KategorieNaturalna pielęgnacja

S.O.S. dla Skóry

Mam oto dobrą wiadomość dla wszystkich alergików! Znana mi od dłuższego czasu koleżanka po fachu, autorka bloga Wielki Kufer, dziewczyna pełna pasji, zaangażowania i dobrej energii, zawsze oferująca dobre słowo i uśmiech, ona to, Monika Laskowska, moi drodzy, otworzyła niedawno sklep! Ale jaki! Jest to sklep “dedykowany wymagającej skórze” – S.O.S. DLA SKÓRY!

Jeśli więc borykacie się z problemami skórnymi, z alergią, atopią, egzemą, koniecznie poznajcie bardzo ciekawą ofertę kosmetyków pielęgnacyjnych dostępnych w sklepie Moniki.

Ja tymczasem poprosiłam samą Monikę o  kilka zdań na temat jej nowej działalności. Oto, czego się dowiedziałam!

 

Otworzyłaś wyjątkowy sklep. Opowiesz nam o nim? Co oferujesz, dla kogo.

W czerwcu otworzyłam sklep internetowy S.O.S DLA SKÓRY dedykowany osobom z wrażliwą i wymagającą skórą, która narażona jest na egzemę, AZS, alergie na składy kosmetyków i detergentów.  Takich osób jest coraz więcej, a wiem, że mają duży problem ze znalezieniem delikatnych kosmetyków i środków czystości. Błądzą, testując różne produkty, często narażając po drodze skórę na wysuszenie, świąd i zaczerwienienie. Obsługa w drogeriach stacjonarnych i internetowych często nie ma wiedzy co polecić takiej osobie i odsyłają klienta z kwitkiem lub oferują produkty, które są zbyt drażniące i zamiast pomagać – szkodzą. Sama borykam się z alergią kontaktową na dłoniach i wiem jak ciężko jest znaleźć dobry krem do rąk czy łagodny żel pod prysznic. W asortymencie mojego sklepu znajdują się delikatne kosmetyki do mycia i pielęgnacji  skóry dla dzieci i dorosłych z wrażliwą i wymagającą skórą,  detergenty i akcesoria takie jak gąbki do mycia naczyń, rękawiczki.

Skąd pomysł na taki właśnie asortyment?

Tak jak już wspomniałam wyżej sama od kilku lat cierpię na alergię kontaktową na dłoniach. Wiecznie sucha i piekąca skóra, swędzące czerwone plamy, czasem pękająca skóra lub pęcherzyki wypełnione płynem surowiczym i ogromny dyskomfort to główne cechy egzemy (wyprysku kontaktowego). Wszystko zaczęło się kilka lat temu kiedy to z racji pracy bardzo często myłam ręce, używając kosmetyków o nieciekawym składzie (tanie mydła w płynie). Miałam kilka sytuacji kiedy używałam żrących detergentów bez rękawic ochronnych. Do tego doszedł duży stres i moja skóra na dłoniach zaczęła silnie reagować na wszystko co się pieniło. Wszelkie szampony, mydła w płynie, żele pod prysznic czy płyny do naczyń. Wszystko co wytwarza pianę uczulało mnie potwornie. Oczywiście pierwsze co zrobiłam to wizyta u dermatologa, ale każde spotkanie w gabinecie kończyło się przepisaniem leków ze sterydami. Żaden lekarz nie zwrócił mojej uwagi na składy kosmetyków, nie zalecił zmiany stylu życia i rezygnacji z drażniącej chemii. Wypisywał receptę i twierdził, że tak już musi być. Uważam, że to nie jest wyjście, dlatego zaczęłam na własną rękę doszukiwać się przyczyn alergii. I tak po nitce do kłębka doszłam do wniosku, że głównymi winowajcami są kosmetyki z SLS i SLES czyli te, z drażniącymi środkami spieniającymi. Zaczęłam diametralnie zmieniać swoją pielęgnację. Zmieniłam kosmetyki, proszki do prania, całą chemię domową. Zaczęłam też o tym pisać na blogu i ku mojemu zaskoczeniu zaczęły się do mnie odzywać osoby z podobnym problemem. Okazało się, że takich osób jest znacznie więcej i każda ma mętlik w głowie czym myć naczynia, czego używać do kąpieli i czym smarować dłonie, aby problem z egzemą nie narastał. Do tego dochodził problem gdzie znaleźć delikatne produkty i kosmetyki. Chodzenie po mieście i zaglądanie do każdej drogerii czy apteki nie jest wyjściem. I tak pewnego dnia stwierdziłam, że chcę pójść z tym tematem dalej i otworzyć sklep, gdzie będą tylko delikatne, przeznaczone dla alergików kosmetyki i chemia domowa. Dzięki temu osoby, które borykają się z nadmiernie wysuszoną czy zniszczoną skórą, alergiami czy egzemą będą mieć swoje miejsce. Oszczędzą przy tym czas i pieniądze.

 

Jak wybierasz produkty, które oferujesz? Gdzie je wyszukujesz?

Produkty do sklepu wybieram z dużą starannością. Większość z nich sama przetestowałam na sobie lub polecają je inne osoby z podobnymi dolegliwościami. Ufam, że skoro sprawdziły się u dużej grupy osób, inni potrzebujący też będą zadowoleni.

Inspiracji na nowy asortyment szukam na forach internetowych przeznaczonych dla alergików, podczas rozmów z osobami o podobnych problemach, w katalogach z asortymentem firm kosmetycznych.

