Posts Tagged‘pomysł’

Inaczej: butelka samonawadniającą się doniczką

Mam dla Was pomysł! Nieco na opak, ale nie taki trudny do wykonania! A wierzcie mi – wygląda oryginalnie, zaskakująco, ale też uroczo! Polecam Wam dzisiaj samonawadniające się doniczki ze szklanych butelek! Ot, taki pomysł na domowy recycling. 
Znalazłam Wam kilka zdjęć takich buteleczek. Można je nawet kupić w gotowych zestawach z nasionami i całym ekwipunkiem. Jestem przekonana, że mogą stać się świetnym prezentem. A o co tu chodzi? Otóż butelki przepołowiono i tą część z szyjką włożono do drugiej, w kierunku dna. W ten sposób powstało niewielkie miejsce na zasadzenie ziół. Na spód nalewa się wodę, która za pomocą sznureczków i przez szyjkę butelki przedostaje się do rośliny. I z podlewaniem mamy spokój na dłuższy czas!
Ale, ale… zapytacie, w jaki sposób w całkiem zwyczajnym domu przeciąć szklaną butelkę? Okazuje się, że nie jest to takie trudne. Polecam filmiki na ten temat na Youtubie – na przykład TEN. Wystarczy sznureczek, zmywacz do paznokci i zapalniczka! Jeśli tylko zachowacie dużą ostrożność, może wyjść prawdziwe cudo!

Zdjęcia: duitang / uncommongoods / minoakastudios

Goździkowo-cytrusowe anty-komarki

No nie niestety, nie jest to mój pomysł. Przyznaję się z góry i bez bicia. Goździkowo-cytrusowe anty-komarki zobaczyłam gdzieś w internecie, na Facebooku i zrobić musiałam. No i zrobiłam, czego efekty macie poniżej. I bardzo, bardzo chciałam sprawdzić, czy anty-komarki komarki odstraszają. I w sumie w końcu nie wiem, czy tych komarów to wtedy nie było bo nie, czy je anty-komarki odstraszyły. Pozostaje mi wierzyć, że jednak działają, co swoją drogą uzasadnienie ma, bo komary nie lubią zapachów olejków eterycznych cytrusowych i z goździków. Zgadza się więc idealnie, zważywszy na fakt, że olejki te zawarte są w skórce owoców cytrusowych i w samych goździkach też. Zapewne więc działają:)
A jeśli nawet nie… to Kochani zobaczcie jak one cudnie wyglądają i wyobraźcie sobie wieczornego grilla lub kolację w ogrodzie z anty-komarkami gdzieś na stole, ustawionymi pomiędzy wspaniałymi daniami, świeczkami i kieliszkami dobrego wina. Są po prostu świetną dekoracją. A zapewne domyślacie się, że pachną obłędnie!

  
 Anty-komarki są bardzo proste do wykonania. Wystarczy przekroić cytrynę i limonkę w połowie oraz uciąć im końcówki, aby dobrze stały, a następnie nadziać na nie goździki. Najlepiej ustawić je przy punktach emitujących ciepło, np. w pobliżu grilla lub świec. Wyższa temperatura bowiem wspomaga ulatnianie olejków eterycznych, które to właśnie nasze komarki mają odstraszać. Ja z pewnością zrobię je tego lata jeszcze nie raz!

Dwa wiosenne projekty

Chciałabym podzielić się z Wami moimi nowymi odkryciami… Będą to dwa wiosenne, cudowne projekty autorstwa  Brittany Watson Jepsen, która stworzyła je jako posty gościnne do Designe Sponge. Jest w tych całych wspaniałościach niestety jeden problem – pomysły te nie są tak łatwe jak w Lili lubię… Wymagają nieco więcej czasu i umiejętności. No… może umiejętności to można nabrać w trakcie, ale czasu to z pewnością potrzeba…. Ale sami przyznajcie, że efekt jest świetny!
 
Brittany zauroczyła mnie w szczególności swoim wykonaniem zawijaczka do zbierania kwiatów (bardzo, ale to bardzo starałam się znaleźć lepsze słowo i się nie udało…) oraz kosza piknikowego. Oba cuda idealnie sprawdzą się podczas majowych eskapad i rodzinnych wypadów. Oba są bardzo romantyczne i kobiece. W zawijaczku chętnie zagoszczą majowe bzy, a kosz piknikowy, ze specjalnymi kieszonkami na sztućce, może stać się pretekstem do miłego popołudnia z bliską sercu osobą. Do tego słomkowy kapelusz, zwiewna sukienka, sandały i…. jest pięknie.
 
