Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9466

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9474

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9479

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9485

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9495

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9498

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9518

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9523

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9544

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9551

W roli głównej: Phenomé Cukrowy peeling do ciała NOURISHING

Taki to mamy teraz czas rozpieszczania. Nie tylko bliskich, ale też siebie. Czas przytulny, czas magiczny. Dlatego też tak miło czasem zamknąć się w łazience, usiąść w wannie, pomyśleć, coś niecoś zaplanować, odetchnąć w tej gwiazdkowej bieganinie i sięgnąć po naszą dzisiejszą gwiazdę – Phenomé Cukrowy peeling do ciała NOURISHING!

Mam wrażenie, że te cukrowe scruby to właśnie takie rozpieszczacze! Nie tyle działają dobrze na ciało, ile na nasze zmysły. Koją i relaksują! Mam akurat w łazience trzy takie cuda – jeszcze tropikalny z Pure Fiji i cynamonowy z Clochee. I każdy z nich w ten sam sposób działa na mnie pozytywnie. O ile o tych dwóch delikwentach Wam jeszcze napiszę, o tyle dzisiejsza gwiazda musi nam właśnie teraz zabłysnąć!
Peeling Phenomé jest jednym z najlepszych, jakie używałam. I mam tu na myśli nie tylko te kupne, markowe, ale także robione samodzielnie przeze mnie. Jest tak przyjemny i smakowity, że mam ochotę nie tylko masować nim ciało, ale każdorazowo jeszcze… zjeść! Pachnie świątecznymi ciasteczkami. Obłędnie! Wyczuwam lekką nutę cytrusów, wanilii i rozkosznej słodyczy!
Jest to gruboziarnisty scrub, idealny do ciała (do twarzy raczej nie polecam). W sam raz tłusty. Nie za bardzo, nie pozostawia trudnej do zmycia warstwy. Tłustość ta przekłada się jednak na coś innego – delikatne odżywienie i nawilżenie skóry podczas naszego małego zabieg domowego SPA. Czemu? Bo te tłuszcze to same pielęgnacyjne cuda! Mamy tu bowiem dużo oleju makadamia, który jest bardzo dobrze przyswajalny przez skórę i jednocześnie dla niej łagodny, mamy oliwę z oliwek, olej jojoba, ze słodkich migdałów, kokosowy, awokado, buriti (właśnie się dowiedziałam o istnieniu takowego) i z pestek winogron. Prawdziwe olejowe bogactwo! Do tego dochodzą olejki i ekstrakty z cytrusów, orzeźwiające, energetyzujące.
Nie mogę nie wspomnieć o opakowaniu. Producent zadbał o nasze zmysły nie tylko samym produktem, ale także odpowiednio dużą pojemnością! W sporym brązowym szklanym słoiczku mamy więc 200ml scrubu, który starcza na dłuuuugo i nie musimy co chwilę zaprzątać sobie głowy zakupami. Całość z resztą wygląda nie koniecznie jak kosmetyk, a raczej pojemniczek pełen jakichś słodkich przetworów z babcinej spiżarni. I w zasadzie nie ma w tym dużego błędu… Słodko jest!
Reasumując, peelingiem jestem zachwycona. Phenomé po raz kolejny spisało się na medal. Polecam więc zwłaszcza w okresie świątecznym – wpisuje się idealnie!

Dostępny jest w sklepach Phenomé

Bombki inaczej

Pamiętacie pomysł na świąteczny stroik inaczej (TUTAJ)? Przeniósł nas do bajkowego świata, magicznego – jak same Święta. Lubię kiedy podobne motywy pojawiają się w dekoracjach w różnych miejscach w domu. Dlatego też mam dzisiaj dla Was coś podobnego! A jednak innego! Są to bombki, które równie dobrze mogą same być też stroikami. Znowuż kolorowe, znowu z mchem i muchomorkami. I znowu tak ładnie mi się to wszystko komponuje! I znowu nie mogę się na nie napatrzeć!
Takie szklane bombki z otworem to w ogóle świetna sprawa! Są bardzo uniwersalne i wcale nie trzeba ich po świętach chować do piwnicy! Często służą do dekoracji stołów weselnych, na wiosnę można do nich włożyć kwiaty, w lecie stworzyć małe terrarium z sukulentami lub nasypać piasku z muszelkami. Jesienią cudownie będą wyglądać z żołędziami i szyszkami. A na Święta… cóż… mam wrażenie, że cokolwiek się do nich włoży i tak będzie ładnie! Na zdjęciach często pojawiają się w nich także świece! Zakupiłam je na Allegro, ale powinny być dostępne np w kwiaciarniach. 