Staram się wyszukiwać mniej znane firmy, które robią bardzo dobre kosmetyki. Produktów z koncernów farmaceutycznych jest bardzo dużo i są w każdej aptece czy drogerii. Nie chcę tego powielać. Daję szansę małym producentom, którzy podchodzą do produkcji z misją, wkładają serce i ogrom wiedzy. Niestety nie mają tak dużych nakładów finansowych na reklamę.  Mam wiele takich produktów w sklepie, co bardzo mnie cieszy.

Co polecasz najbardziej. Czy masz swoje ulubione produkty?

Na tą chwilę mogę śmiało polecić Krem do pielęgnacji rąk z różnymi stanami zapalnymi skóry z polskiej firmy AVA. Kosmetyk zostawia na dłoniach delikatną powłoczkę niczym niewidzialne rękawiczki. To sprawia, ze skóra jest przez długi czas pod ochroną, nie jest sucha czy spierzchnięta. Nie ma też uczucia lepkości, która często towarzyszy treściwym kremom. No i podoba mi się to, że od razu po rozsmarowaniu można kontynuować pracę. To dla mnie bardzo ważne, bo pracuję w biurze z dokumentami i nie wyobrażam sobie mieć tłustych rąk, które mogłyby zabrudzić dokumenty.

Świetna jest też cała seria Białego Jelenia – Apteka Alergika. Delikatne kosmetyki myjące, bez drażniących SLS i SLES nadają się do pielęgnacji nawet bardzo wymagającej i wrażliwej skóry.

Klientom polecam też krem Paraderm z olejem konopnym, który ma bardzo dobre właściwości dla skóry zniszczonej egzemą, rybią łuską, łuszczycą. Polecany jest też pacjentom z wywiadem atopowym. Ma lekką lejącą się konsystencję, jest bezzapachowy, a w składzie ma olej konopny i miód! Poza tym fosfolipidy, kwas hialuronowy oraz witaminy B,E,F . To naprawdę dobry kosmetyk za nieduże pieniądze (tuba 85 g kosztuje 17,80 zł).

Zachęcam do przejrzenia oferty sklepu, bo naprawdę można znaleźć wiele perełek.

 

 

Opowiedz nam jeszcze o Twojej pozostałej działalności, bo jest tego warta!

Od 2012 prowadzę bloga Wielki Kufer, jest to blog bliski naturze. Oznacza to, że na swojej stronie poruszam tematy związane ze zdrowym stylem życia, zdrowym jedzeniem i obcowaniem w bliskości z naturą. Nie obce są mi tematy zero waste i less waste, bardzo zależy mi na tym, by propagować ekologiczny styl życia – wybieranie szklanych opakowań zamiast plastiku, rezygnowanie z reklamówek i wykorzystywania Eko toreb lub materiałowych woreczków na warzywa i owoce, nie marnowania żywności i dawania jej drugiego życia. Fascynuje mnie też naturalna pielęgnacja – tworzę podobnie jak Ty naturalne kosmetyki i środki czystości. Pasja tworzenia przerodziła się 4 lata temu w organizowanie warsztatów tworzenia naturalnych kosmetyków Eko warsztaty Wielki Kufer. Warsztaty prowadzę nie tylko w Trójmieście, robimy też wyjazdowe spotkania. Na każdym warsztacie tworzymy naturalne kosmetyki  z wysokiej jakości składników, pakujemy je w eleganckie opakowania, ozdabiamy rafią. Po spotkaniu każda uczestniczka zabiera kosmetyki ze sobą do domu. Zapakowane wyglądają jak śliczne, luksusowe prezenty z prawdziwego SPA. Każdy warsztat to także dawka solidnej wiedzy. Uczę jak wykorzystywać to, co dała nam Matka Natura, jak dobierać składniki, jaką pielęgnację stosować. Warsztaty są więc świetnym sposobem na spędzenie czasu w babskim gronie. Bardzo się z tym utożsamiam i jest to część mnie, a to chyba jest bardzo ważne, prawda?

Zapraszamy na S.O.S. DLA SKÓRY!

W roli głównej: Mgiełka Intensywnie Rozświetlająca La Fare 1789

To taki typ marki, która od razu przykuwa uwagę. Którą można zauroczyć się od pierwszego spojrzenia. Która jest tak bardzo francuska, że bardziej chyba być nie może. Tak bardzo prowansalska, że uruchamia najtkliwsze marzenia o własnej, położonej wśród rozległych pól lawendy, ukrytej w kamiennym budynku manufakturze kosmetycznej. A przynajmniej o podróży w te romantyczne zakątki Francji.

Dzisiaj w roli głównej zaprezentuje Wam się marka La Fare 1789 , a dokładniej jej Mgiełka Intensywnie Rozjaśniająca!

 

 

Piękna, prawda… Nie mogę od tego nie zacząć! Taki kosmetyk, a i nie tylko on, bo wszystkie produkty La Fare 1789, to doprawdy ozdobą łazienki! To marka totalna, wyróżniająca się, przemyślana. Nie postawiła na tak popularne opakowania z brązowego szkła, które powiela spora część manufaktur kosmetycznych, ale ściśle do nich nawiązuje. Buteleczki są duże i praktyczne z wyraźnie wytłoczonym logo, a słoiczki kremów ewidentnie stwarzają wrażenie długich kosmetycznych tradycji.

Bo tradycje kosmetyczne są tutaj bardzo istotne. Marka została stworzona przez Laurenta Baussan, syna założyciela tak popularnej i w naszym kraju i jakże podobnej wizerunkowo – L’OCCITANE en Provence. “Nazwa kosmetyków La Fare 1789 pochodzi od niewielkiego wzniesienia położonego w górzystej części Prowansji, gdzie znajduje się rodzinna posesja założycieli firmy. Jego usytuowanie między dwoma skrajnymi klimatami: gorącym śródziemnomorskim i ostrym górskim sprawia, że miejsce to obfituje w bujną, różnorodną i nieskażoną roślinność, której niespotykane właściwości wykorzystywane są w naszych produktach.

