KategorieNaturalna pielęgnacja

Jadę w świat!

Przyszedł w końcu ów moment, wyczekany, wytęskniony, upragniony! Całe lato z nieskrywaną zazdrością podglądałam Wasze zdjęcia ze wspaniałych urlopów… w końcu i my jedziemy na wakacje!

Złożyło się tak, że są to wakacje późno-październikowe, ale patrząc na to, co się dzieje za oknem, przyznam, że jest to nawet całkiem dobry pomysł. Jutro więc, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem (a uparcie nie chce) to o tej porze, będziemy na Cyprze!

Nadal w to nie mogę uwierzyć! Ledwie wczoraj, późnym wieczorem, wróciłam z warsztatów, znad morza. Był to mega intensywny, dosyć stresujący czas i wciąż jeszcze mój organizm nie wyhamował z tego tempa (a może to to cało dzisiejsze pakowanie i wszystko „niespodzianki”, które okazują się w ostatnim momencie…). W każdym razie wakacje potrzebne mi są bardzo, oj bardzo!

Niestety nie będzie mnie w kraju w dniu premiery mojej książki – Cukierni Kosmetycznej, czyli 26 października. Będę jednak z Wami internetowo i pewnie nie raz Was jeszcze zaproszę do jej choćby obejrzenia. Przypominam też, że będę na Was czekała na targach Książki w Krakowie, na stanowisku Wydawnictwa Publicat, w niedzielę 30 października o godz. 11:00. Wierzcie mi, że nie mogę się tego momentu doczekać – wtedy sama pierwszy raz ujrzę moją własną książkę!

wak-2

 

Muszę też donieść, że przerwę urlopową ogłosiłam także w Lili in the Garden. zapraszam jednak do zakupów – w czasie mojej nieobecności z kodem „październik” otrzymacie 10% zniżki. Zapraszam na www.LiliGarden.pl (na zdjęciach moje ukochane ostatnio – naszyjnik z księżycem i bransoletka z howlitem).

Nie byłabym też sobą gdybym się pochwaliła się super-czadowymi okularami, które kupił mi w prezencie-niespodziance mąż w Parfois!!!!!!

A także gdybym nie „przemyciła’ kilku wyjazdowych poleceń! Po pierwsze, przez kilka ostatnich dni stosowałam już nową serię normalizująca Vianek, a że wiele osób było bardzo zainteresowanych jej działaniem, donoszę uprzejmie, że zapowiada się na prawdziwy hit! Ląduje w mojej wakacyjnej kosmetyczce (mam oba kremy, tonik i żel do mycia twarzy), a szczegółową relację zdam za jakiś czas w Lili! (w BliskoNatury.pl teraz 25% taniej)

Nie mogłam również nie spakować mojego wakacyjnego hitu – filtru – balsamu rozjaśniającego SPF 30 Lass Naturals, który stosuję głównie do twarzy, a o którym pisałam Wam już jakiś czas temu – TUTAJ. Bardzo polecam go nie tylko na wakacje, ale także w te nasze, polskie, chłodne miesiące – dobry filtr jest zawsze niezbędny!

Cóż lepszego podczas podróży od praktycznych saszetek Kąpiel Agafii? Stałam się ich totalną fanką, zabieram więc kilka za sobą. Te najlepsze opisałam Wam niedawno – TUTAJ.

wak-3

 

Muszę jeszcze wspomnieć o mojej najnowszej miłości! Pierwsze opakowanie Chłodzącego kremu – masła do ciała po opalaniu Le Cafe de Beaute – KAFE KRASOTY, zakupiłam na początku września, z myślą, że pewnie niedługo na te nasze wakacje pojedziemy. Przedłużało się, więc zaczęłam go używać i wsiąkłam całkowicie! Jest to jedno z najlepszych maseł z jakimi miałam do czynienia. Ma idealną konsystencję, dobrze i szybko się wchłania, ale jednocześnie jest przyjemnie gęste i mocno odżywcze. Dosyć mocno czuć miętową świeżość, ale nie jest to uczucie wychłodzenia, które w jakikolwiek sposób może przeszkadzać. Mam wrażenie, że raczej przywraca energię ciału. I nie tylko – umysł też od razu jakoś rześko pracuje.

