KategorieNaturalna pielęgnacja

Sprzątać z klasą – płyny YOPE i chusteczki ZERO

Bardzo lubię mieć czysty, pachnący, wysprzątany dom. Niestety równie bardzo nie lubię sprzątać. Cieszę się więc, że odkryłam moich małych sprzątających przyjaciół. Bo, wierzcie mi lub nie, ale znacznie przyjemniej odbębnia się te wszystkie domowe obowiązki z taką oto uroczą sówką, koalą czy wiewiórą. Można do nich mówić, żalić się im, ponarzekać na wszechobecny brud, a one nie tylko wysłuchają, a i jeszcze całość ładnie i sprawnie ogarną.

Takie są właśnie, drodzy moi, nowe płyny do sprzątania jednej z najciekawszych ostatnimi czasy polskich marek – YOPE. A żeby tego jeszcze nie było mało, to ogromne pochwały składam też chusteczkom czyszczącym ZERO.

sprzatanie-1

Jestem albowiem chusteczko-wyznawcą – nie wyobrażam sobie sprzątania bez nich. Może to z lenistwa, a może po prostu są tak praktyczne, że zdominowały wiele z moich porządkowych czynności. A jako, że używam ich dosyć sporo, dobrze, aby były możliwie naturalne i bezpieczne. Rosyjska marka Zero zaznacza, że są to produkty nie zawierające parabenów, fosforanów, chloru,  formaldehydu, produktów ropopochodnych, barwników syntetycznych, że są w 100% ekologicznie i ekonomicznie.

Producent stworzył wiele rodzajów chusteczek, przeznaczonych do różnych celów i zawierających różne dodatki. Obecnie używam chusteczek:

  • do czyszczenia powierzchni drewnianych, które zawierają:
    • Olej z orzechów włoskich – czyści i poleruje powierzchnie drewniane, nie pozostawia rozwodów, odświeża i przywraca połysk drewna, pozostawia przyjemny zapach.
    • Wosk pszczeli – usuwa uciążliwy brud i plamy zakorzenione, ma właściwości antybakteryjne i antystatyczne. Zapobiega powierzchni drewna przed przedwczesnym zużyciem i zwiększa stabilność drzewa przed niewielkimi uszkodzeniami mechanicznymi.
  • do czyszczenia lodówki i mikrofali, które zawierają:
    • Kukurydzianą skrobię – pozbywa powierzchnie lodówek i mikrofal uporczywych zabrudzeń i tłuszczu, przywraca utracony połysk.
    • Sól morską – radzi sobie ze starymi plamy tłuszczu i resztek pożywienia.
  • do czyszczenia ekranów i monitorów, zawierają:
    • Bio ekstrakt grejpfrutowy – odtłuszcza powierzchni, usuwa różne rodzaje plam. Pozostawia powierzchnie czyste i lśniące, pozostawia przyjemny zapach.
    • Spirytus brzozowy- skutecznie eliminuje wiele zanieczyszczeń, zmniejsza efekt elektrostatyczny. Przez długi czas utrzymuje powierzchnie czystą i błyszczącą.
  • do czyszczenia łazienki i toalety, zawierających:
    • Ocet winny- jest to doskonały środek wybielający, zabija bakterie i łatwo rozpuszcza tłuszcze. Posiada unikalną funkcję usuwania zapachów.
    • Sól morską – doskonale usuwa rdzę, mydlany i kamienny nalot, pleśń. Daje połysk i dezynfekuje powierzchnię.
  • do czyszczenia zabrudzeń zwierzęcych, które zawierają:
    • BIO olejek sosnowy- doskonale usuwa zapachy i śladów życia zwierząt, ma działanie antybakteryjne.
    • Sok z cytryny- usuwa zapachy i dobrze zakorzenione plamy, nadaje się do wszystkich powierzchni. Pozostawia przyjemny zapach na powierzchniach.

sprzatanie-5

Brzmi dobrze, prawda? Chusteczki całkowicie mnie kupiły – w pełni spełniają swoje zadanie, bardzo upraszczają i przyspieszają sprzątanie, są skuteczne i, co równie ważne, ładnie pachną. Mogę je mieć rozmieszczone w różnych częściach mieszkania i sięgać po nie w razie potrzeby. Raz, dwa i brudu nie ma. Jedyne zastrzeżenie dotyczy opakowań – 40 sztuk to doprawdy bardzo mało. Za szybko się kończą. Na szczęście jednak mają całkiem rozsądną cenę. Bardzo polecam – must have w każdym domu.

