W roli głównej: Kolagen Colway + KONKURS kolagenowy!

Zapraszam Was dzisiaj w podniebną podróż! Tak bowiem zainspirowały mnie opakowania kosmetyków kolagenowych Colway. A poprowadzi nas sama nasza dzisiejsza gwiazda – Kolagen Naturalny Platinum. Mam też dla Was miłą niespodziankę.
To jeden z tych kosmetyków, które niezwykle intrygują. I przyznam, że kiedy otrzymałam pierwszą wiadomość z Zakątka Kolagenowego byłam bardzo zaciekawiona. Gdzieś tam wcześniej o uszy sam kolagen mi się obił. Nie miałam jednak sposobności go wypróbować. A w ogóle – to co jest to ten cały kolagen? I jak to to działa?
Aby się za bardzo nie wymądrzać, wstęp zacytuję za producentem – Colway…
„Kolagen jest „proteiną młodości”, która stanowi ponad 30% masy białka ludzkiego i aż 70% białek skóry. Kolagen wraz z elastyną tworzą w skórze właściwej elastyczną siateczkę, która nadaje jej sprężystość i jędrność, a także wiąże wodę, substancje lipofilowe i stanowi o kondycji tkanki łącznej czyli w istocie o kondycji całego organizmu.

Kolagen w naszym organizmie podlega ciągłemu procesowi wymiany i dopóki przebiega ona sprawnie Twoja skóra wygląda młodo i zdrowo. Kolagen ustrojowy powstaje w komórkach wytwórczych: fibroblastach i chondrocytach, w procesach zwanych kolagenogenezą. Kolagen Naturalny nie walczy ze skutkami, jak większość kosmetyków anti-age, lecz uderza w przyczynę starzenia się skóry – niedobór kolagenu.”

A jakiż on dziwny w stosowaniu! Ale od początku – w bardzo eleganckim pudełku skrył się równie elegancki pojemniczek ze szkła i z wygodną w użyciu pompką. Wewnątrz znajdziemy gęsty, lekko przejrzysty żel. W zasadzie bez zapachu. Całkowicie neutralny. Wersja Platinum jest do twarzy i szyi. Istnieją także inne – do ciała, na włosy, stawy i paznokcie.
Cała sztuka to wiedzieć jak go używać. Kiedyś bowiem odwiedziła mnie koleżanka, która sobie go wypróbowała,  a potem zdzwoniła spanikowana, że jej się na twarzy łuszczy. Otóż ważne, aby skóra była wilgotna, a zaraz po aplikacji niewielkiej ilości preparatu nakładamy krem nawilżający. Wiecie czemu? Jeśli go nie nałożymy, po krótkiej chwili będziemy mieli poczucie nieprzyjemnego ściągnięcia. Skóra się napnie i… tak jakby zestali. Jeśli jednak posmarujemy ją kremem, uczucie to szybko zniknie.
A potem? Na początku nie wiedziałam co o tym całym kolagenie sądzić. Zrobiłam nawet krótkie badanie wśród osób, które go używały i są zadowolone. Deklarują, że skóra jest uspokojona, rozjaśniona, a zmarszczki faktycznie jakby spłycone. U mnie proces ten trwał nieco dłużej, ale teraz, kiedy już moja buteleczka dobiega końca, mogę przyznać im rację. Faktycznie coś w nim jest. Faktycznie moja 30-letnia skóra z pierwszymi, ale już widocznymi zmarszczkami, dostała czegoś w postaci pozytywnego zastrzyku. Regeneruje się, jest miękka i przyjemna w dotyku. Bardzo delikatnie napięta, ale nie powoduje to żadnego dyskomfortu, a wręcz przeciwnie – sprawia wrażenie jędrności i elastyczności.
Kolagen polecam, choć trzeba przyznać, że jest to spora inwestycja. Wszystkie szczegóły znajdziecie na stronie Colway. Warto sięgnąć po niego, kiedy już pierwsze zmarszczki Was dopadną lub, aby zregenerować skórę po urazach czy zabiegach chirurgicznych – ponoć znacznie przyspiesza gojenie.

A teraz niespodzianka!

Zapraszam do konkursu facebookowego, w którym do wygrania są trzy kosmetyki kolagenem Colway:
Aby wziąć udział w konkursie należy
  • polubić fanpage Zakątka Kolagenowego (TUTAJ)
  • udostępnić publicznie informacje o konkursie – baner konkursowy na Facebooku (TEN) lub wkleić podlinkowany banerek na blog (jeśli zdecydujecie się na tą drugą opcję wpiszcie w komentarzu link do bloga).
Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest spełnienie obu powyższych zadań. Pod uwagę będą brane osoby linkujące swój blog w komentarzu oraz udostępniające na Facebooku. O polubienie Zakątka proszę wszystkich 🙂 
Na zgłoszenia czekam do niedzieli 4 maja 2014, do północy.
Spośród zgłoszeń wylosujemy trzy osoby, do których powędrują, według powyższej kolejności, kosmetyki kolagenowe.
Wyniki zostaną ogłoszone na blogu. Na adresy zwycięzców do wysyłki będę czekała 10 dni od ogłoszenia wyników. Wysyłka jedynie na terenie Polski, za wysyłkę odpowiedzialny jest sponsor.

