Inaczej: Kiełkujący stolik

Mogłabym tak stolik mieć. Stolik kiełkami kiełkujący. Mój maż by się ucieszył, bo to on namiętnie uprawia w domu kiełki wszelakie. Nie jestem tylko pewna na ile taki stolik jest praktyczny. Pewnie w ogóle… Ale wygląda bosko! Myślę, że świetnie sprawdziłby się w proekologicznych restauracjach jako oryginalna ozdoba! Jak Wam się podoba? 

Stolik z Leloume

Letni Rytuał Stóp w 3 krokach

Latem nasze stopy wymagają szczególnej pielęgnacji. Szczególnie pragniemy, aby wyglądały ładnie, zdrowo i czuły się dobrze. Mam zatem dzisiaj dla Was pewną propozycję! Zaserwujcie Waszym stopom wyjątkowe SPA! Wyjątkowe, bo całkowicie naturalne, całkowicie Wasze i bardzo proste w przygotowaniu. Jedyny w swoim rodzaju rytuał, który pozwoli stopom odetchnąć i przywrócić im pożądany wygląd. A przy okazji gwarantuję Wam porządną dawkę relaksu! Zadbajcie tylko o to, co w SPA jest niezbędne – atmosferę spokoju! Skradnijcie kilka chwil tylko dla siebie i do dzieła!

Krok 1 – Kąpiel stóp

Na początek zapewnijmy stopom chwilę wytchnienia i relaksu. Dajmy im odpocząć bo całodziennej pracy i letnim upale. Pozwólmy im dobrze się wymoczyć, dzięki czemu zmiękną i staną się podatne na zabiegi pielęgnacyjne! Do miedniczki wlejmy chłodną wodę, a do tego wsypmy łyżkę soli. Aby nieco zakwasić naszą wodę, dodajmy do niej także pokrojoną w plasterki cytrynę. Sprzyja ona odpowiedniej miękkości skóry, lekko ją rozjaśnia i rozpulchnia. Stopy moczmy około 10 minut, popijając ulubioną herbatkę lub świeży sok.

Krok 2 – Złuszczanie

Na stopach zazwyczaj mamy bardzo twardy naskórek, który staramy się regularnie złuszczać. Świetnie sprawdzi się tutaj bardzo prosty peeling złożony z 4 łyżek cukru, 2 łyżek oliwy z oliwek oraz łyżki soku z cytryny. Peelingiem masujemy stopy przez kilka minut. Oczywiście tradycyjny pumeks także jest tu mile widziany, ale dodatkowe właściwości pielęgnacyjne oliwy i cytryny są nieocenione!

Krok 3 – Nawilżanie

Tak przygotowane stopy pragną tylko jednego – porządnej dawki intensywnego nawilżenia. Zapewni go najzwyklejszy olej kokosowy, który posiada właściwości dezodorujące i antybakteryjne. Wystarczy po prostu niewielką jego ilość wmasować w stopy, a następnie odczekać kilka chwil aż się wchłonie. W tym czasie polecam moje najnowsze odkrycie, nie tyle do stóp, ile do zmęczonych całodzienną bieganiną nóg – Żel do stóp Elicrisia Relax od Italchile. Mam go od niedawna, ale już bardzo sobie cenię. Za jakiś czas z pewnością napiszę o nim więcej!

Rytuał zakończony? Nic bardziej mylnego! Teraz kładziemy się na kanapie, pod nogi kładziemy poduszkę i trzymamy je przez kilkanaście minut w górze. Potrzebują takiej spokojnej chwili. Dzięki niej olej kokosowy i żel przyjemnie się wchłoną, a nogi nabiorą nowego blasku i chęci do… chodzenia!

Wyniki konkursu z Alphanova Sun + POLECAJ!