sprzatanie-6

Wróćmy teraz do naszych uroczych zwierzątek YOPE. Znacie już mydła marki, prawda? Pisałam Wam już o nich niegdyś w samych superlatywach. Całkiem niedawno dołączyły do nich środki czystości i także skradły mi serce. Opakowania mają niby standardowe – proste i praktyczne, ale to etykiety nadają im ten szczególny charakter. Można bowiem, oj można jak widać, sprzątać nie tylko skutecznie, ale też po prosu ładnie.

Bo i one skutecznymi są! Używam obecnie bambusowego płynu do czyszczenia łazienek, dwóch płynów uniwersalnych – o zapachu zielonej herbaty i francuskiej lawendy oraz naturalnego płynu do szyb i luster. Stworzone zostały w 90-98% „ze składników naturalnych lub o niskim stopniu przetworzenia, bezpiecznych dla środowiska i ulegających biodegradacji”. Posiadają certyfikat Ecolabel, nie zawierają chloru, wybielaczy optycznych, SLES-u, SLS-u, PEG-u.

sprzatanie-3

O ile chusteczki są w użyciu co dzień, to płyny służą do tych poważniejszych, weekendowych sprzątań. Bardzo podobają mi się wybrane zapachy – bambus – lekki, orzeźwiający, lawenda – lawendowa, a zielona herbata – świeża. Wolałabym tylko, aby „naturalny” płyn do szyb także ładnie pachniał czymś wyjątkowym, a nie po prostu płynem do szyb. Tego mu stanowczo brakuje.

Sprząta się nimi łatwo i przyjemnie. Lubię ten efekt, kiedy wystarczy spryskać armaturę, po chwili przelać wodą, a ona się ładnie błyszczy. Okna wymyły się ostatniej soboty szybciutko. No, może odrobinę dłużej niż zwykłym, sklepowym płynem, trzeba było przecierać ściereczką, aby nie było żadnych smug. Nie był to duży problem. Płyny uniwersalne dodawałam także do wody do mycia podłóg. Pomimo faktu, ze producent pisze, że nie nadają się do dużych powierzchni, ładnie się sprawdziły i roznosiły przyjemny zapach.

Czego chcieć więcej? Poza jakąś miłą panią sprzątającą oczywiście… no, ale póki co pozostaję przy moich przyjaciołach – zwierzątkach i wszech-domowych chusteczkach!

Dostępne w BliskoNatury.pl – płyny YOPE i chusteczki ZERO

sprzatanie-2

 

Perfumy w kremie Biała Herbata w muszli zaklęta

Muszlowe puzderka zobaczyłam w jednym ze sklepów z pamiątkami na Cyprze. Nie mogłam przejść obojętnie! Wzięłam od razu i od razu też wiedziałam co w nim zrobię!

Widziałam już kiedyś podobne w internecie, nawet Wam je w Lili pokazywałam. Cóż… w puzderku musiały po prostu znaleźć się perfumy w kremie o zapachu, w którym równie mocno, jak w samych muszelkach się zakochałam. Cudowny, lekki, orzeźwiający aromat białej herbaty pochodzi ze sklepu ZielonyKlub.pl. Bardzo Was przed nim ostrzegam – uzależnia! 🙂 Dlatego po raz kolejny pojawia się tu w przepisach, a wierzcie mi – olejków to ja mam sporo.

Perfumy oczywiście możecie zrobić w dowolnym małym pudełeczku, ale przyznajcie, ze takie muszlowe są wyjątkowo urocze. Można zabrać je gdziekolwiek się chce lub trzymać gdzieś pod ręką. I w każdej chwili, kiedy najdzie nas ochota, sięgamy po odrobinę, rozsmarowujemy na szyi, za uszami lub na nadgarstkach i wąchamy. I pachniemy… No, cudo!

perfumy-w-kremie-4-800

Perfumy w kremie Biała Herbata

Składniki:

Na początek pamiętamy o wyparzeniu pojemniczka, zwłaszcza jeśli jest to nieznanego pochodzenia muszelkowe puzderko.

