Zauroczona: Otherland

Ach, odkryłam kolejną perełkę!

I wyjść mi z głowy nie może! I podziwiam! I podglądam! I tak bardzo, och jak bardzo, ciekawa jestem zapachów świec Otherland!

Na tę amerykańską, młodą markę świec zapachowych spoglądam pod kątem marketingowym. Być może też dlatego tak bardzo jestem zauroczona. Wszystko tu do siebie pasuje, jest świetnie osadzone we współczesnych trendach. Mamy prosty, ale porywający storytelling, mamy piękną, pełną pasji twórczynię marki, mamy lokalny patriotyzm i dbałość o szczegóły, mamy naturę i dobrą energię, mamy świeżą grafikę i wibrujące kolory, mamy modne kolaże i oryginalne zdjęcia produktowe.

Zajrzyjcie koniecznie na stronę Otherland, wejdźcie na kilka podstron produktowych. Każda jest tak świetnie i zaskakująco dopieszczona. Każdą, zwyczajnie, chce się oglądać. Każdy opis świecy, jej zapachu, jest genialnie sugestywny i intrygujący.

Nic tylko podziwiać!

Podziwiajcie więc i Wy, nacieszcie oczy. I spróbujcie wyobrazić sobie, jak te świece pachną!

Ja wciąż próbuję!

Zajrzyjcie na Otherland.

 

Świeca MatchPoint  / zapach Tennis Ball Cut Grass Cucumber

Świeca FreshWater Pearl / zapach Sea Crystal Salt Water Crushed Shells

Świeca Stone Fruit / zapach Beach Plum Peach Skin Brown Sugar

Before & After: mój kącik pracy

Cieszę się ogromnie, bo w końcu mogę rozpocząć cykl, na który tak długo czekałam! A w zasadzie część mojego wnętrzarskiego cyklu, jego finałową część. Będą to wpisy typu before & after, pokazujące co udało nam się zrobić w poszczególnych pomieszczeniach naszego nowego mieszkania.

W końcu! W końcu tu mieszkamy!

Na początek – mój kącik pracy. Nie jest to może całe pomieszczenie, ale miejsce bardzo dla mnie ważne. To tutaj spędzam większą część dnia. Tutaj potrzebuję móc się skupić, wyżyć kreatywnie, tworzyć, pisać, rysować. To dlatego tak bardzo mi zależało mi na tym moim małym kąciku.

Jak być może pamiętacie, kącik ten postanowiliśmy umiejscowić w salonie. Idealnie byłoby mieć osobny pokój, przeznaczony jedynie na biuro. No ale cóż. Póki co, pozostajemy przy kąciku.

Stworzyłam go zamykając do połowy kuchnię, co do teraz wydaje mi się doprawdy genialnym pomysłem. Po pierwsze – nigdy nie chciałam mieć w pełni otwartej kuchni. Bardzo chciałam, aby było można choć trochę tam się ukryć. Po drugie – powstał idealny kąt do pracy.

I choć w domu mamy sporo kolorów, tutaj postawiłam na biel. Biel przełamaną dodatkami i tą cudowną krzaczastą tapetą. Stworzyłam sobie miejsce do pracy dla freelancera, które jednocześnie pozwala się skupić, ale także potrafi wydobyć ze mnie nową energię i pomysły. Już to dobrze wiem, bo od kilku dni tu właśnie pracuję.

Coś czuję, że z biegiem czasu pewnie dojdzie tu coś niecoś. Życie pokaże czy będę potrzebować jeszcze jakieś schowki czy szufladki. Na razie większe rzeczy zamknęłam w witrynce po drugiej stronie pokoju, ale już wyczaiłam w Ikei takie urocze małe segmenciki z szufladami, które świetnie się tu wpasują. Zobaczymy.

 

Tymczasem, oto i mój kącik pracy!

Najpierw w wersji bardzo before i before!

 

 

U góry wersja całkowicie otwarta. Poniżej już z postawioną ścianką.