Z ważnych informacji dodam jeszcze, że kosmetyki marki posiadają certyfikat ECOCERT i COSMEBIO, a opakowania podlegają recyklingowi.

 

 

Zaprosiłam więc słoneczny powiew Prowansji, w postaci tej uroczej mgiełki, do swojej łazienki. I dobrze mi z nim! I nie tylko dlatego, że wygląda w niej tak pięknie. Choć estetyczna część mojej duszy raduje się bardzo i wiem już na pewno, że buteleczki (tej i kolejnych!) to ja nigdy nie wyrzucę. Jednak sama mgiełka, którą otrzymałam do przetestowania, jest doprawdy warta polecenia.

Co my tu mamy… Masę dobra! Flagowymi składnikami produktu są aloes, liść oliwny, ogórek, zielona herbata, szarotka alpejska i olejek palmarosa. Część niestety w bardzo małych stężeniach. Wspomniałabym tu jeszcze o olejku cedrowym i cytrynowym, bo warte są tego. Najwięcej, poza wodą mamy soku aloesowego, co osobiście bardzo mnie cieszy. Aloes uwielbiam, moja skóra go lubi. Jego kojące i regenerujące działanie znane jest dobrze zapewne wszystkim. Odrobinę bałam się dużej ilości alkoholu, choć wspomniano, że stworzony został na bazie składników organicznych. Obawy moje rozwiały się już po pierwszym użyciu – skóra przyjęła mgiełkę bardzo dobrze, a co ważne  – po jej użyciu miałam wrażenie, że jest już od razu dobrze nawilżona!

Mgiełkę uważam za świetny produkt oczyszczający o niezwykle przyjemnym, subtelnym zapachu. Mamy w niej łagodne składniki myjące, które tworzą leciutką pianę – i w buteleczce i po spryskaniu, na twarzy. One też pozwalają dokładnie, choć wciąż delikatnie oczyścić cerę. Spryskuję więc nią twarz rano i wieczorem. Czasami od razu na wacik, czasami, jak sugeruje producent, bezpośrednio na cerę. Po chwili nadmiar ściągam wacikiem i nakładam krem.

Na opakowaniu napisano, że mgiełka wydobywa ze skóry jej naturalny blask i energię. No coś w tym jest. Bo chociaż spektakularnych właściwości rozświetlających nie stwierdziłam, skóra po prostu czuje się przy niej dobrze i co najważniejsze – świeżo! Lekko i promiennie. Chętnie przyjmuje krem, a ja chętnie się uśmiecham. I chyba o to chodzi!

Przyjrzyjcie się więc dokładniej marce La Fare 1789. Polecam śledzenie nowinek o marce na Facebooku! 

Wybierzcie się też do aptek Ziko, bo od niedawna w wybranych aptekach sieci znajdziecie asortyment La Fare 1789. Kosmetyki marki dostępne są również w coraz większej ilości sklepów z kosmetykami naturalnymi, a także na coraz częstszych targach kosmetycznych.

Polecam!

 

Białe proszki

Dosyć często ostatnio je wykorzystuję. W głównej mierze podczas warsztatów, ale i sama chętnie czerpię z ich mocy. I nie tylko ja, bo i moi bliscy. Poznajcie cztery wyjątkowe białe proszki… Wszystkie legalne, zaręczam!

A może już je znacie? Wszak pisałam już o niektórych, a nawet publikowałam kilka proszkowych przepisów. Jeśli jednak ich nie poznajecie, bardzo polecam zaopatrzyć się w białą glinkę, tlenek cynku, mączkę owsianą i mączkę kokosową!

Jak je wykorzystać? Mam dzisiaj dla Was 4 sprawdzone przepisy na domowe kosmetyki z wykorzystaniem naszych proszkowych gwiazd!

 

BIAŁA GLINKA / KAOLIN

To moja ulubiona z glinek. W zasadzie nie używam innych, chyba, że w gotowych glinkowych maskach. Z nią bowiem tak bardzo się polubiłam, że kupuję ją dosłownie na kilogramy. No dobra… to na warsztaty, ale sporo i dla mnie pozostaje.

To najłagodniejsza z glinek, polecana osobom o nawet bardzo wrażliwej skórze. Jest niedroga i bardzo wydajna. Zawiera wapń, cynk, krzem i magnez. Uwielbiam ją za jej lekkość, zdolność matowienia przetłuszczającej się skóry, za jej właściwości ograniczające rozwój stanów zapalnych i odkażające, podsuszające wypryski i niedoskonałości. Glinka świetnie oczyszcza. W połączeniu z olejami, miodem, hydrolatem lub po prostu – z wodą, zamienia się w lekki, ale naprawdę bardzo skuteczny czyścik do każdego rodzaju cery. Absorbuje zanieczyszczenia, reguluje funkcjonowanie skóry, wygładza i pozostawia przyjemne uczucie lekkości, bez ściągnięcia, za to ze wspomnianym wcześniej – zmatowieniem.

Sama najczęściej robię sobie glinkowe czyściki do twarzy. Nawet teraz ze trzy różne stoją w mojej łazience. Chciałabym jednak zaproponować Wam dzisiaj bardzo przyjemną maseczkę z białą glinką. Będzie to maska kojąca i rozjaśniająca skórę. Polecam teraz – po lecie, ale świetnie też sprawdzi się do przywrócenia blasku skórze zmęczonej zimą.

