KategorieUncategorized

Balsam Zielony Mech i Paproć

Głęboki. Tajemniczy. Uwodzący. Lekko odurzający. Mocny. Taki jest zapach olejku, który niedawno zakupiłam. Mech i paproć ponoć. Czy tak pachnie mech i paproć… no nie wiem… Ale trzeba przyznać, że zapach jest wspaniały. Kojarzy mi się z męskimi perfumami. I do męskich kosmetyków z pewnością nie raz go wykorzystam. Takich, które się po kryjomu podbiera. Bo ładnie pachną 🙂
Kiedy już ten mech i ta paproć mnie odurzyły, przyszło mi na myśl masełko oliwne. Jedyne tak cudownie pastelowo zielone. Powstałe na bazie śródziemnomorskiej oliwy, a bardzo podobne w zastosowaniu do masła shea. Intensywnie pielęgnujące, regenerujące i wygładzające. Tłuściutkie, gęste, ale miękkie i łatwo się rozsmarowujące.
I kiedy to masełko oliwne już mi do głowy weszło, to nie mogło być inaczej! Musiał powstać zielony balsam o głębokim zapachu mchu i paproci. Któremu lekkości nieco nadał olejek ryżowy i frakcjonowany olej kokosowy. A jak ładnie wygląda! I jaka skóra po nim miła!

Do wykonania balsamu przygotujcie:
Tym razem w przepisie podałam pojemności składników. Warto skorzystać tu z kuchennych lub laboratoryjnych łyżeczek mierniczych o różnych pojemnościach. Bardzo ułatwia to produkcję. W kąpieli wodnej roztapiamy wosk i masło. Dolewamy do tego oleje ryżowy i kokosowy i całość mieszamy. Ściągamy wszystko z ognia i odkładamy na 2-3 minutki do lekkiego wystygnięcia. Dolewamy witaminę E i olejek zapachowy, ponownie mieszamy i przelewamy do kubeczka. Kubeczek ostawiamy delikatnie w chłodne miejsce na godzinkę, do całkowitego zastygnięcia. I gotowe!

Wyniki II Wiosennego Lili Plebiscytu na Najlepsze Kosmetyki Naturalne – ZWYCIĘZCY

Tadam tadam! Oto i oni! Zwycięzcy! Najlepsze kosmetyki naturalne dostępne na rynku. Tak zdecydowaliście Wy i to Wam bardzo dziękuję za zaangażowanie, za propozycje kosmetyków plebiscytowych, za udostępnianie informacji i za samo głosowanie!

Plebiscyt rozpoczął się 3 kwietnia – TUTAJ. Głosowaliście na swoich faworytów w pięciu kategoriach – Twarz, Ciało, Włosy, Kąpiel i Mama i dziecko. Wiem, że wybór był ciężki. Część z marek z pewnością nie jest jeszcze dobrze znana. I dlatego właśnie Wasze głosy mają tak duże znaczenie. Musimy wyławiać to, co najlepsze. Poznawać i odkrywać. I polecać to, co jest warte polecenia. 
Wierzę, że laureaci naszego plebiscytu, to kosmetyki, po które naprawdę warto sięgnąć.
Co najciekawsze – większość to polskie marki. Mniejsze lub większe. Plasujące się na różnych półkach cenowych, ale zawsze powstałe z pasji i zamiłowania do tego, co naturalne. Cieszę się, że potrafimy to docenić!

Oto i kosmetyki, które otrzymały miano Lili Naj 2014!

I miejsce – Sylveco Lekki krem brzozowy
II miejsce – Phenomé Oil control Krem nawilżająco-regulujący zapobiegający niedoskonałościom skóry
III miejsce – Podkład mineralny Lily Lolo

I miejsce – Sylveco Balsam brzozowy z betuliną
II miejsce – Pat&Rub Otulające masło do ciała
III miejsce – Orientana Masło Shea i olejki JAŚMIN I ZIELONA HERBATA

 
I miejsce – Planeta Organica Marokańska maska do włosów z olejem arganowym
II miejsce – Khadi Henny do włosów
III miejsce – Orientana Ajurwedyjska terapia dla włosów

 
I miejsce – ALEPIA Savon Noir Premium z olejem Arganowym Bio
II miejsce – Fresh & Natural Peeling cukrowy MALINOWY
III miejsce – Zielone Laboratorium Żel do mycia energetyzujący z żurawiną i jabłkiem

 
I miejsce – Pat&Rub sweet Szampon i Płyn do Kąpieli dla Niemowlaków i Dzieci
II miejsce – Lavera Pasta do zębów dla dzieci z wyciągiem z truskawek i malin
III miejsce – Eco cosmetics Krem ochronny do twarzy dla dzieci i niemowląt

Gratuluję zwycięskim markom!

