Bardzo malinowy scrub do ust DIY

Kto ma zimą spierzchnięte usta – ręka do góry?

Komu przeszkadza suchość warg i skórki? A może po prostu chcielibyście na co dzień mieć mięciutkie, odżywione usteczka, które tylko proszą się o całusy?

Mam dzisiaj dla Was bardzo prosty, a GENIALNY pomysł na domowy bardzo malinowy scrub do ust.

Scrub nie tylko wygląda apetycznie (tutaj na zdjęciu, zaraz po zmieszaniu, wygląda jak konfitura malinowa), ale wspaniale pielęgnuje usta. Sięgamy po kiedy czujemy taką potrzebę, nakładamy trochę na palec, potem masujemy nim usta i ich okolice, a następnie zmywamy całość wodą. Wargi i skóra dookoła nich stają się naprawdę mięciutkie, gładkie i nawilżone. A najlepsze jest to, że resztki można spokojnie z tych ust zlizać – poczujemy po prostu maliny w cukrze!

Bo to właśnie cukier jest tutaj naszą peelingującą bazą. Dodałam do niego mega odżywcze masełko shea i odrobinę wosku pszczelego. Całość uzupełnił malinowy pył! Cudownie różowo-czerwony, kwaskowaty symbol letnich wieczorów. Skąd wzięłam taki pył? To maliny liofilizowane, które bez problemu dostaniecie w marketach. Zmiksowałam je w blenderze. Ot, i cała trudność. A efekt? Raz jeszcze – cudny!

Bardzo malinowy scrub do ust

Składniki na dwa słoiczki 15 ml:

  • łyżka/mała garstka malin liofilizowanych
  • łyżka masła shea rafinowanego
  • odrobina wosku pszczelego (użyłam 4-5 „ziarenek” wosku bielonego – jest on sprzedawany właśnie w takiej formie. Możecie jednak także wykorzystać ten żółty, świeży)
  • 4 łyżeczki białego cukru

Maliny przekładamy do blendera i miksujemy na malinowy pył.

W kąpieli wodnej, w szklanej lub ceramicznej miseczce / zlewce roztapiamy masło shea i wosk. Kiedy będą już płynne, ściągamy je z ognia, dosypujemy cukier i dwie łyżeczki malinowego pyłku. Całość dokładnie mieszamy. Nasz scrub zaraz po mieszaniu ma konsystencję i wygląd konfitury malinowej. Po odstawieniu nieco stwardnieje, ale będzie się pięknie roztapiał na ustach.

Scrubem masujemy usta i skórę wokół nich przez kilka chwil. Całość zmywamy wodą, osuszamy ręcznikiem lub resztki… zlizujemy! Usta stają się gładkie, miękkie i odżywione.

Przechowujemy w suchym miejscu i pamiętamy, aby dokładnie zamykać słoiczek po każdym użyciu.

Najfajniejsze warsztaty słodyczy kosmetycznych i kosmetyków naturalnych

Zaczął się nam oto kolejny już rok, w którym zapraszam Was do zorganizowania w Waszych firmach, instytucjach czy grupach przyjaciół najfajniejszych warsztatów słodyczy kosmetycznych i kosmetyków naturalnych!

A będzie to już od początku mojej warsztatowej działalności jakoś… 15 lat. Jak ten cza spłynie! A ja wciąż odnajduję tak wiele radości z przyjeżdżania do Was i wspólnej twórczej pracy! Bo zawsze jest wesoło, kreatywnie i inspirująco. Zawsze poznajemy masę ciekawostek ze świata naturalnej pielęgnacji, porad do stosowania na co dzień i… siebie nawzajem. Zanurzamy się w świecie zapachów i czasami naprawdę prostych składników, które każdy posiada we własnej kuchni. No i czarujemy! Tworzymy własne kosmetyczne cuda, dopasowujemy je do naszych preferencji, uczymy się i rozpoczynamy nową przygodę.

A ja Wam w niej towarzyszę!

Czym one są?

To moje autorskie warsztaty, które prowadzę już, jak wspomniałam powyżej, od 15 lat. Specjalizuję się w słodyczach kosmetycznych czyli kosmetykach, które wyglądają jak słodycze lub składają się ze słodkich składników. Mam też liczne programy skupiające się na naturalnej pielęgnacji oraz proponuję warsztaty tematyczne np. świąteczne, afrodyzujące, oparte na piwie, azjatyckie itp. 

Warsztaty to wspaniały, wesoły, kreatywny czas, który pozwala na integrację w swobodnej i twórczej atmosferze. Moje uczestniczki twierdzą, że to najwspanialsze warsztaty, w jakich uczestniczyły. Odnajdą się tu także panowie, którzy zawsze się rozkręcają. Mamy też specjalne propozycje dla rodzin i dzieci.