W kąpieli wodnej roztapiamy masło i wosk, dolewamy olej, mieszamy i ściągamy z ognia. Po chwili dolewamy olejek zapachowy, dokładnie mieszamy i powoli przelewamy do pojemniczka. Odstawiamy na pół godziny do stwardnienia.

perfumy-w-kremie-2-800

perfumy-w-kremie-3-800

Jadę w świat!

Przyszedł w końcu ów moment, wyczekany, wytęskniony, upragniony! Całe lato z nieskrywaną zazdrością podglądałam Wasze zdjęcia ze wspaniałych urlopów… w końcu i my jedziemy na wakacje!

Złożyło się tak, że są to wakacje późno-październikowe, ale patrząc na to, co się dzieje za oknem, przyznam, że jest to nawet całkiem dobry pomysł. Jutro więc, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem (a uparcie nie chce) to o tej porze, będziemy na Cyprze!

Nadal w to nie mogę uwierzyć! Ledwie wczoraj, późnym wieczorem, wróciłam z warsztatów, znad morza. Był to mega intensywny, dosyć stresujący czas i wciąż jeszcze mój organizm nie wyhamował z tego tempa (a może to to cało dzisiejsze pakowanie i wszystko „niespodzianki”, które okazują się w ostatnim momencie…). W każdym razie wakacje potrzebne mi są bardzo, oj bardzo!

Niestety nie będzie mnie w kraju w dniu premiery mojej książki – Cukierni Kosmetycznej, czyli 26 października. Będę jednak z Wami internetowo i pewnie nie raz Was jeszcze zaproszę do jej choćby obejrzenia. Przypominam też, że będę na Was czekała na targach Książki w Krakowie, na stanowisku Wydawnictwa Publicat, w niedzielę 30 października o godz. 11:00. Wierzcie mi, że nie mogę się tego momentu doczekać – wtedy sama pierwszy raz ujrzę moją własną książkę!

wak-2

 

Muszę też donieść, że przerwę urlopową ogłosiłam także w Lili in the Garden. zapraszam jednak do zakupów – w czasie mojej nieobecności z kodem „październik” otrzymacie 10% zniżki. Zapraszam na www.LiliGarden.pl (na zdjęciach moje ukochane ostatnio – naszyjnik z księżycem i bransoletka z howlitem).

Nie byłabym też sobą gdybym się pochwaliła się super-czadowymi okularami, które kupił mi w prezencie-niespodziance mąż w Parfois!!!!!!

A także gdybym nie „przemyciła’ kilku wyjazdowych poleceń! Po pierwsze, przez kilka ostatnich dni stosowałam już nową serię normalizująca Vianek, a że wiele osób było bardzo zainteresowanych jej działaniem, donoszę uprzejmie, że zapowiada się na prawdziwy hit! Ląduje w mojej wakacyjnej kosmetyczce (mam oba kremy, tonik i żel do mycia twarzy), a szczegółową relację zdam za jakiś czas w Lili! (w BliskoNatury.pl teraz 25% taniej)

Nie mogłam również nie spakować mojego wakacyjnego hitu – filtru – balsamu rozjaśniającego SPF 30 Lass Naturals, który stosuję głównie do twarzy, a o którym pisałam Wam już jakiś czas temu – TUTAJ. Bardzo polecam go nie tylko na wakacje, ale także w te nasze, polskie, chłodne miesiące – dobry filtr jest zawsze niezbędny!

Cóż lepszego podczas podróży od praktycznych saszetek Kąpiel Agafii? Stałam się ich totalną fanką, zabieram więc kilka za sobą. Te najlepsze opisałam Wam niedawno – TUTAJ.

wak-3

 

Muszę jeszcze wspomnieć o mojej najnowszej miłości! Pierwsze opakowanie Chłodzącego kremu – masła do ciała po opalaniu Le Cafe de Beaute – KAFE KRASOTY, zakupiłam na początku września, z myślą, że pewnie niedługo na te nasze wakacje pojedziemy. Przedłużało się, więc zaczęłam go używać i wsiąkłam całkowicie! Jest to jedno z najlepszych maseł z jakimi miałam do czynienia. Ma idealną konsystencję, dobrze i szybko się wchłania, ale jednocześnie jest przyjemnie gęste i mocno odżywcze. Dosyć mocno czuć miętową świeżość, ale nie jest to uczucie wychłodzenia, które w jakikolwiek sposób może przeszkadzać. Mam wrażenie, że raczej przywraca energię ciału. I nie tylko – umysł też od razu jakoś rześko pracuje.

