KategorieNaturalna pielęgnacja

Kosmetyczny wish list na lato

Lato w pełni!

Powoli już szykuję się nasz wakacyjny wypad na północ kraju. Jeszcze chwila, dwa tygodnie. A tymczasem zaczynam już rozmyślać, co tu spakować. I do walizki i do kosmetyczki.

Pora więc na letni, ciepły, wakacyjny wish list kosmetyczny!

A w nim same ciekawe, naturalne nowości, które zaintrygowały mnie ostatnimi czasy!

1. Hands on Veggies Zestaw podróżny, a w nim organiczny szampon, organiczny żel pod prysznic i organiczny mus do mycia ciała – bardzo ciekawa jestem całej marki! / Ecco Verde

2. Phenomé ochronny krem przeciwsłoneczny Protective face cream SPF30 – aksamitny preparat łączący optymalną ochronę z intensywną pielęgnacją, zabezpieczający skórę przed szerokim spektrum promieniowania UV, zarówno UVA jak i UVB / Ekopolka

3. Krem z Filtrem Mineralnym do twarzy SPF 30 Suntribe – zawiera jedynie 3 naturalne składniki, w tym tlenek cynku, który jest najbezpieczniejszym filtrem mineralnym / J’Adore Bio

4. Balsam do ust Crazy Rumors – lemoniada – uwielbiam te balsamy! Są ekologiczne, wegańskie, nietestowane na zwierzętach. A jak pachną! / Sweet Piggy

5. Puder ryżowy Fixer Mohani – na bazie certyfikowanej mączki ryżowej. Lekki, delikatny i transparentny. Absorbuje nadmiar sebum i matuje cerę, pozostawiając ją świeżą i aksamitnie gładką. Fixer – przedłuża trwałość makijażu nawet kilkunastu godzin / Skarbiec Natury

6. ey! organic cosmetics Summerlips SPF 20 – zapewnia ochronę delikatnym ustom / Ecco Verde

7. Polny Warkocz – Esencja Kojąca Złoty Korzeń i Czerwony Mak – hydrolat z kwiatów czerwonego maku wykazuje właściwości kojące i łagodzące. Napar z tarczycy bajkalskiej (złoty korzeń) rozjaśnia cerę, działa przeciwutleniająco.  / Rezerwat Natury

8. ALOESOVE Regenerujący żel do twarzy, ciała i włosów – ten żel już u mnie jest i faktycznie – na lato jest genialny! Uniwersalny żel, zawierający organiczny ekstrakt z aloesu, doskonale nawilża, odpowiada za właściwości stymulujące komórki do szybszej odbudowy, i antyoksydacyjne / Sylveco.pl

9. Nawilżająca esencja do twarzy z rabarbarem do skóry suchej i normalnej Avebio – zawiera aktywną frakcję otrzymywaną z korzenia rabarbaru, a także: hydrolat z neroli, hydrolat z lawendy, hydrolat z róży damasceńskiej, naturalny sok z aloesu. Całą kompozycję dopełnia kwas hialuronowy / Kopalnia-Zdrowia.pl

10. 100% Pure Maska z zieloną herbatą Water Bomb – zastrzyk nawilżenia dla suchej skóry. Kwas hialuronowy zawarty w niej zapewnia komórkom skóry nawilżenia, a koncentrat z zielonej herbaty ma silnie działanie przeciwutleniające i przeciwzapalne / Ecco Verde

Herbaciano-chabrowa esencja pod oczy

Postanowiłam wypróbować nowy, ciekawy składnik! Nazywa się Sucragel i co jakiś czas dochodzą mnie o nim same ochy i achy. Co to takiego?

Cytuję za Zielonyklub.pl:

“Sucragel jest nowym i interesującym składnikiem „zielonych” kosmetyków. Jest całkowicie naturalny na bazie estrów cukrowych, gliceryny i olejów roślinnych. Ma on unikalną właściwość zagęszczania oleju i tworzenia z niego żelu. Dzięki niemu tworzenie profesjonalnych olejowych żeli i emulsji jest banalnie proste. Co ciekawe, przy użyciu sucragelu można robić emulsje i żele całkowicie na zimno. Ale w razie potrzeby sucragel może być podgrzany do 80C.

