KategorieNaturalna pielęgnacja

Nowości i ciekawostki ze świata kosmetyki naturalnej 06

Nadeszła pora na kolejną porcję nowości i ciekawostek ze świata kosmetyki naturalnej!

Zrobiłam Wam małe zestawienie najciekawszych nowych produktów na rynku. A może macie jakieś swoje typy, z którymi chętnie się podzielicie, a o których będę mogła napisać następnym razem? Chętnie poczytam – czy to w komentarzach, czy w mailach. Czekam i liczę na Was.

A tymczasem, oto co przyciągnęło moją uwagę najbardziej!

 

1. Rosadia, Duetus, Aloesove

Najgorętsza nowość!

Kolejne marki znanego nam wszystkim dobrze Sylveco. Zaskakują, trzeba to przyznać. Rozwijają się szybko i zdobywają coraz mocniej dobrą pozycję na rynku. Cóż więc znalazło się tym razem w ofercie?

Poznajmy nowe marki!

ROSADIA to marka oparta o surowce pochodzące z wyjątkowych roślin, których unikalne właściwości są gwarancją skutecznego działania: róża bułgarska (damasceńska), róża dzika, drzewko różane.

Wyjątkowym składnikiem kosmetyków ROSADIA jest drogocenny olejek z róży damasceńskiej, który pozyskiwany jest przez destylację ręcznie zbieranych kwiatów tej rośliny uprawianej w słynnej Dolinie Róż w Kazanłyku w Bułgarii. Z dwóch do pięciu ton zebranych kwiatów destyluje się 1 kg olejku eterycznego. Od ponad 330 lat róża damasceńska uprawiana jest w tym rejonie, ponieważ uważa się, że Dolina Róż posiada unikalne, wyjątkowe warunki (strukturę gleby, wilgotność powietrza, zachmurzenie i opady deszczu) do uzyskania najwyższej jakości olejku różanego. Róże zbierane są w ściśle określonej porze, od wschodu słońca do ok. 10.00-11.00 godziny, ponieważ wtedy kwiaty mają największe stężenie olejków.

Ze względu na bogactwo substancji opóźniających procesy starzenia się skóry (antyoksydantów), a także składników działających łagodząco, odżywczo, nawilżająco oraz wzmacniająco na naczynia krwionośne, seria ROSADIA dedykowana jest przede wszystkim cerom naczynkowym, dojrzałym, suchym i wrażliwym.

DUETUS to nowoczesne polskie kosmetyki naturalne, przeznaczone do pielęgnacji w konwencji minimalizmu i uniwersalizmu.

Kosmetyki DUETUS wyróżniają:
⦁ unikatowe receptury oparte o właściwości regulująco- detoksykujące (węgiel aktywny,  olej z konopi, olej z czarnuszki, ekstrakt ze skrzypu polnego, kwasy AHA, BHA, PHA)
⦁ w 100% wegański, naturalny i biodegradowalny skład,
⦁ kompozycja naturalnych olejków eterycznych, która stanowi o zapachu każdego produktu,
⦁ brak sztucznych barwników, aromatów,
⦁ atrakcyjna cena w stosunku do jakości,
⦁ oryginalny design opakowań,
⦁ funkcjonalność i możliwość wielu zastosowań (będą to pierwsze na rynku kosmetyki anty-trądzikowe, anti-pollution i unisex)

Anti-pollution (kosmetyki antysmogowe) – hasło to odnosi się do produktów chroniących przed zanieczyszczeniami i negatywnym działaniem składników toksycznych (metale ciężkie, gazy) występujących w środowisku. Produkty takie charakteryzują się występowaniem w składzie kompleksów naprawczych, antyoksydacyjnych, silnie regeneracyjnych i ochronnych.

Unisex – hasło dotyczy produktów uniwersalnych, dla obu płci (DUET-us, analogia w nazwie marki).

ALOESOVE to seria kosmetyków bazująca na najwyższej jakości ekstrakcie z aloesu, pochodzącym z upraw ekologicznych i posiadającym certyfikat UE dla rolnictwa ekologicznego. Wysoka jakość surowca jest potwierdzona znakiem IASC (International Aloe Science Council).

