Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9466

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9474

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9479

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9485

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9495

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9498

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9518

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9523

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9544

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9551

Czy warto stosować hennę?

Same cuda o niej słyszałam! Że włosy błyszczą jak nigdy, że zdrowe, mocne, lśniące, miękkie, odżywione, etc., etc. Nie mogłam więc sama nie spróbować. Tak oto zdecydowałam się w końcu na zakup henny.

 

SONY DSC

 

SONY DSC

Wybrałam najpopularniejszą z marek – Khadi. Oczywiście znajdziecie na rynku różne henny, często znacznie tańsze, być może także dobrej jakości. Tutaj jednak przekonała mnie opinia o marce i profesjonalne (ładne! a jakże!) opakowanie z dobrym wyposażeniem – w czepek, rękawiczki i dokładną instrukcję (po angielsku wprawdzie, ale jednak jest).  Ważne jest także to, że spośród henn Khadi możemy wybrać odpowiedni dla siebie odcień. Mój wybór padł na ciemny brąz. Jeśli jednak nie chcecie farbować włosów, słyszałam, że świetnie sprawdzają się henny bezbarwne – jako maski czy odżywki.

Dosyć długo zbierałam się w sobie, aby zacząć farbowanie. Już wiem czemu… Przewidywałam, że nie będzie to łatwy zabieg. Przyznam się bez bicia, że zazwyczaj stosuję chemiczne farby, a moje włosy potrzebują dosyć intensywnej dawki odżywienia. Spodziewałam się cudów, choć doświadczenie mówi dosyć jasno, żeby cudów w kosmetyce się nie spodziewać. Przygotowałam się dobrze, myłam wcześniej włosy samymi łagodnymi ekologicznymi szamponami (ponoć henna trudniej się aplikuje po silikonach), ubrałam jakąś niepotrzebną bluzkę, znalazłam jakiś stary ręcznik. I wzięłam się do dzieła.

Pierwszym zaskoczeniem po otwarciu woreczka jest fakt, że ta cała henna to zielony (!) proszek. Hmmm… No dobrze. Należy rozmieszać ją w miseczce w ciepłej (około 50 stopni) wodzie na jednolita papkę. Kochani… jak to wygląda… a jak śmierdzi! Nie bójmy się tego powiedzieć – henna to zielone, śmierdzące błoto…

Czerwiec

Jedną z największych przyjemności w życiu jest czerwcowy weekend na wsi z przyjaciółmi. Takimi najlepszymi, z którymi można najgłupsze głupoty robić. I śmiać się. I nie przejmować. I patrzeć jak nam wszystkim dzieci przybywa, po kolei… I czy te dzieci równie zwariowane będą? Chyba już są!

Jak to dobrze, że takie są weekendy!

 

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

 

SONY DSC

What if…

zdjęcie EZ Pudeva / Society6

 

Mam nowe motto życiowe! I dla Was, na weekend, małą inspirację. Słoneczną, wypełniającą energią i potrzebą działania!

 

What if I fall? Oh, but my darling, What if you fly?

Erin Hanson

 

Za często nie podejmujemy działania w obawie przed porażką. Taka nasza cecha narodowa – strach. A co jeśli się uda? Jeśli założone cele wcale nie są tak trudne do osiągnięcia? Jeśli wcale nie są bardzo daleko? A co jeśli się uda? Jeśli sięgniemy tego nieba wyczekanego?

Mam sporo marzeń i dążę do ich osiągnięcia. Powolutku, konsekwentnie, codziennie. Czasem tylko ja w nie wierzę, ale cóż… Kto, jeśli nie ja miałby wierzyć we własne marzenia? No kto?

Więc do dzieła kochani!

I cudownego weekendu!

Dlaczego, po co i jak przenieść bloga z Bloggera na WordPress

Przychodzi taki moment w życiu blogera, że chce lepiej, porządniej i bardziej profesjonalnie. U niektórych, zwłaszcza tych używających Bloggera (blogowa platforma Google) objawia się ten moment chęcią migracji całego swojego blogowego dobytku na WordPressa. Nie u wszystkich oczywiście, znam świetne blogi, które z powodzeniem wykorzystują blogspota. Mnie jednak dopadła taka potrzeba i oto przed Wami od tygodnia efekty! Tylko w zasadzie po co?

Postów, poradników i artykułów o takich migracjach napisano już cała masę. Jestem pewna, że natrafiacie na nie od czasu do czasu na swoich ulubionych blogach. Każdy ma swoje własne motywy, jednak tym najbardziej istotnym jest fakt, że WordPress daje znacznie więcej możliwości niż Blogger. Jest przy tym znacznie trudniejszy, ale gra warta jest świeczki. Pomimo tego, jeśli są wśród Was osoby, które swoją przygodę z blogowaniem dopiero rozpoczynają, to z czystym sumieniem i bardzo gorąco polecam Bloggera. Jest to platforma niezwykle prosta w obsłudze, z gotowymi prostymi szablonami i dobrze się pozycjonująca (w końcu to to googlowe). Do tego daje całkiem łatwą możliwość zarejestrowania domeny, wprawdzie z końcówką .com, ale jest to tania i szybka opcja na własny adres (sama miałam długo lilinaturalna.com właśnie z Bloggera).

