Zauroczona: Natalia Trochowska

Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić moje kolejne zauroczenie, a mianowicie młodą, polską artystkę, na której prace natknęłam się niedawno i przepadłam!

Pierwszy raz pokazałam Wam jedno z dzieł Natalii Trochowskiej we wpisie o sztuce dostępnej – TUTAJ. Ogromnie bowiem doceniam fakt, że każdy może na własnych ścianach zawiesić takie perełki polskiej młodej sztuki. Przyszła jednak pora na nieco obszerniejszą prezentację!

A to za sprawą plakatu do warsztatów kosmetycznych autorki bloga Dobre Ziele (zajrzyjcie TUTAJ). To on tak bardzo przykuł moją uwagę, że postanowiłam wgłębić się w twórczość Natalii o ostatecznie i Wam ją zaprezentować!

Kim jest Natalia Trochowska?

Jest absolwentką Liceum Plastycznego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy oraz Grafiki Projektowej na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Interesuje się typografią, identyfikacją wizualną oraz ilustracją wydawniczą, czym głównie się zajmuje. Realizuje ilustracje wektorowe lub projekty oparte na rysunkach. Często pracuje przy pomocy ołówka, tuszu, wycinanki, akwareli itp. Inspiruje się fakturami, liniami, kontrastami, jaki i również otoczeniem, emocjami człowieka. Wszystko to buduje przestrzenie, energie, kompozycje w które często wplątany jest portret ludzki.

Odkryjcie ją poprzez jej prace. Zauroczcie się tak jak ja!

Zajrzyjcie koniecznie na jej Facebooka i Instagram!

 

Wrześniowy Wish List

Tyle pięknych i ciekawych rzeczy ostatnio znalazłam, że nie ma wyjścia – pora na kolejną, tym razem po prostu – wrześniową listę życzeń!

Ja chętnie przygarnę wszystko! A może i Wam coś się szczególnie spodoba?

 

 

1.Anne Black mała tacka Ruth M – Pejzaż granatowy / freeDOM

2. Kolczyki z szylkretowej żywicy / Mango

3. Beauty Garden Organiczna Maseczka z Dynią – w 100% naturalna kompozycja z organicznym wyciągiem z dyni, przeznaczona do pielęgnacji każdego typu cery. Skutecznie nawilża, dodatkowo poprawiając elastyczność i sprężystość skóry. Dzięki kremowej, rozpuszczającej się konsystencji przywraca skórze uczucie komfortu / Skarbiec Natury

4. Biżuternik Person / Home & You

5. RIDDER Donica czarna na łańcuszku / Homla

6. Lakier do paznokci 03 Deborah Milano Formula Pura – szybko wysychający lakier zawierający do 80% składników naturalnego pochodzenia. Piękny odcień! / Kopalnia-Zdrowia.pl

7. OYOY Doniczka Toppu Black White / LoftBar

8. JAD Talerz Ptak 02 / Cloudmine

9. Taką chcę przy moim łóżku! Półka TOSSÅSEN / Ikea

10. Rifle Paper Co. Kalendarz ścienny na 2019 „cytryny” – może i jeszcze do 2019 kawałek, ale co tam – on jest piękny! Zobaczcie koniecznie i wnętrze! / Rzeczownik

11. Pędzel do pudru POWDER BRUSH nowej marki SAY, której jestem szalenie ciekawa / SAY

12. Nowa piękna konewka VATTENKRASSE / Ikea

13. Write Sketch & – notes SUPER SPLASH – kolekcja SUPER to hołd oddany wzornictwu włoskiej postmoderny, aktywnej w latach 80 – odważne połączenia deseni i kolorów, lekki ton i radykalność / Papierniczeni

 

Nowe życie

Pytacie, jak się mieszka.

Dla mnie to nie jest po prostu „mieszkanie”.

To raczej jakby… przeniesienie w zupełnie inne życie.

Przeprowadziliśmy się w lipcu. Do naszego nowego mieszkania, o którym piszę i które pokazuję Wam od tak dawna. Nie była to szybka przeprowadzka, a raczej przeprowadzkowy proces. Wciąż na pełne pokazanie na blogu czeka jeszcze kuchnia, salon i przedpokój (poprzednie wpisy z serii „Nasze Miejsce” znajdziecie TUTAJ). Tak, tak, wiem i planuję! Wciąż nie mamy kilku istotnych rzeczy, jak choćby stół czy fotel. Wszystko z czasem.