Masło świetnie regeneruje i naprawdę dobrze nawilża. Zabieram całe nowe opakowanie na wyjazd, ale wiem ze stu procentową pewnością, że będę je stosowała cały rok, nie tylko jako plaster ratunkowy na poparzoną słońcem skórę. Bardzo i Wam polecam, szczególnie jeśli wracacie z pracy z uczuciem przeciążonych nóg. Weźcie wtedy szybki prysznic i wmasujcie to cudo w ciało. Od razu zachce Wam się znowu żyć!

Ach, dodam jeszcze, że skład ma bardzo dobry – napar rumiankowy połączono z masłami i olejami: masłem shea, olejem kokosowym, olejem makadamia, ekstraktem z zielonej herbaty, olejkami z mięty i ylang ylang, D-panhenolem oraz mentolem. Mamy więc mocne ukojenie i odżywienie skóry zagwarantowane.

Masło – BliskoNatury.pl

No dobra, czas na mnie, ostatnie wysyłki biżuterii i pakowanie się czekają! Wracam do Was za 2 tygodnie, mam nadzieję – pełna energii do naszej corocznej, bajecznej, świątecznej akcji!

 

wak-4

 

Przepis na musujące pralinki do kąpieli z kolorową niespodzianką

To jeden z tych przepisów, które kochają dzieci! Nie tylko te małe, ale także te ukryte gdzieś głęboko w nas samych. Któż bowiem nie lubi niespodzianek? A dzisiejsze są wyjątkowo urocze, bo pełne koloru.

Mam więc dla Was przepis na niepozorne na pierwszy rzut oka pralinki kąpielowe, które wrzucone do wody, uwalniają kolorowe wnętrze! A dokładniej odrobinę barwnika do mydeł. Zabawa przednia! Do tego musują, pachną wspaniale mango i przyjemnie pielęgnują skórę. Idealne do kąpielowej zabawy!

pralinki-kapilowe-1-1-800

Musujące pralinki do kąpieli z kolorową niespodzianką

Składniki:

  • 80 g sody oczyszczonej
  • 40 g kwasku cytrynowego
  • 20 g skrobi ziemniaczanej
  • 20 ml oleju ryżowego
  • 20 kropelek olejku o zapachu mango
  • odrobina wody w spryskiwaczu
  • barwniki do mydeł
  • kolorowe cukrowe posypki do ciastek
  • foremka na pralinki

pralinki-kapilowe-3

Na dno foremek sypiemy po trochę posypki cukrowej. W miseczce mieszamy sodę, kwasek, skrobię, olej i olejek mango. Całość wyrabiamy na jednolitą masę, spryskując lekko woda, aby całość miała konsystencję piasku do budowy zamku. Kiedy ściśniemy ją w dłoni, ma pozostać zwarty kształt. Ważne, aby masa nie była zbyt wilgotna, tym razem zwracamy więc uwagę, aby nie spryskiwać jej za bardzo.

Na dno każdej z foremek nakładamy trochę masy, mniej więcej do połowy foremki. Naciskamy środek delikatnie palcem, aby powstało niewielkie wgłębienie. Wlewamy do niego jedną kropelkę barwnika i przykrywamy pozostałą masą, wyrównując i dociskając całość z wierzchu. Powstanie ok. 21 małych pralinek.

Pralinki odkładamy na noc do stwardnienia. Nazajutrz wyciągamy je z foremki i dodajemy do kąpieli ok 2-4 sztuki.

praliny-w-gifie

Małe kosmetyczne polecenia

Zebrało się ostatnio kilka ciekawych produktów, o których chciałabym Wam napisać. Oto więc i one, w jakże jesiennej odsłonie. Znacie? Używacie? Ciekawa jestem Waszych opinii!

