NapisałaAdriana Sadkiewicz

Wnętrzarskie zachwyty i aktualności 08

I znowu, kolejny już, krok do przodu. Uczę się cierpliwości, oj, wciąż i wciąż. Nie jest łatwo, przyznaję. Ale po całym tym wykańczaniu mieszkania zamierzam być z siebie bardzo dumna!

Najgorsze są te dni, kiedy w ogóle nie mam kontaktu z mężem, a bywa, że i ponad 10 dni pod rząd nie mamy od niego żadnych wieści. Bo nawet jedno dobre słowo, jedna rozmowa, kiedy mogę się podzielić wszystkimi bolączkami, pożalić, jak baba i po prostu – usłyszeć go, dodają i energii i takiego… wewnętrznego spokoju. Ale dajemy z córeczką radę! W całym tym chaosie i zamieszaniu, jakoś brniemy do przodu. I wszystko, całe to „nasze miejsce” zaczyna być realne.

Bądźmy więc dobrej myśli. Uśmiecham się bowiem na to, co już jest i czekam tylko przyszłego tygodnia, kiedy kilka kolejnych rzeczy powinniśmy już zamknąć!

Co tam więc nowego w mieszkaniu?

Zacznijmy od kuchni!

W tym momencie leży w niej  masa desek z przyszłych szaf wnękowych i mnóstwo rzeczy fachowców, odłożonych tam na czas montowania podłóg. Udało mi się jednak wcześniej zrobić kilka nowych zdjęć. Jeszcze nie ma na nich uroczych cokolików w kolorze blatu, ale kiedyś i to Wam pokażę! Są już za to miedziane uchwyty! Muszę przyznać, że to był dobry wybór, świetnie wpisują się w całość!

 

 

A w kuchni:

  • uchwyty – Domex.sklep.pl
  • płytki na podłodze – Vives Calvet Gris – Tanieplytki24
  • Meble na wymiar – MebleKrak, a w nich
    • blat – Dab Canyon Kronopol
    • fronty lakierowane – kolor 0241 ICA
  • płytki na ścianie – Ceramika Color Glazura Emporio soft grey – Obi

 

 

Niedawno doszedł też granitowy zlew Luxor marki Lavello, na który, przyznam, bardzo czekałam. Dobrałam do niego baterię w podobnym kolorze. Taką, jaka od zawsze mi się marzyła. Na razie udało się wmontować sam zlew. Efekty z baterią – niedługo! / zlew i bateria z AleZlewy.pl

 

 

Jest też podłoga! I powiem Wam, że to właśnie podłoga sprawiła, że wszystko zaczęło przypominać normalne mieszkanie!

Wybraliśmy ją ostatecznie w kolorze naszego psa – Misi, co uważam za najlepszy z możliwych wyborów.

Na podłodze panele Dąb Ravenna Persecto.

 

 

 

A przy okazji podłogi – drzwi. Zamawialiśmy je razem, udało się więc wszystko zamontować jednego dnia.

Zdecydowaliśmy się na drzwi Erkado, model Juka 3, w kolorze Orzech greko, który pasuje nam do okien, zamontowanych przez dewelopera.

 

 

Powoli (bardzo powoli) ruszamy też z malowaniem! W końcu! Jest i pierwsza (prawie) pomalowana ściana. To taki mocniejszy akcent w przedpokoju – ciepły brąz z palety przytulnego domu Dulux, którą już kiedyś Wam pokazywałam. Załączam poniżej raz jeszcze. Tam zaraz po lewej stronie, wchodzi się w hol i w dalsze kolorki palety. Już niedługo!

 

 

A na koniec…. w naszych aktualnościach domowych… lampa!

Przyszła, tak wyczekiwana lampa, która stanie się główną bohaterką salonu! Wygląda dokładnie tak, jak wyglądać miała. A co napawa mnie największą obawą, to wizja jej montażu… Każdy bowiem z sześciu takich szklanych kloszy muszę ustawić w nieco inną stronę, aby całość wyglądała ciekawie organicznie. I aby nic się nie stłukło… Trzymajcie kciuki! / lampa Modern Orchid ze Step Into Design

 

 

Pora na zachwyty! I inspiracje – dla mnie i dla Was!

Zobaczcie, co takie pięknego znalazłam ostatnimi czasy w Internetach!