Wykorzystany surowiec to 200-krotnie zatężony standaryzowany ekstrakt z aloesu, który został poddany procesowi liofilizacji. Szybka obróbka liści po zbiorze pozwala zachować aktywność biologiczną i zapobiega degradacji bakterii. Dzięki procesowi liofilizacji ekstraktu, kosmetyki ALOESOVE posiadają w swoim składzie minimum 20% czystego organicznego soku z aloesu.

Kosmetyki ALOESOVE to również kosmetyki nieszkodliwe dla środowiska, biodegradowalne, posiadające tylko składniki pochodzenia roślinnego i które w 100% spełniają kryteria dla kosmetyków naturalnych. Ponadto w recepturach kosmetyków ALOESOVE zastosowano kompozycje olejków eterycznych, aby nadać produktom świeże, przyjemne i całkowicie naturalne zapachy.

Dostępne na Sylveco.pl

2. YOPE

Ale fajny filmik, prawda?

Nie jest to już najświeższa nowość, ale jeszcze Wam nie pokazywałam nowych wakacyjnych zapachów żeli pod prysznic YOPE. Jak zwykle zaskakują połączeniami i świetną oprawą graficzną. Cały marketing, z resztą, na najwyższym poziomie. / Sami sprawdźcie na Yope.me

3. Ministerstwo Dobrego Mydła

A z tą lawendą to jest całkiem długa historia, która mówi nie tyle o samej lawendzie, ale o naszym rozwoju w uprawianym rzemiośle.

To fragment wpisu na Facebooku Ministerstwa o premierze nowych, jakże długo wyczekiwanych, mydeł lawendowych. A że historia ta jest i niezwykle ciekawa i pouczająca, odsyłam Was na fanpage – poczytajcie, zainspirujcie się, sprawdźcie nowe mydełko, które wygląda doprawdy wspaniale! >> Ministerstwo Dobrego Mydła

 

4. IOSSI

 

Jest też nowość od IOSSI! Bardzo ciekawy kosmetyk – Ryż i kokos. Pasta do mycia twarzy!

I znowuż przytoczę wpis facebookowy z premiery pasty:

“Już jest! Niezwykle delikatna pasta do mycia twarzy. Ma działanie oczyszczające i lekko złuszczające. Stosując ją zapomnisz o uczuciu suchej i ściągniętej skóry – teraz po umyciu Twoja twarz będzie czysta, miękka i nawilżona.

Pasta składa się w 100% z naturalnych składników, takich jak nawilżające fermenty z kokosa i rzodkiewki, delikatnie złuszczający puder z ryżu i kokosa, oczyszczające proteiny z ryżu oraz zmiękczający skórę skwalan z trzciny cukrowej i olej babassu. Składnikiem pasty wspomagającym regenerację naskórka i łagodzącym podrażnienia jest Bisabolol – nie wywołujący alergii ekstrakt z rumianku rzymskiego.

Więcej w sklepie IOSSI

 

5. Fitomed

Od razu zwróciły moją uwagę, kiedy tylko zobaczyłam je w jednym ze znajomych sklepów. Nowości marki Fitomed, która przeżywa ostatnimi czasy pozytywną transformację. Stworzyła przy tym miedzy innymi bardzo ciekawą serię – esensje nawilżające i olejki miejskie – dzika róża / róża damasceńska i kocanka włoska. Esencje mają tu stanowić tzw. prekosmetyk, który używa się tuż przed użyciem olejku. W ten sposób dopiero najlepiej wypełniają swoje funkcje, a i sama bardzo polecam taki sposób stosowania olejków. Najlepiej własnie wymieszać je z kosmetykami takimi jak esencje lub ze zwykłym kwasem hialuronowym.

Odsyłam Was więc na stronę Fitomedu – myślę, ze warto zainteresować się tymi nowościami / Fitomed

 

6. D’ALCHÉMY

 

Na tę markę natknęłam się całkowicie przez przypadek i, przyznam, mocno mnie zaintrygowała. Po pierwsze dlatego, że świetnie się prezentuje – cała identyfikacja wizualna, strona www, prezentacja – są świetne, współgrają ze sobą i tworzą jasny komunikat – mamy oto nową ekskluzywną markę, która zapewne nieźle poruszy nasz rodzimy rynek. Warto przyjrzeć się jej bliżej!