1. Lass Naturals Żel do mycia twarzy z neem i bazylią + olej tamanu

Mamy ostatnio szał na olejki do mycia twarzy. I słusznie, cóż bowiem lepiej zmywa tłuste zabrudzenia od tłuszczu? Z braku olejku hydrofilnego, pewnego wieczoru, wykombinowałam coś wspaniałego. Połączyłam bowiem indyjski żel do mycia twarzy dla cery tłustej – Lass Naturals, w którym znajdziemy drzewo neem, ekstrakt z bazylii, aloes i olejek z drzewa herbacianego z olejem, który także polecany jest do cery przetłuszczającej się i problematycznej – olejem tamanu. Jak? Na ręce, codziennie rano i wieczorem, łączę taką samą ilość żelu i olejku. Całość bardzo ładnie się pieni i świetnie oczyszcza, choć nieco mocniej trzeba wszystko zmyć wodą. Taki „olejek” zupełnie nie ściąga skóry, jest ona po nim miękka i delikatna. Mamy tu jednak spory minus – oby dwa produkty niestety nie mają przyjemnego zapachu. Kto zna olej tamanu, ten wie, że potrafi on bardzo uprzykrzyć pielęgnację, właśnie przez swój zapach, który mi kojarzy się z np. marchewkami wyciągniętymi prosto z ziemi. Żel natomiast ma zapach dokładnie taki jak skład – mieszają się nam tu aromaty neem, drzewa herbacianego i bazylii. Osobiście nie lubię takiego połączenia, ale to chyba kwestia gustu. Niemniej jednak bardzo polecam łączenie naturalnych olejków z żelami do zmywania twarzy.

Lass Naturals Żel do mycia twarzy z neem i bazylią – BliskoNatury.pl

Olej tamanu Nacomi – Triny.pl

2. WISE Dezodorant z ałunem Cytrusowa świeżość

Jak on pachnie! Istna cytrusowa świeżość właśnie. A mamy tutaj, co ciekawe, olejek z werbeny oraz ylang ylang, który sam w sobie jest bardzo intensywny, a przyznam, ze tutaj jednak niewyczuwalny. Mocno dominuje cytrusowe orzeźwienie, może z owej werbeny właśnie, może z tajemniczego określenia w składzie na końcu – „aroma”. Dezodorant jest stosunkowo nowym produktem w ofercie marki WISE, którego działanie oparte jest na antybakteryjnym działaniu ałunu oraz na olejkach eterycznych. Całość wspomaga spora dawka aloesu. Przyznaję się niestety, że nie mogę na co dzień używać ałunowych dezodorantów – nie działają na mnie tak, jak bym sobie tego życzyła. Sięgam po niego jednak w te spokojniejsze, wolne dni i bardzo go wtedy lubię. Ma jeszcze jedną ważną użyteczność – warto użyć go od czasu do czasu po depilacji. Aloes i ałun złagodzą podrażnienia, całość zadziała antyseptycznie i kojąco. Tak, tu właśnie świetnie sprawdzają się dezodoranty ałunowe.

WISE

male-polecenia-2

3. Biolaven Serum przeciwzmarszczkowe do twarzy

Serum stanowi zarówno nowość, jak i wyjątek w ofercie marki – nie pachnie bowiem winogronowo, jak inne jej kosmetyki, ale cudownie, naturalną lawendą. W niewielkiej, szklanej, eleganckiej buteleczce skryła się mieszania olejów z olejkiem lawendowym, z dodatkiem skwalanu i witaminy E. Przyznam, że całość wydaje mi się może trochę zbyt prosta – połączono olej sojowy z olejem z pestek winogron i arganowym. Nie zmienia to faktu, że wszystko ma wysoką jakość, olejku lawendowego jest bardzo dużo (co jest mocno wyczuwalne, a to bardzo dobrze), a serum jest naprawdę przyzwoitym  produktem do codziennej pielęgnacji. No nie da się ukryć, że lawenda to naprawdę samo dobro, och i ach! Oleje bardzo szybko się wchłaniają, nie pozostawiają tłustej warstwy, jedynie unoszący się śródziemnomorski aromat… Ogólnie – polecam (świetne też na prezent!).

