Kulinarnie: Placuszki z cukinii i halloumi

Zaczęło się od tego, że dostałam od teścia cukinię. Wyrosła mu w ogródku, razem z innymi warzywami. Wzięłam chętnie i od razu pomyślałam, że zrobię z niej placuszki, których już wieki nie jadłam.

I kiedy właśnie za te placuszki się zabierałam, kiedy otworzyłam lodówkę, aby zabrać z niej jajka… mój wzrok padł na ser halloumi, który kupiłam z myślą o sałatce. To cypryjski ser, za którym przepadam od czasu naszej wyprawy na Cypr właśnie. Gęsty, słony, zwarty, z mleka owczego z dodatkiem koziego i krowiego. Idealnie nadaje się do grillowania. Cudownie potem świszczy czy skrzypi w ustach. Najczęściej taki grillowany dodaję do sałaty, kiedyś Wam na pewno wrzucę tu mój ulubiony przepis.

Tym razem jednak coś mnie tknęło… Uznałam, że idealnie połączy się z cukinią i nie byłam w błędzie. Powstała bowiem najlepsza wersja placuszków cukiniowych, jaką do tej pory jadłam!

Zróbcie je więc koniecznie na szybki obiad, kiedy macie mniej czasu, kiedy cukinie rosną Wam w ogródkach lub zalewają okoliczne stragany warzywne! Ser halloumi znajdziecie teraz bez problemu we wszystkich lidlach i biedronkach 🙂

 

 

Placuszki z cukinii i halloumi

Składniki:

  • 1 niewielka cukinia
  • 1 opakowanie sera halloumi – 220 g
  • 2 jajka
  • 2 duże łyżki mąki
  • sól, pieprz
  • łyżeczka suszonego tymianku lub macierzanki
  • olej do smażenia

 

Cukinię myjemy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. W ten sam sposób ścieramy ser. W dużej misce łączymy cukinię, ser, jajka i mąkę. Przyprawiamy do smaku – pamiętajcie tylko, że ser jest mocno słony i nie trzeba dużo solić. Mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Smażymy na rozgrzanym oleju, formując niewielkie placuszki, do uzyskania złotego koloru z obu stron. Podajemy ze śmietaną i szczypiorkiem, z sosem tzatziki lub sosem czosnkowym. Proste i pyszne!

 

 

Czary Marigold

Kasia, mam wrażenie, nigdy nie należała do tego świata. Kasia bowiem zawsze zdawała się należeć do świata, do którego mi nie dane było trafić. Choć próbowałam. Kasię zawsze widziałam oczami wyobraźni tańczącą z nimfami, biegającą z elfami lub poszukującą zapomnianych ścieżek z leśnymi wróżkami.

Miałam to szczęście chodzić z Kasią do klasy w liceum i być może jeszcze większe, że wciąż utrzymujemy kontakt. Utrudniony mocno, bowiem Kasia, moi drodzy, znalazła swoje miejsce daleko… Jakiś czas temu postanowili z mężem zakupić gospodarstwo na Warmii. I tam, słuchajcie, posiali nagietki! Intensywne, czyste, szczęśliwe wręcz nagietki. Ekologiczne i pełne warmińskiego słońca. Postanowili, że to nagietki staną się ich sposobem na życie, choć sprawdzają także inne rośliny.

I wiecie co? Te nagietki właśnie, ta ich pomarańczowa soczystość i zapomniana nieco moc, one właśnie tak bardzo mi do Kasi pasują.

Dzisiejszy post jest jedynie wstępem do nagietkowego tematu. Chciałabym bowiem pokazać Wam, co takiego z tych nagietków Kasia potrafi wyczarować. Ale spotkamy się z nimi zapewne jeszcze nie raz. Bardzo chciałabym zawitać w tym roku na nagietkowej farmie i na własne oczy zobaczyć całe pomarańczowe pole!

Gospodarstwo Kasi to Zioła Obiecane Giławy 71. Strona dopiero w budowie, zajrzyjcie więc koniecznie na fanpage na Facebooku i śledźcie poczynania Kasi. Osobiście wróżę nagietkową rewolucję!

 

A co to tu mamy?

