Sierpień + w obiektywie Róży

Taka mała… Dwa latka raptem, ale dorosła już wystarczająco aby naszą Sony Alfa unieść i trzymać. Co więcej patrzy i widzi. A na dodatek jeszcze wie gdzie nacisnąć. I albo ma niesamowity wrodzony talent, albo nasz aparat, jak to mówi moja siostra, na automatycznym ustawieniu nadaje się i dla idiotów. Ja tam swoje jednak wiem. Róży wróżę karierę wspaniałą. Lub chociaż satysfakcjonujące hobby. Z resztą – sami zobaczcie – oto kilka pierwszych zdjęć, jakie Mała zrobiła w swym króciutkim życiu. Tak widzi mamę, ciocię i psa 🙂

Poza tym… miłością ogromną darzę dwa miesiące w roku – sierpień i wrzesień. Najcudowniejsze, najpiękniejsze, z niesamowitymi kolorami, owocami, ciepłymi dniami, rześkimi nocami, ze spadającymi gwiazdami i magicznymi lasami. 

Trochę mojego sierpnia mam dla Was!

Po-Weekendowe cuda no42

Przeurocze wazoniki (1). Ot, po prostu!
Świeczniki (2) nieco inne… naturalne… prosto z lasu! Idealne do przełamania bardzo nowoczesnego wnętrza, ale też do klasycznego lub rustykalnego pokoju 🙂 Może poproszę męża, żeby mi takie wykombinował… 🙂
Znacie Flawless (3)? Śledzę ich od dawna na Facebooku. Te ubrania muszą być baaardzo wygodne! A ich szorty kuszą… kuszą… oj kuszą…
Truskawkowe pudełeczka na drobne podarunki lub podziękowania dla gości (4)! Cudowne! A do tego do zrobienia samemu w domu – w linku znajdziecie pdf do ściągnięcia z szablonem!
Arbuzowo… bo sezon w pełni! Lody arbuzowe z odrobiną cytryny i kiwi (5) i arbuzowa girlanda (6) do wykonania znowuż własnoręcznie! Bo ponownie w linku odnajdziecie przejście do szablonu!
Natknęłam się niedawno na For.Rest z całą kolekcją oryginalnie zdobionej porcelany (7). Się mi podoba 🙂 I jest inspiracją do moich malunków osobistych pisakami do porcelany!
Bo czemu bukiety nie mogą być jadalne… (8)???
Marzy mi się taki pasek do aparatu (9)… I może się nawet zabiorę do pracy i taki oto stworzę… Świetny!

Czy życie nie jest jakieś takie… prostsze w wakacje? 🙂 (10)

W roli głównej: Neonat Krem na dzień na bazie owoców

Może trochę niepozorny… ale jakże soczysty! Doczekał się w końcu na swoją kolej i tryumfy teraz będzie święcił… Krem na dzień na bazie owoców od Neonat!

Zacznę od dużego minusa… Jestem ogromną zwolenniczką ładnych opakowań. Albo chociaż z pomysłem. Estetyczny design, ładny nadruk lub ciekawa etykieta nie tylko przyciągają wzrok czy zdobią łazienkę, ale także zachęcają do zakupu! Dlatego właśnie nie bardzo rozumiem producenta, który na zwykłą białą tubkę nakleił po prostu naklejkę. Nie wygląda to zbyt profesjonalnie i wcale nie zachęca do wypróbowania kosmetyku. A szkoda, bo wart jest tego!
Bo kiedy już przejdziemy do samego kremu, z pewnością będziemy zadowoleni. No.. ja jestem w każdym razie! Jest to chyba jeden z najdelikatniejszych kremików jakie miałam. Przeznaczony jest na dzień, więc doskonale nadaje się pod makijaż, na upalne dni. Bardzo subtelnie pachnie i szybko się wchłania.
Kremik pełen jest ekstraktów roślinnych. Sama nazwa kieruje nas przede wszystkim na jeżyny i gruszki, ale także odnajdziemy tu dynię, ogórka czy ekstrakty ryżu. Wszystko to tworzy soczystą kompozycję, która w przyjemny sposób delikatnie pielęgnuje cerę. Olej słonecznikowy i kokosowy odżywiają ją i nawilżają. Buzia jest miękka i delikatna.
Krem z pewnością wart jest polecenia. Też dlatego, że włoski producent zadbał o ekologiczną certyfikację (Natrue). Ciekawa jestem innych produktów marki, która w zasadzie nie jest jeszcze zupełnie u nas znana. Lubię odkrywać podobne perełki 🙂 Tylko… producencie drogi… zmień opakowania!
Krem dostępny jest w Ecosme (w promocji!)

