wyciągnąć gumę do żucia wplątaną we włosy dziecka należy polać ją rozcieńczonym octem?
Aromaterapia i inne terapie naturalne, wyd. REA – jedna z licznych pozycji dotyczących aromaterapii na rynku która w dosyć prosty sposób ukazuje temat. Może nie wyczerpująco, ale na potrzeby domowe wystarczająco. Do tego dochodzą rozdziały poświęcone masażowi, refleksologii, siatsu, akupresurze i reiki.
Ajurweda a uroda, jak być pięknym, Melanie Sachs, a-ajurweda.pl – coś dla wielbicieli medycyny indyjskiej, temat potraktowany kompleksowo, bardzo obszernie. Zaczynamy od podstaw, mamy coś niecoś o zdrowym stylu życia, masażu, przepisy i porady. Przyznam, że jeszcze przez nią nie przebrnęłam. Wymaga bowiem, dla osoby nie związanej z ajurwedą, dużego skupienia i uwagi – strasznie tu dużo pojęć typu dosza, prakriti czy dhatu, które trzeba zapamiętać 🙂 Z pewnością jednak ją przeczytam do końca! A nawet dobrze by było kilka razy 🙂
Aromaterapia od A do Z czyli poradnik leczenia zapachami, Patricia Davis, wyd. OPUS – książka, o której wspominałam już niejednokrotnie. Jak dla mnie najciekawsza z zakresu aromaterapii. Czyta się ją jak powieść, z przyjemnością! Pełno tu przykładów z życia i praktyki autorki.
ABC Kosmetyki Naturalnej, Magdalena Przybylak-Zdanowicz, wyd. GAJ – przyjemny poradnik typu „babcinego” zawierający 160 przepisów na proste kosmetyki domowe na bazie owoców – to dopiero tom I. Z tego co wiem planowane są następne z kolejnymi recepturami.
Zmysłowe ciało, Hanna Łopuchow Monika Jucewicz, wyd. G+J – to raczej ładnie wydany album, który czyta się dla przyjemności, z dużym akcentem położonym na aromaterapię. Z ciekawostek – znajdziemy tu kalendarz księżycowy dla urody!
Ziołowa księga urody, wyd. Publicat – pierwsza z dwóch pozycji tego wydawnictwa, które bardzo lubię. Dużo praktycznej ciekawej wiedzy, ładnie wydanej, ładnie graficznie rozłożonej.
Zioła z apteki natury, wyd. Publicat – grubsza siostra powyżej książki. Jak dla mnie – pozycja obowiązkowa w każdym domu! Nie tylko do stosowania, ale po prostu do podczytywania wieczorami. W cegle tej, pięknie wydanej, znajdziemy opisy wieeeelu ziół, ich zastosowanie w domowej apteczce, przepisy kulinarne na dania z ziołami, obszerny rozdział poświęcony domowemu salonowi piękności, pomysły na dekoracje domu przy użyciu ziół i sposoby ich uprawy. Dużo, dużo, dużo ciekawostek, zdjęć, przepisów i wiedzy!
Masaż Poradnik Zdrowia i Urody, Susan Mumford, Skarbnica Wiedzy – coś dla osób nie mających nic wspólnego z masażami, a pragnących sprawić co jakiś czas komuś przyjemność. Instrukcja obrazkowa podstawowych technik masażu wraz z wprowadzeniem w temat i specjalną częścią poświęconą… masażowi zmysłowemu! Znajdziemy tu też przystępny przewodnik po olejach bazowych i eterycznych.

Co jeszcze polecacie?

– Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z kosmetyką naturalną zobacz koniecznie –

To nie jest post z podsumowaniami, ale warto zjarzeć dla świetnych kalendarzy :)

Nie robię podsumowań. Nie wiedziałabym chyba nawet od czego zacząć. Albo wręcz przeciwnie – na czym poprzestać. Nie umiałabym wskazać sama najciekawszych postów w Lili, bo co jeden wydaje mi się fajniejszy od poprzedniego. Cóż… ja po prostu lubię tą moją Lili. A jak już coś publikuję, to to mi się musi podobać 🙂 Mogłabym wprawdzie posiłkować się statystykami, ale nie wydają mi się miarodajne – zwycięża bowiem Wielki Świąteczny Lili Konkurs i post o olejku lawendowym i jego zastosowaniu, który to jest wyświetlany co najmniej kilkanaście razy każdego dnia. 
Nie będzie zatem podsumowań. Będzie zaproszenie. Zapraszam Was, Kochani, to przejrzenia sobie wszystkich zeszłorocznych postów. Na spokojnie, raz jeszcze, przy kawce. Może natkniecie się na jakieś ciekawe pomysły, które Wam umknęły? Może odnajdziecie coś nowego, co tym razem zainteresuje Was bardziej? Dla ułatwienia podpowiem, że w prawym pasku, pod wszystkimi banerkami i innymi gadżetami, znajdziecie „Lili Archiwum”. Pozwoli Wam ono powracać do poszczególnych miesięcy 2013 roku, po kolei, bez przerzucania na nowo wszystkich stron.
Zapraszam Was też do Lili w nowym roku. Nie chciałabym tu robić jakichś specjalnych postanowień. Zupełnie bowiem nie wiem co się wydarzy, ciężko mi planować. Już wspominałam, że czeka nas duża zmiana, że mąż mój będzie zmieniał pracę. Nawet nie wiem, gdzie sama znajdę się za kilka miesięcy. Czy tutaj, po staremu? Czy może w nowym miejscu? Co przyniesie ten 2014?
Mogę jednak coś obiecać! Obiecuję, że w Lili zawsze będzie kolorowo i inspirująco! Ja już coś wykombinuję, żeby tu zawsze działo się coś ciekawego! Cóż… ja po prostu lubię tą moją Lili 🙂
Wracając do ostatnich dni… sylwester nie zaskoczył nas niczym… Ale, ale – to wcale nie jest źle! Miało być wesoło, miał być zwariowany, w przyjaznym, dobrze znanym gronie, w domku pod lasem – i dokładnie taki był! Wróciliśmy wczoraj wieczorkiem całkowicie wymęczeni, ale bardzo zadowoleni. Nie było ciepłej wody, do pieca trzeba było co chwilę dokładać, ale miało to swój urok. Rozpoczęliśmy wszyscy pod kocykiem, z grzanym winkiem z plasterkiem pomarańczy, grając w Tabu (znacie to?). Szybko zrobiło się przytulnie i ciepło. 
Sceneria dookoła była niesamowita. Wszystko spowijała gęsta mgła, rodem z angielskich wrzosowisk. Było magicznie, nostalgicznie i tajemniczo. W taką pogodę ogień w kominku, światło małych lampek i śmiejące się znane twarze wydają się być najlepszym, co nas może spotkać! Z resztą – sami zobaczcie!

Chciałabym polecić Wam jeszcze trzy cudowne kalendarze do wydrukowania! Sama nie wiem, który podoba mi się najbardziej… Chyba ten pierwszy… Jak sądzicie?
Mają wszystkie niestety pewną wadę – dni rozmieszczone są w systemie amerykańskim, z niedzielą na początku tygodnia, co może nieco mylić, dopóki się nie przyzwyczaimy. Ale co tam – są piękne!
Poniżej znajdziecie linki do stron, z których pochodzą. Tam też każdorazowo można sobie kalendarz ściągnąć na własny komputer, a potem wydrukować.
 
THE INK NEST

Szampon czy Szampan? czyli w roli głównej m.in. BIOSELECT Oliwkowy szampon do włosów tłustych

