Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9466

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9474

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9479

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9485

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9495

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9498

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9518

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9523

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9544

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9551

Najpiękniejsze w rutynie

Rutyna wcale nie jest zła. Ba… Im jestem starsza, tym bardziej ją doceniam. Dziecko czuje się bezpiecznie w rutynie. I pies też. I nawet my. Ważne po prostu, aby co jakiś czas robić sobie odstępstwo od niej, coś spontanicznego, szalonego. Jak najbardziej. Nawet często. Ale i tak większość naszego życia ostatnimi czasy upływa pod znakiem rutyny, pomimo tego, że dzieje się w nim bardzo dużo.
Jak wygląda mój standardowy, rutynowy dzień? Rano pobudka, mleczko dla dziecka. Potem odprowadzam Różę na 4 godzinki do domu kultury do naszej Akademii Maluszka. W tym czasie pracuję na pół etatu w domu, zdalnie. Całkiem przyjemnie. Potem idę ja lub mój mąż po dziecko. Sklep, plac zabaw, zupka i drzemka. W czasie dwóch godzin snu Róży staram się zrobić coś fajnego na blog, sfotografować to, co tam akurat jest do sfotografowania i załatwić całą masę bieżących rzeczy. Gdy się obudzi – obiad, spacer lub odwiedziny u znajomych, kolacja, mleczko dla dziecka, jakiś serial i dalej praca. Wieczorami głównie w Lili in the Garden. 
Nic specjalnego, prawda? A jednak bardzo lubię te proste, zwyczajne dni. Oczywiście uwielbiam też, jak coś się dzieje, kiedy wyjeżdżamy, itp. Ale jest to zupełnie inny rodzaj przyjemności. W rutynie jest przytulnie, swojsko. W rutynie jest czas na docenienie drobiazgów. W rutynie mamy czas dla siebie, choć tak naprawdę tego czasu prawie nie ma. W rutynie mogę się zorganizować i powoli spełniać marzenia. W zasadzie ta nasza rutyna jest szalenie dynamiczna!

 

A co jest w niej najpiękniejsze? Te momenty. TE. Powtarzalne. Przewidywalne. Nasze wspólne.
Uwielbiam, kiedy rano budzi mnie Róża. Codziennie przychodzi tuż przed dzwoniącym budzikiem. Mówi nam radosne „kukuryku” i wślizguje się pod kołdrę. Zazwyczaj jeszcze chwilkę leżymy razem, przytulone.
Uwielbiam pierwszy łyk porannej kawy. 
Lubię ten moment, kiedy jesteśmy już w Akademii Maluszka, Róża ma przebrane butki i już chce pędzić do dzieci, ale jeszcze daje mi wielkiego, kochanego buziaka.
Lubię też bardzo wyglądać, jak już po skończonym przedszkolnym dniu, wychodzi z sali i szuka wzrokiem mamy. A potem tak szeroko się uśmiecha…

 
Lubię te popołudnia kiedy wszyscy razem, we trójkę jemy zupkę w cierpliwej asyście psa.
Lubię tę chwile, kiedy Róża już położy się na drzemkę, a ja mam w perspektywie spokojne dwie godzinki na wszystkie ważne sprawy.
Lubię czuć kuszący zapach obiadu, który w kuchni gotuje mój mąż.
Kocham popołudniowo-wieczorne spacerki. Do parku, na plac zabaw, po osiedlu. Powolne, bo przecież tyle mrówek chodzi po chodniku…
Lubię przytulać się do Róży, kiedy pije swoje wieczorne mleczko.
Uwielbiam moment, kiedy idzie już spać 🙂
Lubię nawet tą swoją wieczorną pracę. Choć siedzę przed komputerem nieraz do 1 w nocy, sprawia mi to przyjemność.
Lubię przytulić sie przed snem do męża. Lubię, gdy oglądamy razem przed snem film. Lubię zasypiać z myślą, że dużo dzisiaj zrobiłam i jesteśmy kroczek do przodu.