 

Kojąco-rozjaśniająca maska z ogórkiem i białą glinką

Składniki:

  • 2 małe gruntowe ogórki (ewentualnie 1/3 dużego)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżeczki białej glinki

Ogórki obieramy i miksujemy w blenderze do uzyskania konsystencji jednolitej papki. Dodajemy sok i glinkę, mieszamy. Maskę nakładamy na twarz i/lub ciało, pozostawiamy na 15 minut i zmywamy letnią wodą.

 

 

TLENEK CYNKU

Oj, to stanowczo jeden z moich must have łazienkowych. Przydaje się często i zawsze pomaga. Jest to idealnie biały, lekki proszek – naturalny minerał pigmentowy. Zapewne każdy go zna, bo stosowany jest często w terapiach dermatologicznych, polecany na wszelkiego typu problemy skórne, ale także do pielęgnacji wrażliwej skóry niemowląt – często dodaje się go do posypek i kremów na odparzenia. Zasłynął swymi właściwościami gojącymi i przeciwzapalnymi, ale także jako mineralny filtr przeciwsłoneczny (blokuje całe spektrum UV, odbija i rozprasza światło). Ma działanie antybakteryjne, ściągające, leczy stany zapalne skóry.

Mam go więc zawsze pod ręką. Czasami nakładam jego maluteńką ilość na potrzebującą zagojenia skórę, czasami dodaję do łagodzącego pudru (przepis TUTAJ). Zazwyczaj jednak ucieram szybką i mega skuteczną pastę na niedoskonałości. Bywa to pasta z TEGO przepisu, dzisiaj jednak polecam Wam coś, co przygotujecie w kilka sekund, a sprawdzi się o niebo lepiej niż te wszystkie dostępne w aptekach maści cynkowe, pełne zapychających wypełniaczy.

 

Szybka pasta cynkowa na niedoskonałości i otarcia

Składniki:

  • 2 łyżeczki tlenku cynku
  • 3 łyżki żelu ALOESOVE

Chwila moment i lekka, łagodząca, gojąca pasta gotowa. W przepisie z linku, który wkleiłam powyżej użyłam żelu aloesowego 98%. On wymagał dodatku oleju, w przeciwnym wypadku za bardzo ściągałby skórę, a nie o to nam tu chodzi. W żelu ALOESOVE, który ostatnio często i chętnie stosuję, mamy nie tylko aloes, ale i sporo innych kojących i regenerujących składników (zobaczcie na stronie Sylveco), co czyni go idealnym nośnikiem dla naszego tlenku cynku. Oba składniki wystarczy dokładnie wymieszać. Można także na bieżąco produkować sobie taką pastę na dłoni, tuż przed użyciem. Pasta, naniesiona w niewielkiej ilości na potrzebujące partie skóry, szybko goi i regeneruje. Polecam także po depilacji.

 

MĄCZKA OWSIANA

A dokładniej – koloidalna mączka owsiana.

Ja tu może zacytuję po prostu ze strony sklepu ZielonyKlub.pl, bo ładnie tam całość opisali:

Otrzymywana jest z owsa w oparciu o opatentowany proces, który umożliwia zwiększenie biodostępności beta glukanu, co skutkuje silnym działaniem anty-aging i nawilżającym. Zwiększone jest również działanie oczyszczające i kojące.

Zawiera wiele związków bioaktywnych, szczególnie o właściwościach przeciwutleniających. Są to między innymi beta glukan, polifenole, awenantramidy, fitosterole, NNKT, witaminy E, A, D, K, witaminy z grupy B, zwłaszcza tiamina (B1), składniki mineralne (żelazo, mangan, miedź, fosfor, wapń, magnez) i inne.

Jest uniwersalnym i wszechstronnym składnikiem o sprawdzonym działaniu przeciwstarzeniowym. Posiada właściwości kojące, regeneracyjne, ochronne. Łagodzi objawy uczulenia i alergii zmniejszając swędzenie i zaczerwienienie, głównie za sprawą awenantramid, związków, które mają silne właściwości antyalergiczne, antyoksydacyjne i przeciwzapalne.

Ma naturalne działanie oczyszczające, normalizuje wytwarzanie sebum, pochłania nadmiar tłuszczu i bród ze skóry. Przywraca naturalną równowagę pH skóry. Zmniejsza utratę wody przez skórę, również zastosowana preparatach suchych. Promuje wytwarzanie kolagenu w skórze i poprawia skuteczność ochrony przed wolnymi rodnikami. W efekcie skóra jest zdrowsza i młodsza a zmarszczki ulegają wygładzeniu.

Bardzo ją lubię i często wykorzystuję. Dodawałam ją do kremów, ale najczęściej służy mi w moich pastach myjących. Co ciekawe, mączka ma działanie emulgujące. Sprawia, że kosmetyki nabierają takiej przyjemnej jedwabistej, gładkiej konsystencji. A na skórze? Cudnie oczyszcza, zmiękcza, wygładza. Można się tylko zachwycać! No… może nie pachnie najprzyjemniej, ale zawsze można pokusić się o dodatek jakiegoś olejku.

Dzisiaj zaproponowałam Wam dosłownie dwuskładnikową pastę myjącą, która jest zwyczajnie genialna! Połączenie odżywczego, antybakteryjnego, regenerującego miodu z mączką owsianą musi tworzyć wyjątkowy kosmetyk do mycia twarzy. Spróbujcie, zakochacie się! Polecam też inną miodulkę do mycia twarzy – z TEGO przepisu!

 

Miodowo-owsiana delikatna pasta do mycia twarzy

Składniki:

  • 2 łyżki mączki owsianej koloidalnej
  • 4 łyżki płynnego miodu

Oba składniki dokładnie ucieramy, do uzyskania jednolitej konsystencji. Niewielką ilością pasty myjemy wilgotną twarz. Spokojnymi, okrężnymi ruchami wykonujemy przy tym masaż twarzy. Zmywamy letnią wodą.