Każdy warsztat to spora dawka praktycznej wiedzy i ciekawostek ze świata naturalnej pielęgnacji, aromaterapii i ziołolecznictwa. To porady do wykorzystania na co dzień i life hacki, które w naturalny sposób wspierają nasz organizm. To także oczywiście tworzenie własnych kosmetyków, które każdy uczestnik dopasowuje do swoich potrzeb i preferencji. Jest kolorowo, inspirująco i pachnąco!

Jak zorganizować warsztaty?


Dojeżdżamy do Was na terenie całego kraju – tam gdzie organizujecie spotkanie integracyjne, event, piknik itp. Dopasowujemy się do potrzeb eventu i wielkości grup. Oferujemy standardowe warsztaty 2-godzinne, ale także na przykład otwarte stoiska warsztatowe czy serie krótkich warsztatów. Polecamy się i na kameralne integracje firmowe i na atrakcję w galeriach handlowych.

Aby więc zorganizować warsztaty:

  1. wejdź na warsztatową stronę www.LiliGarden.pl
  2. napisz mail na adres lilinatura@lilinatura.pl
  3. w mailu opisz swój pomysł lub planowany event. Koniecznie podaj lokalizację warsztatów. Istotne informacje to także ilość uczestników, czas warsztatów i ewentualne specjalne wymagania. Nasze standardowe warsztaty trwają 2 godziny, ale oferujemy także wszelkie inne formy – króciutkie warsztaty, stoiska warsztatowe czy dłuższe spotkania.
  4. w niedługim czasie odeślę ofertę z dokładnymi kosztami i proponowanymi programami warsztatów. Każda wycena dopasowana jest do konkretnego zapytania i zależy od wielu czynników, jak choćby dojazd, konieczność nocowania czy niezbędna ilość osób do obsługi.
  5. pamiętaj, że wszelkie formalności musimy ustalić wcześniej – najlepiej maksymalnie dwa tygodnie przed eventem. Dzięki temu możemy odpowiednio przygotować wszelkie niezbędne akcesoria i materiały.

Chcesz podejrzeć nasze realizacje? Znajdziesz je z w wyróżnionych relacjach „Warsztaty” na Instagramie – TUTAJ!

Zapraszam!

    Noworocznie

    Ostatnie lata nauczyły mnie, aby nie robić planów.

    Postanowienia nigdy się nie sprawdzały.

    Nie do końca też wierzę w zasadność otwierania nowego roku jako nowego rozdziału. Zwłaszcza w środku zimy, kiedy wszystko śpi. Kiedy natura odpoczywa. Kiedy i ja mam ochotę po prostu przezimować.

    Niemniej jednak mam całkiem sporo marzeń. I celów – większych i mniejszych. I choć kłębią się one w mojej głowie trochę chaotycznie – będę do nich dążyć. Tylko troszkę wolniej. Na spokojnie. Aby ciało i głowa miały czas na regenerację. Bo wciąż jej potrzebują. A ja wciąż jestem jakby w zawieszeniu.

    Chciałabym, aby ten rok był naprawdę łaskawy. Aby pozwolił mi wejść na właściwe drogi. Odnaleźć dobrą ścieżkę. Abym mogła tworzyć piękne rzeczy. Kochać. Śmiać się. Oddychać pełną piersią.

    Życzę Wam, Kochani, zdrowia, magii i spokoju!

    No i zaglądajcie do Lili czasami!

    Winter Magic – etykiety na prezenty i tapeta na telefon do pobrania

    Mam dla Was kolejny prezent! A nawet dwa!

    Stworzyłam bowiem ostatnio zimowo-gwiazdkowy wzorek, który nazwałam Winter Magic. Jest więc troszkę śniegu, nieco magii, są sikorki, śnieguliczki i kilka grzybków. Polubiłam go tak bardzo, że postanowiłam zamienić go w etykiety na prezenty i tapetę na telefon!

    Oba z tych prezentów możecie pobrać na swoje komputery i telefony. Etykiety zaprojektowałam w ten sposób, aby nie zjadły Wam za dużo tuszu przy takim domowym drukowaniu. Tak, tak – trzeba je bowiem ściągnąć i właśnie wydrukować, wyciąć i korzystać dowolnie. Mają różne kształty i wzorki. Możecie je łączyć lub korzystać osobno. Możecie dziurkować w dowolnym miejscu i podpisywać na froncie lub odwrocie. Wszystko to pozostawiam już Waszej inwencji!

    Mam jednak ogromną nadzieję, że sprawią sporo radości osobom obdarowywanym!

    Poniżej znajdziecie też wzorek do pobrania jako tapeta na telefon. W jednym z poprzednich postów już Wam przekazałam dwa wyjątkowe kolaże. Żeby więc było trudniej wybrać – dorzucam jeszcze wzór. Ja go mam u siebie jako wygaszacz ekranu i naprawdę go lubię!

