Rzeczy fajne

Mam dla Was trochę rzeczy po prostu fajnych. Coś z rodzaju uroczych, coś z tych niezwykłych, coś niecoś pięknego i inspirującego. A wszystko warte, oj warte pokazania! Czyli dokładnie to, co w Lili lubimy najbardziej!

 

1.Niezwykła, całkowicie oryginalna i wprost urocza dekoracja na ścianę! / Mandi Smethells

2. Coś dla wielbicieli syrenek –  miętowo-złoty ogonek-naszyjnik / Modern Mud

3. Zabawna herbaciana przypinka / Justine Gilbuena

4. Jedna z najfajniejszych doniczek, jakie widziałam! / Two Hold Studios – Tictail

5. Cudowna ilustracja Mii Charro „We are one” / Mia Charro

6. Album na zdjęcia „latarnia morska” – ma białe, samoprzylepne strony pokryte ochronną folią, do przechowywania fotografii, biletów z podróży czy pocztówek. Piękny, prawda? / Rzeczownik

7. Odlotowa kosmiczna pszczoła! Zawiesiłabym 😀 / Emillie Ferris

8. Obrazek na drewnie, który pokocha każde dziecko. Idealny do małych pokoików! / Fox in the Mist

9. W głębinach oceanu, tekst i ilustracje: Anouck Boisrobert, Louis Rigaud, wyd. Dwie Siostry – niesamowita książka typu pop up, coś i dla dzieci i dla dorosłych. Sama ostatnio oglądałam i oglądałam z największą przyjemnością. To co? Wiecie, co skrywają głębiny? / Wydawnictwo Dwie Siostry

W roli głównej: Szafranowe nowości Orientana

Miałam przeczucie. Nie wiem nawet czemu i skąd. Od razu jednak, kiedy tylko zobaczyłam nowości Orientany, wiedziałam, że mi się spodobają. I choć nie bardzo potrafiłam na początku wymówić kumkumadi, zaprzyjaźniłam się mocno z szafranowymi kosmetykami. I kumam teraz to kumkumadi bez problemu!

Ale od początku…

Nasza rodzima marka Orientana, którą znam jeszcze od czasów, kiedy sama milion lat temu prowadziłam sklepik z kosmetykami, a która bazuje na azjatyckich składnikach i recepturach, wypuściła niedawno ajurwedyjskie nowości. W zasadzie dosyć często je wypuszcza, co osobiście cieszy mnie bardzo, bo trzymam za nią kciuki. Ale to właśnie te cztery nowości najmocniej mnie zaintrygowały. Może dlatego, że bazują na szafranie i kurkumie, a sama mam do nich słabość i cenię ogromnie ich silne działanie antybakteryjne i antyoksydacyjne. Co to za nowości? Dwa bogate kremy i dwie żelowe hydrokuracje – Turmeric z kurkumą i Kumkumadi – z szafranem (spokojna głowa – i tutaj znajdziemy sporo kurkumy!).

Swoją przygodę rozpoczęłam od szafranu i choć nie miałam okazji wypróbować tych kurkumowych kosmetyków, przy szafranie już pozostanę. Czemu? Bo całkowicie i w pełni mi odpowiada!

 

 

Mamy więc dwa uzupełniające się produkty. Chciałoby się rzec – dla każdego coś dobrego. Sama jednak znalazłam dla nich pewien mój własny, wyjątkowy sposób – leciutki, pomarańczowy żel stosuję jako… serum. Nakładam na oczyszczoną buzię, która przez krótką chwilę staje się kolorowa, ale barwa ta zaraz znika, żel się wchłania i pozostaje jedynie miłe uczucie lekkości i nawilżenia. Na to nakładam, a właściwie wklepuję warstwę bogatego kremu. I właśnie wtedy czuję, że skórze jest dobrze… Jest jej miło i miękko. Jest nawilżona i odżywiona. Zaznaczam jednak, że tak robię teraz i teraz mi się to idealnie sprawdza. Teraz – czyli w zimie i przedwiośniu, kiedy to moja skóra jest przesuszona, podrażniona i poszarzała po tych długich zimnych miesiącach. Dostarczam jej więc indyjską kurację, trochę południowego słońca i zastrzyk energii. Myślę, że w lecie sama hydrokuracja sprawdzi się świetnie.