 

 

Jeszcze muszę Wam przypomnieć piękne wizualizacje, autorstwa Agi z pracowni projektowej JOOKA.PL.

Podobnie wyszło, co?

 

Wizualizacje skradły wtedy moje serce, ale muszę przyznać, że rzeczywistość podoba mi się jeszcze bardziej!

 

W moim kąciku:

  • Najefektowniejsza część czyli tapeta Rebel Walls – Bellewood Grey Toile – zamawia się na wymiar, pod konkretną ścianę, wygląda po prostu cudownie! / Rebel Walls
  • To o co najczęściej już pytacie – biurko! Pasuje mi tu idealnie i cieszę się z niego bardzo. Zwłaszcza, że kosztuje naprawdę niedrogo, a przy tym jest bardzo praktyczne – można poupychać sporo “niezbędnych” rzeczy / Meble & Tkaniny
  • Największy kłopot miałam z krzesłem obrotowym. Zależało mi na tym, aby było praktyczne, ale też, żeby prezentowało się godnie. I nie biurowo. Kandydatów było kilku, ale kiedy zobaczyła ten fotel, wiedziałam, że to jest właśnie ten, który powinien się tu znaleźć. Może nie jest to mebel szczególnie dobrze wyprofilowany dla kręgosłupa, ale, jak na razie, siedzi i pracuje mi się na nim bardzo dobrze. I jest taki… lekki, nie dominuje, nie zwraca bardzo uwagi na siebie. / Mebel Partner
  • Półeczki – ot, po prostu półeczki z Ikei, jedne z najprostszych, o bardzo wdzięcznych podpórkach. Pasują świetnie. / Ikea
  • Na półkach – obrazek idealny – złote “Inspire” na tle ciemnych kwiatów / Złote Plakaty
  • Reszta rzeczy z półeczek jest już ze mną od dawna. Wszystkie uwielbiam – zwłaszcza zdjęcie z Różą w zlotej ramce z H&M Home, zegar Ikea i pojemniczek z uszami na biżuterię z H&M Home
  • Na biurku – świetnie psująca lampka / Konsimo z Allegro
  • Doniczka, filiżanka i pojemnik na długopisy – vintage, wygrzebane na ciuchach, moje ulubione znaleziska!

Cóż mi pozostaje… tylko pracować dwa razy więcej teraz 🙂

 

 

Mydlane lody NEON FUN

No nie… w samym środku lata nie może być nudno! Musi być kolorowo, zwariowanie, szaleńczo wręcz pozytywnie i neonowo!

Bo zabawa neonowa jest świetna! A jeśli do neonowych kolorów dołączymy lody – czyż może być bardziej wakacyjnie?

Dzisiaj więc bawimy się w neonowe lody mydlane! Szalejemy z intensywnością barwy, łączymy zapach słodkiego kokosa z orzeźwiającą cytryną i… myjemy się!

Będzie soczyście, wesoło i neonowo. Dzisiaj zrobimy mydlane lody NEON FUN!

 

 

Mydlane lody NEON FUN

Składniki na 2 szt.:

  • 100 g białej bazy mydlanej (użyłam Bazy mydlanej Forbury SHEA SLS Free / Zeem.pl)
  • 100 g przeźroczystej bazy mydlanej (użyłam Bazy mydlanej Forbury Super Clear SLS Free / Zeem.pl)
  • łyżeczka pigmentu do mydła różowy NEON / Zeem.pl
  • łyżeczka pigmentu do mydła żółty NEON / Zeem.pl
  • 2-3 ml kokosowego aromatu do mydełek / Zeem.pl
  • 2-3 ml cytrynowego olejku eterycznego
  • patyczki i foremki do lodów
  • opcjonalnie – alkohol izopropylowy w spryskiwaczu

 

 