Kuleczki karmelowo-sezamowe

Lubicie sezamki? Ja je zawsze uwielbiałam. Kiedy byłyśmy z siostrą małe, dziadek zostawiał nam albo sezamki albo gumy rozpuszczalne na szafce. Tak, abyśmy po przebudzeniu się mogły je tam odnaleźć i zjeść jeszcze przed śniadaniem. Uwielbiam ten smak. Postanowiłam więc zrobić małą sezamkową wariację. Słodziutką, bo z sosem karmelowym. Idealną na przyjęcie dla dzieci. Polecam Wam dzisiaj kuleczki karmelowo-sezamkowe.
Do ich wykonania przygotujcie
  • szklankę sezamu
  • pół szklanki mleka zagęszczonego
  • pół szklanki cukru białego
  • pól szklanki cukru brązowego
  • dużą łyżkę masła
  • łyżeczkę aromatu np. migdałowego
Do garnka o grubym dnie wlejcie mleko i wrzućcie cukry i masło. Całość gotujcie na małym ogniu, co chwilę mieszając, do rozpuszczenia się składników, a potem jeszcze przez kilka minut, do lekkiego zgęstnienia. W między czasie dolejcie też aromat. Masa będzie się gotować, więc pamiętajcie o mieszaniu! Sos zdejmijcie z ognia i odstawcie w chłodne miejsce, do ostudzenia, a potem na godzinkę-dwie do lodówki. Dzięki temu będzie chłodny i gęsty.
Do miski wsypcie sezam i dodajcie do niego kilka łyżek sosu karmelowego. Po zmieszaniu całość ma mieć gęstą konsystencję, idealną do formowania kulek. Odrywajcie kawałki sezamowego ciasta i w rękach twórzcie małe kuleczki. Włóżcie je w papilotki na pralinki. I gotowe! Najlepiej przechowywać je w chłodzie. Pozostały sos karmelowy dodajcie do lodów 🙂

Wish List: Kolor Blask

Farbujecie włosy? Oto mój kolorowo-błyszczący wish list!

Na zdjęciach: 

Olejek Oliocalm „Farbowanie bez podrażnień” Sanotint

Olejek z ekstraktów roślinnych dla każdego typu włosów, do bezpośredniego stosowania na skórę głowy lub razem z farbą. Przynosi ulgę w przypadku wrażliwej skóry i łagodzi podrażnienia. Dzięki zawartości wyciągu z nagietka lekarskiego i lawendy usuwa zaczerwienienia i wysypki.
ecoKraina, cena: 64,90zł 

Naturalna farba do koloryzacji NATULIQUE

Najbardziej naturalny, wysokiej jakości profesjonalny trwały kolor włosów na świecie i w 100% brak amoniaku, PPD* i rezorcyny

Organics Beauty, do salonów

Farba do włosów czekolada Sante Verte

Farba do włosów o zmniejszonej do minimum ilości środków chemicznych.
Zawiera multiwitaminowy dodatek -szok multiwitaminowy- do wzmocnienia
wartości pielęgnacyjnych, odżywczych i pogłębienia głębi koloru.  
BioPiekno, cena: 39 zł
Kwasy linolenowe oraz hialuronowe zawarte w tym niezwykłym kosmetyku intensywnie regenerują oraz wzmacniają zniszczone włosy. Przy każdym myciu włosy zostają pokryte otoczką która zapobiega niszczeniu i łamaniu się. Wyciągi z miodu i hibiskusa wchłaniają się we włosy dostarczając im wielu substancji odżywczych.
John Masters Organics, cena: 131zł
 
Ziołowa farba do koloryzacji włosów, nadaje włosom odcień ciemnego
orzechowego brązu o chłodnym odcieniu.  Naturalne farby firmy Khadi
nadają włosom kolor, połysk a zarazem poprawiają wygląd  włosów
przywracając im zdrowy wygląd oraz zwiększają ich objętość.
Matique, cena: 26zł 

Odżywka nawilżająca do pielęgnacji włosów farbowanych i zniszczonych.
Opracowana na bazie naturalnego olejku z róży purpurowej i roślinnej
formuły chroniącej kolor, uzupełnia niedobory protein i wilgoci,
przedłuża trwałość koloru.  
Organics Beauty, cena: 89zł