Cytując opis ze strony: “Filozofia Alchemików opiera się na holistycznej koncepcji, według której wszystkie elementy we wszechświecie są ze sobą powiązane i wzajemnie na siebie oddziałują. Alchemicy nie rozróżniają „rzeczy materialnych” i „spraw duchowych”; według nich są to różne przejawy tego samego istnienia. Zmiana w jednej sferze wiąże się ze zmianą w drugiej i nie sposób oddziaływać na nie oddzielnie.

Dążeniem Alchemików jest poznanie zasad i zdobycie umiejętności „transmutacji”: przemiany czegoś zwykłego w coś, co staje się doskonałe. Taka przemiana zachodzi w trakcie procesu, podczas którego niedoskonałości zostają usunięte i powstaje to, co piękne i szlachetne. Alchemicy przystępują do swoich prac z szacunkiem i pokorą wobec wszystkiego, z czym mają do czynienia: wobec substancji, których używają, wobec narzędzi, którymi się posługują, wobec metod, które opracowują, a przede wszystkim wobec tego, CO udoskonalają. Dla Alchemików najważniejszym i nieskończonym źródłem jest Natura. Z niej pochodzą potrzebne im substancje, a także ich wiedza i inspiracje. Natura jest dobrem i mądrością, którą Alchemicy chcą poznać i w której chcą uczestniczyć. To wszystko łączy Alchemię i D’ALCHEMY.”

Po więcej udajcie się do D’ALCHEMY

 

7. BALJA

Na koniec mała, maleńka manufaktura, która wzbudziła moje zaciekawienie. Balja ma w swojej ofercie na razie cztery produkty – ekologiczne środki czyszczące. Proste, nieskomplikowane, równie prosto, ale ładnie zapakowane.

Piszą o sobie: “Dołożyliśmy wszelkich starań, aby wpływ naszych środków czystości na środowisko i nasze zdrowie był ograniczony do minimum. Stąd nasze produkty są w 100% biodegradowalne, a wszystkie opakowania i cała reszta łatwo poddaje się recyklingowi.”

Widać, że to dopiero początki, a z przyjemnością będę się przyglądać rozwojowi marki!

Więcej na Balja

Najlepsze na upały – odświeżające i kojące kosteczki aloesowo-jogurtowe

Upały chwilowo zelżały, przynajmniej tu, na południu. Wrócą jednak szybko! Trzeba się więc na nie przygotować.

Mam dzisiaj dla Was baaaardzo prosty pomysł na najlepsze pod słońcem remedium na rozgrzaną, zmęczoną, zbyt długo wystawianą na słońce skórę. Coś co każda z Was koniecznie musi mieć w swoim… zamrażalniku.

Wyobraźcie sobie, że cały dzień biegacie w tym upale, że praca wymęczyła, że załatwiałyście coś latając od miejsca do miejsca. Padacie, a tu jeszcze czeka Was wieczorne spotkanie z przyjaciółmi. Skóra domaga się odpoczynku i ukojenia. Sięgacie wtedy do lodówki, bierzecie jedną z naszych kosteczek aloesowo-jogurtowych i masujecie nimi twarz. Spokojnie, delikatnie wykonujecie zimny masaż okrężnymi ruchami, uwalniając kojącą moc aloesu i jogurtu. To coś w rodzaju mroźnej, ekspresowej maski. Aż całość się rozpłynie, a skóra odżyje.

Albo inaczej…

Dzieci wróciły do domu z przegrzaną lub poparzoną już słońcem skórą. I to samo – sięgacie do lodówki, wyciągacie kilka kosteczek i zapewniacie im aloesowo-jogurtowy plaster, lodowe złagodzenie, kojący, regenerujący chłód.

No przyznajcie – warto mieć w zamrażalniku nasze dzisiejsze kosteczki. Zwłaszcza, ze to TYLKO dwa składniki!