Dwa cuda! Cudeńka! W których nie tylko znajdziemy oleje i olejki, nie tylko to, co najlepsze z nagietka… Mam wręcz nieodparte poczucie, że w tej niepozornej buteleczce i w aluminiowej puszeczce, w której schowany był balsam w kostce, dodano jakieś czary (o czym z resztą mówi nam sama etykieta). Może jakąś tajemną alchemiczną energię? Może jakiś kosmiczny pierwiastek? Może ducha warmińskich lasów i jezior?

No coś ewidentnie w nich jest!

To, co wiem na pewno, to w tym uroczym maślanym nagietku, w obsypanym nagietkowym suszem balsamie w kostce, który zachwyca wizualnie i odurza (ale pozytywnie) zapachem, mamy masło shea, wosk pszczeli, macerat z ekologicznego nagietka oraz olejki eteryczne z bergamotki, pomarańczy, cytryny, limonki, paczuli. Trzeba przyznać, że nie przyszło by mi samej do głowy połączyć nuty cytrusowe z intensywnym paczuli, ale to naprawdę działa! Aromat pozostaje na skórze do następnego dnia, intryguje i kusi.

W buteleczce natomiast mamy macerat z nagietka w oleju sezamowym z domieszką olejków z cytryny, pomarańczy i bergamotki. Zapach zniewala. Mam wrażenie, jakbym pachniała… ciasteczkami! Energetyzującymi ciasteczkami z ukrytą mocą.

Jak stosujemy te cuda? Wsmarowujemy w wilgotną skórę po kąpieli. Spokojnie, powolnymi ruchami, nie warto tu się spieszyć. Delektujmy się! Odrywamy kawałeczek balsamu, roztapiamy go w dłoniach i masujemy skórę. Macerat można także zmieszać z ulubionym balsamem lub dolać łyżkę do kąpieli. Balsam w kostce jest cięższy, gęstszy, dłużej go czuć na skórze, ale to właśnie domena maseł z woskiem. Jeśli wolicie coś lżejszego, sięgnijcie po olejek. Oba wspaniale koją, odżywiają i zmiękczają skórę. Jest przyjemna w dotyku i zdrowsza. Nagietek pielęgnuje, wspomaga regenerację i łagodzi podrażnienia.

I cały czas ma się uczucie, jakby tu faktycznie było coś jeszcze… Ten tajemniczy składnik, magiczny pierwiastek, którego nie umiem ani nazwać ani zrozumieć.

Maceraty i balsamy dostępne są na razie poprzez fanpage Zioła Obiecane Giławy 71 na Facebooku, warto także zaglądać na sobotni targ w Jezioranach. Strona internetowa i sklep jeszcze są w budowie. Z pewnością Was poinformuję, jak zaczną działać!

Wnętrzarskie aktualności 09

Pora na kolejną dawkę aktualności z naszego mieszkania. Teraz, w końcu, zmiany są coraz lepiej i szybciej widoczne. Powoli, bardzo powoli, oswajamy sobie to miejsce. W ten weekend dopiero, kiedy skręcaliśmy meble u Róży, po praz pierwszy jedliśmy tam posiłek (pizzę oczywiście), piliśmy herbatkę i spędziliśmy całe popołudnie. I dopiero wtedy poczułam, że to tutaj będę tak naprawdę mieszkać. I to było bardzo dobre uczucie.

Być może śledzicie zmiany w mieszkaniu na Facebooku czy Instagramie. Jeśli nie, to powiem Wam od razu – mamy kolory! I to ta najbardziej zauważalna zmiana! Mamy tez już lampy – kilka z nich pokażę Wam dzisiaj. Jest trochę mebelków u Róży. Dzieje się, dzieje!

Ach, niestety dzisiaj specjalnych zachwytów, czyli części z moimi internetowymi wyszukaniami, nie będzie, bo ostatnio najwięcej energii poświęcałam jeżdżeniu na budowę. Ale nic się nie bójcie, będzie ich jeszcze w Lili zapewne sporo!

Przypominam też, że wszystkie posty wnętrzarskie, całe zmiany, zachodzące w naszym mieszkaniu, możecie śledzić w specjalnej zakładce:

>>> NASZE MIEJSCE <<<

Zajrzyjmy więc do mieszkania!

