NapisałaAdriana Sadkiewicz

DIY – zakręcona miseczka na biżuterię

Mam czasami taką potrzebę ogromną, żeby się artystycznie wyżyć! Potrzeba ta nigdy nie została ze mną na dłużej, żywot artysty mi nie grozi. Również dlatego, że z talentem też jesteśmy jakoś tak na bakier. Lubię jednak całkowicie spontanicznie i bez konkretnego celu zagłębić się w świat barw. A w związku z tym, że od jakiegoś czasu biżuterii z mojej Lili in the Garden mam w domu naprawdę sporo, postanowiłam zrobić miseczkę, w której lądowałyby okazy najczęściej używane. Taką, która stoi na komodzie, służy i cieszy oko.

No i prawie mi Picasso wyszedł! Prawie 🙂 Abstrakcja totalna, ale podoba mi się ogromnie! Cała ja! Polecam Wam bardzo taką zabawę, zwłaszcza, że to takie proste!

SONY DSC

Wystarczy przejść się do sklepu i zakupić w nim białą miseczkę. Następnie przepatrzeć swoje bezkresne zapasy lakierów do paznokci, które nigdy się nie kończą i… uruchomić wyobraźnię. A raczej odnaleźć dziecko w sobie. I wylewać po trochę lakierów do miski, pozwalać im się rozlewać na brzegach, dodawać nowe kolory i tak w kółko. Aż całość stanie się całkowicie zwariowana. A potem odłożyć to na dzień, żeby wyschło. I gotowe! Najpiękniejsza na świecie miseczka na biżuterię może rozpoczynać swoją prace.

Lakiery do paznokci w ogóle dają ogromne możliwości kreatywnego wyżycia się! Sama malowałam już w Lili nimi klucze i drewniane kuchenne łyżki. Spróbujcie się nimi pobawić. Dają świetny połysk, mają piękne kolory i długo się trzymają. A ile przy tym radości!

SONY DSC

SONY DSC

Wnętrzarskie marzenia do spełnienia

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam przeglądać strony sklepów z dodatkami do wnętrz, meblami, tekstyliami i ceramiką. Tak samo jak lubię szperać w takich sklepach stacjonarnych. Interenet daje jednak więcej możliwości i pozwala wynaleźć prawdziwe cuda! Zobaczcie jakie tym razem piękne rzeczy wyszukałam, które bardzo, ale to bardzo, chciałabym kiedyś mieć w moim wymarzonym domku!

 

200

cudowne poduszki / idealny stolik na kawę (kaktusy tez przyjmę!) / wieloryb podtrzymujący książki

201

poducha / dywanik w paski / dywanik ze wzorkiem / koszyk z trawy morskiej / półki na skórzanych paskach

202

piękny stolik / różowy dywanik / świeczniki w różu i miedzi / genialna lampa z flamingiem

203

geometryczne półki / cudna huśtawka / kolorowy pojemniczek na biżuterię

Przepis na balsam do ust na opryszczkę i silne podrażnienia

Przeniesiemy się dzisiaj do XIX wiecznej apteki, kiedy to zielarstwo było znacznie bliżej medycyny niż jest teraz. Zdamy się na mądrość natury i wykorzystamy jej najwspanialsze dary do stworzenia prawdziwie-retro pomady, która w bezpieczny, ale co jednak najważniejsze – bardzo skuteczny sposób pomoże osobom, zmagającym się z opryszczką oraz silnymi podrażnieniami i pierzchnięciem ust. Z czterech całkowicie naturalnych składników powstanie cudowny balsam o wspaniałych właściwościach. Zaglądamy więc do ogródka, odwiedzamy sklep zielarski i bierzemy się do pracy!

SONY DSC

W balsamie skryła się moc dwóch niezwykle istotnych składników, polecanych do walki z opryszczką – nagietka i olejku z drzewa herbacianego. Ten drugi to olejek eteryczny, który powinien znaleźć się w każdym domu. Jest na tyle bezpieczny, że można stosować go bezpośrednio na skórę, a przy tym ma silne działanie antybakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwgrzybiczne i antyseptyczne. Nagietek z kolei wykazuje działanie zwalczające wirusa opryszczki, ważne tylko, aby kurację rozpocząć już z pierwszymi objawami. Ponadto kwiaty nagietka cudownie koją skórę, wspomagają jej regenerację, łagodzą podrażnienia. Goją ranki, poparzenia, pęcherze i wypryski, delikatnie przy tym odkażając. Całość wzbogaciłam o mocno odżywcze masło shea i żółciutki wosk pszczeli, które sprawią, że usta będą miękkie, nawilżone i zabezpieczone przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych.