    Aby pobrać etykiety w formacie pdf, należy kliknąć poniżej:

    Etykiety pobieramy, drukujemy i wycinamy.

    Raz jeszcze – mam nadzieję, że etykietki Wam się przydadzą i sprawią masę radości osobom obdarowywanym. Natomiast poniższa tapetka niechaj sprawia radość Wam na co dzień!

    Aby pobrać tapetę klikamy poniżej:

    Zarówno etykiety, jak i tapeta są jedynie do wykorzystania personalnego.

    Gwiazdkowe inspiracje / 05

    Tym razem przeniosę Was w gwiazdy!

    Bo i gwiazdkowe to inspiracje!

    Kto znajdzie coś dla siebie? Bo ja już myślę o piżamce 🙂

    1. Bawełniana piżama z napisem Lost in your starlight / Reserved
    2. Pomadka Lavera Candy Quartz Lipstick -White Aura 02 / Lavera
    3. Dekoracja Vinini Bloomingville / Westwing
    4. GOLDEN AURA rozświetlający olejek do ciała / Flagolie
    5. Komplet trzech broszek z błyszczącymi aplikacjami / Zara
    6. Koc żakardowy wzorzysty 130 x 180 cm / Medicine
    7. Nightcall regenerujący krem na noc z efektem subtelnej opalenizny – silnie nawilża, koi, odżywia, a dodatkowo rozświetla i nadaje efekt subtelnej opalenizny / Resibo
    8. Designworks Ink – niesamowita blaszana zakładka do książek Hourglass / Answear
    9. Designworks Ink notatnik A Dopo Moon Phases Journal / Answear
    10. Bransoletka ze skórzanego sznura z charmsami / Parfois

    Rozpieszczający peeling do ciała DIY korzenna śliwka

    Tak się zastanawiam czy to nie jest aby najlepszy z peellingów, które w swojej kosmetycznej karierze zrobiłam…

    Jest bowiem totalnie rozkoszny! Całkowicie rozpieszczający. Kojący zmysły i… o jeju… pozostawiający skórę tak cudownie gładziutką, mięciutką i pachnącą!

    Czego potrzeba nam przed Świętami?

    Chwili spokoju, prawda!

    Proponuję więc dzisiaj krótką krzątaninę w kuchni, a potem małą ucieczkę do łazienki. Zamykamy się, sięgamy po nasze własnoręcznie przygotowane ekspresowo cudo i działamy.

    Bo kiedy skóra tak odżywa, to i w głowie przyjemniej, radośniej. A te zapachy! Mmmm!

    Przygotowanie peelingu jest naprawdę bardzo proste. To kilka totalnie zwyczajnych kuchennych składników, ale połączone razem, tworzą kosmetyczną magię. Naszą bazą jest kilka świeżych śliwek. Uwielbiam peelingi na świeżych owocach. Trzeba je wprawdzie zużyć szybko, ale dodają genialnej energii w nasz pielęgnacyjny rytuał. Sok robi swoje – mamy więc dodatkowy efekt peelingujący.

    Peeling wzbogaciłam także dosyć sporą ilością cynamonu i imbiru. One to nadają świąteczny rozpieszczający zapach, ale też pobudzają skórę do regeneracji, rozgrzewają, wzmagają krążenie. Tylko jedna uwaga – nie używamy takich przypraw w przypadku skóry bardzo wrażliwej, podrażnionej, skłonnej do żylaków, mocno unaczynionej.

    Równie ważnym składnikiem jest tu także olej lniany. To nasze na nowo odkrywane dobro narodowe, które coraz chętniej spożywamy dla sporej ilości kwasów omega 3. Ja dzisiaj zachęcam do zastosowania go na skórze. Wspaniale wygładza, odżywia i zamyka wilgoć.

    To co? Robimy nasz peeling?

    Rozpieszczający peeling do ciała DIY korzenna śliwka

    Składniki:

    • ok 150 g świeżych śliwek
    • 350-400 g cukru
    • 30 ml oleju lnianego
    • 2 duże łyżki cynamonu
    • 1 łyżka imbiru mielonego

    Śliwki myjemy, wyciągamy pestki i miksujemy w blenderze. Wszystkie składniki mieszamy. Możemy modyfikować ilość cukru – jeśli peeling będzie zbyt lejący, dodajemy go więcej.

    Ostateczną konsystencję dopasujcie do własnych preferencji.

    Peeling powinien wystarczyć na dwa użycia. Przechowujemy go w lodówce 2-3 dni.

    Peelingiem masujemy ciało w kąpieli lub pod prysznicem. Spłukujemy ciepłą wodą i cieszymy się gładkością skóry.

    Raz jeszcze – nie używamy przypraw w przypadku skóry bardzo wrażliwej, podrażnionej, skłonnej do żylaków, mocno unaczynionej.

    Facebook