Biolaven

4. Czarne mydło afrykańskie

To to, co wygląda trochę jak pasztet! Albo, jak to na stronie sklepu czytamy – sprasowane trociny. Mydełko mam z Zielonego Klubu, który bardzo sobie cenię za dobra ofertę, ale też sporo zastrzeżeń mam do obsługi klienta. Niemniej jednak nie znalazłam alternatywy na rynku dla świetnych zapachów kosmetycznych, pozostanę więc wierna sklepowi. Samo mydło naprawdę ciekawe. Muszę tutaj zacytować fragment ze strony sklepu: „Produkcja mydła zaczyna się od wysuszenia na słońcu strąków kakaowca i prażenia ich w glinianych naczyniach na ogniu aż do uzyskania brunatnego popiołu. Następnie popiół mieszany jest z surowym masłem shea, olejem palmowym, olejem kokosowym i niewielką ilością wody. Mieszanie składników trwa cały dzień. Tak przygotowana mikstura odstawiana jest na kilka tygodni by dojrzała. W tym czasie następuje powolny proces zmydlania tłuszczy roślinnych. W efekcie otrzymuje się naturalne mydło, oparte wyłącznie na naturalnych składnikach, które nie zawiera żadnych konserwantów i dodatków chemicznych.” Brzmi dobrze, prawda? Mydełko pochodzi z Ghany i już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest takie, jak inne, znane nam mydła. Działa naprawdę świetnie, dobrze się pieni, ale nie podrażnia skóry, nie wysusza jej, jest delikatne i skuteczne. Poleca się go do „łagodzenia objawów różnorodnych dolegliwości skórnych, takich jak trądzik, egzema, łuszczyca, łojotok, przebarwienia”, jednocześnie do całego ciała, jak i do zmywania twarzy. Zapach ma naturalny, taki ot, mydlany, bez szału, ale i bez żadnych sztuczności. Minusem jest to, że szybko się rozwarstwia, pozostawia na mydelniczce i wannie brązowe, nieestetyczne zacieki, kruszy się podczas mycia. Jest to jednak ten rodzaj wad, które spokojnie można wybaczyć. Myjąc się nim bowiem, mam wrażenie podróżniczej przygody, odkrywania codzienności odległych kultur. A jeśli przy tym wszystkim jestem bardzo zadowolona z efektu – jestem na tak!

Zielony Klub.pl

male-polecenia-3

Jupi! Moja książka – Cukiernia Kosmetyczna w przedsprzedaży!

Cieszę się, oj bardzo się cieszę! W końcu bowiem oficjalnie mogę ogłosić, że moja książka – Cukiernia Kosmetyczna – jest już dostępna w przedsprzedaży!

Jeszcze jej nie ma fizycznie, dopiero się drukuje. Czekam z utęsknieniem na moment, kiedy sama wezmę ją pierwszy raz do ręki. Spełnia się bowiem właśnie jedno z moich największych marzeń!

 

SONY DSC

Chcecie wiedzieć, czy to lody?

Ach, wiecie przecież, że nie!

To wspaniałe, bardzo proste w przygotowaniu masełka do ciała. Całkowicie naturalne i cudownie pielęgnujące. Receptury znajdziecie oczywiście w książce!

Zawarłam tam bowiem masę prostych przepisów na kosmetyczne słodycze – na mydełka, dodatki kąpielowe, kosmetyki pielęgnacyjne. Wszystko albo wygląda słodko, albo powstało z typowo cukierniczych składników. Jestem pewna, że spokojnie wykonacie je w domu! Wiecie przecież, że bardzo sobie cenię prostotę i łatwość przygotowania, ale też zaskakujący efekt!

Bardzo powolutku zbliża nam się okres świąteczny. Chciałabym Wam więc gorąco polecić na gwiazdkowe prezenty moją książkę, ale rozważcie także zakupienie jej nieco wcześniej i przygotowanie prezentów według moich przepisów – domowych słodyczy hand made, które z pewnością sprawią wiele radości!

srodek

Oficjalna premiera książki planowana jest na 26.10.2016.