Rutyna 🙂

Czekoladowo-pomarańczowe SPA domowe

Czasem trzeba sobie dogodzić. Zatrzymać się, pomyśleć i oddać chwili słodkiej rozkoszy. Najlepiej czekoladowo-pomarańczowej! Najlepiej, żeby ktoś nam w tym pomógł lub, abyśmy to my sprawili komuś przyjemność!
Przyznam, że do dzisiejszego postu zainspirowała mnie czekolada, którą niedawno podesłała mi szefowa. Ciemna, gęsta, z dużą ilością kakao i kawałkami pomarańczy. Przypomniałam sobie przy tej okazji też o czekoladach, którymi zajadałyśmy się niegdyś pracując w Irlandii. Miały kształt i smak pomarańczy. Były po prostu kulami i smakowały niebiańsko. Trzeba przyznać, że takie właśnie połączenie ma w sobie coś ujmującego. Podwójna dawka endorfin gwarantowana. Pomarańcza jest przecież silnym antydepresantem, a czekolada od dawna znana jest jako lekarstwo na smutek i stres.
Dzisiaj więc zaserwujemy sobie czekoladę i pomarańczę na ciało w zabiegu rodem z najlepszego SPA! Ja swoją czekoladkę przygotowałam w formie świecy do masażu, ale spokojnie możecie ją roztopić w kąpieli wodnej lub mikrofali tuż przed wykorzystaniem. Jako, że nie dysponujemy specjalnymi pokojami w luksusowym hotelu, czekoladowy okład zróbcie sobie lub bliskiej osobie w wannie. Ważne, aby w łazience było ciepło i nastrojowo. Żeby roztopiona czekolada nie była za gorąca. I żeby dokładnie masować nią ciało, dając mu odetchnąć i serwując swoisty kojący plaster. Mieszanina maseł i olejów sprawi, że pozostanie ono nawilżone, wygładzone i odżywione. A kuszący aromat czekolady i pomarańczy wpłynie pozytywnie na zmysły, zrelaksuje i odpręży. Tego nam właśnie trzeba!
Dodam jeszcze tylko, że kropeczki na mojej cudownej filiżance wyszperanej na starociach zrobiłam lakierem do paznokci. Świetna zabawa! 
Do wykonania czekoladki do domowego SPA przygotujcie:
  • 8 kawałeczków ciemnej czekolady dobrej jakości
  • 2 łyżki masła kakaowego w pastylkach
  • 1 łyżkę masła shea rafinowanego
  • 1 łyżkę oleju makadamia
  •  20 kropelek olejku eterycznego pomarańczowego
Masła i czekoladę roztopcie w jednej miseczce w kąpieli wodnej lub mikrofali. Dolejcie do nich olej i dokładnie wymieszajcie. Na koniec, kiedy temperatura mieszaniny już nieco opadnie, dodajcie olejek eteryczny i ponownie całość wymieszajcie. Gotowe przelejcie do filiżanki lub miseczki lub wykorzystajcie od razu. Jeśli przygotowaliście kosmetyk wcześniej i już zdążył zastygnąć, wystarczy go lekko podgrzać ponownie. Jeśli wolicie formę świecy, umieśćcie po środku filiżanki knot, przytrzymajcie go po środku za pomocą dwóch poziomo położonych na brzegach filiżanki patyczków do szaszłyków. Do środka wlejcie czekoladę i pozostawcie w chłodnym miejscu do zastygnięcia. Ważne, aby przed wylaniem jej na ciało, zgasić płomień!
Czekoladką z masłami masujcie i gładźcie całe ciało w wannie. Pozwólcie mu się odprężyć. Na koniec zmyjcie pozostałości pod ciepłym prysznicem. Uwaga – wanna może być śliska, a czekolada może pobrudzić łazienkę. Ale co tam – warto!
Czekoladka Montignac – Blisko Natury / masła i oleje – Blisko Natury/ knot – Zielony Klub/  filiżanka – starocie / olejek pomarańczowy – Zielony Klub / bransoletka – wkrótce w Lili in the Garden

Po-Weekendowe Cuda no79

Sztuka to, czy czekolady (1)? Chyba trochę tego, trochę tego. Wyglądają bajecznie! Z Unelefante.
Ostatnio po głowie cały czas chodzą mi kwiaty polne. I nie mogą a niej wyjść! Wszystko więc, co zawiera w sobie wizerunek tychże bardzo mi się podoba. Na przykład taka poducha z Ella Doran (2)!
A te tutaj kwiaty polne mam nadzieję kiedyś znaleźć osobiście! Od razu spodobała mi się grafika przedstawiająca kwiaty zachodniej Australii z Wikipedii (3)!
Równie szybko zakochałam się w tych sojowych świecach (4) z Leif! W ich szklanych słoiczkach z wielkimi korkami i prostych etykietach. Cudowne!
Zamarzył mi się księżyc w domu. Wielki i świecący. Taki, to zrobiłby wrażenie na każdym! Księżyce-naklejki i księżyce-poduchy skradły mi serce. Z i3Lab (5).
Oto dziwno – w tych buteleczkach skrył się olej jojoba, olejek eteryczny, trochę witaminy E, sporo miłości i… kryształy kwarcu!  Ponoć minerały te pomagają uwolnić się od negatywnej energii, wspierają rozwój i mądrość, wzmagają kreatywność i koncentrację. Kwarc jest znany jako kamień harmonii. Jeśli wypróbujecie, napiszcie koniecznie, jak się sprawdza 🙂 SpaGoddess (6).
U Marthy Stewart (7) znajdziecie do ściągnięcia i wydrukowania przepiękne roślinne karteczki, przeznaczone do stworzenia rożków na kwiaty, ale już widzę kilka innych ich zastosowań. Doprawdy wspaniałe!
Dzisiaj rano widziałam taki tort na blogu Ewel (Śliwki Robaczywki ). Zrobiła go jej córka z okazji Dnia Matki. Czyż nie genialny?! Lekki, bo cały środek to…. arbuz! Pokryty jedynie bitą śmietaną. No… w końcu to tort! A jak wygląda! Ze Sprinkle Bakes (8).
Co sądzicie o takim małżeńskim portrecie nad łóżkiem? Mi się bardzo podoba! Z poczuciem humoru! Z LUdesign (9).