Przygotowujemy pierwszą, różową warstwę. Białą bazę kroimy na mniejsze kawałeczki, przekładamy do ceramicznej miseczki. Roztapiamy w mikrofali lub w kąpieli wodnej, nie doprowadzając do wrzenia. Do płynnej dodajemy różowy pigment, intensywnie mieszamy, najlepiej małym mikserem lub mieszadełkiem. Dolewamy zapach kokosowy. Przelewamy do podpartych z jednej strony foremek – w ten sposób mydło zastygnie po skosie. Spryskujemy alkoholem, dzięki czemu nie powstaną nam bąbelki z powietrzem i odstawiamy w chłodne miejsce. Kiedy już prawie stwardnieją, wbijamy w nie patyczki. Powinny same utrzymać się po środku. Jeśli mydło jest jeszcze za płynne, patyczki należy lekko podtrzymać palcami, aż wszystko zastygnie.

W między czasie, w taki sam sposób roztapiamy bazę transparentną, dodajemy żółty pigment i olejek cytrynowy.

Obie warstwy muszą mieć podobną temperaturę, odczekujemy więc chwilę, aż żółta roztopiona warstwa lekko się ochłodzi, ale jeszcze nie będzie twardnieć. Wtedy przelewamy ją do foremek. Całość odstawiamy na godzinę do stwardnienia. Po tym czasie przekładamy formy do zamrażalnika na 15 minut, a przed wyciągnięciem mydeł polewamy foremki od spodu gorącą wodą – to ułatwi wyciąganie mydełek.

Neonowe pigmenty nie roztapiają się w mydle, mogą pozostać widoczne drobinki. Jeśli mydełka lub warstwy nie są równe, możemy delikatnie wyrównać je wykałaczkami, odcinając też w ten sposób wystające kawałeczki lub końcówki.

Miłego mycia!

 

Wnętrzarskie zachwyty i aktualności 11

Co powiecie na kilka nowych migawek z naszego mieszkania?

Wciąż są to jeszcze robocze i niepełne obrazki, ale szykuję się już do wpisów z ostatecznymi lub prawie-ostatecznymi wnętrzami!

Wyobraźcie sobie bowiem, choć mnie samej przychodzi to z trudem, że już tu praktycznie mieszkamy!

Dzisiaj nazwoziliśmy wszystkie większe rzeczy i pudła. Sporo jeszcze do przewiezienia pozostało, ale to już będziemy stopniowo sobie jeździć. Ważne, aby nie było zbyt dużego chaosu i natłoku pudeł naraz.

W każdym razie, dzisiaj śpimy tu już trzecią noc, a mi wciąż wydaje się jakbym przebywała w hotelu. Albo u znajomych. Ale na pewno jeszcze nie u siebie. Wszystko pachnie inaczej, dziwnie, taką remontową nowością, z którą nie potrafię się oswoić. Zupełnie inne odgłosy słychać przed zaśnięciem. Ciekawa jestem, ile czasu zajmie mi oswajanie tego miejsca. Mam nadzieję, że nie długo 🙂

 

Tymczasem, muszę jeszcze donieść, że znalazłam CAŁĄ MASĘ, ale to CALUTKĄ MASĘ pięknych rzeczy, którymi musiałam się z Wami podzielić!

 

Polecam więc bardzo wnętrzarskie zachwyty na końcu tego wpisu, a zaczynamy od kilku migawek z mieszkania!

 

 

 

Po pierwsze i najważniejsze – mam w końcu na ścianach tak długo wyczekane tapety Rebel Walls! Pasują cudownie! Uwielbiam je!

Tutaj widać tapetę Bellewood Gray Toile.

Mam też mój kącik pracy, z którego właśnie piszę Wam ten post. Wymaga jeszcze dopieszczenia, ale spodziewajcie się już niedługo jego ostatecznej wersji!

 

Ścianę w salonie wypełniło idealne tło mojej lampy (Modern Orchid ze Step Into Design)!

