Posts Tagged‘przepisy’

Peelling w kostce z różą

Kochani,

Mam dla Was nowy sympatyczny przepis. Kolejny efekt moich eksperymentów:) Będzie to tym razem pomysł na słodki peeling cukrowy z różą w kostkach! Nie tylko złuszcza naskórek, ale też przyjemni pielęgnuje, dzięki zawartości masełka shea oraz prawdziwej róży naszej dzikiej, w postaci jej płatków utopionych w konfiturze!

Do wykonania kosteczek przygotujcie
  • 4 łyżki białego cukru
  • 1 łyżkę masła shea
  • 1 łyżeczkę konfitury z płatków róży
  • foremki np. do lodu

Masełko shea roztopcie w kąpieli wodnej. Następnie dokładnie zmieszajcie je z cukrem i konfiturą z płatków róży. Całość przełóżcie do swoich wybranych foremek. Najlepiej, aby nie były one duże. Będzie łatwiej takie kosteczki wyciągnąć i używać. Teraz odstawcie je na sporo czasu. Moje stwardniały odpowiednio dopiero po ponad dwóch dniach. Nie musicie ich przechowywać w lodówce. Mogą sobie spokojnie chwile postać w łazience. Aby użyć taka kosteczkę wystarczy ją rozdrobnić w rękach pod strumieniem wody i masować całe ciałko. A potem to już się tylko pachnie jak pączek:)

Jak ślicznie opakować i wykonać bardzo proste peelingi cukrowe

Kochani,

Dzisiaj zaprezentuję Wam pomysł z bloga MAYBE MATILDA! Będa to baaardzo proste peelingi cukrowe w bardzo pomysłowych opakowaniach. Nie wymagają dużo zachodu, a prezentami są uroczymi! Może warto wykonać takie cuda dla Waszych najbliższych?

Autorka zrobiła trzy peelingi, do których wykorzystała każdorazowo: szklankę cukru, dwie łyżki oleju (np. oliwy z oliwek) oraz po 10 kropelek olejków eterycznych – lawendowego, miętowego i mandarynkowego. Wszystko oczywiście zmieszała i przełożyła do tych  ślicznych słoiczków.

Słoiczki na peelingi są pięknie ozdobione. Mi szczególnie podoba się pomysł obklejenia nakrętki na słoiczek, z którym już się spotkałam, ale jeszcze nie spróbowałam. Obiecuję jednak, że jeszcze w tym sezonie świątecznym wykorzystam moje nowiutkie papiery do pakowania prezentów i słoiczki obkleję:) Dokładną instrukcję znajdziecie na Maybe Matilda!

Zdjęcia pochodzą z MAYBE MATILDA, a autorka zaprasza do swojego sklepiku na Etsy.com!

Świąteczno-żurawinowe pastylki musujące z masełkiem shea – oddam w dobre ręce

Kochani,

Miałam ostatnio przyjemność poprowadzić warsztaty, podczas których przygotowywałyśmy świąteczne, naturalne prezenty. Oj, jak pachniało! Były cytrusy i przyprawy korzenne, czekolada, cynamon i olejek pomarańczowy… Ech… I tak mnie znowu natchnęło, żeby Wam coś podarować:) Dzisiaj mam świąteczno-żurawinowe musujące pastylki do kąpieli z masełkiem shea! Musują i pielęgnują, czyli 2w1 w oprawie magiczno-gwiazdkowej!

Do wykonania pastylek przygotujcie:

  • 100g sody oczyszczonej
  • 50g kwasku cytrynowego
  • 25g mąki ziemniaczanej
  • 25g mleka w proszku
  • 25-30g masła shea
  • ewentualnie odrobinę oleju np. ze słodkich migdałów lub z pestek winogron, a nawet słonecznikowego czy oliwy z oliwek
  • 15 kropli olejku eterycznego o zapachu świątecznym – korzenne, cytrusowe lub zimowe kompozycje zapachowe
  • zmieloną, rozdrobnioną żurawinę suszoną
  • foremki silikonowe na lód lub pralinki 

    Masło shea roztapiamy w kąpieli wodnej. Wszystkie suche składniki dokładnie mieszamy w misce, a następnie dolewamy roztopiony tłuszcz. Całość wyrabiamy na coś w rodzaju ciasta – ma mieć konsystencję piasku, z którego lepi się zamki na plaży. Do tego dodajemy olejek eteryczny i ponownie mieszamy. Jeśli wyjdzie za suche możemy dolać odrobinę oleju. Na dno foremek sypiemy troszkę żurawiny. Ciasto nakładamy do foremek lub formujemy w dowolne kształty. Tak przygotowane bomby odkładamy do lodówki na 1-2 godziny. W tym czasie powinny stwardnieć. I gotowe!