Masło świetnie regeneruje i naprawdę dobrze nawilża. Zabieram całe nowe opakowanie na wyjazd, ale wiem ze stu procentową pewnością, że będę je stosowała cały rok, nie tylko jako plaster ratunkowy na poparzoną słońcem skórę. Bardzo i Wam polecam, szczególnie jeśli wracacie z pracy z uczuciem przeciążonych nóg. Weźcie wtedy szybki prysznic i wmasujcie to cudo w ciało. Od razu zachce Wam się znowu żyć!

Ach, dodam jeszcze, że skład ma bardzo dobry – napar rumiankowy połączono z masłami i olejami: masłem shea, olejem kokosowym, olejem makadamia, ekstraktem z zielonej herbaty, olejkami z mięty i ylang ylang, D-panhenolem oraz mentolem. Mamy więc mocne ukojenie i odżywienie skóry zagwarantowane.

Masło – BliskoNatury.pl

No dobra, czas na mnie, ostatnie wysyłki biżuterii i pakowanie się czekają! Wracam do Was za 2 tygodnie, mam nadzieję – pełna energii do naszej corocznej, bajecznej, świątecznej akcji!

 

wak-4

 

Przepis na musujące pralinki do kąpieli z kolorową niespodzianką

To jeden z tych przepisów, które kochają dzieci! Nie tylko te małe, ale także te ukryte gdzieś głęboko w nas samych. Któż bowiem nie lubi niespodzianek? A dzisiejsze są wyjątkowo urocze, bo pełne koloru.

Mam więc dla Was przepis na niepozorne na pierwszy rzut oka pralinki kąpielowe, które wrzucone do wody, uwalniają kolorowe wnętrze! A dokładniej odrobinę barwnika do mydeł. Zabawa przednia! Do tego musują, pachną wspaniale mango i przyjemnie pielęgnują skórę. Idealne do kąpielowej zabawy!

pralinki-kapilowe-1-1-800

Musujące pralinki do kąpieli z kolorową niespodzianką

Składniki:

  • 80 g sody oczyszczonej
  • 40 g kwasku cytrynowego
  • 20 g skrobi ziemniaczanej
  • 20 ml oleju ryżowego
  • 20 kropelek olejku o zapachu mango
  • odrobina wody w spryskiwaczu
  • barwniki do mydeł
  • kolorowe cukrowe posypki do ciastek
  • foremka na pralinki

pralinki-kapilowe-3

Na dno foremek sypiemy po trochę posypki cukrowej. W miseczce mieszamy sodę, kwasek, skrobię, olej i olejek mango. Całość wyrabiamy na jednolitą masę, spryskując lekko woda, aby całość miała konsystencję piasku do budowy zamku. Kiedy ściśniemy ją w dłoni, ma pozostać zwarty kształt. Ważne, aby masa nie była zbyt wilgotna, tym razem zwracamy więc uwagę, aby nie spryskiwać jej za bardzo.

Na dno każdej z foremek nakładamy trochę masy, mniej więcej do połowy foremki. Naciskamy środek delikatnie palcem, aby powstało niewielkie wgłębienie. Wlewamy do niego jedną kropelkę barwnika i przykrywamy pozostałą masą, wyrównując i dociskając całość z wierzchu. Powstanie ok. 21 małych pralinek.

Pralinki odkładamy na noc do stwardnienia. Nazajutrz wyciągamy je z foremki i dodajemy do kąpieli ok 2-4 sztuki.

praliny-w-gifie

Małe kosmetyczne polecenia

Zebrało się ostatnio kilka ciekawych produktów, o których chciałabym Wam napisać. Oto więc i one, w jakże jesiennej odsłonie. Znacie? Używacie? Ciekawa jestem Waszych opinii!