Kiedyś wymarzyłam sobie, że zawiśnie tu obraz i kiedy tylko zobaczyłam ten delikatny pejzaż, wiedziałam, ze to właśnie ten jedyny! Ja tu widzę wydmy i morze, choć są i tacy, którzy upierają się przy zimowym widoku. Pozostańmy jednak w klimatach nadmorskich 🙂

Obraz Congelado z Mix Gallery (tak samo jak cudny plakat z przedpokoju, który pokażę Wam niebawem!).

 

 

Zawiesiłam też firany i zasłony! Wszystkie z Ikei. Podobają mi się bardzo. I wiszą już, choć jeszcze są za długie. Muszę się teraz zebrać, pomierzyć je i oddać do krawcowej.

 

 

A to mała zapowiedź przedpokoju i moja ukochana dżungla! To kolejna tapeta Rebel Walls – Jungle Land Verdant. No po prostu – cudna!

 

Co to?

To nasze drzwiczki do innego świata!

Moje ulubione, granatowe, ze złotą gałeczką, drzwi do schowka w przedpokoju.

Cały przedpokój – już niedługo w Lili!

 

 

I tak płynnie kolorystycznie przechodzimy do sypialni!

A w niej nowi mieszkańcy!

 

 

Jest więc cudny regał Plum z mosiężną półką, który pokazywałam Wam ostatnio w Lili – Happy Barok, autorstwa Katarzyny Jasyk.

Jest dokładnie takie, jakie chciałam – drewniane łóżko w kolorze orzecha – Kora z Meble Pęczek.

Jest mega wygodny materac z olejem kokosowy, o którym więcej napiszę Wam w sypialnianym wpisie – Plantpur.

 

 

Jest i w końcu przepiękna pościel z jakby malowane paprotki z White Pocket. Och, ona też aż prosi się o piękne sypialniane zdjęcia!

Jest jeszcze coś nowego, ale to już następnym razem!

 

A oto, poniżej, wszystkie te CUDA, które znalazłam ostatnio!

Pora na wnętrzarskie zachwyty!

 

1.Dekoracja ścienna Kyoto HK LIVING / Mak Studio

2. Gablota bambusowa HK LIVING / Mak Studio

3. Poduszka Kyoto HK LIVING / Mak Studio

4. Poduszka Tokyo HK LIVING / Mak Studio

5. Ława z siedziskiem z trawy morskiej / Emako

6. Biurko Pimlico / SFmeble.pl

7. Poduszka JUNGLE HK LIVING / Aga Martin

8. Fotel IBEX / Aga Martin

9. Stoliki kawowy ARABICA Dutchbone / Mak Studio

 

 

1. Lampa stołowa nature Bloomingville / Moma Studio

2. Fotel Glmour Łososiowy King / Mebel Partner

3. Dywan arqui indian red&peach Please wait to be seated / Moma Studio

4. Lampa ścienna planet ciemny fiolet Please wait to be seated / Moma Studio

5. Lampa stojąca SOLARIS biało mosiężna / Step Into Design

6. Krzesło Gabbia / Moma Studio

7. Wieszak z lustrami GUDO / Aga Martin

8. Komoda Sioux Kare Design / Kare24.pl

9. AYTM – ANGUI Krzesło – Różowe / Design For Home

 

 

Niezwykłe polskie komody LOGUN / Mebloscenka

 

1.Komoda ze złotymi uchwytami / Punca

2. Krzesło A-8223 Fameg / ModneKrzesła.pl

3. Wazon w drewnianej misce DONITZA Toczenie w Drewnie / Decobazaar

4. Imbryk Lewitacja JAD / Cloudmine

5. Stolik Gunnik Zuiver / Meble.pl

6. Komoda ASHTON w stylu retro / OneMarket.pl

7. Doniczka wisząca GALAX / Aga Martin

8. Świecznik balance na długie świece ferm living / Moma Studio

9. Dwustronna pościel „Zaczarowany las” / White Pocket

10. Fotel Mr.T obrotowy, Design: Katarzyna Jasyk / Happy Barok

11. Komoda Sherazade Kare Design / Kare24.pl

Kosmetyczny wish list na lato

Lato w pełni!

