KategorieNaturalna pielęgnacja

Przepis na musujące babeczki do kąpieli z mydlaną galaretką Cherry Blossom

Chyba nie muszę to pisać, jak zareagowała na nie Róża? Chciała się od razu kąpać! Trudno jej się dziwić – i tak dobrze, że nauczona przez mamusię, nie zabrała się najpierw za próbowanie!

Dzisiaj kochani polecam Wam zrobić wiosenne, radosne, relaksujące… musujące babeczki do kąpieli z mydlaną galaretką o cudownym kwiatowo-owocowym zapachu! Połączyłam tu aromat owoców i kwiatów wiśni, całość komponuje się wspaniale. Babeczki przyozdobiłam margerytkami z opłatków, które teraz, przed Wielkanocą, zalewają hipermarkety. Idealnie nadają się do ozdabiania takich kąpielowych dodatków, bo szybko i bez problemu rozpuszczają się w wodzie.

Do dzieła!

Duet codzienny Make Me Bio

 

 Taki prosty, dobry, codzienny duet. Z Polski, z naszej polskiej małej manufaktury. Z bardzo prostymi składami – czyli dokładnie takimi, jakie lubię. Naturalny, łagodny, ale co najważniejsze – skuteczny! Taki właśnie jest ten duet – Garden Roses Nawilżający krem dla skóry suchej i wrażliwej wraz z Clean Powder Delikatnym pudrem myjącym od Make Me Bio.

No powiedzcie sami – czyż ja mogłam nie wypróbować kremu, który nazwano „Garden Roses”? No powiedzcie! No – nie mogłam 🙂 I nie zawiodłam się wcale. Pierwsze co urzeka to zapach – ten wspaniały, ciepły, romantyczny różany zapach. Co istotne – prawdziwy, bo pochodzi z prawdziwego różanego olejku, a to rzadkość. Bo to drogie. Poza tym wodę w kremie zastąpiono wodą różaną, co jest jeszcze wspanialsze. Połączono ją z wodą z geranium – nieco podobną do różanej. I to są dwa pierwsze punkty w składzie. Na kolejnych miejscach znajdziemy olej migdałowy, olej jojoba, masło mango i olej makadamia. Samo dobro.

Post rozmarynowy czyli o rozmarynie słów kilka, rozmarynowe okadzanie i olejek rozmarynowy

Ros marinus… 

To z łaciny. Oznacza łzę morzą. Pięknie, prawda? Rozmaryn bowiem pochodzi z wybrzeży Morza Śródziemnego, co zapewne wiecie. Niewiele jednak z Was zdaje sobie w pełni sprawę jak wspaniała to jest roślina! I jak genialnie może nam towarzyszyć na co dzień, wspierając nasz organizm, jego odporność, rozjaśniając umysł, poprawiając nastrój. Mam dzisiaj dla Was kilka rozmarynowych porad i ciekawostek oraz rozmarynowy pomysł na proste kadzidełka!

 

Rozmaryn doskonale dekoruje, świetnie doprawia potrawy, ale dzisiaj przyjrzymy mu się aromaterapeutycznie! Olejek rozmarynowy destyluje się z całej rośliny, co jest rzadkością. Jak w przypadku innych olejków, tak i jego skład jest bardzo skomplikowany chemicznie, co sprawia, że ma bardzo wszechstronne zastosowanie. To, co lubię w nim najbardziej to jego silne działanie antyseptyczne oraz stymulujące pracę mózgu.

Tak, tak – rozmaryn jest stymulantem mózgu! Rozjaśnia umysł, wspomaga procesy myślowe, niweluje oznaki zmęczenia psychicznego. Aromaterapeuci wykorzystują go przy problemach z powonieniem, osłabieniem wzroku czy nerwów czuciowych. Ważne tylko aby stosować go tu z umiarem! Wystarczą 2-3 kropelki na ubraniu, na nadgarstku czy wtarte w skronie (rozcieńczone tu z olejem bazowym), aby uzyskać wskazany efekt. Większe ilości mogą powodować nadpobudliwość, podrażniać lub nawet wywoływać symptomy podobne do ataku epilepsji.