    Zestawik takich żurawinowych pastylek o zapachu świątecznym oddam w dobre ręce! Proszę o wpisy w komentarzach. W poniedziałek 5.12 po 20:00 wylosuję osobę, do której tym razem pojedzie mała niespodzianka:) Mam nadzieję, że będzie miłym prezentem mikołajowym!

    Całuśne balsamiki do ust – w dobre ręce oddam

    Kochani,

    Nakombinowałam się ostatnio troszeczkę i powstało kilka nowych rzeczy. Zaczynam od balsamików do ust… Zaczęłam od starego sprawdzonego przepisu na balsamik czekoladowy i stworzyłam nowe wariacje. Sami musicie ocenić, czy fajne. Te trzy balsamiki są to cudeńka do zadań specjalnych! Są totalnie całuśne! Stworzone do zcałowywania z ust, to kosztowania, do lizania, do smakowania. A tak zupełnie przy okazji pielęgnują i natłuszczają! Mamy więc balsamik czekoladowy, miodowy i różany! Wszystkie możecie spokojnie zjeść!

    Te dwa nowe – miodowy i różany, można określić mianem dwufazowe! Zarówno użyty miód jak i konfitura różana ułożyły się na spodzie pojemniczka. Z tym, że przy używaniu miód się dokładnie miesza z masełkami, a konfitura pozostaje płynna. Nie ukrywam, że wygląda to smakowicie. Popełniłam też mały błąd – do balsamików różanych dodałam niepotrzebnie odrobinę wosku pszczelego, przez co są ewidentnie za twarde. Osoba, która balsamiki dostanie będzie mi musiała wybaczyć. Ale wystarczy nieco mocniej ocieplić masełko palcami i na usta spokojnie się nałoży. Cóż, na przyszłość zapamiętam, żeby wosku jednak nie dodawać.

    Acha – a ten czekoladowy po prostu chce się palcami wyjadać!

    Do wykonania balsamików przygotujcie:

    Czekoladowy:

    • łyżeczka masła kakaowego
    • lyżeczka oleju kokosowego
    • ćwierć łyżeczki czekolady

    Miodowy:

    • łyżeczka masła shea
    • łyżeczka masła kakowego
    • pół łyżeczki miodu twardego

    Różany

    • łyżeczka masła shea
    • łyżeczka masła kakowego
    • pół łyżeczki konfitury różanej (samej wodnistej, bez płatków)

    W każdym przypadku – roztapiamy składniki w kąpieli wodnej, dokładnie mieszamy i wlewamy do małych pojemniczków. Ja wykorzystałam takie na ozdoby do paznokci. Jak stwardnieją, smarujemy nimi usta i się CAŁUJEMY!!!! Balsamiki staną się bardziej miękkie pod wpływem ciepła palców!
    A tak wyglądają już trochę skonsumowane…

    Trzy malutkie balsamiki (oczywiście nie te skonsumowane) oddam w dobre ręce. Jeszcze raz uprzedzam, że różany jest odrobinkę za twardy, ale różane pocałunki są warte starania. Jeśli ktoś chciałby je otrzymać, proszę o wpisy w komentarzach. W piątek 2.12 po 20:00 wylosuję osobę, do której powędrują!

    Cytrusowe świece do masażu – oddam w dobre ręce

    Kochani,

    Tym razem przygotowałam Wam cytrusową rozkosz! Czyli to, co w taką aurę jak teraz jest nam najpotrzebniejsze. Są to cytrusowe świece do masażu! W trzech odsłonach – mandarynkowej, cytrynowej i limonkowej. Dzięki temu tworzą cudną kolorystyczną całość. A każda pachnie pomarańczowym olejkiem, który znany jest jako silny antydepresant. Od razu dodaje wigoru i chęci do życia. Gdy dodamy jeszcze do tego pielęgnacyjne właściwości oleju kokosowego oraz parę chętnych do masażu rąk, to doprawdy znajdziemy się w niebie! 
    Do wykonania świec potrzebujecie:
    • cytrusy (mandarynki, limonki, cytryny, ale także pomarańcze czy grejpfruty)
    • olej kokosowy – ilość dostosowana do ilości cytrusów
    • olejek pomarańczowy – 5-15 kropelek na świece
    • świece zwykłe do odzyskania knotów
    • patyczki do uszu

