WYNIKI – III Wiosenny Lili Plebiscyt na Najlepsze Kosmetyki Naturalne

Już są! Przed Wami wyniki III Wiosennego Lili Plebiscytu na Najlepsze Kosmetyki Naturalne! Po raz kolejny pomogliście wybrać najlepsze dostępne produkty pielęgnacyjne. Naturalne, bezpieczne, łagodne, a co najważniejsze – skuteczne. To już trzeci raz udało nam się wyłonić ekologiczne perełki.

Dziękuję Wam za pomoc i zapraszam do poznania zwycięzców!

 LILI Naj 2015 – kategoria TWARZ

I Miejsce – Sylveco Lipowy płyn micelarny

II Miejsce – Lily Lolo Mineralny podkład

III Miejsce –  GoArgan+ kiełki owsa – Głęboko nawilżający olejek do twarzy

ciało2

 LILI Naj 2015 – kategoria CIAŁO

I Miejsce – Biolaven balsam do ciała Olej z pestek winogron & Olejek lawendowy

II Miejsce – Alterra Krem do ciała z bio granatem

III Miejsce –  Pat&Rub Orzeźwiające masło do ciała

włosy2

 LILI Naj 2015 – kategoria WŁOSY

I Miejsce – Sylveco Balsam myjący do włosów z betuliną

II Miejsce – Orientana Ajurwedyjska terapia do włosów

III Miejsce –  Natura Siberica – Szampon Rokitnikowy dla zniszczonych włosów z efektem laminowania

kąpiel2

 LILI Naj 2015 – kategoria KĄPIEL

I Miejsce – Sylveco Kremowy żel do ciała

II Miejsce – Organique Kula do kąpieli Magnolia

III Miejsce –  z taką samą ilością głosów

Clochee Odżywczy peeling cukrowy – cynamon

Pat&Rub Scrub Rewitalizujący

LILI Naj 2015 – kategoria MAMA I DZIECKO

I Miejsce – Lavera BABY & KINDER NEUTRAL Płyn pod prysznic i do włosów dla dzieci i niemowląt z bio-olejem z wiesiołka i bio-aloesem

II Miejsce – Pat&Rub Sweet Emulsja Ochronna z filtrem mineralnym na słońce do twarzy i ciała dla niemowlaków i całej rodziny SPF50

III Miejsce – Weleda Nagietkowy balsam na wiatr i niepogodę

Serdecznie gratuluję producentom i dystrybutorom marek!

Na koniec miła wiadomość! Wyniki konkursu plebiscytowego!

Hiszpania w kwietniu? Si, si, si!

Hiszpania w kwietniu jest inna niż Hiszpania w lecie. Bo i w lecie byłam. W lecie jest zupełnie inaczej, jest plaża, plażą, zimny prysznic, plaża. Też jest fajnie, nie powiem. Ale Hiszpania w kwietniu jest inna. Jest bardziej hiszpańska, bardziej codzienna. Pogoda przypomina nieco tę lipcową znad Bałtyku, temperatura wody także. Tylko, ze tutaj inaczej się wszystko chłonie. Hiszpania w kwietniu jest dla tych, którzy lubią spacerować wąskimi uliczkami, zwiedzać na spokojnie, popijać kawę w kawiarenkach i zajadać ją leniwie rogalikiem. A do tego jeszcze jadą z prawie-czteroletnim dzieckiem.

Wybraliśmy Katalonię, bo to w Barcelonie zakochałam się dwa lata temu. Zdecydowaliśmy jednak zamieszkać w jednym z pobliskich nadmorskich miasteczek. Plan wyjazdu całodniowego do Barcelony był, ale umarł szybko. Możliwości spacerowe Róży objęły jedynie spokojne zwiedzanie okolicznych miejscowości. I nawet dobrze, bo były niezwykłe, bardziej kameralne.

Przesiadywaliśmy więc na placach zabaw, które były zupełnie inne niż nasze, chodziliśmy na lody, zaliczaliśmy wszystkie możliwe punkty informacji turystycznej (to moja ogromna potrzeba darmowych mapek :), wsiąkaliśmy w parki pełne palm i kwiatów, jeździliśmy nadmorską kolejką, która prawie do tego morza wjeżdżała, a za oknem nie było widać nic prócz wody.