Kochani, dwa obwieszczenia! Mam nadzieję, że bardzo miłe! Po pierwsze wybrałam już zwycięzców konkursu Cudowne Lato z Alphanova Sun! Wspaniałe macie marzenia wakacyjne! Główne miejsca były jednak trzy. Spójrzcie zatem, do kogo powędrują przeciwsłoneczne kosmetyki Alphanova!

I miejsce – Anna
Są takie miejsca na mapie świata do których tęsknię… Tęsknię zanim
pojadę po raz pierwszy… tęsknię planując podróż…przeżywam i smakuję
każdy odkrywany na kartach książek zakątek…
Grecję pokochałam najpierw w szacie przepięknych mitów, którymi zaczytywałam się jeszcze jako nastolatka… W kuchni greckiej zakochałam się niedawno, gdy zaczęłam czytać blogi z
podróży i przewodniki o tym pięknym kraju Ateny, Zeusa i Afrodyty.
Moim największym marzeniem jest poczuć jak pachnie gorące powietrze przy
Akropolu, który podobno szczególnie zachwyca w blasku księżyca i
nocnych lamp.
Jak koraliki nanizane na grecki naszyjnik, zbierałabym
w tej podróży smaki, dźwięki, zapachy: cykady o zmroku, palce umazane
lepkim sokiem fig zrywanych prosto z drzewa. Poznałabym niezwykły smak
kolczastych owoców opuncji, ciepłych od słońca winogron rosnących nad
stolikami tawerny. Małe ateńskie uliczki usiane knajpkami,
sklepikami w suterenach i zapach świeżych kokosów oferowanych przez
ulicznych sprzedawców… Och jak byłoby pysznie!
Chciałabym piąć się stromymi ścieżkami na wzgórze, by podziwiać lazurową wodę zatoki poniżej…
Poznać smak taramosalata, tzatziki, humusu, czy fantastycznej pasty z pieczonego bakłażana – babaganusz.
Sprawdzić jak pachną i smakują horiatiki, smażone panierowane kalmary, grillowana ośmiornica, souvlaki i dolma-des.
Cieszyć się smakiem prawdziwej fety.
Poczuć aromat dojrzewającego gaju oliwnego,zbocza porośniętego orchideami…sycić oczy całą paletą ich barw.

Czym pachną moje wymarzone wakacje???
Pachną słońcem, rozgrzanym piaskiem, kokosowym olejkiem do opalania,
tropikalnymi kwiatami, wieczornym wiatrem po upalnym dniu…pachną
przygodą dla zmysłów…pachną Grecją!”

II miejsce – Keisa
…nic nie odkładać na następny rok tak jak zawsze, ale wreszcie zrobić
to co podpowiada mi serce.
Nie planować z miesięcznym wyprzedzeniem
wypadu na Kocierz lub Babią Górą, ale wstając rano w niedzielę i dobrze
się czując zadecydować z pełną stanowczością: wyruszamy! Zamierzam
również zrobić to, co planuje już do lat( aż się przykro robi jak
człowiek to sobie uświadomi ) a mianowicie: korzystać z lata a nie
przejmować się niepoodkurzanym dywanem, posadzić jeszcze więcej kwiatków
niż rok temu, mimo, że nie ma już na nie miejsca, ale ja wiem, że
zawsze jakiś skrawek gdzieś się znajdzie i co najważniejsze – mniej
planować a więcej działać.
To dewiza na zbliżające się lato. Mam
nadzieję, że spełni się w stu procentach 🙂 Tego sobie naprawdę życzę!
III miejsce – Aleksandra
Jako niepoprawny pracuś-optymista, postanowiłam w te wakacje poszukać
sobie stażu.
Nie było łatwo – nikomu nie zależy na chemiczce z liceum,
która uwielbia eksperymentować, ale jeszcze mało wie i umie. Ale
wiadomo. . . Ola się nie poddaje. I tak z 20 uniwersytetów z całej
Europy, do których wysłałam prośbę, czy nie zechcą przygarnąć mnie na
wakacje, odpowiedziało 5, w tym 4 negatywnie. Ale upór popłaca.
Uniwersytet w Heidelbergu bardzo ucieszył się z zainteresowania i pasji
młodej chemiczki i zaproponował, żeby przyjechała do nich na miesiąc. Co
prawda staż niepłatny, ale jak to się mówi w pasję trzeba inwestować i
warto wydać pieniądze, żeby się rozwijać. I tak cały sierpień spędzę w
pięknym miasteczku akademickim w Niemczech, nie tylko na
eksperymentowaniu i rozwijaniu moich zainteresowań, ale też na
odkrywaniu urokliwych Niemiec i poznawaniu tamtejszych studentów. Jestem
w 100% pewna, że będzie to niesamowity wyjazd. 

