Zmysłowo walentynkowo

Walentynki już jutro, nie mogłam się więc oprzeć i… oto mamy walentynkowy wpis! Ale nie przesłodzony, o nie! Zmysłowy wręcz!

Znalazłam Wam trochę niezwykłych rzeczy, które wprowadzą Was w odpowiedni nastrój.

DOo wykorzystania oczywiście nie tylko w Walentynki! Najlepiej na co dzień!

(ja czekam na Męża!)

 

1.Bajkowy Zmysłownik – zupełnie unikatowe dzieło, stworzone z myślą o wrażliwych na wysmakowaną estetykę czytelnikach KUKBUK-a. Każdy miesiąc zdobi wyjątkowy kolaż autorstwa Aleksandry Morawiak, a także garść inspiracji wokół przyjemności płynących z sezonowości. / KUKBUK

2. Widzieliście już całkowicie piękną biżuterię Byrska? / Pakamera

3. Świeca Zmysłowa do masażu No. 18  ALBA 1913 o zapachu ylang ylang – uważanym za afrodyzjak, pomaga wyostrzyć zmysły / ShowRoom

4. Bosko czekoladowe Triple Chocolate Devil’s Food Cupcakes, do zrobienia! / Sprinkle Bakes

5. Ashley Warlick, Smaki miłości, wyd. Chilli Books, Pełna pasji opowieść o kobiecie, która nie bała się spełniać swoich pragnień / Znak.com.pl

6. Perfumy w olejku Swawolny Sandał Shamsa – o za­pa­chu, któ­ry znie­wa­la… Naj­pierw wy­raź­nie i in­ten­syw­nie, aby po kil­ku mi­nu­tach od roz­ma­so­wa­nia na skó­rze, wo­kół rozchodzi się za­pach zmy­sło­we­go drze­wa san­da­ło­we­go z lek­ką nu­tą drze­wa ce­dro­we­go i świe­żym ak­cen­tem ge­ra­nium. Po­łą­cze­nie iście uwo­dzi­ciel­skie i zy­sku­ją­ce na zmy­sło­wo­ści z każ­dą ko­lej­na minu­tą / Skarbiec Natury

7. Olejek do masażu ciała Miłość – pachnie owocami i orientem. Pachnie zmysłowo, pobudzająco i przyjemnie. A wszystko to dzięki olejkom eterycznym: grejpfrutowemu, patchouli i ylang-ylang / Mydlarnia Cztery Szpaki

8. Lubrykant BIOglide wiśniowy – z naturalnym zapachem wiśni łączy długą zdolność poślizgu z naturalnymi, certyfikowanymi komponentami. Całkowicie wolny od syntetycznych substancji zapachowych, konserwujących i barwników / Ecco Verde

9. Farfalla Płyn do kąpieli ” Noc miłości” – to sen o kąpieli z pianą, tak zmysłowy i miękki jak jego zapach! Odświeżający aromat jaśminu, tuberozy, róży girlandowej i drzewa sandałowego otwiera i rozpieszcza serce i zmysły / Ecco Verde

10. Czyż nie genialne? Wypróbuję na pewno! Strawberry Rose Tarts / Sugar Hero

11. Orientalne perfumy w olejku Jadoo Mohani – kobiece, słodkie i zmysłowe. Zapach łączy w sobie nuty jaśminu i lotosu. Nuty goździków i cynamonu uwalniają się wraz z biegiem czasu i czynią zapach cieplejszych, bardziej korzennym i otulającym. / Skarbiec Natury

 

 

Akceptacja zimy

Dużo ostatnio myślę. Nie wiem czy to zdrowo, czy nie. Ta zima, nieco nazbyt szara i monotonna w Krakowie napawa mnie melancholijnie. Sporo wieczorów spędzam sama z psem w nogach i dalekim oddechem śpiącego dziecka. Tęskniąc za mężem, za ciepłem, za liśćmi. Za letnia nocą, spędzoną z przyjaciółmi w ogrodzie.

W każdym razie wymyśliłam że prawdziwe szczęście następuje wtedy, kiedy udaje nam się uzyskać coś, co określiłabym mianem równowagi pomiędzy akceptacją i marzeniami.

Wierzę, że akceptacja jest kluczem do szczęścia, a to właśnie o nią tak trudno. Zaakceptować siebie, swój nieidealny wygląd, równie nieidealny charakter, swoje całkowicie zwyczajne życie, szerokość geograficzną itp. Ale nie tak bezmyślnie. Nie, to wcale nie o to chodzi, żeby utknąć w miejscu.