Spędzaliśmy też długie godziny na plaży. Raz w pełnym gorącym słońcu (wyglądaliśmy jak raki, bo oczywiście odpowiednio, z mocnym filtrem zadbałam tylko o dziecko…), innym razem pod niesamowitymi burzowymi chmurami. Morze zawsze jest niezwykłe. Jedyne, czego żałuję, to, że było za zimne, aby w nim pływać. Trzeba będzie nadrobić kiedy indziej.

Tak, uwielbiam Hiszpanię w kwietniu.

Obiecałam Wam też nieco praktycznych informacji. W kwietniu wiele osób decyduje się na Hiszpanię, bo wychodzi względnie tanio. Ryanair lata co chwilę, noclegi także można znaleźć przyzwoite i w dobrej cenie. A do tego w naszym kraju po szarej zimie zawsze przychodzi ogromna potrzeba słońca i mocnych barw – morza, piasku, białych domów, itp. Wybraliśmy jedną z tanich ofert TravelBird.pl – tydzień w hoteliku z HB, lot Ryanairem, dojazd do i z hotelu. W sumie narzekać nie możemy, organizacyjnie ok. Hotel, który był jednym z hoteli-molochów w turystycznej części miasteczka, był w sumie głównie bazą. Miał kilka niewybaczalnych uchybień, ale już trudno. Co najważniejsze, położony był blisko plaży i stacji nadmorskiej kolejki oraz całkiem niedaleko starej części miejscowości. Bez szału, ale za to ekonomicznie.

Pamiętacie może książkę z przed-wyjazdowego posta? „Kolekcjonerkę perfum” Kathleen Tessaro? Świetna! Musiałam specjalnie przerywać czytanie, żeby wystarczyła na cały wyjazd!

No dobra, załączam Wam kilka zdjęć i wracam do nadrabiania zaległości. Wkrótce w Lili pojawią się wyniki Plebiscytu na Najlepsze Kosmetyki Naturalne. A jeśli nie zdążę ich opublikować wkrótce, to życzę Wam już wspaniałej majówki!

 

 

 

 

 

Misz Masz przedwyjazdowy

Już drugi raz jadę do Hiszpanii w kwietniu. Dwa lata temu spędziłam kilka dni w Barcelonie i zakochałam się w niej całkowicie! Powrót był jedynie kwestią czasu. Jedziemy więc jutro, tym razem całą rodzinką i nie bezpośrednio do Barcelony, a pod nią, do nadmorskiej mieściny. Nie mogło się więc obejść bez przedwyjazdowego posta! Co akurat cieszy mnie bardzo, bo od 10 dni tylko (no, prawie tylko) tym wyjazdem żyję, a i chciałam Wam przy tej okazji pokazać kilka rzeczy, których Wam jeszcze nie pokazywałam!

Zacznę od samego wyjazdu. Pierwotnie planowaliśmy po prostu wykupić sobie loty Ryanairem i do tego samemu coś zorganizować. Zdecydowaliśmy się jednak na coś innego, co dla mnie jest dosyć sporą nowością (a po turystyce jestem). Znalazł mnie bowiem na Facebooku pewien holenderski, zdaje się portal, TravelBird, który oferuje coś pomiędzy takim samotnym organizowaniem a standardowymi wycieczkami z biur podróży. Wychodzi więc tanio, leci się też Ryanairem, a w pakiecie mamy jeszcze hotel z HB i dojazd do niego. Jeśli wszystko wyjdzie bez problemu, to Wam portal polecę w następnym poście. Na razie, jeśli poszukujecie ekonomicznych wakacji, warto zajrzeć!

Ach… wakacje… Jak to wakacje, trzeba się przygotować. Niezbędne jest więc coś do czytania! Niniejszym więc muszę podziękować, moim wspaniałym Czytelniczkom, bo sięgam właśnie po kolejną książkę poleconą mi i po raz kolejny – zapowiada się świetnie (dziękuję Beatko za tą). Znacie „Kolekcjonerkę perfum”? Ciekawa jej jestem bardzo!

Nowości Lili in the Garden

Drodzy moi, w Lili in the Garden mamy ostatnio sporo nowości! Spieszę więc i Wam je pokazać. Muszę też dodać, że sama zachwycona jestem wszystkimi!

Jeśli mielibyście ochotą sprawić przyjemność sobie lub bliskiej osobie zapraszam na zakupy z 10% rabatem ważnym do końca kwietnia. Podczas zamówienia wpiszcie kod rabatowy „wiosna”!