Zwycięzców proszę o dane do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl!

Poza tym Kochani chciałabym zaproponować Wam pewną akcję – Polecaj! Miejsca, blogi, sklepy!

Wiecie, że lubię się inspirować, lubię polecać piękne rzeczy, piękne strony, lubię podglądać kreatywnych i pozytywnych ludzi. Jeśli zatem znacie jakieś miejsce w sieci, czy to blog, czy ciekawy sklep z duszą, albo inspirujący portal czy internetowy magazyn – polećcie go! Bo po prostu jest to tego warte! Bo lubicie tam zaglądać! Bo możecie dobre informacje rozgłaszać światu! 
Sama bardzo chętnie zawsze zaglądnę, poczytam, popatrzę. Być może uda się coś zamieścić i polecić w Lili. Może na facebooku. Wierzę, że razem możemy odkryć prawdziwe perełki! A będę Wam wdzięczna nie tylko ja, ale także wszyscy moi czytelnicy!
Jeśli więc macie co polecać, zaglądnijcie na boczny pasek bloga ——————->
Znajdziecie tam formularz, w którym należy wpisać adres strony oraz krótkie uzasadnienie. Możecie też nie uzasadniać, a po prostu polecić samą stronę. Jak wolicie!
Zapraszam serdecznie i z góry dziękuję!

Follow on Bloglovin

W roli głównej: Duet do włosów Olivaloe Maska + Szampon Wzmacniający

Siedzi sobie taka niepozorna parka na mojej wannie i co rano czeka tam na mnie. Choć… przepraszam… czekała… bo szampon był się skończył i maska sama pozostała… I prosi grzecznie o pokazanie ich chwil świetności, kiedy to wspólnie dbali o moje włosy! Przed Wami dzisiaj Maska do włosów i Szampon wzmacniający od Olivaloe!

Dzisiaj pielęgnacja włosów po kreteńsku! Kosmetyki Olivaloe bowiem prosto z Krety pochodzą i szczycą się zawartością tamtejszej oliwy z oliwek oraz dobroczynnego aloesu. Połączenie to wydaje się być idealne – jednocześnie pielęgnujące i kojące. Odżywcze i łagodzące. I mam wrażenie, że kosmetyki marki właśnie takie są.
Na pierwszy rzut mam zatem dla was włosowy duet. Szampon jest kosmetykiem do codziennego stosowania, który ma włosy wzmacniać i zapobiegać ich wypadaniu. Skład ma może nie najcudowniejszy, ale trzeba przyznać, że szamponem myjącym jest dobrym. Przeznaczony jest dla
wszystkich rodzajów włosów, a zawiera organiczną oliwą z oliwek, organiczny aloesem,
witaminę H, prowitaminę B5 i ekstrakt z liści laurowych. Pachnie dosyć charakterystycznie. W Grecji jeszcze nie byłam, ale ten zapach bardzo dobrze mi tu do tego kraju pasuje. W konsystencji jest jakby… lepki. Gęsty i przeźroczysty. Na włosach szybko jednak zmienia sie w myjąca pianę. Jego stosowanie wymaga odżywki. I tutaj idealnie przychodzi z pomocą maska!
Maska natomiast wygląda jak lekko zielony delikatny krem, przechodzący w piankę. Pachnie włosami! Stanowczo! Jej konsystencja sprawia, że dobrze się ją nakłada, łatwo rozprowadza i z przyjemnością odczekuje wskazane 3-5 minut. Cytuję „zawiera prowitaminę B5 i ekstrakt z żeńszenia zmniejszające kruchość i
łamliwość. Pochodne keratyny wnikają we włókno włosa nawilżając go od wewnątrz i
zapobiegając rozdwajaniu. Organiczny aloes i proteiny pszenicy wygładzają włókno
włosa, zwiększają ich objętość i blask, ułatwiają rozczesywanie”. 
Maski nie używam codziennie, a jedynie co 2-3 dni. Stosuję ją wymiennie z odżywką z granatem Alterry, którą ostatnio bardzo sobie cenię. Taka pielęgnacja służy moim włosom. Zaraz po zmyciu maski są cudownie miękkie i łatwo się je rozczesuje. Nie jestem pewna właściwości wzmacniających szamponu. Moje włosy bowiem specjalnego wzmocnienia nie potrzebowały. Nie zmienia to jednak faktu, że się z szamponem polubiły 🙂