 

 
 
W zawijaczku szczególnie ujęły mnie rączki, za które posłużyły zwyczajne gałęzie. Dzięki nim zawijaczek z kwiatami możecie też powiesić na ścianie! A koszyk… gdy już wykonacie jego płócienne wnętrze, może ono Wam posłużyć dwojako – także jako prosta torebka piknikowa! Bo na przykład nagle padnie deszcz i trzeba się będzie szybko zwijać. Zwróćcie też uwagę na niesamowite kolory. Wszystko zostało zafarbowane w uroczy sposób, nieco niedbale, a przez to… idealnie!

Dokładne instrukcje wykonania zawijaczka znajdziecie TUTAJ, a kosza TUTAJ.

Zdjęcia: zawijaczek TUTAJ, kosz TUTAJ, Designe Sponge by  Brittany Watson Jepsen

 

Kwiaty inaczej

Krótka cisza w Lili… Mam ostatnio pewne małe kłopoty, które odcięły mnie od mojego magicznego komputera pełnego zakładek, pomysłów, linków i programów graficznych. Ale mimo to mam coś dla Was! Temat kwiatów jadalnych bardzo Was zainteresował. Piszecie, pytacie, dzielicie się pomysłami. Mam zatem kilka nowych ciekawych możliwości wykorzystania tych darów natury! Przed Wami kwiaty! Nieco inaczej…

Na serkach – inne nieco od moich serków, fantastyczne, kolorowe
Na ciasteczkach – jako nieziemska dekoracja
Jako lody – pomysł uroczy, choć mało praktyczny
W lizakach – już je Wam kiedyś pokazywałam, ale są tak cudne, że warte powtórzenia
Spring Rolls – czyli sajgonki rodem z rajskiego ogrodu
W kostkach lodu – niezwykle prosty pomysł, który zawsze zadziwi Waszych gości!

A wspaniała kwiatowa czcionka jest autorstwa Anne Lee Designs

Pomysł: Mchowe graffiti

Miałam dzisiaj przyjemność uczestniczyć w konferencji o social media. Bo nie wiem czy wiecie, że prowadzę trzy fan paga’e na Facebooku. I poza tym, że otworzyły mi się oczy na pewne zjawiska i dowiedziałam się kilku praktycznych rzeczy, spędziłam miły dzień na mojej starej uczelni. Nie był to wprawdzie mój wydział, ale byłam całkiem niedaleko, też na kampusie UJ. I powiem Wam, że nostalgia mnie ogarnęła. Że kilka lat po skończeniu studiów tęsknota powraca do tamtych beztroskich czasów. Też tak czasem macie? A może jeszcze studiujecie lub się uczycie? Ja swoje studia wspominam pięknie. No… może poza miłosnymi zawirowaniami:)
Przejdźmy jednak do dzisiejszego pomysłu! Otóż natknęłam się niedawno takie oto dziwo – mchowe graffiti. I tak sobie pomyślałam, że świat byłby piękniejszy, gdyby nasze miasta pokrywały takie właśnie napisy i malunki. Nie raziłoby to tak bardzo. Nie zanieczyszczało. Czemuż, ach czemuż, młodzież nasza zbuntowana nie maluje mchem…

Na grafice przedstawiony macie sposób przygotowania takiej specjalnej „farby” do graffiti. Znalazłam jednak nieco prostszy przepis (tutaj). Otóż należy wziąć dwie garście mchu, dwie szklanki maślanki lub ewentualnie jogurtu, 2 szklanki wody i pół łyżeczki cukru. Mech należy dokładnie oczyścić, a następnie dobrze zmiksować z pozostałymi składnikami. Jeśli wydaje Wam się, że konsystencja nie będzie przylegać jak farba, można dodać nieco naturalnego syropu np. kukurydzianego. 
Za pomocą pędzla namalujcie wymarzony napis lub kształt. Graffiti sprawdzajcie co tydzień, aby nieco je nawilżyć wodą w sprayu ub dodać nieco więcej farby. Graffiti mchowe najlepiej czuje się w suchy otoczeniu. Ciekawe, czyż nie?

Zdjęcia – 1 / 2 / 3 / 4

Pomysł: Koronkowe parasolki do drinków

Jak to prawdziwa koronko-uwielbiaczka, nie mogłam oderwać oczu od tych prześlicznych koronkowych parasolek do drinków! Wykorzystane one były podczas pewnego romantycznego wesela, ale myślę, że i na mniej specjalne okazje doskonale się nadadzą! A może zupełnie inaczej jeszcze – jako parasolki dla lalek Waszych córek? Takie, jak prawdziwe damy miewały:)
Wykonanie wydaje się tylko trochę skomplikowane. Całą instrukcję znajdziecie na 100 LAYER CAKE. Małe serwetki zanurzono w utwardzaczu do tkanin, ale myślę, że doskonale sprawdzi się tu zwykły klej typu vicol. Po wysuszeniu powinny stwardnieć. Wtedy nacięto je z jednej strony i sklejono do kształtu parasola. Do tego doszedł przyklejony patyczek i złoty koralik. Cudo:)

Zdjęcia 100 LAYER CAKE
Facebook