Wiem już jednak na pewno, że jest to to miejsce, na które tak bardzo czekałam. Że jest takie, jakie miało być.

Otulam się nim. Nie wiem, a wierzcie mi, że szukałam, czy jest bardziej odpowiednie określenie na to, co czuję. Ja się po prostu nim otulam. Chodzę po tych kilku pomieszczeniach z całkowitym spokojem. Bo wszystko jest na swoim miejscu, bo tak mi tu dobrze. To wnętrze otula mnie i koi.

Wciąż w mojej głowie krąży to dziwne uczucie przeniesienia w inne życie. W relatywnie krótkim czasie zmieniło się tak wiele. Zmieniła się codzienność, zmieniło się otoczenie. Pojawiło się sporo nowych ludzi. Takich… codziennych ludzi, których już bardzo doceniam. Takich, których mogę poprosić o pierwszej w nocy, aby podeszli podać mi kołdrę i proszki, bo tak bardzo bolą mnie plecy 🙂 A na dodatek, Róża rozpoczęła szkołę i wciąż wdrażam się w ten całkowicie inny rytm (dwa dni ma na 8 rano, dwa na 13… A jak ma na 8, to ja jeszcze muszę zdążyć zrobić jej śniadanie, które ona musi zjeść! Takie rzeczy! :)).

I choć co chwilę wyskakują rzeczy, które mogłyby zaburzyć to poczucie spokoju… Choć drzwi niewyregulowane, choć na płycie indukcyjnej tylko dwa stanowiska działają, chociaż właśnie się okazało, ze dwa grzejniki jakimś cudem nie grzeją – nic to. Dzwonię, załatwiam, naprawiają. Nic to. Bo w gruncie rzeczy mieliśmy sporo szczęścia. I bardzo to doceniam. Dziecko ma tu grupę dzieciaków, z którymi się już w pełni zżyło. Ba, z dwoma kolegami – sąsiadami chodzi do klasy. Pies ma swój własny wybieg, gdzie w pełni szczęśliwy może poszczekać na przechodniów. Ja mam mój idealny kącik do pracy (mąż też!). Dookoła jest wieś, podmiejska, ale jednak wieś.

Tylko aktualnie męża mi brakuje, który znowu wyjechał na długie miesiące. Ale to już inna historia…

Pytacie, jak się mieszka. A ja mówię, że lubię to nasze nowe życie. Lubię ten spokój w sobie. Lubię obserwować wędrujące po wnętrzu światło słoneczne. Lubię zapatrzeć się w widok za oknem. Lubię zawisnąć w hamako-fotelu i wisieć tak godzinami. Lubię czekać na ciasto ze śliwkami. Lubię, oj, jak ja ją lubię, naszą zmywarkę, bo nigdy jej nie miałam i nawet nie wiedziałam, jakie to fajne. Lubię chodzić po Różę do szkoły i widzieć jej radość na mój widok. Lubię podlewać trawnik, który jakoś nie specjalnie chce nam rosnąć. No, lubię, no!

Też tak mieliście po przeprowadzce?

A może dopiero Was to czeka?

Rodzinny obiad, który sam się robi

Co powiecie na pyszny, rodzinny obiad, który w zasadzie robi się sam?

Bo ja powiem – pychota!

No… tak dokładnie to trzeba mu trochę pomóc, żeby mógł się sam zrobić, ale zaręczam – jest szybko, prosto, pysznie i wszyscy (jeśli jedzą mięso), zjedzą z największą ochotą!

Obiadek jest jesienny, więc idealnie wpisuje nam się w nowy sezon. A kiedy się piecze, to w całym domu pachnie tak, że tylko wszystkim ślinka cieknie!

Do dzieła więc!

 

Rodzinny obiad, który robi się sam

Składniki:

  • podudzia z kurczaka – ok. 4-5 / 1 tacka / lub po prostu według potrzeby
  • 1 marchewka
  • pół jabłka
  • 1 cebula
  • 1 mała żółta papryka
  • kilka ziemniaków – według zapotrzebowania
  • 2 listki laurowe
  • rozmaryn
  • 2 ząbki czosnku
  • tymianek
  • grecka przyprawa do kurczaka bifteki lub inna ulubiona (ewentualnie trochę czerwonej papryki, cząbru, imbiru)
  • sól i pieprz
  • olej rzepakowy

 

 

Na dużej blasze rozkładamy papier do pieczenia. Podudzia kroimy na paski szerokości ok. 3-4 cm i wykładamy je na środek papieru. Zwilżamy z wierzchu olejem, doprawiamy solą, pieprzem i wybraną przyprawą do kurczaka. Lekko mieszamy, aby przyprawy oblepiły całe mięso.

