KategorieNaturalna pielęgnacja

Najlepszy kosmetyk

Mówią, że najlepszym kosmetykiem jest uśmiech.

Wierzę w to mocno.

Widzieliście kiedyś uśmiechnięta kobietę, na którą nie chciałoby się patrzeć? Chodzi oczywiście o taki wewnętrzny, ciepły uśmiech od serca. Uśmiechnięta kobieta zawsze będzie piękna.

Jest jednak coś co działa jeszcze lepiej. Przynajmniej na mnie. To weekend na wsi! Lub dłuższy czas oczywiście, zazwyczaj jednak do dyspozycji mamy tylko weekend.

Nic, naprawdę nic nie pomaga mojej cerze tak, jak te kilka dni spędzone na świeżym powietrzu, kiedy pielęgnację sprowadzam do totalnego minimum.

I może chodzi tu o lepszą wodę niż to coś, co leci z kranów w Krakowie. Może o lepsze powietrze, które w naszym mieście wyjątkowo nie sprzyja skórze. Może o to, że łazienka jest tam mała i ciemna, a i tak nie ma czasu na marnowanie go przed lustrem. W końcu las wzywa, ogród z leżakiem tym bardziej. Może mniejszą tam mam ochotę zastanawiać się nad tym jak wyglądam, a większą, aby po prostu żyć.

I słońce na mnie działa wspaniale. Z wiekiem nauczyłam się wprawdzie nakładać na twarz filtry, ale i tak uwielbiam to muśnięcie słońcem na skórze i piegi, które pojawiają mi się zawsze latem.

I wiatr uwielbiam, który lekko i delikatnie osusza moją mieszaną cerę. I wilgoć wieczorną, tą z lasu, która ją nawilża.

Naprawdę wystarcza wtedy jedynie coś do przemycia skóry rano i wieczorem, naturalny tonik i nawilżający krem. I oczywiście balsam z filtrem (ten o którym pisałam TU), który nakładam 2-3 razy dziennie po przemyciu twarzy wodą.

To i uśmiech wystarczają, żeby czuć się pięknie.

No… może jeszcze kilka odpowiednich słów z ust męża, jeśli akurat znajduje się blisko. Na to poczekam do września 🙂

Tez tak macie? Też to zauważyłyście?

Nowości i ciekawostki ze świata kosmetyki naturalnej 03

Jak to dobrze wracać do tej mojej Lili! Musiałam się ostatnio trochę bardziej skupić na innych rzeczach, ale powiem Wam, że aż mi tęskno było za blogowaniem! Pomysły wróciły, sierpień taki piękny, nawet pomimo deszczów, kubek ciepłej kawy w ręce i można wrócić do pisania!

A wracam z porcją nowości i ciekawostek ze świata kosmetyki naturalnej, na które natknęłam się ostatnimi czasy.

1. Sukin

W sklepie Iwos.pl pojawiła się bardzo intrygująca seria kosmetyków australijskiej marki Sukin. Zawierają one węgiel bambusowy, który zapobiega pojawianiu się zaskórników. Ciekawi mnie bardzo Krem matujący do twarzy, który „za pomocą pudru ryżowego i oleju moringa zapewnia domknięcie i czystość porów skóry”. Brzmi dobrze, prawda? / więcej na Iwos.pl

 

70

2. AnneMarie Borlind

Marka, która już od bardzo dawna gości na naszym rynku, wypuściła serię kolorowych Beauty Shotów. Od razu przyciągają uwagę, gratuluję więc pomysłu marketingowego na formę serum. Do dyspozycji mamy 5 rodzajów shotów – Vitamin Energizer, Skin&Pore Balancer, Hudro Booster, SOS Sensitive oraz Anti-Aging Revitalizer. Który wybieracie? / więcej na Organeo.pl

 

 

71

3. White Agafia

Bardzo zainteresowała mnie nowa seria syberyjskich kosmetyków do włosów. To kontynuacja serii receptur Babuszki Agafii. Zawierają w sobie one oleje i ekstrakty roślin syberyjskich, aż 95% składników jest pochodzenia naturalnego i są certyfikowane ekologicznie. A do tego w bardzo przystępnych cenach. / więcej na Siberica.com

 