A bogaty krem? O każdej porze roku! Bałam się, że jako „bogaty” będzie po prostu tłusty. Że będzie za tłusty. Nic z tych rzeczy! Po nałożeniu na palec najpierw uwagę zwraca cudny różowy kolor. Potem niezwykły, głęboki, indyjski zapach. Taki z rodzaju tych hipnotyzujących, które się albo kocha, albo nienawidzi. Osobiście uwielbiam, choć Róża niestety nie chce dać się pocałować po ich użyciu 🙂 I kiedy już rozpoczynamy rozsmarowanie kremu, rozumiemy, że co jak co, ale konsystencję to on ma dobrą, wbrew pozorom – lekką. Wchłania się błyskawicznie, wspaniale koi i odżywia. Pozostawia skórę jakby pod kołderką z naturalnego dobra. Nawilża i chroni. Łagodzi i zabezpiecza.

„Jest oparty o masło shea i olejek ze słodkich migdałów wraz z wysoką zawartością między innymi szafranu, ashwagandhy, kurkumy, lukrecji i marzanny indyjskiej. Krem ma treściwą i gęstą konsystencję ze względu na bogaty skład: aż 3 masła roślinne, 6 olejów roślinnych i 7 ekstraktów roślinnych. Krem zawiera cenny składnik – szafran, który jest najdroższą przyprawą świata! Ma silne działanie antyoksydacyjne – zwalcza wolne rodniki będące jedną z głównych przyczyn starzenie się skóry. W istotny sposób zwiększa nawilżenie skóry, ogranicza utratę wilgoci oraz mocno odżywia. Rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt cery dzięki zawartości kwercetyny. „

Wprawdzie tego rozjaśniania i wyrównywania kolorytu nie zauważyłam, ale myślę, że to kwestia nie wystarczająco długiego użytkowania. Jestem jednak pewna, że wkrótce wybiorę się na zakupy i właśnie te kremy staną się ich podstawą!

 

 

Muszę jeszcze powrócić do hydrokuracji, bo jest to kosmetyk, który wzbudza największe zaciekawienie. Barwę ma iście ognistą, niespotykaną. Jak już jednak pisałam powyżej – nie ma się co jej obawiać! Znika po chwili! W tak niezwykłym żelu twórcy zawarli całą masę dobra. Oparty jest na wodzie, wodzie różanej i glicerynie. To wzbogacono aloesem i bogactwem ekstraktów roślinnych – lukrecją, kurkumą, zieloną herbatą, drzewem sandałowym, ogórkiem, gumą kamforową, miętą, brahmi i oczywiście szafranem. Żel ma ten sam intensywny, piękny zapach, co krem. Sama nazwa „hydrokuracja” jest tu trafiona w punkt. Kosmetyk stanowi jakby taki łyk odżywczej wody dla biednej mojej skóry. Będzie idealny na lato, kiedy to właśnie takiej lekkości będę poszukiwać. Teraz także polecam – jako wspomożenie pozimowej pielęgnacji.

Oba produkty dostępne na stronie Orientana.

 

Jej Świat: Haukotella

Dawno nie było wpisów z cyklu Jej Świat. A szkoda, bo bardzo je zawsze lubiłam. Uznałam więc niedawno, że najwyższa pora do nich powrócić i przedstawić Wam kolejne cudowne i inspirujące dziewczyny!

Zaczęłam od zaproszenia Klaudii. Chyba nie mogłabym inaczej. Zwłaszcza dzisiaj – w Dzień Kobiet! Klaudia Halz jest autorką bloga Haukotella, niezwykłą, piękną i porywającą za sobą tłumy dziewczyną. Poznałyśmy się już dosyć dawno, przy okazji sesji z udziałem mojej biżuterii z Lili in the Garden. Już wtedy z chęcią często zaglądałam na jej blog, a potem dołączyłam do grupy facebookowej 365 dni #wspódnicy (choć przyznaję, że sama się nie udzielam, z największą przyjemnością jednak podglądam piękne stroje grupowiczek). Muszę tutaj też dodać, tak tytułem wstępu, że Klaudia została Dziewczyną Roku Glamour 2017!

Poznajcie więc Klaudię, przedstawi się Wam swoimi słowami.

A potem koniecznie zajrzyjcie na blog Haukotella!

 

Piękne zdjęcia to dzieło Joanna Zawiślan Siuda z Elite Wedding.

 

Kim jesteś?