Marchewkę i paprykę kroimy w słupki, cebulę w piórka, a jabłko w kostkę. Mięso posypujemy cebulą, na to kładziemy równomiernie warzywa i jabłko. Posypujemy całość  płaską łyżeczką majeranku i tymianku. Czosnek kroimy w wąskie plasterki i układamy pomiędzy warzywa i mięso. W dwóch miejscach układamy liście laurowe.

Umyte ziemniaki kroimy w cienkie plasterki i układamy równomiernie dookoła naszego dania na blasze.

Całość lekko skrapiamy olejem i doprawiamy solą i pieprzem (polecam zwrócić uwagę, aby ziemniaki były całościowo posolone). Na końcu posypujemy wszystko, zwłaszcza ziemniaki, łyżeczką rozmarynu.

Wsadzamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni na 40-50 minut, aż ziemniaki będą miękkie i lekko przyrumienione.

Smacznego!

 

 

 

Białe proszki

Dosyć często ostatnio je wykorzystuję. W głównej mierze podczas warsztatów, ale i sama chętnie czerpię z ich mocy. I nie tylko ja, bo i moi bliscy. Poznajcie cztery wyjątkowe białe proszki… Wszystkie legalne, zaręczam!

A może już je znacie? Wszak pisałam już o niektórych, a nawet publikowałam kilka proszkowych przepisów. Jeśli jednak ich nie poznajecie, bardzo polecam zaopatrzyć się w białą glinkę, tlenek cynku, mączkę owsianą i mączkę kokosową!

Jak je wykorzystać? Mam dzisiaj dla Was 4 sprawdzone przepisy na domowe kosmetyki z wykorzystaniem naszych proszkowych gwiazd!

 

BIAŁA GLINKA / KAOLIN

To moja ulubiona z glinek. W zasadzie nie używam innych, chyba, że w gotowych glinkowych maskach. Z nią bowiem tak bardzo się polubiłam, że kupuję ją dosłownie na kilogramy. No dobra… to na warsztaty, ale sporo i dla mnie pozostaje.

To najłagodniejsza z glinek, polecana osobom o nawet bardzo wrażliwej skórze. Jest niedroga i bardzo wydajna. Zawiera wapń, cynk, krzem i magnez. Uwielbiam ją za jej lekkość, zdolność matowienia przetłuszczającej się skóry, za jej właściwości ograniczające rozwój stanów zapalnych i odkażające, podsuszające wypryski i niedoskonałości. Glinka świetnie oczyszcza. W połączeniu z olejami, miodem, hydrolatem lub po prostu – z wodą, zamienia się w lekki, ale naprawdę bardzo skuteczny czyścik do każdego rodzaju cery. Absorbuje zanieczyszczenia, reguluje funkcjonowanie skóry, wygładza i pozostawia przyjemne uczucie lekkości, bez ściągnięcia, za to ze wspomnianym wcześniej – zmatowieniem.

Sama najczęściej robię sobie glinkowe czyściki do twarzy. Nawet teraz ze trzy różne stoją w mojej łazience. Chciałabym jednak zaproponować Wam dzisiaj bardzo przyjemną maseczkę z białą glinką. Będzie to maska kojąca i rozjaśniająca skórę. Polecam teraz – po lecie, ale świetnie też sprawdzi się do przywrócenia blasku skórze zmęczonej zimą.

 

Kojąco-rozjaśniająca maska z ogórkiem i białą glinką

Składniki:

  • 2 małe gruntowe ogórki (ewentualnie 1/3 dużego)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżeczki białej glinki

Ogórki obieramy i miksujemy w blenderze do uzyskania konsystencji jednolitej papki. Dodajemy sok i glinkę, mieszamy. Maskę nakładamy na twarz i/lub ciało, pozostawiamy na 15 minut i zmywamy letnią wodą.

 

 

TLENEK CYNKU

Oj, to stanowczo jeden z moich must have łazienkowych. Przydaje się często i zawsze pomaga. Jest to idealnie biały, lekki proszek – naturalny minerał pigmentowy. Zapewne każdy go zna, bo stosowany jest często w terapiach dermatologicznych, polecany na wszelkiego typu problemy skórne, ale także do pielęgnacji wrażliwej skóry niemowląt – często dodaje się go do posypek i kremów na odparzenia. Zasłynął swymi właściwościami gojącymi i przeciwzapalnymi, ale także jako mineralny filtr przeciwsłoneczny (blokuje całe spektrum UV, odbija i rozprasza światło). Ma działanie antybakteryjne, ściągające, leczy stany zapalne skóry.

