NapisałaAdriana Sadkiewicz

Przepis na czarne mydło węglowo-dziegciowe do zadań specjalnych

Sporo ostatnio w Lili dziegciu, masła kombo i produktów do cery trądzikowej. Ale cóż… Jak działać, to na całego! W maśle kombo się zakochałam… Ot, po prostu. A tych, co nie czytali o śmierdzących kosmetykach odsyłam TUTAJ. Warto wypróbować i je i dzisiejszy przepis.

SONY DSC

Stworzyłam bowiem mydło idealne dla osób borykających się z cerą tłusta, problematyczną, mieszaną czy trądzikową. Zawarłam w nim to, co w takich przypadkach sprawdza się genialnie – czysty węgiel, antyseptyczny, intensywny dziegieć brzozowy, przeciwzapalne, wygładzające masło kombo i jeszcze jeden silny antyseptyk – olejek z drzewa herbacianego. Całość nie tylko doskonale oczyszcza, ale także zabija bakterie, reguluje funkcjonowanie skóry, wzmaga regenerację naskórka, zalecza ranki i wypryski, działa przeciwgrzybiczo i przeciwwirusowo.

Oczywiście można dostać gotowe mydła węglowe czy dziegciowe. Sama jedno polecałam w wyżej wspomnianym wpisie. Tutaj jednak powstaje coś znacznie lepszego! Sami macie wpływ na ilość tych zbawiennych składników, dodajecie je osobiście, są więc świeże, pewne i skuteczne. Samo mydełko jest na tyle bezpieczne, że możecie nim myć codziennie twarz, co wręcz polecam. Ale nie tylko, bo i do całego ciała świetnie się nadaje.

Ma jedną wadę… No… może dwie. Pierwsza jest taka, że niestety śmierdzi… Bardzo śmierdzi. Ale cóż – połączenie dziegciu, kombo i drzewa herbacianego musi śmierdzieć. Nie martwcie się – można się przyzwyczaić. Drugą wadą jest fakt, że może trochę brudzić, dałam tu jednak na tyle niewiele węgla, że w zasadzie jest to prawie niezauważalny problem. Jeśli chcecie wzmocnić działanie mydełka, można spokojnie zwiększyć ilość węgla.

SONY DSC

Czarne mydło węglowo-dziegciowe do zadań specjalnych

Składniki:

  • ekologiczna baza mydlana biała (na mydło wielkości ok. 10 x 12 x 3 cm, ok. 270 g) (np. z Ecoflores.eu)
  • 2 łyżki masła kombo (BliskoNatury.pl)
  • 1,5 łyżki węgla (z apteki, z kapsułek)
  • 1 łyżka dziegciu kosmetycznego (BliskoNatury.pl)
  • 1 łyżeczka olejku z drzewa herbacianego
  • foremka plastikowa (użyłam pojemniczka na żywność)

 

SONY DSC

Bazę mydlaną kroimy na mniejsze kawałki. Przekładamy ją do ceramicznej miseczki i roztapiamy w kąpieli wodnej lub mikrofali, co chwilę mieszając. Nie doprowadzamy do wrzenia. Płynną odstawiamy, mieszamy przez chwilę. Dodajemy 1 łyżkę masła kombo, dziegieć i węgiel i całość dokładnie mieszamy. Po chwili, kiedy masa jest dobrze zmieszana, a temperatura mydła odrobinę spadła, dolewamy olejek z drzewa herbacianego i ponownie mieszamy. Mydło przelewamy do foremki. Na koniec dodajemy drugą łyżkę masła kombo i delikatnie mieszamy. Dzięki temu powstanie charakterystyczny osad na powierzchni mydła.

Foremkę odstawiamy w chłodne miejsce do stwardnienia. Kiedy mydło będzie twarde, wyciągamy je z formy i kroimy na mniejsze części. Przed wyciągnięciem mydła z foremki, warto wstawić ją na 10 minut do zamrażalnika. Nieużywane mydło przechowujemy w suchym miejscu.

 

SONY DSC

SONY DSC

W roli głównej: Alteya Organics Mydło do twarzy Bio Damascena

Co tu dużo mówić – dzisiaj mam dla Was bardzo przyzwoite polecenie. Chciałabym Wam bowiem napisać kilka słów o Mydle do twarzy Bio Damascena marki Alteya Organics.