Olejek rozmarynowy stosuje się jako naturalny środek przeciwbólowy , jednocześnie nieotępiający. Tę jego właściwość wykorzystuje się podczas masaży aromaterapeutycznych przy bólach kostnych i reumatycznych. Polecany jest przy mięśniobólach spowodowanych aktywnością fizyczną Sportowcom proponuje się rozmarynowe masaże przez treningami i zawodami.

Sprawdza się także w chorobach górnych dróg oddechowych. Inhalacje z olejkiem rozmarynowym wspomagają oddychanie, udrożniają i wspierają odporność.

Być może słyszeliście o tym, że olejek rozmarynowy stosuje się w pielęgnacji ciemnych włosów? Często także poleca się wcierać go w skórę głowy w połączeniu z olejem bazowym – wzmacnia włosy, zapobiega ich wypadaniu, pomaga przywrócić blask i kolor poszarzałym włosom.

Polubiliście już rozmaryn? Jeśli tak, wypróbujcie rozmarynowe kadzidełka! Musicie bowiem wiedzieć, że rozmaryn nazywany bywa także „krzakiem kadzidlanym”, a to dlatego, że przypomina nieco zapach kadzidłowca i już w starożytnej Grecji spalano gałązki rozmarynu, kiedy nie było dostępu do kadzideł. Uważany w Rzymie za święty krzew, ceniony w Egipcie, w średniowieczu pomagał wypędzić złe duchy w trakcie egzorcyzmów. W jaki sposób? Właśnie dzięki jego spalaniu. Od zawsze wyczuwano, a w końcu udowodniono, że dym rozmarynowy ma silne właściwości oczyszczające i antyseptyczne. Wykorzystywano go jeszcze w XX wieku do okadzania szpitali we Francji, co pozwalało zapobiec rozprzestrzenianiu się chorób. Co ciekawe, rozmaryn także zapobiega szybkiemu psuciu się mięsa! Warto pamiętać!

Cóż, teraz więc, kiedy w co drugim domu w tym kraju ktoś na coś choruje, a przedszkola świecą pustkami, wypróbujcie małe rozmarynowe okadzanie! To naprawdę proste – wystarczy wziąć mały patyczek, owinąć wokół niego zgiętą w połowie gałązkę rozmarynu i całość ciasno związać nitką. Takie kadzidełka idealnie sprawdzą się dorzucane co jakiś czas do domowego kominka. Można też je po prostu podpalić na ceramicznej podstawce, tak, aby gałązki lekko się żarzyły i uwalniały dym. Wiecie, jak potem fajnie w domu pachnie? 🙂

 

Wyniki konkursu + Wish List: Pink Plum Plum

Kochani, mamy już zwycięzców konkursu Domowe SPA, organizowanego ze sklepem Domowe SPA 🙂 Oto oni:

 

 Zestaw Bomb Cosmetics:

Peeling do ciała Mleko z miodem

Masujące mydło pod prysznic Marzyciel

Mus do ciała Różowa orchidea

Szampon w kostce Kwiaty we włosach

wygrywa

Natalia – juicy raspberry

Zestaw Bomb Cosmetics:

Mydło glicerynowe Go mango

 Kula do kąpieli Wyspa fantazji

 wygrywa

Katarzyna Mierzwa

Zestaw Bomb Cosmetics:
Mydło glicerynowe Go mango
 Kula do kąpieli Wyspa fantazji

wygrywa

Juwelen

Gratuluję i proszę o dane do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl

Tak mnie ten konkurs zainspirował kąpielowo, że mam też dla Was bardzo różowy wish list! Plum plum to w wolnym tłumaczeniu z mojej córki jeszcze jakiś czas temu – kąpiel! Oj, bardzo różowa może być, a przy tym bardzo relaksująca! Chciałabym wszystko wypróbować! Znacie może któreś z poniższych kosmetyków?

