NapisałaAdriana Sadkiewicz

8 ciekawych eko-produktów dla domu

Mam dzisiaj dla Was 8 ciekawych eko-produktów, na które warto zwrócić uwagę i które mogą się przydać w każdym domu.

 

ekodom

1. SO BIO Spray oczyszczający do wnętrz. Mieszanka 21 olejków eterycznych oczyszcza i odświeża powietrze, zapewniając uczucie komfortu. / Matique.pl, cena: 59,99 zł

2. HERY Lotion do czyszczenia sierści szczeniąt bez kąpieli LOTION NETTOYANTE. O miłym, delikatnym zapachu przeznaczony do czyszczenia sierści szczeniąt bez użycia wody. Spryskuje się nim frotową rękawicę i przeciera sierść. / BliskoNatury.pl, cena: 39,99 zł

3. Odtłuszczacz, ekologiczny, wegański, uniwersalny środek odtłuszczający, także ubrania, Winnis. Zwany też rozcieńczalnikiem lub rozpuszczalnikiem ekologicznym. Włoski uniwersalny środek odtłuszczający, który usuwa wszystkie ślady zabrudzenia ze zmywalnych powierzchni a także tkanin.  / Better Land, cena: 12,72 zł

4. Biovie Ekologiczne Czarne mydło w płynie do czyszczenia powierzchni domowych. Z olejem lnianym odplamia, odtłuszcza, pielęgnuje. Produkt w 100% zgodny z naturą, ekologiczny, 99,9% składników pochodzenia naturalnego, opakowanie w 100% nadaje się do recyklingu. / Matique.pl, cena: 23,99 zł

5. Płyn do prania Kwiatowy Koncentrat 35 prań Attitude. Wyprodukowany jest z użyciem roślinnych składników, minimalizuje negatywny wpływ na środowisko wodne. Wysoka skuteczność prania zarówno w ciepłej jak i zimnej wodzie. / KuferekNatury.pl, cena: 66 zł

6. Ulrich Natürlich Tabletki do Czyszczenia Butelek. Do efektywnego czyszczenia termosów, butelek do picia, butelek dla dzieci itp. Wspaniale usuwają wszelkie zanieczyszczenia, takie jak osad z herbaty, kawy oraz dobrze odkamieniają butelki. / BIOmania.pl, cena: 39,99 zł

7. Earth Friendly Products, Myjka do Warzyw. „Must-have” dla osób uprawiających warzywa/rośliny. Produkt przeznaczony jest dla ludzi szukających łatwego sposobu na usunięcie zanieczyszczeń ze swoich warzyw korzeniowych, jak marchew, ziemniaki, seler itd. Jest wykonana z miękkich i elastycznych włókien loofahs, które nie kaleczą warzyw i usuwają brud z ich powierzchni. / Ekodrogeria.pl, cena: 11 zł

8. Bio4Fresh LODÓWKA naturalny oczyszczacz powietrza do lodówek. Został stworzony specjalnie do naturalnego oczyszczania powietrza z zapachów żywności i utrzymywania optymalnego poziomu wilgotności w lodówce i zamrażarce. Wspomaga dłuższe przechowywanie w lodówce świeżej żywności w doskonałym stanie. / Bioekodrogeria.pl, cena: 39,90 zł

Miejsca: Camp SPA czyli mazurska ucieczka w naturę

Zakochałam się. N0 bo jak tu się nie zakochać? Najpierw zobaczyłam relację w telewizji. Potem odkryłam fan page na Facebooku. Teraz ślęczę przed stroną i chłonę zdjęcia. I tęskno mi do Mazur. Ale przede wszystkim zamarzyła mi się wizyta w Camp SPA – miejscu tak niezwykłym, bajecznym, wręcz magicznym, że wprost nie mogłam go Wam nie pokazać.

Szalenie lubię takie pomysły. Są mi szczególnie bliskie, bo kiedyś sama pomagałam w kreowaniu formuł obiektów SPA, poszukiwałam ciekawych połączeń zabiegów pielęgnacyjnych opartych na tym, co natura dała nam najlepszego. Nie wiem czy można lepiej wykorzystać mazurską przyrodę? W Camp SPA wszystko jest jakby wyjęte z innego, lepszego świata.