Do stworzenia moich własnych spersonalizowanych bombek wykorzystałam:
  • szklane kule-bombki z otworem (z Allegro)
  • mech
  • ozdobne kuleczki (Nanu Nana)
  • muchomory (Nanu Nana) z nabitymi drucikami
  • pozłacane szyszki na druciku (moje z Leroy Merlin, ale oczywiście można takie zrobić samemu)
 
W tle znalazły się jeszcze wspaniałe frywolitkowe śnieżynki, które zrobiła Pani Ania z przedszkola Róży!

Cóż… wystarczy po prostu wszystko włożyć do kul! Muchomorki i szyszki nabiłam na mech już w środku. 
Takie bombki mogą być ogromnym polem dla Waszej wyobraźni. Ciekawa jestem bardzo co Wy włożylibyście do Waszych bombek?

Zastęp czekoladowych misiów bakaliowych

Osaczyły mnie! Zewsząd! Z każdej strony! Są wszędzie, są czekoladowe, są groźne! A co najgorsze… są przepyszne! Do mojego domu przemocą wdarł się szalony zastęp czekoladowych misiów bakaliowych! Mówią, że są tu z okazji Świąt. Mówią też, że są tu dla naszej przyjemności… ponoć…
No dobra… z misiów jestem bardzo zadowolona i mogłyby nawiedzać mnie częściej 🙂 Ich nadzienie, które mi zostało, wyjadłam do ostatniego okruszka prosto z blendera! Bo bakalie to ja bardzo lubię. Zwłaszcza w takiej pierniczkowej mieszance! Polecam więc misie bardzo! Można je zapakować w sreberko czyli w folię aluminiową lub ułożyć w pudełeczku niczym bombonierce. A można po prostu ustawić na świątecznym stole, jako czekoladowy zastęp, który wdziera się do naszych serc!

Do przygotowania misiów wykorzystałam:

  • ciemną czekoladę – 2 tabliczki
  • garść suszonych śliwek
  • garść fig, bez ogonków
  • pół garści orzechów włoskich
  • 1 duży pierniczek w czekoladzie
  • opcjonalnie: 3 łyżki limoncello – likieru cytrynowego – może też być zwykła wódka
  • foremkę silikonową z misiami (moją zakupiłam niegdyś zdaje się w Ikei)
 
W kąpieli wodnej lub w mikrofalówce roztapiamy jedną tabliczkę czekolady, co chwilę mieszając. Przy pomocy małej łyżeczki lub plastikowego patyczka umieszczamy trochę czekolady w każdym z misiów z foremki i dokładnie rozprowadzamy ją po ściankach. Po środku ma pozostać zagłębienie na nadzienie. Czynność powtarzamy w każdym z misiów. Foremkę odstawiamy w spokojne miejsce, aby czekolada zastygła. W tym czasie przygotowujemy nadzienie. Figi kroimy na mniejsze części, pierniczek rozdrabniamy w rękach, a orzechy łamiemy na ćwiartki. Wszystkie składniki wrzucamy do blendera, zalewamy wódką lub likierem i całość miksujemy aż do uzyskania jednolitej konsystencji. 
Nadzienie nakładamy palcami do naszych misiów z czekoladowym dnem i delikatnie uklepujemy. Pozostałą czekoladę również rozpuszczamy i łyżeczką uzupełniamy wolną przestrzeń w misiowych foremkach. Warto kilkukrotnie całą formą uderzyć o blat, aby czekolada dobrze się rozprowadziła i powietrze spomiędzy nadzienia wyszło w bąbelkach na powierzchnię. W razie potrzeby – uzupełniamy braki czekolady. Nierówności można usunąć przy pomocy szpatułki z wierzchu foremki. Całość ponownie odstawiamy w spokojne chłodne miejsce na co najmniej godzinę do całkowitego zastygnięcia.
Twarde misie wyciągamy z foremek. Możemy posypać je cukrem pudrem, aby nadać im zimowego uroku.