 

Odświeżające i kojące kosteczki aloesowo-jogurtowe

Składniki

  • Sok aloesowy (kupiłam ten)
  • Jogurt naturalny

 

Przygotujcie foremki na lód. Do każdej wlejcie nieco soku aloesowego i dodajcie łyżeczką trochę jogurtu. Całość przełóżcie do zamrażalnika i pozostawcie w nim, aż do momentu, kiedy okażą się potrzebne.

 

 

Kosmetyki na ostro

Moją uwagę zwróciły niedawno kosmetyki z… chili! Tak, dokładnie. Nie pomyliliście się! Jest ich coraz więcej na rynku, a do tego wydają się być naprawdę ciekawe. Sama miałam tylko raz styczność z papryczkowymi kosmetykami. Kiedyś, dawno temu, pokusiłam się na zabieg kosmetykami marki Ilcsi, o którą już u nas ciężko. Było to , przyznam, niezapomniane doświadczenie. To uczucie lekkiej ostrości na skórze… a potem czerwona buzia… ale też ogromne zdumienie, że skóra faktycznie potem i wyglądała i czuła się lepiej.

Ciekawa więc jestem poniższych produktów bardzo. A może już się z którymiś spotkaliście?

Oto, co wyszukałam… na ostro!

 

1.SPLAT Special Chili – Wybielająca pasta regenerująca dziąsła – nie jest to kosmetyk naturalny, ale zawiera ekstrakt z ostrej papryki chili, który dba o zdrowie tkanek w jamie ustnej i poprawia krążenie krwi / Esanus

2. Wooden Spoon Organiczny olejek antycellulitowy z chili i imbirem – kuracja antycellulitowa zmierzająca do uzyskania gładkiej, miękkiej i odżywionej skóry. Stworzona z potężnej mieszanki naturalnych olejków / Matique

3. Wooden Spoon Serum na porost włosów i przeciw wypadaniu z drogocennymi olejami i chili – mieszanka drogocennych olejów opracowana w taki sposób aby wzmacniać, pogrubiać i odnawiać osłabione i pozbawione życia włosy. Wspomaga porost nowych włosów, zapobiega ich zniszczeniu i utracie / Matique

4. Mydło organiczne pomarańcza & chilli – mydło organiczne w formie czekolady o zapachu pomarańczy z chilli / Idunn Naturals

5. Kąpiel Agafii Cukrowy scrub do ciała z chili – otwiera pory skórne i pomaga pozbyć się toksyn. Skóra odzyskuje swoją jędrność i elastyczność / Triny

6. Hands on Veggies Szampon zwiększający objętość z chilli oraz werbeną egzotyczną – zawiera fermentowane ekstrakty z chilli, werbenę egzotyczną oraz białą glinkę ab wzmacniać strukturę włosa oraz objętość włosów / Matique

7. Aktywne serum ziołowe na porost włosów z 7 ziół – Apteczka Babci Agafii – zawiera w swoim składzie kompleks ekstraktów i olei z  roślin stymulujących pobudzenie wzrostu – prawoślaz, cytryniec chiński, żeń-szeń, melisa, korzeń łopianu, pokrzywa, kotki brzozowe oraz prowitaminę B5, kompleks drożdży piwnych, papryczkę chili i Climabazol® / BioOrganika

8. Naturalny olejek  do włosów z Papryką Chili stymulator wzrostu włosów Fitocosmetics – przyspiesza wzrost włosów, wzmacnia cebulki włosowe, hamuje wypadanie włosów, zmniejsza podrażnienia skóry głowy i poprawia jej stan / Bioika

9. Herbata Słodkie Chili BIO – Słodka, korzenna i bardzo aromatyczna herbata, doskonała do picia o każdej porze dnia. Pomaga się odprężyć i zrelaksować / Triny

 

W portfolio: sesja produktowa Sylveco

Miałam ostatnio przyjemność wykonać sesję kreatywną produktową dla Sylveco – dla wszystkich trzech marek producenta czyli Sylveco, Vianek i Biolaven.