Mam go więc zawsze pod ręką. Czasami nakładam jego maluteńką ilość na potrzebującą zagojenia skórę, czasami dodaję do łagodzącego pudru (przepis TUTAJ). Zazwyczaj jednak ucieram szybką i mega skuteczną pastę na niedoskonałości. Bywa to pasta z TEGO przepisu, dzisiaj jednak polecam Wam coś, co przygotujecie w kilka sekund, a sprawdzi się o niebo lepiej niż te wszystkie dostępne w aptekach maści cynkowe, pełne zapychających wypełniaczy.

 

Szybka pasta cynkowa na niedoskonałości i otarcia

Składniki:

  • 2 łyżeczki tlenku cynku
  • 3 łyżki żelu ALOESOVE

Chwila moment i lekka, łagodząca, gojąca pasta gotowa. W przepisie z linku, który wkleiłam powyżej użyłam żelu aloesowego 98%. On wymagał dodatku oleju, w przeciwnym wypadku za bardzo ściągałby skórę, a nie o to nam tu chodzi. W żelu ALOESOVE, który ostatnio często i chętnie stosuję, mamy nie tylko aloes, ale i sporo innych kojących i regenerujących składników (zobaczcie na stronie Sylveco), co czyni go idealnym nośnikiem dla naszego tlenku cynku. Oba składniki wystarczy dokładnie wymieszać. Można także na bieżąco produkować sobie taką pastę na dłoni, tuż przed użyciem. Pasta, naniesiona w niewielkiej ilości na potrzebujące partie skóry, szybko goi i regeneruje. Polecam także po depilacji.

 

MĄCZKA OWSIANA

A dokładniej – koloidalna mączka owsiana.

Ja tu może zacytuję po prostu ze strony sklepu ZielonyKlub.pl, bo ładnie tam całość opisali:

Otrzymywana jest z owsa w oparciu o opatentowany proces, który umożliwia zwiększenie biodostępności beta glukanu, co skutkuje silnym działaniem anty-aging i nawilżającym. Zwiększone jest również działanie oczyszczające i kojące.

Zawiera wiele związków bioaktywnych, szczególnie o właściwościach przeciwutleniających. Są to między innymi beta glukan, polifenole, awenantramidy, fitosterole, NNKT, witaminy E, A, D, K, witaminy z grupy B, zwłaszcza tiamina (B1), składniki mineralne (żelazo, mangan, miedź, fosfor, wapń, magnez) i inne.

Jest uniwersalnym i wszechstronnym składnikiem o sprawdzonym działaniu przeciwstarzeniowym. Posiada właściwości kojące, regeneracyjne, ochronne. Łagodzi objawy uczulenia i alergii zmniejszając swędzenie i zaczerwienienie, głównie za sprawą awenantramid, związków, które mają silne właściwości antyalergiczne, antyoksydacyjne i przeciwzapalne.

Ma naturalne działanie oczyszczające, normalizuje wytwarzanie sebum, pochłania nadmiar tłuszczu i bród ze skóry. Przywraca naturalną równowagę pH skóry. Zmniejsza utratę wody przez skórę, również zastosowana preparatach suchych. Promuje wytwarzanie kolagenu w skórze i poprawia skuteczność ochrony przed wolnymi rodnikami. W efekcie skóra jest zdrowsza i młodsza a zmarszczki ulegają wygładzeniu.

Bardzo ją lubię i często wykorzystuję. Dodawałam ją do kremów, ale najczęściej służy mi w moich pastach myjących. Co ciekawe, mączka ma działanie emulgujące. Sprawia, że kosmetyki nabierają takiej przyjemnej jedwabistej, gładkiej konsystencji. A na skórze? Cudnie oczyszcza, zmiękcza, wygładza. Można się tylko zachwycać! No… może nie pachnie najprzyjemniej, ale zawsze można pokusić się o dodatek jakiegoś olejku.