Znacie już tę markę? Ja ją poznałam jakiś czas temu, miałam hydrolat rumiankowy w niezwykle przyjemnym atomizerze, który od razu zamieniał go w mgiełkę do ciała. Proste, a genialne. Marka więc spodobała mi się od razu. Mydełko również w pełni zaspokoiło moje potrzeby. Zamknięto je w poręcznej buteleczce z pompką. Etykieta taka, jaką lubię – prosta, elegancka, czytelna, miła dla oka.

Samo mydło z pewnością spodoba się wszystkim spragnionym łagodnej, ale skutecznej pielęgnacji. Jest certyfikowane ekologicznie i bardzo uniwersalne. Producent poleca go osobom z problemami dermatologicznymi, jestem jednak pewna, że doskonale sprawdzi się w przypadku każdego typu cery.

W składzie na pierwszym miejscu znajdziemy organiczną wodę różaną, a to jest ogromny plus. Która cera nie kocha wody różanej? Zaraz po niej mamy olej kokosowy, jest tu także ole ze słodkich migdałów, gliceryna, oliwa i witamina E. Do tego dodano olejki palmarozy, geranium i różany. Ogólnie – dużo dobra.

Ale… etykieta nam mówi, że mydełko zawiera organiczny olejek z róż bułgarskich. Sam produkt powstał właśnie w Bułgarii, a kraj ten z róż i ich zniewalającego zapachu słynie. Oczekiwałam więc mocno różanego zapachu, który kocham. Na moje nieszczęście czuć jedynie geranium, które w zasadzie do różanego olejku jakoś tam jest podobne, często się wręcz olejkiem geranium podrabia ten różany, ja jednak go nie lubię. Taki ot minus.

Nie zmienia to faktu, że kosmetyk jest naprawdę dobrym, codziennym zmywaczem. Nie ściąga, nie wysusza, lekko koi. Coś dla znudzonych tradycyjnymi żelami.

Mydełko z Perla Negra

 

SONY DSC

SONY DSC

Nie bądź zołzą!

Lama QUÈ PASA? by Monika Strigel / Society6

To już któreś lato z kolei, kiedy pracuję w domu. Siedzę w tej samej sukience, ulubionej na lato, domowej, wyciągniętej, ale ulubionej, służącej mi jedynie za bardzo lekkie okrycie. Popijam sok, zajadam czereśnie, biorę prysznic 4 razy dziennie, a i tak się roztapiam. I cieszę się, że nie ma mnie właśnie w tramwaju lub autobusie. W przerwach wychodzę na balkon, z psem na siku lub włączam na chwilę gwiazdy tvn-u. I kiedy w końcu w mojej ulubionej, domowej, wyciągniętej, ale jednak ulubionej sukience robi się dziura wielkości arbuza, wpada mi do głowy myśl – Ada, nie bądź zołzą.

6 rano. Buzi mnie pomruk. Nie taki zwykły – męża nie ma… Pomruk groźny, głośny, złowrogi. To niebo mruczy w oddali, zapowiada coś większego, straszniejszego. Potem budzi się wiatr. Drzewa kładą się po ulicach. Ściana deszczu zasłania ten zadziwiający, przerażający obraz. Niebo mruczy dalej, a ja sobie myślę – Ada, nie bądź zołzą!

Zołzy są okropne. Oj tak! Problem polega na tym, że w każdej z nas czasami budzi się zołza. Cóż, spójrzmy prawdzie w oczy. Jak słodkie byśmy nie były na co dzień, przychodzi w końcu ten moment irytacji, zmęczenia, głodu, okresu, szalejących hormonów, ciąży, wrzeszczących dzieci i czarnej otchłani rozpaczy. I jesteśmy zołzami.

Gorzej… są takie, które tymi zołzami są prawie zawsze. A to już pierwszy stopień do przeobrażenia się w starą babę. Czym jest stara baba? Nie mylmy tego pojęcia ze starszą panią. O nie! Stara baba to stan ducha niezależny od wieku, choć trzeba przyznać, że objawiający się najczęściej pośród kobiet, nazwijmy to, dojrzałych. Zwłaszcza tych spacerujących po osiedlu i doczepiających się do wszystkiego do Bogu ducha winnej młodej mamy. Starej baby już nie zmienimy. Możemy jednak wdrożyć w życie działania profilaktyczne póki jeszcze jesteśmy miłe, wesołe i pełne pozytywnego nastawienia do świata. Póki zołza objawia się w nas sporadycznie.

