KategorieKuchnia

Kulinarnie: Najlepszy deser na upały

Tak to już bywa, że najlepsze pomysły najtrudniej wymyślić. Albo przychodzą do głowy zupełnie przypadkiem, pod wpływem impulsu. Na taki właśnie genialny pomysł wpadła niedawno moja koleżanka, a ja… przepadłam! I zupełnie nie wiem czemu do tej pory nawet nam to nie zaświtało w głowie!?

No nic… ważne, że w końcu mamy już najlepszy deser na lato! Najcudniejszy, przepyszny, ochładzający i mocno orzeźwiający. I teraz już nie wyobrażam sobie takich upałów, jak były w ten weekend bez niego!

 

SONY DSC

A wiecie, co jest najlepsze? Że to takie proste! Najzwyczajniej w świecie pozwoliliśmy pływać lodom waniliowym i truskawkowym w koktajlu ze świeżych truskawek i malin. Połączenie genialne! Koktajl pozostawiliśmy lekko kwaskowaty, aby ładnie połączył się ze słodyczą lodów. Za tydzień próbujemy z jagodami! Bardzo Wam polecam!

Lody zatopione w koktajlu

Składniki

  • 1/2 kg truskawek
  • 1/2 kg malin
  • duże opakowanie jogurtu naturalnego
  • cukier do smaku
  • lody waniliowe lub waniliowe z truskawkowymi

Owoce miksujemy z jogurtem i cukrem. Cukru dodajemy tyle, aby koktajl nie był za słodki. Na dno miseczek wylewamy najpierw koktajl, na to nakładamy lody, a całość jeszcze delikatnie podlewamy koktajlem.

Przepadniecie!

 

SONY DSC

Kulinarnie: Idealne ciasto z borówkami i truskawkami

Nie ma sezonu owocowego bez owocowego ciasta! To z truskawkami musi się pojawić koniecznie. I to nie raz. Z rabarbarem nie zaszkodzi. Uwielbiam, a jakże! Ale ciasto z borówkami (no… jagodami po polskiemu) i truskawkami to już największa z możliwych rozpusta!

Dorwałam więc ostatnio na naszym osiedlowym straganie pierwsze borówki. Popołudnie już było, pan zmęczony, trzy ostatnie słoiki miał, to i z ceny zszedł. Połowa utonęła w śmietanie z cukrem. Nie, nie w jogurcie. Po staremu, bez zahamowań – w śmietanie! Druga połowa postanowiła zbratać się z odchodzącymi powoli w lipcową niepamięć truskawkami. I powiem Wam, że jest to duet wyśmienity!

SONY DSC

A ciasto… cudowne… puszyste, pełne owoców, w środku wilgotne. Trzyma się długo, bo i następnego dnia równie pyszne. A co najważniejsze, należy do gatunku tych cudownych ciast, którym wystarczy tylko porządnie zmieszać składniki i jest gotowe. Bez żadnej filozofii. Raz, dwa i mamy sezonowe cudo!

Do dzieła!

Kulinarnie: Najlepsze lodowe kanapki z orzechów włoskich

O czymś takim śni się po nocach! Zawsze lubiłam lodowe kanapki, postanowiłam więc w końcu wykombinować własne. I powiem Wam, że to najlepszy lodowy deser jaki w życiu jadłam! Ich spody to bardzo proste ciasteczka w stylu makaroników, ale z orzechów włoskich, a nie migdałów. Są całkowicie obłędne! W środku delikatnie wilgotne, ciągnące, mocno orzechowe. Z lodami tworzą wspaniałą całość. Cóż, do dzieła!

Kulinarnie: Bakłażanowe piramidki na szpinaku

Kiedy pracowałam we Włoszech, miałam do dyspozycji hotelową pracownicza stołówkę. Największym przysmakiem, jaki tam co jakiś czas serwowano, były właśnie takie bakłażany. Uwielbiałam je! Nigdy tego smaku zapewne nie powtórzę, bo i pomidory musiałby być tamtejsze i mozzarella całkiem inna i nawet bazylia jakoś tam mocniej pachnie. Warto jednak choć namiastkę Włoch sobie do domu zaprosić! Polecam Wam dzisiaj przepyszne, a naprawdę bardzo proste, bakłażanowe piramidki na szpinaku! Idealne na lunch lub przystawkę.

Bakłażanowe piramidki na szpinaku

Składniki

  • średni bakłażan
  • pomidor
  • mozzarella
  • listki bazylii
  • 4 garście świeżego szpinaku
  • dwa ząbki czosnku
  • sól, pieprz
  • odrobina oleju

Kulinarnie: Czekoladowe tartaletki wielkanocne

Jadłyśmy kiedyś z siostrą we Włoszech najpyszniejsze z ciastek – czekoladowe tartaletki! Z lekkim, miękkim, mocno czekoladowym kremem. Były wspaniałe! Czemu więc nie spróbować wyczarować takich w domu?

Zauroczona nową lidlową książką, postanowiłam pokombinować już świątecznie i stworzyłam własną wariację tartaletkową w wielkanocnej odsłonie! Powiem Wam, że wyszły przepyszne! W ramach odchudzania zostały sprezentowane znajomym, sąsiadom i teściom 🙂 No… ale i mnie nie umknęły!

 

 

Sałatka najlepsza, Rodziewiczówna i prośba

Takie mam ostatnio postanowienie, żeby zdrowiej jeść. Żeby na obiady robić sałaty. Problem tylko w tym, że sałat, jako sałat, nie za bardzo lubię. Muszę więc porządnie kombinować, aby stworzyć coś, co będzie i dobre i różnorodne i zdrowe. Koniecznie też – zapychające. Tak, żeby nie być głodnym po godzinie. Zamieniam więc sałaty na szpinak, roszponkę czy rukolę i… z mojego ostatniego pomysłu jestem szczególnie dumna! Niby nic specjalnie odkrywczego, pewnie już milion razy robiliście podobne kompozycje, ale ja jestem z siebie bardzo zadowolona!

Sałata, którą dzisiaj Wam polecam, jest po prostu – przepyszna! Świeża, kolorowa, pożywna. Kremowo-aksamitna dzięki jogurtowi greckiemu i camembertowi. Delikatnie ostra, ale tą charakterystyczną ostrością pieprzu. Co ważne, bardzo szybka w przygotowaniu! I nie trzeba głowić się z vinegretem, który jeszcze nigdy idealny mi się nie udał…

Spróbujcie – pokochacie! Przepis na końcu!

Tymczasem, w ramach rozważań nad sałatką, zmieniam temat na bardziej literacki. Nie mam ostatnio szczęścia do książek. Co jakąś brałam, czy kupioną, czy pożyczoną, zaraz odkładałam. Nie mogłam przejść nawet do połowy – nie lubię czytać książek, które mnie nie ciekawią, tylko po to, żeby je przeczytać. No, posucha totalna…

Facebook