I jeszcze jedna ważna rzecz! Wyjeżdżamy w końcu na krótkie wakacje, jak to w kwietniu często bywa – do Hiszpanii. Nie mogę się doczekać! Ale też, w związku z wyjazdem, musimy ogłosić przerwę urlopową w dniach 21-28 kwietnia.

Wszystkie zamówienia opłacone do 20 kwietnia zostaną wysłane w normalnym trybie. Zamówienia opłacone pomiędzy 21 a 28 kwietnia, będą wysyłane od środy 29.04. Przepraszam za niedogodności… ale sami rozumiecie. Trzeba się wyrwać od codzienności! Do słońca!

Zapraszam do sklepu – TUTAJ!

 

 

 

 

 

Wiosenne nowości w olejowym świecie

Mam to szczęście, że współpracując na co dzień marketingowo ze sklepem Blisko Natury, trafiają do mnie także często sklepowe nowości. Zwłaszcza te, które lubię najbardziej – maślano-olejowe! I tak wraz z wiosną i do mnie zawitała cała masa nowych olejków, których zupełnie nie znałam, a których ciekawa byłam bardzo.

Jest ich dziewięć. Dziewięć naturalnych olejów wytłoczonych z pestek i nasion niesamowitych roślin. Niosą ze sobą całą masę dobra! Wykorzystam je pewnie nieraz w swoich recepturach. Już teraz wypróbowuję same, na skórę (papaja jest świetna!).

Poznajcie je i Wy – może któryś Was zaintryguje? Może już je znacie i lubicie? Hmm? Może któryś wyjątkowo dobrze sprawdził się w Waszej codziennej pielęgnacji? Napiszcie w komentarzu, poradźcie do czego najlepiej używać. Chętnie poczytam! I to zapewne nie tylko ja!

I jak? Który wydaje się najciekawszy? Popatrzcie, jak niesamowicie różnią się kolorami. Oczywiście jest to też spowodowane faktem, że niektóre są rafinowane, a niektóre nie. Część robi się ostatnio bardzo modna – jak chia czy amarantusowy, część brzmi niezwykle swojsko – jak pomidor czy porzeczka, a z kolei inna część przywędrowała z najdalszych regionów świata – myślę tu o maruli, papai czy kamelii (czyli herbacie). Wszystkie jednak mogą świetnie uzupełnić pielęgnację.

Tylko jak wybrać ten idealny? Najlepiej oczywiście bardzo powoli i po kolei próbować na sobie. Pośpiech nie jest wskazany, pozwólcie się skórze przyzwyczaić. Zapoznajcie się z dokładnymi ich opisami. Spróbujcie zrobić sera olejowe dostosowane do potrzeb Waszej skóry. Możecie je też genialnie uzupełnić o olejki eteryczne (ok 3 kropelek na łyżeczkę oleju). Cóż… możliwości są ogromne! Sama już się nie mogę doczekać wypróbowania ich w moich nowych pomysłach. Z pewnością Wam tu je pokażę.

Tymczasem kilka słów o olejkach, po kolei!

 

III Wiosenny Lili Plebiscyt na Najlepsze Kosmetyki Naturalne – etap II GŁOSOWANIE

Ruszamy z II etapem!

Dziękuję Wam za tak liczne zgłoszenia Waszych ulubionych kosmetyków. Po raz kolejny miałam bardzo trudny wybór. Ale udało się znaleźć te najlepsze! Wszystkie kosmetyki, które dostały się do tego etapu zostały zaproponowane przez Was. Typy często się powtarzały. Części, przyznam, sama nie znałam. I właśnie po to ten plebiscyt jest – aby odkrywać naturalne perły!

Poniżej prezentuję Wam 50 najlepszych naturalnych kosmetyków ostatniego roku! Spośród nich musimy wybrać te najwspanialsze, które otrzymają tytuł Lili Naj 2015 – po trzy z każdej kategorii.




Proszę Was więc o głosy, w formularzu na końcu tego posta! Dla głosujących mam aż 30 naturalnych nagród! Szczegóły poniżej!

Sprawdźcie tez koniecznie zeszłorocznych zwycięzców – TUTAJ!

Tymczasem, poznajcie naszych kandydatów! Kolejność przypadkowa.

 

 

Facebook