1. Lass Naturals Żel do mycia twarzy z neem i bazylią + olej tamanu

Mamy ostatnio szał na olejki do mycia twarzy. I słusznie, cóż bowiem lepiej zmywa tłuste zabrudzenia od tłuszczu? Z braku olejku hydrofilnego, pewnego wieczoru, wykombinowałam coś wspaniałego. Połączyłam bowiem indyjski żel do mycia twarzy dla cery tłustej – Lass Naturals, w którym znajdziemy drzewo neem, ekstrakt z bazylii, aloes i olejek z drzewa herbacianego z olejem, który także polecany jest do cery przetłuszczającej się i problematycznej – olejem tamanu. Jak? Na ręce, codziennie rano i wieczorem, łączę taką samą ilość żelu i olejku. Całość bardzo ładnie się pieni i świetnie oczyszcza, choć nieco mocniej trzeba wszystko zmyć wodą. Taki „olejek” zupełnie nie ściąga skóry, jest ona po nim miękka i delikatna. Mamy tu jednak spory minus – oby dwa produkty niestety nie mają przyjemnego zapachu. Kto zna olej tamanu, ten wie, że potrafi on bardzo uprzykrzyć pielęgnację, właśnie przez swój zapach, który mi kojarzy się z np. marchewkami wyciągniętymi prosto z ziemi. Żel natomiast ma zapach dokładnie taki jak skład – mieszają się nam tu aromaty neem, drzewa herbacianego i bazylii. Osobiście nie lubię takiego połączenia, ale to chyba kwestia gustu. Niemniej jednak bardzo polecam łączenie naturalnych olejków z żelami do zmywania twarzy.

Lass Naturals Żel do mycia twarzy z neem i bazylią – BliskoNatury.pl

Olej tamanu Nacomi – Triny.pl

2. WISE Dezodorant z ałunem Cytrusowa świeżość

Jak on pachnie! Istna cytrusowa świeżość właśnie. A mamy tutaj, co ciekawe, olejek z werbeny oraz ylang ylang, który sam w sobie jest bardzo intensywny, a przyznam, ze tutaj jednak niewyczuwalny. Mocno dominuje cytrusowe orzeźwienie, może z owej werbeny właśnie, może z tajemniczego określenia w składzie na końcu – „aroma”. Dezodorant jest stosunkowo nowym produktem w ofercie marki WISE, którego działanie oparte jest na antybakteryjnym działaniu ałunu oraz na olejkach eterycznych. Całość wspomaga spora dawka aloesu. Przyznaję się niestety, że nie mogę na co dzień używać ałunowych dezodorantów – nie działają na mnie tak, jak bym sobie tego życzyła. Sięgam po niego jednak w te spokojniejsze, wolne dni i bardzo go wtedy lubię. Ma jeszcze jedną ważną użyteczność – warto użyć go od czasu do czasu po depilacji. Aloes i ałun złagodzą podrażnienia, całość zadziała antyseptycznie i kojąco. Tak, tu właśnie świetnie sprawdzają się dezodoranty ałunowe.

WISE

male-polecenia-2

3. Biolaven Serum przeciwzmarszczkowe do twarzy

Serum stanowi zarówno nowość, jak i wyjątek w ofercie marki – nie pachnie bowiem winogronowo, jak inne jej kosmetyki, ale cudownie, naturalną lawendą. W niewielkiej, szklanej, eleganckiej buteleczce skryła się mieszania olejów z olejkiem lawendowym, z dodatkiem skwalanu i witaminy E. Przyznam, że całość wydaje mi się może trochę zbyt prosta – połączono olej sojowy z olejem z pestek winogron i arganowym. Nie zmienia to faktu, że wszystko ma wysoką jakość, olejku lawendowego jest bardzo dużo (co jest mocno wyczuwalne, a to bardzo dobrze), a serum jest naprawdę przyzwoitym  produktem do codziennej pielęgnacji. No nie da się ukryć, że lawenda to naprawdę samo dobro, och i ach! Oleje bardzo szybko się wchłaniają, nie pozostawiają tłustej warstwy, jedynie unoszący się śródziemnomorski aromat… Ogólnie – polecam (świetne też na prezent!).