By przygotować żel używa się 20 – 25% sucragelu i 80 – 75% oleju. Olej dodaje się stopniowo do sucragelu, ciągle mieszając aż do otrzymania jednolitego żelu. Tak przygotowany żel w zetknięciu z wodą spontanicznie emulguje, co jest kolejną cechą, która pozwala jeszcze bardziej powiększyć wachlarz jego zastosowań. Dodając do żelu wodę można bardzo łatwo otrzymać bazę dla kremu, mleczka, preparatu oczyszczającego skórę czy do mycia włosów. Łatwość wykonywania różnych receptur z użyciem sucragelu czyni go bardzo wdzięcznym materiałem i jednym z najlepszych wyborów do domowej produkcji kosmetyków.

Sucragel poza właściwościami zagęszczania, emulgowaniem i stabilizowaniem emulsji posiada również znakomite właściwości nawilżające oraz łagodnie oczyszczające.”

Brzmi bardzo ciekawie prawda?

Jeśli i Was zaintrygował, zobaczcie też koniecznie filmik instruktażowy, jak wykonać żel olejowy:

 

Zrobiłam więc kilka eksperymentów, licząc na piękny, gęsty żel. Niestety, prawdopodobnie przez fakt, że niestety nie posiadam takiego fajnego miksera, a może też przez moją niecierpliwość, taka idealna konsystencja mi nie wyszła…

Nie ma jednak tego złego! Powstało coś, z czym polubiłam się bardzo! Na żel zatem przyjdzie pora, być może następnym razem, jak zaopatrzę się w kolejną porcję składnika.

 

 

Tymczasem chciałam przedstawić Wam kosmetyk, który jest nieco łatwiej zrobić samemu, ot po prostu w domu, za pomocą zwykłego blendera. Powstaje nam coś w rodzaju lekkiej, żelowo-olejowej esencji, którą skóra fajnie przyjmuje i szybko wchłania. Bardzo więc polecam nie poddawanie się, jeśli nie uzyskujemy oczekiwanego rezultatu w naszych domowych laboratoriach. Spróbujcie zerknąć na swoją pracę nietypowo, odkryjcie coś nowego, ćwiczcie wyobraźnię. Jednocześnie nie przestawajcie próbować osiągnąć wcześniej zamierzonego celu. Najlepiej powiem połączyć kreatywność z wytrwałością.

Wracając do kosmetyku – ostatecznie powstała lekka esencja na bazie lnianego maceratu do stosowania wokół oczu. Wieczorem, po oczyszczeniu skóry, w trakcie codziennej pielęgnacji, wklepujemy 2-3 kropelki esencji na lekko jeszcze wilgotną po tonizacji skórę i idziemy spać. Zaczęłam stosować odkąd skończył mi się krem Orientany, o którym Wam ostatnio pisałam i muszę przyznać, ze spisuje się równie dobrze.

W esencji zawarłam bowiem antyoksydacyjną i usuwającą ze skóry wokół oczu zmęczenie i opuchliznę – zieloną herbatę, kojące i skórę i same oczy – kwiaty chabrów oraz mocno łagodzące – rumianek i lawendę. Te zioła macerowały się w mocno odżywczym oleju lnianym. Całość w połączeniu z nawilżającymi właściwościami sucragelu stworzyła prawdziwą petardę.

Polecam więc eksperymenty z sucragelem, a jeśli chcecie zdać się na prosty i szybki przepis na pielęgnacyjne cudo i wykorzystać przy tym tradycyjny blender – do dzieła!

 

Herbaciano-chabrowa esencja pod oczy

Składniki:

  • 20 ml sucragelu
  • 100 ml oleju lnianego
  • łyżka zielonej herbaty
  • łyżka suszonych chabrów
  • łyżka suszonych rumianków
  • łyżka suszonej lawendy

 

Do ceramicznej miseczki wsypujemy zioła i zalewamy olejem. Mieszaninę podgrzewamy na maluteńkim, malutenieczkim ogniu, w kąpieli wodnej, co jakiś czas mieszając. Nie pozwalamy, aby temperatura nadto się podniosła, a już na pewno nie dopuszczamy do wrzenia oleju.  W ten sposób macerujemy zioła przez 3-4 godziny. Po tym czasie odstawiamy macerat do ostygnięcia i przecedzamy olej przez sitko.