 

Kombo-Maska do cery tłustej, mieszanej i problematycznej

W kombo siła! W kombo moc! Czyli dzisiaj, moi drodzy, zrobimy kombo-maskę! Prostą a genialną! Jedną z najlepszych, jakie znam! Porządnie maskującą, więc nie polecam otwierać w niej drzwi kurierowi. Szkoda chłopaka… A wiecie, co w niej jest najlepsze? To tylko trzy składniki!

Nasza kobo-maska jest idealnym rozwiązaniem dla cer tłustych, mieszanych i problematycznych. Oczywiście stosujemy ją z głową, nie codziennie – raz, dwa razy w tygodniu. Nasza mieszanka zapobiega powstawaniu niedoskonałości, reguluje skórę i wspomaga ją w regeneracji.

Skąd nazwa? Słyszeliście o maśle kombo? Pewnie tylko nieliczni z Was. Jest to masło bardzo specyficzne, brązowe, o półpłynnej konsystencji. Zapach ma okrutny, kolor jeszcze gorszy, a jak wpadnie do oczu to… no… nie polecam – boli! Ma jednak znacznie więcej zalet! Słynie ze swojego silnego działania antyspetycznego, przeciwzapalnego, przeciwgrzybiczego i przeciwalergicznego. Zawiera kwas kombowy, który jest silnym antyoksydantem, więc niweluje efekty starzenia się skóry. Poleca się go w przypadku bólów stawowych i reumatycznych. Najbardziej jednak polecany jest w przypadku infekcji skórnych. Do niego więc dodamy łagodzący hydrolat lawendowy oraz absorbującą moc czerwonej glinki. Całość może i nie prezentuje się najlepiej, ale działa cuda!

Tak było: Rozwojowo-Kreatywny Warsztat w Warszawie

Już po… To naprawdę niesamowite, jak szybko czas leci. Dopiero się coś wymyśliło, opracowało, wychuchało, a już po… Każdy warsztat jest inny, każdy ma inną energię. Każdy też jest wyjątkowy. Sobotni warsztat w Warszawie, który organizowałam wraz z Edytą (EdytaZajac.pl) zaliczam do jednych z najbardziej wyjątkowych, jakie do tej pory miałam przyjemność prowadzić.

Warszawa była dla nas łaskawa, choć przyznam, że pewne emocje i obawy budziła. Na szczęście okazało się, że na miejsce naprawdę łatwo dojechać, a sama Sztukarnia-kawiarnia i sala, którą nam zaproponowano, są wręcz stworzone do zajęć kreatywnych! Przepełnione były artystyczną atmosferą twórczości, a o to nam właśnie chodziło.

Wspaniałe okazały się uczestniczki! Uśmiechnięte, otwarte i ciekawe. Grupa idealna! Taka, co nawet sprzątać pomoże!

No i w końcu, po jakichś dwóch latach zdalnej pracy, poznałam swoją szefową z BliskoNatury.pl, która w warsztatach uczestniczyła! Najwyższa pora, prawda?

Ale po kolei!

Na początek – poznajcie nasze uczestniczki!

 

Warsztaty rozpoczęły się upominkami dla uczestniczek (także się nimi zakończyły, ale o tym później).

 

O masła i oleje podczas warsztatu zadbało BliskoNatury.pl. Dodatkowo, każda z dziewczyn otrzymała takie urocze zestawy – olejek sacha inchi i masło makadamia. Ładnie się prezentują, prawda?

 

Z Lili in the Garden na warsztaty przyfrunęły srebrne i srebrne pozłacane skrzydełka Fairy! Nasz bestseller! Magiczne, kobiece i delikatne! Polecam – LiliGarden.pl

 

 

 

Nie mogło także po raz kolejny zabraknąć Sylveco! Każda z uczestniczek otrzymała taki oto zestaw – 4 świetne (wiem z doświadczenia) kosmetyki wraz z płócienna torba marki. Znacie któryś? Kojący balsam jest cudowny!

 

 

Facebook