Biolaven

4. Czarne mydło afrykańskie

To to, co wygląda trochę jak pasztet! Albo, jak to na stronie sklepu czytamy – sprasowane trociny. Mydełko mam z Zielonego Klubu, który bardzo sobie cenię za dobra ofertę, ale też sporo zastrzeżeń mam do obsługi klienta. Niemniej jednak nie znalazłam alternatywy na rynku dla świetnych zapachów kosmetycznych, pozostanę więc wierna sklepowi. Samo mydło naprawdę ciekawe. Muszę tutaj zacytować fragment ze strony sklepu: „Produkcja mydła zaczyna się od wysuszenia na słońcu strąków kakaowca i prażenia ich w glinianych naczyniach na ogniu aż do uzyskania brunatnego popiołu. Następnie popiół mieszany jest z surowym masłem shea, olejem palmowym, olejem kokosowym i niewielką ilością wody. Mieszanie składników trwa cały dzień. Tak przygotowana mikstura odstawiana jest na kilka tygodni by dojrzała. W tym czasie następuje powolny proces zmydlania tłuszczy roślinnych. W efekcie otrzymuje się naturalne mydło, oparte wyłącznie na naturalnych składnikach, które nie zawiera żadnych konserwantów i dodatków chemicznych.” Brzmi dobrze, prawda? Mydełko pochodzi z Ghany i już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest takie, jak inne, znane nam mydła. Działa naprawdę świetnie, dobrze się pieni, ale nie podrażnia skóry, nie wysusza jej, jest delikatne i skuteczne. Poleca się go do „łagodzenia objawów różnorodnych dolegliwości skórnych, takich jak trądzik, egzema, łuszczyca, łojotok, przebarwienia”, jednocześnie do całego ciała, jak i do zmywania twarzy. Zapach ma naturalny, taki ot, mydlany, bez szału, ale i bez żadnych sztuczności. Minusem jest to, że szybko się rozwarstwia, pozostawia na mydelniczce i wannie brązowe, nieestetyczne zacieki, kruszy się podczas mycia. Jest to jednak ten rodzaj wad, które spokojnie można wybaczyć. Myjąc się nim bowiem, mam wrażenie podróżniczej przygody, odkrywania codzienności odległych kultur. A jeśli przy tym wszystkim jestem bardzo zadowolona z efektu – jestem na tak!

Zielony Klub.pl

male-polecenia-3

Jupi! Moja książka – Cukiernia Kosmetyczna w przedsprzedaży!

Cieszę się, oj bardzo się cieszę! W końcu bowiem oficjalnie mogę ogłosić, że moja książka – Cukiernia Kosmetyczna – jest już dostępna w przedsprzedaży!

Jeszcze jej nie ma fizycznie, dopiero się drukuje. Czekam z utęsknieniem na moment, kiedy sama wezmę ją pierwszy raz do ręki. Spełnia się bowiem właśnie jedno z moich największych marzeń!

 

SONY DSC

Chcecie wiedzieć, czy to lody?

Ach, wiecie przecież, że nie!

To wspaniałe, bardzo proste w przygotowaniu masełka do ciała. Całkowicie naturalne i cudownie pielęgnujące. Receptury znajdziecie oczywiście w książce!

Zawarłam tam bowiem masę prostych przepisów na kosmetyczne słodycze – na mydełka, dodatki kąpielowe, kosmetyki pielęgnacyjne. Wszystko albo wygląda słodko, albo powstało z typowo cukierniczych składników. Jestem pewna, że spokojnie wykonacie je w domu! Wiecie przecież, że bardzo sobie cenię prostotę i łatwość przygotowania, ale też zaskakujący efekt!

Bardzo powolutku zbliża nam się okres świąteczny. Chciałabym Wam więc gorąco polecić na gwiazdkowe prezenty moją książkę, ale rozważcie także zakupienie jej nieco wcześniej i przygotowanie prezentów według moich przepisów – domowych słodyczy hand made, które z pewnością sprawią wiele radości!

srodek

Oficjalna premiera książki planowana jest na 26.10.2016.

Tymczasem możecie zamówić ją w przedsprzedaży na stronie wydawnictwa Publicat —> TUTAJ!

Z kodem CUKIERNIA otrzymacie łącznie 35 % rabatu!

SONY DSC

Mam  jeszcze jedną ważną wiadomość!

Spotkajmy się!

Zapraszam Was na Targi Książki w Krakowie (ul.Galicyjska 9), na stoisko wydawnictwa Publicat, gdzie w niedzielę 30 października o godzinie 11:00 będę na Was czekała! Z ogromną chęcią miło z Wami porozmawiam! Na targach zakupicie książkę z rabatem, a dla pierwszych osób przygotuję malutkie niespodzianki.

spotkajmy-sie

 

Dziękuję Wam, drodzy moi Czytelnicy, za to, że jesteście moją największą inspiracją i motywacją!

Bez Was nie byłoby tej książki! Bardzo Wam dziękuję!

 

Facebook