Powoli już szykuję się nasz wakacyjny wypad na północ kraju. Jeszcze chwila, dwa tygodnie. A tymczasem zaczynam już rozmyślać, co tu spakować. I do walizki i do kosmetyczki.

Pora więc na letni, ciepły, wakacyjny wish list kosmetyczny!

A w nim same ciekawe, naturalne nowości, które zaintrygowały mnie ostatnimi czasy!

1. Hands on Veggies Zestaw podróżny, a w nim organiczny szampon, organiczny żel pod prysznic i organiczny mus do mycia ciała – bardzo ciekawa jestem całej marki! / Ecco Verde

2. Phenomé ochronny krem przeciwsłoneczny Protective face cream SPF30 – aksamitny preparat łączący optymalną ochronę z intensywną pielęgnacją, zabezpieczający skórę przed szerokim spektrum promieniowania UV, zarówno UVA jak i UVB / Ekopolka

3. Krem z Filtrem Mineralnym do twarzy SPF 30 Suntribe – zawiera jedynie 3 naturalne składniki, w tym tlenek cynku, który jest najbezpieczniejszym filtrem mineralnym / J’Adore Bio

4. Balsam do ust Crazy Rumors – lemoniada – uwielbiam te balsamy! Są ekologiczne, wegańskie, nietestowane na zwierzętach. A jak pachną! / Sweet Piggy

5. Puder ryżowy Fixer Mohani – na bazie certyfikowanej mączki ryżowej. Lekki, delikatny i transparentny. Absorbuje nadmiar sebum i matuje cerę, pozostawiając ją świeżą i aksamitnie gładką. Fixer – przedłuża trwałość makijażu nawet kilkunastu godzin / Skarbiec Natury

6. ey! organic cosmetics Summerlips SPF 20 – zapewnia ochronę delikatnym ustom / Ecco Verde

7. Polny Warkocz – Esencja Kojąca Złoty Korzeń i Czerwony Mak – hydrolat z kwiatów czerwonego maku wykazuje właściwości kojące i łagodzące. Napar z tarczycy bajkalskiej (złoty korzeń) rozjaśnia cerę, działa przeciwutleniająco.  / Rezerwat Natury

8. ALOESOVE Regenerujący żel do twarzy, ciała i włosów – ten żel już u mnie jest i faktycznie – na lato jest genialny! Uniwersalny żel, zawierający organiczny ekstrakt z aloesu, doskonale nawilża, odpowiada za właściwości stymulujące komórki do szybszej odbudowy, i antyoksydacyjne / Sylveco.pl

9. Nawilżająca esencja do twarzy z rabarbarem do skóry suchej i normalnej Avebio – zawiera aktywną frakcję otrzymywaną z korzenia rabarbaru, a także: hydrolat z neroli, hydrolat z lawendy, hydrolat z róży damasceńskiej, naturalny sok z aloesu. Całą kompozycję dopełnia kwas hialuronowy / Kopalnia-Zdrowia.pl

10. 100% Pure Maska z zieloną herbatą Water Bomb – zastrzyk nawilżenia dla suchej skóry. Kwas hialuronowy zawarty w niej zapewnia komórkom skóry nawilżenia, a koncentrat z zielonej herbaty ma silnie działanie przeciwutleniające i przeciwzapalne / Ecco Verde

Zauroczona: Happy Barok

foto: Jagoda Lesiuk

 

Mam to szczęście, że co jakiś czas znajduję w internecie prawdziwe perełki! Takie do zauroczenia, do zwrócenia uwagi, a już na pewno – do pokazania! Tym razem znalazłam taką perłę całkiem blisko – na naszym polskim gruncie. Choć muszę przyznać, że meble Happy Barok zdają się być znacznie bardziej… światowe!