Zapewne dobrze je znacie, wiecie więc, że są to nasze polskie naturalne marki, pełne ekstraktów z rodzimych ziół. Zależało mi więc na tym, aby na zdjęciach ukazać to, czym marki się wyróżniają. Aby było sporo natury, drewnianych tekstur, roślin z łąk i lasów, ale także aby były osadzone w aktualnych trendach – roślinnych kompozycji i gry cieniami.

Sesję dodałam już do mojego portfolio, do którego serdecznie zapraszam – Lili Creative.

A oto część jej efektów 🙂

 

PO WIĘCEJ ZDJĘĆ

KLIKNIJ PONIŻEJ

Akacjowa miodulka do oczyszczania twarzy

Zapach akacji, ta niezwykła słodka woń, unosił się ostatnio wszędzie! Czasami zatrzymywałam się gdzieś w pobliżu drzew i po prostu – wąchałam. Zamęczałam dziecko moje dzielne ciągłymi zachwytami nad akacjami pokrytymi białym kwieciem. No ale przyznajcie sami – jak tu się nie zachwycać!?

I tak z tych zachwytów postanowiłam wykorzystać pyszny miód akacjowy, który niedawno dostałam. Akurat w sam raz na koniec akacjowego sezonu. Zrobiłam jeden z najfajniejszych oczyszczaczy do twarzy, jakie mogą być!

Nasza dzisiejsza akacjowa miodulka to nic innego jak bardzo delikatna, w pełni naturalna pasta do mycia twarzy. Do nawet najbardziej delikatnej cery. Jestem przekonana, że spodoba się Wam wszystkim! Zawarłam w niej bowiem to, czego potrzeba każdej skórze nie tylko do oczyszczenia, ale także odżywienia i regeneracji.

Mamy więc w głównej mierze sam miód! Dobro ogromne, które sprawia, ze miodulka ma działanie antybakteryjne i wygładzające, działa niczym plaster na zmęczoną, podrażnioną skórę. Delikatne oczyszczanie zawdzięczamy białej glince, która także absorbuje nadmiar sebum. Podobnie jak odrobina mączki owsianej, która nadaje paście dobrą konsystencję, zmiękcza skórę i ją koi. Całość uzupełniłam pełnym w nienasycone kwasy tłuszczowe i przeciwutleniacze olejem lnianym o właściwościach przeciwzapalnych i normalizujących.

I tak powstała gęsta pasta, którą nakładamy wieczorem na wilgotną skórę twarzy (około łyżeczki) i delikatnie masujemy przez dłuższą chwilę. Po tym czasie zmywamy całość wodą lub naturalnym żelem do mycia twarzy. I uśmiechamy się do siebie w lustrze. I dotykamy gładkiej, nawilżonej, odżywionej skóry.

No, cudo!

 

 

Akacjowa miodulka do oczyszczania twarzy

Składniki:

  • 100 g miodu akacjowego
  • 40 g białej glinki
  • 30 ml oleju lnianego
  • 10 g mączki owsianej koloidalnej

 

Całość dokładnie mieszamy do uzyskania konsystencji gęstej pasty. Przekładamy do czystego pojemniczka. Stosujemy jak opisałam powyżej.

Miodulkę można przechowywać bardzo długo, ważne tylko, aby nie dostawała się do niej wilgoć.

 

W roli głównej: Annabelle Minerals

Znacie już Annabelle Minerals?

Pewnie sporo z Was zna. Ja właśnie poznałam. No… liznęłam, że tak powiem, ledwie.

Czy warto było?

 

Ot, trzy małe, niepozorne pojemniczki. Jak to bywa w przypadku kosmetyków mineralnych. Niewielkie, a od razu powiem – bardzo wydajne. A w nich -Puder rozświetlający, Róż mineralny Sunrise i Cień glinkowy Smoothie. Wszystkie mają bardzo niepozorne odcienie. Wręcz podobne, uzupełniające się. Wszystkie idealnie nadają się na co dzień. Do lekkiego makijażu, który delikatnie podkreśla naszą własną urodę. A wręcz – lekko ją zaczarowuje. Bo za każdym razem, kiedy mam je na twarzy, czuję się tak jakoś… ładniejsza.

 

 

Moim zdecydowanym faworytem został puder rozświetlający.