 

 

MĄCZKA KOKOSOWA

 

Na koniec coś, co umieściłabym w kategorii domowego SPA! Mączka kokosowa nie tylko nadaje się do wszelakich wypieków, polecam wypróbowanie jej w przeróżnej maści delikatnych peelingach, maskach i czyścikach. Jest to po prostu drobniutko zmielony kokos o słodkawym smaku. Mączka jest łagodna na tyle, że można ją wykorzystać jako delikatny mechaniczny peeling do twarzy. Sprawdza się także jako zagęstnik do maseczek z owoców czy jogurtu. Odżywia skórę, wygładza ją i oczyszcza.

Lubię dodawać ją do szybkich kosmetyków do ciała – czegoś na pograniczu maski, scrubu i pasty myjącej. Takie cudo zabieramy po prostu do łazienki, pod prysznic i myjemy nim skórę pod strumieniem orzeźwiającej wody.

Proponuję Wam więc taki właśnie kosmetyk o mocno energetyzującym działaniu. Coś, po czym skóra nabierze blasku i życia. Będzie miękka i doskonale oczyszczona. Chętnie wchłonie Wasz ulubiony balsam. Taki prysznic stanie się cudownie pozytywnym, dodającym wigoru doznanie.

 

Pomarańczowa pasta-maska do ciała

Składniki:

  • pół obranej pomarańczy
  • skóra starta z połowy pomarańczy
  • 3 łyżeczki mączki kokosowej

 

Pomarańczę miksujemy w blenderze na drobną, jednolitą papkę. Dodajemy do niej skórkę i mączkę. Dokładnie mieszamy. Pastę-maskę stosujemy, jak opisałam powyżej. Masujemy nią ciało pod prysznicem, wdychając naturalny olejek pomarańczowy, unoszący się z owocu.

 

 

Nowości i ciekawostki ze świata kosmetyki naturalnej 07

Natknęłam się ostatnio na kilka bardzo ciekawych nowości na naszym rynku kosmetyków naturalnych. Najwyższa więc pora na kolejny wpis z tego cyklu.

Ciekawa jestem czy  dla Was są to nowości? Może dobrze już te marki znacie? Może bardzo je polecacie lub wręcz przeciwnie? Dajcie znać!

Tymczasem, zobaczmy co tam ciekawego pojawiło się w naszych sklepach?

 

1.ONDO

 

To właśnie ta mała pracownia Ondo zachwyciła mnie ostatnio najbardziej. I zaintrygowała! W prostych, wręcz architektonicznych formach mydeł, w modnych, jasnych, przejrzystych zdjęciach ukrył się świeży pomysł, czar i, z tego co czytam – masa naturalnego dobra. Trzeba będzie wypróbować te mydełka!

Ach, zajrzyjcie koniecznie na stronę – jest świetna!

“Ondo jest miejscem gdzie kreatywnie podchodzimy do przedmiotów codziennego użytku, jakimi są kosmetyki. Zależy nam na tym, aby każda kostka naszego mydła była unikatowa.

Projektujemy swoje kosmetyki tak, by były połączeniem funkcjonalności i nowoczesnego wzornictwa. Wierzymy, że tylko przy użyciu najlepszych składników pochodzących z etycznych źródeł, możemy ciężką pracą i dobrym rzemiosłem stworzyć wysokiej jakości produkty. Korzystając z różnych technik eksperymentujemy z kolorami, kształtami i wzorami.”

Do mnie to przemawia 🙂 / więcej na Ondo Pracownia

 

2.Bio Happy

 

 

 

 

Oj, to też spodobało mi się bardzo! Radość płynąca z samej… nazwy marki! Bio Happy – no świetnie!

To nowa marka, która pojawiła się w ofercie Matique. Nie potrzeba dużo, żeby do mnie przemówiła pozytywnie!

“Innowacja i kreatywność to zasady, na których opiera się certyfikowana marka kosmetyków naturalnych Bio Happy, pełna pięknie pachnących produktów do pielęgnacji oraz samych zapachów. Główne wartości Bio Happy to: szczęście, witalność i harmonia, well- being, bezpieczeństwo i gwarancja.

Zapachy kosmetyków Bio Happy powstają w Grasse i są tworzone przez mistrzów perfumeryjnych, francuską firmę , która od wieków specjalizuje się w luksusowych perfumach. Zapachy są tworzone w 100% z naturalnych i organicznych surowców, jak olejki eteryczne i ich pochodne uzyskiwane tylko metodami fizycznymi jak destylacja czy tłoczenie na zimno.”

Ciekawa jestem tych zapachów bardzo! / więcej na Matique.pl

 

 

3.Republika Mydła

Dla mnie to nowość, ale być może Wy już spotkaliście się Republiką Mydła?

Najbardziej zainteresowały mnie nie same mydła, a krem Sunny Touch z rokitnikiem i maliną. “Niezwykle bogaty krem do twarzy i do ciała z masłem Shea, zimnotłoczonymi olejami z rokitnika, pestek malin i słonecznika. W składzie znajdziecie również skwalan roślinny z oliwy z oliwek i witaminę E. Niepowtarzalną nutę zapachową budują naturalne aromatyczne ekstrakty botaniczne z maliną na pierwszym planie, uzupełnioną wanilią, jabłkiem, jeżyną i winogronem.”

Zapewne tłuścioszek, ale z pomysłem!