Stąd ta równowaga z marzeniami. Bo to one sprawiają, że chce się nam codziennie wstawać. Plany, chęci zmiany, potrzeba rozwoju – to wszystko musi się pogodzić z akceptacją.

Jakoś.

Podobnie jest z zimą.

Udaje mi się ją zaakceptować zawsze jakoś za późno (no, może z wyjątkiem okolic Świąt). A dopiero kiedy ją zaakceptuję, mogę czerpać z niej radość. Mając gdzieś z tyłu głowy, że i tak, zanim się obejrzymy, nastanie wiosna.

Obserwuję Różę. To, jak cieszy ją śnieg, jak nie przeszkadza ubieranie w milion warstw. I ten jej optymizm, to jej uwielbienie zimy i na mnie przechodzą.

I wtedy aż chce się jechać do lasu. Tak pięknego. A potem wrócić na ciepłą zupę i gorącą herbatę.

Nie jest ta zima wcale taka zła…

 

Ałunowo-aloesowy płyn po depilacji

Czy Wy też męczycie się z podrażnioną skórą po depilacji? A może macie w domu pana, który ma tak po goleniu?

Mam dzisiaj dla Was bardzo fajny przepis, na płyn, który towarzyszy mi na co dzień i który naprawdę uwielbiam!

Zrobimy dzisiaj łagodny, ale skuteczny ałunowo-aloesowy płyn na podrażnioną skórę po depilacji! Będzie miał dwufazową formułę, zależało mi bowiem na tym, aby pozostawić skórę leciutko odżywioną i od razu nawilżoną. Zamknęłam więc w płynie odrobinę oleju lnianego, który ostatnio uwielbiam (i bardzo polecam, bo dostępny jest w każdym supermarkecie – choćby Kujawski wypuścił niedawno świetny zimnotłoczony olej) oraz nawilżającej gliceryny. Z tą gliceryną to wiem, że różnie bywa, ale ja ją bardzo lubię i polecam. Tutaj też świetnie się sprawdza!

Podstawą naszego płynu jest roztwór ałunu. O tym krysztale pisałam Wam TUTAJ. Dodam więc tylko, że ma on silne właściwości antyseptyczne i ściągające. Pomaga goić się drobnym rankom i tamuje krwawienie przy zacięciach (tutaj najlepiej przyłożyć po prostu sam kryształ, jak to niegdyś golibrody czynili). Do tego dodałam hydrolat rozmarynowy, który także cenię, za antybakteryjne właściwości, ale polecam tu też bardzo hydrolat oczarowy, słynący ze swych mocy ściągających i kojących. Nie mogło zabraknąć olejku tymiankowego, ale jego także możecie zastąpić np. lawendowym czy z drzewa herbacianego. Całość uzupełniłam kojącym sokiem z aloesu, który w tego typu kosmetykach wydaje się niezbędny. Musimy bowiem załagodzić naszą podrażnioną goleniem skórę.

Z tego wszystkiego wyszła lekka formuła praktycznego płynu, który w zasadzie jest wielozadaniowy. Pozostawia skórę zabezpieczoną, odkażoną, ukojoną i przyjemnie nawilżoną. Bardzo polecam!

 

 

Łagodzący płyn po goleniu

Składniki na 100 ml:

  • 30 ml przegotowanej ciepłej wody
  • 10 g ałunu w proszku (z Maroko Sklep)
  • 20 ml hydrolatu rozmarynowego
  • 30 ml soku z aloesu
  • 5 ml oleju lnianego (lub innego ulubionego)
  • 5 kropelek oleju eterycznego naturalnego np. tymiankowego, lawendowego, z drzewa herbacianego
  • 5 ml gliceryny roślinnej
  • 10 kropelek eko konserwantu (Ecospa)

 

Do zlewki wlewamy ciepłą wodę, potem dosypujemy ałun.  Mieszamy, aż ten się rozpuści. Dolewamy po kolei kolejne składniki. Całość mieszamy i przelewamy do buteleczki. Płynem przemywamy miejsca po goleniu i depilacji. Przed użyciem należy wstrząsnąć, aby fazy się połączyły. Przechowujemy 4-6 tygodni, najlepiej w lodówce.

 

W granacie

Granat to taki mój czarny. Dobrze się w nim czuję, często go noszę. Jest dla mnie bardzo komfortowym kolorem, ale nie chowam się za nim. Czy też w nim. Lubię łączyć go z mocniejszymi dodatkami i ze złotymi akcesoriami.