Do zlewki wlewamy sucragel. Włączamy blender na najmniejsze obroty i bardzo powoli, jak na powyższym filmiku, dolewamy 80 ml maceratu (dodałam też, co osobiście polecam, 1 ml eco konserwantu z Ecospa). Mieszamy aż do uzyskania możliwie jednolitej, żelowej konsystencji. Gotową esencję-żel przekładamy do pojemniczka z pompką. Źle zmieszana esencja, będzie się po jakimś czasie rozwarstwiać. Wystarczy wtedy strząsnąć pojemniczkiem.

Esencję, jak już wspominałam, nakładamy w trakcie wieczornej pielęgnacji, na oczyszczoną, stonizowaną skórę wokół oczu, wklepując 2-3 kropelki.

Powodzenia w pracy nad esencją i jeszcze bardziej – w tworzeniu żeli!

I za mnie trzymajcie kciuku! 🙂

 

W roli głównej: BIO Krem pod oczy Orientana

Mała gwiazdka dzisiaj zaświeci na naszym nieboskłonie. Mała – dosłownie. Bo tak naprawdę gwiazdą powinna być sporą. Dzisiaj w roli głównej zaprezentuje się Wam Naturalny Kompleksowy BIO KREM POD OCZY regenerująco – odmładzający marki Orientana.

Uff… przyznajcie, że nazwę to ma wybitnie długą. Mam wrażenie, ze producent w samej nazwie chciał po prostu zawrzeć całe sedno i wszystkie zalety kremu. Nie da się jednak ukryć, że nie jest to taki sobie o – zwyczajny kremik. Może więc i na długą nazwę zasługuje?

Zacznijmy jednak od opakowania. Muszę przyznać, że po prostu takie lubię. Cała oprawa graficzna jest lekka, przejrzysta, bardzo kobieca i osadzona w trendach. Szczególnego czaru dodają jej malowane chińskie piwonie, które to odgrywają istotną rolę w składzie kosmetyku. Sam pojemniczek na krem jest mały – jak to w przypadku kremów pod oczy, ale praktyczny i gwarantujący swobodę używania. Choć osobiście wolałaby jednak, żeby był go więcej…

 

 

Co jednak znajdziemy w środku? Krem o przyjemnych, nieoczywistym zapachu, o gładkiej i lekkiej konsystencji, w której jednak czuć bogate wypełnienie odżywczymi składnikami. Nie jest ani za lekki, ani zbyt tłusty. Wchłania się po krótkiej chwili wklepywania w okolice oczu, pozostawiając skórę faktycznie i widocznie odżywioną, napiętą i miłą w dotyku.

I może już od razu napiszę, że to jeden z najlepszych kremów pod oczy, jakie stosowałam. I że w ogóle – używanie go to czysta przyjemność. Mam wrażenie, że skóra wokół oczu stała się gładsza i bardziej sprężysta. Mam też nadzieję, że zyskał na tym mój uśmiech 🙂 Bo uśmiechać się bardzo lubię.

Producent zapewnia, że krem gwarantuje “zwiększenie elastyczności skóry, widoczny efekt spłycenia zmarszczek, zregenerowaną delikatną skórę okolic oczu, rozświetlone spojrzenie, optymalnie napiętą skórę wokół oczu.” I są to faktyczne efekty codziennego stosowania kremu.

Skład mamy tu.. hmmm… bogaty. Składników jest sporo, ale są to dobre składniki, oleje i ekstrakty roślinne. Na pierwszych miejscach znajdujemy wodę i glicerynę, co bywa czasem nie za dobrze odbierana. Osobiście jednak sama glicerynę lubię i stosuję. Nie widzę także problemu w zastosowaniu w fazie wodnej właśnie wody, choć przyznaję, że na hydrolaty jakoś tak lepiej reaguję. To, na co zwraca szczególną uwagę producent w składzie kremu to: “piwonia chińska, która poprawia obszar włókien i strukturę skóry, kofeina 0 usprawnia przepływ limfy, zmniejsza obrzęki i worki pod oczami, mika – daje efekt naturalnego rozświetlenia i rozjaśnienia skóry, alpinia lekarska – regeneruje funkcje barierowe naskórka, imbir – ma silne właściwości antyoksydacyjne i chroni skórę przed czynnikami powodującymi starzenie.”

