NapisałaAdriana Sadkiewicz

Wnętrzarskie zachwyty i aktualności 07

No i okazało się, że jednak straszna ze mnie baba… Baba, rzekłabym, stereotypowa. Baba targana emocjami niczym żywiołami, panikująca i jojcząca. Ale no cóż… Czasem trzeba sobie pobabować. Czasem to po prostu potrzebne.

Bo widzicie, znowu się zestresowałam mocno całym tym „naszym miejscem”. Znowu usidłam i ryczałam. Ale chyba tym razem to sami zrozumiecie.

Bo montaż kuchni miałam zaplanowany od dawna, umówiony był na wtorek na 10:00, a ja wpadam na budowę w poniedziałek przed 17:00, a w kuchni… klops.

Kafelki, a owszem, były od dawna, ale bez fug. Kable bez gniazdek. Ściany nie wyszlifowane i nie pomalowane. Fachowiec mówi, że trzeba wszystko odwołać. I ja właśnie wtedy musiałam sobie poryczeć…

A jak już sobie poryczałam, to tym ryczącym głosem zadzwoniłam do stolarza. Nie mógł już ekipy odwołać. Powiedział, że zrobią choć trochę, choć cokolwiek.

No to ok…

Nazajutrz wstał nowy dzień, piękny, letni już dzień. A nowy dzień, i to jeszcze taki ładny, musi zwiastować coś dobrego. Otóż i okazało się, że fachowiec przyjechał wcześniej i przygotował ile się dało. Że montażyści zabrali się jednak do pracy. A na koniec dnia stała już kuchnia! Nie cała jeszcze, bez blatów, uchwytów, cokolików i stolika, ale jest!

Moja szara kuchnia już jest!

Stan na wieczór pierwszego dnia montażu poniżej! Dzisiaj działamy dalej! Trzymajcie kciuki!

 

Coraz ciekawiej prezentuje się też otoczenie! Poszczególne mieszkania mają już ogrodzenia, ziemia spulchniana jest pod trawę, wydłuża się parking i droga dojazdowa.

Ach i jeszcze nie mogę nie napomknąć o różnych ciekawych dodatkach, jak otoczaki rozdzielające schody do mieszkań 😀

 

 

Jak już być może widzieliście na Facebooku i Instagramie, cieszę się bardzo, bo marka Jacques Briochin postanowiła pomóc mi w ogarnianiu chaosu po wykańczaniu mieszkania. A że ich środki czystości nie tylko wyglądają pięknie (no zobaczcie poniżej – jak z francuskiej manufaktury, w sam raz do mojej kuchni!), ale ponoć są też bardzo skuteczne, przyjęłam propozycję z wielką chęcią. Marka szczyci się wykorzystaniem w dużej mierze czarnego mydła oraz swoją ekologicznością (część produktów ma Ecocert). No, zapowiada się ciekawie! / więcej na Briochin.pl

 

 

A co tam w cyklu wnętrzarskich zachwytów i inspiracji?

Ano sporo pięknych rzeczy!

Zobaczcie co też ciekawego wyszukałam ostatnio w internecie!

 

 

1.Piękny nadmorski pejzaż – wersja pierwsza / Mix Gallery

2. O-jeju-jaki-ładny puf! / Westwing

3. Metalowy kwietnik / Domiwarsztat na Allegro

4. Rattanowy kosz na pledy Snidad / Ikea

5. Równie piękny pejzaż – wersja dwa / Mix Gallery

6. Stolik kawowy z drewna tekowego i żywicy / vidaXL

7. I kolejny stolik kawowy z drewna tekowego i żywicy / vidaXL

8. KARE Design, Fotel Ko Phuket / Behome

9. Zamówiłam już je! Dwa krzesła z rattanu! Bo pozostałe dwa mają być inne, choć jeszcze nie wiem jakie dokładnie… 🙂 / vidaXL

10. Girlanda Bunting velvet szaroniebieska / Miss Lemonade

11. Kolonialny stolik ze słoniami / Karina Meble

12. Nic wielkiego… niedroga poducha z pomponami z Jyska… a kupiłam ją na nowy narożnik i tak mnie do teraz cieszy! / Jysk

13. Stolik mango / Karina Meble

14. Uroczy, oby wygodny fotel Glamour – poważnie myślę o nim, jako o fotelu do pracy! / Mebel Partner

15. Kojąca fala… / Mix Gallery

16. Piękny komplet dwóch stolików kawowych / Mebel Partner

17. Zauroczyła mnie od pierwszego spojrzenia! A dokłądniej od pierwszego filmiku na FB, na którym było widać migoczące złote dziubki pawi! / CraftoholicShop.com

18. Komoda z drewna mango ” Honeycomb” / KarinaMeble.pl

W portfolio: sesja produktowa Sylveco

Miałam ostatnio przyjemność wykonać sesję kreatywną produktową dla Sylveco – dla wszystkich trzech marek producenta czyli Sylveco, Vianek i Biolaven.