 

 

Jestem wprost ogromnie zadowolona z pięknego, głębokiego granatu w sypialni! Jest dokładnie taki, jaki miał być! Intensywny i przytulny. To właśnie ten odcień, który sobie wymarzyłam! I naprawdę – nie jest tam za ciemno! Mamy w sypialni dwa okna, które dobrze ją doświetlają. A cóż, my po prostu tak lubimy!

Może też od razu napiszę, które kolory, gdzie wylądowały!

Te piękne odcienie to sprawka partnera naszej wnętrzarskiej akcji – marki Dulux, a konkretne barwy i nazwy farb – poniżej:

  • Cała ściana w salonie – Różowy a brąz – kolor roku Dulux
  • Hol – Różany na test
  • Przedpokój – brąz z palety przytulnego domu – z mieszalnika D2.11.43
  • W pokoju Róży – Kolory Świata Różane Perfumy
  • Na pozostałych ścianach Róży – Easy Care – Niewzruszona szarość
  • W sypialni – cudny– Granat pierwsza klasa
  • Biała – kuchnia i łazienka Easycare oraz Nieskazitelna biel Easy Care

 

Pojawiły się tej już szafy wnękowe. Mamy trzy takie – w pokoju Róży, w przedpokoju całą przeszkloną i właśnie w sypialni – poniżej. Jak już wspominałam na Facebooku, nie podobają mi się jedynie te duże drzwi przesuwne, choć bardzo doceniam ich praktyczność. Kiedyś więc coś na nich wyląduje! Jak tylko znajdę idealną tapetę!

 

A tak odbijam się w narożniku! W bieli i w kolorze roku Dulux – Różowy a brąz. Ten właśnie kolor spodobał się od razu nie tylko mi, ale i mojemu mężowi i w zasadzie od razu zdecydowaliśmy się umieścić go na całej ścianie w salonie.

 

 

A tu poniżej, nieco szalone zdjęcie z równie szalonego mieszkania, z widokiem na jedną z lamp, które najbardziej mi się podobają! Pasuje tam idealnie!

Tę i te z przedpokoju znajdziecie w Castoramie.

 

 

I kolejne moje zakochanie od pierwszego wejrzenia – lampa do kuchni! Miedziana tym razem, bo w kuchni mamy miedziane dodatki. Wpasowała się idealnie! Potrzebuje jeszcze lekkiego oczyszczenia, jak cała kuchania. I całe mieszkanie 🙂 / Lampa Italux Emerald, ŚwiatłoiStyl.pl

 

 

A oto i największa bohaterka tego mieszkania! A w każdym razie salonu! Długo wyczekiwana lampa, która także skradła moje serce bardzo szybko – lampa Modern Orchid ze Step Into Design.

Na razie jej trochę smutno, brakuje jej ładnego towarzystwa… ale nic się nie martwcie – pracujemy nad tym! Co z resztą widać na zdjęciach, bo na pierwszym choćby narożnik jeszcze w pudłach, na drugim, skrywa się już nieśmiało złożony pod nimi!

 

 

Charakteru nabiera także przedpokój! Ma już wielką czekoladową ścianę, ma lustrzaną szafę wnękową i, a jakże – lampy! Z tych także jestem ogromnie zadowolona!

 

 

Wielkie zmiany zaszły też w pokoju Róży! Piękna różowa ściana czeka jeszcze na złote koła-naklejki. Bardzo ładnie współgra z delikatną szarością. Zobaczcie sami – poniżej jeszcze bardzo roboczo…

 

A poniżej – już z większością naszej dziewczęcej podstawy – czyli z szaro-różową bazą, do której teraz będziemy dobierać nieco kolorowych dodatków!

 

W pokoju:

1. Łóżko Luna z materacem / Allegro

2. Lampa wisząca EMMA 1037 Milagro / mlamp

3. Sztuczna, szara, owcza skóra / Jysk

4. Biurko Luna / Allegro

5. Szara narzutka na łóżko – z jednej strony patchwork, z drugiej szare różyczki / Jysk

A jeśli nie pamiętacie pięknych wizualizacji pokoju Róży autorstwa biura projektowego JOOKA, to zapraszam TUTAJ!