 

 

1.Wieszak Saturnus gold, black XL by pt, / ExitoExi na Allegro

2. Drewniana szafka indyjska „Raja” / Karina Meble

3. Wieszak ścienny Dots gold by pt, / ExitoExi na Allegro

4. Chodnik bawełniany kremowy Madam Stolt / Kapps Store

5. Cudna lampa wisząca ledowa CHIC BOTANIC miedziana / Step Into Design

6. Piękne siedzisko Macrame, Home Design / Pakamera

7. Stolik kawowy drewniana mango ARATI_ALURO / Leven

8. Makrama XL, Majami Studio / Pakamera

9. Stołek drewniany okrągły DOTS kolorowe nogi / Miss Lemonade

10. Plakat Ptaki, Bury Lis / Pakamera

11. Grafika „Matisse” Rifle Paper Co. / Rzeczownik

12. Komoda z drewna mango „Snowflake” / Karina Meble

 

Najlepsze na upały – odświeżające i kojące kosteczki aloesowo-jogurtowe

Upały chwilowo zelżały, przynajmniej tu, na południu. Wrócą jednak szybko! Trzeba się więc na nie przygotować.

Mam dzisiaj dla Was baaaardzo prosty pomysł na najlepsze pod słońcem remedium na rozgrzaną, zmęczoną, zbyt długo wystawianą na słońce skórę. Coś co każda z Was koniecznie musi mieć w swoim… zamrażalniku.

Wyobraźcie sobie, że cały dzień biegacie w tym upale, że praca wymęczyła, że załatwiałyście coś latając od miejsca do miejsca. Padacie, a tu jeszcze czeka Was wieczorne spotkanie z przyjaciółmi. Skóra domaga się odpoczynku i ukojenia. Sięgacie wtedy do lodówki, bierzecie jedną z naszych kosteczek aloesowo-jogurtowych i masujecie nimi twarz. Spokojnie, delikatnie wykonujecie zimny masaż okrężnymi ruchami, uwalniając kojącą moc aloesu i jogurtu. To coś w rodzaju mroźnej, ekspresowej maski. Aż całość się rozpłynie, a skóra odżyje.

Albo inaczej…

Dzieci wróciły do domu z przegrzaną lub poparzoną już słońcem skórą. I to samo – sięgacie do lodówki, wyciągacie kilka kosteczek i zapewniacie im aloesowo-jogurtowy plaster, lodowe złagodzenie, kojący, regenerujący chłód.

No przyznajcie – warto mieć w zamrażalniku nasze dzisiejsze kosteczki. Zwłaszcza, ze to TYLKO dwa składniki!

 

Odświeżające i kojące kosteczki aloesowo-jogurtowe

Składniki

  • Sok aloesowy (kupiłam ten)
  • Jogurt naturalny

 

Przygotujcie foremki na lód. Do każdej wlejcie nieco soku aloesowego i dodajcie łyżeczką trochę jogurtu. Całość przełóżcie do zamrażalnika i pozostawcie w nim, aż do momentu, kiedy okażą się potrzebne.

 

 

Warmińskie migawki

Jedną z największych zalet mojej pracy są warmińsko-mazurskie wyjazdy na warsztaty kosmetyki naturalnej. Może i nie trafiają się często, ale chyba właśnie dlatego tak je lubię. Bo choć na chwilę można przenieść się w te malownicze, sielskie krajobrazy i zapomnieć o codzienności. W zeszłym roku, podczas jednego z takich wyjazdów, zrobiliśmy sobie z mężem jeden dodatkowy, wolny, idealny dzień, o którym pisałam Wam TUTAJ. Jeden dzień, a będę go wspominać już zawsze.

Tym razem, o czym już wspominałam Wam na Facebooku i Instagramie, trafiłyśmy do Olsztyna. I o ile Mazury zdążyłam w życiu już nieco poznać, o tyle Warmii nie znałam w ogóle, a od dawna mi się marzyła. Oto i natrafiła się więc okazja! (choć zdradzę Wam też, że jeżeli wszystko się uda to na Warmię właśnie pojedziemy na wakacje!)

Bardzo lubię wchodzić w ten tryb warsztatowo-wyjazdowy. Wszystko wtedy zmienia się całkowicie. Mam masę przygotowań i obmyślań. Jeszcze większą masę zakupów i pakowania. Cały dom wydaje się zastawiony pudłami, które jakimś cudem muszą się zmieścić w samochodzie. A potem ruszamy w trasę. I choć jest to dla mnie dosyć stresujące, ta wielogodzinna jazda samochodem, to trzeba przyznać, że ma swój urok.

Zawsze też powtarzam, że każdy taki wyjazd to nowa przygoda. Zawsze bowiem odkrywamy coś nowego, poznajemy nowych ludzi i miejsca. Zawsze dzieje się coś ciekawego. Staram się też, na ile mogę, maksymalnie wykorzystywać ten wyjazdowy czas i planować choć trochę wolnych chwil na zwiedzanie czy, jak to w przypadku jezior bywa – kontemplowanie otaczającego nas piękna. A w tym, wierzcie mi, jestem dobra!