Jest jeszcze do Was prośba od jednej z czytelniczek! Pomożecie?

Jestem doktorantką
czwartego roku Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, zajmuję się
badaniem rodziny i znaczenia jakie nasi rodzice nadawali osiąganiu
sukcesów. Jestem w trakcie prac nad własnym narzędziem badawczym i aby
je ukończyć potrzebuję zebrać grupę 300 osób, które wypełnią poniższe
ankiety:

Pierwsza z nich dotyczy relacji z tatą:
http://bond.ennovum.pl/97388/lang-pl
Druga zaś relacji z mamą:
http://bond.ennovum.pl/76254/lang-pl

Można sobie wybrać, którą ankietę chce się wypełnić, a można też wypełnić obie – będę bardzo wdzięczn.
Wypełnienie jednej ankiety zajmuje ok. 20 min i bardzo ważne jest żeby
wypełnić ją do końca, gdyż tylko wtedy mogę ją brać pod uwagę.

Na koniec, standardowo już, ostatnie nowości z Lili in the Garden!

Kolekcja Dream, w której jestem całkowicie zakochana, powoli wchodzi do sprzedaży! Już się część pojawiła, więc zapraszam DO SKLEPU.  Wszystko zrobione jest z wysokiej jakości srebra, próba 925, czasem pozłacanego żółtym i różowym złotem i ocechowane moją własną próbą imienną AS 🙂 Do tego niesamowite naturalne kamienie – chalcedonity, onyksy, ametysty, kryształy, lapis lazuli. Całość wygląda lekko, kolorowo i wyjątkowo! Bardzo polecam!
Motto kolekcji to…
Don’t dream your life, live your dreams! 
Wkrótce tez jawi się sporo nowości nieco innych! Będą to wspaniałe bransoletki z naturalnych kamieni z m.in. druzami agatów. Są przepiękne 🙂
A na dodatek – kubeczki z serii Garden Mug! Urocze, z pięknymi wzorami i wieczkiem! Do picia w ogrodzie i nie tylko. Żeby nam się kawka nie wylała, żeby muszka nie wleciała i żeby dłużej była herbatka ciepła 🙂
Już wkrótce!
               
                                                                                                                                                                           

Cudownego tygodnia!

Kulinarnie: Zapiekany camembert w cieście francuskim w towarzystwie maślanej marchewki i cukini

Mam dzisiaj złą wiadomość dla wszystkich, którzy postanowili zadbać o linię… Nic z tego! Nie dzisiaj! Bo dzisiaj zrobimy coś, co może i jest ciężkie, ale jakie pyszne! Zrobimy zapiekane w cieście francuskim serki camembert z czerwonym pesto, w doborowym towarzystwie maślanej marchewki i cukinii. Pychotka! I sobotni obiad gotowy. Szybko, prosto i z pomysłem. Jestem pewna, że zaskoczycie rodzinę i bliskich.

Składniki:

  • 2 sery camembert ziołowe
  • dwie łyżki czerwonego pesto
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • długa marchewka
  • średnia cukinia
  • masło
  • sól, pieprz, ewentualnie zioła do smaku
  • patyczki do szaszłyków


Ciasto rozwijamy i przekrawamy na pół. Po środku każdej z części ustawiamy ser. Na jego środek nakładamy po łyżce pesto. Ciasto zawijamy i lepimy w taki sposób, aby powstały nam mieszki z dziurką na pesto. Gotowe przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i zapiekamy w piekarniku nastawionym na 200 stopni, aż ciasto z wierzchu się zarumieni.
W międzyczasie myjemy warzywa i obieramy marchewkę. Za pomocą obieraczki wykrawamy cienkie paski i z marchewki i z cukinii – pozostawiając w tym drugim przypadku odrobinę skórki z brzegów pasków. Kilka z pasków parujemy, nakładamy na siebie i nabijamy na patyczki do szaszłyków, tworząc harmonijkę. Posłużą nam za smakowita ozdobę. Gotowe wkładamy do głębokiego wrzącego oleju na około 30 sekund, patyczkami do góry. Wyciągamy na ręcznik kuchenny.
Pozostałe paski z warzyw wrzucamy na patelnię z dwoma łyżkami masła. Doprawiamy do smaku. Gdy tylko nieco zmiękną, ale nadal będą lekko twarde, gasimy płomień i przekładamy na talerz.
Serki wyciągamy z pieca, układamy na talerzu obok warzyw i wbijamy w nie patyczki z cukinią i marchewką. Po nacięciu ser zacznie się wspaniale wylewać. Możemy maczać w nim kawałki ciasta i warzyw. Pycha!