Naszym marzeniem było stworzenie miejsca, które jest ściśle związane z przyrodą – począwszy od lekkich, prawie przezroczystych i wpisanych w krajobraz konstrukcji, po lokalne, naturalne produkty stosowane przy zabiegach.

Podoba mi się tu wszystko. Od pomysłu, przez jego realizację. Nierealne drzwi do lasu, ukryty w zaroślach tron (!!!), kino, w którym ogląda się… przyrodę, hamaki rozciągnięte między drzewami, ogromna balia lub te mniejsze – do kąpieli nad wodą, niesamowita konstrukcja sauny i przepełniony sztuką domek do masażu. A wszystko stworzone przez szalenie kreatywnych, młodych ludzi z pomocą okolicznych mieszkańców.

Równie mocno jak samo miejsce, zauroczyła mnie strona Camp SPA. Zgodna ze współczesnymi trendami, logo w modnym stylu rodem z młodzieżowych obozów ukrytych gdzieś w Górach Skalistych, piękne zdjęcia, jasny przekaz, prosta nawigacja. Wszystko jest spójne, oryginalne i przejrzyste.

Najlepiej służy kąpiel na wolnem powietrzu, mianowicie na słońcu. Jeżeli sobie ktoś zaraz po kąpaniu na wolnem powietrzu przez kilka minut ruch sprawia, wtenczas wyssają promienie słoneczne z skóry gorliwie wilgoć, a bezpośrednie zetknięcie się powietrza z skórą działa na nią nadzwyczaj podbudzająco i ożywiająco. Kąpiele takie słoneczne powinno się częściej brać.

Bilz F. E. “Nowe Lecznictwo Przyrodnicze” ok. 1900 r.

Co jednak najważniejsze – wszystkie zabiegi wykonywane są z wykorzystaniem darów okolicznej przyrody. Do masażu i peelingu ciała stosuje się lokalne oleje; pachnąca lawenda, olejek lawendowy i woda lawendowa pochodzą z pobliskiego Lawendowego Pola (które też, swoją drogą, muszę kiedyś odwiedzić); do kąpieli dodawane są wywary z polnych ziół, igły sosnowe czy siano (bardzo modne w alpejskich kurortach). Do tego można zamówić mazurskie sery lub owoce sezonowe w formie pikniku lub 4-daniową kolację w pobliskiej (równie magicznej) Glendorii.

Czego chcieć więcej?

Zajrzyjcie koniecznie na stronę Camp SPA.

Zdjęcia – Rafał Lipski

balia_Camp_SPA_2 kapiele_Camp_SPA_6-1024x683 kino_Camp_SPA_1 mapav2 masaz_Camp_SPA_9 sauna_Camp_SPA_10 balia_Camp_SPA_4 cats kapiele_Camp_SPA_1-1024x640 kapiele_Camp_SPA_2-1024x640

Robimy wodę lawendową w kawiarce

Genialny, prosty, naturalny i… jakże pachnący! To nie jest mój pomysł. Napisała mi o nim niedawno Hania Sobkowska – cudowna i mądra kobieta, która tworzy świece Green Dragonfly i niezwykłe miejsce – Synchronię, której fan page bardzo polecam Wam śledzić. No a ja, cóż… musiałam też sama zrobić. Bo pomysł na wyczarowanie wody lawendowej w zwykłej kawiarce uważam za genialny 🙂 Pozostało mi jeszcze tylko wyszabrowanie z ogrodu teściowej kwiatów i wzięłam się do pracy.

SONY DSC

SONY DSC

A ta jest naprawdę łatwa, szybka i przyjemna. Wystarczy w kawiarce, w miejsce kawy, umieścić kwiaty lawendy. Dolewamy wodę (Hania poleca zdemineralizowaną) i ustawiamy na ogniu. Kiedy górny pojemniczek się wypełni, nasza woda jest gotowa. Hania dodała także konserwant –  leucidal eco (konserwant naturalny z rzodkwi – można go kupić tu: http://mazidla.com/kategorie-poprodukt…/…/leucidal-eko-.html i tu: http://www.biochemiaurody.com/sklep/a-konserwant.html – to cytat z Hani).