No i było cudnie. A jakże! Specjalnie zarezerwowałam noclegi w pensjonacie tuż nad jeziorem (Pensjonat u Jacka), z widokiem na nie właśnie. Aby cieszyć się wodą od rana! Otwierałam oczy i od razu się uśmiechałam. Dzień warsztatowy spędziłyśmy w pięknym hotelu Przystań w Olsztynie, co dodatkowo miło wpłynęło na nasz nastrój (mój i mojej asystentki-siostry). Warsztaty udały się wspaniale, wszyscy byli zachwyceni. Wieczorem pozwiedzałyśmy Olsztyn, zjadłyśmy coś dobrego, posłuchały koncertu na rynku. Nazajutrz nie mogłam się oprzeć i wskoczyłam do jeziora! W ubraniu! Bo choć miałam w walizce kostium, bałam się, że ta chwila, chwila nagłej chęci i odwagi, przeminie w trakcie przebierania. I pływałam, pływałam i pływałam… Pojechałyśmy jeszcze do uroczej wsi Pluski, pooglądać warmińskie domki i posiedzieć nad jeziorem. Tam znowuż miałyśmy małą przygodę z nachalnym łabędziem, który przez pół godziny nie pozwalał dostać się do jeziora. Aż w końcu przyszła pora odwrotu do Krakowa.

Sami widzicie – wyjazd doprawdy ekspresowy, ale jak cudownie potrafi wkraść się w codzienność i całkowicie ją odmienić. Ile energii dodaje, ile radości!

I już nie mogę się doczekać, aż na tę piękną Warmię powrócę!

A powrócę na pewno! Niedługo!

Noc czerwcowa

Bo wiecie… jest w tych nocach czerwcowych coś szczególnie magicznego. Wszechobecna aura tajemniczości. Wychodzisz w tę czerwcową noc, naraz otula cię ciepły wiatr, muska gołe już ramiona. Jakby chciał porwać gdzieś daleko, do kwitnących paproci. Powietrze pachnie jaśminem i czymś nieodgadnionym. Cały świat zdaje się oczekiwać na cud przesilenia, jakby zbierał się w sobie najmocniej jak może i zaraz, za chwileczkę, już na krawędzi wszechświatów… miał pęknąć swym najdłuższym dniem i w końcu powoli rozpocząć pogrążanie się w ciemnościach zimowych.

Tak, jest w nocach czerwcowych coś szczególnego. Coś, co uwielbiam.

Nie mogło więc zabraknąć wpisu inspirowanego czerwcowymi nocami! Z kilkoma pięknymi inspiracjami!

Od góry

Miska porcelanowa Rorstrand Starglow Kapps Store / Hamak Striped Sand LoftBar / Poduszka – poszewka Madam Stolz Scandi Concept / Sukienka długa kopertowa sukienka z apaszkowym wzorem Oysho / Makrama na ścianę z obręczami Bloomingville Deco Skład/ Mydło MÁDARA Mint Absinthe Nawilżające mydło do ciała i rąk Matique / Książka Kristin Petrovich Elemental Energy – założycielka kosmetycznej marki Själ, opowiada jak w mądry sposób wykorzystać energię kryształów i kamieni Rzeczownik

 

Smakowite… kremowe mydełka!

To taki przepis, który aż prosi się o określenie mianem „super fun”! Idealny do zrobienia podczas zabawy z dziećmi, albo na miłe spotkanie z przyjaciółkami. Wspaniały na prezent, albo po prostu – na co dzień. Można się bowiem uzależnić od naszych dzisiejszych gwiazd – kremowych mydełek!

A jakie to proste! Chwila moment, a tyle radości!

Zrobiłam trzy wersje kremowych mydełek – zielone gruszkowe, och-jak-cudownie-czekoladowe i mooocno-kokosowe z olejem kokosowym. Każde jedno chce się zjeść. Trzeba się niestety powstrzymywać i uprzedzić domowników, aby tego nie zrobili. Myślę jednak, że sama przyjemność mycia się takimi kremami wystarczy!

Ach, każde z nich jest dodatkowo słodkie… w każdym bowiem znajduje się sporo cukru, który peelinguje skórę podczas mycia. Mamy więc kosmetyczne 2w1!

Mydełka powstały na podstawie kremowej bazy mydlanej. Pierwszy raz miałam z taką do czynienia, a wiecie, że bazy mydlane od dawna lubię i od dawna z nimi kombinuję. Ta kremowa spodobała mi się od razu i mnie nie zawiodła. Nie trzeba jej nawet rozpuszczać! Wystarczy wszystko dokładnie zmiksować. A jeśli dodacie do tego trochę cukrowych kolorowych posypek – wychodzi naprawdę wspomniane powyżej „super fun”!

Bo czasami naprawdę niewiele trzeba, aby zrobić coś fajnego, prawda?