Po-Weekendowe Cuda no58

Kredą malowane kartki świąteczne (1), plakaty czy papier opakunkowy skradły moje serce! Świetne! Z Lily & Val.
Na wyjątkowy świąteczny prezent ręcznie robiony – zestawy kawki Mocha Instant z Something Turquoise (2)! Proste do zrobienia. Gorzej z dostępnością takich probówek. Może dobrze się tu sprawdzą takie słoiczki jak w te z moich świątecznych aromatów do wina i gorącej czekolady? 🙂
Urocze prezentowe etykiety do ściągnięcia od Oana Befort (3).
Oryginalne dekoracje ogrodu z nasionkami dla ptaków z Henry Happend (4). Wyglądają cudownie. Zastanawiam się tylko nad ich praktyczną stronę, bo póki nasionka są zamarznięte w lodzie, to raczej to głodne ptaki musi irytować niż cieszyć… No, ale w końcu się przecież roztopią!
Pomysł na świąteczne wieńce i wianki na głowę ze świeżej żurawiny z Paper & Stitch (5).
Święta zaklęte w pierścieniu czyli śnieżna kula jako oryginalna biżuteria – super! (6)
Bardzo podoba mi się taka zastawa stołowa (7). Sztućce jedyne w swoim rodzaju! Może to jeszcze jesienne klimaty, ale i na zimę się nadadzą. Ze Style Me Pretty, zdjęcia Greg Finck.
Kiedyś, dawno już, pokazywałam Wam te nożyczki w Cudach, z jakiegoś zagranicznego sklepu! Ostatnio odkryłam je w Beads.pl (8) i już wiem, że przyniesie mi je aniołek pod choinkę!!! 
Po raz kolejny zachwycam się szklanymi ramkami (9)! No ale, jak tu się nie zachwycić jak tak pięknie wyglądają?!
Balerinki idealnie praktyczne (10) – do zwinięcia w małej torebeczce, w dobrym kolorze, do zabrania na całonocną imprezę i w każdą podróż. Jeśli ktoś wie, czy w Polsce są jakoś dostępne – proszę o cynk 🙂

Na zakupy ciekawie (11), na prezent, na co dzień.
Wszystkich, którzy jeszcze nie wzięli udziału zapraszam do Wielkiego Świątecznego Lili Konkursu – TUTAJ! Bawimy się do Wigilii! 

Na koniec tym razem chciałabym pokazać Wam kilka nowości, które ostatnio wdzięczą się do mnie w łazience, a o których warto wspomnieć jeszcze przed Świętami, bo wszystkie świetnie nadają się na prezenty!

Całkiem nowiuteńka marka polskich naturalnych kosmetyków – Clochee zauroczyła mnie peelingiem pachnącym cynamonowymi ciasteczkami i serum z kwasem hialuronowym. Nowości z Kreta24.pl – maseczki i krem do rąk – uwielbiam! Jedne z lepszych mydełek jakie znam – Veggie Bubbles oraz dobrze zapowiadające się kosmetyki Make Me Bio. Zestawy idealne pod choinkę: pierniczkowe z The Body Shop, brzozowe i rokitnikowe z Sylveco i pachnące tropikami z Pure Fiji.

Etykiety na prezenty do druku

Mam dzisiaj dla Was mały przedświąteczny podarunek. Mam nadzieję, że się przyda! Są to etykiety na prezenty! Aż 14 różnych wzorów! Takie, które możecie sobie ściągnąć na własny komputer, wydrukować, wyciąć i dołączyć do Waszych gwiazdkowych opakowań. Przydadzą się?
Etykiety możecie wykorzystać na kilka sposobów! Możecie dowiązać do prezentów pojedynczo, opisać z zadrukowanej lub białej strony, mogą być też po prostu ozdobą podarunkowego prezentu. Mi osobiście najbardziej podobają się w duetach. Tak jak, na zdjęciach poniżej.

Aby wykorzystać etykiety należy kliknąć

…a następnie kliknąć w górnym lewym rogu albo w strzałkę – do ściągnięcia, albo w ikonkę drukarki – do wydrukowania. 
Etykiety drukujemy na grubszym papierze, na przykład na kartkach z bloku technicznego, wycinamy i dziurkaczem robimy dziurki w dowolnym miejscu. Gotowe przywiązujemy sznureczkiem lub wstążką do prezentów i odpowiednio opisujemy.
Etykiety przeznaczone są jedynie do prywatnego użytku wszystkich czytelników bloga. Nie można ich wykorzystywać do celów promocyjnych lub zarobkowych.