Zapraszam!

Zrób nas – łyżki malowane

Na takie łyżki regularnie natykam się w internecie. Drewniane z malowaną końcówką. Za każdym razem tak samo mi się podobają. Za każdym razem widzę je w swojej kuchni. Najwidoczniej ostatnio wizualizacja ta była nieco bardziej intensywna, bo postanowiłam w końcu zrobić ich własną wersję!
Jako, że w Lili lubimy proste i szybkie rozwiązania, polecam Wam moi drodzy – lakiery do paznokci! Któraż z nas nie ma ich całej masy zalegającej gdzieś w łazience i nigdy się nie kończącej? Trzeba stanowczo wykorzystać potencjał tych cudownie kolorowych farbek! W nieco inny sposób. Do takich łyżek nadadzą się idealnie. Oczywiście w założeniu, że nie mieszamy żywności pomalowaną końcówką!
Po co zatem sięgamy? Po nowiuteńkie drewniane łyżki za 1-2 złote, ulubione kolory lakierów i taśmę klejącą. Ja użyłam papierowej, aby ładnie przylgnęła do drewna. Obkleiłam koniec łyżki, a następnie pomalowałam pozostałą część lakierem. Tak pomalowane łyżeczki najlepiej wstawić do suszarki na sztućce. Ważne, aby stały pionowo i mogły wyschnąć. Gdy będą już suche, dodajemy kolejne warstwy lakierów lub malujemy ornamenty. Moje złote groszki uważam za cudowne 🙂 Odklejamy delikatnie taśmę. Gdy znowuż wyschną, są gotowe! Prosty, a jakże uroczy prezent czy dekoracja własnej kuchni.

Balsam Zielony Mech i Paproć

Głęboki. Tajemniczy. Uwodzący. Lekko odurzający. Mocny. Taki jest zapach olejku, który niedawno zakupiłam. Mech i paproć ponoć. Czy tak pachnie mech i paproć… no nie wiem… Ale trzeba przyznać, że zapach jest wspaniały. Kojarzy mi się z męskimi perfumami. I do męskich kosmetyków z pewnością nie raz go wykorzystam. Takich, które się po kryjomu podbiera. Bo ładnie pachną 🙂
Kiedy już ten mech i ta paproć mnie odurzyły, przyszło mi na myśl masełko oliwne. Jedyne tak cudownie pastelowo zielone. Powstałe na bazie śródziemnomorskiej oliwy, a bardzo podobne w zastosowaniu do masła shea. Intensywnie pielęgnujące, regenerujące i wygładzające. Tłuściutkie, gęste, ale miękkie i łatwo się rozsmarowujące.
I kiedy to masełko oliwne już mi do głowy weszło, to nie mogło być inaczej! Musiał powstać zielony balsam o głębokim zapachu mchu i paproci. Któremu lekkości nieco nadał olejek ryżowy i frakcjonowany olej kokosowy. A jak ładnie wygląda! I jaka skóra po nim miła!

Do wykonania balsamu przygotujcie:
Tym razem w przepisie podałam pojemności składników. Warto skorzystać tu z kuchennych lub laboratoryjnych łyżeczek mierniczych o różnych pojemnościach. Bardzo ułatwia to produkcję. W kąpieli wodnej roztapiamy wosk i masło. Dolewamy do tego oleje ryżowy i kokosowy i całość mieszamy. Ściągamy wszystko z ognia i odkładamy na 2-3 minutki do lekkiego wystygnięcia. Dolewamy witaminę E i olejek zapachowy, ponownie mieszamy i przelewamy do kubeczka. Kubeczek ostawiamy delikatnie w chłodne miejsce na godzinkę, do całkowitego zastygnięcia. I gotowe!

Wyniki II Wiosennego Lili Plebiscytu na Najlepsze Kosmetyki Naturalne – ZWYCIĘZCY

Tadam tadam! Oto i oni! Zwycięzcy! Najlepsze kosmetyki naturalne dostępne na rynku. Tak zdecydowaliście Wy i to Wam bardzo dziękuję za zaangażowanie, za propozycje kosmetyków plebiscytowych, za udostępnianie informacji i za samo głosowanie!