Więcej na Republika Mydła

 

 

4. Męska Wyspa

 

Czy mamy panów na pokładzie? Pewnie trochę się znajdzie! A jeśli nie – mamy na pewno sporo pań, które chętnie zadbają o swoich panów! Poznajcie Męską Wyspę!

“Męska Wyspa to miejsce dla wszystkich poszukujących prostych, zdrowych i ręcznie robionych produktów do pielęgnacji męskiej skóry, włosów i brody. W naszej małej pracowni w Milejowie własnymi rękami wytwarzamy mydła, balsamy do brody, woski do wąsów i wiele innych specyfików – wszystkie z naturalnych składników, na podstawie własnych receptur i w małych partiach. Dzięki temu nasze kosmetyki dla mężczyzn zawsze są świeże i skuteczne.”

I choć marka musi popracować nad prezentacją, spodobał mi się prosty, surowy wręcz wygląd jej produktów. Pewnie coś kiedyś sprawię mojemu mężowi!

Więcej na Męska Wyspa

 

5. PITERAQ

To dopiero ciekawa nowość do makijażu! W dodatku porządnie, estetycznie i ciekawie zaprezentowana.

“Stworzyliśmy receptury z największą zawartością naturalnych komponentów, stanowiących ponad 98% składu, ponieważ tylko w ten sposób możemy ci zagwarantować ochronę twojej urody.

Powiedzieliśmy nie parabenom, eterom glikolowym, sylikonowi, PEG-om i nanocząsteczkom. Powiedzieliśmy tak naturalnym zapachom, minerałom, olejkom eterycznym i witaminom. Ponieważ natura nie potrzebuje żadnych dodatków.”

Widać, że marka, jeśli się nie mylę – włoska, dopiero wchodzi na rynek. Polska wersja strony www już funkcjonuje, ciężko mi jednak znaleźć miejsce, gdzie te kosmetyki byłyby dostępne. Wiem jednak na pewno, że marka pojawi się na Targach Kosmetyków Naturalnych Ekotyki w Krakowie (22-23.09).

Więcej na Piteraq

 

6. Plantea

Oto i kolejna ciekawa nowość – Plantea! Wciąż jeszcze malutka marka Laboratorium Kosmetyków Patrycji Korzec. Mnie ujęła świeżą, kobiecą, minimalistyczną identyfikacją i świetnie trafionym połączeniem różu i czerni, kokardek i brązowych opakowań. Zaintrygowała mnie też mocno galaretka do twarzy i ciała.

Marka ma w ofercie zaledwie kilka produktów. Widać, że dopiero zaczyna, że się rozwija. Trzymam mocno kciuki i chętnie będę podglądać dalsze losy!

Więcej na Plantea

 

7. Fair Squared

To dopiero, słuchajcie, ciekawa nowość! I nie tylko o same produkty tu chodzi, ale o filozofię marki.

“Jest nam niezmiernie miło przedstawić Państwu firmę Fair Squared z Niemiec, która jako jedna z pierwszych firm na świecie zaoferowała kosmetyki, w których składzie znajdziemy składniki Fairtrade, czyli z tzw. Sprawiedliwego Handlu. Produkty firmy Fair Squared posiadają również certyfikaty: NATRUE, Vegan Society oraz organizacji PeTA. NATRUE zajmuje się certyfikowaniem naturalnych i organicznych  kosmetyków, Vegan Society świadczy o wegańskim składzie produktów, natomiast  PeTA to organizacja zajmującą się prawami zwierząt. Trzeba również podkreślić, że jako jedna z niewielu firm kosmetycznych na świecie, Fair Squared posiada certyfikat HALAL, który jest bardzo ważny dla muzułmanów. Wszystko to pozwala stwierdzić, że marka Fair Squared jest jedną z najbardziej etycznych firm kosmetycznych  na świecie.”

Wiem, że zwracacie uwagę na powyższe wartości i certyfikaty. Teraz pozostaje tylko zapoznać się z ofertą produktową marki – całość znajdziecie na stronie Namaqua

 

 

8. Shy Deer

 

I jeszcze jedna ciekawa nowość. Marka, której hasło brzmi: “Szukając bliskości natury”. Oto Shy Deer!

“Shy deer to nieśmiały młody jeleń, który jest dla nas symbolem młodości, niewinności i kontaktu z naturą, której bliskości niejednokrotnie nam w życiu codziennym brakuje. Naszym celem jest dostarczenie najlepszych właściwości płynących z dobrodziejstw pochodzenia roślinnego w formie produktów do pielęgnacji. Zależy nam, aby używając ich móc poczuć się bliżej natury i za ich sprawą wyglądać i czuć się młodziej i piękniej. Warto pamiętać, że jeleń jest zwierzęciem roślinożernym – chcemy tym podkreślić, że kosmetyki shy deer są odpowiednie dla wegan i wegetarian.”

Mi osobiście etykietki wydają się mało czytelne i trochę przeładowane (takie zboczenie zawodowe), ale punkt za ciekawe słoiczki i opakowania z elementami drewna (z włoskich, zarządzanych w sposób zrównoważony lasów). W ofercie marki znajdziemy najistotniejsze produkty do pielęgnacji twarzy. Warto też zajrzeć na stronę i zapoznać się z poradami dotyczącymi codziennych rytuałów naturalnej pielęgnacji.

Więcej na Shy Deer

 

 

9. Targi Kosmetyków Naturalnych Ekotyki

 

Na koniec – dobra wiadomość! Wiele (jeśli nie wszystkie) z powyższych marek znajdziecie podczas najbliższych edycji Targów Kosmetyków Naturalnych Ekotyki! Jako patron medialny wydarzeń, serdecznie Was na nie zapraszam!