Jestem romantyczką – chyba to sformułowanie opisuje mnie najlepiej. Jestem kobietą – kobiecość jest dla mnie ważną wartością oraz takim “hasłem przewodnim” mojego bloga. Jestem Hauką! To skrót od nazwy mojego bloga – haukotella – ale też prawdziwe przezwisko. Trochę jak źle zapisana “chałka” (którą uwielbiam!). Ale też istnieje takie słowo po fińsku i oznacza “ziewanie”. To cała ja! Mam w sobie słodycz i trochę rozleniwienia – jak sobotni poranek ze śniadaniem w łóżku..

Jak i kiedy odkryłaś, co chcesz tak naprawdę w życiu robić?

Myślę, że cały czas odkrywam – dlatego tworzę nowe projekty i myślę o kolejnych. Traktuję pracę jako wyzwanie i przygodę. Zawsze wiedziałam, że lubię działać, wymyślać, tworzyć nowe rzeczy. Uwielbiam współpracować z innymi ludźmi. Jestem typową ekstrawertyczką, która nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Praca na etat nigdy się u mnie nie sprawdzała, dlatego działam jako freelancer. W tej chwili zajmuję się pewnymi rzeczami (blogowaniem czy stylizowanie sesji), ale mam głowę otwartą na nowe pomysły. I to jest piękne!

Wspólnym mianownikiem moich działań jest piękno, kobiecość i romantyczność. To takie słowa-klucze w całym moim życiu. Dlatego mój blog musi być uroczy, a moje sesje – dopieszczone. Obojętnie, czym się będę zajmować, chcę czynić świat choć trochę lepszym miejscem.

Co Cię motywuje?

Inni ludzie! Ich radość i satysfakcja, gdy możemy wspólnie coś osiągnąć. Uwielbiam działać z innymi i dla innych. Nie lubię rywalizacji, ale współpracę. I na pewno nie mam motywacji finansowych. Jasne, chcę godziwie zarabiać, ale nie to jest najważniejsze.

Co Cię inspiruje?

Inspirują mnie rzeczy, które inni mogą uznać za drobnostki. Krótki cytat znaleziony w książce, scena w filmie, obraz, zdjęcie. Uwielbiam chodzić sama do kawiarni i obserwować otoczenie. To źródło mnóstwa ciekawych obserwacji! Kiedy przyjdzie mi do głowy jakiś pomysł i zaczynam powoli rozpisywać go na czynniki pierwsze, potrafię totalnie zapomnieć o rzeczywistości. Niektórzy nazywają ten stan flow, ja czuję wtedy coś w rodzaju przyciągania: jakby dobre pomysły same do mnie przychodziły.

 

Co zaprzątało Ci głowę dzisiaj rano?

Skuteczne sposoby walki z przeziębieniem! Niestety, u schyłku zimy dopadło i mnie. A jest to ważne, ponieważ moje myśli zaprząta kolejne spotkanie uczestniczek mojego projektu – 365 dni #wspódnicy. Widzimy się już w niedzielę, chcę, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Czym się w życiu kierujesz?

Wierzę, że będąc dobrym dla siebie i innych, przyciągamy dobre rzeczy i zdarzenia. Jeśli podejmuję jakąś decyzję, staram się, aby była ona dobra nie tylko dla mnie, ale także dla moich bliskich. To nie jest tak, że nie myślę o sobie – ale chcę się także liczyć z innymi. Uważam, że taka harmonia w relacjach jest bardzo cenna.

Co robisz, kiedy tracisz zapał i chęci do działania?

Wyłączam komputer i odłączam się od internetu. Idę do rower, na kawę, na spacer. Pozwalam sobie na beztroskę, nie tworzę presji i daje sobie możliwość “zmarnowania” całego dnia. To jest wspaniałe uczucie, gdy po takim wolnym dniu pomysły i chęć działania zaczynają spływać na nowo.

Czego nauczyłaś się ostatnio?

Przez ostatni rok w związku z projektem 365 dni #wspódnicy nauczyłam się, jak wielką moc ma tworzenie społeczności. Tyle pięknych rzeczy wydarzyło się w związku z tym projektem, że nie jestem w stanie nawet tego zliczyć. Sama nauczyłam się bardziej doceniać i komplementować siebie. To, ile jesteśmy w stanie same sobie dać, jest nieporównywalne z tym, co dostajemy od innych. To ma prawdziwą wartość. To chyba najcenniejsza lekcja, jaką ostatnio uzyskałam.