Promoszop.pl zaprasza na konkurs

Pamiętacie serwis Promoszop.pl? Pisałam Wam już kiedyś o nim! W ramach współpracy poproszona zostałam o przekazanie Wam pewnej miłej informacji! Promoszop zaprasza bowiem na konkurs!

Aby wziąć udział w konkursie, należy wykonać proste zadania: zapisać się na newsletter, potwierdzić rejestrację klikając na link w mailu i odpowiedzieć na pytanie: Kiedy obchodzimy Dzień Matki w Polsce?
Proste, prawda? Wpadajcie zatem na konkurs TUTAJ, albo do sympatycznego szopa po bony rabatowe.
Przypomnę, tak na wszelki wypadek, że Promoszop.pl to platforma, na której znajdziecie szereg kuponów rabatowych do
bardziej lub mniej znanych sklepów czy marek. Pozwolą Wam one zakupić
ulubioną książkę, bluzkę czy kosmetyk taniej, z darmową przesyłką lub
dzięki niemu otrzymacie gratis do zamówienia.

Ale to już pewnie wiecie  🙂

Z kosmetycznych promocji, na które właśnie zerknęłam, najciekawsze są do drogerii sieciowych, Pat&Rub czy do Tołpy. Sporo jest także ubrań czy księgarń! Zawsze warto sobie sprawdzić, czy nie ma aby jakiegoś rabatu przed wyjściem do galerii handlowych. Polecam!

W roli głównej maska zielonego potwora czyli Planeta Organica Oczyszczająca maseczka do twarzy dla skóry tłustej i mieszanej

Wiecie jak wygląda potwór z bagien? Jeśli nie, to mogę Wam coś niecoś podpowiedzieć! Wystarczy zakupić naszą dzisiejszą gwiazdę – rosyjską oczyszczającą maseczkę do twarzy do cery tłustej i mieszanej Planeta Organica i… przejrzeć się w lustrze!
Bardziej potworzastej maseczki nie widziałam! Wygląda niczym błotko z najbardziej mętnego i gęstego bagna. Jest ciężka, zielona, zbita w sobie. No… istne brzydactwo. Nie radziłabym się w niej też pokazywać na oczy ani bliskim ani dalekim. Zawał serca murowany. A przynajmniej chwila grozy. Siebie też ciężko w lustrze w tym to to cudzie podziwiać, ale…
Ale nie to jest przecież ważne! Ważne jest to, że maseczka jest skuteczna! Przeznaczona została dla cery tłustej i mieszanej i świetnie się tu sprawdza. Porządnie i głęboko oczyszcza. Delikatnie podsusza niedoskonałości. Matuje, a jednocześnie pozostawia buzię bardziej promienną. Delikatnie ściąga i ewidentnie reguluje wydzielanie sebum. Stosowana dwa razy w tygodniu może przynieść ukojenie zmęczonej problematycznej skórze.
Skład ma długi i imponujący. Najbardziej spodobało mi się połączenie olejków eterycznych i ekstraktów roślinnych, które przyczyniają się do niwelowania podrażnień i wyprysków, działają antyseptycznie i wspomagają naturalne procesy skóry – z oregano, szałwii, echinacei,cytryny, eukaliptusa, kurkumy. Łagodząco zadziała nam rumianek i nagietek. Odmłodzi i odżywi herbata i rokitnik. O odpowiednie oczyszczenie zadba glinka morska, a o jędrność wodorosty i morszczyn. Już dużo, a jeszcze nie wymieniłam wszystkich dobroczynnych składników.
Całość zamknięta w estetycznym praktycznym słoiczku. Gdyby nie ta cyrylica w opisach, nie miałabym zastrzeżeń. Zapach doskonale pasuje do opisu i przeznaczenia kosmetyku. Czuć w nim wybuchową, charakterystyczną mieszankę olejków eterycznych. Niestety jest dosyć intensywna, ale taki to już urok aromaterapii. Z pewnością warto się poświęcić!

Maseczka z Eco Kraina.

Facebook