Ziołowy olejek śródziemnomorski

Mam dla Was świetny pomysł na pamiątkę z wakacji! Jeśli tylko wybieracie się gdzieś w regiony śródziemnomorskie, koniecznie, ale to koniecznie zaopatrzcie się w zioła! Czy to takie sprzedawane w bukietach w małych sklepikach, czy, jeszcze lepiej, zebrane samemu, podczas spaceru po odludnej łące z widokiem na morze. Oj tak, zioła i przyprawy to coś, co uwielbiam zwozić do domu!

W tym roku niestety nie będą nam dane śródziemnomorskie wyprawy, ale nic straconego! Moja siostra niedawno wróciła z Sycylii i przywiozła mi całą, pachnącą, już zasuszoną gorącym włoskim słońcem wiązkę (wraz z migdałowymi ciasteczkami)! Co to? Któraś z odmian macierzanki, najprawdopodobniej ta piaskowa (Thymus serpyllum). Ale nie będziemy się kłócić czy aby nie na pewno macierzanka zwyczajna (Thymus pulegioides) czy macierzanka tymianek (Thymus vulgaris) czyli po prostu tymianek. Pachnie w każdym razie cudownie, świeżo, intensywnie! Już wylądowała w kilku obiadach!

I nie musicie akurat dokładnie macierzanki szukać. W zeszłym roku to my przywieźliśmy gałązki rozmarynu z Grecji. Dowiedzcie się z czego słynie region w którym akurat jesteście. Zioła śródziemnomorskie mają bowiem dużą moc, trochę podobną w każdym z nich!

 

 

Dzisiaj pokażę Wam, jak wspaniale takie skarby z wakacji wykorzystać!

Możecie oczywiście zalać je zwykłym kuchennym olejem lub oliwą i zrobić sobie w ten sposób olej aromatyzowany. Jak najbardziej! Ja proponuję jednak wykorzystać ich aromaterapeutyczną moc i stworzyć lekki, a piękny ziołowy olejek śródziemnomorski!

Będzie to olejek doprawdy wyjątkowy.

Olejek, który ma moc przywracania dobrego nastroju.

Olejek, który, jeśli na niego tylko popatrzycie, wywoła uśmiech na twarzy i zaleje Was lawiną pięknych, słonecznych wspomnień.

Olejek, który stanie się ozdobą każdej kuchni i łazienki.

Olejek, będący aromaterapeutyczną petardą!

Olejek orzeźwiający, poprawiający jasność myślenia i bystrość umysłu.

Olejek jednocześnie kojący nerwy i przywracający spokój.

Olejek o silnym działaniu antybakteryjnym i przeciwzapalnym.

Olejek idealny na wszelkie ukąszenia czy wypryski, o działaniu antyseptycznym i uśmierzającym swędzenie.

Olejek ułatwiający oddychanie i udrażniający górne drogi oddechowe.

Sami widzicie – warto zrobić! Bo nie tylko stworzycie coś, co faktycznie się przyda, ale jednocześnie stanie się piękną dekoracją.

Ach, dodam jeszcze, że będzie to połączenie maceratu z olejkiem aromaterapeutycznym, bo nie tylko będziemy wyciągać to, co najlepsze z samej rośliny, ale dodamy do niego nieco olejków eterycznych.

Będzie to też bardzo leciutki, tzw. suchy olejek. Jako bazę wybrałam tu bowiem frakcjonowany olej kokosowy, który charakteryzuje się także idealną przejrzystością, dzięki czemu wzmacnia także doznania wizualne.

Do dzieła!