A oto, jak o targach piszą organizatorki:

Nadchodzi okazja do przygotowania się na długą jesień i zimę – Targi Kosmetyków Naturalnych Ekotyki zapraszają z końcem września do Krakowa (22-23.09) i Katowic (29.09)!

Otul się odżywczymi masłami do ciała, rozgrzewaj naturalnymi peelingami, zrób zapasy pachnących świec i mydeł, olejków do ciała, kremów i innych eko-mikstur. Targi Ekotyki to świetne miejsce dla tych, którzy lubią dotknąć, powąchać i wypróbować kosmetyki na własnej skórze. Wyjątkowa okazja do bezpośredniego kontaktu z twórcami naturalnych kosmetyków i dobrania produktów do potrzeb własnej skóry. Ale przede wszystkim to targi – tu załapiesz się na wyjątkowe promocje, skorzystasz z rabatów i ofert specjalnych ale też po prostu się potargujesz 🙂

Tym bardziej, że na gości Ekotyków będzie czekało w sumie ponad 100 wystawców!

Ekotyki to wyjątkowe marki, które opierają produkcję swoich kosmetyków na naturalnych surowcach. Znajdziesz tu ogromny wybór kosmetyków organicznych, wegańskich, nietestowanych na zwierzętach. Targi są bezpłatne dla odwiedzających.

W Krakowie targi odbędą się w weekend 22-23 września w Pałacu Czeczotka – całe drugie piętro wypełnią produkty do naturalnej pielęgnacji ciała i zmysłów, zaś piętro niżej będzie można przy okazji odwiedzić targi dizajnu Kiermash.

W Katowicach Ekotyki zapraszają 29 września do Galerii Szyb Wilson, gdzie oprócz naturalnych zakupów, goście będą mogli skorzystać z bezpłatnych zajęć jogi i odpocząć w strefie foodtrucków.

Więcej informacji o targach znajdziecie na Facebooku – Kraków TUTAJ – Katowice TUTAJ!

Wpadniecie?

Kosmetyczny wish list na lato

Lato w pełni!

Powoli już szykuję się nasz wakacyjny wypad na północ kraju. Jeszcze chwila, dwa tygodnie. A tymczasem zaczynam już rozmyślać, co tu spakować. I do walizki i do kosmetyczki.

Pora więc na letni, ciepły, wakacyjny wish list kosmetyczny!

A w nim same ciekawe, naturalne nowości, które zaintrygowały mnie ostatnimi czasy!

1. Hands on Veggies Zestaw podróżny, a w nim organiczny szampon, organiczny żel pod prysznic i organiczny mus do mycia ciała – bardzo ciekawa jestem całej marki! / Ecco Verde

2. Phenomé ochronny krem przeciwsłoneczny Protective face cream SPF30 – aksamitny preparat łączący optymalną ochronę z intensywną pielęgnacją, zabezpieczający skórę przed szerokim spektrum promieniowania UV, zarówno UVA jak i UVB / Ekopolka

3. Krem z Filtrem Mineralnym do twarzy SPF 30 Suntribe – zawiera jedynie 3 naturalne składniki, w tym tlenek cynku, który jest najbezpieczniejszym filtrem mineralnym / J’Adore Bio

4. Balsam do ust Crazy Rumors – lemoniada – uwielbiam te balsamy! Są ekologiczne, wegańskie, nietestowane na zwierzętach. A jak pachną! / Sweet Piggy

5. Puder ryżowy Fixer Mohani – na bazie certyfikowanej mączki ryżowej. Lekki, delikatny i transparentny. Absorbuje nadmiar sebum i matuje cerę, pozostawiając ją świeżą i aksamitnie gładką. Fixer – przedłuża trwałość makijażu nawet kilkunastu godzin / Skarbiec Natury

6. ey! organic cosmetics Summerlips SPF 20 – zapewnia ochronę delikatnym ustom / Ecco Verde

7. Polny Warkocz – Esencja Kojąca Złoty Korzeń i Czerwony Mak – hydrolat z kwiatów czerwonego maku wykazuje właściwości kojące i łagodzące. Napar z tarczycy bajkalskiej (złoty korzeń) rozjaśnia cerę, działa przeciwutleniająco.  / Rezerwat Natury

8. ALOESOVE Regenerujący żel do twarzy, ciała i włosów – ten żel już u mnie jest i faktycznie – na lato jest genialny! Uniwersalny żel, zawierający organiczny ekstrakt z aloesu, doskonale nawilża, odpowiada za właściwości stymulujące komórki do szybszej odbudowy, i antyoksydacyjne / Sylveco.pl

9. Nawilżająca esencja do twarzy z rabarbarem do skóry suchej i normalnej Avebio – zawiera aktywną frakcję otrzymywaną z korzenia rabarbaru, a także: hydrolat z neroli, hydrolat z lawendy, hydrolat z róży damasceńskiej, naturalny sok z aloesu. Całą kompozycję dopełnia kwas hialuronowy / Kopalnia-Zdrowia.pl

10. 100% Pure Maska z zieloną herbatą Water Bomb – zastrzyk nawilżenia dla suchej skóry. Kwas hialuronowy zawarty w niej zapewnia komórkom skóry nawilżenia, a koncentrat z zielonej herbaty ma silnie działanie przeciwutleniające i przeciwzapalne / Ecco Verde

Herbaciano-chabrowa esencja pod oczy

Postanowiłam wypróbować nowy, ciekawy składnik! Nazywa się Sucragel i co jakiś czas dochodzą mnie o nim same ochy i achy. Co to takiego?