Polecam!

Z Kreta24.pl

Follow on Bloglovin

Różane 2. urodziny Róży

W końcu się urodzinki odbyły! Moja córeczka dwa latka skończyła 17 czerwca, ale ze względu na różne nasze rozjazdy jej urodzinowe przyjęcie odbyło się dopiero w tą niedzielę. Pogoda niestety nie dopisała, ale za to nastroje bardzo! Róży towarzyszyło troje małych przyjaciół, w tym dwóch kandydatów na przyszłego męża! Było wesoło i kolorowo!
W przygotowaniach wykorzystałam coś niecoś z wyszukanych inspiracji. Sprawdziły się chociażby melony i arbuzy z fetą i ziołami. Bardzo polecam! Smak zaskakujący i orzeźwiający. Po części jednak kierowałam się własnymi pomysłami i własnymi przepisami. Bardzo lubię tak kolorowo kombinować!
Motywem przewodnim były różyczki. A jakże! Chyba najprostszy, w tym wypadku, motyw do wymyślenia. Dzień wcześniej mój mąż skoro świt pojechał na giełdę kwiatową i zaopatrzył nas w śliczne małe różowe róże. Doskonale komponowały się z mandarynkami, do których część z nich była przyczepiona. Pozostałe znalazły swoje miejsce w filiżankach.
Nad tortem pracowała moja siostra i trzeba przyznać, że wyszło jej różane arcydzieło! Tort bowiem miał różany zarówno smak jak i wygląd. Był elegancki i pyszny. Szczerze polecam!
Tych z Was, którzy nie mieli okazji, zapraszam do wglądu w zeszłoroczne urodzinki pod znakiem wesołej chmurkiTUTAJ! A poniżej kilka sprawdzonych tegorocznych przepisów!

Różany Tort Ali

Składniki:
biszkopt: 
3 jajka,
szklanka mąki,
szklanka cukru pudru,
3 łyżki wody,
cukier wanilowy,
proszek do pieczenia,
sól

Żółtka należy oddzielić od białek, a następnie utrzeć żóltka z cukrem i cukrem wanilowym do białości, dodać mąkę i wodę. Ubić białka ze szczyptą soli i delikatnie połączyć. Całość trzeba piec w ok 180 stopniach przez ok 30-40 minut.

krem:
serek mascarpone,
półtora tabliczki białej czekolady,
250 ml śmietanki 30%,
pól słoika marmolady o smaku różanym
Serek mascarpone trzeba utrzeć i dodać 2/3 rozpuszczonej w kąpieli wodnej czekolady, a następnie całość zmiksować i podzielić na 2 części. Do jedenej dodać marmoladę, do drugiej resztę czekolady i zmiksować obie. Następnie należy ubić śmietankę i podzielić na 2 części, które wymieszamy z oboma kremami.