 

 

Ziołowy olejek śródziemnomorski

Składniki:

  • nieco zebranych w wakacje ziół śródziemnomorskich – macierzanka, tymianek, rozmaryn, oregano, itp., ewentualnie doniczkowe
  • 50 ml frakcjonowanego oleju kokosowego (Ecospa.pl)
  • 10 kropelek olejku rozmarynowego
  • 10 kropelek olejku tymiankowego
  • 5 kropelek olejku miętowego lub oregano

 

Do szklanej butelki przekładamy suche zioła. Zalewamy je olejem, dolewamy olejki, lekko mieszamy. Całość odstawiamy na kilka dni, najlepiej na 2 tygodnie w spokojne miejsce, co jakiś czas delikatnie wstrząsając. Po tym czasie stosujemy według uznania. Polecam smarować odrobiną olejku nadgarstki, aby olejki eteryczny wciąż się wokół nas unosiły. W okresach zimowych, przy niedrożności górnych dróg oddechowych, smarujemy olejkiem klatkę piersiową. Przydatny jest także na ukąszenia owadów czy wypryski, nakładamy go wtedy punktowo na skórę. Warto dolewać łyżkę oleju do kąpieli.

 

Zauroczona: architektoniczne tapety Rebel Walls

Takich tapet jeszcze nie widziałam! Są całkowicie niezwykłe! I przyznam, zauroczyły mnie jak tylko je zobaczyłam.

Jak bowiem wyczarować inny, niemal magiczny świat we własnym domu? Ano trzeba sięgnąć po jedną z najnowszych kolekcji Rebel Walls!

Znajdziemy w niej tapety przedstawiające wnętrza dawnych, nieco zrujnowanych już pałaców i budynków. Każde w wnętrz nieco inne, każde z własnym, odrobinę nostalgicznym lub tajemniczym klimatem. Każde staje się futryną do czegoś więcej, przejściem między światami. Każde z nich tworzy atmosferę, którą, przyznam, trudno opisać.

Z praktyczniejszej strony, każda z tych tapet znacznie powiększa optycznie przestrzeń. Wydawać by się wręcz mogło, że tuż za ścianą jest kolejne pomieszczenie. I to jakie!

Przyznaję, ze są to tapety dla tych odważniejszych. Że stanowią bardzo mocny akcent i trzeba dobierać je z ogromnym wyczuciem. Efekt jednak może być wyjątkowy.

Po tapety zajrzyjcie do Rebel Walls.

 

Nowości i ciekawostki ze świata kosmetyki naturalnej 06

Nadeszła pora na kolejną porcję nowości i ciekawostek ze świata kosmetyki naturalnej!

Zrobiłam Wam małe zestawienie najciekawszych nowych produktów na rynku. A może macie jakieś swoje typy, z którymi chętnie się podzielicie, a o których będę mogła napisać następnym razem? Chętnie poczytam – czy to w komentarzach, czy w mailach. Czekam i liczę na Was.

A tymczasem, oto co przyciągnęło moją uwagę najbardziej!

 

1. Rosadia, Duetus, Aloesove

Najgorętsza nowość!

Kolejne marki znanego nam wszystkim dobrze Sylveco. Zaskakują, trzeba to przyznać. Rozwijają się szybko i zdobywają coraz mocniej dobrą pozycję na rynku. Cóż więc znalazło się tym razem w ofercie?

Poznajmy nowe marki!

ROSADIA to marka oparta o surowce pochodzące z wyjątkowych roślin, których unikalne właściwości są gwarancją skutecznego działania: róża bułgarska (damasceńska), róża dzika, drzewko różane.

Wyjątkowym składnikiem kosmetyków ROSADIA jest drogocenny olejek z róży damasceńskiej, który pozyskiwany jest przez destylację ręcznie zbieranych kwiatów tej rośliny uprawianej w słynnej Dolinie Róż w Kazanłyku w Bułgarii. Z dwóch do pięciu ton zebranych kwiatów destyluje się 1 kg olejku eterycznego. Od ponad 330 lat róża damasceńska uprawiana jest w tym rejonie, ponieważ uważa się, że Dolina Róż posiada unikalne, wyjątkowe warunki (strukturę gleby, wilgotność powietrza, zachmurzenie i opady deszczu) do uzyskania najwyższej jakości olejku różanego. Róże zbierane są w ściśle określonej porze, od wschodu słońca do ok. 10.00-11.00 godziny, ponieważ wtedy kwiaty mają największe stężenie olejków.

Ze względu na bogactwo substancji opóźniających procesy starzenia się skóry (antyoksydantów), a także składników działających łagodząco, odżywczo, nawilżająco oraz wzmacniająco na naczynia krwionośne, seria ROSADIA dedykowana jest przede wszystkim cerom naczynkowym, dojrzałym, suchym i wrażliwym.