Szybkie – ulubione!

– zapach: dzika róża, ale uwielbiam też zapach herbaty earl grey

– kosmetyk: mgiełka różana z Make me Bio

– książka: Ania z Zielonego Wzgórza

– film: Piknik pod wiszącą skałą

– rzecz w domu: maszyna do pisania olivetti z lat 60

– rzecz w szafie: sukienka vintage z kolorowych nastrojów

– blog: ostatnio w zasadzie czytam tylko bloga Joanny Glogazy i chętnie zaglądam do My Pink Plum

– miasto: kocham Kraków, ale bardzo lubię również Gdynię

– jedzonko/napój: chałka i kakałko

– cytat: Be daring, be different, be impractical, be anything that will assert integrity of purpose and imaginative vision against the play-it-safers, the creatures of the commonplace, the slaves of the ordinary. Cecil Beaton

Raz jeszcze zapraszam na blog Haukotella!

 

Na koniec mam dla Was jeszcze specjalne zaproszenie na pierwszą gdańską edycję targów Ekocuda!

Warsztaty, wykłady, a przede wszystkim możliwość przetestowania, powąchania i zakupienia szerokiej gamy kosmetyków naturalnych – to wszystko i jeszcze więcej czeka na miłośników eko podczas Targów Kosmetyków Naturalnych Ekocuda, które 17 i 18 marca br. po raz pierwszy odbędą się w Gdańsku w Centrum Stoczni Gdańskiej.

Udział  w wydarzeniu jest bezpłatny.

Będziecie? Dla mnie z Krakowa trochę za daleko, ale bardzo kibicuję organizatorom!

 

 

Wnętrzarskie aktualności i zachwyty 03

Podjechałam wczoraj na budowę naszego nowego mieszkania. I wiecie co? Pewnie już wiecie, bo trąbiłam o tym na Facebooku i Instagramie… Ale jeśli jeszcze nie wiecie, to Wam powiem – odebrałam klucz! Na razie tak nieoficjalnie, roboczo, aby móc się dostać do środka na pomiary itp. Ale jednak – klucz jak nic – jest. Są drzwi, doprawdy piękne drzwi, jest już prawie wszystko! Czekamy na ocieplenie, kiedy to deweloper położy kostkę, zrobi drogę i kilka innych jeszcze drobiazgów wykończy i będzie można ruszać z pracami!

No, nie mogę się doczekać!

Jest jest we mnie tyle samo radości i ekscytacji, co obaw i przerażenia. Damy radę, co? Wszyscy jakoś dają!

Kiedy już ten klucz odebrałam, kiedy pouzgadniałam jeszcze kilka rzeczy, zostałam na dłuższą chwilę w mieszkaniu. Takim pustym i zimnym. Byłam dłużej niż zawsze, na spokojnie, sama. Chodziłam po pokojach i wpatrywałam się w ściany. Mierzyłam sobie coś niecoś, wgapiałam w widok za oknem.Wyobrażałam sobie wszystko po kolei. I porobiłam trochę zdjęć, które niniejszym tu załączam – w ramach wnętrzarskich aktualności!

Zaczynamy więc wpis tym, co się dzieje teraz na budowie, ale polecam także ostatnie moje zachwyty i polecenia, meble i dodatki – na końcu.

Przypominam, że wszystkie wpisy z cyklu znajdziecie tutaj:

Nasze Miejsce

 

 

Na początek – widok na kuchnię z salonu. Już Wam kiedyś wspominałam, że na przekór wszystkiemu zdecydowaliśmy się na pół-otwartą. Postawimy więc ściankę, która zakryje kuchnię do połowy. W ściance tej znajdą się szafki, zabudowany piekarnik i moje wymarzone cargo. A z drugiej strony powstanie mój mały kącik do pracy.

 

Uwielbiam podglądać to wędrujące światło. Przyjeżdżamy na budowę o różnych porach, zawsze jest gdzie indziej. Ciekawa jestem, jak będzie wyglądało na meblach!