Dzisiaj zaproponowałam Wam dosłownie dwuskładnikową pastę myjącą, która jest zwyczajnie genialna! Połączenie odżywczego, antybakteryjnego, regenerującego miodu z mączką owsianą musi tworzyć wyjątkowy kosmetyk do mycia twarzy. Spróbujcie, zakochacie się! Polecam też inną miodulkę do mycia twarzy – z TEGO przepisu!

 

Miodowo-owsiana delikatna pasta do mycia twarzy

Składniki:

  • 2 łyżki mączki owsianej koloidalnej
  • 4 łyżki płynnego miodu

Oba składniki dokładnie ucieramy, do uzyskania jednolitej konsystencji. Niewielką ilością pasty myjemy wilgotną twarz. Spokojnymi, okrężnymi ruchami wykonujemy przy tym masaż twarzy. Zmywamy letnią wodą.

 

 

MĄCZKA KOKOSOWA

 

Na koniec coś, co umieściłabym w kategorii domowego SPA! Mączka kokosowa nie tylko nadaje się do wszelakich wypieków, polecam wypróbowanie jej w przeróżnej maści delikatnych peelingach, maskach i czyścikach. Jest to po prostu drobniutko zmielony kokos o słodkawym smaku. Mączka jest łagodna na tyle, że można ją wykorzystać jako delikatny mechaniczny peeling do twarzy. Sprawdza się także jako zagęstnik do maseczek z owoców czy jogurtu. Odżywia skórę, wygładza ją i oczyszcza.

Lubię dodawać ją do szybkich kosmetyków do ciała – czegoś na pograniczu maski, scrubu i pasty myjącej. Takie cudo zabieramy po prostu do łazienki, pod prysznic i myjemy nim skórę pod strumieniem orzeźwiającej wody.

Proponuję Wam więc taki właśnie kosmetyk o mocno energetyzującym działaniu. Coś, po czym skóra nabierze blasku i życia. Będzie miękka i doskonale oczyszczona. Chętnie wchłonie Wasz ulubiony balsam. Taki prysznic stanie się cudownie pozytywnym, dodającym wigoru doznanie.

 

Pomarańczowa pasta-maska do ciała

Składniki:

  • pół obranej pomarańczy
  • skóra starta z połowy pomarańczy
  • 3 łyżeczki mączki kokosowej

 

Pomarańczę miksujemy w blenderze na drobną, jednolitą papkę. Dodajemy do niej skórkę i mączkę. Dokładnie mieszamy. Pastę-maskę stosujemy, jak opisałam powyżej. Masujemy nią ciało pod prysznicem, wdychając naturalny olejek pomarańczowy, unoszący się z owocu.

 

 

Before & After: Pokój Róży

Zapraszam na kolejną odsłonę naszego nowego mieszkania. Tak dokładniej to tym razem zaprasza Was Różyczka świeżo upieczona pierwszoklasistka, bo to właśnie jej małe królestwo!

Jak już pisałam Wam na Facebooku i Instagramie, nie jest to jeden z tych modnych, monochromatycznych pokoików, pełnych starych mebli i burych dodatków. Choć muszę przyznać, że zawsze się nimi zachwycam.

To jest pokój Róży. Jest spełnieniem jej marzeń. Był tworzony razem z nią, choć z moją dużą pomocą. I na tym najbardziej mi zależało. Bardzo chciałam, aby miała taki pokoik, w którym będzie się czuła dobrze. I być może za jakiś czas miną jej te kolorowo-różowe nastroje, to normalne, wiem o tym. Ale tu i teraz mam szczęśliwe dziecko i to cieszy mnie najbardziej. (No dobra, ja to też mogłabym w nim pomieszkać!)

Bo ten pokoik jest tak kolorowy i szalona jak Róża. Jest księżniczkowy i bajkowy. Jest różowy i jednorożcowy. Jest dziewczęcy i ciepły. Choć podstawa jest spokojna – białe meble, większość delikatnie szarych ścian, pokombinowałyśmy z dodatkami!

Głównym elementem jest różowa ściana w złote grochy. Jak już kiedyś pisałam, był to mój pierwszy pomysł na to wnętrze, a spodobał się Róży tak bardzo, że już z nami pozostał. Choć, wierzcie mi, kusiłam ją licznymi pięknymi tapetami. I dobrze, bo wyszło ładnie i oryginalnie. Do tego dołożyłyśmy nieco spokojnej szarości i szalonych tęczowych dodatków – jak ptasia girlanda czy krzesełko. Mi osobiście bardzo podoba się lampa z metalowych wstążek i ta sztuczna skórą, którą mamy także w sypialni. I jeszcze ten regał na przeciwko łóżka, który zamienia książki z niezwykłe, barwne dekoracje.