DUETUS to nowoczesne polskie kosmetyki naturalne, przeznaczone do pielęgnacji w konwencji minimalizmu i uniwersalizmu.

Kosmetyki DUETUS wyróżniają:
⦁ unikatowe receptury oparte o właściwości regulująco- detoksykujące (węgiel aktywny,  olej z konopi, olej z czarnuszki, ekstrakt ze skrzypu polnego, kwasy AHA, BHA, PHA)
⦁ w 100% wegański, naturalny i biodegradowalny skład,
⦁ kompozycja naturalnych olejków eterycznych, która stanowi o zapachu każdego produktu,
⦁ brak sztucznych barwników, aromatów,
⦁ atrakcyjna cena w stosunku do jakości,
⦁ oryginalny design opakowań,
⦁ funkcjonalność i możliwość wielu zastosowań (będą to pierwsze na rynku kosmetyki anty-trądzikowe, anti-pollution i unisex)

Anti-pollution (kosmetyki antysmogowe) – hasło to odnosi się do produktów chroniących przed zanieczyszczeniami i negatywnym działaniem składników toksycznych (metale ciężkie, gazy) występujących w środowisku. Produkty takie charakteryzują się występowaniem w składzie kompleksów naprawczych, antyoksydacyjnych, silnie regeneracyjnych i ochronnych.

Unisex – hasło dotyczy produktów uniwersalnych, dla obu płci (DUET-us, analogia w nazwie marki).

ALOESOVE to seria kosmetyków bazująca na najwyższej jakości ekstrakcie z aloesu, pochodzącym z upraw ekologicznych i posiadającym certyfikat UE dla rolnictwa ekologicznego. Wysoka jakość surowca jest potwierdzona znakiem IASC (International Aloe Science Council).

Wykorzystany surowiec to 200-krotnie zatężony standaryzowany ekstrakt z aloesu, który został poddany procesowi liofilizacji. Szybka obróbka liści po zbiorze pozwala zachować aktywność biologiczną i zapobiega degradacji bakterii. Dzięki procesowi liofilizacji ekstraktu, kosmetyki ALOESOVE posiadają w swoim składzie minimum 20% czystego organicznego soku z aloesu.

Kosmetyki ALOESOVE to również kosmetyki nieszkodliwe dla środowiska, biodegradowalne, posiadające tylko składniki pochodzenia roślinnego i które w 100% spełniają kryteria dla kosmetyków naturalnych. Ponadto w recepturach kosmetyków ALOESOVE zastosowano kompozycje olejków eterycznych, aby nadać produktom świeże, przyjemne i całkowicie naturalne zapachy.

Dostępne na Sylveco.pl

2. YOPE

Ale fajny filmik, prawda?

Nie jest to już najświeższa nowość, ale jeszcze Wam nie pokazywałam nowych wakacyjnych zapachów żeli pod prysznic YOPE. Jak zwykle zaskakują połączeniami i świetną oprawą graficzną. Cały marketing, z resztą, na najwyższym poziomie. / Sami sprawdźcie na Yope.me

3. Ministerstwo Dobrego Mydła

A z tą lawendą to jest całkiem długa historia, która mówi nie tyle o samej lawendzie, ale o naszym rozwoju w uprawianym rzemiośle.

To fragment wpisu na Facebooku Ministerstwa o premierze nowych, jakże długo wyczekiwanych, mydeł lawendowych. A że historia ta jest i niezwykle ciekawa i pouczająca, odsyłam Was na fanpage – poczytajcie, zainspirujcie się, sprawdźcie nowe mydełko, które wygląda doprawdy wspaniale! >> Ministerstwo Dobrego Mydła

 

4. IOSSI

 

Jest też nowość od IOSSI! Bardzo ciekawy kosmetyk – Ryż i kokos. Pasta do mycia twarzy!

I znowuż przytoczę wpis facebookowy z premiery pasty:

“Już jest! Niezwykle delikatna pasta do mycia twarzy. Ma działanie oczyszczające i lekko złuszczające. Stosując ją zapomnisz o uczuciu suchej i ściągniętej skóry – teraz po umyciu Twoja twarz będzie czysta, miękka i nawilżona.

