Jak poprawić sobie humor?

A dokładniej – jak poprawić sobie humor na przełomie maja i czerwca?
Czeka się na na ten przełom cały rok. A przynajmniej ja czekam. I tęsknie. Bo tylko wtedy wszystko jest znowu po raz pierwszy. Zaczyna się z początkiem maja, kiedy przechodząc obok osiedlowego warzywniaka człowiek łapie się na podglądaniu, co tam nowego. A potem… nagle serce zabije mocniej, gęba się roześmieje, oczy zabłysną. A potem jest uczta!
Jak poprawić sobie humor na przełomie maja i czerwca? Zagarniać ile się da dary początków lata, zwiastuny dobrego czasu. Jak dziecko rozkoszować się wszystkim na nowo pierwszy raz. Cały rok trzeba było czekać. I w końcu są! Znajome, wytęsknione, wyczekane smaki, zapachy i kolory.
Oto moje sposoby na poprawę humoru na przełomie maja i czerwca:

Jak się ubierać, żeby się dobrze czuć

Nie będę dzisiaj pisała o Dniu Matki, bo za bardzo mnie wzrusza. Wzruszliwa jestem odkąd tą matką zostałam, czasem aż za bardzo…. Zwłaszcza jeśli w przedszkolu dziecię ma występ i dla mam i dla tatusiów (z okazji zbliżającego się Dnia Taty), a tata daleko… No sami rozumiecie.
Dzisiaj więc mam dla Was kilka moich spostrzeżeń o tym, jak się ubierać, żeby czuć się dobrze. Bo musicie wiedzieć, że mam trzydzieści jeden lat, a do niedawna bardzo rzadko mi się to udawało. Ale cóż, człowiek się starzeje, pewne rzeczy mu się układają w głowie, w szafie pojawiają się w końcu bardziej przemyślane rzeczy i świat od razu staje się prostszy.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Lekko nigdy nie miałam, do idealnej figury mi daleko, trzeba więc było kombinować. Problem w tym, że to kombinowanie zazwyczaj jednak nie wychodzi na dobre. Jestem pewna, że wiecie, co mam na myśli – czasem trzeba lat, aby się z sobą dotrzeć. Zupełnie jak w związku. Oczywiście zdarzają się osoby, które emanują wrodzonym wyczuciem stylu i elegancją. W większości jednak przypadków, trzeba sobie temat porządnie przemyśleć.
Tak więc – jak sie ubierać, żeby się dobrze czuć?

W takie dni magii jest najwięcej

Takie dni. Całe mokre. Całe ponure. W takie dni świat wydaje się pusty. Magii nie ma. Cóż… nic bardziej mylnego. W takie dni wychodzimy na chwilę do lasu. Kiedy wilgoć otula. Przeszywa na wskroś. Kiedy liście lepią się do policzków, a trawa do kaloszy. Kiedy każde dziecko obowiązkowo wpada do kałuży. Kiedy pies wygląda jak zmokła kura, ale z pyska bije największe szczęście. W takie dni magii jest najwięcej.
Bo w tej prawie niewidocznej, wędrującej między drzewami mgle coś się kryje…  Bo wszechogarniająca, nieustanna mżawka coś zwiastuje… Bo za każdym drzewem budzi się coś do życia… Las mówi. Trzeba tylko posłuchać.

 

 

Jogurtowa czekolada do kąpieli

No dobrze! Pogoda nie rozpieszcza, musimy sobie więc sami przyjemności sprawić! Albo jeszcze lepiej – jeśli poszukujecie oryginalnego, a prostego prezentu dla Mam, dzisiejszy post jest dla Was. Dzisiaj bowiem zrobimy wspaniale odżywczą, musującą czekoladę do kąpieli pachnącą obłędnie truskawkowym smoothie! Będzie to czekolada biała, jogurtowa. Z prawdziwym łagodzącym jogurtem. Całość do schrupania! No.. prawie. A wieczorna kąpiel… no cóż… nie do opisania!
No.. prawie. A wieczorna kąpiel… no cóż… nie do opisania!

 

Lili na Instagramie

Dopadło i mnie! Drodzy moi, rozpoczynam właśnie swoją przygodę z Instagramem i będzie mi bardzo miło, jeśli do mnie zajrzycie i poobserwujecie! Dopiero się uczę, szukam pomysłu na siebie, ale, trzeba przyznać, już mnie wciągnęło!
Zapraszam więc TUTAJ (@lilinatura)!
Miłego dnia!!
Facebook