Kosmetyczne Podróże: Ameryka Południowa – babassu, yerba mate i drzewo różane

Zabieram Was dzisiaj w podróż. Oj, daleką! Na drugi koniec świata, do Ameryki Południowej. Mam nadzieję, że Wam się tam spodoba, bo poznacie niezwykle szybki sposób na przemieszczanie się na ten odległy kontynent! A wystarczą: olej babassu, yerba mate i olejek z drzewa różanego!
Ciekawa jestem czy wszystkie te cuda już znacie? Jeśli nie, to gorąco polecam zaprzyjaźnienie się z nimi i to już na dobre. Taki chociażby olej babassu sama poznałam całkiem niedawno. Podesłała mi go szefowa z Blisko Natury. Olej ma ciekawą konsystencję prawie masła. Oznacza to, że w temperaturze domowej ma lekko stałą formę, jest bardzo miękki. Podczas upałów zamieni się w płyn, a w lodówce znowuż przeobraził się w twardą kostkę.
Palmy babassu porastają rozległe tereny Ameryki Południowej. Znana jest z nich chociażby Brazylia, gdzie dzielne kobiety zbierają twarde orzechy, a następnie młoteczkiem przedostają się do ich wnętrza. Olej jest niezwykle odżywczy, łagodny dla skóry, szybko się wchłania i mocno zmiękcza. Idealny dla osób, które lubią mieć prosty naturalny nawilżacz, od razu gotowy do użycia i bezzapachowy. Dodatkowo, jest emolientem, w kremach stabilizuje emulsję, więc doskonale połączy nam się dzisiaj z yerba mate!
Yerba mate od dłuższego czasu namiętnie pija mój mąż. Przyznam się od razu, że sama nie mogę przekonać się do jej charakterystycznego gorzkawego smaku. Nie zmienia to jednak faktu, że doceniam niezwykłe właściwości napoju, który pełen jest witamin, mikro i makroelementów. Ma silne właściwości przeciwutleniające, przeciwgrzybiczne i przeciwzapalne. Chroni serce, przeciwdziała nowotworom, obniża poziom złego
cholesterolu, pomaga w walce z nadwagą i zauważalnie
wspomaga trawienie. Co ważne, yerba mate stymuluje umysł, wzmaga koncentrację, poprawia pamięć, przywraca równowagę w stanach zmęczenia psychicznego i fizycznego. Działa tak m.in. zawarta w niej kofeina, nazywana tutaj mateiną.

Tą szczególną herbatkę zaparza się w specjalnych tykwach, przy użyciu bombilli – rurki z dziurkami do picia napoju. Z pewnością dostaniecie ją w większości herbaciarni czy na stoiskach z herbatami i zdrową żywnością. Yerba mate możecie oczywiście nie tylko pić, ale stosować również jako tonik do przemywania cery lub dodawać ja do kąpieli.

Trzecim elementem dzisiejszej podróży zagranicznej jest olejek z drzewa różanego. Jestem pewna, że wiele z was mylnie wierzy, że jest pozyskiwany z gałązek znanych krzewów z różami. Ano właśnie nie! Drzewo różane – rosewood lub Aniba rosaeodora – porasta lasy deszczowe Amazonii. Zapachem rzeczywiście delikatnie przypomina olejek różany i stąd też jego nazwa. W aromaterapii stosuje się go do ukojenia zmysłów i odprężenia. Przywraca równowagę psychiczną. Ma właściwości pobudzające regenerację tkanek, co korzystnie wpływa na stan cery zwłaszcza dojrzałej.
Co zrobimy z tak wspaniałych składników? Szybki i bardzo prosty balsam z babassu, yerba mate i drzewem różanym. O wspaniałym męskim drzewno-herbacianym zapachu, który długo utrzymuje się na skórze. Do jego wykonania przygotujcie:
  • łyżkę oleju babassu w temperaturze pokojowej
  • łyżeczkę naparu yerba mate również o temperaturze pokojowej
  • 4-6 kropelek olejku z drzewa różanego
Najlepsze jest to, że balsam ten możecie zrobić w kilka sekund, za każdym razem kiedy na przykład pijecie yerbę. Wystarczy w miseczce zmieszać wszystkie składniki i po prostu utrzeć je na jednolita masę. Nie trzeba nic roztapiać czy czekać, aż stwardnieje. Balsam gotowy jest od ręki! I jest też do natychmiastowego zużycia. Taka ilość powinna starczyć na całe ciało. Pozostanie ono nawilżone, odżywione, miękkie i pachnące!!

Na koniec Kochani chciałabym podzielić się z Wami pewnym nowym faktem. Otóż małżonek mój osobisty postanowił w końcu pokazać szerszemu gronu swoje rozliczne talenty i założył swojego bloga. Dopiero raczkuje, dopiero będziemy nad nim pracować, ale już teraz zapraszam na pierwszy post. Ponownie ruszamy w podróż – tym razem do Afganistanu!!
Facebook