Zapewne dobrze je znacie, wiecie więc, że są to nasze polskie naturalne marki, pełne ekstraktów z rodzimych ziół. Zależało mi więc na tym, aby na zdjęciach ukazać to, czym marki się wyróżniają. Aby było sporo natury, drewnianych tekstur, roślin z łąk i lasów, ale także aby były osadzone w aktualnych trendach – roślinnych kompozycji i gry cieniami.

Sesję dodałam już do mojego portfolio, do którego serdecznie zapraszam – Lili Creative.

A oto część jej efektów 🙂

 

PO WIĘCEJ ZDJĘĆ

KLIKNIJ PONIŻEJ

Miedziane dodatki

Jak już zapewne wiecie, zdecydowałam się do moich szarych mebli w kuchni dodać miedziane uchwyty. Od jakiegoś więc czasu rozglądam się także za miedzianymi dekoracjami, aby uzupełnić tę moją nową kuchnię i tchnąć w nią trochę nas. I trochę przytulności.

Nie chcę, aby ta miedź zdominowała niewielkie w sumie pomieszczenie. Na początek więc będą gałki w meblach i lampa, które powinna niedługo dojść. A potem będę dodawała coś niecoś z poniższej listy, na bieżąco obserwując efekty.

Zobaczcie więc, jakie miedziane cuda wynalazłam!

Ach, dodam jeszcze, że ogromnie podoba mi się to, jak miedź łączy się z różem. Może tutaj też coś pokombinuję… 🙂

 

 

1.Plakat Gray Pink Half Circle Shapes, Złote Plakaty, cena od 69 zł

2. Miedziany organizer na ścianę – do powieszenia po swojemu, Valdoro na Allegro, cena: 66 zł

3. Pojemnik na pieczywo Cooper Lid, Sfmeble.pl, cena: 105 zł

4. Miedziana lampa stołowa, Styldekor na Allegro, cena: 199 zł

5. Pojemnik ścienny Trigg, Valdoro na Allegro, cena: 154 zł

6. Lampa, na któą już czekam – Italux Emerald, ŚwiatłoiStyl.pl, cena: 265 zł

7. Miedziane „cool” Umbra, Top Studio Wnętrz na Allegro, cena: 79 zł

8. Okrągłe lustro w miedzianym kolorze, Zara Home, cena: 199 zł

9. Zegar ścienny Marble Delight cooper black by Karlsson, Exito Design, cena: 139 zł

10. Lampa biurkowa Travale Eglo, Allegro, cena: 129 zł

11. KARE Design Lampa wisząca Loop, Behome, cena: 399 zł

12. Bardzo miedziany chlebak, Belmeb, cena: 86 zł

13. Cudny wieszak kuchenny, pt, cena: 129 zł

14. Miedziana suszarka do naczyń, pt, cena: 119 zł

15. Kosz na owoce Open Grid, pt, cena: 59 zł

16. Plakat Purple Pink Stripes Square, Złote Plakaty, cena od 69 zł

17. Patera na owoce Wired, pt, cena: 69 zł

Złota godzina

Takie ćwiczenie sobie niedawno wymyśliłam… Ćwiczenie, przyznam, bardzo efektywne. I może nie przetestowane na milionach, ani nawet na grupie statystycznej, ale a nuż – może i Wam się przyda.

Ćwiczenie dodające radości życia!

Cały dzień zbieram dobre chwile. Raz łapię się na tym, że jest ich całkiem sporo. Niekiedy zapominam zupełnie, albo jedynie jedna rzecz warta jest zapamiętania. No… przynajmniej w danym momencie tak mi się  wydaje.

Bo potem nadchodzi sedno całego ćwiczenia. Wieczorem, w łóżku, tuż przed snem, kiedy staram się ukoić dzień i odpłynąć… Wtedy to wyliczam sobie te chwile. A jeśli zapomniałam, żeby je spamiętać, zastanawiam się przez króciutką sekundkę, co danego dnia było po prostu przyjemne.

Popołudnie na ławeczce przy placu zabaw, z siatką pełną czereśni, zjadanych ot tak – prosto z niej, palcami.

Wieczorne przytulanie z Różą.

Ciepło słońca, kiedy wystawiłam do niego twarz i zamknęłam oczy w chwili przerwy od pracy, na balkonie.

Powrót z psem z przedszkola po odprowadzeniu rano dziecka, kiedy dzień wydawał się zaczynać pięknie i dobrze.

Króciutka wiadomość od czytelniczki o tym, że tak bardzo lubi tu zaglądać.

Pierwsze spojrzenie na nową podłogę w kuchni.

Psia pobudka, z mokrym jęzorem i wielkim psim uśmiechem.

Piękna pochwała od przyjaciółki.

Jedna podjęta decyzja, która od dłuższego czasu ciążyła.

Jedno zakończone zadanie, którego od dawna skończyć nie mogłam.

 

A już najbardziej – złota godzina na łące.