Szampon, szampan… Wszystko jedno? No… prawie! Przy okazji bowiem zaprezentowania Wam pewnej kosmetycznej gwiazdy nie mogę nie wspomnieć o dzisiejszym sylwestrze!  Mąż mój własny za nim nie przepada. Uważa, że znacznie lepiej spotkać się z kimś bez tego całego tłumu strzelającego, pijanego, zwariowanego. Ja jednak sądzę, że jest to jedna z nielicznych okazji w roku do niecodziennej celebracji. I nie chodzi mi tu nawet o samą sylwestrową zabawę. W dzień ten znacznie łatwiej się zmobilizować do czegoś więcej, do czegoś innego, czegoś specjalnego. To zupełnie jak z walentynkami. Niby powinniśmy się kochać i okazywać sobie uczucie codziennie, ale i tak często o tym zapominamy, a dedykowane miłości święto pozwala nam sobie o czymś przypomnieć. 
Sylwestra więc lubię spędzać z przyjaciółmi.
A spędzam go z tymi samymi ludźmi już któreś…nasty raz. Kiedyś wyjeżdżaliśmy nieco dalej, na dłużej, na narty, znacznie większą grupą. Zawsze było wesoło, zawsze coś się dziwnego wydarzało, zawsze trochę pojeździliśmy po polskich lub słowackich stokach. Z biegiem czasu grupa nam zmalała. Szkoda… Ale cóż, pewnie to naturalna kolej rzeczy. Większości porodziły się dzieci. Znacznie ciężej jest się spotkać, ale nam i tak się udaje. I ponownie w sylwestra musimy się choć na chwilę gdzieś wybrać. Babcie i dziadziowe zostali uszczęśliwieni obecnością wnuczków, a rodzice mykają na jedną jedyną noc. Do domku pod lasem, jak już niedawno pisałam. Z ginem, tonikiem, spaghetti na następny dzień, kiełbaskami na grilla, galaretą mojego męża i dobrymi nastrojami. 
Mykam więc za godzinkę…. Wam życzę wspaniałej magicznej nocy! Bez względu na to, czy zostajecie w domu czy będziecie bawić się na balu! I pozostawiam jeszcze słówko o pewnym wartym zauważenia szamponie! 

BIOSELECT Oliwkowy szampon do włosów tłustych – to nasza gwiazda sylwestrowa. No… w każdym razie bardzo przyzwoity produkt, który chętnie polecam. Choć muszę się też pożalić. Nie rozumiem tak małych pojemności szamponów… Ten, jak wiele innych ma zaledwie 200ml. Ja włosy myję zazwyczaj codziennie i szampony kończą mi się w ekspresowym tempie. Zaczynam więc przestawiać się na butelki 0,5 litrowe! Stanowczo 🙂
Wracając do tematu… Po raz pierwszy miałam styczność z marką BIOsecet. Jest to marka grecka, której kosmetyki są certyfikowane ekologicznie przez ICEA, a która jest dostępna w kilku polskich sklepach internetowych. Szampon należy do jednych z lepszych szamponów naturalnych, co oznacza dla mnie to, że dobrze zmywa włosy. Nie łatwe jest to bowiem zadanie bez drogeryjnych detergentów.
Do moich tłustych włosów sprawdził się idealnie. Wprawdzie nie używam go bez odżywki, ale z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona. Ma on dwie istotne dobre cechy: dobrze oczyszcza i nie podrażnia skóry głowy ani włosów. W jego skaldzie znajdziemy kilka ciekawych roślinnych składników. Zacytuję tu za producentem: „ekstrakty z winogron i nagietka regulują wydzielanie sebum. Szałwia jest doskonałym środkiem antyseptycznym, ściągającym i ograniczającym wydzielanie sebum, hamuje rozwój bakterii. Dzięki starannie dobranym składnikom włosy stają się czyste, zdrowe i lśniące.” Cóż… zgadzam się 🙂

Szampon pochodzi z Balm Shop.

Szampańskiej zabawy!