Traktuję swoje blogowanie poważnie i chciałabym się w tym kierunku rozwijać. Konieczne były zmiany i to nie tylko samej platformy ale całej identyfikacji bloga. Zależało mi na tym, aby nowa Lili była profesjonalna, czytelna, w jasny sposób eksponowała to, co najistotniejsze nie tylko na komputerach, ale także na urządzeniach mobilnych. Potrzebowałam też zmiany bardziej… plastycznej. Uwielbiałam niegdyś te moje pastelowe kolory, szarości i róże. Od pewnego czasu skłaniam się jednak ku bardziej kontrastowemu, prostemu, ale eleganckiemu połączeniu czerni i bieli, z dodatkiem złota. Koniecznie z moim kwiatem tu i ówdzie! Cały czas go uwielbiam, więc pozostał.

Przy zmianie wizerunku konieczne jest dokładne przemyślenie swoich mocnych i słabych stron. O tych drugich trzeba koniecznie pamiętać, niwelować je, te pierwsze natomiast, mocne – eksponować! Wypunktowałam sobie na początku najważniejsze elementy przyszłej strony, takie jak:

W roli głównej: Peeling myjący do twarzy Bambus & Ryż Be Organic

Uwielbiam, naprawdę uwielbiam podglądać nowe marki kosmetyczne. I nie tylko. Ale kosmetyczne najbardziej. Jaki mają pomysł na siebie, jak się komunikują, jaki wybierają kierunek identyfikacji, jak wchodzą na rynek, jaki mają odbiór w internecie, a w końcu – jak skuteczne są ich produkty?

Kiedy zgłosiła się do mnie marka Be Organic, nie miała jeszcze gotowej strony. Miałam jedynie zapewnienie, że kosmetyki są naturalne. Cóż szkodziło spróbować? Na pierwszy ogień poszedł więc peeling myjący do twarzy. Przesyłka doszła niedługo potem, a w niej – zaskoczenie!

Wiecie pewnie, że zwracam ogromną uwagę na opakowanie. Wiele z młodych marek wybiera dostępne ogólnie pojemniki i po prostu nakleja na nie etykiety. Tutaj zdecydowano się na znacznie ciekawsze rozwiązanie. Na proste, ale eleganckie zestawienie trzech kolorów – szara, matowa buteleczka pokryta jest białymi napisami i niebieskimi motywami. Całość prezentuje się świetnie. Plus na wstępie!

Kolejnym plusem okazał się zapach – łagodny, bardzo przyjemny, ma w sobie coś z energetycznej zielonej herbaty. Nie powiem, jest to spora zaleta – używanie peelingu staje się po prostu przyjemnością.

Kosmetyk ma konsystencję płynnego żelu. W nim gdzieniegdzie pływają drobinki ryżowe. Nie jest ich sporo, nie jest to więc intensywny zdzierak martwego naskórka. Jest to raczej łagodny peeling, nawet nie wiem czy nie bardziej żel do mycia twarzy. Myślę, że z powodzeniem można stosować go codziennie, pomimo informacji na opakowaniu o dwóch razach w tygodniu. Dobrze oczyszcza i koi. Całość w towarzystwie przyjemnego aromatu.

Peeling zawiera 99% naturalnych składników, część jest certyfikowana przez Ecocert. Opakowanie jest w pełni biodegradowalne (nie tylko ładne!). W składzie najdziemy energetyzujące i pielęgnujące ekstrakty z bambusa, żeń-szenia i liści winogron. Cena nie jest może szczególnie przystępna, ale z pewnością odpowiednia do wysokiej jakości kosmetyku.

Polecam! A marce wróżę dobrą przyszłość.

Peeling znajdziecie w Be Organic.

 

SONY DSC

 

 

Na lato – BOHO

W to lato, tak wyczekane, króluje styl boho! Bardzo mnie to cieszy, bo jak mało który pasuje on do słońca, jezior i lasów, do wieczornych ognisk i krótkich wypadów za miasto, do leżakowania nad Wisłą i lodów na Kazimierzu.

A jak boho to koniecznie długie, zwiewne, kwieciste sukienki, kolory, wzory i lekkość. Do tego niezbędne torebki z frędzlami, worki, nerki w etniczne motywy, duże słomkowe koszyki albo wyszywane plecaki. Na nogi zakładamy rzymianki, platformy i espadryle. We włosy wkładamy kwiaty i łańcuszki. Stawiamy na barwną biżuterię z kamieniami, chwostkami i piórami. Jeśli dżinsy, to tylko z obstrzępionymi dziurami.

A potem – nieznośna lekkość bytu 🙂

Oto mój boho-wybór z polskich sklepów!

 

 

BOHO1

1. Krótki kombinezon, Zara

2. Sandały-rzymianki skórzane, Primamoda

3. Torebka- koszyk Pepe Jeans / Answear

4. Naszyjniki Stone Design, Lili in the Garden

5. Nerka z paseczkiem w etniczne wzory, Anacomito / Pakamera

 

BOHO2

 

6. Opaska na włosy z łańcuszkami, Romantic Store / DaWanda

7. Kwiecista sukienka z szyfonu, H&M

8. Torba na ramię z frędzlami, F&F

9. Kolczyki z lapis lazuli i hydro rubinami, Lili in the Garden

10. Boho Plecak Color of Illusion Flowers, Bright Boho / DaWanda

11. Espadryle na koturnie, H&M

 

BOHO3

12. Pokrowiec na laptopa w stylu boho, Bright Boho / DaWanda

13. Kolczyki z chryzoprazami i lapis lazuli, Lili in the Garden

14. Sukienka z haftem, H&M

15. Kwiecista sukienka, Zara

16. Zestaw bransoletek z agatami Hamsa, Lili in the Garden

17. Torebka-worek pikowana, Farbotka / Pakamera

 

<a href=”http://www.bloglovin.com/blog/14153247/?claim=3pa3bvsxkar”>Follow my blog with Bloglovin</a>

Facebook