Tymczasem możecie zamówić ją w przedsprzedaży na stronie wydawnictwa Publicat —> TUTAJ!

Z kodem CUKIERNIA otrzymacie łącznie 35 % rabatu!

SONY DSC

Mam  jeszcze jedną ważną wiadomość!

Spotkajmy się!

Zapraszam Was na Targi Książki w Krakowie (ul.Galicyjska 9), na stoisko wydawnictwa Publicat, gdzie w niedzielę 30 października o godzinie 11:00 będę na Was czekała! Z ogromną chęcią miło z Wami porozmawiam! Na targach zakupicie książkę z rabatem, a dla pierwszych osób przygotuję malutkie niespodzianki.

spotkajmy-sie

 

Dziękuję Wam, drodzy moi Czytelnicy, za to, że jesteście moją największą inspiracją i motywacją!

Bez Was nie byłoby tej książki! Bardzo Wam dziękuję!

 

Kilka ciekawych pomysłów na walkę z przeziębieniami

Już atakują. Zewsząd! Już i nas dopadł katar, kaszel i nawet wirus na dopadł, ale to już inna historia. Zrobiło się chłodno, mokro i wietrznie. I nawet to dzisiejsze słonko jakieś takie… no… nie ciepłe. Pora na wzmacnianie odporności! I walkę z pierwszymi oznakami przeziębienia.

Wyszukałam w internecie kilka ciekawych, a mało znanych pomysłów na naturalną walkę z przeziębieniami. Niniejszym się nimi z Wami dzielę, mam nadzieję, że się sprawdzą i przydadzą!

1. Ziołowa nalewka via Wellness Mama

Składniki:

  • 2/3 szklanki suszonych kwiatów rumianku
  • 2/3 szklanki suszonych kwiatów krwawnika
  • 2/3 szklanki suszonej mięty
  • 2/3 szklanki suszonej kocimiętki
  • wódka lub spirytus

W dużym słoju zalewamy zioła wódką lub spirytusem tak, aby całość była pod powierzchnia alkoholu. Odstawiamy na minimum 2 tygodnie (nawet do 2 miesięcy), codziennie wstrząsamy. Po tym czasie przecedzamy i przelewamy do buteleczki z kroplomierzem. Przechowujemy w ciemnym, suchym pomieszczeniu. Stosujemy doustnie 8-10 kropli na jeden raz. Ponoć działa cuda!

2. Najprostszy balsam ułatwiający oddychanie via Everyday Roots

Składniki:

  • 1/2 szklanki oleju kokosowego (lepiej rafinowanego)
  • 15 kropelek olejku miętowego

W kąpieli wodnej roztapiamy olej kokosowy. Przelewamy go do czystego słoiczka. Kiedy lekko ostygnie dolewamy olejek miętowy, całość mieszamy i odstawiamy do stwardnienia. Maścią masujemy klatkę piersiową. Olejek miętowy ma działanie orzeźwiające i chłodzące, pozwoli odetchnąć pełną piersią, nawet jeśli wszystko mamy zatkane przez przeziębienie.

sinus-infection-remedies-5

3. Ostry tonik na occie jabłkowym via Hello Glov (także zdjęcie/photo)

Składniki:

  • 3/4 szklanki gorącej wody
  • 2-4 łyżki dobrego octu jabłkowego
  • 1 łyżka miodu
  • 1/3 do 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne

Całość mieszamy w szklance i pijemy. Może się okazać bardzo ostre, warto stopniować sobie ostrość. Całość mocno wzmacnia system immunologiczny i działa antybakteryjnie. Pomaga także udrożnić drogi oddechowe, zwłaszcza dzięki obecności pieprzu.

4. Ziołowa inhalacja z ziół kuchennych via Wellness Mama

Składniki:

  • 1-2 szklanki wody
  • po 2 łyżeczki świeżego tymianku, oregano i rozmarynu

W małym garnczku gotujemy wodę. Odstawiamy ją, dodajemy zioła i przykrywamy na 5 minut. Po tym czasie nachylamy się nad gorącą wodą z ręcznikiem nałożonym na głowę tak, aby nam para nie uciekała. I wdychamy jak najdłużej. Zioła mają silne działanie bakteriobójcze, udrażniają układ oddechowy, wzmacniają odporność. Poleca się też do wody podczas gotowania dodać ocet jabłkowy, który wzmocni działanie inhalacji.

