KategorieNaturalna pielęgnacja

W roli głównej Organic Surge organiczny relaksujący płyn do kąpieli Pikantna Lilia

Jak i kiedy ten czas ucieka? Choć właściwie przecieka przez palce… Nie wiem… Wiem natomiast, że trochę się ostatnio dzieje. Święta, powrót męża, wiosna (w końcu!), nowe dostawy w Lili in the Garden, nowe projekty i najważniejsze – w końcu zamierzamy wyskoczyć na upragnione wakacje! No i oczywiście nie mogę przestać o nich myśleć, a to jeszcze dwa tygodnie… Niecałe…

Tymczasem zakończył się pierwszy etap Plebiscytu Wiosennego na najlepsze kosmetyki naturalne! Zasypaliście mnie ogromem propozycji! Przyznam, że nieco mnie wręcz przeraziło wybieranie spośród nich tych najlepszych 🙂 Ale dam radę! Wkrótce, mam nadzieję, ruszy właściwe głosowanie! Zaglądajcie więc do Lili co jakiś czas, bo zaplanowałam bardzo przyjemne nagrody za oddanie głosów!!

Ale do rzeczy! Czy ktoś potrzebuje chwili relaksu? Mam na niego sposób! Dzisiaj w roli głównej Organic Surge organiczny relaksujący płyn do kąpieli Pikantna Lilia!

 

Przepis na balsam do mocno przesuszonych i podrażnionych dłoni

Tak się jakoś złożyło, że w ostatnim czasie zwróciły się do mnie dwie osoby z prośbą o zrobienie czegoś na bardzo suche i przez to mocno podrażnione dłonie. Proszę więc bardzo! Oto i intensywnie regenerująca kuracja, która doda naszym dłoniom miękkości, gładkości i młodości! Co ważne, zawarte w niej składniki zapobiegają powstawaniu drobnych ranek, przesuszeń i szorstkości, a te istniejące – pomagają wyleczyć. Do dzieła!

4 pomysły na perfumy w kremie czyli o pięknych opakowaniach!

Trochę się ostatnio dzieje, święta, mąż wrócił właśnie po 2 miesiącach tułaczki… no i jestem na bakier z czasem. I nie nadążam ze wszystkim. Ale co tam! I tak mam dla Was dzisiaj 4 świetne pomysły na perfumy w kremie, które ostatnio znalazłam i wokół których nie sposób przejść obojętnie! Niestety są to na razie świetne przykłady samych opakowań takich perfumek, bo przyznaję bez bicia, że zapachów nie znam. Bardzo jednak lubię podglądać takie pomysły od strony marketingowej. Lubię zgłębiać całą tę otoczkę, która sprawia, że produkt chciałoby się kupić, pomimo faktu, że przez internet nie da się sprawdzić samego zapachu! Bo poniższe perfumki mogłabym kupić w ciemno! Dla samego opakowania. Jak myślicie?

 

 

Te muszelki to moi faworyci! Cudowne! Z Earth Tu Face.

 

 

 Ile w nich radości, słońca i kobiecości! Z Live Beautifully.

 

 

 

III Wiosenny Lili Plebiscyt na Najlepsze Kosmetyki Naturalne – etap I zgłaszanie kosmetyków

Wiosna przyszła, pora ruszać z trzecią już edycją Wiosennego Lili Plebiscytu na Najlepsze Kosmetyki Naturalne!

 

 

W tym roku po raz kolejny zaproszę Was do zabawy i współtworzenia ze mną wyjątkowej listy najlepszych kosmetyków naturalnych dostępnych na naszym rynku! Stwórzmy ponownie jedyny taki przewodnik dla osób zakochanych w naturalnej pielęgnacji! Pomóżmy sobie i innym wybierać dobre i sprawdzone kosmetyki!

Liczę na Was i Wasze doświadczenie!

Na początek jednak zapraszam do przejrzenia poprzednich edycji! Działo się! Oj, działo! Kliknijcie TUTAJ!

W tym roku, jak i w poprzednich, będziemy wybierać najlepsze kosmetyki naturalne, które otrzymają tytuł Lili Naj 2015, w 5 kategoriach!

  • Twarz (pielęgnacja i makijaż)
  • Ciało (balsamy, masła, dłonie, stopy, oleje, depilacja, dezodoranty, przeciwsłonecznie, itp.)
  • Kąpiel (kąpielo-umilacze, w tym także peelingi, żele pod prysznic, itp.)
  • Włosy (szampony, odżywki, maski, farby, itp.)
  • Dzieci (pielęgnacja najmłodszych oraz młodych i przyszłych mam)

 

Proszę Was o propozycję choćby jednego ulubionego kosmetyku, o podanie marki/producenta oraz konkretnej
nazwy W FORMULARZU NA KOŃCU TEGO POSTA. Wszystkie osoby, które zgłoszą ulubiony naturalny kosmetyk, wezmą udział w losowaniu nagrody z Lili in the Garden!
Jedna osoba może zaproponować swoich kandydatów jedynie raz, ale może zaproponować ich dowolną ilość (minimum jeden kosmetyk).