87

4. Lush Botanicals

Nowa, polska, mała marka kosmetyków naturalnych, której jestem bardzo ciekawa. Kolejna po Fridge by Yde z bardzo krótkimi terminami ważności – 10 tygodni i z przeznaczeniem do trzymania w lodówce. Kosmetyki cenowo plasują się na wyższej półce. Doceniam ciekawy pomysł na ich „ciemny” charakter. Niemniej jednak w oczy rzuca się pewien dysonans pomiędzy tym, jak kosmetyki wyglądają na zdjęciach, a jak w rzeczywistości, kiedy to etykieta wyraźnie rysuje się na ciemnym szkle. W każdym razie, trzymam kciuki i z chęcią będę obserwować dalszy rozwój marki. / więcej na Lushbotanicals.com

74

5. YOPE

YOPE mknie jak burza. A dokładnie rozwija się w szybkim tempie, co bardzo mnie cieszy, bo marka to o zacna i ciekawa. Tym razem wypuścili na rynek ekologiczne środki czystości o pięknych zapachach i jeszcze piękniejszych etykietach. Ponoć świetne (wkrótce się przekonam). / więcej na BliskoNatury.pl

75

6. Orientana

Jeden z hitów azjatyckiej pielęgnacji – śluz ślimaka, znalazł się w nowych produktach polskiej, znanej nam od dawna marki Orientana. Przyznam, że sama nie umiałabym nałożyć na skórę ślimaczej wydzieliny… Choć ma ona ponoć dla niej zbawienny wpływ. „Śluz to bogate źródło naturalnego kolagenu, elastyny, kwasu glikolowego, allantoiny, witamin i naturalnych antybiotyków. Ma silne działanie naprawcze, regenerujące, wygładzające, ujędrniające. Bardzo popularny w krajach azjatyckich w kosmetykach do pielęgnacji cery podrażnionej, w stanie zapalnym, a nawet po zabiegach chirurgii plastycznej gdyż błyskawicznie regeneruje skórę.” / więcej na Orientana.pl

78

7. It’s Skin i Mizon

A propos azjatyckiej pielęgnacji – ciężko je nazwać naturalnymi, ale pomimo tego z ogromną ciekawością śledzę rosnące zainteresowanie koreańskimi kosmetykami. Na fali bestsellerowej książki Charlotte Cho „Sekrety urody koreanek” (sama ją mam), produkty te pojawiają się w coraz większej ilości sklepów. Sama też już słyszałam o kilku dziewczynach, które zamierzają sprowadzać do nas te azjatyckie cuda. I dobrze, z chęcią wypróbuję którąś z esencji, kremy BB i CC czy tak popularne maski w płachcie i myjące olejki. Tymczasem coś niecoś, a dokładniej kosmetyki It’s Skin i Mizon znajdziecie też już w Triny.pl

86

8. Ilia

Od razu mnie zainteresowały! Organiczne rozświetlacze w sztyfcie pełne są naturalnych olejów i maseł. Wyglądają mocno kusząco, elegancko i praktycznie. „Rozświetlacz ILIA działa subtelnie, podkreśla urodę wydobywając jej najlepsze cechy, dodając wymiaru i witalności. Pozostawia cerę pełną zdrowego blasku.„/ więcej na Organicall.pl

79

9. Herbatki Infuz

Na koniec coś innego – herbatki, wokół których nie można przejść obojętnie. Puszki są po prostu piękne! Herbaty mają nam pomóc w codziennych problemach. Do wyboru mamy herbatkę Miłość, Witalność, Spokojny sen, Piękno, Trawienie, Relaks, Oczyszczenie i Wyszczuplenie. Którą by tu wybrać? 🙂 / więcej na Ekodrogeria.pl

80-tile

Ocet lawendowo-nagietkowy

Przychodzę do Was, moi drodzy, w tym zakręconym tygodniu z prostym, a genialnym pomysłem. Dzielę teraz dni między intensywną pracę nad książką, a ucieczką z Krakowa na wieś, z dala od zgiełku, blokowiska i ŚDM. Nie mogłam jednak uciec od tak fantastycznie niezwykłego uroku porastających ogród teściów nagietków i lawendy. Czy tylko na mnie ta intensywna pomarańcz z aromatycznym fioletem tak działają? Tak mocno pozytywnie, radośnie. Aż proszą się o wykorzystanie!