A teraz coś miłego! Nagrody dla głosujących od naszych sponsorów!

 Zestawy Sylveco wygrywają
Skye – skye.leintz@
Justyna – myszolapka@
Lili – kobiecastrefa@
PowietrzemPijana23 – dominika909@
Rewelka Konkursowa – rewelka.testuje@
Monika – hypnotic7@
Dagmara K – d.kolakowska@
Iza / Pogodowa – izusc2@
One_LoVe – 34onelove@
Sandra Iwinska – sandra.iwinska@
Zestawy Orientany wygrywają
Grażynka – gkgrazynka@
Magdalena N. – 30plusblog@
Patrycja Kasprzyk – pati.kasprzyk@
Edyta – xxx-files@
Paulina – isia22@
Madeline M – passorfail111@
jamapi – m.miecz.2807@
Agnieszka Redzik – buba-sinski@
Agnieszka – missanik87@
Izabela – izuu89@
 
Zestawy Phenomé (według kolejności z posta plebiscytowego) wygrywają
Zestaw I
Katarzyna – katarzyna.michalowicz@
Jadwiga – recko@ 
 
 Zestaw II
SO Pka – sopeczka@
Dorotka Gargas – dorota_gargas@
Zestaw III
    Naturalia – naturaliabloguje@
    Panna Kottta – panna.kottta@
      Zwycięzców proszę o przesłanie danych do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl W TYTULE PODAJĄC ODPOWIEDNIO: Sylveco, Orientana, Phenome I, Phenome II, Phenome III. Dziękuję!

      Przedświąteczny misz-masz: konkurs, kokos z Organix i jaja

      Jutro rano wyjeżdżamy na Święta, na chwilę, na wieś, a zebrało się kilka rzeczy, o których chciałabym Wam napisać. Zapraszam więc na mały przedświąteczny misz-masz!

      Po pierwsze bardzo Was zapraszam do facebookowego konkursu – TUTAJ
      Wiecie, że otworzyłam sklep Lili in the Garden, a teraz bardzo zależy mi na tym, aby jak najwięcej osób się o nim dowiedziało. Jeszcze przed drugim jego etapem, o którym już niedługo Wam powiem! Wszystkim zatem, którzy udostępnią ten konkursowy banerek, będę ogromnie wdzięczna. Dodatkowo, spośród wylosuję osobę, do której powędruje bon do Lili o wartości 50zł 🙂 Zapraszam!
      Na Święta – feel beautiuful! 🙂
      Kolejna sprawa jest bardzo kosmetyczna! O tym w sumie dzisiejszy post miał prawić, ale nad wyraz mi się rozrósł! Dzisiejszymi bohaterami są bowiem kosmetyki do włosów marki Organix przemianowanej na OGX!