5. Rozgrzewający okład musztardowy via Best Health

Składniki:

  • 3 łyżki ziaren gorczycy
  • woda

To jeden z bardzo starych, rozgrzewających przepisów. Rozgniatamy ziarna gorczycy, dodając tyle wody, aby powstała pasta. Rozsmarowujemy ją w dużej ilości na klatce piersiowej. Ostry aromat pozwoli oczyścić drogi oddechowe, a silne działanie rozgrzewające mocno pobudzi krążenie i usuwanie toksyn. Okład pozostawiamy na skórze nie dłużej niż 15 minut. Ze względu na swoje rozgrzewające właściwości może nieco piec.

6. Tymiankowo-miodowy syrop na kaszel via Ashley Neese

Składniki:

  • 30 g świeżego tymianku
  • 3 szklanki wody
  • 1/2 szklanki miodu

Do garnczka przelewamy wodę i dodajemy tymianek. Ustawiamy na małym ogniu, przykrywamy pokrywką tak, aby para miała ujście i pozostawiamy, aż całość zredukuje się do około 1 szklanki płynu. Odcedzamy tymianek i odstawiamy na chwilę do schłodzenia. Dodajemy miód i dokładnie mieszamy aby połączył się z wodą. Przechowujemy w zamkniętym pojemniczku do 6 tygodni w lodówce. Pijemy 1 łyżeczkę co kilka godzin. Syrop uśmierza kaszel, działa antybakteryjnie, kojąco i wzmacniająco.

7. Domowy spray do nosa via Hello Glov

Składniki:

  • 1 szklanka wody
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej

Całość mieszamy. Można użyć do inhalacji lub za pomocą strzykawki wtryskać do nosa. Na wypadek, gdyby akurat nie było wody morskiej z apteki pod ręką. Pomaga udrożnić drogi oddechowe.

Polecam też ciekawe sposoby na walkę z przeziębieniem od koleżanek blogerek:

  • Naturalne sposoby na wzmocnienie odporności –> Ekocentryczka
  • Na przeziębienie i grypę – najlepsza naturalna metoda –> Babka Zielna
  • Ziołowy syrop domowej roboty na przeziębienie –> Śliwki Robaczywki
  • Masa sposobów na przeziębienie i odporność –> Klaudyna Hebda
  • I na koniec – mój przepis na balsam na przeziębienie z olejkami eterycznymi – bardzo dobry! –> Lili Natura

Na koniec zaznaczam, że są to naturalne metody wzmacniające odporność i zwalczające przeziębienie oparte na doświadczeniu ich autorek, w przypadku silniejszych infekcji konieczna jest wizyta u lekarza.

W roli głównej: saszetki Kąpiel Agafii

Mam ostatnio szczęście to kosmetyków bardzo tanich, a bardzo dobrych.

Znacie już rosyjskie saszetki Babuszki Agafii? Jestem pewna, że wiele z Was je zna, są bowiem coraz bardziej popularne i coraz lepiej dostępne. I z pewnością warto po nie sięgać.

Chciałabym dzisiaj przedstawić Wam cztery z nich, w których zakochałam się całkowicie!

Czemu? Mają dobre składy, świetne działanie, są mega tanie, wyglądają genialnie i są bardzo praktyczne. Wybieracie się w podróż? Nie ma nic lepszego od takiej saszetkowej, lekkiej, miękkiej formy! No, do domowej łazienki też polecam.

Najpierw zauroczyły mnie opakowania. Bardzo lubię takie połączenie kolorów, wzorów i połyskującego złota. Całkowicie w moim botanicznym guście. Saszetki mieszczą po 100 ml produktów, co wydaje mi się naprawdę dobrą pojemnością. Wszystkie są wydajne i wystarczają na długo, co przy tej cenie jest nie do przecenienia.