Przepis na idealny balsam do ust z różą, żurawiną i aloesem

To stanowczo jeden z moich najlepszych przepisów! Zakochałam się w nim bez pamięci. I używam, używam, używam! Nie tylko do ust! Bo dzisiejszy balsam z różą, żurawiną i aloesem jest wielofunkcyjny! Sprawia, że usta są miękkie i gładkie. To oczywiste. Idealnie jednak sprawdza się także jako odżywczy krem na noc, regenerująca maska do twarzy czy maść pierwszej pomocy do przesuszonych, podrażnionych miejsc. Cudownie, prawda?

Bardzo polecam, zwłaszcza, że to tylko 4 w pełni naturalne składniki! Nadają mu one subtelnego zapachu płatków róży, delikatnego różowego koloru żurawiny i łagodzącej mocy aloesu!

Balsam do ust z różą, żurawiną i aloesem

Składniki

  • 20 g masła aloesowego (olej kokosowy z aloesem, Blisko Natury)
  • 5 g bielonego wosku pszczelego
  • 10 ml oleju z róży damasceńskiej (macerat płatków róży w oleju ze słodkich migdałów, Blisko Natury)
  • 1 łyżka suszonej sproszkowanej żurawiny (Zielony Klub)

Puszkę na balsam wyparzamy i osuszamy. W kąpieli wodnej lub mikrofali rozpuszczamy masło aloesowe i wosk, co chwilę mieszając. Ściągamy z ognia lub wyjmujemy z mikrofali, aby całość lekko ostygła. Dolewamy olej z róży i wsypujemy żurawinę. Całość bardzo energetycznie mieszamy przez kilka minut, aby rozmieszać wszystkie grudki i dobrze połączyć składniki. Mieszaninę przelewamy do pojemniczka i ostawiamy do ostygnięcia. Kiedy zacznie już lekko gęstnieć, raz jeszcze balsam mieszamy końcówką plastykowej łyżeczki.

Stosujemy, jak już wspomniałam, na co dzień, do ust. Polecam jednak wypróbowanie jego pozostałych zastosowań,. Jest cudowny!

 

Jabłkowy zabieg rozświetlający czyli w roli glównej jabłkowe kosmetyki Phenomé

Uwielbiam jabłka. Szczególnie, rzecz jasna, te nasze, pyszne, sierpniowe i wczesnojesienne. Być może dlatego tak spodobały mi się jabłkowe kosmetyki Phenomé? A może to ich działanie? Dzisiaj mam dla Was mały pomysł na domowe SPA – wieczorny zabieg rozjaśniający z wykorzystaniem nowej linii marki!

 

Ale zacznijmy od początku. Najpierw urzeka zapach.  Cudownie jabłkowy! Świetny! Linia promuje się właśnie jabłkowo. Wymienia ekstrakty z jabłka, miłorzębu i aceroli. „Rozjaśniona, optymalnie nawilżona i uelastyczniona skóra o jednolitej, świeżej karnacji” – tak zapewnia producent. Nie znam niestety wszystkich produktów serii, ale jedno wiem na pewno – polecam Wam żel do mycia twarzy Calming i wyświetlającą maseczkę Vitality Shine.

Żel jest niezwykle łagodny. Czasami mam wrażenie, że za bardzo, że nie zmywa tak dobrze, jakbym chciała. Ma jednak inną niezwykle ważną zaletę – mocno koi. I oczywiście pięknie pachnie. Oparty został na wodzie aloesowej, która sama w sobie łagodzi podrażnienia. Do tego dodano moc naturalnych wspomagaczy. Ekstrakty z papai, ananasa, hibiskusa i grejpfruta, wraz z zawartymi w nich kwasami i enzymami owocowymi, złuszczają i sprawiają, że skóra staje się promienna i rozjaśniona.

Ekstrakt z jabłka „działa przeciwrodnikowo i przeciwutleniająco, nawilża i rozświetla skórę oraz pomaga w zwalczaniu egzem skórnych.” Wyciąg z miłorzębu dwuklapowego „skutecznie neutralizuje wolne rodniki i rozjaśnia cienie pod oczami. Wzmacnia i uszczelnia ścianki naczynek krwionośnych”, wyciąg z aceroli – „bogaty w witaminę C silny antyoksydant przeciwdziałający starzeniu się skóry. Intensywnie nawilża i uelastycznia naskórek. Jest naturalnym filtrem UV”. Mamy tu też ekstrakty z kłącza irysa, żeńszenia, winorośli, ocet owocowy, wyciąg ze skórki cytrynowej i pomarańczowej, z zielonej herbaty, żurawiny oraz kwas hialuronowy. Szczerze? Żal taki żel spłukiwać z twarzy!

Facebook