Na łące, która cała aż od tego złota płonie. Z brzoskwiniowym słońcem, polem ziemniaków obok, szumiącym lasem w tle i śmiechem dziecka. Na łące, w której można się zanurzyć i zniknąć. Dosłownie – Róża próbowała. Misia też co rusz w niej się zatapiała i tylko ten poczciwy psi łeb wystawał.

Na łące, z której nie chce się odchodzić, ale wiadomo, że to tylko ulotne momenty i odejść trzeba będzie. Że jeszcze chwilka, a cała ta magia odpłynie. Nie na długo. Do jutra.

Ale jutro mnie już tu nie będzie.

I tak się trwa. Tę wieczność, tę chwilę. W zachwycie całkowitym. Z głową uniesioną i sercem bijącym. Że to aż tak pięknie potrafi być.

 

   

 

Na koniec mały kolaż, nawiązujący trochę do tematu. Oby stał się dobry przesłaniem!

 

I jeszcze coś! Coś do słuchania w kółko i ładowania baterii!

Usiąść i ryczeć

Wiedziałam, że ten dzień kiedyś nastąpi. Ponoć zawsze tak jest…

No i nastąpił. Wczoraj. Wykańczanie mieszkania wykończyło mnie do tego stopnia, że chciało mi się tylko usiąść i ryczeć. Położyłam się więc w łóżku i zasnęłam (a mogłam, bo dziecko jest na zielonym przedszkolu(!)).

No bo jak, no powiedzcie mi jak, ktoś, kto pierwszy raz urządza mieszkanie ma przewidzieć wszystko w całym tym natłoku spraw i szczegółów? No jak? Jak jeszcze został z tym sam, bo mąż musiał wyjechać do pracy. I jeszcze niż przyszedł i leje cały czas…

I tak złożyło mi się wczoraj kilka sytuacji, których nie przewidziałam. Których mój może nazbyt roztrzepany umysł nie ogarnął wcześniej. I cały dzień załatwiałam coś, gasiłam pożary, próbowałam wymyślić. I świecić musiałam oczami przed stolarzem. I fachowiec to już przestał się nawet odzywać…

I choć nastał nowy dzień, wcale lepiej nie jest.

Muszę się zebrać w sobie, oderwać od dzisiejszych obowiązków i wrócić do spraw mieszkaniowych. A wszystko mi w głowie woła – uciekaj!

I skupić się muszę na nowej pięknej podłodze w kuchni, która tak bardzo mnie cieszy. I na tym, że mąż  napisał mi wczoraj, jak bardzo jest ze mnie dumny, że tak dzielnie walczę. I na tym, że w końcu to się skończy.

 

Powiedzcie, jak przetrwaliście te najtrudniejsze momenty przy urządzaniu mieszkania? Jak daliście radę? Czy Wam też bywało tak ciężko?

Chętnie usłyszę każde słowo otuchy 🙂

 

(Poniżej kafelek znad przyszłego blatu w kuchni, powyżej nowa kuchenna podłoga!)

 

Przesyłam Wam jeszcze piosenkę, jedną z tych, które siedzą w głowie czasami i wyjść nie mogą i stanowczo – poprawiają humor.

 

Na Dzień Mamy

Jako, że zbliża się jedno z najmilszych świąt w roku – Dzień Matki, przygotowałam Wam małe zestawienie prezentów dla Mam starszych i młodszych dzieci. Prezentów, które sama chętnie bym dostała 😀 Może nie od Róży, no ale jednak. Bo Róża to mi szykuje jakieś laurkowe cudo i małe przedstawienie!

Niemniej jednak, prezenty są miłe, a w razie czego można sobie samemu także czasem sprawić!

Ale do rzeczy!

 

 

Od góry / 1. Kimono Fringes Marine Collection Parfois / 2. Notatnik Emily Dickinson Rzeczownik / 3. Patera marmurowa Madam Stoltz Makutra / 4. Chic Chiq – algowa maseczka La Noce ze szczyptą białej kurkumy i ciecierzycą dla odżywienia i rewitalizacji skóry Ekopolka / 5. Kolczyki Mobile earrings Kopi / 6.  Aleksander Baron, Kiszonki i fermentacje, wyd. Pascal, Rzeczy Same / 7. Marcelina Jarnuszkiewicz Pin Jabłoń Dzika Cloudmine / 8. BIOELIXIR A – kompozycja, przeznaczona do skóry dojrzałej, wykazuje silne działanie przeciwzmarszczkowe Jan Barba / 9. Świeca Morze Rzeczownik / 10. Zestaw dla Mamy zawierający… mały Paryż… Ministerstwo Dobrego Mydła / 11. Zestaw – czajnik z podgrzewaczem – New Atelier – niebieski Rzeczy Same / 12. Zestaw prezentowy Dla Mamy Ecospa / 13. Nie mogło zabraknąć mojej Cukierni kosmetycznej! Wyd. Publicat / 14. Candly&Co. Świeca Kocham Cię, Mamo SHOWROOM

Facebook