      Zachwytów końca nie będzie! Łatwo moje uwielbienie zdobyć, jeśli podsuwa mi się coś, co tak wspaniale pachnie kokosem! Szampon do włosów i odżywka OGX pachną tak cudownie świeżym kokosem, że ma się je autentycznie ochotę zjeść. Od razu przenoszą albo do małej kokosowej lodziarni albo na plażę w jakimś tropikalnym raju. Do wyboru! Ja raz jestem w tej pierwszej, raz na plaży. Za każdym razem przyjemność z ich używania jest ogromna!
      A działanie – bardzo dobre. Bez spektakularnych efektów, ale do moich włosów kosmetyki dostosowały sie przyjemnie. Szampon oparty jest na łagodnym dla skóry detergencie, który faktycznie nie drażni, a zmywa skutecznie, nawet natłuszczone olejkiem włosy. Do tego dochodzi odżywka, która od razu sprawia, że stają się miękkie i ładnie rozchodzą się już pod palami. Rozczesywanie moich grubych i gęstych włosów po takim kokosowym myciu nie jest problemem.
      W produktach OGX znajdziemy oczywiście najprawdziwsze kokosy w postaci kokosowego mleczka i oleju. Sam olej znany jest ze swoich właściwości pielęgnacyjnych, zwłaszcza w przypadku włosów. Jako dodatek do szamponu i odżywki sprawdza się idealnie. Znajdziemy tu też proteiny białka kurzego (to tak w temacie świąt), które „dodają elastyczności i wzmacniają włosy.”
      Dodatkowy plus należy się producentowi za opakowanie. Nie tylko są bardzo ładne, ale też ekologiczne. Cytuję: opakowania są przyjazne dla środowiska, wyprodukowane z materiałów nadających się do ponownego przetworzenia. Etykiety są biodegradowalne i drukowane z przyjaznych dla środowiska, organicznych atramentów, nie zawierają pochodnych petrochemicznych.
      Bardzo polecam – zakochacie się w tym zapachu!
      Kosmetyki Organix-OGX z Blisko Natury 
      Zmieniając nieco temat – znalazłam ostatnio dwa pomysły na wielkanocne jaja, które po prostu muszę Wam pokazać! Mam nadzieję, że malowanie pisanek jeszcze przed Wami i zdążycie się zainspirować! 
      Jest tu to co lubię – pomysł i kwiaty!
      Jajeczka w kwiatowych wianuszkach z Flax & Twine!
      Jaja z prawdziwymi kwiatami – CUDOWNE – z sjarmerende-gjenbruk.blogspot.fr
      Chwaliłam się już na Facebooku, ale nie mogę wyjść z zachwytu, więc pochwalę się i tu! Zawsze marzyłam o własnej kolekcji angielskiej porcelany i ceramiki. Różnej, kolorowej, starej i nowej. Prawdziwej. Ilekroć jednak na coś trafiałam, zawsze odstraszała mnie cena. Przyszła kolekcja odchodziła więc na drugi plan. Na przyszłość. 
      Tymczasem, ostatnio, gdy wracałyśmy z Różą z naszej Akademii Maluszka, odkryłyśmy, że na naszych osiedlowych ciuchach otworzono „dział” ze starociami i kupiłam na nim te dwa cudne talerze angielskie! Za całe 5zł! Jestem więc wniebowzięta. Zbieractwo rozpoczęte, a wizyty na ciuchach staną się teraz chyba codziennością!
      Na koniec – małe życzenia! I z Lili-bloga i z Lili in the Garden!

      Zauroczona: Moss Papers

      Jest taka dziewczyna, która marzy o tapetach. I o notesach. I o wzorach wszelakich. Jest taka dziewczyna, która musi pięknie śnić, bo te sny przelewa na komputer. Ze snów, z obserwacji i z podróży (jak się dowiedziałam z jej filmiku) tworzy cudowne wzory i ilustracje. Jestem całkowicie zauroczona Jagą Słowińską z Moss Papers i jej fantastycznymi pracami! Podglądałam ją przez kilka miesięcy na Ładne Bebe, zaglądam regularnie na Facebooka i trzymam mocno kciuki za spełnienie marzeń, które ostatnio wydaje się być bardzo bliskie!
      Polecam Wam bardzo stronę Jagi – Moss Papers oraz jej fanpage na Facebooku. Jestem pewna, że jeszcze nie raz o niej usłyszycie.

      Poniżej mała, maluteńka próbka jej możliwości!

      A tak w ogóle, to musi to być coś wspaniałego, tak tworzyć wzory…

      Ilustracje z Moss Papers

      Wielkanoc, jaja, kropki i kieliszki

      Wielkanoc nie wzbudza we mnie tyle chęci do tworzenia i kombinowania co Boże Narodzenie. Oj, gwiazdkowo to potrafię się wyżyć! Na wiosnę jest spokojniej, tradycyjnie. Już same kwiaty, których zima tak nam skąpi, stają się wspaniałą dekoracją. 
      I kiedy już myślałam, że nie bardzo wiem co wielkanocnego mam Wam zrobić, wpadł mi do głowy bardzo prosty pomysł! A w zasadzie dwa! Może nie są specjalnie odkrywcze i pewnie wiele z Was już podobne projekty robiło. Dla nas to jednak nowość, która nadaje naszym świętom odrobinę kolorowego szaleństwa i naszego własnego, rodzinnego charakteru!
      Zrobiłyśmy bowiem z Różyczką kropkowane jaja i ręcznie malowane kieliszki na nie! Szybko, prosto, a efekt wspaniały! Subtelny, ale zwraca uwagę. 
      Do malowania kieliszków wykorzystałam markery do porcelany, o których już kilka razy Wam pisałam. Wystarczy coś namalować na czystej powierzchni, pozostawić do wyschnięcia, a następnie wygrzać naczynie w piekarniku. Z talerzyków niestety po jakimś czasie malunki schodzą, ale mam nadzieję, że na kieliszkach, na ich zewnętrznych bokach, pozostaną na długo. 
      Takie markery dostaniecie w sklepach z rękodziełem lub na Allegro. Bardzo polecam, bo zabawy z nimi dużo, a przyjemność z jedzenia na własnoręcznie wymalowanych naczyniach – ogromna!