SONY DSC

Balsam do ust na opryszczkę i silne podrażnienia

Składniki:

  • 2 łyżki masła shea rafinowanego
  • 1/2 łyżeczki żółtego wosku pszczlego
  • 4 łyżki kwiatów nagietka, najlepiej świeżego
  • 10 kropelek olejku z drzewa herbacianego

Przygotowujemy ceramiczną miseczkę, którą umieszczamy w kąpieli wodnej. Wkładamy do niej masło, wosk i nagietka. Pozostawiamy na małym ogniu przez około dwie godziny, co chwilę mieszając i dodając wody do kąpieli wodnej. Nie dopuszczamy do wrzenia. Zależy nam, aby nagietek spokojnie, pod wpływem ciepła, oddał swoje najcenniejsze substancje tłuszczom. Po tym czasie przecedzamy całość przez kilka razy złożoną gazę. Gotowy olej przelewamy do wyparzonego pojemniczka. Po chwili, kiedy wszystko nieco ostygnie, dolewamy do niego olejek z drzewa herbacianego i powoli mieszamy. Balsam odstawiamy na godzinę do stwardnienia.

Balsamem smarujemy usta kilka razy dziennie. Używamy także profilaktycznie. Balsam można stosować jako wielofunkcyjną maść ratunkową na podrażnienia, ukąszenia czy zadrapania.

SONY DSC

SONY DSC

 

Sprawdź też inne Lili Przepisy na domowe kosmetyki!

 

O ulubionych kosmetykach do włosów Sylveco

Poszukujecie idealnego zestawu do codziennej pielęgnacji włosów? Ja go znalazłam! I z przyjemnością i Wam polecam. Dzisiaj przed Wami po raz kolejny marka Sylveco, ale jak tu o niej nie pisać, skoro co jeden kosmetyk to lepszy? Ale zatrzymajmy się na samych włosach i sięgnijmy po Balsam myjący z betuliną, Wygładzającą odżywkę i Lnianą maskę.

 

SONY DSC

 

Poznałam wszystkie trzy szampony marki (w tym jeden z serii Biolaven) i Balsam myjący jest moim faworytem. Najlepiej i najskuteczniej myje i pielęgnuje moje włosy. Najlepiej się pieni i jest najbardziej wydajny. Ma przyjemną konsystencję mleczka i biały kolor, dzięki czemu faktycznie sprawia wrażenie balsamu lub myjącej odżywki. W składzie znajdziemy takie dobra, jak ekstrakt z brzozy, masło shea, olej jojoba, miód, panthenol i olejek rozmarynowy. To przez to ostatnie szampon pachnie rozmarynowo, niezwykle ciekawie. Warto zwrócić uwagę, że to właśnie olejek rozmarynowy stosuje się często w pielęgnacji włosów, więc i tu sprawdza się idealnie. Włosy po jego użyciu stają się miękkie i błyszczące, choć przyznam, może to być zasługa wszystkich trzech produktów naraz.

O ile zapach czystego rozmarynu w szamponie wydał mi się ciekawy, to sosna, która wyłania się z odżywki całkowicie mnie zaskoczyła. Nie jest to jednak nieprzyjemne. Jeśli znacie zapach prawdziwego olejku sosnowego, wiecie jak cudownie pachnie lasem. Zawsze więc, kiedy sięgam po odzywkę Sylveco, przenoszę się właśnie do lasu. I bardzo mi z tym dobrze. A odżywka? To uczucie, kiedy włosy już pod Waszymi rękami, w trakcie masowania, stają tak przyjemne w dotyku… Ach… Tak, to że odżywka je wygładza to szczera prawda. Zawdzięczamy to ekstraktowi z korzenia łopianu, olejowi z pestek winogron, oliwie z oliwek, olejowi arganowemu, a nawet cukrowi. Odżywka sprawdzi się dobrze w przypadku włosów problematycznych, skłonnych do łupieżu, ale polecana jest tak naprawdę do wszystkich rodzajów włosów.

 

SONY DSC

Co jakiś czas zastępuję odżywkę lnianą maską. Maską… w zasadzie jest to rodzaj kojącego okładu na sponiewierane przez wiatr i słońce włosy. W masce połączono najbardziej cenione ludowe metody pielęgnacji włosów z naszego kręgu kulturowego i z Dalekiego Wschodu – mamy tu więc kombinację ekstraktu z nasion lnu z olejem kokosowym. A do tego jeszcze kilka innych składników, jak olej z pestek winogron, cukier czy panthenol. Poleca się ją do włosów suchych i łamliwych, osobiście rozszerzyłabym nieco ten target, na wszystkie osoby, potrzebujące intensywnej regeneracji. Maskę można stosować w dwojaki sposób – albo po umyciu włosów, jak odżywkę, albo jako kompres, wcierając ją na pół godziny we włosy, przed myciem. Przyznaję, ze wybieram tą pierwszą opcję, głównie zapewne z lenistwa. Doskonale jednak wystarcza. Włosy są silniejsze, lśnią, a co ważne, znacznie mniej wypadają, a miałam ostatnio z tym problem.