Pasta składa się w 100% z naturalnych składników, takich jak nawilżające fermenty z kokosa i rzodkiewki, delikatnie złuszczający puder z ryżu i kokosa, oczyszczające proteiny z ryżu oraz zmiękczający skórę skwalan z trzciny cukrowej i olej babassu. Składnikiem pasty wspomagającym regenerację naskórka i łagodzącym podrażnienia jest Bisabolol – nie wywołujący alergii ekstrakt z rumianku rzymskiego.

Więcej w sklepie IOSSI

 

5. Fitomed

Od razu zwróciły moją uwagę, kiedy tylko zobaczyłam je w jednym ze znajomych sklepów. Nowości marki Fitomed, która przeżywa ostatnimi czasy pozytywną transformację. Stworzyła przy tym miedzy innymi bardzo ciekawą serię – esensje nawilżające i olejki miejskie – dzika róża / róża damasceńska i kocanka włoska. Esencje mają tu stanowić tzw. prekosmetyk, który używa się tuż przed użyciem olejku. W ten sposób dopiero najlepiej wypełniają swoje funkcje, a i sama bardzo polecam taki sposób stosowania olejków. Najlepiej własnie wymieszać je z kosmetykami takimi jak esencje lub ze zwykłym kwasem hialuronowym.

Odsyłam Was więc na stronę Fitomedu – myślę, ze warto zainteresować się tymi nowościami / Fitomed

 

6. D’ALCHÉMY

 

Na tę markę natknęłam się całkowicie przez przypadek i, przyznam, mocno mnie zaintrygowała. Po pierwsze dlatego, że świetnie się prezentuje – cała identyfikacja wizualna, strona www, prezentacja – są świetne, współgrają ze sobą i tworzą jasny komunikat – mamy oto nową ekskluzywną markę, która zapewne nieźle poruszy nasz rodzimy rynek. Warto przyjrzeć się jej bliżej!

Cytując opis ze strony: “Filozofia Alchemików opiera się na holistycznej koncepcji, według której wszystkie elementy we wszechświecie są ze sobą powiązane i wzajemnie na siebie oddziałują. Alchemicy nie rozróżniają „rzeczy materialnych” i „spraw duchowych”; według nich są to różne przejawy tego samego istnienia. Zmiana w jednej sferze wiąże się ze zmianą w drugiej i nie sposób oddziaływać na nie oddzielnie.

Dążeniem Alchemików jest poznanie zasad i zdobycie umiejętności „transmutacji”: przemiany czegoś zwykłego w coś, co staje się doskonałe. Taka przemiana zachodzi w trakcie procesu, podczas którego niedoskonałości zostają usunięte i powstaje to, co piękne i szlachetne. Alchemicy przystępują do swoich prac z szacunkiem i pokorą wobec wszystkiego, z czym mają do czynienia: wobec substancji, których używają, wobec narzędzi, którymi się posługują, wobec metod, które opracowują, a przede wszystkim wobec tego, CO udoskonalają. Dla Alchemików najważniejszym i nieskończonym źródłem jest Natura. Z niej pochodzą potrzebne im substancje, a także ich wiedza i inspiracje. Natura jest dobrem i mądrością, którą Alchemicy chcą poznać i w której chcą uczestniczyć. To wszystko łączy Alchemię i D’ALCHEMY.”

Po więcej udajcie się do D’ALCHEMY

 

7. BALJA

Na koniec mała, maleńka manufaktura, która wzbudziła moje zaciekawienie. Balja ma w swojej ofercie na razie cztery produkty – ekologiczne środki czyszczące. Proste, nieskomplikowane, równie prosto, ale ładnie zapakowane.

Piszą o sobie: “Dołożyliśmy wszelkich starań, aby wpływ naszych środków czystości na środowisko i nasze zdrowie był ograniczony do minimum. Stąd nasze produkty są w 100% biodegradowalne, a wszystkie opakowania i cała reszta łatwo poddaje się recyklingowi.”

Widać, że to dopiero początki, a z przyjemnością będę się przyglądać rozwojowi marki!

Więcej na Balja

Facebook