Krem ma więc wszystko to, co krem pod oczy mieć powinien. Szczególnie osobiście lubię zawartość kofeiny w tego typu kosmetykach. Ona po prostu faktycznie dobrze skórze wokół oczu robi!

Gratuluję więc marce Orientana kolejnej dobrej nowości. Z przyjemnością podglądam kierunki, w których się rozwija. I trzymam mocno kciuki za dalsze sukcesy, za zaskakiwanie klientów, za jakość produktów i dobry marketing. Z przyjemnością poznam nowe azjatyckie cuda podane nam przez rodzimego producenta.

Krem dostępny na stronie Orientana.

 

Czary Marigold

Kasia, mam wrażenie, nigdy nie należała do tego świata. Kasia bowiem zawsze zdawała się należeć do świata, do którego mi nie dane było trafić. Choć próbowałam. Kasię zawsze widziałam oczami wyobraźni tańczącą z nimfami, biegającą z elfami lub poszukującą zapomnianych ścieżek z leśnymi wróżkami.

Miałam to szczęście chodzić z Kasią do klasy w liceum i być może jeszcze większe, że wciąż utrzymujemy kontakt. Utrudniony mocno, bowiem Kasia, moi drodzy, znalazła swoje miejsce daleko… Jakiś czas temu postanowili z mężem zakupić gospodarstwo na Warmii. I tam, słuchajcie, posiali nagietki! Intensywne, czyste, szczęśliwe wręcz nagietki. Ekologiczne i pełne warmińskiego słońca. Postanowili, że to nagietki staną się ich sposobem na życie, choć sprawdzają także inne rośliny.

I wiecie co? Te nagietki właśnie, ta ich pomarańczowa soczystość i zapomniana nieco moc, one właśnie tak bardzo mi do Kasi pasują.

Dzisiejszy post jest jedynie wstępem do nagietkowego tematu. Chciałabym bowiem pokazać Wam, co takiego z tych nagietków Kasia potrafi wyczarować. Ale spotkamy się z nimi zapewne jeszcze nie raz. Bardzo chciałabym zawitać w tym roku na nagietkowej farmie i na własne oczy zobaczyć całe pomarańczowe pole!

Gospodarstwo Kasi to Zioła Obiecane Giławy 71. Strona dopiero w budowie, zajrzyjcie więc koniecznie na fanpage na Facebooku i śledźcie poczynania Kasi. Osobiście wróżę nagietkową rewolucję!

 

A co to tu mamy?

Dwa cuda! Cudeńka! W których nie tylko znajdziemy oleje i olejki, nie tylko to, co najlepsze z nagietka… Mam wręcz nieodparte poczucie, że w tej niepozornej buteleczce i w aluminiowej puszeczce, w której schowany był balsam w kostce, dodano jakieś czary (o czym z resztą mówi nam sama etykieta). Może jakąś tajemną alchemiczną energię? Może jakiś kosmiczny pierwiastek? Może ducha warmińskich lasów i jezior?

No coś ewidentnie w nich jest!

To, co wiem na pewno, to w tym uroczym maślanym nagietku, w obsypanym nagietkowym suszem balsamie w kostce, który zachwyca wizualnie i odurza (ale pozytywnie) zapachem, mamy masło shea, wosk pszczeli, macerat z ekologicznego nagietka oraz olejki eteryczne z bergamotki, pomarańczy, cytryny, limonki, paczuli. Trzeba przyznać, że nie przyszło by mi samej do głowy połączyć nuty cytrusowe z intensywnym paczuli, ale to naprawdę działa! Aromat pozostaje na skórze do następnego dnia, intryguje i kusi.

W buteleczce natomiast mamy macerat z nagietka w oleju sezamowym z domieszką olejków z cytryny, pomarańczy i bergamotki. Zapach zniewala. Mam wrażenie, jakbym pachniała… ciasteczkami! Energetyzującymi ciasteczkami z ukrytą mocą.