    Cytrusy przekrawacie na pół i dokładnie wydrążacie. Tak, żeby pozostała sama sucha biała warstwa. W kąpieli wodnej stopcie świece (takie zwyczajne, długie, stołowe, najtańsze). Musimy się dostać do knota. Jak tylko świeca się roztopi to wyciągnijcie z niej knot, a wosk wylejcie, żeby wam nie pozostał na naczyniu. Knoty tniemy na pół. Dół, około centymetra długości, zakręcamy i wkładamy do owocu. Ten centymetrowy dół ma być ułożony poziomo. Dzięki temu knot będzie się lepiej trzymał. Górę knota zawijamy na patyczek do uszu. Całość ustawiamy możliwie najbliżej środka owocu. Patyczek powinien opierać się o krańce cytrusa i podtrzymywać knot (jak na zdjęciu).

    Teraz w tej samej kąpieli wodnej roztapiamy olej kokosowy. Olej ten, który ma konsystencję twardego masła, czasem dostępny jest w hipermarketach, więc warto się rozejrzeć! Jak już będzie płynny wlewamy go do owoców, uważając aby knot pozostał po środku. Teraz dolewamy olejek pomarańczowy, w takiej ilości, żeby zapach nam odpowiadał. Całość odkładamy na 2-3 godzinki do stwardnienia.

    Olej kokosowy ma dosyć niską temperaturę topnienia. Oznacza to, że wkrótce po tym jak rozpalicie świece on znowuż przybierze swe płynne oblicze. W ten sposób uzyskacie cudowny olejek do relaksującego egzotycznego masażu całego ciała!

    UWAGA Ze względów bezpieczeństwa, zgaście płomień zanim zaczniecie wykonywać masaż!
    A teraz niespodzianka – te trzy świece ze zdjęć chętnie oddam w dobre ręce! Chciałby ktoś je przyjąć do siebie i wykorzystać do celów wszelakich? Jeśli nie macie komu zrobić masażu, polecam po prostu je zapalić, porozkoszować się aromatem i atmosferą, a olejek wykorzystać do ciała swojego:) Świece długo niestety nie mogą postać, ponieważ obsychają, a zapach ucieka…
    W każdym razie, jeśli ktoś chciałby przyjąć świece, proszę o komentarz pod tym postem. Mamy czwartek, więc… w niedzielę o 12.00 wylosuję osobę, do której świeczuszki powędrują! Mam nadzieję, że sprawią dużo radości i będą pretekstem do bliskości:)

    Musujące pastylki czekoladowo-mleczne do kąpieli

    Kochani,

    Mojej przygody z pastylkami do kąpieli ciąg dalszy:) Tym razem mam dla Was propozycję zaiste słodką! Będą to cudnie musujące pastylki w dwóch wariantach – mlecznym i czekoladowym. Wyglądają i pachną tak smakowicie, że aż się sobie dziwię, że jeszcze nie spróbowałam ich zjeść:)

    Do wykonania pastylek potrzebujecie:
    baza:

    • 100g sody oczyszczonej
    • 50g kwasku cytrynowego
    • 10-15 kropelek olejku zapachowego czekolada-wanilia
    • foremki silikonowe na pralinki czekoaldowe
    • wodę oczarową w spryskiwaczu (ewentualnie spirytus)

    a do tego – do pastylek mlecznych

    • niecała łyżka mleka w proszku
    • serduszka czekoladowe do dekorowania tortów

    do pastylek czekoladowych

    • niecała łyżka kakao
    • serduszka z białej czekolady do dekorowania tortów

    Sodę i kwasek dokładnie mieszacie, dodajecie zapach i dzielicie na dwie części. Do jednej  dodajecie kakao, do drugiej mleko w proszku. Obie mieszaniny spryskujecie wodą oczarową dopóty dopóki nie będą miały one konsystencji piasku do lepienia zamków. Czyli, jeśli je ściśniemy w pięści, pozostaną w formie stałej.

    Na spód foremek kładziemy po jednym serduszku – z ciemnej czekolady do mlecznych pastylek, z białej do kakaowych. Przygotowane mieszaniny nakładamy do foremek, mocno ubijamy i pozostawiamy na noc do stwardnienia. Muszę się Wam przyznać, że te kakaowe pastylki wyszły mi nieco zbyt miękkie i za bardzo urosły przez noc. Dodałam po prostu za dużo wody oczarowej i kakao. Uważajcie zatem, żeby nie przedobrzyć:)

    Facebook