Kolejny krok to przecięcie biszkoptu, napączowanie go np. kilkoma łyżkami wody różanej i przełożenie różaną masą. Na wierzch i boki nakładamy masę białą.
Na to idzie polewa z pół kostki masła, ok 3 łyżek kakao i 2 łyżeczek cukru, rozpuszczone na ogniu i zmiksowane, a następnie fantazyjnie polane na wierzchu tortu.

Tarty Ady

Spód – ciasto kruche
Na przykład STĄD!
Nadzienie nakładamy na upieczone ciasto.

Tarta szpinakowa
Składniki:
opakowanie szpinaku liściastego
dwa małe albo jeden duży serek brie
serek śmietankowy typu Ostrowia
jajko
2 ząbki czosnku
pieprz, sól
odrobina oleju
suszone pomidory z czosnkiem i bazylią

Na patelni rozgrzewamy olej i na to wrzucamy lekko rozmrożony szpinak. Gdy zmięknie dodajemy rozdrobniony czosnek, sól i pieprz do smaku. Cały czas mieszamy. Po 3 minutach przekładamy do miski, do której dokładamy także pokrojony ser brie, serek śmietankowy i jajko. Całość mieszamy i przekładamy na spód tarty. Na wierzch sypiemy mieszankę przypraw –  suszonych pomidorów, bazylii i czosnku. Zapiekamy w 180 stopniach przez ok. 20 minut, aż stwardnieje.

Tarta porowa
Składniki:
por
15 dag szynki
duża śmietana 12%
jajko
zielony pieprz
zioła prowansalskie
sól, peprz
odrobina oleju

Pora myjemy i kroimy na paski, a szynkę w kosteczkę. Na rozgrzanym oleju na patelni smażymy pora z szynka aż por zmięknie. Dodajemy przypraw do smaku. Całość przekładamy na spód tarty. Śmietanę dokładnie mieszamy z jajkiem, przyprawiamy i wylewamy na nadzienie tarty. Na wierzchu układamy nieco zielonego pieprzu. Zapiekamy w 180 stopniach przez ok. 20 minut, aż stwardnieje.

Polecam też…
Bagietki z dodatkami
Bagietki kroimy na 3-centymetrowe kawałki. Do nich podajemy:
  1. W małych foremkach na tarteletki zapiekłam rozdrobnioną fetę zalaną przetartym, obranym ze skórki pomidorem i posypaną świeżymi ziołami.
  2. Na patelni podsmażyłam pokrojonego w kosteczkę bakłażana z cebulą i czarnuszką. Do miękkości. Przed krojeniem należy plastry bakłażana posolić i odstawić na godzinę, a następnie dokładnie wymyć, aby pozbyć się goryczki.
  3. Masło zmieszałam z kilkoma ząbkami czosnku, solą, pieprzem oraz dwoma plasterkami kremowego serka z pomidorami. Pycha!
A w słoiczkach znalazły się  kolorowe galaretki z bananami i owocami leśnymi, poukładane warstwowo. Wyglądały obłędnie! Ot, taka nowa odsłona tradycyjnej galaretki. Gotowa do zabrania do domu!

Wesele Botaniczne

Gdybym miała planować teraz wesele nie wahałabym się ani chwili! Urządziłabym je właśnie w takim stylu! Botanicznym! Naturalnym! Oryginalnym! Wszystko tu mi się podoba. Każda z roślin zwyczajnych i niezwyczajnych. Te drewienka za podstawki. Ta biel i szkło. No… pięknie, pomysłowo i bardzo… roślinnie.
Pomysł pochodzi z WELOVEPICTURES! Polecam Wam tego bloga – kolejne inspirujące ślubne miejsce w sieci!

Zdjęcia WELOVEPICTURES!

Facebook