Bywam zołzą dla mojego dziecka, męża, rodziców, psa nawet. Każdorazowo kończy się to wyrzutami sumienia i jeszcze gorszym nastrojem. I moim, i bliskich. Po co więc docinać, wyżywać się, krzyczeć, narzekać, mękolić czy lamentować? No po co?

A no po to, że czasem nie umiem inaczej.

A trzeba by się ugryźć w język. Wyjść na chwilę do innego pokoju. Przeczekać. Docenić. Uzmysłowić sobie, że problem leży w pośpiechu, stresie, hormonach, itd. Wziąć głęboki oddech. Usiąść. Spóźnić się. Włożyć nadgarstki pod zimną wodę. Zauważyć człowieka w człowieku. Zauważyć kogoś, kogo kochamy w drugiej osobie. Nie krytykować. Nie oceniać. Wysłuchać. Zainteresować się. Uśmiechnąć się. Pochwalić. Podziękować. Ukochać.

Trzeba być świadomym tego, ze się jest zołzą i nie chcieć nią być. Może uchroni nas to od przeobrażenia się w stara babę?

I jakże przyjemniej się wtedy zrobi!

Nie bądź zołzą! Kochaj, daj się kochać i czuj się kochana!

(Niebo znowu mruczy. A mi znowu dziwne jakieś myśli do głowy wpadają 🙂

10 ciekawych produktów niezbędnych w Twojej wakacyjnej walizce

Pewnie wiele z Was już cieszy się słonecznym urlopem, większość zapewne ma jeszcze wakacje przed sobą. Znalazłam więc Wam kilka ciekawych pozycji, które mogą stać się doprawdy niezbędne podczas letniego wyjazdu. Mamy więc i coś dla dzieci i dla dorosłych, wszystko bardzo praktyczne i naturalne!

 

walizka

1. NeoBulle, Preparat Uśmierzający Ból Badaboum. Najlepszy przy guzach, nauce chodzenia, upadkach. Nieodzowny w czasie drobnych wypadków.  Zastosowany natychmiast po uderzeniu zapobiega powstaniu sińca i zmniejsza urazy. / Ekodrogeria, cena: 49,90 zł

2. Antybakteryjny spray do rąk dla dzieci JACKSON REECE. Spray w postaci długopisu można zawsze mieć przy sobie aby pozbyć się z rąk: wirusów, bakterii i grzybów. / Blisko Natury, cena: 9,49 zł

3. So BIO Roll-on SOS na Drobne Urazy. Składa się z kombinacji precyzyjnie dobranych siedmiu olejków eterycznych wzmocnionych olejkiem z arniki. Masaż z użyciem tego preparatu pozwala zmniejszyć ślady związane z uderzeniami i łagodzi dyskomfort. / BIOmania, cena: 34,99 zł

4. Chusteczki nawilżane ECO do higieny intymnej. Wykonane z delikatnego, ekologicznego włókna bambusowego. / Blisko Natury, cena: 7,99 zł

5. Idealne w trakcie podróży – kosmetyki w saszetkach Kąpiel Agafii / Triny, cena od 3,31 zł

6. ALEPIA Trzy Oleje: Moc trzech! Czyli olej agranowy, z czarnuszki i oliwek w praktycznych buteleczkach z atomizerem, Biolander, cena: 179 zł

7. Świeca podróżnika – idealna na wieczorne biesiady z przyjaciółmi, tworzy klimat i odstrasza komary! / Green Dragonfly, cena: 39 zł

8. Bjobj BIO OUT Spray Odstraszający Owady. Pozostawia nawilżoną i delikatnie pachnącą skórę.  Zawiera naturalne substancje zapachowe,  które działają odstraszająco na owady. / BIOmania, cena: 27 zł

9. MOA Zielony Balsam. Balsam pierwszej pomocy. Jest w 100% naturalny, organiczny, intensywnie odżywia skórę . Ma działanie odżywcze, gojące, łagodzące i ochronne. / BIOmania, cena: 32,50 zł

10. Organiczna mgiełka do ciała z melisy Alteya Organics. Delikatny hydrolat przywraca zszarzałej cerze blask oraz łagodzi podrażnienia i stany zapalne. Świeży i lekko cytrynowy zapach melisy wpływa odświeżająco na umysł i ciało. / Perla Negra, cena: 27,99 zł

I co? Przyda się?