Jak stosujemy te cuda? Wsmarowujemy w wilgotną skórę po kąpieli. Spokojnie, powolnymi ruchami, nie warto tu się spieszyć. Delektujmy się! Odrywamy kawałeczek balsamu, roztapiamy go w dłoniach i masujemy skórę. Macerat można także zmieszać z ulubionym balsamem lub dolać łyżkę do kąpieli. Balsam w kostce jest cięższy, gęstszy, dłużej go czuć na skórze, ale to właśnie domena maseł z woskiem. Jeśli wolicie coś lżejszego, sięgnijcie po olejek. Oba wspaniale koją, odżywiają i zmiękczają skórę. Jest przyjemna w dotyku i zdrowsza. Nagietek pielęgnuje, wspomaga regenerację i łagodzi podrażnienia.

I cały czas ma się uczucie, jakby tu faktycznie było coś jeszcze… Ten tajemniczy składnik, magiczny pierwiastek, którego nie umiem ani nazwać ani zrozumieć.

Maceraty i balsamy dostępne są na razie poprzez fanpage Zioła Obiecane Giławy 71 na Facebooku, warto także zaglądać na sobotni targ w Jezioranach. Strona internetowa i sklep jeszcze są w budowie. Z pewnością Was poinformuję, jak zaczną działać!

Ziołowy olejek śródziemnomorski

Mam dla Was świetny pomysł na pamiątkę z wakacji! Jeśli tylko wybieracie się gdzieś w regiony śródziemnomorskie, koniecznie, ale to koniecznie zaopatrzcie się w zioła! Czy to takie sprzedawane w bukietach w małych sklepikach, czy, jeszcze lepiej, zebrane samemu, podczas spaceru po odludnej łące z widokiem na morze. Oj tak, zioła i przyprawy to coś, co uwielbiam zwozić do domu!

W tym roku niestety nie będą nam dane śródziemnomorskie wyprawy, ale nic straconego! Moja siostra niedawno wróciła z Sycylii i przywiozła mi całą, pachnącą, już zasuszoną gorącym włoskim słońcem wiązkę (wraz z migdałowymi ciasteczkami)! Co to? Któraś z odmian macierzanki, najprawdopodobniej ta piaskowa (Thymus serpyllum). Ale nie będziemy się kłócić czy aby nie na pewno macierzanka zwyczajna (Thymus pulegioides) czy macierzanka tymianek (Thymus vulgaris) czyli po prostu tymianek. Pachnie w każdym razie cudownie, świeżo, intensywnie! Już wylądowała w kilku obiadach!

I nie musicie akurat dokładnie macierzanki szukać. W zeszłym roku to my przywieźliśmy gałązki rozmarynu z Grecji. Dowiedzcie się z czego słynie region w którym akurat jesteście. Zioła śródziemnomorskie mają bowiem dużą moc, trochę podobną w każdym z nich!

 

 

Dzisiaj pokażę Wam, jak wspaniale takie skarby z wakacji wykorzystać!

Możecie oczywiście zalać je zwykłym kuchennym olejem lub oliwą i zrobić sobie w ten sposób olej aromatyzowany. Jak najbardziej! Ja proponuję jednak wykorzystać ich aromaterapeutyczną moc i stworzyć lekki, a piękny ziołowy olejek śródziemnomorski!

Będzie to olejek doprawdy wyjątkowy.

Olejek, który ma moc przywracania dobrego nastroju.

Olejek, który, jeśli na niego tylko popatrzycie, wywoła uśmiech na twarzy i zaleje Was lawiną pięknych, słonecznych wspomnień.

Olejek, który stanie się ozdobą każdej kuchni i łazienki.

Olejek, będący aromaterapeutyczną petardą!

Olejek orzeźwiający, poprawiający jasność myślenia i bystrość umysłu.

Olejek jednocześnie kojący nerwy i przywracający spokój.

Olejek o silnym działaniu antybakteryjnym i przeciwzapalnym.

Olejek idealny na wszelkie ukąszenia czy wypryski, o działaniu antyseptycznym i uśmierzającym swędzenie.

Olejek ułatwiający oddychanie i udrażniający górne drogi oddechowe.