Polecam Wam więc bardzo stworzenie pielęgnującego octu na świeżej lawendzie i nagietkach. Po pierwsze, aby go zrobić wystarczy zalać dobrej jakości octem jabłkowym kwiaty, tak, aby je całkowicie zakrywał i odstawić w spokojne miejsce na dwa tygodnie. Po drugie – jak to wygląda! Ocet dzięki lawendzie zmienia kolor na delikatnie różowy. Przez cały więc czas, kiedy ocet chłonie dobroczynne składniki kwiatów, Wy macie wyjątkową ozdobę.  Po trzecie – jak to działa!

Taki lawendowo-nagietkowy ocet możecie bowiem wykorzystać na bardzo wiele sposobów. Ja najbardziej lubię łączyć go z wodą różaną – 80 ml wody na 20 ml octu. Powstaje prosty, a cudownie działający tonik, który zmiękcza skórę, przywraca jej odpowiedni kwaśny odczyn i idealnie przygotowuje do aplikacji kremu. Świetnie też sprawdza się jako płukanka do włosów nadająca im blask i miękkość oraz zmiękczający wodę dodatek do kąpieli. A może wolicie dodać go do domowego vinegretu z lekko lawendowym posmakiem?

A takie to proste! I takie to ładne!

(Wspaniale też wychodzi na płatkach dzikiej róży!)

ocet 2 800 ocet 3 800

Przepis na niebiańskie lody mydlane

Może natchnęły mnie Światowe Dni Młodzieży? A może zapragnęłam na chwilę polecieć wysoko, ku chmurom… Grunt, że powstały moje niebiańskie lody mydlane! Z gołąbkami w niesamowitym błękicie. O równie niebiańskim zapachu mango! Bo niebo pachnie mango, prawda?

W każdym razie, zróbcie koniecznie! Dzieci będą zachwycone! I nie tylko one!

lody niebiańskie 3 800

Niebiańskie lody mydlane

Składniki

  • 100 g białej bazy mydlanej
  • 150 g transparentnej bazy mydlanej
  • 2-3 kropelki niebieskiego barwnika do mydeł
  • 5 ml olejku zapachowego mango
  • foremki i patyczki do lodów
  • wycinaczka do ciastek w kształcie gołębia

Zaczynamy od przygotowania 4 gołąbków. Przygotowujemy płaską formę, na której będziemy mogli rozlać mydła o grubości do 0,5 cm. Może to być prostokątna forma do mydeł, pojemnik plastikowy, forma do pieczenia czy przecięty na pół karton po mleczku. Białą bazę kroimy na mniejsze części i roztapiamy w kąpieli wodnej lub mikrofali, nie doprowadzając do wrzenia. Wylewamy ją do płaskiej formy i odstawiamy na godzinę do stwardnienia. Następnie wycinamy kształty gołębi, mocno dociskając wycinaczkę do ciastek.

W taki sam sposób roztapiamy bazę transparentną. Dodajemy barwnik i olejek zapachowy, całość mieszamy. Przelewamy do foremek na lody. Delikatnie dodajemy do nich po dwa gołębie. Kiedy mydło będzie zastygać, wkładamy patyczek. Przytrzymujemy go w razie potrzeby chwilę palcami. Mydła odstawiamy w chłodne miejsce na godzinę do stwardnienia. Przed wyciągnięciem, warto włożyć je na chwilę do zamrażalnika, a następnie polać foremkę gorącą wodą lub podważyć lekko nożem.

lody niebiańskie 2 800

Hydrolat z czystka + jeden składnik

Czystek stał się niedawno bardzo modny. Robi zawrotną karierę nie tylko w postaci herbatki, coraz bardziej popularny jest także hydrolat z czystka. I ja bardzo się z nim polubiłam. Używam go na co dzień, w różnej postaci, w zależności od potrzeb.