Po-Weekendowe Cuda no59 – edycja noworoczna

Karnawał czas zacząć! I bez znaczenia jest to, czy wybieracie się na prawdziwy najprawdziwszy bal, domówkę z przyjaciółmi, do klubu, na Rynek w Krakowie czy pod kocyk z bliską osobą, psem czy po prostu ulubionym filmem – warto się szczególnie przygotować! Mam dla Was kilka inspiracji sylwestrowych i noworocznych!
Zaczynamy od prawdziwego cuda – domowej waty cukrowej (1)! A raczej wariacji na jej temat, bo nie jest taka lekka i puszysta, jak ta prosto z maszyny. Warto wypróbować i podać gościom jako oryginalny smakołyk. Z Cooking Books.
Do ozdoby – balony (2)! Ale tym razem nieco inaczej – malowane!
A może baloniki wypełnić kolorowym konfetti (3)? A o północy wszystkie potraktować szpileczką? 🙂
Prosty sposób na sylwestrową dekorację stołu – tace wyłożone papierem do pakowania (4)! Z House of Earnest.
Postanowienie noworoczne (5)! Do powieszenia na ścianie, żeby nie zapomnieć! Uśmiechać się częściej, denerwować rzadziej.
Czas na picie szampana i tańczenie na stole (6)!!!!
Do ściągnięcia i wydrukowania – kalendarz nieco inny – kalendarz nastrojów (7)! Cudny! Do zaznaczania Waszych humorków każdego dnia 2014 roku. Z Funkytime!
Szykuje się babski sylwester lub karnawałowa impreza? Może dobrym pomysłem będzie wspólne sporządzenie pachnących balsamów do ust (8)! Na Zachodzie można już nawet zakupić specjalne zestawy imprezowe półproduktów i opakowań. Pomysł genialny!
Do miętowych balsamów – miętowy sernik (9)! Czekoladowo-miętowy! O leśnym kuszącym wyglądzie! Zaskoczy wszystkich gości! Ze Sprinkle Bakes.
Przeurocze torebeczki (10), które można samemu zrobić w domku i zaprać na każdą zabawę. Z Felow Felow.
Czego nie może zabraknąć każdej kobiecie w karnawale? Biżuterii!!! Mam więc dwa pomysły na zrobienie cudnych bransoletek – delikatnych z kamieniem (11) z Henry Happened oraz szalonych kolorowych z mulinki i koralików (12) z HonestlyWTF.
Świetne ścienne kalendarze autorstwa KOKO by HOKO – szary z ptaszkiem (13) oraz diamentowy (13).
A dla kobiety romantycznej – kwiatowe kalendarzowe cudo (14) z papirell.
Szampańskiej zabawy!!

 

Gorączka Sylwestrowej Nocy

Sylwester pojutrze, a dzisiaj cały dzień, od rana do wieczora, co chwilę, słychać było za oknem strzelające petardy! Nie wiem jak Wy, ale ja w takich chwilach mam przed oczami a/ odpadające małe paluszki b/ totalnie przestraszone spanikowane psy c/ Różę, która przez przypadek w taką petardę wchodzi d/ rozwrzeszczane niemowlaki, które spać spokojnie nie mogą, bo je jakieś huki co chwilę budzą. Ludzie, doprawdy, trochę opamiętania! Nie jesteście sami! Trochę wyobraźni!
A skoro już ponarzekałam, to czas na zabawę! Wprawdzie ta jedna jedyna noc już tuż tuż, ale jeszcze mamy chwilkę na przygotowania i poszperanie w wyprzedażowej ofercie sklepów! Być może Was czymś zainspiruję? Może wypróbujecie nowe drinki? Mnie bardzo kuszą!
Przy okazji – gdzie się wybieracie na sylwestra? My mykamy do małego domku w górach, pod lasem, na dosłownie chwilę, bo tylko na jeden dzień. Będą przyjaciele, będzie muzyka, szampan i… pustka dookoła! Szkoda tylko, że nie będzie śniegu…

1. Naszyjnik Green Envy, House of Mima, cena: 49zł
2. Bieliźniana sukienka, Zara, cena: 229zł
3. Połyskująca sukienka MOHITO, cena: 119,99zł
4. Bee’s Knees, Cold Glass – drink składający się z 2 części ginu, połowy części syropu miodowego (można spróbować ze zwykłym miodem), i po ćwiartce części soku cytrynowego i soku z pomarańczy. Brzmi dobrze!
5. Sukienka ze złotym kwiatowym printem, Top Shop, cena: 35 funtów
6. Sukienka Vissavi, Perhapsme, cena: 249zł
7. Cienie do powiek w sztyfcie Sante, BIOmania, cena: 37zł/szt.
8. Naszyjnik grafitowy Crystal, Iloko.pl, cena: 11,90zł
9. Sukienka DRESS COLOUR, Bartek Janusz, Mostrami, cena: 1800zł