Sami widzicie – warto zrobić! Bo nie tylko stworzycie coś, co faktycznie się przyda, ale jednocześnie stanie się piękną dekoracją.

Ach, dodam jeszcze, że będzie to połączenie maceratu z olejkiem aromaterapeutycznym, bo nie tylko będziemy wyciągać to, co najlepsze z samej rośliny, ale dodamy do niego nieco olejków eterycznych.

Będzie to też bardzo leciutki, tzw. suchy olejek. Jako bazę wybrałam tu bowiem frakcjonowany olej kokosowy, który charakteryzuje się także idealną przejrzystością, dzięki czemu wzmacnia także doznania wizualne.

Do dzieła!

 

 

Ziołowy olejek śródziemnomorski

Składniki:

  • nieco zebranych w wakacje ziół śródziemnomorskich – macierzanka, tymianek, rozmaryn, oregano, itp., ewentualnie doniczkowe
  • 50 ml frakcjonowanego oleju kokosowego (Ecospa.pl)
  • 10 kropelek olejku rozmarynowego
  • 10 kropelek olejku tymiankowego
  • 5 kropelek olejku miętowego lub oregano

 

Do szklanej butelki przekładamy suche zioła. Zalewamy je olejem, dolewamy olejki, lekko mieszamy. Całość odstawiamy na kilka dni, najlepiej na 2 tygodnie w spokojne miejsce, co jakiś czas delikatnie wstrząsając. Po tym czasie stosujemy według uznania. Polecam smarować odrobiną olejku nadgarstki, aby olejki eteryczny wciąż się wokół nas unosiły. W okresach zimowych, przy niedrożności górnych dróg oddechowych, smarujemy olejkiem klatkę piersiową. Przydatny jest także na ukąszenia owadów czy wypryski, nakładamy go wtedy punktowo na skórę. Warto dolewać łyżkę oleju do kąpieli.

 

Nowości i ciekawostki ze świata kosmetyki naturalnej 06

Nadeszła pora na kolejną porcję nowości i ciekawostek ze świata kosmetyki naturalnej!

Zrobiłam Wam małe zestawienie najciekawszych nowych produktów na rynku. A może macie jakieś swoje typy, z którymi chętnie się podzielicie, a o których będę mogła napisać następnym razem? Chętnie poczytam – czy to w komentarzach, czy w mailach. Czekam i liczę na Was.

A tymczasem, oto co przyciągnęło moją uwagę najbardziej!

 

1. Rosadia, Duetus, Aloesove

Najgorętsza nowość!

Kolejne marki znanego nam wszystkim dobrze Sylveco. Zaskakują, trzeba to przyznać. Rozwijają się szybko i zdobywają coraz mocniej dobrą pozycję na rynku. Cóż więc znalazło się tym razem w ofercie?

Poznajmy nowe marki!

ROSADIA to marka oparta o surowce pochodzące z wyjątkowych roślin, których unikalne właściwości są gwarancją skutecznego działania: róża bułgarska (damasceńska), róża dzika, drzewko różane.

Wyjątkowym składnikiem kosmetyków ROSADIA jest drogocenny olejek z róży damasceńskiej, który pozyskiwany jest przez destylację ręcznie zbieranych kwiatów tej rośliny uprawianej w słynnej Dolinie Róż w Kazanłyku w Bułgarii. Z dwóch do pięciu ton zebranych kwiatów destyluje się 1 kg olejku eterycznego. Od ponad 330 lat róża damasceńska uprawiana jest w tym rejonie, ponieważ uważa się, że Dolina Róż posiada unikalne, wyjątkowe warunki (strukturę gleby, wilgotność powietrza, zachmurzenie i opady deszczu) do uzyskania najwyższej jakości olejku różanego. Róże zbierane są w ściśle określonej porze, od wschodu słońca do ok. 10.00-11.00 godziny, ponieważ wtedy kwiaty mają największe stężenie olejków.

Ze względu na bogactwo substancji opóźniających procesy starzenia się skóry (antyoksydantów), a także składników działających łagodząco, odżywczo, nawilżająco oraz wzmacniająco na naczynia krwionośne, seria ROSADIA dedykowana jest przede wszystkim cerom naczynkowym, dojrzałym, suchym i wrażliwym.