Producent pisze: “Rozświetlający puder mineralny Pretty Glow od Annabelle Minerals pomoże Ci uzyskać perfekcyjne wykończenie makijażu. Nadaje skórze świetlistego blasku, przez co sprawia, że cera wygląda na świeżą, wypoczętą i zrelaksowaną. Dedykowany jest wszystkim kobietom, które pragną zabłysnąć, ze szczególnym uwzględnieniem posiadaczek cer matowych, zmęczonych i z delikatnymi zmarszczkami.”

Jest to niezwykle praktyczny kosmetyk. Po nałożeniu na skórę staje się niewidzialny, co jest o tyle dziwne, że zapewnia bardzo komfortowe uczucie lekkiego krycia i zmatowienia. Cenię go sobie bardzo ze względu na moją przetłuszczającą się cerę – połączenie miki, tlenku cynku, jedwabiu i glinki działa cuda. Skóra świeci się, ale nie tą denerwująca tłustą warstewką, a… takim jakimś… dobrym blaskiem.

Nakładam go zazwyczaj na lekko koloryzujący krem Cosnature z nagietkiem, który działa jak nawilżający krem BB. Takie połączenie – krem plus puder – genialnie sprawdza się na co dzień, długo trzyma i sprawia, że po prostu dobrze się czuję.

 

 

A jeszcze lepiej się czuję, po nałożeniu różu. I ponownie – ten od Annabelle Minerals bardzo lubię, choć ma doprawdy delikatny odcień. A może w tym tkwi jego siła. Przyznam wręcz, że czegoś takiego szukałam. Czegoś, co lekko muśnie policzki i zaraz na nich zniknie, pozostawiając jedynie wrażenie dotkniętych wschodzącym słońcem rumieńców.

Naturalnie i subtelnie. Jest przy tym, jak z resztą i pozostałe produkty, łagodny i bezpieczny, nawet dla trudniejszych cer.

 

 

I na koniec równie delikatny Cień glinkowy Smoothie. To jeden z tych jasnych, bardzo uniwersalnych cieni, które – ponownie – w jakiś magiczny, niewidoczny sposób rozjaśniają spojrzenie. Nakładam go na wewnętrzne krańce powieki, czasami też tuż pod brwi. On także, jak poprzednie kosmetyki, jakby znikał, ale nie pozostawia nas samym sobie. On tam jest, ale zwyczajnie wpasowuje się w skórę, w spojrzenie.

“Marka Annabelle Minerals czerpie z natury to, co najlepsze. Stworzyła kolekcję 10 cieni, których składy opierają się na delikatnych glinkach kosmetycznych. Cienie nie tylko nadają spojrzeniu wyrazu, ale też pielęgnują skórę powiek. Kolekcja Soft Cocktail to cienie do oczu w kolorach nude. Stworzone z myślą o dziennym makijażu oczu. Zapewniają matowe, eleganckie wykończenie. Odcień Smoothie to mleczno-brzoskwiniowy kolor, przywodzący na myśl owocowy koktajl. Smoothie to bardzo uniwersalny odcień, który pasuje do większości typów urody. Szczególnie polubią go osoby o niebieskich oczach, ponieważ odcienie delikatnie pomarańczowe uwydatniają kolor jasnej tęczówki.”

No czyż nie pasuje do moich niebieskich oczu? 🙂

Jedynie czego mogę się przyczepić, choć to zapewne kwestia ustawień monitora, to fakt, ze kosmetyki wydają się bardziej przygaszone w rzeczywistości, niż na zdjęciach producenta. Może to utrudniać wybór, ale cóż – tak to jest w przypadku kolorówki – najlepiej dobrać ją osobiście.

Wszystkie trzy kosmetyki bardzo polecam. Za ich trwałość, naturalność – zarówno w składzie, jak i w efekcie, który dzięki nim uzyskuję. Trzymają się długo, nie brylują się, dbają o skórę, pozwalają jej oddychać. A co najważniejsze – pozwalają mi się uśmiechać do swojego oblicza w lustrze.

Kosmetyki dostępne na Annabelle Minerals.

Facebook