Dzisiaj więc mam dla Was 4 pomysły na łączenie hydrolatu z jednym, ciekawym dodatkiem. W tak prosty bowiem sposób powstają genialne kosmetyki pielęgnacyjne.

czystek

Zacznijmy jednak od samego hydrolatu. Już sam w sobie jest świetnym płynem do stosowania jako codzienny tonik, mgiełka do twarzy czy dodatek do np. maseczek. Ma delikatne działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Znany jest ze swych właściwości ściągających pory i wspomagających gojenie się drobnych ranek. Wzmaga regenerację, łagodzi podrażnienia, świetnie odświeża skórę. Polecany jest w kuracjach rozjaśniających przebarwienia. Zmniejsza opuchliznę i cienie wokół oczu. Ma przy tym niezwykle lekki, przyjemny zapach, który sprawia, że jego używanie to czysta przyjemność.

100 ml hydrolatu z czystka łączymy z…

1. Olejem jojoba / 30 ml

W ten prosty sposób powstaje łagodny, dwufazowy preparat do demakijażu twarzy. Wystarczy go przed użyciem wstrząsnąć, a następnie za pomocą wacika przetrzeć cerę. Olej doskonale usunie nawet silniejsze zanieczyszczenia, jest przy tym łagodny i bardzo dobrze przyswajalny przez skórę. Płyn pozostawi ją miękką, czystą, ukojoną i nawilżoną. / BliskoNatury.pl

2. Żelem z aloesu / 50 ml

Żel ma postać płynną, całość więc tworzy niezwykle łagodzący, wspaniały tonik dla skóry podrażnionej, poszarzałej, zmęczonej lub wystawionej na zbyt duże działanie promieni słonecznych.  / Ecospa.pl

3. Kompleksem kwasów AHA / 10 ml

A dokładniej tzw. Multifruit BSC, który jest skoncentrowaną mieszaniną ekstraktów z borówki (57%), trzciny cukrowej (24%), cytryny (8%), pomarańczy (8%) i syropu klonowego (3%).  Powstaje nam lekki tonik złuszczający, do stosowania co drugi dzień, wieczorem. / ZielonyKlub.pl

4. Octem jabłkowym / 10 ml

W tak prosty sposób powstaje kwaśny tonik octowy, który reguluje nam odczyn pH skóry, zmiękcza ją, wygładza, wspiera regenerację. Ocet to niedoceniane dobro, warto sobie czasem o nim przypomnieć. W większym stężeniu tonik możemy stosować jako zmiękczający i przywracający blask spray do włosów – spryskujemy nim wilgotne włosy, po myciu.

Hydrolat z czystka Avebio z Triny.pl

Przepis na obłędny olejek wakacyjny / biała herbata / monoi

Oj, wspaniały olejek zrobiłam! Chyba najlepszy na lato! Dumna z niego jestem bardzo! A jak pachnie! Wyobraźcie sobie połączenie orzeźwiającej białej herbaty z lekką nutą gardenii tahitańskiej prosto z oleju monoi (pamiętacie olej monoi? Macerat gardenii w oleju kokosowym. No, genialny!). Zapach obłędny, całkowicie wakacyjny. Uwielbiam nim pachnieć!

W olejku ukryłam samo dobro! Lekkości i efektu „suchości” nadaje mu frakcjonowany olej kokosowy. O młodość skóry zadba olej z opuncji figowej, a o jej ochronę przed słońcem – olej z pestek malin. Ten ostatni posiada naturalny faktor przeciwsłoneczny sięgający czasem nawet SPF 60, ale oczywiście pamiętamy, że nie zawierzamy mu w pełni i i tak stosujemy odpowiednie kremy z filtrem. Niemniej jednak malinki sprawdzają się tu świetnie. Całość szybko się wchłania, nie pozostawia uczucia tłustości, przyjemnie wygładza i odżywia. Idealny po wieczornym prysznicu!

No a ten zapach… ach!

Zacytuję Wam jeszcze opis esencji zapachowej biała herbata, której tu użyłam: „świeży, owocowo-kwiatowy zapach otwarty przez nuty herbaty, mandarynki z nutami zielonymi, wspierany przez średnie nuty róży, brzoskwini i konwalii, które spoczywają na bazie suszonych kwiatów i owoców.” Dobrze brzmi!

olejek 2

Obłędny olejek wakacyjny biała herbata / monoi

Składniki

Olej monoi roztapiamy w kąpieli wodnej. Łączymy go z pozostałymi składnikami, dokładnie mieszamy przez chwilę i przelewamy do czystej buteleczki.

Olejek stosujemy do całego ciała, na wilgotną po kąpieli skórę.

olejek 3

Facebook