DUETUS to nowoczesne polskie kosmetyki naturalne, przeznaczone do pielęgnacji w konwencji minimalizmu i uniwersalizmu.

Kosmetyki DUETUS wyróżniają:
⦁ unikatowe receptury oparte o właściwości regulująco- detoksykujące (węgiel aktywny,  olej z konopi, olej z czarnuszki, ekstrakt ze skrzypu polnego, kwasy AHA, BHA, PHA)
⦁ w 100% wegański, naturalny i biodegradowalny skład,
⦁ kompozycja naturalnych olejków eterycznych, która stanowi o zapachu każdego produktu,
⦁ brak sztucznych barwników, aromatów,
⦁ atrakcyjna cena w stosunku do jakości,
⦁ oryginalny design opakowań,
⦁ funkcjonalność i możliwość wielu zastosowań (będą to pierwsze na rynku kosmetyki anty-trądzikowe, anti-pollution i unisex)

Anti-pollution (kosmetyki antysmogowe) – hasło to odnosi się do produktów chroniących przed zanieczyszczeniami i negatywnym działaniem składników toksycznych (metale ciężkie, gazy) występujących w środowisku. Produkty takie charakteryzują się występowaniem w składzie kompleksów naprawczych, antyoksydacyjnych, silnie regeneracyjnych i ochronnych.

Unisex – hasło dotyczy produktów uniwersalnych, dla obu płci (DUET-us, analogia w nazwie marki).

ALOESOVE to seria kosmetyków bazująca na najwyższej jakości ekstrakcie z aloesu, pochodzącym z upraw ekologicznych i posiadającym certyfikat UE dla rolnictwa ekologicznego. Wysoka jakość surowca jest potwierdzona znakiem IASC (International Aloe Science Council).

Wykorzystany surowiec to 200-krotnie zatężony standaryzowany ekstrakt z aloesu, który został poddany procesowi liofilizacji. Szybka obróbka liści po zbiorze pozwala zachować aktywność biologiczną i zapobiega degradacji bakterii. Dzięki procesowi liofilizacji ekstraktu, kosmetyki ALOESOVE posiadają w swoim składzie minimum 20% czystego organicznego soku z aloesu.

Kosmetyki ALOESOVE to również kosmetyki nieszkodliwe dla środowiska, biodegradowalne, posiadające tylko składniki pochodzenia roślinnego i które w 100% spełniają kryteria dla kosmetyków naturalnych. Ponadto w recepturach kosmetyków ALOESOVE zastosowano kompozycje olejków eterycznych, aby nadać produktom świeże, przyjemne i całkowicie naturalne zapachy.

Dostępne na Sylveco.pl

2. YOPE

Ale fajny filmik, prawda?

Nie jest to już najświeższa nowość, ale jeszcze Wam nie pokazywałam nowych wakacyjnych zapachów żeli pod prysznic YOPE. Jak zwykle zaskakują połączeniami i świetną oprawą graficzną. Cały marketing, z resztą, na najwyższym poziomie. / Sami sprawdźcie na Yope.me

3. Ministerstwo Dobrego Mydła

A z tą lawendą to jest całkiem długa historia, która mówi nie tyle o samej lawendzie, ale o naszym rozwoju w uprawianym rzemiośle.

To fragment wpisu na Facebooku Ministerstwa o premierze nowych, jakże długo wyczekiwanych, mydeł lawendowych. A że historia ta jest i niezwykle ciekawa i pouczająca, odsyłam Was na fanpage – poczytajcie, zainspirujcie się, sprawdźcie nowe mydełko, które wygląda doprawdy wspaniale! >> Ministerstwo Dobrego Mydła

 

4. IOSSI

 

Jest też nowość od IOSSI! Bardzo ciekawy kosmetyk – Ryż i kokos. Pasta do mycia twarzy!

I znowuż przytoczę wpis facebookowy z premiery pasty:

“Już jest! Niezwykle delikatna pasta do mycia twarzy. Ma działanie oczyszczające i lekko złuszczające. Stosując ją zapomnisz o uczuciu suchej i ściągniętej skóry – teraz po umyciu Twoja twarz będzie czysta, miękka i nawilżona.