Na koniec dodam, że wszystkie trzy kosmetyki są zapakowane praktycznie i ładnie, cena nie odstrasza, a jakość jaką za nią dostajemy warta jest nawet więcej.

Polecam! Kosmetyki z Sylveco

SONY DSC
SONY DSC

Do kina: Z dala od zgiełku

Z dala od zgiełku… Czyli dlaczego widziałam ten film już trzy razy, choć koleżanki, z którymi wybrałam się na niego do kina były… no… średnio zachwycone. Choć mąż kategorycznie odmówił mi wspólnego wyjścia na film. A kiedy oglądałam go przy nim trzeci raz, patrzył na mnie, jak… nie bójmy się tego słowa – jak na idiotkę 🙂

Bo to wspaniały film jest!

far-from-the-madding-crowd-mulligan

Prosta ze mnie dziewczyna, uwielbiam romansidła. A jeśli do tego są to romansidła kostiumowe, to dla świata mnie na chwilę nie ma. Jeśli więc uwielbiacie Jane Austen, a ulubionym Waszym serialem jest Downton Abbey, koniecznie idźcie do kina. Bo jeśli nie, to lepiej wybierzcie coś innego. Bo to trzeba takie rzeczy lubić. A już na pewno, dziewczyny kochane, nie zmuszajcie Waszych panów! I tak nie zrozumieją!

Nie, nie czytałam książki. Nie musicie mi pisać, że warto albo że lepsza – i tak przeczytam. Dzisiaj odnoszę się tylko do samego filmu, bez analizy tego, czy jest wierny pierwowzorowi czy nie. Bo nawet jeśli nie, „Z dala od zgiełku” (wersja obecna, z 2015 oczywiście) jest najlepszym filmem tego gatunku, jaki widziałam. A widziałam sporo. I jako bezgraniczna fanka Dumy i uprzedzenia i jej wersji odcinkowej BBC, stwierdzam, że właśnie spadła z piedestału. Jej miejsce zajęła nowa historia, choć pan Darcy w swej białej koszuli, zaraz po wyjściu z jeziora, pozostaje tam gdzie był, na samym szczycie 🙂

Jest to po prostu piękny film, bardzo plastyczny, z niesamowitymi widokami i porywającą muzyką. Z idealnie dobranymi aktorami, w tym bardzo angielską, uroczą Carey Mulligan oraz nowym panem och-ach – Matthiasem Schoenaerts. Oboje są dla mnie odkryciem i obojgu fanką właśnie zostałam. Cóż… Musicie zobaczyć Matthiasa w roli Gabriela Oak’a i się w nim zakochać! Bo wprawdzie bohaterowi daleko od szlacheckiej, dumnej postawy pana Darcy, jest od niego znacznie bardziej współczesny – męski, lojalny, kochający, wierny, inteligenty, pracowity – jak już pisałam, same ochy i achy!

Tym, którzy nie czytali książki i nie widzieli poprzednich ekranizacji, nie zdradzę fabuły. Powiem tylko, że jest to historia młodej, narwanej dziewczyny, która pomimo tego, że postanowiła sobie być niezależną, poddaje się porywom swych uczuć, aż za bardzo. Jest to też historia kobiety, która objęła w posiadanie dużą farmę i świetnie sobie radzi w typowo „męskiej”, jak na tamte czasy roli. Jest przedsiębiorcza, inteligentna, choć jednak tak po kobiecemu – zwariowana.

„Z dala od zgiełku” to film dla osób poszukujących romantyzmu w tym starym, dobrym wydaniu. Lubiących angielski humor, angielskie widoki i angielski styl życia. To film, który poprawia nastrój, który się wspomina i do którego się wraca. Bardzo polecam!

Far_from_the_madding_crowd z dala od zgiełku recenzja

Zdjęcia farfromthemaddingcrowdmovie.com / materiały promocyjne

Zauroczona: Bajeczne globusy vinatge ImagineNations

Znalazłam w końcu idealne połączenie moich dwóch wielkich miłości – dawnych rycin i geografii! I totalnie przepadłam! Tak bardzo bowiem podobają mi się globusy vintage ImagineNations – ręcznie robione w USA. Są to po prostu najprawdziwsze stare globusy, którym nadano nowe życie. Całość prezentuje się wspaniale!

Taki globus wniesie w każde wnętrze (jeśli tylko jest na niego miejsce, u mnie nie ma…), nie tylko specyficzny, ciepły klimat, ale też poczucie humoru i nieco koloru. Co ciekawe, globusy można spersonalizować, a potem pinezkami zaznaczać miejsca, w których się było. Ot, na przykład pomysł na prezent ślubny!

Zobaczcie koniecznie ImagineNations.

 

2 3 6

Facebook