Plebiscyt rozpoczął się 3 kwietnia – TUTAJ. Głosowaliście na swoich faworytów w pięciu kategoriach – Twarz, Ciało, Włosy, Kąpiel i Mama i dziecko. Wiem, że wybór był ciężki. Część z marek z pewnością nie jest jeszcze dobrze znana. I dlatego właśnie Wasze głosy mają tak duże znaczenie. Musimy wyławiać to, co najlepsze. Poznawać i odkrywać. I polecać to, co jest warte polecenia. 
Wierzę, że laureaci naszego plebiscytu, to kosmetyki, po które naprawdę warto sięgnąć.
Co najciekawsze – większość to polskie marki. Mniejsze lub większe. Plasujące się na różnych półkach cenowych, ale zawsze powstałe z pasji i zamiłowania do tego, co naturalne. Cieszę się, że potrafimy to docenić!

Oto i kosmetyki, które otrzymały miano Lili Naj 2014!

I miejsce – Sylveco Lekki krem brzozowy
II miejsce – Phenomé Oil control Krem nawilżająco-regulujący zapobiegający niedoskonałościom skóry
III miejsce – Podkład mineralny Lily Lolo

I miejsce – Sylveco Balsam brzozowy z betuliną
II miejsce – Pat&Rub Otulające masło do ciała
III miejsce – Orientana Masło Shea i olejki JAŚMIN I ZIELONA HERBATA

 
I miejsce – Planeta Organica Marokańska maska do włosów z olejem arganowym
II miejsce – Khadi Henny do włosów
III miejsce – Orientana Ajurwedyjska terapia dla włosów

 
I miejsce – ALEPIA Savon Noir Premium z olejem Arganowym Bio
II miejsce – Fresh & Natural Peeling cukrowy MALINOWY
III miejsce – Zielone Laboratorium Żel do mycia energetyzujący z żurawiną i jabłkiem

 
I miejsce – Pat&Rub sweet Szampon i Płyn do Kąpieli dla Niemowlaków i Dzieci
II miejsce – Lavera Pasta do zębów dla dzieci z wyciągiem z truskawek i malin
III miejsce – Eco cosmetics Krem ochronny do twarzy dla dzieci i niemowląt

Gratuluję zwycięskim markom!

A teraz coś miłego! Nagrody dla głosujących od naszych sponsorów!

 Zestawy Sylveco wygrywają
Skye – skye.leintz@
Justyna – myszolapka@
Lili – kobiecastrefa@
PowietrzemPijana23 – dominika909@
Rewelka Konkursowa – rewelka.testuje@
Monika – hypnotic7@
Dagmara K – d.kolakowska@
Iza / Pogodowa – izusc2@
One_LoVe – 34onelove@
Sandra Iwinska – sandra.iwinska@
Zestawy Orientany wygrywają
Grażynka – gkgrazynka@
Magdalena N. – 30plusblog@
Patrycja Kasprzyk – pati.kasprzyk@
Edyta – xxx-files@
Paulina – isia22@
Madeline M – passorfail111@
jamapi – m.miecz.2807@
Agnieszka Redzik – buba-sinski@
Agnieszka – missanik87@
Izabela – izuu89@
 
Zestawy Phenomé (według kolejności z posta plebiscytowego) wygrywają
Zestaw I
Katarzyna – katarzyna.michalowicz@
Jadwiga – recko@ 
 
 Zestaw II
SO Pka – sopeczka@
Dorotka Gargas – dorota_gargas@
Zestaw III
    Naturalia – naturaliabloguje@
    Panna Kottta – panna.kottta@
      Zwycięzców proszę o przesłanie danych do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl W TYTULE PODAJĄC ODPOWIEDNIO: Sylveco, Orientana, Phenome I, Phenome II, Phenome III. Dziękuję!

      Przedświąteczny misz-masz: konkurs, kokos z Organix i jaja

      Jutro rano wyjeżdżamy na Święta, na chwilę, na wieś, a zebrało się kilka rzeczy, o których chciałabym Wam napisać. Zapraszam więc na mały przedświąteczny misz-masz!

      Po pierwsze bardzo Was zapraszam do facebookowego konkursu – TUTAJ
      Wiecie, że otworzyłam sklep Lili in the Garden, a teraz bardzo zależy mi na tym, aby jak najwięcej osób się o nim dowiedziało. Jeszcze przed drugim jego etapem, o którym już niedługo Wam powiem! Wszystkim zatem, którzy udostępnią ten konkursowy banerek, będę ogromnie wdzięczna. Dodatkowo, spośród wylosuję osobę, do której powędruje bon do Lili o wartości 50zł 🙂 Zapraszam!
      Na Święta – feel beautiuful! 🙂
      Kolejna sprawa jest bardzo kosmetyczna! O tym w sumie dzisiejszy post miał prawić, ale nad wyraz mi się rozrósł! Dzisiejszymi bohaterami są bowiem kosmetyki do włosów marki Organix przemianowanej na OGX!