Woda pachnie niesamowicie, intensywnie, wspaniale lawendowo. Służy mi za łagodny tonik, lekko ściągający i kojący, o właściwościach antyseptycznych i regulujących. Przelałam go do buteleczki z atomizerem, zamienia się więc czasami w mgiełkę lawendowa do całego ciała.

Ach…. Haniu, dzięki!

 

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Botanical – dodajemy wnętrzu ducha dawnych rycin

 – źródło / photo –

Uwielbiam botaniczne ryciny! Mogłabym je przeglądać i zachwycać się nimi całymi godzinami. Mogłabym powywieszać je w całym domu i cieszyć nimi oko na co dzień. Fragment jeden z takich rycin możecie oglądać w logo Lili i Lili in the Garden. Wkrótce też pojawią się ponownie w sklepie płócienne torby z motywami z rycin. Już się nie mogę doczekać!

Tymczasem zebrałam Wam kilka fantastycznych pomysłów na wprowadzenie nieco botanicznej nuty do wnętrza. Czasami jedna rycina potrafi przemienić całe pomieszczenie! Czasami idealnie sprawdzają się kolaże lub mood boardy. Czasami są to rośliny, czasem zwierzęta, lubię i owady i ryby (o dziwo!). Cudownie sprawdzają się tu też prawdziwe rośliny, ususzone i sprasowane, jak niegdyś w zielnikach.

Zawsze jednak w takich dekoracjach skrywa się pewien subtelny czar minionych wieków, symbioza romantyzmu, kobiecości i natury.

 

1

 – źródła / photos –

1 / 2 / 3 / 4

101

 – źródło / photo

22

 – źródła / photos –

1 / 2 / 3 / 4 / 5

Od kuchni: Jak robię zdjęcia

Nie znam się na fotografii. A żałuję bardzo, bo aparat towarzyszy mi w moje pracy na co dzień. Profesjonalny kurs fotografii to jedna z tych rzeczy, które zawsze są w planach, ale cały czas coś wydaje się pilniejsze lub po prostu ciekawsze. Próbowałam nawet kilka razy wgłębić w temat, zaczynałam czytać książki, blogi czy choćby instrukcję aparatu, ale powiem Wam po ciuchu, że przerażają mnie te wszystkie obiektywy, ogniskowe, kalibracje obrazu, itp. Nie wiem, czy powinnam się w ogóle przyznawać… Ale już pisałam Wam o tym kilka razy. Cóż… Kiedyś nauczę się wszystkiego porządnie!

Tymczasem w moich zdjęciach kieruję się jedynie intuicją i wykorzystuję najcudowniejsze narzędzie pod słońcem – Photoshop. Jeśli prowadzicie bloga i zastanawiacie się, czy warto zainwestować niemałą w końcu kasę na ten program, to powiem Wam – kupujcie od razu (jeśli się uczycie/studiujecie jest on znacznie tańszy)! Photoshopa używam codziennie, nie tylko do zdjęć blogowych, ale tworzę także na nim grafiki dla firm, z którymi współpracuję. Wszystkiego nauczyłam się sama ślęcząc godzinami przed filmikami na Youtubie. Zdaję sobie sprawę, że to, co umiem to jedynie kropla w morzu możliwości programu. Co chwilę odkrywam jakieś nowe funkcjonalności. Próbuję dojść na różne sposoby do uzyskania określonego efektu. Wciąga to szalenie! A potem człowiek jest z siebie dumny! To takie uczucie, jak po rozwiązaniu wybitnie trudnego zadania z matematyki w liceum.

W każdym razie – Photoshop pozwala mi otrzymać takie efekty, jakich nie umiem jeszcze uzyskać moim aparatem Sony Alfa. Pozwala oszukać rzeczywistość, wyciągnąć ze zdjęcia to, co ma być na nim najistotniejsze i zamazać mankamenty. Totalna magia!

SONY DSC

SONY DSC

Staram się, aby moje zdjęcia się podobały. Aby wylądować na stronie muszą najpierw bardzo spodobać się mi samej. Chcę, żeby były ciekawe, trochę nieoczywiste. Mają w niebanalny sposób pokazać to, co akurat chce pokazać – czy to kosmetyk czy kawałek naszego życia. Z drugiej strony, kiedy robię zdjęcia produktowe do Lili in the Garden najważniejszym wyznacznikiem jest to, aby w możliwie idealny sposób odzwierciedlały stan rzeczywisty i jednocześnie ukazywały produkt z jego najlepszej strony. Nie jest to łatwe. Mam już jednak kilka swoich sprawdzonych trików.