Salon mamy otwarty na nasz niewielki ogródek. Tam trochę dalej za oknami pojawi się za czas jakiś inny budynek, ale jakoś nam to bardzo nie przeszkadza 🙂

 

Wpatrywałam się wczoraj długo w to miejsce, w którym wymyśliłam sobie komodę. I tak myślałam i myślałam i wymyśliłam, ze chyba jednak bardziej tam akurat pasowałaby duża biblioteczka z witrynką. Tylko co z tą wymarzoną komodą, co? Albo się zmniejszy i postawi na ścianie obok, albo pomysł przepadnie…

Jeszcze trochę mam więc do przemyślenia…

 

Sypialnia! Już niedługo będzie granatowa! W sypialni stanie też biurko męża (poniżej), który, jak już jest w domu, to też sporo przy biurku pracuje. No i kończy książkę!  Będziemy więc mieli osobne przestrzenie do pracy, co uważam za rozwiązanie mocno słuszne. A w razie potrzeby, będziemy się wymieniać!

 

Poniżej mały wgląd w przedpokój! Z całkowicie zamarzniętymi drzwiami…

Na tej właśnie ścianie, za czas jakiś rozkwitnie dżungla! Tuż obok lustrzanej szafy wnękowej.

A oto największa zagwozdka – łazienka pełna form przeróżnych. Niczym sztuka współczesna! Formy te to zasługa w głównej mierze schodów do sąsiadów z góry i jeszcze jakiejś rury. Jest wyzwanie 😀

 

 

Jeszcze pusto, ale całkiem niedługo wszystkie te ściany zapełnią się i kolorami i czysta bielą i meblami. Zrobi się przytulnie i domowo!

Tymczasem, spójrzcie na to, co ostatnio znalazłam ciekawego. Nie wszystko jak zwykle do nas, ale wszystko tak mnie zauroczyło, że oczywiście – muszę pokazać!

 

1.A może zamiast dużej komody, coś mniejszego? Rzeźbionego? Komoda Green Garden / Karina Meble

2. Gdybym nieco rzadziej zasiadała do mojego biurka i nie potrzebowała nieco bardziej fachowego krzesła, kupiłabym to! Madam Stoltz – Krzesło bambusowe z pokryciem / More Madam

3. Niezwykły Świecznik GEM z polerowanym agatem Dutchbone / Le PUKKA

4. Czy ten stolik kawowy nie jest prześliczny? No jest, jest! Tylko po pierwsze – potrzebujemy czegoś większego, bo często mamy gości, po drugie – jakoś nie widzę tego szkła przy dzieciach (naszym własnym i tych znajomych). Szkoda… Może kiedyś… Stolik Madam Stoltz / More Madam

5. Lampa stołowa VERSA / Le PUKKA

6. Przepiękna Komoda Muskat drewniana mango / SFmeble.pl

7. Najnowsze pomysły na lampy w salonie – Modern Chic I / SFmeble.pl

8. I większa – Modern Chic II / SFmeble.pl

9. Niezwykłe i oryginalne! Wazony z kolekcji MAR.GO, zdobione 24-karatowym złotem – jasny 32 cm / Vola

10. I większy, ciemny – 40 cm / Vola

11. Niezwykła Biblioteczka/witryna Woodman Avon Woodman / Bonami

12. Wymyśliłam ostatnio, że w moim kąciku do pracy przydałoby się biurko możliwie… lekkie. Aby mi salonu nie przeładowało. To jest całkiem fajne i niedrogie! Biurko Boden / Internum

 

Zauroczona: Hadaki Creatures

Kto mnie zna, ten wie, że ja za czymś takim jak te cudnej urody Hadaki Creatures to przepadam!

Wprost uwielbiam tę radość i poczucie humoru bijące z niezwykłych, całkowicie oryginalnych figurek, które jakby żyły swoim życiem. Każdy stworek naszej rodzimej manufaktury Hadaki jest inny. Każdy zdaje się mieć duszę i potrzebę wyruszenia w świat. Każdy chce zostać przygarniętym, aż się o to prosi!

 

Pojawiły się trochę znikąd, trochę dla zabawy. Są to figurki do towarzystwa, towarzysze z innego świata, tajemniczego świata flory i fauny.

 

Nie mogłam się więc powstrzymać! Musiałam je Wam pokazać. Ale nie tak zwyczajnie… Oj, nie! Stworki pokażą się Wam w towarzystwie grzybków, co jeszcze bardziej wydobędzie ich czar. Piękne zdjęcia od Hadaki tchną magią i tajemniczym, ale i bardzo pozytywnym klimatem.