Pasta składa się w 100% z naturalnych składników, takich jak nawilżające fermenty z kokosa i rzodkiewki, delikatnie złuszczający puder z ryżu i kokosa, oczyszczające proteiny z ryżu oraz zmiękczający skórę skwalan z trzciny cukrowej i olej babassu. Składnikiem pasty wspomagającym regenerację naskórka i łagodzącym podrażnienia jest Bisabolol – nie wywołujący alergii ekstrakt z rumianku rzymskiego.

Więcej w sklepie IOSSI

 

5. Fitomed

Od razu zwróciły moją uwagę, kiedy tylko zobaczyłam je w jednym ze znajomych sklepów. Nowości marki Fitomed, która przeżywa ostatnimi czasy pozytywną transformację. Stworzyła przy tym miedzy innymi bardzo ciekawą serię – esensje nawilżające i olejki miejskie – dzika róża / róża damasceńska i kocanka włoska. Esencje mają tu stanowić tzw. prekosmetyk, który używa się tuż przed użyciem olejku. W ten sposób dopiero najlepiej wypełniają swoje funkcje, a i sama bardzo polecam taki sposób stosowania olejków. Najlepiej własnie wymieszać je z kosmetykami takimi jak esencje lub ze zwykłym kwasem hialuronowym.

Odsyłam Was więc na stronę Fitomedu – myślę, ze warto zainteresować się tymi nowościami / Fitomed

 

6. D’ALCHÉMY

 

Na tę markę natknęłam się całkowicie przez przypadek i, przyznam, mocno mnie zaintrygowała. Po pierwsze dlatego, że świetnie się prezentuje – cała identyfikacja wizualna, strona www, prezentacja – są świetne, współgrają ze sobą i tworzą jasny komunikat – mamy oto nową ekskluzywną markę, która zapewne nieźle poruszy nasz rodzimy rynek. Warto przyjrzeć się jej bliżej!

Cytując opis ze strony: “Filozofia Alchemików opiera się na holistycznej koncepcji, według której wszystkie elementy we wszechświecie są ze sobą powiązane i wzajemnie na siebie oddziałują. Alchemicy nie rozróżniają „rzeczy materialnych” i „spraw duchowych”; według nich są to różne przejawy tego samego istnienia. Zmiana w jednej sferze wiąże się ze zmianą w drugiej i nie sposób oddziaływać na nie oddzielnie.

Dążeniem Alchemików jest poznanie zasad i zdobycie umiejętności „transmutacji”: przemiany czegoś zwykłego w coś, co staje się doskonałe. Taka przemiana zachodzi w trakcie procesu, podczas którego niedoskonałości zostają usunięte i powstaje to, co piękne i szlachetne. Alchemicy przystępują do swoich prac z szacunkiem i pokorą wobec wszystkiego, z czym mają do czynienia: wobec substancji, których używają, wobec narzędzi, którymi się posługują, wobec metod, które opracowują, a przede wszystkim wobec tego, CO udoskonalają. Dla Alchemików najważniejszym i nieskończonym źródłem jest Natura. Z niej pochodzą potrzebne im substancje, a także ich wiedza i inspiracje. Natura jest dobrem i mądrością, którą Alchemicy chcą poznać i w której chcą uczestniczyć. To wszystko łączy Alchemię i D’ALCHEMY.”

Po więcej udajcie się do D’ALCHEMY

 

7. BALJA

Na koniec mała, maleńka manufaktura, która wzbudziła moje zaciekawienie. Balja ma w swojej ofercie na razie cztery produkty – ekologiczne środki czyszczące. Proste, nieskomplikowane, równie prosto, ale ładnie zapakowane.

Piszą o sobie: “Dołożyliśmy wszelkich starań, aby wpływ naszych środków czystości na środowisko i nasze zdrowie był ograniczony do minimum. Stąd nasze produkty są w 100% biodegradowalne, a wszystkie opakowania i cała reszta łatwo poddaje się recyklingowi.”

Widać, że to dopiero początki, a z przyjemnością będę się przyglądać rozwojowi marki!

Więcej na Balja

Facebook