Muszę tu jeszcze dodać ogromne ochy i achy nad tymi wszystkimi uroczymi przyborami szkolnymi, które są teraz dostępne wszędzie, a za które oddałabym wiele w moich szkolnych czasach! No świetne są! I te wszystkie kolorowe pastele, i kredki, i cienkopisy, i pisaki! Aż chce się malować!

 

Ale do rzeczy! Tak było na początku:

 

Tak nieco później:

 

 

Tak to wyglądało na pięknych wizualizacjach pracowni projektowej JOOKA.PL

(Nad huśtawką wciąż debatujemy, choć zakupiona jest)

 

A tak jest teraz!

 

 

W kwestii szczegółów, o których chciałabym specjalnie wspomnieć – oto one:

 

 

1.Dream Big

Nie mogłabym odpuścić tego plakatu w pokoju Róży – Dream Big ze złotym połyskiem! Wciąż czeka na jakieś miłe obrazkowe towarzystwo, ale to na spokojnie. / Złote Plakaty

2. Wisząca półka ze sklejki z księżycem

Jak tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że ją kupię. Zwłaszcza, że cena dobra. Jest teraz boom na podobne sklejkowe domki, ale jakoś nigdy nie przemawiały one do mnie tak bardzo. Księżyc wpasował mi się idealnie. Ach, są też kotki! / Allegro

3. Lampa wisząca EMMA 1037 Milagro / mlamp

4. Złote kropki

Jak złote naklejki to ze Złotych Plakatów 🙂 Grochy idealne – łatwo się przyklejało, w ogóle nie schodzą, pięknie pobłyskują. Wszyscy się zachwycają! Bardzo polecam! / Złote Plakaty

5. Sowa Huhuś

Całkiem niedawno w pokoju Róży rozgościła się… sowa! Róża ją uwielbia, śpi na niej, zabiera w różne miejsca. Jest to dzieło zaprzyjaźnionej, początkującej blogerki Szycie for Em! I wyobraźcie sobie, że taką sowę możecie zrobić sami! Gosia, autorka, pokazuje Wam wszystko w jednym ze swoich tutoriali – zajrzyjcie TUTAJ!
To jak? Zrobicie?

6. Krzesło Marzeń – Nowy Styl

Krzesło do biurka, jak wiadomo, to dosyć poważna sprawa dla każdego pierwszoklasisty. Nie tylko musi być wygodne i dobre dla małych plecków, fajnie też, jeśli po prostu cieszy. Tak i tym razem Róża sama zdecydowała i wybrała sobie tapicerkę krzesła Nowy Styl. To nasze jest częścią nowej serii marki, pełnej postaci z bajek Barbie i HotWheels. Róża oczywiście wybrała najbardziej kolorowe, z tęczami (kolor „tęczowy” całkowicie uwielbia) i z jednorożcem. Tak i spełniło się kolejne marzenie małej dziewczynki, które dodało pokoikowi dodatkowego, mega kolorowego twista. / Krzesła Marzeń Nowy Styl

7. Uwielbiam! Sztuczna, szara, owcza skóra / Jysk

8. Chyba najtańsza z poduszek z Ikei, a tak się nam spodobała, że wzięłyśmy od razu! / Ikea

9. Idealne dla pierwszoklasistki biurko Luna / Allegro

10. Super wygodne i naprawdę ładne łóżko Luna z materacem / Allegro

 

I jeszcze…

 

Farby

Właśnie takie kolory sobie wymyśliłam i takie udało się uzyskać. CIepły, delikatny róż, przełamany leciutką szarością. Róż przed zachodem, jak tu na większości zdjęć, lekko wchodzi w brzoskwiniowe odcienie, ale to kwestia wrześniowego słońca.

Na różowej ścianie – Kolory Świata Różane Perfumy Dulux
Na pozostałych, lekko szarych ścianach – Easy Care – Niewzruszona szarość Dulux

Sufit – Nieskazitelna biel Easy Care Dulux

Poza tym

  • Szafy wnękowe i półka na książki – na wymiar od stolarza
  • W rogu regał modułowy Besta z Ikei
  • Pozostałe zabawki i dodatki – ze starego pokoiku

 

W przygotowaniu wpisu i tego pięknego pokoiku, pomogły mi marki Dulux, Nowy Styl i Złote Plakaty. Bardzo dziękuję!

Facebook