10. Sukienka White Swan, Edyta Jermac, Mostrami, cena: 1773zł
11. Mandarin Cocktail, Martha Stewart – kuszący drink z 1 części likieru mandarynkowego i 4 części szampana (no… wino musujące też chyba może być!) , przyozdobiony skórką z mandarynki. Idealny na Sylwestra!
12. Lily Lolo Intensywnie Różowa Szminka Romantic Rose, Costasy, cena: 48,90zł
13. Even&Odd
Sukienka koktajlowa różowa, Zalando, cena: 199zł
14. French Connection – Sukienka Passing Clouds, Answear.com, cena: 419z
15. Even&Odd Sukienka koktajlowa czerwona, StyleFruits, cena: 169zł
16. Molly Bracken
Sukienka dzianinowa, Zalando, cena: 199zł
17. Róż do policzków 02 – Shiny Pink – ALVA, NaturaiJa, cena: 69,07zł
18. Blood Orange Champagne Cocktails, Martha Stewart – w podobnym smaku jak ten powyżej, tutaj tylko zmieszano szampana ze świeżo wyciśniętym sokiem z czerwonych pomarańczy!

19. Naszyjnik Machine Gun, Vezzi, cena: 42,90zł
20. Kolczyki Koko Cobalt, House of Mima, cena: 36zł
21. Sukienka Vissavi, Perhapsme, cena: 259zł
22. Sukienka z mini ćwiekami, Mango, cena: 89zł
23. Sukienka z koronki, Mango, cena: 99zł
24. Molly Bracken Sukienka koktajlowa, Style Fruits, cena: 229zł
25. French 75, Creative Culinary, Barbara Kiebel – połączenie ginu, soku z cytryny, cukru i kostek lodu z odrobiną szampana wlaną na końcu, do kieliszków, przyozdobione skórką z cytryny. Mmmmm….
26. ARGILE PROVENCE/ RHEA Zestaw do makijażu, Biolander, cena: 225zł
27. Sukienka z ażurowym przodem, Reserved, cena: 149,90zł

O niczym konkretnym

Wpadłam w pewną pułapkę, którą można było przewidzieć… O co chodzi? Pamiętacie to uczucie na studiach, tuż po skończonej sesji, kiedy nagle się okazuje, że nie musicie się całymi dniami uczyć do egzaminów, możecie robić właściwie cokolwiek i w zasadzie to nawet nie wiadomo co z sobą zrobić? Dopada wtedy taka dziwna pustka, jakby czegoś brakowało. No… mniej więcej jest teraz podobnie. Z tą różnicą, że sesja to średnio przyjemna perspektywa, za to na Święta czeka się z wytęsknieniem…
No i ja oczywiście czekałam i czekałam i już w październiku o nich myślałam, żeby coś ciekawego Wam tu wymyślić… I doczekać się nie mogłam… I nawet kilka pomysłów z braku czasu przeszło na następny rok… No i minęło… I wpadłam w marazm i niechęć. Bo od stycznia zaczyna się ta część zimy, której po prostu nie lubię. Szara, byle jaka, zimna… Przynajmniej w mieście, a na wyjazd poza się nie zapowiada.
Do tego nadchodzi nieuchronnie Czas Wielkich Zmian, o którym starałam się za bardzo nie myśleć, skupiając się na zbliżających Świętach. Mąż mój bowiem zamierza niedługo zmienić pracę. Trzymam za niego mocno kciuki i wierzę z całych sił, ale trzeba przyznać, że czasy nadchodzą niepewne.
Boję się nieco tego nowego roku. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku dni obawa ta minie bezpowrotnie. Na razie jednak wszechobecna mgła i ostatnie podrygujące oznaki Świąt wprawiają mnie w nastrój nostalgiczny. I gdybym nie miała tej całej masy maili z adresami zwycięzców Wielkiego Konkursu, które koniecznie muszę porozsyłać, pewnie zakopałabym się pod kocem, w nowej piżamce, tuląc kudłatego psa i wspominając ostatnie dni.
Bo ja bardzo Święta lubię 🙂
Poświąteczny nostalgiczny spacer dzisiejszy ze sweet fociami:

Facebook