Cytuję za Zielonyklub.pl:

“Sucragel jest nowym i interesującym składnikiem „zielonych” kosmetyków. Jest całkowicie naturalny na bazie estrów cukrowych, gliceryny i olejów roślinnych. Ma on unikalną właściwość zagęszczania oleju i tworzenia z niego żelu. Dzięki niemu tworzenie profesjonalnych olejowych żeli i emulsji jest banalnie proste. Co ciekawe, przy użyciu sucragelu można robić emulsje i żele całkowicie na zimno. Ale w razie potrzeby sucragel może być podgrzany do 80C.

By przygotować żel używa się 20 – 25% sucragelu i 80 – 75% oleju. Olej dodaje się stopniowo do sucragelu, ciągle mieszając aż do otrzymania jednolitego żelu. Tak przygotowany żel w zetknięciu z wodą spontanicznie emulguje, co jest kolejną cechą, która pozwala jeszcze bardziej powiększyć wachlarz jego zastosowań. Dodając do żelu wodę można bardzo łatwo otrzymać bazę dla kremu, mleczka, preparatu oczyszczającego skórę czy do mycia włosów. Łatwość wykonywania różnych receptur z użyciem sucragelu czyni go bardzo wdzięcznym materiałem i jednym z najlepszych wyborów do domowej produkcji kosmetyków.

Sucragel poza właściwościami zagęszczania, emulgowaniem i stabilizowaniem emulsji posiada również znakomite właściwości nawilżające oraz łagodnie oczyszczające.”

Brzmi bardzo ciekawie prawda?

Jeśli i Was zaintrygował, zobaczcie też koniecznie filmik instruktażowy, jak wykonać żel olejowy:

 

Zrobiłam więc kilka eksperymentów, licząc na piękny, gęsty żel. Niestety, prawdopodobnie przez fakt, że niestety nie posiadam takiego fajnego miksera, a może też przez moją niecierpliwość, taka idealna konsystencja mi nie wyszła…

Nie ma jednak tego złego! Powstało coś, z czym polubiłam się bardzo! Na żel zatem przyjdzie pora, być może następnym razem, jak zaopatrzę się w kolejną porcję składnika.

 

 

Tymczasem chciałam przedstawić Wam kosmetyk, który jest nieco łatwiej zrobić samemu, ot po prostu w domu, za pomocą zwykłego blendera. Powstaje nam coś w rodzaju lekkiej, żelowo-olejowej esencji, którą skóra fajnie przyjmuje i szybko wchłania. Bardzo więc polecam nie poddawanie się, jeśli nie uzyskujemy oczekiwanego rezultatu w naszych domowych laboratoriach. Spróbujcie zerknąć na swoją pracę nietypowo, odkryjcie coś nowego, ćwiczcie wyobraźnię. Jednocześnie nie przestawajcie próbować osiągnąć wcześniej zamierzonego celu. Najlepiej powiem połączyć kreatywność z wytrwałością.

Wracając do kosmetyku – ostatecznie powstała lekka esencja na bazie lnianego maceratu do stosowania wokół oczu. Wieczorem, po oczyszczeniu skóry, w trakcie codziennej pielęgnacji, wklepujemy 2-3 kropelki esencji na lekko jeszcze wilgotną po tonizacji skórę i idziemy spać. Zaczęłam stosować odkąd skończył mi się krem Orientany, o którym Wam ostatnio pisałam i muszę przyznać, ze spisuje się równie dobrze.

W esencji zawarłam bowiem antyoksydacyjną i usuwającą ze skóry wokół oczu zmęczenie i opuchliznę – zieloną herbatę, kojące i skórę i same oczy – kwiaty chabrów oraz mocno łagodzące – rumianek i lawendę. Te zioła macerowały się w mocno odżywczym oleju lnianym. Całość w połączeniu z nawilżającymi właściwościami sucragelu stworzyła prawdziwą petardę.

Polecam więc eksperymenty z sucragelem, a jeśli chcecie zdać się na prosty i szybki przepis na pielęgnacyjne cudo i wykorzystać przy tym tradycyjny blender – do dzieła!

 

Herbaciano-chabrowa esencja pod oczy

Składniki:

  • 20 ml sucragelu
  • 100 ml oleju lnianego
  • łyżka zielonej herbaty
  • łyżka suszonych chabrów
  • łyżka suszonych rumianków
  • łyżka suszonej lawendy

 

Do ceramicznej miseczki wsypujemy zioła i zalewamy olejem. Mieszaninę podgrzewamy na maluteńkim, malutenieczkim ogniu, w kąpieli wodnej, co jakiś czas mieszając. Nie pozwalamy, aby temperatura nadto się podniosła, a już na pewno nie dopuszczamy do wrzenia oleju.  W ten sposób macerujemy zioła przez 3-4 godziny. Po tym czasie odstawiamy macerat do ostygnięcia i przecedzamy olej przez sitko.

Do zlewki wlewamy sucragel. Włączamy blender na najmniejsze obroty i bardzo powoli, jak na powyższym filmiku, dolewamy 80 ml maceratu (dodałam też, co osobiście polecam, 1 ml eco konserwantu z Ecospa). Mieszamy aż do uzyskania możliwie jednolitej, żelowej konsystencji. Gotową esencję-żel przekładamy do pojemniczka z pompką. Źle zmieszana esencja, będzie się po jakimś czasie rozwarstwiać. Wystarczy wtedy strząsnąć pojemniczkiem.

Esencję, jak już wspominałam, nakładamy w trakcie wieczornej pielęgnacji, na oczyszczoną, stonizowaną skórę wokół oczu, wklepując 2-3 kropelki.

Powodzenia w pracy nad esencją i jeszcze bardziej – w tworzeniu żeli!

I za mnie trzymajcie kciuku! 🙂

 

Facebook