 

Smakowite… kremowe mydełka

Składniki:

Mydełko czekoladowe

  • 150 g bazy mydlanej kremowej Crystal OPC
  • 50 g białego cukru
  • według uznania – 3-5 ml zapachu do mydełek czekolada (nadaje również kolor)

Mydełko gruszkowe

Mydełko kokosowe

  • 150 g bazy mydlanej kremowej Crystal OPC
  • 50 g białego cukru
  • 10 g oleju kokosowego nierafinowanego BIO
  • według uznania – 3-5 ml zapachu do mydełek kokos

Wszystkie składniki pochodzą ze sklepu Zeem.pl

 

Jak lody!

 

Do każdego mydełka przygotowałam pojemniczek 250 ml, ponieważ podczas miksowania stają się puszyste i zajmują więcej miejsca.

W przypadku każdego mydła – wszystkie składniki przekładamy do wysokiego naczynie i miksujemy blenderem lub mikserem przez 2-3 minuty, do uzyskania jednolitej, puszystej konsystencji. Możecie sami modyfikować ilość barwników i zapachów tak, aby efekt Wam odpowiadał. Na końcu, dla ozdoby, mydełka można oprószyć cukrowymi posypkami.

Uwaga, nie jemy ich! Mydełkami masujemy ciało pod prysznicem lub w kąpieli. Bardzo polecam!

 

Kosmetyki na ostro

Moją uwagę zwróciły niedawno kosmetyki z… chili! Tak, dokładnie. Nie pomyliliście się! Jest ich coraz więcej na rynku, a do tego wydają się być naprawdę ciekawe. Sama miałam tylko raz styczność z papryczkowymi kosmetykami. Kiedyś, dawno temu, pokusiłam się na zabieg kosmetykami marki Ilcsi, o którą już u nas ciężko. Było to , przyznam, niezapomniane doświadczenie. To uczucie lekkiej ostrości na skórze… a potem czerwona buzia… ale też ogromne zdumienie, że skóra faktycznie potem i wyglądała i czuła się lepiej.

Ciekawa więc jestem poniższych produktów bardzo. A może już się z którymiś spotkaliście?

Oto, co wyszukałam… na ostro!

 

1.SPLAT Special Chili – Wybielająca pasta regenerująca dziąsła – nie jest to kosmetyk naturalny, ale zawiera ekstrakt z ostrej papryki chili, który dba o zdrowie tkanek w jamie ustnej i poprawia krążenie krwi / Esanus

2. Wooden Spoon Organiczny olejek antycellulitowy z chili i imbirem – kuracja antycellulitowa zmierzająca do uzyskania gładkiej, miękkiej i odżywionej skóry. Stworzona z potężnej mieszanki naturalnych olejków / Matique

3. Wooden Spoon Serum na porost włosów i przeciw wypadaniu z drogocennymi olejami i chili – mieszanka drogocennych olejów opracowana w taki sposób aby wzmacniać, pogrubiać i odnawiać osłabione i pozbawione życia włosy. Wspomaga porost nowych włosów, zapobiega ich zniszczeniu i utracie / Matique

4. Mydło organiczne pomarańcza & chilli – mydło organiczne w formie czekolady o zapachu pomarańczy z chilli / Idunn Naturals

5. Kąpiel Agafii Cukrowy scrub do ciała z chili – otwiera pory skórne i pomaga pozbyć się toksyn. Skóra odzyskuje swoją jędrność i elastyczność / Triny

6. Hands on Veggies Szampon zwiększający objętość z chilli oraz werbeną egzotyczną – zawiera fermentowane ekstrakty z chilli, werbenę egzotyczną oraz białą glinkę ab wzmacniać strukturę włosa oraz objętość włosów / Matique

7. Aktywne serum ziołowe na porost włosów z 7 ziół – Apteczka Babci Agafii – zawiera w swoim składzie kompleks ekstraktów i olei z  roślin stymulujących pobudzenie wzrostu – prawoślaz, cytryniec chiński, żeń-szeń, melisa, korzeń łopianu, pokrzywa, kotki brzozowe oraz prowitaminę B5, kompleks drożdży piwnych, papryczkę chili i Climabazol® / BioOrganika

8. Naturalny olejek  do włosów z Papryką Chili stymulator wzrostu włosów Fitocosmetics – przyspiesza wzrost włosów, wzmacnia cebulki włosowe, hamuje wypadanie włosów, zmniejsza podrażnienia skóry głowy i poprawia jej stan / Bioika

9. Herbata Słodkie Chili BIO – Słodka, korzenna i bardzo aromatyczna herbata, doskonała do picia o każdej porze dnia. Pomaga się odprężyć i zrelaksować / Triny

 

Facebook