Zabrałam Wam dzisiaj kilka bardzo ciekawych granatowych rzeczy, a wśród nich moje dwie zdobycze z wyprzedaży – śliczna sukienka ze złotą palemką i lekka kurtka z pięknymi aplikacjami na jednym rękawie. Cieszę się z ich bardzo, bo obie są dokładnie takie… moje!

 

Piękny obraz z nocnymi pływakami – Helo Birdie

 

1.Lejąca sukienka ze złota aplikacją / Mango

2. Sweter ze skórzanymi detalami / Uterque

3. Piękne długie kolczyki / Mango

4. Kurtka z lekkiej tkaniny / Reserved

5. Bluzka z baloniastymi rękawami / H&M

6. Bluzka Winter – Muses / Showroom

7. Wełniany płaszcz Patrizia Pepe / Zalando

8. Kolczyki Honey Stones / Parfois

9. Sukienka koktajlowa J.Crew / Zalando

10. Długie kolczyki / Zara

11. Duża chusta / Promod

12. Torebka typu city / Zara

13. Granatowa koszula damska LAMBERT / Wólczanka

14. Lejąca bluzka / Simple

Moc kamieni

Kiedyś prowadziłam sklep z biżuterią z naturalnych kamieni. Pewnie wiele z Was o tym pamięta. Wtedy to kilkukrotnie zabierałam się do zgłębienia tematu mocy, którą mają w sobie te kamienie. Ich energii, która oddziałuje na nasz organizm. Przyznam się bez bicia, że nie odrobiłam wtedy tego domowego zadania. I bardzo żałuję, bo temat jest niezwykle ciekawy i mocno intrygujący.

A co szczególnie istotne, powoli staje się światową modą! Trendem, który przenika także do kosmetyki i powoli na Zachodzie staje się codzienną rutyną pielęgnacyjną.

Energia kamieni… Czemu by nie spróbować? Nie wejść choć trochę w ten niezwykły świat?

Zwłaszcza, że co rusz napotykam ostatnio w internecie produkty, które z tej mocy energetycznej czerpią. A że bywają przy tym wyjątkowo piękne, nie mogłam ich Wam nie pokazać.

Oto więc kilka ciekawostek, zagranicznych, które zapewne lada moment trafią do naszego kraju!

 

 

1.No dobra… te kamienne masażery – rollery są zwyczajnie piękne! Wystarczyłoby, że posłużą za dekorację łazienki! A tak serio, to jest to jeden z największych hitów na Zachodzie – bajeczne masażery do twarzy zrobione z naturalnych kamieni. Wywodzą się z tradycji medycyny chińskiej i mają służyć przeciwzmarszczkowo i relaksacyjnie. Dzięki nim wykonujemy drenaż limfatyczny twarzy. Można też stosować do innych części ciała. Pierwszy – z różowego kwarcu / I Am Natural Store

2. „Meet the Jade Roller. This Chinese skincare tool will cool, tighten, and de-puff your face in seconds.” Vogue.com / Czyli kolejny roller – jadeitowy! / Herbivore

3. I przepiękny, ponoć wyciszający i kojący – roller ametystowy / Aquarian Soul

4. Aby mieć je zawsze przy sobie! Torebeczka wypełniona energetycznymi kamieniami / Nordstrom

5. Do energetyzowania wody do picia – butelka z kamienną wkładką Wellness ViA Water Bottle – piękna! / Nordstrom

6. Kryształy do kąpieli – takie kamyczki należy wrzucić do wanny z wodą, aby ją natchnąć ich energią / Aquarian Soul

7. Urocze jadeity do masażu twarzy. Jadeity reprezentują mądrość, równowagę i pokój. Są to kamienie o działaniu kojącym, szczególnie polecane do podrażnionej skóry. / Aquarian Soul

 

 

Tym razem to coś jedynie inspirowanego kamieniami, ale tak pięknego, że musicie to zobaczyć! Rozświetlające olejki do ciała o nazwie różowy kwarc, pełne delikatnie różowej miki i samych naturalnych dobroci, o zapachu różano – waniliowym. / Herbivore

 

Zestaw do oczyszczania aury – zawiera suszoną szałwię do spalenia i uzyskania dymu szałwiowego (taki dym z olejkami eterycznymi wspaniale oczyszcza powietrze), drewno palo santo, rozmaryn i lawendę, świecę, pióro do rozwiewania dymu, olejek cytrynowy i kamienie – selenit i kwarc / Nordstrom

 

1.Olejek Lapis Lazuli Crystal Face Serum – naturalne serum olejowe wzmocnione energią kamieni lapis lazuli / Zephorium