      Zachwytów końca nie będzie! Łatwo moje uwielbienie zdobyć, jeśli podsuwa mi się coś, co tak wspaniale pachnie kokosem! Szampon do włosów i odżywka OGX pachną tak cudownie świeżym kokosem, że ma się je autentycznie ochotę zjeść. Od razu przenoszą albo do małej kokosowej lodziarni albo na plażę w jakimś tropikalnym raju. Do wyboru! Ja raz jestem w tej pierwszej, raz na plaży. Za każdym razem przyjemność z ich używania jest ogromna!
      A działanie – bardzo dobre. Bez spektakularnych efektów, ale do moich włosów kosmetyki dostosowały sie przyjemnie. Szampon oparty jest na łagodnym dla skóry detergencie, który faktycznie nie drażni, a zmywa skutecznie, nawet natłuszczone olejkiem włosy. Do tego dochodzi odżywka, która od razu sprawia, że stają się miękkie i ładnie rozchodzą się już pod palami. Rozczesywanie moich grubych i gęstych włosów po takim kokosowym myciu nie jest problemem.
      W produktach OGX znajdziemy oczywiście najprawdziwsze kokosy w postaci kokosowego mleczka i oleju. Sam olej znany jest ze swoich właściwości pielęgnacyjnych, zwłaszcza w przypadku włosów. Jako dodatek do szamponu i odżywki sprawdza się idealnie. Znajdziemy tu też proteiny białka kurzego (to tak w temacie świąt), które „dodają elastyczności i wzmacniają włosy.”
      Dodatkowy plus należy się producentowi za opakowanie. Nie tylko są bardzo ładne, ale też ekologiczne. Cytuję: opakowania są przyjazne dla środowiska, wyprodukowane z materiałów nadających się do ponownego przetworzenia. Etykiety są biodegradowalne i drukowane z przyjaznych dla środowiska, organicznych atramentów, nie zawierają pochodnych petrochemicznych.
      Bardzo polecam – zakochacie się w tym zapachu!
      Kosmetyki Organix-OGX z Blisko Natury 
      Zmieniając nieco temat – znalazłam ostatnio dwa pomysły na wielkanocne jaja, które po prostu muszę Wam pokazać! Mam nadzieję, że malowanie pisanek jeszcze przed Wami i zdążycie się zainspirować! 
      Jest tu to co lubię – pomysł i kwiaty!
      Jajeczka w kwiatowych wianuszkach z Flax & Twine!
      Jaja z prawdziwymi kwiatami – CUDOWNE – z sjarmerende-gjenbruk.blogspot.fr
      Chwaliłam się już na Facebooku, ale nie mogę wyjść z zachwytu, więc pochwalę się i tu! Zawsze marzyłam o własnej kolekcji angielskiej porcelany i ceramiki. Różnej, kolorowej, starej i nowej. Prawdziwej. Ilekroć jednak na coś trafiałam, zawsze odstraszała mnie cena. Przyszła kolekcja odchodziła więc na drugi plan. Na przyszłość. 
      Tymczasem, ostatnio, gdy wracałyśmy z Różą z naszej Akademii Maluszka, odkryłyśmy, że na naszych osiedlowych ciuchach otworzono „dział” ze starociami i kupiłam na nim te dwa cudne talerze angielskie! Za całe 5zł! Jestem więc wniebowzięta. Zbieractwo rozpoczęte, a wizyty na ciuchach staną się teraz chyba codziennością!
      Na koniec – małe życzenia! I z Lili-bloga i z Lili in the Garden!

      Zauroczona: Moss Papers

      Jest taka dziewczyna, która marzy o tapetach. I o notesach. I o wzorach wszelakich. Jest taka dziewczyna, która musi pięknie śnić, bo te sny przelewa na komputer. Ze snów, z obserwacji i z podróży (jak się dowiedziałam z jej filmiku) tworzy cudowne wzory i ilustracje. Jestem całkowicie zauroczona Jagą Słowińską z Moss Papers i jej fantastycznymi pracami! Podglądałam ją przez kilka miesięcy na Ładne Bebe, zaglądam regularnie na Facebooka i trzymam mocno kciuki za spełnienie marzeń, które ostatnio wydaje się być bardzo bliskie!
      Polecam Wam bardzo stronę Jagi – Moss Papers oraz jej fanpage na Facebooku. Jestem pewna, że jeszcze nie raz o niej usłyszycie.

      Poniżej mała, maluteńka próbka jej możliwości!

      A tak w ogóle, to musi to być coś wspaniałego, tak tworzyć wzory…

      Ilustracje z Moss Papers

      Facebook