Xmas Tea czyli świąteczne herbatki

Pachnie mi cały dzień! Cały dzień popijam ja, popija i mąż mój. Za każdym razem inna, za każdym razem cudnie pachnąca. Te zrobiłam sama, ale gdyby ktoś podarowałby mi podobny zestaw na Gwiazdkę byłabym wniebowzięta! 
Mowa oczywiście o aromatycznych świątecznych herbatkach Xmas Tea, domowej własnej roboty! I wiecie co? Herbata jeszcze nigdy mi tak bardzo nie smakowała! I nigdy tak bardzo nie pachniała Świętami!
Co najważniejsze – ich skład w całości zależy od Waszej inwencji i Waszych ulubionych aromatów! Możecie stworzyć kolekcję jednakowych ulubionych herbat lub pobawić się nieco i za każdym razem tworzyć nową mieszankę. Ja wybrałam tą druga drogę. Dzięki temu każdy nowy kubeczek pełen gorącego naparu jest smakową niespodzianką. I to bardzo przyjemną niespodzianką! Polecam zwłaszcza rozkoszować się nią w towarzystwie tarty z jabłkami, orzechami i miodem!
Moje herbatki zamknęłam w herbatkowych torebkach.  Zakupiłam je na Allegro, dosyć tanio. Minusem był fakt, że szły dwa tygodnie z Chin… Cóż… Był to jednak dobry zakup, bo od zawsze marzyłam o własnym herbacianym komplecie. Co zrobić, jeśli nie zdążycie przed Świętami zakupić torebek? Możecie po prostu stworzyć sypką mieszankę i wsypać ją np. do ładnej puszki lub woreczka celofanowego. Możecie też po prostu wykorzystać torebki z innych, markowych herbat – nożyczkami naciąć, wysypać zawartość, a potem gotową całość związać nitką.
Po wsypaniu mieszanek do torebek, należy je ścisnąć, a na końcu sznurków zrobić węzełek. Do tego przy pomocy zszywacza przymocowujemy etykiety. Jeśli spodobały Wam się moje – pastelowe, subtelne, możecie je sobie ściągnąć i wydrukować! Wystarczy kliknąć…
—-TUTAJ—-

Do wykonania herbatek, poza wspomnianymi wyżej woreczkami i etykietami, wykorzystałam:

  • suszone śliwki
  • hibiskusa
  • trawę cytrynową
  • startą skórkę pomarańczy
  • jagody goji
  • goździki
  • gwiazdki anyżu
  • melisę
  • czarną herbatę
  • jabłka z cynamonem
  • laski cynamonu
  • żurawinę
Przed przystąpieniem do komponowania mieszanek należy najpierw odpowiednio przygotować składniki. Jabłko kroimy w małą kosteczkę i posypujemy cynamonem. Przekładamy do żaroodpornego naczynia i wkładamy do piekarnika na 150 stopni, co jakiś czas mieszając, aż do wysuszenia. Warto pozostawić je też na noc w ciepłym miejscu. Podobnie postępujemy ze skórką z pomarańczy. Najpierw ścieramy na tarce jej pomarańczową, zewnętrzną warstwę. Powstały zest umieszczamy w małym naczynku i także suszymy w piekarniku, co jakiś czas mieszając. Wysuszy się ona znacznie szybciej niż jabłko. Śliwki i żurawinę kroimy na mniejsze cząstki. Laski cynamonu rozdrabniamy w moździerzu. Gwiazdki anyżu dzielimy na drobniejsze części.
Kiedy wszystko już jest gotowe, uruchamiamy wyobraźnię, kubki smakowe i zaczynamy tworzyć! Podstawą większości moich herbatek była albo czarna herbata albo melisa. Do nich dokładałam dodatki. Kilka zrobiłam też na bazie hibiskusa, który tworzy głębokie aromatyczne napary. Proporcje zależały od mojego uznania. Raz było więcej czarnej herbaty, kiedy indziej dominowało jabłko. Ważna była różnorodność! 
W ten sposób powstały m.in. takie mieszanki jak:
  • Korzenna Śliwka: czarna herbata + śliwka + cynamon + goździki + anyż
  • Christmas Chill: melisa + pomarańcza + goździki
  • Energetyczna: czarna herbata + pomarańcza + trawa cytrynowa
  • Witaminowa: hibiskus + jagody goji + żurawina
  • Mieszanka Wigilijna: czarna herbata + jabłka z cynamonem + śliwka
  • Jabłkowa Tarta: czarna herbata + jabłka z cynamonem + cynamon
  • Na spokojny wieczór: melisa + żurawina + pomarańcza
  • Śliwka w cynamonie: czarna herbata + śliwka + cynamon
  • Relaksująca: melisa + jabłko w cynamonie + goji
  • i wiele innych!
Ciekawa jestem, jakie mieszanki stworzylibyście Wy? Co jeszcze dodalibyście do Waszych herbat? Możliwości jest sporo. Można chociażby wykorzystać zieloną, białą czy czerwoną herbatę, dziką różę, lawendę, imbir, skórkę z cytryny lub mandarynki czy zioła wszelakie. Coś czuję, że jeszcze dużo eksperymentowania przede mną, bo jestem naprawdę zachwycona efektem!

Facebook