Przejdźmy zatem do sedna! Moje cztery dzisiejsze gwiazdy to…

saszetki2

Kąpiel Agafii – Biała myjąca GLINKA Agafii

Świetna! Używam ją głównie do mycia twarzy, ale przeznaczona jest do całego ciała. Coś pomiędzy glinkową maseczką a czyścikiem. Bardzo dobrze zbiera zanieczyszczenia i absorbuje co tłustsze zabrudzenia. Warto zostawić ją nieco dłużej na buzi, na przykład na całą długość brania prysznica. Znajdziemy w niej bogactwo ponoć syberyjskich, bardzo ciekawych olejków (z lnu, cedrowy, rokitnikowy, z dzikiej róży, jodłowy, amarantusowy i in.) oraz takie zioła jak mydlnica, gipsówka, lukrecja czy hyzop. Glinka jest łagodna, nie pozostawia uczucia ściągnięcia, a wręcz przyjemną w dotyku skórę.

Kąpiel Agafii – Ekspresowa maseczka do twarzy ODŚWIEŻAJĄCA

Moja nowa miłość! Pachnie jak miętowy cukiereczek! I faktycznie – najlepszym słowem, które ją określa, jest to „odświeżająca”. Lekko zielona, kremowo-żelowa, nałożona na twarz, natychmiast odświeża. To mięta daje wrażenie lekkiego ochłodzenia i takiego energetycznego kopa dla skóry. „Organiczny ekstrakt wiązówki błotnej, kosaciec syberyjski i przywrotnik pospolity zawierają w dużej ilości kwasy organiczne i flawonoidy, mające działanie antyoksydacyjne, nawilżające, przeciwzapalne i gojące.” Wierzcie mi – też ją pokochacie!

Kąpiel Agafii – MASKA do włosów REGENERUJĄCA – ekspresowa

Coś dla tych, którzy faktycznie potrzebują ekspresowej regeneracji włosów. Maska, pozostawiona na kilka dobrych minut podczas kąpieli na włosach, sprawia cuda – są naprawdę o niebo miększe, przyjemne w dotyku, lśnią i wspaniale się rozczesują. W składzie znajdziemy takie dziwne zioła, że może je zacytuję: różeniec górski – silny antyoksydant, pomaga zachować gęstość i blask włosom, bażyna syberyjska – odżywia i wzmacnia cebulki włosów, olej z nasion borówki brusznicy i żurawiny błotnej – bogate są w witaminę E, intensywnie nawilżają i wygładzają włosy, organiczny ekstrakt kwiatów malwy (ślazu dzikiego) – zawiera kwas askorbinowy i karoten, chroni przed negatywnym oddziaływaniem środowiska otaczającego, olejek róży dahurskiej – wielowitaminowy środek, zwiększa elastyczność włosów.

Kąpiel Agafii – MASKA do twarzy DAHURSKA – o działaniu kojącym i relaksacyjnym

Znowuż świetna nazwa – przyjemnie kremowa, lekko fioletowa maska doskonale koi i relaksuje skórę. Czasami nakładam ją zamiast kremu na noc. Bardzo przyjemnie pachnie, całkiem dobrze się wchłania. Skóra jej pragnie. Świetnie się sprawdza w przypadku silnego przesuszenia, poszarzenia i zmęczenia skóry. To coś jak łagodzący plaster dla buzi. Tu też zacytuję info o głównych ziołach, bo warto: dahurska lilia i sok ogórecznika lekarskiego – nawilżają i koją, wyrównują koloryt twarzy, likwidują uczucie napięcia skóry i przywracają poczucie komfortu, kladonia śnieżna – jest unikatowa dzięki wysokiej zawartości kwasu usninowego, który uaktywnia procesy regeneracji i niezawodnie chroni skórę przed zmianami związanymi z wiekiem, organiczny ekstrakt z rumianku – ma bakteriobójcze i gojące właściwości. Bardzo polecam!

Wszystkie saszetki dostępne na BliskoNatury.pl

saszetki3

Facebook