2. Olejek do ciała Full Moon Body Oil – rozświetlający olejek inspirowany fazami księżyca, wzmocniony energetycznie kwarcem / Aquarian Soul

3. Själ Saphir Concentrate – Anti-Aging Face Oil – odmładzający olejek wypełniony kompleksem roślinnych składników oraz energią kamieni – himalajskich szafirów i akwamarynów / Själ 

4. De Mamiel Brightening Cleanse & Exfoliate – puder do oczyszczania twarzy, zawierający kojące glinki, ekstrakty roślinne i sproszkowane różowe kwarce i jaspisy / de Mamiel

5. Rozświetlający, lekko koloryzujący naturalny balsam do twarzy wypełniony energią truskawkowych kwarców / Aquarian Soul

6.Therapie Himalayan Detox Salts – detoksykująca sól do kąpieli z drobinkami ametystów / Cult Beauty

 

Mały biznes 07 i tapety do ściągnięcia

Dzisiejszy wpis otwiera wczorajszy super księżyc. On to bowiem natchnął mnie na spisanie w końcu tego, co od dłuższego czasu krąży mi po głowie, ale jakoś nie mogło się wyklarować. Od dawna chciałam Wam napisać o tym, że czasem po prostu kotłuje się we mnie całej, od stóp po czubek głowy jedno wielkie NIE!

I o tym nie dzisiaj rzecz. A dokładniej o nie mogę.

Zapewne wiele z Was, drogie freelancerki i osoby prowadzące własne małe biznesy, wie, że bywa nielekko. Że zlecenia to coś, o co się zabiega i walczy. Że czasem nie przychodzą przez jakiś czas, albo jest ich zwyczajnie mało. Że trzeba się ich chwytać i wykonywać swoją pracę jak najlepiej. Że czasami nie można pozwolić sobie na grymaszenie, na wybór, na stawianie warunków.

Ja to rozumiem. Ja to wiem dobrze.

Co jednak zrobić, kiedy cały nasz organizm mówi, bam aż wykrzykuje, żeby się czegoś nie tykać? Żeby uciekać, trzymać się z daleka?

Miałam w ostatnich miesiącach dwie takie sytuacje. W obu przypadkach chodziło o warsztaty. W obu też przypadkach starałam się na początku podchodzić jak najbardziej profesjonalnie. Ale coś tu nie grało. Coś sprawiało, że zamiast zwykłej radości ze zlecenia i przyjemnie wciągających przygotowań, budził się we mnie wręcz strach przed odczytywaniem kolejnego maila. Coś zgrzytało, coś nie grało. Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że nie działamy na tych samych częstotliwościach, że sytuacja nie jest dla mnie komfortowa. Że ta współpraca po prostu nie ma przyszłości.

Wtedy budziło się to trudne pytanie – ciągnąć to dalej czy posłuchać intuicji i po prostu grzecznie podziękować i zrezygnować.

I dziękowałam, rezygnowałam. Choć nie bardzo mogę sobie pozwolić na wybredność, zdecydowałam się posłuchać wewnętrznego głosu i powiedzieć – nie.

Wczorajszy księżyc uświadomił mi, że odpowiedni dystans i umiejętność podążania za swoją intuicją to coś niezwykle ważnego. I trudnego. Stałam wpatrzona w niego, na łące pod domem. Przez dłuższą chwilę po prostu stałam i się gapiłam, dopóki jakich przechodzień mnie nie spłoszył.

I dopiero wtedy, dopiero po dłuższym czasie poczułam spokój.

Wierzę mocno w to, że w pełni angażujemy się i w pełni dumni jesteśmy z tych projektów, w których czujemy się dobrze. I że czasem trzeba odmówić, żeby lepiej zrobić coś innego. Żeby pozostać w zgodzie z sobą. To jednak bardzo ważne. To pozwala cieszyć się pracą i robić wszystko najlepiej jak się da.

 

 

Mam też dla Was dzisiaj mały prezent – cztery tapety na telefon i jedną na komputer. Wszystkie stworzyłam z myślą o tym naszym wewnętrznym głosie. Tej kobietce, która w nas siedzi i naprawdę dobrze podpowiada. Mam nadzieję więc, że tapety się przydadzą i sprawią choć trochę radości!

 

 

Tapeta Super Moon

>>[download id=”8264″]<<

Tapeta Tribal Godess

>>[download id=”8267″] <<

Tapeta Tribal Godess 2

>>[download id=”8270″] << 

Tapeta Vintage Tribal

>> [download id=”8273″] << 

 

Tapeta na komputer Tribal

>> [download id=”8276″] <<

 

Miłego dnia!

Facebook