No ale sami przyznajcie – tu nie można przejść obojętnie! Te kolory, materiały, detale, ta płynność kształtów i barw – to musiało zwrócić moją uwagę. Zwłaszcza teraz, kiedy sama poszukuję czegoś oryginalnego do naszego mieszkania. Kiedy zależy mi na czymś zgoła przeciwnym od wszechobecnej skandynawskiej bieli. Kiedy odwracam się bardziej ku południu, ku hiszpańskiej radości życia i tworzenia, ku radosnej kreatywności i poczuciu humoru. Tego mi u nas brakuje i być może dlatego, tak bardzo się cieszę, że odnalazłam Happy Barok.

 

Meble Happy Barok wyróżnia odważna forma i kolorystyka oraz szlachetne tkaniny, głównie aksamit i plusz.

 

foto: Jagoda Lesiuk

foto: Jagoda Lesiuk

Powyżej: Kolekcja EMI – Monkey Machine , Projekt : Magdalena Jasyk- Bartczak, Katarzyna Jasyk , Mikołaj Bartczak

foto: Jagoda Lesiuk

 

Szczególnie do mego serca przypadła kolekcja Plum (zobaczcie TUTAJ). To ona zawróciła mi w głowie i sprawiła, że od razu chciałam Wam wszystko pokazać. To także jej część zagościła już na stałe w naszym domu i cieszyć nas będzie swoją wyjątkowością (będę pokazywać wkrótce na zdjęciach!).

 

foto: Jagoda Lesiuk

foto: Jagoda Lesiuk

foto: Jagoda Lesiuk

foto: Jagoda Lesiuk

foto: Jagoda Lesiuk

 

A wszystko to dzieło projektantki Katarzyny Jasyk. Poprosiłam ją, aby to ona sama Wam się przedstawiła.

 

Kolekcja plum powstała, jak większość innych, od… nóżki.

 

Kolekcja plum 2018

Od autora dla niewtajemniczonych

Projektowaniem mebli zajmuje się już ponad 15 lat.  Jako projektant mam ułatwione zadanie, gdyż wszystkie moje projekty są realizowane we własnej fabryce. Jak się okazało, ową pasją zaraziłam również swoje dzieci. Córka Magda Jasyk – Bartczak również jest projektantem mebli  i posiada własna markę mebli Monkey Machine, natomiast syn Bartek Jasyk jest projektantem tkanin, rowerów i grafikiem. Jego żona zaś –  Anna Jasyk-Wilczopolska projektuje zegary, meble i inne akcesoria do wystroju wnętrz dla własnej marki  Bikes Bazaar.

Ponieważ spędzamy ze sobą dużo czasu , wszyscy maja pośrednio lub bezpośrednio wpływ na mój proces twórczy.

Kolekcja Plum jest najnowsza, więc najbardziej ją lubię!

Kolorowa, miękka, obła i łagodna linia mebli powstaje zapewne z potrzeby wyzwolenia się z nudy i szarości. Być może jest odpowiedzią na tak długo utrzymujący się styl minimalistyczny i surowy.

Kolekcja Plum powstała, jak większość innych, od… nóżki. To dla mnie typowe – zaczynanie wszystkiego od końca. Nawet gazety wnętrzarskie oglądam od końca…. Kiedy więc pojawiła się śliczna noga meblowa, dorobiłam do niej po prostu resztę.

Ta kolekcja to proces. Sama jestem ciekawa co będzie dalej… Jak patrzę na swoje prace z perspektywy czasu, widzę w nich spójne cechy, często są nimi właśnie owalne formy. Chyba takie zwyczajnie lubię.

Niektórzy klasyfikują moje projekty jako „antydesign”. Czasami mają rację. Dla innych znowuż są ekstrawaganckie… Chyba bardziej się podobają klientom zagranicznym. Mam jednak nadzieję , że to się wkrótce zmieni.

Zajrzyjcie koniecznie na stronę Happy Barok.

 

foto: Jagoda Lesiuk

foto: Jagoda Lesiuk

foto: Jagoda Lesiuk

foto: Jagoda Lesiuk

foto: Jagoda Lesiuk

 

Facebook