Kulinarnie: Najlepszy deser na upały

Tak to już bywa, że najlepsze pomysły najtrudniej wymyślić. Albo przychodzą do głowy zupełnie przypadkiem, pod wpływem impulsu. Na taki właśnie genialny pomysł wpadła niedawno moja koleżanka, a ja… przepadłam! I zupełnie nie wiem czemu do tej pory nawet nam to nie zaświtało w głowie!?

No nic… ważne, że w końcu mamy już najlepszy deser na lato! Najcudniejszy, przepyszny, ochładzający i mocno orzeźwiający. I teraz już nie wyobrażam sobie takich upałów, jak były w ten weekend bez niego!

 

SONY DSC

A wiecie, co jest najlepsze? Że to takie proste! Najzwyczajniej w świecie pozwoliliśmy pływać lodom waniliowym i truskawkowym w koktajlu ze świeżych truskawek i malin. Połączenie genialne! Koktajl pozostawiliśmy lekko kwaskowaty, aby ładnie połączył się ze słodyczą lodów. Za tydzień próbujemy z jagodami! Bardzo Wam polecam!

Lody zatopione w koktajlu

Składniki

  • 1/2 kg truskawek
  • 1/2 kg malin
  • duże opakowanie jogurtu naturalnego
  • cukier do smaku
  • lody waniliowe lub waniliowe z truskawkowymi

Owoce miksujemy z jogurtem i cukrem. Cukru dodajemy tyle, aby koktajl nie był za słodki. Na dno miseczek wylewamy najpierw koktajl, na to nakładamy lody, a całość jeszcze delikatnie podlewamy koktajlem.

Przepadniecie!

 

SONY DSC

IN LOVE 10

Cudowne to lato! Nawet jeśli pracujące, to co? W końcu lato! Uwielbiam lato całkowicie i zachłannie! Też tak macie?

Tymczasem zapraszam na nowe IN LOVE! Co tam ładnego ostatnio wyszperałam…

inlove5

 

1. Wejdźcie koniecznie na profil Bena Giesbrechta na portalu Flickr – TUTAJ. Niesamowite zdjęcia z niesamowitym klimatem. Można chłonąć bez opamiętania.

2. Uwielbiam wszelkie poduszki i jaśki. Głęboko wierzę, że im więcej ich w domu, tym jest przytulniej. Ostatnio takie bardzo mi się podobają. Z kolorami, ale wyciszonymi, etnicznymi, marokańskimi. Cudne! Z Le Souk

3. Umarłam! Makaroniki z malowanymi kwiatami! Nie wiem czy zdobyłabym się na zjedzenie takiego dzieła sztuki 🙂 Z Sugar & Cloth

4. Całkiem przypadkowo ostatnio odkryłam początek wakacyjnych wyprzedaży. I to tak fortunnie, że akurat kiedy weszłam do Promodu. A tam – idealna sukienka wakacyjna! Oczywiście – idealna dla mnie, bo idealnych, które na mnie niezbyt dobrze wyglądają to już całą masę widziałam 🙂 W każdym razie, nie ma to jak idealna sukienka 50% taniej 😀

5. Pokazywałam Wam już kiedyś całkowicie wspaniałe zdjęcia morza Maxa Wangera. Ostatnio nie rozstaję się z nimi – zagościły na tapecie mojego komputera! I to kilka – wymieniam sobie co jakiś czas! I jak mi z nimi dobrze! Bardzo polecam tapety na pulpit u Design Love Fest!

6. Najbardziej obłędny gadżet do pływania ever! Oj, marzy mi się wypłynięcie w morze na różowym flamingu 🙂 via Sugar & Cloth

7. Kochani, w Lili in the Garden nowości pojawiają się dosyć często – w końcu mamy w większości krótkie serie, nieraz pojedyncze egzemplarze. Zapraszam cieplutko do śledzenia ich na Facebooku (nie blogowym, innym – strocte Lili in the Garden) i do zajrzenia do samego sklepu! A szykuję Wam doprawdy wiele wspaniałej biżuterii!

Miłego, wakacyjnego weekendu!

 

Facebook