      A jaja… cóż… wystarczy papier kolorowy, dziurkacz i klej do rękodzieła. Dobrze jest tutaj znaleźć białe jajka, bo na takich kolory się ładnie prezentują. Schodziłam więc kilka sklepów i w końcu się udało! Jaja gotujemy, dziurkaczem wycinamy kolorowe kółeczka i naklejamy je na skorupki. Mam wrażenie, że im mniej kółek, tym ciekawiej to wygląda. Tak minimalistycznie i zabawnie. A co najważniejsze – całość robi się naprawdę szybko. A jakie to proste!
      Przy okazji muszę Wam jeszcze tylko donieść, że bukiet z żonkili i zaraz-kwitnących gałązek jabłoni wygląda CUDOWNIE!

      Po-Weekendowe Cuda no74

      W sklepie Charlotte Olympia (1) znalazłam najdziwniejsze buty i dodatki jakie dotąd widziałam! Ale wiecie co jest najciekawsze? One naprawdę są ładne! Z ogromnym poczuciem humoru. Oczywiście słabo dostępne w naszych realiach, ale pooglądać można! Zwłaszcza, że pewnie nie wiele z nas, dziewczyny, jednak odważyłoby się na takie cuda.
      W tym samym sklepie całkowicie zauroczyły mnie też te dwie propozycje dla dziewczynek (2). Urocze, dziewczęce, wdzięczne i z pomysłem.
      To chyba najładniejsze dziecięce łóżeczka jakie widziałam! I chyba najdroższe… Ale wnętrze pokoiku urządzone w takim stylu musi zachwycać! Sebra znalezione w Mukaki & Friends (3).
      Cóż za genialny pomysł! Świece sojowe z kolekcji Library inspirowane klasykami literatury – z Leif (4)! Aż Wam zacytuję poszczególne zapachy:
      Jane Austen: gardenia, tuberose & jasmine (mój faworyt i najbardziej jestem go ciekawa)
      Oscar Wilde: cedarwood, thyme & basil
      Leo Tolstoy: black plum, persimmon & oakmoss
      Edgar Allen Poe: cardamom, absinthe & sandalwood
      Emily Dickinson: lavender & cassis 
      Mark Twain: tobacco flower & vanilla
      Bardzo podobają mi się te torby/worki/koszyki/pudełka – jak kto woli. Użyteczne, praktyczne, do wszystkiego i po prostu – ładne! Z Rzeczy w Domu (5). 
      Geometria i chmury na fototapecie z Tapet-Show (6) – czego chcieć więcej 🙂 Widzę ją w jakiejś niezwykłej knajpce!
      Pewien niezwykły człowiek – Mister Finch (7) tworzy niezwykłe rzeczy – roślinne i zwierzęce eksponaty. Bo chyba tak to najlepiej nazwać… Bo przecież nie „lalki”… Są to fascynujące, bajeczne i czasem bardzo mroczne twory. Talent zaiste wielki! Kiedy się je ogląda, człowiek przenosi się do zupełnie innego świata…
      Sklepikiem Lili in the Garden już się chwaliłam. Cieszę się nim ogromnie! Zwłaszcza, że pierwszy dzień dzisiaj działa, a ja już mam na koncie 5 sprzedaży! Dziękuję za wszystkie miłe słowa i życzenia powodzenia!! Czekamy jeszcze na kilka rzeczy i mam nadzieję, że zadziwimy Was nie raz!
      Tymczasem – to są aktualnie stanowczo moje ulubione naszyjniki i bransoletka (8). Jeszcze w niewielkiej ilości, ale w przyszłości pojawi się więcej kamieni i wzorów. Nie mogę się nimi nacieszyć! Te kamienie to druzy agatu czyli drobne kryształki, które wytworzyły się na powierzchni, w szczelinie skały. W niesamowitych kolorach i pokryte złotem po bokach. Bardzo Wam je polecam! 
      Sklepik znajdziecie na DaWandzie (TUTAJ) i w jednej z zakładek w menu bloga! Zapraszam!
      Facebook