Sesje przygotowuję albo w domu, albo w domku letniskowym na wsi. Czasami mam na nie pomysł od razu, kiedy indziej chodzę po całym domu lub ogrodzie w poszukiwaniu inspiracji. Bardzo często pomaga mi Róża. No… słowo „pomaga” jest tu trochę mylące. W zasadzie to przeszkadza, ale ma przy tym tyle frajdy, że nie mam serca na tą jej pomoc się nie godzić. Tak się malutka wkręciła, ze teraz na każdym spacerze wyszukuje mi roślinki czy kamyczki do moich zdjęć.

SONY DSC

SONY DSC

To, jak sesja będzie wyglądać bardzo zależy od mojego nastroju. Czasami panuje więc totalne szaleństwo i bałagan, kiedy indziej chcę, aby było czysto, biało, minimalistycznie. Nie lubię nudy! Mam całą masę akcesoriów wszelkiej maści – buteleczki, miseczki, drewienka itp. powinny już mieć swoją osobną szafę!

SONY DSC

SONY DSC

Zdjęcia produktowe w większości powstają na moim balkonie, w bardzo prowizorycznym otoczeniu. Za podstawę służy mi stojak na pranie (zazwyczaj z praniem). Na to kładę białą deskę i ustawiam białe materiałowe tło (z Allegro). Czasami dokładam białe ekrany w postaci dużych kopert bąbelkowych. Mam też całkiem fajną białą ścianę, która odbija światło. Nieraz już sąsiedzi patrzyli na mnie jak na jakieś dziwo 🙂

 

SONY DSC

SONY DSC

W ciągu tych kliku ostatnich lat mojego blogowania i obserwacji innych blogów mogę wyszczególnić kilka najistotniejszych kwestii, które, mam nadzieję, przydadzą się początkującym blogerom, którzy nie mają porządnych podstaw fotograficznych:

  1. Nie zawsze liczy się to, jaki masz sprzęt, ale jaki masz pomysł na zdjęcie!
  2. Nie wrzucaj na bloga zdjęć prosto z aparatu. Jeśli nie masz Photoshopa, naucz się jednego z licznych darmowych programów (polecam ściągnąć sobie PhotoScape lub obrabiać je online na np. picmonkey.com)
  3. Eksperymentuj! Zrób 1000 zdjęć podczas jednej sesji, aby wybrać z nich te 2 najlepsze.
  4. Tło robi robotę! Może być jednostajne, białe, mogą to być deski, stara blacha do pieczenia lub duża taca, możesz wykorzystać ciekawy papier do pakowania lub tapetę. Kombinuj!
  5. Deski robię robotę! Stale poszukuję nowych-starych desek, na których mogłabym robić zdjęcia. Walają się one po całym mieszkaniu! Świetnie sprawdzają się tu też panele – wystarczy poprosić w sklepie miłego pana o pocięcie jednego panela podłogowego na trzy równe części i powstaje nam naprawdę pomysłowa podstawa!
  6. Unikaj nudy! Staraj się, aby Twoje zdjęcia były różne. Najciekawsze przepisy podane w jednakowy sposób tracą na atrakcyjności. Poszukuj nowych ustawień, aranżacji czy stylistyk.
  7. Najważniejsze jest światło dzienne! Zdjęcia rób przy oknie, za dnia. Marzy mi się kiedyś moje własne duże biuro z wielkimi oknami i ogromnym drewnianym stołem. Tymczasem wykorzystuję blat w kuchni, parapet w pokoju i wspomnianą konstrukcję na balkonie 🙂
  8. Baw się! Fotografia jest doprawdy wspaniałą zabawą. Na zdjęciach Twoje poczucie humoru może być widoczne, a wręcz dodaje im niezwykłego uroku.
  9. Podpatruj lepszych, inspiruj się, wyłapuj różne triki, podglądaj warsztat. Sama uwielbiam oglądać posty typu „od kuchni” o powstawaniu zdjęć!

Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam!

Na koniec polecam Wam świetny blog Jest rudo, pełen praktycznych fotograficznych porad!

SONY DSC

Facebook