 

Zajrzyjcie koniecznie na stronę Hadaki – najdziecie tam nie tylko stworki, ale przede wszystkim przepiękną ceramikę!

 

Oto i przed Wami prawdziwy MUSHROOMLAND!

 

 

Klienci kupują stwory dla dekoracji, czasami sami z nimi podróżują. Zazwyczaj jak widzą je po raz pierwszy to na ich twarzach maluje się wielki uśmiech!

 

 

Ekotyki – Targi Kosmetyków Naturalnych w Krakowie

Zbliża się w Krakowie prawdziwa gratka dla miłośników naturalnej pielęgnacji! A że Krakuską jestem najprawdziwszą, a na dodatek zostałam zaproszona do objęcia patronatu medialnego nad wydarzeniem, nie mogłam Was szczególnie nie zaprosić na Ekotyki czyli targi Kosmetyków Naturalnych!

Szykujcie się na nie już 10 marca, w sobotę! Gdzie tym razem (to już trzecia edycja)?

„Miejscem spotkania naturalnych marek kosmetycznych z ich fanami będzie Skład Długa – a dokładnie lokal na parterze budynku przy ul. Długiej 72 w Krakowie. Wstęp dla odwiedzających jest darmowy.”

Polecam odwiedzić wydarzenie na Facebooku, w którym znajdziecie wszystkie informacje – TUTAJ!

Targi to doskonały sposób, na zakup znanych i lubianych marek – z przyjemnością odwiedzę Sylveco, Orientanę, Ministerstwo Dobrego Mydła, IOSSI czy Hagi. Przyznam, że jednak jeszcze chętniej poznam nowości.

Wybrałam Wam 5 ciekawych marek, które najbardziej przykuły moją uwagę w związku z tym wydarzeniem.

Ciekawa jestem czy już je znacie?

 

 CHIC CHIQ

„Naturalne kosmetyki inspirowane Ajurwedą. Jej produkty podążają trzema podstawowymi zasadami Ajurwedyjskiej pielęgnacji urody: oczyszczanie, odżywianie i nawilżanie. Do produkcji używamy naturalnych składników pochodzących z całego świata. Czy to biała kurkuma zbierana w Indyjskich Himalajach, delikatne płatki róż z Bułgarskich pól, czy też odżywcze algi z mórz i oceanów. Poznaj pielęgnacyjne rytuały dla harmonii umysłu, ciała i duszy!” / CHIQ CHIQ

 

 

ZOJO Elixirs

Marka organicznych suplementów diety dla zdrowia, urody i pięknej sylwetki. W ich składzie są wyłącznie certyfikowane, organiczne superfoods oraz zioła lecznicze. Wegetariańskie, wolne od GMO, laktozy, glutenu, bez konserwantów i sztucznych substancji barwiących i słodzących./ ZOJO Elixirs

 

 

Republika Mydła

„Starannie dobrane, najwyższej jakości oleje oraz masła roślinne, zioła pochodzące z polskich certyfikowanych upraw ekologicznych, naturalne barwniki, glinki oraz 100% olejki eteryczne. W ofercie jest też super delikatne, jedyne w swoim rodzaju mydło z atestem hipoalergicznym.
Wszystko to oddane w Wasze dłonie prosto z autorskiej pracowni w Ćmiłowie, położonym na pięknej i zielonej lubelszczyźnie. Republika Mydła – oryginalnie naturalne!” / Manufaktura Mydła

 

 

ONLY BIO

Świat ekologicznych, bezpiecznych kosmetyków do pielęgnacji ciała i sprzątania domu, stworzonych na bazie naturalnej biosurfaktyny z rzepaku! Only Bio to naturalne kosmetyki dla dzieci i dorosłych, a Only Eco – naturalne środki czystości. Zawierają przynajmniej 99% składników pochodzenia naturalnego. Produkty wegańskie! / Only Bio Only Eco

 

 

Manufaktura Mewa

Oferuje ręcznie wytwarzane, tradycyjną metodą, naturalne mydła oraz naturalne kosmetyki: masła do ciała, peelingi cukrowo-owocowe, naturalne toniki, sole i kule do kąpieli. Oprócz najwyższej jakości kosmetyków, na ich stoisku znajdziecie też ciekawe akcesoria, jak drewniane mydelniczki oraz organizery na kosmetyki./ Manufaktura Mewa

 

To jak? Będziecie na Ekotykach? 🙂

 

Facebook